papalek
22.05.06, 08:53
Bardzo ciekawa rozmowa o powrocie do Polski i zyciu w Montrealu daje duzo do
myslenia. Emigracja nie jest dla kazdego i nie chodzi tu o to czy ten co
odniosl sukces jest lepszy, czy gorszy. Proble polega na tym, ze jedni sie
aklimatyzuja i sa w nowym kraju szczesliwi, zadamawiaja sie w nim i
ostatecznie przyczyniaja sie do jego rozwoju. Inni mecza sie i wracaja i ja
takich szanuje, bo maja na tyle madrosci, zeby wrocic. Po jakiego grzyba sie
meczyc. Problem jest jedynie z tymi, ktorzy siedza na emigracji i im sie nie
podoba. Niepotrzebna frustracja z zycia na "obczyznie" pozytku wielkiego z
takich emigrantow nie bedzie, bo beda sie meczyc i nie zbuduja tu jakiejs
sensownej kariery i panstwo na nich nie zarobi. Nie oszukujmy sie panstwo na
emigrantach chce zarobic i trudno sie panstwu dziwic. Ten kraj daje wielkie
mozliwosci. Dla takiego golodupca jakim bylem po przyjezdzie do Kanady bylo
mozliwe podjecie studiow na universytecie, utrzymanie sie we wlasnym,
wynajetym mieszkaniu i zdobycie zawodu. Nawet moglem sobie pozwolic na 2-3
tygodniowy wyjazd na wakacje kazdego lata (wlaczjac wyjazdy do Polski co pare
lat). Czy moze mi ktos powiedziec o takich przypadkach w Polsce? Nie, i niech
mi nik nie probuje wcisnac, ze da sie w Polsce tak zyc studentowi bez
rodziny. Druga rzecz to jednak duza tolerancja dla obcokrajowcow. I niech
nikt nir probuje mi powiedziec, ze jest lepiej we Francji, czy Nimczech , czy
innych krajach europejskich. Tolerancje Polakow na obcokrajowcow to my znamy.
W niemczech osobiscie mieszkalem i mam z tym krajem kontakty (moja zona jest
Niemka), we Francji mam rodzine na dobrych stanowiskach a ciagle im tam z
czyms ktos wyjedzie. Ja wiem, ze w kanadzie tez sa glupki, ktore zaleca z
jakims komentarzem o foreigners, ale na codzien nie mam z tym problemow.
Ostatnio przenioslem, sie do malego osiedla pod Kelowna w BC i bez wiekszoego
problemu nawiazalem poprawne stosunki z sasiadami w ciagu miesiaca. Wracam
wiec do sedna sprawy. Narzekanie na ten kraj jest na pewno czasami wskazane,
bo nic nie jest doskonale, ale ciagle jeczenie jak tu jest zle i przy
pozostawaniu tutaj jest chyba przykladem aberacji umyslowej. Jest to niestety
calkiem popularne nie tylko wsrod Polakow. Podobne narzekania slyszalem wrod
Niemcow, Brazylijczykow, a najlepszy komentarz to slyszalem od jednej
Persjanki, ktora narzekala na brak demokracji w Kanadzie. Powinien ja ktos
automatycznie zapakowac i wyslac do Teheranu na krotki kurs.