Dodaj do ulubionych

Przyjaciółka, przyjaciele...

05.11.04, 21:53
Mam prawdziwych przuyjaciół, ale o tym kiedy indziej, bo już dzisiaj padam.
W każdym razie bez nich nie wyobrażam sobie mojego życia.
Napiszcie proszę, jak u Was z tymi przyjaźniami, bo znam też przykłady
strasznych rozczarowań.
Obserwuj wątek
    • kla-ra Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 05.11.04, 22:50
      Mam jedna prawdziwa przyjaciolke.Znamy sie 30 lat i nawet kiedy nie widzimy sie
      2-3 miesiace,to w dniu spotkania nie widac tego minionego czasu.
      Ona wie ze moze polegac na mnie,ja wiem ze w kazdej chwili bedzie do mojej
      dyspozycji.
      Obecnie jest bardzo ciezko chora,mam jednak nadzieje,ze wszystko bedzie dobrze.
      A takich przyjaciol na kawusie,wodeczke,wloczege nie brakuje.
      Wiesz jak to jest,wyciagasz notes,dzwonisz i zawsze ktos chetny aby glupio
      pogadac.
      • natla Re: 50 - letnia przyjaźń 06.11.04, 20:59
        Mam dużo szczęścia w tej sprawie. Poznałyśmy się w ..... przedszkolu, Ona miała
        5 lat, ja 6.Kiedy wróciłam po pierwszym dniu w przewdszkolu, na pytanie co mi
        się tam najbardziej podobało, odpowiedziałam podobno jednym tchem: Danusia S....
        i ziemniaki z kapustą. Po roku wspólnego przedszkola poszłysmy do szkoły ( ona
        przeze mnie rok wcześniej). Młodzieńcze lata upływały nam wspólnie, chyba , że
        właśnie obraziłyśmy sie na siebie W ogólniaku nie odzywałyśmy się przez 2 lata.
        Nie mam pojęcia dlaczego. Zresztą ja byłam w tym czasie zamroczona pierwszą
        miłością. Jak miała 16 lat umarła jej mama. Została sama na świecie, bo ojciec
        przypomniał sobie o niej niewiele lat temu, jak juz żyła b. dostatnio. Do
        pewnego stopnia została członkiem naszej rodziny. Po maturze drogi nam się
        rozeszły, kontakty były sporadyczne, ale zawsze serdeczne. Całe życie
        pomagałyśmy sobie wzajemnie, nie miałyśmy przed sobą tajemnic, zawsze byłyśmy
        w trudnych chwilach razem. Ostatnie dni też. Mieszkamy 30 km od siebie,
        widujemy się rzadko, bo ona pracuje w szpitalu (właściwie pracowała bo od
        miesiąca jest na emeryturze), prowadzi obecnie firmę męza. Jest śliczna,
        zgrabna,czarna, z olbrzymimi oczami, inteligentna, dobra, bystra. Nie jest
        ideałem, jak każda z nas. Czasem mnie wkurza i ja ja tez, ale to są duperele.
        My mamy pełne porozumienie i możemy zawsze , w każdej sytuacji na siebie liczyć.
        Ostatnio planujemy wspólną "przedstarośc" i starość, z czego mamy dobry ubaw.
        • storotka53 Re: 50 - letnia przyjaźń 07.11.04, 09:34
          Mam sporo przyjaciól,ale wszyscy są przyjaciólmi od wielu lat.
          Takie przyjaciółki - od serca- mam trzy.
          Z tym ,że jedna mieszka od wielu lat w Londynie..oj wysokie są rachunki
          telefoniczne.. Odwiedzam ją ,ale rzadko..czasu ciągle brak.
          Dwie przyjaciółki mam na miejscu..nie mamy przed sobą tajemnic..
          Jedna trochę, czasowo, stracona bo jest na etapie zakochania..więc więcej czasu
          poświęca obiektowi swojej miłości..
          Ale od czego są telefony..
          Bez nich mój świat nie miałby tylu barw..
        • natla Re: 25 - letnia przyjaźń 07.11.04, 18:32
          Jeszcze mam drugą pradziwą przyjaciółkę. Poznałysmy się w pierwszym dniu
          w szkole i od razu nawiązała się nić porozuienia. Od początku rozumiałyśmy się
          beż słów, podobnie jak z Danką. To uczucie jest wspaniałe - rzut oka i juz obie
          wimy co się dzieje. Oczywiście całkowicie możemy na sobie poledgać.
          Te 2 dziewczyny są zupełnie różne, ale obie wspaniałe.smile
    • malwina52 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 07.11.04, 09:48
      Podoba mi sie pewne mongolskie przyslowie:
      "Zwyciezca ma wielu przyjaciół,
      Zwyciezony ma dobrych przyjaciół."
      Mowia, ze prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie.
      Tak bylo u mnie. 5 lat wydartych z zycia w walce o zdrowie corki
      mocno skorygowalo ich ilosc.
      Mam duzo znajomych, przyjaciół niewielu, ale wiem ze sa parwdziwi.
      • kla-ra Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 08.11.04, 16:14
        Jak widze to stara przyjazn nie rdzewieje.
        Tak nasze przyjaciolki im starsze tym lepsze,a my nie mamy ochoty na zmiany.
        Bo i po co?
        • chudababa Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 09.11.04, 22:33
          tak sie zastanawiam i musze sie przyznac, ze nie mialam nigdy tak naprawde
          przyjaciolki, moze dlatego ze jestem zamknieta w sobie i nie lubie sie
          zwierzac, a przyjazn miedzy innymi na tym polega.Moze jestem za leniwa, by sie
          systematycznie spotykac i gadac, gadac, gadac, albo nieustannie sluchac
          zwierzen.
          • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 10.11.04, 12:26
            Chudzinko, nie na tym przyjaźń polega. Pogadać to sobie mozna z kolezankami.
            Przyjaciółka jest na dobre i na złe i wcale nie musisz się z nia ciągle
            spotykać. Tu raczej chodzi o zaufanie i pewność, że zawsze bedzie po Twojej
            stronie.
            Z prawdziwą przyjaciółką to jak z dobrym mężem: albo się ich trafi albo nie.
            • tesunia Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 14.11.04, 21:35
              o rany....mialam w kraju przyjacioleczki dwie,
              na jednej sie "przejechalam" gdy maz sie do mnie zalecel,
              druga stracilam gdy kraj opuscilam,
              obecnie jestem teraz na kolezenskiej stopie,
              ale przyjaciel z gimnazjum istnieje w dalszym ciagu,
              spotykam sie teraz bardzo zadko,ale mozemy na siebie liczyc,tak jak moge liczyc
              na ma siostre,bez ktorej byloby mi ciezko.
              Na obczyznie juz myslalam,ze juz bede miec przyjaciolke,
              ale jednym czynem zrazila mnie i jest tylko kolezanka,
              choc ona nazywa mnie przyjaciolka.
    • malwina52 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 19.12.04, 11:50
      Przyjazn to piekny dar.
      W realu mamy przyjaciol.
      Jak to jest z przyjaznia
      internetowa. Macie takie?
      Ja mam kilku przyjaciol
      w necie,od lat piszemy i gadamy,
      nigdy sie nie widzielismy
      i byc moze nie zobaczymy
      a wiemy o sobie i swoich
      problemach wiele.
      • tesunia Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.12.04, 10:48
        www.garden-of-serenity.republika.pl/ekartki/przyjaciel/doprzyjaciela.html
        • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.12.04, 20:36
          Tesunia, dziękuję Ci za te linki. Przesyłaj co ciekawsze. Ja nie mam kiedy
          buszować po internecie. smile
          • tesunia Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.12.04, 22:57
            ciesze sie,ze sie podoba,

            nieraz znajdzie sie cos niechcacy,
            jak dzis,
            co sie nie robi dla 50-dziesiatekwink)))))))))
            • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.12.04, 23:04
              Ja myślę! <wink)
              • tesunia Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.12.04, 23:08
                natla napisała:

                > Ja myślę! <wink)

                moze lepiej by wygladalo,
                jakbym napisala"co sie nie robi dla rowiesnic"
                prawda???? ladniej ??wink)))))))))
                • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.12.04, 23:12
                  To tyż...........babciu.smile
                • yoanna Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 31.01.05, 19:29
                  tesunia napisał:

                  > moze lepiej by wygladalo,
                  > jakbym napisala"co sie nie robi dla rowiesnic"
                  > prawda???? ladniej ??wink)))))))))

                  nooo... zmiłujcie się wink))
                  a zrobicie coś dla takich z ciuuut mniejszym stażem ? smile))))
    • malwina52 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 13.01.05, 12:45
      Co sadzicie o przyjazniach damsko - meskich?
      Prorokuja ze zawsze skonczyc sie musi w lozku.
      Co zony na to, zeby maz mial przyjaciolke?
      i odwrotnie?
    • mada50 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 13.01.05, 18:08
      mam wąskie grono dobrych znajomych(i poza nielicznymi wyjątkami) uważam ich za
      przyjaciół,
      takie od serca są,ale daleko,jedna za granicą druga w innym mieście,
      w szczere (a bez sexu) przyjaźnie damsko-męskie wierzę,ale to rzadkość,
      raczej nie wytrzymują próby czasu,stały partner/partnerka swoją zazdrością
      ją zniszczą.


      • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 13.01.05, 19:02
        Rzadka rzecz, ale istnieje. Jest jeden warunek: brak pociagu seksualnego z obu
        str. Na pewno znacie chłopów, nawet b. przystojnych, do których baby leca jak
        muchy na lep, a Was wprost odrzuca. To świetny ateriał na przyjaciela
        prawdziwego, oczywiscie jeżeli wykazuje odpowiednie cechy charakteru i Wy go
        tez nie pociągacie. UFFF. smile))
        Miałm takiego przyjaciela na studiach (wzrostu siedzącego psa, razem
        wygladaliśmy obłędniesmile)), nawet dzielilismy 2 razy wspólne łoże (przygotowanie
        do sesji) i śmialiśmy się, że nikt by nie uwierzył. On miał dziewczyę , ja
        chłopaka. Mówiliśmy o wszystkim i dużo sobie na wzajem pomagali.
        • ona44 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 13.01.05, 20:58
          Moje przyjaciółki koleżanki
          zostały już babciami
          i przybyły im nowe obowiązki
          mają mniej czasu na spotkania zajęte wnukami


