Jak dobrze że trafiłam na to forum!! Do dziś rano miałam milion pytań i
dylematów oraz wielką panikę, teraz, po godzinnej lekturze interesujących
mnie tematów odrobinę się uspokoiłam. Ale oczywiście nie do końca.
No więc zdecydowałam się wreszcie, choć nieco późno, bo właśnie dobijam 30-
tki

Mam naprawdę mocny tyłozgryz, a do tego wielkie i krzywe jedynki z
szeroką szparą na samym środeczku. Będzie co prostować, będzie...
Byłam na razie u 2 orto i oczywiście w obydwu przypadkach są rozbieżności,
dotyczące głównie nieszczęsnych czwórek... Pierwsza, u której docelowo
zamierzam robić aparat, dość szybko zaleciła na początek ekstrakcję górnych
czwórek, rzucając jedynie okiem na pantomogram i tele. Oczywiście bardzo mnie
to przestraszyło. Żeby mieć pewność, udałam się do innej, która wprawdzie nie
obiecała mi na 100% że bez wyrywania się obejdzie, ale chce próbować. Długo
oglądała zdjęcia, to oczywiście była jedynie pierwsza wizyta, żadnych
obliczeń, wycisków itp.
Po wyjściu oczywiście wpadłam w histerię i nocy nie przespałam - rwać, czy
nie rwać, to oczywiście tak naprawdę nie moja decyzja, choć z moim
udziałem.Mogę naturalnie iść do trzeciego i czwartego orto, ale wiadomo że
mogę usłyszeć kolejne mniej lub bardziej zbieżne wersje...
Dużo tu na forum przeczytałam już na ten temat i zrozumiałam nieco zasadę i
celowość wyrywania czwórek. Jednak pytanie, czy naprawdę jest to konieczne,
wciąż pozostało....
Martwi mnie trochę, że pierwsza orto bardzo szybko postawiła "diagnozę" o
rwaniu (obydwie czwórki i piątki są martwe więc nie ma w czym wybierać, nie
wiem jedynie jaka róznica czy 4 czy 5 bo skoro obydwie martwe, to z mojego
punktu widzenia naturalnie wolałabym 5-tki, ale ona chce rwać 4-ki...)
Pierwsza moja wizyta u niej trwała niecałe 15 minut. Zdecydowanie za krótko.
Ale ja byłam tak skołowana i ogólnie zestresowana samym faktem że się tam
znalazłam, a dodatkowo wszystkimi tymi pojęciami ortodontycznymi, że
zwyczajnie nawet nie umiałam jej zadawać odpowiednich pytań. One przyszły
później. Tak więc popatrzyła na zgryz, potem na zdjęcia i orzekła, że mam
wyrwać, potem zrobić wycisk i zgłosić się ponownie. Zrobi plan leczenia.
Wszystko fajnie, ale czy nie powinno być tak, że ona NAJPIERW dokładnie
ogląda zdjęcia (wycisk chyba też ale czy wycisk robi się przed czy po
wyrwaniu czwórek??), robi jakieś wiliczenia itp i dopiero wtedy zaleca
wyrwanie ? Potem wracam po zagojeniu i "jedziemy" ?
Cholerka, przecież tu chodzi o moje zęby, wyrwać można w każdej chwili ale
dziwne że tak super szybko mi to zleciła, nie analizując nic, nie licząc...
Postanowiłam jeszcze raz do niej iść i pogadać na spokojnie, żeby mi wszystko
od nowa wyjasniła. Nie wyrwałam czwórek, chcę usłyszeć, dlaczego w moim
konkretnym przypadku jest to niezbędne. Chyba mam do tego prawo ? Co mam
robic, poradźcie...