Ela, wielkie dzieki. Jeden z twoich poprzednich postow mnie troche mnie natchnal:
"Saskatchewan i Manitoba to tak jakby serce Kanady - wielu pisarzy
kanadyjskich wlasnie stamtad pochodzi, duzo jest z ducha prerii w kanadyjskiej
literaturze i gdy sie rozmawia z ludzmi stamtad, ma sie poczucie, ze oni sa
wlasnie taka "sola ziemi kanadyjskiej."
ze postanowilem sie zmierzyc z jakims kanadyjskim pisarzem. Jako pierwszy
wypadl W.P. Kinsella - "The Secret of the Northern Lights" (chociaz chcialem
rozpoczac od Donalda Jacka, jednak zadnej z jego ksiazek nie znalazlem na
polce). Musze przyznac, ze moj wybor okazal sie bardzo szczesliwy. Chociaz
jezeli chodzi o angielski, to jestem doslownie "czlowiekiem kilku slow", to w
przeciagu 2 dni przeczytalem prawie cala 200 stronnicowa ksiazke

Oprocz
akcji bardzo podoba mi sie styl pisania Kinsela, mam nadzieje, ze w
pozostalych ksiazach pozostanie niezmieniony.
Elagrubabela, jeszcze raz dziekuje!
d.
ps. Tak, tak, tak. Kinsella z urodzenia jest Brytyjczykiej, ale zaliczany jest
do jednych z najlepszych pisarzy kanadyjskich.