          inne chorowite bardzo
          przemieszczają się szpital dom
          dlatego mam coraz więcej przyjaciół tu w sieci
          mogę z nimi porozmawiać o każdej porze
          nie wychodząc z domu
          • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 13.01.05, 21:36
            No i to Oniątko smile jest wspaniałe. smile
    • natla Re: Rany, jak się cieszę :)))) 31.01.05, 16:43
      Przed pół godziną dowiedziałam się, ze przyjeżdża moja 50-letnia (stażemsmile)
      przyjaciółka. Nie widziałyśmy się miesiąc, więc będziemy kłapać dziobami jak
      najęte i poprawiać ten świat. smile)
      Przygotowuje właśnie jedzonko (słychać jak skwierczy z kuchni), bo bida nic nie
      jadła cały dzień.
      lecę , bo mi się jeszcze przypali...
      • natla Re: Rany, jak się cieszę :)))) 31.01.05, 17:31
        Już powinna być. Żarełko gotowe. Denerwuję się, bo ma do przejechania 30 km,
        a jezdnie białe, auta jeżdżą 20/h.
        Ja dzisiaj byłam cwana. Pojechałam do pracy taksówką i tak zaoszczędziłam
        trochę nerwów i zdrowia. smile)
        • chminka Re: Rany, jak się cieszę :)))) 31.01.05, 18:07
          jeszt, czy jej nie ma....dojechala?
          • natla Re: Rany, jak się cieszę :)))) 31.01.05, 18:18
            Jest i właśnie się rechoczemy. Ona chce koniecznie do nas dołączyć, ale jeszcze
            nie ma czasu.smile)
            • chminka Re: Rany, jak się cieszę :)))) 31.01.05, 18:21
              a kto tutaj ma czas...ja jestem np. baaaaaardzo zajeta...)))
              • krista57 Re: przyjaciołki 31.01.05, 19:02
                Mam dwie serdeczne przyjaciolki od 30 lat.
                Z jedna zwiedziłam kawał świata bo miałyśmy podobne zapotrzebowanie,naturalnie
                często klachamy az kabel się czerwieni....a jak sie już spotkamy to nikt z nami
                nie jest w stanie wytrzymać ....bo my musimy wszystko dokładnie omówić.Obecnie
                jest zakochana i b.szczęśliwa z czego sie ciesze strasznie...mimo ,ze ma mniej
                dla mnie czasu.
                Druga , to tez dusza człowiek i nie wyobrazam sobie życia bez naszych
                kontaktow. Jak mi smutno wsiadam do auta i za 50 km jestem u Niej.Niestety
                bidula jeszcze musi pracowac kilka lat /studia dzieci/w strasznym zawodzie
                nauczyciela
                Obie sa rózne ,ale obie zwariowane i z fantazja.
                Wspaniała jest świadomosc,ze akceptuja mnie taka a nie inna,ze w ich obecnosci
                moge byc soba.
                • krista57 Re: przyjaciołki 31.01.05, 19:30
                  Wspaniale,ze masz obok siebie przyjaciółke...alez sie nagadacie.
                  Myślę,ze jednak będziecie oglądac "M jak miłość " ?
    • mada50 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 31.01.05, 20:51
      teraz każdy taki zabiegany,brak czasu więc trzeba dbać o przyjaciół,pamiętać o
      nich,
      mój J. ma cudowny zwyczaj dzwonienia z życzeniemi urodzinowymi,imieninowymi,
      z okazji rocznicy ślubu do przyjaciół i znajomych i to jest OK!
      • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 31.01.05, 21:59
        Nagadałyśmy się i naśmiały przez 3,5 godz. smile)))Wypiłyśmy po szklaneczce piwka
        (aperitifsmile), do kolacji lampka, no 2, czerwonego winka, do słodkości sherry.
        Roztrząsałyśmy problemy świata dzisiejszego. Mam pomysł na "filozujący" wątek,
        ale to jutro. smile))
        A przywitałam ją karteczką "Axsy", adresowaną do niej i jej przekochanego syna.
        Szkoda, ze nie możecie jej poznać. Jest super pod każdym względem.
        • maryna04 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 01.02.05, 00:29
          To wspaniale miec prawdziwa przyjaciolke, albo nawet w liczbie mnogiej.
          Prawdziwe przyjaznie zawiazuja sie najczesciej w dziecinstwie i mlodosci i
          pieknie jak trwaja zawsze.
          • axsa Przyjaciółka, przyjaciele... 01.02.05, 08:14
            Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie - powiedział Mickiewicz i wcale nie
            odosłowne poznawanie mu chodziło, a o sprawdzanie się przyjacielskich układów w
            trudnych sytuacjach. I wtakiej właśnie trudnej dla mnie, uciekli ode mnie ci,
            którzy tak głośno i dobitnie podkreslali nasz związek. Gdy moja sytuacja
            zaczęła sie poprawiać niektórzy próbowali wrócić, dałam szansę, okazało się, że
            tylko zewnetrznie, wewnetrznie nie udało mi sie przywrócić ich do statusu moich
            przyjaciół.
            Została jedna przyjaciółka.
            Ale mam jeszcze jedną z dosłownego rozumienia mickiewiczowskich słów.
            Obie w "biedzie" poznałyśmy się i trwamy.

            Mam też przyjaciela od 39 lat.
            Dwa lata ode mnie starszy.
            Nie skończymy w łóżku, bo my w łóżku zaczęliśmu.
            Szybko sie okazało, że nie umiemy ze soba być w takich układach, ale coś
            zostało.
            Ja wyszłam zamąż za jego kolegę, on się ozenił. Nie przyjaźnię się z jego żoną.
            Zainteresowane osoby wiedzą, że byliśmy parą. My wiemy, że możemy na siebie
            liczyć. Nie ma sensacji i domysłow, gdy gdzieś idziemy we dwójkę.
            • gabrysca Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 01.02.05, 16:24
              axsa, wyobrazam sobie jak sie czuja wspolmalzonkowie, bo ja bym byla strasznie
              zazdrosna o wasza przyjazn.
              • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 01.02.05, 16:32
                Nie do końca masz rację, Gabi, myślę , że żona zna na tyle Axsę ( nie swojego
                chłopa), że morze zaufauć.
                Ja też mam kilku facetów, robiących za przyjaciół i ani ja , ani faceci , ani
                ich żony w ogóle nie myślą o podtekstach. Po prostu się znamy.
                Oni dla mnie nie mają płci.smile)
                A Axsa tego faceta najwyraźniej "wywaliła z wyrka", to po co miałabyby go brać
                znowu?? smile
                • gabrysca Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 01.02.05, 17:15
                  Natla nie chodzi o lozko, zazdrosna bylabym nie o cialo lecz o dusze.
                  O ich wspolne wyjscia i rozmowy.
                  • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 01.02.05, 17:19
                    Aaaa, z tym się zgadzam.
                    • gabrysca Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 01.02.05, 17:27
                      okazuje sie ze przyjaciel jest wazniejszy od meza, nawet od prezydenta:

                      r e k l a m a

                      Gazeta.pl > Wiadomości > Deser > Na deser Wtorek, 1 lutego 2005


                      Zakochana Nancy Reagan






                      Nancy Reagan i Merv Griffin
                      Fot. JOANNE DRAKE AP




                      MS, jack 31-01-2005, ostatnia aktualizacja 31-01-2005 21:46

                      83-letnia wdowa po prezydencie USA chce poślubić swojego 79-letniego chłopaka.
                      Żyje tym cała Ameryka

                      czytaj dalej »

                      r e k l a m a




                      To, że Nancy i amerykański milioner Merv Griffin bardzo się przyjaźnią, było
                      już wiadomo od dawna. Tego, że są aż tak blisko, nikt się nie spodziewał. Burza
                      zaczęła się kilka dni temu, gdy bliski przyjaciel Griffina, aktor Mel Ferrer, w
                      jednym z wywiadów powiedział: "Merv zwierzył mi się, że zamierzają z Nancy
                      zalegalizować związek". Ferrer (były mąż Audrey Hepburn) jest uważany za
                      najbliższego przyjaciela Nancy i Merva, spotykają się niemal codziennie. Kto
                      jak kto, ale on wie wszystko o Nancy i Mervie. Oto jak opisuje ich związek: "Od
                      40 lat są przyjaciółmi. Rozumieją się z Nancy jak nikt inny na świecie. Merv
                      zawsze był przy Nancy. Towarzyszył jej w momentach, gdy go najbardziej
                      potrzebowała, czyli kiedy jej mąż był ciężko chory. Bardzo się kochają. Oboje
                      urodzili się 6 lipca i w zeszłym roku Merv dał jej na urodziny pieska, który
                      wabi się Dutchess, na cześć zmarłego Ronalda [Ronalda Reagana znajomi nazywali
                      Dutch - red.]". Kim jest chłopak Nancy Reagan? Zaczynał karierę jako
                      piosenkarz. Jego przeróbka utworu "I've Got A Lovely Bunch Of Coconuts", w 1950
                      r. dotarła do pierwszego miejsca amerykańskich list przebojów. Potem prowadził
                      talk-show w telewizji. Teraz jest biznesmenem i posiada fortunę wartą pół
                      miliarda dolarów.

                      Zanim Nancy owdowiała w lipca zeszłego roku często publicznie wyznawała miłość
                      swojemu mężowi. Teraz niektórzy zastanawiają się, czy te deklaracje były
                      szczere. Zresztą Nancy nawet za życia Reagana nie cieszyła się zbyt wielką
                      sympatią Amykanów. Współpracowników prezydenta irytowało, że ma wpływ na
                      decycje polityczne męża. Nienawidziła jej córka Reagana z pierwszego
                      małżeństwa. Znana była też rozrzutność Nancy, choć trzeba przyznać, że
                      pozytywnym aspektem zamiłowania do ogromnych wydatków był przeprowadzony przez
                      Pirwsza Damę generalny remont Białego Domu, który z zaniedbanej siedziby
                      przeobraziła niemal w pałac. Wielkie wrażnie na Amerykanach zrobiła, gdy w roku
                      1987 powiedziała publicznie, że cierpi na raka piersi. W dniu, w którym usunęła
                      pierś, w USA zdecydowało się na ten zabig dwa razy więcej kobiet.

                      Amerykanie oburzali się, gdy wdowa po Johnie Kennedym - Jackie wychodziła zamąż
                      za greckiego miliona Arystotelesa Onassisa. Teraz na pewno część z nich nie
                      wybaczy ponownego ślubu Nancy

                      ŹRÓDŁO:




                      • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 01.02.05, 17:33
                        83 i 79. Utrafiłaś w wątek. smile)
                        • maryna04 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 02.02.05, 03:57
                          Nie podejrzewam, zeby Amerykanie oburzali sie na wdowe po Reganie. przez
                          kilkanascie lat godnie opiekowala sie chorym mezem - to nie jest tak do konca,
                          ze zleca sie zajecia pielegniarkom. Zawsze byla na swieczniku i jak chce
                          jeszcze sobie poblyszczec, za swoje pieniadze to dlaczego nie?.
                          Po studiach rozpoczelismy prace w jednym zakladzie pracy w trzy malzenstwa,
                          pary. Bardzo sie przyjaznilismy. Grubo przed 40-tka owdowial pierwszy kolega,
                          potem owdowialam ja, a w kilka lat drugi z przyjaciol. Statystyka nie
                          zadzialala, bo srednio dlugo jeszcze powinnismy sie przyjaznic w 6-tke. Jeden
                          z przyjaciol jest sam, rozwiodl sie baardzo dawno z druga zone, drugi ozenil
                          sie w zeszlym roku (slysze, przez telefon, ze jest szczesliwy - a nalezalo mu
                          sie bardzo, bo mial ciezko chora zone przez kilkanascie lat), ja nie wyszlam za
                          maz. Moi dwaj przyjaciele z mlodosci dotychczas sa moimi przyjacielami, zawsze
                          moge na nich liczyc i sama staram sie byc dla nich jak nazyczliwsza.
                • axsa Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 02.02.05, 07:56
                  Nie wywaliłam i wyrko nie miało jakby nic do rzeczy, bo tam było dobrze.
                  Ale poza tym kłóciliśmy się strasznie o wszystko. Zarządziliśmy odpoczynek od
                  siebie i już do siebie nie wróciliśmy - w pierwotnej wersji. Po jakimś czasie,
                  kiedy kazde z nas miało swoje osobne życie, ja wpadłam w tarapaty i wtedy
                  okazało się, że jest jedyną osobą, która umie i chce mi pomóc.

                  A zazdrość - tak istnieje, o to, że mamy możliwość takiej przyjażni, że umiemy
                  być "dwiema babami" albo "dwoma facetami". I nie jest znowu tak, że drugie
                  połowy naszych rodzin siedzą w domach, podczas gdy my sobie gdzieś wychodzimy.
                  • malwina52 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 02.02.05, 08:00
                    czy to sie nazywa zdrada psychiczna?
                    kiedys uslyszalam jak wypowiadala sie
                    kobieta, ktora odgrazala sie mezowi, ze
                    zdrady psychicznej mu nie wybaczy,
                    natomiast fizyczna zawsze,
                    • axsa Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 02.02.05, 08:23
                      O tym, że zdrada psychiczna następuje, trzebaby jeszcze wiedzieć.
                      I co nią jest?
                      Czy to, że ktoś myśli o erotycznych przeżyciach z inną osobą, czy to, ze ma z
                      kimś wspólne zainteresowania i razem sie tym zajmują podczas, gdy współmałżonek
                      jest zaabsorbowany swoimi zainteresowaniami, czy........
                      Pytań pewnie jeszcze ze 100 i tyleż odpowiedzi, bo każdy człowiek inaczej
                      podchodzi do różnych spraw.

