To ja troche pomarudze. Nosze moj aparat (metalowy, a jakze) juz
niemal poltora roku i jeszcze ponosze go z rok. Efekty sa, ale nie
jakies olsniewajace. W moim przypadku nie o estetyke bowiem
chodzilo, a raczej o prawidlowe ustawienie zebow. Mniejsza z tym.
Tak wiec, dzielnie znosze wszelkie niedogodnosci, usmiecham sie tym
moim zelastwem szeroko, choc pracuje w korporacji i mimo wszystko
czasem wzbudzam szok lekki

CZasem sie ludzie dopytuja kiedy ja to
zdejme i dziwia sie, ze to tak dlugo trwa (2 i pol roku? Szok!).
No i przejde do sedna. Mam w pracy dwie osoby leczace sie systemem
Invisalign. Aparatu nie widac, sensacji brak, wiec pelen
profesjonalizm (nie to co moje zelastwo). I co najwazniejsze po
kilku (!) miesiacach leczenia zeby proste i aparat bedzie sciagany!
Ja wiem, ze obie te metody maja zalety i wady, ale MIMO WSZYSTKO
kurka! Czuje sie czasem jak ostatnia ofiara losu, ze u mnie to tak
wolno idzie, zelastwo w gebie, a usmiech nawet nie idealny - a oni
tak rach ciach i usmiech hollywoodzki
Moze ten Invisaligne jednak lepszy jest? Takze wyzalic sie
chcialam...
---------
A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
jest patetycznie i lekko mrocznawo.