Nadchodzi 1 listopada

29.10.06, 19:34
Wlasnie sie wpisalam na Forum Kobieca Polonia w ten sposob:

"W srode jest 1 listopada. Moi oboje rodzice juz nie zyja i grob jest w
Polsce. Co roku jestem na ktoryms cmentarzu w Toronto i zapalam tradycyjnie 2
swieczki z mysla o mamie i tacie. To moze glupio zabrzmi ale wlasciwie lubie
ten dzien i ten moment na cmentarzu. Daje mi takie jakies poczucie spokoju i
kontaktu z Nimi. Teraz jak to pisze to juz wlasciwie czekam na srode."

Jestem ciekawa czy potrzymujecie polska tradyje odwiedzania cmentarzy w ten
dzien. Czy w ogole bywacie na cmentzrach w Waszej okolicy? Ja bardzo lubie
spacery po Mount Pleasant. To piekne miejsce i tyle historii. A teraz na
dodatek kolory wszystkich lisci. Elka
    • tora99 Re: Nadchodzi 1 listopada 30.10.06, 02:22
      w zeszlym roku odwiedzila mnie babcia w toronto. okazalo sie, ze lezy tu na
      cmentarzu jej wujek (moj cioteczny pradziadek(?). udalo nam sie nawet odnalezc
      grob. dlatego napewno odwiedzimy w tym roku to miejsce i zapalimy swieczke.

      podobno wujek mial tu rodzine - zone + dwie corki z pierwszego jej malzenstwa.
      kiedy bylismy na grobie wujka rok temu, palil sie znicz. moze w tym roku uda mi
      sie spotkac tego kto go zapalil? moze to byly moje ciociebabcie-nieciociebabcie?

      k.

      k.
    • spinelli Re: Nadchodzi 1 listopada 30.10.06, 20:17
      Kocham cmentarze, chodze na nie z okazji i bez okazji, wlocze sie miedzy grobami
      i mysle o... zyciu, zapalam swieczki swoim i obcym na grobach obcych bo swoich
      tu nie mam a za grobami tych w Polsce tesknie. Mysle o tych dzieciach moich
      dziadkow pochowanych w Kazachstanie, ktore nie przezyly dziecinstwa w osiedlu
      im. Stalina

      Moje wizyty w Polsce to m.in. codzienna wizyta na cmentarzu u Taty. Potem w
      Wesolej u dziadkow, w Rudniku u rodziny mamy, w Przemyslu u rodziny ojca,

      Kiedy odszedl moj Ojciec zrewidowalam sobie swoj "testament". Juz nie chce byc
      rozsypana gdzies nad woda. Chce by moje dziecko mialo miejsce w ktorym bedzie
      moglo zlapac grunt w ciezkich chwilach. Tak jak Ojciec zawsze byl dla mnie
      oparciem teraz wspieram sie na mysli, ze na sandomierskim cmentarzu on JEST i
      zawsze moge do niego wrocic.

      Lubie cmentarze - kocham te male kanadyjskie z pochylonymi plytami wokol
      bialych drewnianych kosciolkow ale moglabym tez godzinami chodzic po takich jak
      przemyski "Glowny" na Zniesieniu. Leza tam Polacy, Ukraincy, Austriacy,
      Niemcy, Wegrzy. Zolnierze C.K., AK, UPA, Armii Czerwonej. Tuz obok chylace sie
      macewy. Teraz juz wszyscy zrownani - Z ziemia. I ze soba.
      Odczytuje ich historie. Odgaduje zyciorysy.
      Chociaz umarli to przeciez wcale nie przestali istniec.