                      Nie widzę niczego złego w naszym prostym, jawnym, nie zawierającym podtekstów
                      układzie.
                      Gdyby był kłębkiem zawiłości lub coś w nim szwankowało nie przetrwałby ponad 30
                      lat.
                      • pia.ed Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 02.02.05, 10:32
                        Moj ojciec poznal na wczasach pewna pania, a byl zonaty z moja macocha.
                        Przypadli sobie do gustu intelektualnie, moj ojciec przez kilka lat utrzymywal
                        z nia listowny kontakt, umawiali sie na te same wczasy.
                        Moja macocha o tym wiedziala (ojciec byl uczciwy i prawdomowny), zloscila sie
                        ale nic nie mogla poradzic. Ojciec powiedzial jej otwarcie, ze tamta pani ma
                        wiele zainteresowan, moze z nia porozmawiac o wszystkim, czego nie moze robic
                        z moja macocha, ktora interesowala sie wylacznie ploteczkami i tym co zrobi
                        dzis na obiad.
                    • malwina52 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 02.02.05, 13:29
                      kobieta.interia.pl/news?inf=574299
                      wyczytalam ze zdrada psychiczna to zdrada emocjonalna,
                      a co przy fizycznej nie ma emocji?
                      • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 02.02.05, 16:43
                        Ha, emocje są, ale krótkotrwałe, ot takie sportowe. smile)
                        Czestsze u panów, bo zmiana partnerki jest im w większości konieczna, jak tlen
                        do oddychania.
                        Gorzej jak się zakocha, a nawet bolałaby mnie przyjaźń intelektualna z inną
                        kobietą, bo znaczyłoby , że ja jestem "tuk".smile)) Trójkąt intelektualny , to co
                        inenego.
                  • malwina52 Re: przyjażń nie ma płci... 02.02.05, 13:38
                    kobieta.interia.pl/news?inf=448435
                    • takanietaka Re: przyjażń nie ma płci... 02.02.05, 15:04
                      to prawda..ale mnie męsko damskie przyjaźnie udawały sie z byłymi
                      mężami ,narzeczonymi..widac najlepiej jest jak się łózko juz ma za soba .i nie
                      majaczy na horyzoncie.Tak wiec,moje prawdziwe przyjaciółki to kobiety.Z
                      kazdego miejsca w którym "bawiłam" mam co najmniej jedna ,począwszy od
                      szkolnej ławki w podstawowej szkole (dosłownie)a na ostatniej pracy
                      skonczywszy.Bywało róznie ..te które wychodziły za mąz i miały dzieci musiałam
                      życzliwie przeczekać i im wybaczyć ,te które nie lubiły pisac listów musiałam
                      zrozumieć i się nie czepiac...no i siedem prawdziwych przyjaciółek jakos się
                      uchowało wśród przeróznych przeciwnosci,odległosci i rodzinnych wydarzeń!Uważam
                      ze to duzy sukces!!
                      • chminka Re: przyjażń nie ma płci... 02.02.05, 17:26
                        pia, ale z twojego taty jest niezly numer, jedna od sprzatania i gotowania
                        (macocha), a druga od "intelektualnych rozmow"...i do tego prawdomowny
                        nieslychanie..tak aby jedna o drugiej wiedziala i sie baaaardzo
                        starala...hahhaaha
                        • natla Re: przyjażń nie ma płci... 02.02.05, 17:33
                          smile))))))))
                          No cóż, chłop jak chłop. Dlaczego ma być inny? A kto mu na to pozwolił? Obie
                          panie, nie?
    • malwina52 Re: przyjazni nie wolno opakowac... 30.03.05, 22:00
      owinac jej kolorowym wesolym papierem
      i owiazac barwna wstazka.
      Przyjazn musi pozostac wolna jak motyl.
      Gdy opakujesz motyla, nie bedzie mogl sie uniesc.
      Gdy opakujesz przyjazn, udusi sie.
      Przyjazn powinna pozostac wolna, niewymuszona
      i bez ukrytej mysli.
      Moze jestem przewrazliwiona???
      • natla Re: przyjazni nie wolno opakowac... 30.03.05, 22:19
        Masz 100 % racji. Miałam kiedyś 3 przyjaciółkę i po nastu latach musiałam z tej
        przyjaźni zrezygnować, prawie zerwać kontakty, bo tak byłam anektowana.
        Zazdrość o żywych i martwych, sytuacja nie do zniesienia.
        • regine Re: przyjazni nie wolno opakowac... 30.03.05, 22:35

          • natla Re: przyjazni nie wolno opakowac... 30.03.05, 23:05
            Miałaś prawo w swojej sytuacji, a ona powinna się była zreflaktować. Mogła nie
            pomyśleć nad treścią tego zdawkowego zdania, ale potem powinna była "udowodnić"
            przyjaźń pomocą.
            • regine Re: przyjazni nie wolno opakowac... 30.03.05, 23:19

              • kla-ra Re: przyjazni nie wolno opakowac... 31.03.05, 09:08
                Nie jestes malwinko przewrazliwiona,ale nigdy by mi nie przyszlo do glowy
                porownac przyjazn do motyla w opakowaniu,czy bez.
                Jesli bym miala robic porownania to absolutnie MUR I BETON.
                Dobra przyjazn ma wszystko wytrzymac,nigdy nie moze byc delikatna.
                • malwina52 Re: przyjazni nie wolno opakowac... 31.03.05, 10:23
                  nie chodzilo mi o sile przyjazni,
                  bo ta masz racje musi byc jak mur i beton
                  ale o osaczanie, ograniczanie
                  oraz zaborcza i zazdrosna przyjazn
                  • fanka8 Re: przyjazni nie wolno opakowac... 31.03.05, 20:12
                    Ktos mądry powiedział: "Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie
                    wie, a mimo to cię lubi" - dla mnie strzał w dziesiątkę.
                    Właśnie taką mam przyjaciółkę od 40 lat! Dałbym sie pokroić za jej lojalność i
                    chęć pomocy w trudnych sytuacjach. To zresztą u nas działa w dwie strony -
                    działamy na siebie "balsamicznie". Nasi mądrzy mężowie to zauważają i nigdy nie
                    są zazdrośni o nasze pogaduchy, bo też podziwiają, że jestesmy sobie tak
                    bliskie.
                    Obie miałyśmy czasem "pod górkę" i zawsze sobie pomagałyśmy. Moja przyjaciółka
                    jest jedyną osoba na świecie, która rozumie mnie w 105% (nawet nie chodzi o
                    przyznawanie racji - czasem mamy różne zdania, ale o pełne zrozumienie)
    • malwina52 Re: Coraz trudniej się przyjaźnić 07.04.05, 07:21

      "Pamiętaj, mężczyzna przychodzi i odchodzi, a przyjaciółka jest zawsze" -
      mówiły kiedyś swoim córkom doświadczone matki.

      kobieta.interia.pl/psychologia/news?inf=609903
    • malwina52 Re:co o przyjazni sadza znali ..... 03.07.05, 20:46
      Pino Pellegrino: Przyjaźń to najpiękniejsza rzecz, jaką człowiek może
      zaproponować drugiemu człowiekowi. Bezinteresownie.
      Daniel Defoe: Przyjaźń wypływa z wielu źródeł, z których największym jest
      szacunek.
      Epikur: Przyjaźń jest najpiękniejszym ze wszystkich prezentów, jakimi możemy
      zostać obdarowani, aby szczęśliwie ukształtować swoje życie.
      Św. Jan Chryzostom: Możesz zgromadzić przeróżne skarby, ale najcenniejszym jest
      prawdziwy przyjaciel.
      Cyceron: Czym sen dla ciała, tym przyjaźń dla ducha odświeża siły.
      Wolter: Wszystkie wielkości świata nie są warte tyle, co dobra przyjaźń.
      Adam Asnyk: Jeśli jakaś dłoń ma swoje miejsce w drugiej dłoni, to właśnie jest
      przyjaźń.
      Aldona Różanek: Miłość łączy serca, a przyjaźń umysły.
      Jan Kochanowski: Dzięki przyjaźni staję się spokojniejszy, dzięki spokojowi
      bardziej przyjazny.
      Św. Jan Bosko: Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód twego
      smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość.
      Tytus Liwiusz: Związki przyjaźni powinny być nieśmiertelne, nieprzyjaźni
      śmiertelne.
    • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 03.07.05, 22:22
      Moja przyjaciółka urządziła nam dzisiaj wspaniałą niedziele. Moja druga
      przyjaciółka, mimo kłopotów przyjechała wczoraj i poduczyła kompa.
      Dobrze mieć prawdziwych przyjaciół. smile)
      Myślę, że w pewnym sensie my też się stajemy przyjaciółmi, takimi od żartów,
      pomocy, porady i bezinteresownym podtrzymywaniu na duchu, nawet się objeżdżamy
      na wzajem.... wink))
      • malwina52 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 03.07.05, 22:32
        a moja przyjaciolka wystawila dzisiaj
        moja cierpliwosc na probe, zla jestem na nia
        bo zrezygnowalam z wielu przyjemnosci
        zeby sie z nia spotkac, ale wiem ze jest
        roztrzepana do jutra mi zlosc przejdzie
        i pewnie nawet jej nie naklikam do sluchu,
        a nasze forumnowe przyjaznie kwitna
        az milo poczytac,
        uwazam ze przyjaciolom mozna powiedziec
        wszystko i zle i dobre smile)))
        • august2 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 03.07.05, 22:37
          .. takie male pytanie
          Czy pozyczacie pieniadze swym przyjaciolom
          albo sami od nich pozyczacie? Moze nie jakies drobne sume
          ale takie troche znaczace?
          • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 03.07.05, 22:44
            Taaaa, masz rację Auguście....to jest wspaniały miernik przyjaźni.....ja nie
            zastanawiałam sie nawet sekundy, kiedy moja przyjaciółka była w potrzebie.
            A były to dość duże pieniadze, prawie wszystkie jakie mam. Nic sie nie
            zmieniło.
            • malwina52 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 03.07.05, 22:54
              mowia "pozycz pieniadze a stracisz przyjaciela"
              mialam taka sytuacje podzyrowalam duzy kredyt,
              firmna padla a mnie komornik scigal,
              jakos po trudach sytuacja sie wyjasnila,
              pomoglam im znalezc prace i powolutku splacili,
              zapomnielismy o tym i dalej sie przyjaznimy,
              jednak to byla duza proba. Meza przyjaciolki
              nie trawie lekko juz, za mocno sie przejechal
              po moich plecach.
              • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 03.07.05, 22:59
                Dlatego Malwino uczono mnie abym nie pozyczała, ale nie potrafiłam nie pomóc
                osobie potrzebującej. Oczywiscie traciłam w ten sposób znajomych
                i pieniądze.....teraz już nie pożyczam, teraz czasem po prostu daję i w ten
                sposób nie staję się wrogiem, choć daję się naciągać......tylko do pewnych
                granic i możliwosci. wink))
                • danurn Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 04.07.05, 00:28
                  Jakieś osiem lat temu moja przyjaciółka zwierzyła mi się z zamiaru zakupu
                  samochodu mówiąc, że jej jeszcze trochę brakuje. Ja bez namysłu zaproponowałam
                  jej pożyczkę na jakieś pół roku. A ostatnio dostałam kartkę od niej z
                  życzeniami imieninowymi z Londynu/bawi u wuja/ i ta introwertyczka
                  pisze "Kochanej Danusi...". To miłe. Ale mam też dwie inne koleżanki?,
                  przyjaciółki?/ 62 i 57/ Znają się one ponad trzydzieści lat i zawsze były ze
                  sobą bliżej niż ze mną. I nagle w ostatnim czasie ta młodsza zaczęła
                  podejrzewać tę starszą o romans z jej mężem!!!. A ja tego wysłuchuję. Okropne.
                  W tym wieku!!!!!!!!!!11, takie problemy!!!!!!!!!!! Czy wy sobie to wyobrażacie?
                  Mam świadonmość,że nie powinnam tego wysłuchiwac, ale wiem też,że ta młodsza
                  bardzo cierpi, bez względu na to czy zasadnie, czy nie. Ta młodsza to była
                  teściowa mojego starszego syna. Dzieci poznały się przez rodziców. Po rozmowie
                  zastanawiałam się jak ja bym postąpiła na jej miejscu wydaje mi się, że
                  bardziej obwiniałabym męża lub szukałabym przyczyny u siebie. Jeśli to prawda.
                  • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 04.07.05, 08:27
                    Poruszyłaś inną, tą wstretną str. tzw przyjażni. Ciekawa jestem, czy
                    kiedykolwiek upomniałaś sie o pieniadze u londyńskiej "przyjaciółki"?
                    A problem żona - przyjaciółka jest niestety nagminny. Akurat w mojej rodzinie
                    nastała taka sytuacja. Wstretne. W 99% takich sytuacji obwiniać będe
                    przyjaciółke, bo pardon "baba nie da chłop nie weźmie". A powiedzenie: "ja też
                    chcę być szczesliwa" ( nie bacząc na krzywde i łzy) jest ohydne.
                    • danurn Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 04.07.05, 13:20
                      Natlo, źle mnie zrozumiałaś. Moja przyjaciółka zwróciła mi o czasie pieniądze.
                      Jest osobą skrytą i bardzo małomówną, np na przyjęciu potrafi powiedzieć dzień
                      dobry i do widzenia. Nie ma mowy o zwierzeniach czy ploteczkach. Dlatego tak
                      mile mnie zaskoczyły jej serdeczne słowa zawarte w kartce.Gneralnie nie ma w
                      moim kręgu znajomych kwestii pożyczania pieniędzy. W dobie łatwych kredytów to
                      jest nie w porządku, żeby ktoś zarobił/ nie płacąc odsetek/ drugi - pożyczający
                      musi stracić odsetki wyjmując pieniądze z banku. Bardziej przeżywam tę drugą
                      opisaną historię, te przykre słowa wypowiadane przez jednąnadrugą. Szkoda mi
                      też ich całożyciowej przyjaźni. I już ich razem do mnie zaprosić nie mogę.
                      Tak,przyjaźń trzeba cenić i pielęgnować, bo w przeciwnym razie umiera.
                      • august2 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 04.07.05, 17:18
                        Wracajac do pieniedzy...

