dradam121
13.09.09, 04:33
I wreszcie on przyszedl.
Ale zacznijmy po kolei.
Robimy upgrade naszego domu. Co miedzy innymi wyraza sie w tym, ze nie mamy
gdzie spac (jak remontuje sie nasza sypialnia), albo modlimy sie, aby w nocy
nie padal deszcz, bo sciany zamokna.
No i w ramach tego "urzadzania sie ponownie" malzonka mi dala zadanie do
wykonania. Mianowicie kazala mi kupic "lacquer thinner" ( mniejsza z tym, co
to jest i do czego ma sluzyc).
Oczywiscie przyzwyczajony do wygody pojechalem automatycznie do "The Home
Depot". I szukam i szukam i jak rzadko , nie widze. W koncu zlapalem
sprzedawczynie i pytam sie o ten thinner. No to ona mnie prowadzi do polek,
chwile sie zastanawia i mowi "nie mamy". I pokazuje mi, ze owszem sa etykietki
z napisami "lacquer thinner", ale towaru nie ma na polkach.
Home Depot ma u mnie wysoka marke, zwlaszcza od pierwszego otwarcia, kiedy ten
US based business zatrudnil na sprzedawczynie ladne, dobrze zbudowane ,
kanadyjskie dziewczeta. Praca okazala sie nie dla dziewczat. Pozrywaly sobie
one "rotator cuff" dzwigajac 3/4 inchowe "treated" plywoods. Oczywiscie
najwazniejsze jest zbadania takiej biduli, ktora boli ten staw barkowy, a o
tym, aby dykte 3/4 cala , podniesc, to ani nie ma jak sobie wyobrazic. No wiec
naogladalem sie tych pieknych widoczkow, wiekszosc sie zoperowala , ale
dziewczynom w glowie nie zostalo pozostanie przy takiej pracy i wszystkie sie
pozwalnialy. Jak do mnie sie usmiecha na ulicy ladna panna/lub pani - to z
reguly sprawdzam w pamieci jak ona wygladac mogla z obnazona klatka piersiowa.
No ale to na marginesie.
Skoro nie moglem kupic w Home Depot to pojechalem do "miejscowej konkurencji".
I tutaj tego thinnera nie ma. No wiec wpadlem w rozpacz i ide do panienek na
stoisku i do takiej , calkiem sredniej uroda, wzrostem i tak dalej uderzam z
zapytaniem "czy macie lacquer thinner ? ". No to ona najpierw na mnie uwaznie
patrzy, a potem schyla sie za counter i wyciaga pojemniczek cwierc-litrowy z
napisem "lacquer thinner".
Ja , wiernie sluchajacy sie zyczen zony, mowie po prostu "do you have
something bigger. My wife is doing some big painting job "
I panienka schyla sie ponownie, chwile szuka pod pod kontuarem i wyciaga mi
nieco ponad 3 litrowy pojemnik "LT".. Moja radosc nie miala granic. Nie tylko
kupilem to czego nie ma, w takiej duzeej butelce, ale ze odbylo sie to tak jak
ponad 25 lat temu w Polsce ! Kupilem "po znajomosci".
Oczywiscie podziekowalem i poszedlem zaplacic....