      W dziecinstwie zawsze jezdzilismy w Swieto Zmarlych do rodzinnego miasteczka
      mojej mamy. Teraz przyszlo mi przyzwyczaic sie do sandomierskiego cmentarza
      jako tego "naszego".
      Tesknie do niego tak samo jak tesknie do swojego domu. Jest i bedzie dowodem,
      ze jestem skades.
      Spinelli
      • sylwek07 Re: Nadchodzi 1 listopada 30.10.06, 21:48
        ladnie to ujelas z tym pogodzeniem sie w ziemi bo tak naprawde niczym sie nie
        roznimy i zamiast szukac tego co Nas laczy to szukamy tego co Nas dzieli .
        Mysle ze dobrze ze jest taki dzien aby moc pomyslec nad tym co za nami i co
        jest przed nami.
    • gacusia1 Re: Nadchodzi 1 listopada 31.10.06, 01:26
      Nie mam nikogo ZMARLEGO w Kanadzie,ale gdybym miala to poszlabym JEDYNIE
      odwiedzic grob najblizszych.Nie lubie polskiej tradycji obchodzenia Swieta
      Zmarlych.Bardzo podoba mi sie kanadyjski zwyczaj.
      • smutas Re: Nadchodzi 1 listopada 04.11.06, 02:24
        czy masz na mysli Holloween??
    • sunee Re: Nadchodzi 1 listopada 31.10.06, 04:21
      Lubilem...teraz nie mam swojego najblizszego, a kiedys mialem ten jeden,
      jedyny. Bylo tez kilka innych, bliskich m.in. jeden z sandomierskichsmileNie
      mialem tam nikogo, ale przeciez nie o to chodzi by kogos miec. Zazwyczaj
      wloczylem sie tam po koncertach i takich roznych sandomierskich okazjach. A 1
      listopada, to czesto byla okazja do corocznych spotkan, do powrotow w TE
      miejsca, do spotkan z TYMI ludzmi. I to tez juz nie wroci, bo TEJ rzeki juz nie
      ma.
    • spinelli Re: Nadchodzi 1 listopada 31.10.06, 18:40
      Kiedys przeczytalam, ze dom staje sie prawdziwym domem kiedy doswiadczy
      narodzin, slubu i smierci.
      Mysle, ze podobnie jest z emigracja, tesknimy nie tylko do zywych ale i tych w
      ziemi, na iles nie czujemy sie tu pelni bo nie mamy tu swoich grobow - miejsc
      pamieci i wspomnien.
      Bardzo kocham taki wiersz Margaret Atwood z jej zbioru Journals of Susanna
      Moodie, szczegolnie dwa ostatnie wersy:

      DEATH OF A YOUNG SON BY DROWNING

      He, who navigated with success
      the dangerous river of his own birth
      once more set forth

      on a voyage of discovery
      into the land I floated on
      but could not touch to claim.

      His feet slid on the bank,
      the currents took him;
      he swirled with ice and trees in the swollen water

      and plunged into distant regions,
      his head a bathysphere;
      through his eyes' thin glass bubbles

      he looked out, reckless adventurer
      on a landscape stranger than Uranus
      we have all been to and some remember.

      There was an accident; the air locked,
      he was hung in the river like a heart.
      They retrieved the swamped body,

      cairn of my plans and future charts,
      with poles and hooks
      from among the nudging logs.

      It was spring, the sun kept shining, the new grass
      leapt to solidity;
      my hands glistened with details.

      After the long trip I was tired of waves.
      My foot hit rock. The dreamed sails
      collapsed, ragged.

      I planted him in this country
      like a flag.


      Spinelli

      ps Sunee, w jakich czasach wloczyles sie po sandomierskich cmentarzach?
      • sunee Re: Nadchodzi 1 listopada 03.11.06, 03:39
        "XVI

        O cool is the valley now
        And there, love, will we go
        For many a choir is singing now
        Where Love did sometime go.
        And hear you not the thrushes calling,
        Calling us away?
        O cool and pleasant is the valley
        And there, love, will we stay."

        ................................

        To czasy byly burzy i naporu"; wtedy kiedy jeszcze chcialem i moglem - przelom
        80/90-tych. I raptem tych cmentarzy zaliczylem nie wiecej niz dwa...
    • wiola.wpg Re: Nadchodzi 1 listopada 02.11.06, 05:05
      Nie mam tutaj grobu bliskich, takze na cmentarz nie chodze. Byc moze unikam,
      poki moge. Na szczescie nie umiera nikt z moich kregow znajomych. Natomiast
      czasami wybiore sie na pogrzeb rodzinny znajomej / znajomego z pracy (matki czy
      ojca), tak po prostu z szacunku dla danej osoby, choc naprawde nie lubie tych
      chwil. Podczas mszy przewaznie reflektuje sie nad tym co naprawde wazne w
      zyciu, a co malostkowe - choc dzis wydaje sie wazne. Przewaznie postanawiam
      zmiane priorytetow (priorities). Przez nastepne pare dni dziala, a potem
      wszystko wraca do normy, tzn. do pospiechu i codziennosci...
Pełna wersja