                        Danurn slusznie zauwazyla ze pieniadze nalezy pozyczac
                        w banku. Jezeli komus bank nie pozyczy to znaczy ze pozyczajac
                        od przyjaciela naraza go na potencjalana strate... bo
                        jak potem odda? Czyli jaki to przyjaciel?
                        • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 04.07.05, 17:37
                          No cóż, moja przyjaciółka pozyczyła i spłacała mi miesieczny bdb %, większy niż
                          bym w banku dostała.............teraz to ja czuję sie jak jej dłużniczka. Ale
                          na pewno nadrobie wink))
                          • august2 Re: Przyjaciółka, przyjaciele...Natla 04.07.05, 17:47
                            To ja nie rozumie. Dlaczego nie poszla do banku
                            jezeli splacala ci wiekszy procent niz oni
                            oferuja?
                            Dla niej byloby to znacznie lepiej...a moze sie myle?
        • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 03.07.05, 22:40
          Bezgraniczne zaufanie jest podstawą, choć wielu ludzi sie niestety na tym
          zawiodło. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji z moimi przyjaciółmi obu płci.
          Nie doświadczyłam tego i mam nadzieję juz nie doświadczę.
          Dużo dobrego też spotykało mnie całe życie od zwykłych znajomych. Czesto sie
          chyba wszyscy spotykami z bezinteresownością ludzi i chęciom niesienia pomocy...
          nie wolno ich tylko wykorzystywać.
    • toskania8 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 10.07.05, 00:12
      Chcę Was zapytać o granice przyjaźni, o granice tolerancji dla przyjaciela, o
      granice lojalności. Mnie ten temat dręczy już od dobrych paru lat, prawie od
      dziesięciu. Bo wtedy właśnie straciłam moją najbliższą, najukochańszą
      przyjaciółkę i do dziś nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wtedy
      postąpiłam dobrze i słusznie.
      A straciłam ją dlatego, że nie potrafiłam zaakceptować niezwykle tudnej i
      kontrowersyjnej Jej decyzji jaką było odejście od męża i dzieci, co uczyniła,
      bowiem spotkała wielką , najiększą miłość swojego życia.
      Ja wtedy uważałam, że nic nie usprawiedliwia zostawienia dzieci. Ale dziś Ona
      jest w nowym związku bardzo szczęśliwa, stosunki z dziećmi (dziś już dorosłymi )
      poukładała bardzo dobrze. A przyjaźń bezpowrotnie legła w gruzach.
      A ja nie wiem, czy przyjaźń powinna oznaczać trwanie wiernie i niezłomnie przy
      przyjacielu kiedy jest mu ciężko (to była dla Niej niewątpliwie tudna decyzja)
      nawet jeśli jego decyzji nie pochwalamy czy też ważniejsze jest własne
      przekonanie o tym co jest słuszne i dobre.
      WAŻNE !! nie pytam Was o to, czy Ona miała prawo i powinna odejść od rodziny,
      bo nie chcę, żebyście Ją oceniały, ale o wasze zdanie w sprawie granic
      przyjaźni i lojalności, czyli właściwie o to, co jest istotą przyjaźni.
      • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 10.07.05, 00:52
        Absolutnie akceptacja, co oczywiście nie znaczy chwalenia jej uczynków.
        Walczyłabum z nią, dyskutowała, przemawiała do rozsądku, ale jej decyzję bym
        uszanowała. Przechodziłam to też z moimi 2 przyjaciółkami i one ze mna. Nie
        konkretnie opisaną przez Ciebie sytację, ale też sprawy trudne.
        Ja sie mogę nie zgadzać z ich postępowaniem, ale po to jestem, żeby w trudnych
        chwolach nie były same. I odwrotnie. Choć w ostatecznych decyzjach i tak
        jesteśmy same.
        Są oczywiscie sprawy, które nie wchodzą w rachubę....ja
        wiem....zabójstwo.......bo wiem , że nie są do tego zdolne, ale nawt wtedy
        pomogłabym jak by się dało. To jakis skrajny przykład, ale nic teraz nie mogę
        mądrzejszego wymyśleć. smileMyślę, że na Twoim miejscu robiłabym wszystko, aby do
        rozejścia sie nie doszło i pewnie tak było, ale jednak potem przyjełabym stan
        faktyczny. Nie Twoja aprobata, tylko przyjaźń.
        Nie wiem czy to czytelnie piszę , bo już zasypiam.
        • zlapalamoddech Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 10.07.05, 08:40
          Przyjaciół poznaje się w biedzie. Miałam trudne momenty w życiu. Lista
          przyjaciół i znajomych zweryfikowała sią natychmiast. Prawie nic z listy nie
          zostawało, niestety sad
          • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 10.07.05, 09:47
            To ja jestem jednak szczęściara. Jedynie mocno mi sie weryfikowała lista tzw.
            dobrych znajomych, prawie przyjaciół, ale przyjaciele zostali, mało tego,
            pokazywali się i pokazują znajomi, gotowi na pomoc w każdej chwili.
            • leontynia Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 10.07.05, 09:55
              Ci,na ktorych liczylam zawiedli
              a Ci,o ktorych ja zapomnialam pokazali sie...
              • wiktoria53 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 29.07.05, 18:41
                KIEDY UDANA PRZYJAŹŃ ?

                Po pierwsze - warto być przekonanym, że właściwe relacje z drugą osobą są dla
                Ciebie czymś ważnym i potrzebnym. Jeśli przyjaźń jest dla Ciebie czymś
                wartościowym i przyjemnym - to masz duże szanse stworzyć udany związek z
                przyjacielem.
                Po drugie. Jeśli już wiesz, że chcesz polepszyć swoje relacje z przyjacielem -
                to trzeba tą potrzebę wysunąć na pierwszy plan. To znaczy, że w swoich
                codziennych czynnościach warto zaplanować spotkania z przyjaciółmi. Jest to o
                tyle ważne, iż w codziennym zabieganiu, pracy trzeba znaleźć czas dla
                przyjaciela (i dla siebie przy okazji też) wink

                Po trzecie. Jeśli już jesteś przekonany, że przyjaźń jest czymś, co może
                uczynić Cię szczęśliwszym i już wiesz, że kontakty towarzyskie są dla Ciebie
                ważne - dąż do regularnych spotkań. Wspólnie spędzony czas jest czymś, co
                bardzo scala przyjaźń.

                Po czwarte. Jednym ze sposobów wspólnego spędzania czasu jest rozmowa. Rozmowa
                rozwija naszą osobowość. Powiedziałabym, że wiele godzin spędzonych na
                wspólnych rozmowach buduje i wzmacnia przyjaźń.

                Po piąte - szczerość.
                Po szóste - szczerość.
                Po siódme - szczerość.

                smile

                Dlaczego szczerość?

                Bo tak naprawdę tylko szczera rozmowa jest czymś wartościowym, gdyż:
                - buduje i scala przyjaźń
                - nie stwarza okazji do niedomówień
                - rozwija i zacieśnia wszelkie kontakty międzyludzkie
                - świadczy często o dużym zaufaniu, co jest bardzo ważne w przyjaźni
                • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 29.07.05, 18:52
                  Nie ma recepty na przyjaźń. Uważam, że to tylko zaufanie (po pierwsze, drugie i
                  trzecie) i wcale codzienne kontakty nie są potrzebne do utrzymania przyjaźni.
                  • toskania8 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 29.07.05, 19:30
                    też tak myślę, że częstotliwość kontaktu nie jest najważniejsza. Na studiach
                    stanowiłyśmy zwartą czwórkę, trzy muszkieterki mieszkały w jednym pokoju w
                    akademiku a jedna dartanianka (ja) dochodząca ze stancji (czasem jak się
                    zasiedziałam waletowałam na dywaniku). Z pewnością można nas nazwać
                    przyjaciółkami. Teraz dwie są w Toruniu, jedna w Olsztynie a ja w Bydgoszczy.
                    Nie spotykamy się zbyt często a pierwszy raz w pełnym składzie spotkałyśmy się
                    chyba ze cztery czy pięc lat temu, mniej więcej 30 lat po studiach. I jakby nie
                    było tych lat, przegadałyśmy do rana i końca nie było. Wiemy na pewno,że w
                    razie by co, na pewno - jedna za wszystkie, wszystkie za jedną.

                    Choć jest też prawdą, że czasem brak kontaktu może być odebrany ( i jest tak
                    chyba naprawdę) jako lekceważenie przyjaciela. Jest tak wtedy, kiedy
                    wielokrotnie przyjaciel (?) odmawia naszym zaproszeniom, bo tak się zawsze
                    niefortunnie składa, że akurat ma coś innego w planie, co okazuje się byc
                    ważniejsze. Mam taką właśnie przyjaciółkę. Mieszka o 300 km ode mnie. Nazywam
                    Ją ciągle przyjaciółka, bo kiedy bywało mi bardzo źle, wiele razy wyciągała
                    mnie z głębokich psychicznych dołów, przegadywałysmy wtedy niezliczone godziny
                    i nigdy jej tego nie zapomnę. Ale od kilku lat jakoś nie może przyjechać do
                    mnie w odwiedziny , nie mogła przyjechać by być ze mną w chwilach bardzo dla
                    mnie uroczystych i radosnych a też i bardzo dla mnie smutnych.
                    Więc jak to jest ? Przyjaciółka czy nie ?
    • malwina52 Re: Nie ma sklepów z przyjaciółmi... 05.08.05, 07:30
      kiosk.onet.pl/charaktery/1156160,1253,artykul.html
      Miał zatem rację lis zdradzając Małemu Księciu swój sekret:
      "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu".



