Dodaj do ulubionych

Panie Januszu, pomocy...

15.07.09, 13:40
Panie Januszu, od 6 lat jestem w związku małżeńskim z kobietą, którą
od 1,5 roku mam dziecko. Od początku nie układa się między nami.
Czuję że potrzebny byłem jej tylko do posiadania potomstwa. Teraz
natomiast potrzebuje mnie w kwestiach wsparcia finansowego. Między
nami zupełnie się nie układa, ta szarpanina emocji, kłótnie, krzyki –
wszystko odbija się na zdrowiu dziecka... Ona w każdą wolną chwilę
ucieka ode mnie wraz z synem do innego miasta, gdzie mieszka jej
matka. Z moją natomiast, darła koty od początku. Moja matka widział
mojego syna 5 razy w życiu. Nie mam odwagi przerwać tego
wszystkiego, boję się utracić dziecko bo wiem, że zrobi wszystko
żebym go więcej nie zobaczył. Mam dość tego związku, czuję się winny
wszystkiemu. Nie mam już siły, nie wiem co mam jeszcze robić, żeby
było dobrze... Prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. Nic nas nie
łączy poza wspólnie zajmowanym mieszkaniem i dzieckiem...Jak długo
to będzie jeszcze trwać, czy ona zmieni stosunek do mnie, czy warto
to dalej ciągnąć? Będę wdzięczny za odpowiedź.

Ja 22-02-1978
Żona 22-12-1973
Obserwuj wątek
    • janus50 Re: Panie Januszu, pomocy... 18.07.09, 17:08
      Witaj
      Prawdę mówiąc, trudno znaleźć w waszych drogach życia jakiś bardzo wyraźnym element, który mówiłby o tak silnym konflikcie.
      Jesteś urodzeniowym 4/22 a twoja żona urodzeniową dziewiątką, w zasadzie te dwie wibracje nie są antagonistyczne, nie jest to co prawda układ idealny, jednak również nie można go skazywać z góry na niepowodzenie.
      Jedynym elementem, który ewentualnie może być konfliktowy, choć również nie powinien, jest fakt, że oboje jesteście w cyklu 22/4 oraz szczycie 6. Cykl powoduje skrajny upór, brak elastyczności, zamykanie w schematach. Realizowany za pośrednictwem szczytu sześć może dawać dążenie do dominacji w rodzinie i związku, akceptowanie wyłącznie własnych poglądów, agresję wobec partnera.
      W tej sytuacji oczywiście trudno się dogadać, jeśli każda ze stron będzie trwała przy swoim. Na przełomie roku 2009/2010 twoja żona przechodzi ze szczytu 6 w szczyt 4/13 wchodząc jednocześnie w rok własny jeden. Tutaj może zaistnieć duża zmiana, będzie dalej uparta, jednak już nie będzie tak mocno zaznaczać się chęć dominacji. Ty z kolei za kolejny rok przejdziesz do szczytu 11/2, który mocno stymuluje chęć partnerstwa i współpracy. Taki układ może dać nić porozumienia, do tego czasu jednak musisz przejść przez swój rok własny 9, który zakończy się z końcem września 2010. To będzie prawdopodobnie rok najbardziej istotny dla związku. Jeśli związek przetrwa, później może być tylko lepiej.
      Generalnie na dzień dzisiejszy tylko ustępstwa daleko idące z obu stron, rezygnacja z uporu, rozbicie sztywnych zasad i ram, uelastycznienie się w stosunku do partnera. To może przynieść efekty.
      Oczywiście powyższe wyłącznie z dat urodzenia. Możliwe więc że najbardziej istotne problemy kryją się w wibracjach własnych z imion i nazwisk.
      Pozdrawiam
    • jaro.wawa Re: Panie Januszu, pomocy... 20.07.09, 08:41
      bardzo dziękuję za odpowiedź

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka