sagittarius954
21.07.17, 15:52
Reminiscencje urlopowe.
Urlop, jako ten czas należący do najlepszych ucieka tak szybko , przekonujemy się o tym dopiero kiedy czuć jego bliski koniec.
Niczego nowego nie wymyśliłem, podobne odczucia ma wielu ludzi. Tak jest i ze mną. Przyjdzie mi niedługo pożegnać zaciszne zakątki pół mazowieckich i wsi nad nimi rozłożonych.
Nie będę mógł sycić wzroku kolorami kwiatów rozkwitających na polach, uszu moich nie wypełni świergot ptaków uwijających się nie tylko pod nieboskłonem.
A propos ptaków.- na mojej działce o kilka lat dochodzi do zmiany zarządzającego terytorium. Były już dudki, sójki,a teraz królują kosy. Uwijają się za owadami , skacząc zgrabnie za nimi mogącymi się skryć w skąpej strzyżonej trawie.. Wydaje mi się, że mogę je też oskarżyć o zniknięcie z krzaków borówki amerykańskiej ...
Nie spróbowałem borówek, za to mam pod dostatkiem poziomek , smakiem ich sycę więc podniebienie. Owoców zdecydowanie jest mało i w zasadzie nic nie obrodziło. Przymrozki majowe ścięły zawiązki kwiatostanu drzew owocowych. Przyroda pozwala za to cieszyć się jarzynami, które rosną jak głupie. Pomidorów, buraków, ziemniaków, ziół wszelakich , fasolek jest pod dostatkiem. Nawet koperek omijający do tej pory mój zagonik obrodził.
Niebywałe, że z kilku nasion ogórka wyrosło wcale potężne poletko zajmujące coraz większy obszar trawnika. Podniebienie więc jest usatysfakcjonowane coraz to nowymi pomysłami kulinarnymi.
O wsi spokojna...
Pomyślałem także o duchu i jego koledze wzroku. Zrobiłem kilka klombów kwiatów , ale już szykuję teren pod sadzonki królowej kwiatów polskich wsi ,- malwie. Dbam o kwiaty ,aby jeszcze długo po moim wyjeździe przyciągały wzrok pozostających na miejscu ptaków.
Żabki cicho pomrukują w stawie , zadowolone że ich dzięcioł wraz ze zgrają gadów nie wybrał ż mokrej sadzawki. Ten sam dzięcioł wprawia mojego psa w zdenerwowanie okazując pełnię wolności szybując nad jego terenem , majestatycznie, wolno, niemal dotykając szczytów drzew.
Niezbyt słoneczna pogoda wygania komary i kąsające rodzaje much. Choć wieczorami w ostatnich promieniach złocistego słońca, chowającego się za lasem, widać roje owadów , tę szare punkciki unoszą się w kreskach złota leniwie stając się pożywieniem ptaków. Że zniknięciem słońca pojawia się nietoperz. Ten podniebny bezszelestny żeglarz szybuje cichutko jeszcze długo po tym jak sam znikam w swojej dziupli.
Przed zmrokiem jeszcze chrabąszcze zwołują się na koronach sosen . Ponieważ kopiąc w gruncie spotykam pędraki mogę niczym góral przewidzieć nadchodzącą zimę. W tajemnicy powiem ,, że też będzie niezbyt groźna..
I tam gdzie nie może niczego popsuć człowiek życie upływa dosyć sprawnie. Kłopoty występują dopiero kiedy ludzie pragną wszystkim rządzić. W sklepach panuje rynek. Tyle że źle pojmowany. Dla mnie rencisty z ograniczonymi środkami aż niewiarygodne są ceny wyższe niż w Warszawie, niektórych produktów. Z drugiej zaś strony nawet w stolicy ot tak nie znajdę takich towarów. Swojska kiełbasa, kaszanka, pieczone mięsa to już artykuły wybijające się ponad przeciętność rynkową, w obwodzie pozostają ciasta mające wieloletnią tradycję i produkowane w okolicznych domach.
Na 1888 osób mieszkających na wsi jest 6 sklepów spożywczych w tym Prim ,2 kwiaciarnie, 2 sklepy przemysłowe, jedną stacja paliw z hot dogiem a jakże. Odwiedzam ją dwa raz w sezonie zakupując paliwo do kosiarki.
Czasami bardzo mnie korci , żeby porzucić stolicę. Ale koszmar dojazdu do stolicy potrwa jeszcze kilka lat zanim wybudują obwodnicę.
Nic to. Pozostaje mi cieszyć się bliskością lasu, jagodami, grzybami, spacerami, nocnym zawodzeniem psów i i kotami szurającymi w letniej kuchni.
I ciszą, niezmiennie kapiącą tak samo każdego dnia.
A polityka?? A pies jej mordę lizał. Póki jestem na urlopie.