      • dankarol Re: Nie ma sklepów z przyjaciółmi... 05.08.05, 23:28
        Mam jedną przyjaciółkę od prawie 30 lat. Nieraz mamy różne zdania i jedna drugą
        usiłuje przekonać, ale nigdy właściwie nie kłóciłyśmy się. Zawsze można
        powiedzieć sobie, niech myśli,że ma rację (nigdy nie były to jakieś ważne
        sprawy). A najważniejsze, że każda z nas wie, że w razie potrzeby może
        powiedzieć wszystko. Kiedy mamy prawdziwe kłopoty, ta druga wysłucha i nie
        wypomni, że dwa dni temu miałam inne zdanie, bo wiadomo, że ani ona za nie ani
        ja za nią nie podejmę decyzji. Mogę ją tylko wspierać. Tak rozumiem przyjaźń.
        • natla Re: Nie ma sklepów z przyjaciółmi... 06.08.05, 00:01
          A ja powtórze : zaufanie, pod każdym względem. Doświadczam tego z moimi dwiema
          przyjaciółkami i dodatkowo z kilkoma osobami....np. sąsiadami i zupełnie nie
          jest ważny stopień wykształcenia, tylko to "coś", co każe wierzyć w człowieka.
          • maja882 Re: Nie ma sklepów z przyjaciółmi... 09.08.05, 11:13
            Niestety nie wierzę w żadne przyjaźnie. Bardzo zawiodłam się na najbliższych mi
            osobach. Dopóki ja im pomagałam wszystko było w porządku. Dopiero gdy zwróciłam
            się o pomoc dla siebie dowiedziałam się, jaka tak naprawdę była ta przyjaźń.
            • natla Re: Nie ma sklepów z przyjaciółmi... 09.08.05, 11:20
              Maja, współczuje Ci.....miałaś pecha. A może spróbuj poszukać przyjaciela,
              zaczynajac od prośby o pomoc?
              • maja882 Re: Nie ma sklepów z przyjaciółmi... 09.08.05, 11:49
                Właśnie poprosiłam o pomoc i wszystko się skończyło cała ta przyjaźń. Wolę
                więcej nie ryzykować.
                • natla Re: Nie ma sklepów z przyjaciółmi... 09.08.05, 14:09
                  Ja tez nie myśle o tej byłej przyjaźni, tylko o nowej. Znajdź znajomą Ci tylko
                  osobę w swoim otoczeniu, którą lubisz i wyczuwasz, że ona Ciebie też. I poproś
                  o pomoc nawet w wyimaginowanej sprawie. Nie rezygnuj z poszukiwań przyciela.....
            • sarna52 Re: Nie ma sklepów z przyjaciółmi... 14.08.05, 19:32
              Prawdziwych przyjaciół nie musiałabyś prosic o pomoc oni po prostu by ci
              pomogli,ale takie przyjaźnie to unikat" Prawdziwych przyjaciół już nie ma".
              • wiktoria53 Sarno, 14.08.05, 19:38
                Nie myśl tak nawet ! Skoro twierdzisz,że nie ma przyjacół to na pewno jakaś
                wspaniała sąsiadka zawsze zaradzi w trudnych sytuacjach.
                • wiktoria53 Re: Sarno-sory 14.08.05, 19:41
                  Ty odpowiadałaś Majce prawda? Nie czytałam wyżej wink
                  • sarna52 Re: Sarno-sory 14.08.05, 20:26
                    Teraz odpowiadam tobie Wiktorio.Ja wierzę w ludzi.Tylko wzsyscy tak bardzo
                    tęsknimy za prawdziwą przyjażnią ,miłością,że za szybko używamy tych określeń w
                    relacjach między ludzmi i potem przezywamy wiele rozczarowań.
                    • wiktoria53 Re: Sarno, 14.08.05, 21:16
                      Może za bardzo się otwieramy, obnażamy przed jak myślimy przyjacielem, a
                      później się okazuje, że popełnilismy błąd.Więc może zanim będziemy tak do bólu
                      szczerzy, poznajmy bardzo dobrze kandydata na przyjaciela. Ale prawdę mówiąc
                      nigdy nie będziemy mieli 100 % pewności ,że to on właśnie.Jak to brzmi? Żeby
                      kogoś poznać na 100 % trzeba z nim beczkę soli zjeść.Więc żeby tyle soli zjeść
                      i w dodatku z kimś to.............no więc nigdy nie ma tej pewności, a potem
                      niestety często skazani jesteśmy na pewnego rodzaju cierpienie.Ale nie możemy
                      się poddawać, żyć trzeba dalej....
                      • gwiazda37 Re: Sarno, 14.08.05, 21:34
                        Pospolity przyjaciel nigdy nie widział Twojego płaczu.
                        Prawdziwy Przyjaciel ma ramiona przemoknięte Twoimi łzami.

                        Pospolity przyjaciel nie zna imion Twoich Rodziców.
                        Prawdziwy Przyjaciel ma ich numery telefonów w notesie.

                        Pospolity przyjaciel przynosi butelkę wina na prywatkę.
                        Prawdziwy Przyjaciel przychodzi wcześniej i pomaga gotować i zostaje dłużej,
                        aby sprzątać.

                        Pospolity przyjaciel będzie zły, jak go obudzisz Twoim telefonem.
                        Prawdziwy Przyjaciel zapyta dlaczego to zajęło Ci tak długo.

                        Pospolity przyjaciel próbuje rozmawiać z Tobą o Twoich problemach.
                        Prawdziwy Przyjaciel pomaga Ci je rozwiązać.

                        Pospolity przyjaciel, gdy Cię odwiedza, zachowuje się jak Gość.
                        Prawdziwy Przyjaciel otwiera sam lodówkę i czuje się jak u siebie w domu.

                        Pospolity przyjaciel myśli, ze przyjaźń skończona, jak jest jakiś problem.
                        Prawdziwy Przyjaciel wie, ze "prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie".


                        Pospolity przyjaciel oczekuje, ze zawsze będziesz przy nim, jak ma kłopoty.
                        Prawdziwy Przyjaciel stara się zawsze być przy innej osobie, która ma kłopoty.

                        Ale...............
                        tak jak w modlitwie: Boże chroń mnie od fałszywych przyjaciół, bo od wrogów sam
                        się obronię..........

                        • wiktoria53 Gwiazdo, 15.08.05, 11:09
                          Z ta lodówką to prawda? Ojejku! U mnie jeszcze nikt z poza domu nie otwierał
                          jej.Zaczynam się zastanawiać........wink))) Dobrze jest !
                        • malwina52 Re: Sarno, 15.08.05, 11:21
                          po przeczytaniu zaczelam sie zastanawiac
                          i stwierdzam, ze pospolitosci u mnie
                          wiecej niz prawdziwosci w przyjazniach,
                          wierze, ze spotkam jeszcze prawdziwego
                          przyjaciela smile))
                        • natla Re: Sarno, 15.08.05, 11:24
                          Kolejny dowód, że mam przyjaciół. smile
                          • takanietaka i jeszcze jedno kryterium.. 15.08.05, 11:49
                            to z lodówka prawda ..ja mam przyjaciółkę taka ze od razu przynosi jedzenie z
                            soba ,,bo jak twierdzi jest głodna a u mnie nigdy nic nie wiadomo jaka akurat
                            mam dietę !
                            Ale ,żeby miec przyjaciół no to oczywiscie i my powinnyśmy mieć zalety takie
                            które pozwola sie z nami zaprzyjaźnic...a przyjaźń nie zawsze jest
                            komfortowa ..wiec jak nam sie nie chce czasem pomęczyć..no to sie potem nie
                            dziwmy ,ze przyjaciół nie mamy
                            Ale do rzeczy..według jakiegos amerykańskiego psychologa człowiek ze zdrowa
                            psychika i dobrze rozumiejący sie z otoczeniem powinien po 40 roku zycia miec
                            w swoim notatniku !5 telefony osób którym moze sie szczerze poskarzyć jeżeli
                            mamy problemy.,4 telefony pod które moze zadzwonic niezależnie od pory dnia i
                            nocy,3 telefony gdzie moze swobodnie prosic o pożyczke pienięzna ,2 telefony
                            osób którym moze dac klucz aby podlewały kwiaty,1 telefon osoby ,której
                            zezwalamy otwierac urzędowe listy i decydowac co zrobic ,jeżeli nas niema
                            No to sprawdzajmy !Czy zdążyłysmy to zdobyc w ciągu naszego życia?
                            <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
                            • natla Re: i jeszcze jedno kryterium.. 15.08.05, 12:36
                              Mam 4 telefony spełniające wszystkie Twoje kryteria i kilka, a moze naście
                              osób spełniających wszystkie, poza osobistą dokumentacją.......często ze
                              względu na gadatliwość wink)), ale też chyba z powodu braku całkowitego zaufania.
                              Jeszcze jedno.....nie wstydze się przed przyjaciółmi, jak wlezą w bałagan......
                              zresztą oni też. smile)
                              • danurn Re: i jeszcze jedno kryterium.. 15.08.05, 16:35
                                Ja mam niemiłe doświadczenie prawie świeże, bo z ubiegłego roku. Ludzie,
                                których uważałam za sobe bardzo życzliwych zachowali się względem mnie bardzo
                                obcesowo, bez żadnego powodu bardzo boleśnie mnie tym raniąc. W trzy tygodnie
                                później jakby nigdy nic składają mi życzenia imieninowe, na koniec stwierdzają,
                                że oni nas bardzo lubią. Wspólna znajoma skomentowała,że ; a tak niedawno im
                                bardzo pomogliście. Jednak, tak jak stwierdziła Takanietaka, ich zachowanie
                                skladam na karb skrzywionej psychiki; znam ich już dawno i znam ich relacje
                                krótkie i burzliwe z innymi ludźmi. Szkoda mi znajomości, ale sympatię i
                                życzliwość zastąpiła wielka niechęć. Czy powinnam się przełamać w myśl
                                zasady,że nieładnie jest chować urazy i drugie bardzo ważne, że nie ma ludzi
                                idealnych i w każdym można znaleźć coś, co nam przeszkadza? Po raz kolejny
                                stwierdzam,że bardzo dobrze mieć grubą skórę przy odbiorze świata i cienką przy
                                nadawaniu.
                                • maladanka Re: i jeszcze jedno kryterium.. 15.08.05, 17:25
                                  tak sobie poczytałam i z listy listu Takiejnietakiej wyszło mi,że mam 2 osoby
                                  do kwiatków i kluczy i 1 do spraw urzędowych.O dziwo - są to osoby młode w
                                  okolicach 30-tki,z tym,że ta od spraw urzędowych także jest na liście "zadzwoń
                                  o każdej porze"
                                  Zawsze starałam sie sama rozwiązywać swoje kłopoty i nawet musiałam - bo gdy
                                  się coś działo to to było o 400 km od miejsca zamieszkania.
                                  Moj młody przyjaciel to wspaniały człowiek,zyczliwy,uczciwy,wyrozumiały dla
                                  humorów starszej pani /pracowalismy w jednym pokoju prawie 3 lata/.
                                  Gdy jego narzeczona wyjechała na rok chodzilismy do kina,udostepniałam mu
                                  komputer na wielogodzinne rozmowy z sympatią,potem miał już swój,razem z męzem
                                  i jego dziewczyną wędrowaliśmy w góry.Jego mama zdradziła mi na weselu,że byłam
                                  pierwszą osobą na liście gości weselnych.
                                  Było kilka sytuacji w jego i mojej rodzinie dosyć trudnych i nawzajem sobie
                                  pomagaliśmy.
    • toskania8 Re: Przyjaciółka, przyjaciele...oczywiście, że są 15.08.05, 17:10
      Mam przyjaciół, oczywiście, że mam i oczywiście że istnieje coś tak pięknego na
      świecie jak prawdziwa przyjaźń, powiem więcej, gdyby nie istniała , nie warto
      by było żyć.
      Ale też trzeba przyjąć do wiadomości, że jeśli przyjaźń nie okazuje się
      dozgonna, to nie znaczy, że nie była prawdziwa. Oczywiście, jeśli ktoś zrobi Ci
      świństwo, to chyba nie był naprawdę przyjacielem. Ale zmieniają się warunki,
      otoczenie, różne rzeczy i czasem przyjaźń po prostu wygasa.
      Jednak gdyby nie świadomość, że jest na tym świecie kilka osób, które
      przybiegną zawsze, o jakiej niebądź porze i z jakiego niebądź miejsca zawołam,
      daje poczucie bezpieczeństwa, pewność, że dam radę wszystkiemu przy ich pomocy.
      Ale i oni wszycsy muszą wiedzieć, że ja też przybiegnę.
      A są to bardzo różne przyjaźnie, w tym co najmniej trzy damsko - męskie (które
      bez podtekstu podobno nie istnieją, a jednak).
      • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele...oczywiście, że są 15.08.05, 17:27
        Tak, istnieją.smile
        Myśle, że przyjaciel nawet jak zrobi świństwo, to można to wyjaśnić, przecież
        znamy go długo więc powód jest ważny..... Myślę, że u mnie skończyłoby się na
        krótkich dąsach albo awanturce z wyjaśnieniem do końca i cześć.wink))
        Myślę, że bardziej mnie rozczrowują osoby znajome, które cenię z takich czy
        innych względów, nie uważając ich za przyjaciół.
        • krista57 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.08.05, 17:10
          Dawno,dawno temu mialam przyjaciółkę /albo tylko tak mi się wydawało/.
          Były to czasy studenckie i potem zawodowe.Wspólne spędzanie
          czasu;zabawy,spotkania,wyjazdy.Przyszedł czas na załozenie rodziny i
          automatycznie mniej wspólnych spotkan,rozmów.Moja przyjaciólka zrobiła karierę
          naukową/robi ją zresztą nadal/.Po prawie 30 latach,wydzwania do mnie i chcę
          coraz częsciej mego towarzystwa.Jest samotna,schorowana,po kilku
          operacjach,chodzi o kuli.
          I ...tu mam dylemat.....czy powinnam poswięcac Jej swój czas.
          A gdzie była wtedy gdy to ja Jej potrzebowalam,zeby sie wyzalic,wypłakac.....nie
          chodziłam tylko po różach,miałam problemy.
          Mogę powiedziec,ze teraz/po spotkaniach/nawet mnie irytuje swoim sposobem
          postępowania i myslenia.
          Doczekałam się wreszcie stabilizacji uczuciowej i finansowej,chcę cieszyć się
          jesienią swego życia i nie przejmować się Jej problemami.
          Czy jestem Jej cos winna ?Gdzie tu humanistyczne podejscie do drugiego
          człowieka? Czy powinnam być Jej "damą do towarzystwa" ?
          • takanietaka Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.08.05, 17:38
            Nic nie jesteś winna ,bo w przyjaźni chyba nie ma nic takiego !Przyjażń
            jest "symetryczna "kazdy cos daje i bierze -cos co jest dla nas obojga cenne-
            zależy dla kogo co ..nie musi byc to samo.JEDNA STRONA MOZE DAWAC DUZO RZECZY
            KONKRETNYCH ..A DRUGA TYLKO UWIELBIAC I SIE ZACHWYCAC ..I TEZ OBIE STRONY BĘDĄ
            ZADOWOLONE .Problemem jest to ,że juz nie czujesz niczego co ona by ci mogła
            darowac .natomiast mozesz miec i czuc rodzaj obowiazku wobec osoby
            potrzebujacej pomocy .i te pomoc dawać ..ale to nie jest przyjażń tylko twoje
            sumienie ..ze trzeba by ...itd.Nie jetst juz twoja przyjaciółka ,tylko osoba
            której ci żal ..i sama zadecydujesz czy sie będziesz nia troche opiekować.Ale
            niekoniecznie !!
            <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
            • krista57 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.08.05, 18:01
              Dziękuję Takanietaka.Gwoli formalnosci...pomoc,opiekę to moze sobie kupić za
              pieniądze,bo JĄ na to stac i nie oczekuje tego ode mnie.
              Ona chce /trudno mi zdefiniować/ bliskości ,nitki porozumienia,pogadania o
              niczym,chce zrozumienia swoich problemow.A ja pamiętam jako młodą,sliczną
              dziewczynę.Nie starzałysmy sie razem !!!!!!!
              Nic Jej nie jestem winna.

              Przed napisaniem poczytałam cały topik ....i mam 5 przyjaciól od poskarzenia się
              od nocnych telefonow i od podlewania kwiatkow.Pieniądze pozyczam w banku.
              • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.08.05, 18:31
                Gniotą Was te pożyczone pieniądze wink))......mnie na Waszym miejscu też by
                gniotły. Ale nasza przyjaźń jest tak silna, że nawet pieniadze jej nie są
                w stanie zaszkodzić. Ona potrzebowała, ja miałam i to wystarczy. Ani chwili
                wahania. W odwrotnej sytuacji było to samo, choć nie skorzystałam. Znajomym bym
                nie dała......choć dałam się naciagnać na niezłe sumy, ale było, minęło
                i nauczyło. wink
                Pieniądze już do mnie wróciły i tylko niesmak został, że dostawałam wprost
                lichwiarski %, ale wiem, że to spłacę w takiej lub innej formie. Zreszta nie
                o to tu chodzi.......
                Nie ma przyjażni bez pełnego zufania. I te moje dwie przyjaciółki zasługują na
                to miano.
                Mimo doświadczeń z forsą jeszcze kilku osobom bym pozyczyła , choć nie są
                w pełni przyaciółmi, tzn. nie do końca wypróbowani co do swoich intencji, ale
                jak na razie od nastu lat złego słowa powiedzieć nie mogę....wielokrotnie
                pomogli z własnej woli lub pomoc ofiarowali.
                W ogóle patrząc z perspektywy, otaczali mnie ludzie porzadni i tylko? 3 osoby
                były z gruntu złe, zawistne i w ogóle bee. Cześć ludzi była czy jest fałszywa,
                ale to na kilometr wyczuwam wink)), choć nie wierzę do końca i tu mam problemy.
                • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.08.05, 18:50
                  Krista, tak się rozpisałam, że zapomniałam o Twoim problemie. Owaka ma 100%
                  racji. Tylko w Twoim sumieniu musisz rozstrzygnać, czy jej pomóc swoim
                  towarzystwem (bo jak rozumiemiem niczego innego nie potrzebuje), czy nie. Czy
                  się mścić czy nie. Czy czujesz potrzebę pomocy czy nie. Iiiii zastanów się, czy
                  to była prawdziwa przyjaźń.....bo wynika mi z Twojego opisu, że nie.
                • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.08.05, 19:10
                  I jeszcze jedno.....nowe doświadczenie.....uważam kilka osób z naszego,
                  forumowego grona za przyjaciół, w pełni im wierzę, nie wyczuwam
                  fałszu.....myślę, że to ewenement i ..........bardzo fajne, odkrywcze.
                  • krista57 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.08.05, 20:45
                    A wiesz...odczuwam to samo....stwierdzam,ze wiele osób nadaje sie na
                    przyjaciół takich od serca,z ktorymi mozna "konie kraść".
                    To jest niesamowite...a juz myslałam,ze w naszym wieku nie można
                    pozyskac nowych przyjaciół...ale Ci co tu piszą to są otwarci i
                    bardzo wiarygodni ludzie.
                    Masz rację ...to jest bardzo odkrywcze !!!!
    • mira54 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.08.05, 22:00
      Macie racje moje kolezanki. Na naszym forum sa ludzie
      otwarci i bardzo szczerzy. Kazdy z nas zyczylby sobie
      miec takich przyjaciol. Znamy sie co prawda ze zdjec,
      ale kiedy klikamy wiemy z kim prowadzimy rozmowy.
      Wydaje mi sie, ze my juz jestesmy w pewnym sensie przyjaciolmi.
      • maria581 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 30.08.05, 01:41
        Najtrwalsze sa przyjaznie zawierane w mlodosci.Dlaczego?Poniewaz sa
        bezinteresowne.Mlodzi ludzie przebywaja ze soba bo sie po prostu lubia.Moich
        przyjaciol znam od zawsze.Jest nas piecioro:bliznieta Starszy i
        Mlodszy,Skrzypek-to przezwisko od instrumentu na ktorym usilowal bezskutecznie
        nauczyc sie grac,Osa-ze wzgledu na ciety jezyk i ja.Do matury spotykalismy sie
        prawie codziennie mimo ze chodzilismy do roznych szkol.Po prostu lubilismy ze
        soba przebywac choc bardzo czesto dochodzilo miedzy nami do ostrych
        dyskusji.Potem studia- kazdy w innym miescie-kontakt listowny a spotkania
        tylko w wakacje.I tak bylo az do 1980roku kiedy spotkalismy sie ostatni
        raz.Pozniej zostal nam tylko kontakt listowny.Pierwszy wyjechal a wlasciwie
        odplynal Mlodszy-po ktoryms rejsie po prostu nie wrocil.Potem wyjechala Osa-
        emigracja "serca".Po stanie wojennym Starszy-typowy emigrant polityczny
        podobnie jak Skrzypek ktory opuscil Polske ostatni.Przez wszystkie te lata
        korespondowalismy ze soba (listow uzbieral sie spory karton).W tym roku udalo
        mam sie wreszcie zorganizowac spotkanie.Wszyscy sie go troche balismy.Nie ze
        wzgledu na zewnetrzne oznaki uplywajacego czasu tylko nie wiedzielismy czy
        bedziemy potrafili jak dawniej ze sobe rozmawiac.Mimo bardzo roznych
        doswiadczen i przezyc, czesto odmiennych (jak dawniej) pogladow spedzilismy 5
        wspanialych dni i doszlismy do wniosku ze nadal potrafimy sie ze soba doskonale
        porozumiewac.Jestem pewna ze nadal beda wedrowac miedzy nami listy,czasami ktos
        komus pomoze nie oczekujac nic w zamian a za dwa lata spotkamy sie znowu na
        kilka dni po to zeby cieszyc sie przyjaznia trwajaca juz tyle lat.
    • malwina52 Re: radość z przyjaźni... 20.12.05, 22:40
      www.marhan.pl/WIERSZ_165.html
      • natla Re: radość z przyjaźni... 20.12.05, 23:16
        Powtórzę się....mam szczescie w tej materii, a mysle, że to kawał naszego
        życia....
        • malwina52 Re: radość z przyjaźni... 20.12.05, 23:19
          szczesciara smile))
          • natla Re: radość z przyjaźni... 20.12.05, 23:23
            Wiem i cenię to sobie bardzo.
            • malwina52 Re: radość z przyjaźni... 20.12.05, 23:25
              swiadoma szczesciara smile)))
    • lili50 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 06.02.06, 12:13
      Jestem bardzo zadowolona z tego forum, ponieważ nie mam przyjaciół, jestem
      samotnikiem, ale mam nadzieję że na forum znajdę prawdziwych przyjacioł.
      Pozdrowienia dla wszystkich!
    • lili50 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 12.02.06, 13:58
      Szukanie przyjaciół - klub.poezji.w.interia.pl/1przyjaciele.htm
      • sagittarius954 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 12.02.06, 14:17
        lili, pisz kiedy chcesz zawsze sie odezwe .
        • regine Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 12.02.06, 15:27
          Informuję kochani, tak po cichutku, że chyba znalazłam....smile
          Oczywiście Wy, PRZED i NA PIERWSZYM MIEJSCU !!!
          Żeby nie Wy, gdzie ja bym teraz była i robiła ???
          Co będzie dalej zobaczymy...Czas zrobi swoje.
          Trzymajcie kciuki, jak życzycie mi dobrze ...smile
          • wiktoria53 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 12.02.06, 15:37
            Reginko, oczywiście, że trzymam kciuki za przyjaciela? przyjaciółkę ?smileCieszę
            sięsmile
            • regine Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 12.02.06, 15:51
              To pierwsze Wiktorio, to pierwsze smile
              • sagittarius954 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 12.02.06, 16:37
                regine, zeby było wszystko wporzadku, musisz zaczac od poczatku.Powodzenia.wink)
                • wiktoria53 Re: Przyjaciółka, przyjaciele...Reniu... 12.02.06, 17:46
                  No jeśli tak, to trzymam kciuki jeszcze mocniej i życzę powodzenia smile
                • regine Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 12.02.06, 19:37
                  Ciekawość, to pierwszy stopień do piekła smile)
                  Poczekaj, poczekaj Strzelcu, wszystko po kolei.
                  Poinformowałam przyjaciół, potem....Potem, napiszę o tem...smile))
                  Tu na tym forum, już za kilka dni, będę obchodzić swoją pierwszą rocznicę bycia
                  na nim.
                  Tu znalazłam, bradzo mi potrzebne wsparcie, poznałam wielu przyjaciół.
                  Dzięki którym, jestem teraz tym, czym jestem.
                  Zmieniłam się bardzo, choć nie do końca
                  Więc Was na pewno nie zawiodę...
    • toskania8 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.02.06, 13:50
      usłyszałam taką myśl księdza Twardowskiego (cytuję z pamięci, więc może
      niedokładnie):

      Można się kochać bez wzajemności, ale nie można się bez wzajemności przyjaźnić
      i dlatego przyjaźń jest rzecza piękną i ważną.
      Takie proste a takie mądre, co ?
      • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.02.06, 14:27
        No wiesz, przecież przyjaźń musi dotyczyć 2 osób, to jasne, choc jakby
        wcześniej nie ujete w słowa........ale czy nie zdarzyło Ci się darzyc kogoś
        przyjaźnią, mimo braku z jego strony akceptacji? Mnie sie zdarzyło ze 2 razy.
        Były to osoby, u których widziałam same plusy, a które w widoczny sposób mnie
        nie akceptowały......próbowałam zmienić swój obraz w ich oczach i udało mi się
        to z jedną z nich..........jednak nie jest to przyjaźń po wsze czasy wink))
        • toskania8 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.02.06, 18:20
          w takim przypadku, o jakim mówisz, to raczej uznanie, podziw czy sympatia, ale
          na pewno nie przyjaźń, takie uczucia mogą być dobrym początkiem przyjaźni, ale
          nie nią samą.
          To prosta o oczywista myśl, ale dlatego właśnie taka mądra
          • wloba07 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.02.06, 20:17
            No cóż, jak zaczłam się tak zastanawiać jak to jest u mnie z przyjaciółmi, to
            doszłam do wniosku, że chyba to ze mną jest coś nie tak, to znaczy chyba jestem
            a właściwie byłam bardzo naiwna i wierzyłam ludziom, którzy udawali, że chcą
            być moimi przyjaciółmi, a po czasie okazali się najgorszymi wrogami i ich
            zabiegi prowadziły do wykorzystania mnie, w sposób, który do dzisiaj odbija się
            na mnie i mojej rodzinie.
            Jedyną prawdziwą przyjaciółkę miałam w czasach kiedy byłam nastolatką ale jak
            założyłyśmy rodziny to nasze drogi się rozeszły.
            Wierzę w przyjaźń, ale teraz po tylu nauczkach ciężko mi się przełamać i tak do
            końca komuś zaufać.
            Mam wielu znajomych, ale to raczej dobrzy znajomi, ale nie przyjaciele.
            Chociaż nie tracę nadziei na znalezienie prawdziwej przyjaźni.

            • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.02.06, 20:37
              Tu masz prawdziwych przyjaciół, bo bezinteresownych. smile
              Toskanio, masz racje.
              • wloba07 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.02.06, 20:56
                wiem, dzięki,
                tylko jednak czasami, brakuje takiego przyjaciela na codzień, z którym można
                pogadać, że tak powiem, twarzą w twarz, o sprawach ważnych i o byle czym,
                • natla Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.02.06, 21:37
                  A zastanów się nad starymi znajomosciami, moze o którąś przyjaźń da się
                  zabiegać.
                  Kogoś, koga zansz od lat, nic Ci złego nie zrobił, a raczej przeciwnie, ale
                  życie nie pozwalało na pogłębienie znajomosci. Sama musisz dać szansę komuś
                  takiemu. Bo nowe osoby raczej odpadają.
                  • lili50 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.02.06, 13:06
                    Od nie dawna należę do Was, a czuję się jak bym Was znała dłużej. Pewna jestem
                    że naprawdę tu znajdę przyjaciół, ponieważ jesteście Wszystkie takie miłe i pod
                    trzymujecie mnie na duchu, dziękuję Wam za to.
                    • regine Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.02.06, 14:39
                      Lili, masz rację, ja już dawno wiem o tym...Tu są prawdziwi przyjaciele.
                      Dają wszystko i o nic nie proszą...smile)
                      Zobaczysz jak pobędziesz dłużej, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jacy tu
                      kochani są ludzie. Tylko zaufaj im, nic więcej.
                      Nowych osób nie zna za bardzo,
                      ale też kiedyś wchodząc na to forum byłam "nowa".
                      Z lekka już się zestarzałam...smile)
                      • del.wa.57 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 23.02.06, 19:37
                        Prawda...tutaj sa tez moi przyjaciele,przez dwa tygodnie nie zaglądam do
                        Was,nie miałam czasu i(dojścia) do kompa,wnuczka z córką opanowały kompa.
                        Mimo zmeczenia musiałam zajrzeć tutaj i coś popisać chociaz chwilę,stęskniłam
                        sie poprostu za Wami moi przyjacielesmile))))
    • malwina52 Tylko między kobietami..... 12.05.06, 07:46
      moze istniec prawdziwa przyjazn???


      kobieta.interia.pl/news?inf=745909
      "A kobieca przyjaźń różni się znacznie od męskiej.
      Wiele z kobiet, które postawiły dobro i szczęście rodziny w centrum swego
      życia, przekonało się z czasem, że tak naprawdę to przyjaciele się liczą. Bo
      związki się zawiązuje i rozwiązuje, partner bywa wierny do czasu, dzieci po
      osiągnięciu dorosłości opuszczają gniazdo, a przyjaciół ma się na dobre i złe.

      Jak kobiety definiują przyjaźń? Że się jest poznaną i zaakceptowaną przez
      przyjaciółkę, zrozumianą do głębi, że się jej ufa i jest przekonaną o jej
      lojalności, że można na nią zawsze liczyć i dzwonić o każdej porze dnia i nocy.
      Panowie pewnie mają swoją definicję przyjaźni.

      Przyjaciel to ktoś, kto stoi po twojej stronie, z kim można dzielić radości i
      smutki, ktoś, komu twoje dobro leży na sercu, kto w zamian za to wszystko
      potrzebuje twojej obecności, no i przede wszystkim rozmowy.

      Czy partner życiowy nie może spełniać tych niezbyt wygórowanych wymagań?
      Okazuje się, że z trudem. Może dlatego, że przyjaźń damsko-męska tak naprawdę w
      pełnym wymiarze nie może istnieć.

      Bo czy możesz powiedzieć swemu partnerowi: "dokładnie wiem, co czujesz"
      lub "doskonale wiem, o czym mówisz"? Na tych stwierdzeniach osadzona jest tylko
      i wyłącznie damska przyjaźń, której istotą jest rozmowa i empatia. To za ich
      pośrednictwem dochodzi między kobietami do specyficznej więzi, takiej, której z
      mężczyzną nie sposób osiągnąć. "

      • regine Re: PRZYJAŻŃ 31.05.06, 00:15
        Zbyt dużo wiemy i znamy.
        Za dużo, by zrozumieć to,
        co najprostsze.
        Przyjaźń
        składa się
        z okruchów i kromek chleba
        od których
        wzrasta we mnie dusza.
        Czuję jak rośnie.
        Dotyk Przyjaciela
        to nie tylko dotyk.
        Czuję jak po drugiej stronie
        bije Twoje serce.

        Marta Ewich
        • natla Re: PRZYJAŻŃ 31.05.06, 01:50
          Przyjaźń to umiejętność słuchania
          przyjaźń to bez słów się rozumienie
          przyjaźń to rzecz brania i dawania
          przyjaźń to nasze czyste sumienie.
          • malwina52 Re: PRZYJAŻŃ 31.05.06, 08:23
            tyle pieknych slow napisalismy o przyjazni,
            pokusilam sie o jej definicje:

            Przyjaźń to relacja międzyludzka obejmująca zespół takich wartości jak wzajemna
            znajomość, lojalność, pomoc, afekt.

            Przyjaciele lubią siebie nawzajem i potrafią się dla siebie poświęcić. Dzielą
            się swymi radościami i smutkami. Ufają sobie wzajemnie. Spędzają ze sobą dużo
            czasu, w dzisiejszych czasach często przez internet. Przyjaźń to wyjątkowa
            relacja międzyludzka, o którą trzeba dbać. Zaniedbywanie przyjaciół wiążę się z
            konsekwencją bycia w przyszłości samotnym. Prawdziwe przyjaźnie trwają przez
            długi czas i nie można nazwać kogoś tym określeniem po dwóch miesiącach
            znajomości. Niestety przyjaźń bywa również straszna bo gdy ktoś zawiedzie się
            na swoim najlepszym przyjacielu może mieć zrazę do relacji tego typu do końca
            życia. Ludzie często zawodza sie na tym że traktuja kogos jak przyjaciela
            natomiast tamten traktuje ich jak zwyklą osobe byle tylko z kims pogadac i miec
            na kim oprzec swoje smutki.

            pl.wikipedia.org/wiki/Przyja%C5%BA%C5%84_%28uczucie%29



            • del.wa.57 Re: PRZYJAŻŃ 31.05.06, 14:01
              Jeśli jakaś dłoń ma miejsce w drugiej dłoni, to właśnie jest przyjaźń.
              autor: Adam Asnyk
              • regine Re: PRZYJAŻŃ 31.05.06, 20:32
                Właśnie dziś, muszę się pochwalić, otrzymałam już 15 listów od PRAWDZIWYCH
                PRZYJACIÓL. Co jeszcze nie napiszę. Czyż nie piękny dzień ? smile))
                • natla Kochani Przyjaciele...... 01.06.06, 19:50
                  .........dziękuję serdecznie Wam wszystkim za list przyjaźni. Nie odsyłam
                  z powodu......no jasne, braku czasu smile)
                  Więc tą drogą Wam odeślę, bo wiem, że jesteście moimi przyjacółmi i to jest
                  piękne.
                  Słowa przyjaźni kieruję do Wszysykich naszych Forumowiczów i życzę Wam zdrowia
                  z tej okazji, mamony i.........przyjeciół w realu też smile
                  img477.imageshack.us/img477/4669/image0011nj.gif
                  • regine Re: Kochani Przyjaciele...... 01.06.06, 19:53
                    Dzięki Natluś, dzięki smile
                    • natla A to od Reine dla przyjaciół..... 01.06.06, 21:10
                      s001.wyslijto.pl/?file_id=15455552269628478748
                    • del.wa.57 Re: Kochani Przyjaciele...... 01.06.06, 21:54
                      Dziękuje Natluś,a już myślałam........smile))
                      Reniu,piękny ten slaid i prawdziwy,można sie rozczulić.
                      • regine Re: Kochani Przyjaciele...... 01.06.06, 22:18
                        Po to ma się PRZYJACIÓŁ, aby z nimi dzielić radości i smutki.
                        Mi zrobiono radochę wielką, więc czemu ja się tylko mam uśmiechać...
                        Proszę o uśmiech KOCHANI PRZYJACIELE smile))
                        • regine Re: Kochani Przyjaciele...... 02.06.06, 02:19
                          Wam ofiaruję tą prezentację. Miłego oglądania smile
                          • del.wa.57 Przyjacółka..Przyjaciele.. 16.04.07, 19:38
                            Przegladam atki nasze i własnie ten wyciagnęłam a przypomniała mi sie pewna
                            historia''z życia wziete''
                            Miałam kiedys przyjaciółkę,tak myślalam,zresztą utwierdzala mnie w tym
                            przekonaniu,ze jestem jej najlepsza przyjacółką,fakt byłam zawsze jak mnie
                            potrzebowała a potrzebowała kogos bilskiego bardzo,zostawił ją chłopak i nie
                            mogła sobie z tym poradzić,pogodzić.Zaczeła pić,robiłam wszystko,zeby nie była
                            sama w domu bo wiedziałam co wtedy robi,winko i telefon,wydzwaniała do tego
                            chłopaka i błagała o miłosć,bardzo mi jej było żal,zabierałam ją na
                            spacery,wycieczki,wydzwaniałam do niej non-stop,Czas goi wszystkie rany i moja
                            przyjacółka wracała powoli do życia.Czasem miałam jej dosć,ale nigdy nie dałam
                            jej tego odczuć,pracowałam Ona nie pracowała i wydzwaniała do mnie po
                            nocach ,budziła,opowiadała ciągle to samo,wysłuchiwałam i nie mogłam potem sama
                            zasnać.Było-minęło,Życie toczy dalej byłyśmy przyjacółkami.Pewnego razu
                            poprosiłam ja o przysługę(nigdy o nic nie prosiłam) nie odmówiła mi,ale
                            zażądała zapłaty za przysługę,zrobiłam wielkie oczy,nie bardzo wiedziałam o co
                            jej chodzi,wytłumaczyła mi,że teraz ma niewiele pieniedzy,nie pracuje,chłopak
                            ją wykorzystał finansowo i teraz musi sobie to odbić,Słucham? na mnie chcesz
                            sobie odbić straty finasowe? zapytałam,przeciez jesteśmy przyjaciółkami,jak
                            mozesz? W tym momencie dowiedziałam się ,że nie jestem jej przyjacółką a tylko
                            znajomą(znałyśmy się cztery lata)przyjacółką może nazwac kogoś ,kogo zna
                            przynajmniej 10 lat.Co Wy na to? zdarzyło sie Wam coś takiego w życiu?
                            • wiktoria53 Re: Przyjacółka..Przyjaciele.. 16.04.07, 19:51
                              To nie była przyjaciółka, tylko po prostu koleżanka, która trochę Cię
                              wykorzystywała. Obarczała Cię swoimi problemami, aTy biedulo nie mogłaś spać po
                              wysłuchaniu tych jej bolesnych opowieści.
                              Nie mam takich doświadczeń. Nigdy nie spotkałam sie z interesownością nawet
                              mioch koleżanek, nie mówiac o przyjaciólce.
                            • sagittarius954 Re: Przyjacółka..Przyjaciele.. 16.04.07, 19:55
                              Ponieważ żyjemy w kapitaliźmie to odpowiem Ci tak , kupiłaś złe akcje . Nieraz
                              doznajemy odbioru drugiej osoby po doświadczeniu , inaczej, inwestujemy w nie
                              odpowiednie osoby a inwestujemy co mamy najbardziej cennego , swoje uczucia .
                              Tyle tylko ,że jesteśmy w tym wieku kiedy nie zmieniamy szybko zdania . Będziemy
                              przy nastepnej osobie bardziej ostrożni , ale uczucie przyjaźni w ludziach
                              otwartych pozostanie . Nie zaniknie . Szkoda Del.wo ,że jak raz Ciebie to
                              spotkało . Ciebie wesołą kobietę która z radością wyciąga dłoń do drugiego
                              człowieka . Przykro mi , ja jednak nie dostapiłem czegoś takiego . I nieraz
                              wydaje mi się ,że to ja za mało oddaję ludziom swojej przyjaźni . Od mego
                              Przyjaciela Zbigniewa S. doznałem pomocy w ostatnim okresie , za to mu
                              serdecznie dziękuję i mam nadzieję swoją otwartością i serdecznością odwzajemnić
                              się na tyle , by nie pomyslał o mnie jako zwykłym koledze .
                              Nie wspomnę tu o przyjaciołach internetowych ,do których Ty Helenko się
                              zaliczasz , ale mam nadzieję was wszystkie osoby piszące tu nazwać swoimi
                              wirtualnymi przyjaciółmi . Choć to może i nadinterpretacja słowa przyjaźń , lecz
                              nie potrafię być oschły do nikogo . I nieraz brakuje mi tu na forum Regine ,
                              Natli, Wiktirii , która teraz uaktywniła się smile) Dankarol tez milczącej okresowo
                              . Och wszystkich a nawet panów smile) Pozdrawiam ciebie Del.wo i wszystkie osoby na
                              forum .
                              • wiktoria53 Re: Przyjacółka..Przyjaciele.. 16.04.07, 20:08
                                Oj Sagi Ty wirtualny przyjacielu, jakze miło jest usłyszeć takie słowa smile Ja
                                sie uaktywniam jak mam czasu nieco wiecej i jeśli mam taka wewnętrzna ochotę na
                                klkanie, bo jakby problemów mniej, albo jeśli juz trochę są mniejsze.
                                • del.wa.57 Re: Przyjacółka..Przyjaciele.. 16.04.07, 20:52
                                  Dziękuje Wiktorio to prawda co napisałaś,nie była moja moja przyjacółka a tylko
                                  wykorzystywała mnie,dotarło to do mnie po fakcie.
                                  Sagi Tobie rówiez dziękuję,po tym zdarzeniu stałam sie bardziej
                                  ostrożna,chociaz nie potrafię przejsc obojętnie obok czyjegoś
                                  zmartwienia,problemów.Mineło tyle lat od tego czasu juz prawie zapomniałam,ale
                                  ten wątek przypomniał mi ten niezbyt miły dla mnie ''incydent''
                                  Dzięki przyjacielu za ciepłe i mile słowasmile
                                  • dankarol Re: Przyjacółka..Przyjaciele.. 16.04.07, 21:41
                                    Dokładnie wiem o czym mówisz Halutka, miałam bardzo podobną historię w swoim
                                    życiu, chociaż do końca nie wiem, czy mnie to na pewno czegoś nauczyło, bo dalej
                                    wierzę w tą lepszą stronę ludzkiego charakteru.
                                    Muszę Wam jeszcze powiedzieć, że dzień w którym trafiłam na to forum uważam za
                                    szczęśliwy, bo mam pewność, że spotkałam tu przyjaciół.
                              • natla Re: Przyjacółka..Przyjaciele..Sagi 16.04.07, 22:58
                                Masz rację. Internetowe przyjaźnie, to nowość w naszym życiu.....wspaniała
                                nowość. Pomoc w każdej sytuacji, dobre słowa, humor, zrozumienie, pociecha,
                                a w końcu wrażenie, ze jeszcze ktoś o nas myśli dobrze, albo potrafi prawdą w
                                oczy rzucić, bardzo pomaga. I choć ta pomoc nie kosztuje nas wiele, to sam fakt
                                poświęcenia czasu na pisanie świadczy o serdecznosci naszych stosunków.
                            • natla Re: Przyjacółka..Przyjaciele..Delawa 16.04.07, 22:50
                              Jasne Helenko, to są tzw "przyjaźnie" "biznesowe" czyli zależne tylko od
                              potrzeby. Całe lata dawałam sie wykorzystywać zanim się w tym połapałam.
                              Ciumcianie, cmokanie uśmieszki i łzy w chwili potrzeby, a potem nie daj Boże
                              jak Ty o coś poprosisz. Zresztą na ogół nie potrzebowałam pomocy, więc nie
                              prosiłam...po prostu zostawałam odrzucona jak stare kalosze. Na początku bardzo
                              to przeżywałam, ale potem filozofia znalazła pierwszeństwo.
                              Dlatego twierdzę, ze mam tylko 2 przyjaciółki, te prawdziwe i duże grono osób
                              zaprzyjaźnionych (niektóre nawet na stażu do tej właściwej przyjaźni wink)
                              A swoją drogą wykazałaś niesamowitą cierpliwość z tą kobietą.
    • waleria-1 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.10.07, 15:11
      Nie mam przyjaciółki.Znajome, koleżanki-tak, ale przyjaciółki...
      Zaczęłam sie zastanawiać, co ze mna jest nie tak?
      Bo gdy już zaczyna mi się wydawać, że nareszczie spotkałam osobę, z
      którą sie uzupełniamy,zgadzamy, rozumiemy...nagle coś pęka...
      Nie to, że sie skarżę, ale staram się zrozumieć...
      Bo wydaje mi się, że w znajomościach z innymi osobami daję maksimum
      siebie.
      Wydaje mi się, że gdy ktoś ma kłopoty- zawsze, o każdej porze i w
      kazdej sytuacji może na mnie liczyć.
      Wydaje mi się, że zawsze mam czas, aby wysłychać,przytulić, obetrzeć
      łzy...bez względu na wszystko...
      Ale może właśnie o to chodzi- że mi sie tylko tak wydaje?
      A tak naprawdę jestem zatwardziałą egoistką, u której JA jest na
      pierwszym miejscu? Tylko tego nie widzę?

      Niedawno dostałam od osoby, która uwazałam za bliską mi i życzliwą
      cios pięścią prosto w serce. Zadany w sposób bardzo okrutny i
      wyrafinowany.
      Ale może na ten cios zasłużyłam?
      Może to ja...najpierw..?
      A to była konsekwencja?
      Choć minęło już kilka tygodni- nie mogę zrozumieć...
      Ani tego, ani dlaczego tak mi sie nie udaje.

      • banitka51 Walerio 22.10.07, 15:26
        nie możesz być gotowa do pomocy ZAWSZE i DLA WSZYSTKICH. Takiej
        postawy ludzie nie cenią, z czasem traktują jak Twój obowiązek.
        Chyba - może się mylę, nie znam Cię - za mało się cenisz.
        Życie podsuwa nam różne osoby - niektóre są warte naszego wysiłku,
        inne lepiej omijać. Przykre, że rozróżniamy dopiero po wiadrze
        zimnej wody.
        Masz do wyboru - albo na rózny sposób usprawiedliwić tę osobę
        (nieuwaga? nie było złych intencji?) albo cieszyć się, że nie
        wpakowałaś więcej emocji, energii i czasu dla tej persony.
        Rozejrzyj się. Może najłatwiej znaleźć przyjaciół w
        naszym 'spokojnym' wieku we wspólnej aktywności, zainteresowaniach?
        Pasja ludzi łaczy i potrafi odegrać rolę spoiwa nawet, gdy
        mentalność/światopogląd/sympatie polityczne zepełnie z innych bajek.
        • waleria-1 Re: Walerio 22.10.07, 16:27
          banitko,
          "Chyba - może się mylę, nie znam Cię - za mało się cenisz."
          Nie, z całą pewnością nie jestem osobą, która się za mało ceni. Na
          pewno też nie dam sobie wejść na głowę.
          Staram się jednak zrozumieć ludzi, zrozumieć świat, który mnie
          otacza. Zrozumieć, dlaczego coś mi w zyciu nie wychodzi.
          Dokładniej opiszę to w kolejnym wpisie.

          Ale masz rację:"Masz do wyboru - albo na rózny sposób usprawiedliwić
          tę osobę (nieuwaga? nie było złych intencji?) albo cieszyć się, że
          nie wpakowałaś więcej emocji, energii i czasu dla tej persony."
          Myślę, że powinnam zrobić to drugie.
          Dziekuję.
      • waleria-1 Re: Przyjaciółka, przyjaciele... 22.10.07, 17:03
        Myślałam, myslałam i myślałam....cały czas, od poprzedniego wpisu.
        Przywoływałam w pamięci wszystkie osoby, które mnie otaczają.
        I doszłam do wniosku, że jestem bardzo niesprawiedliwa.
        Że nie potrafię/łam prawidłowo ocenić, docenić tych, których mam.

        Bo mam Nauczycielkę. Spotykamy się raz na kilka, kilkanaście lat.
        Ale wiem, że gdy do Niej zadzwonię, gdy powiem "jest mi Pani
        potrzebna"- natychmiast stawi się na spotkanie i zrobi wszystko,
        żeby znów było dobrze.

        Mam Siostrę- bardzo różnimy się od siebie i ponieważ to ja jestem ta
        młodsza, to ciagle mnie poucza, naucza, strofuje- ale wiem, że
        zawsze wyciagnie do mnie pomocną dłoń, zawsze, bez względu na
        wszystko, nawet wbrew swojemu przekonaniu, stanie za mną murem.

        Mam Kuzynkę- potrafimy przegadać całą noc, wypłakać się, wyżalić,
        wygłaskać- i choć żyjemy w zupełnie innych światach, to wystarczy
        jeden telefon...

        Mam Koleżankę, jeszcze z przedszkola. Nie dzwonimy do siebie
        codziennie, nie plotkujemy, nie zwierzamy sie sobie. Ale gdy wiemy,
        ze ta druda właśnie przechodzi trudny okres, natychmiast wszystkie
        nasze działania idą, aby pomóc tej drugiej. I gdy niedawno starałam
        sie ją wesprzeć, powiedziała mi "jesteś moja prawdziwą przyjaciłóką"-
        a ja wtedy, głupia, pomyślałam :" to nie tak, przecież na przyjaźń
        to jeszcze za mało".

        I mam Rodzinę- Męża i Dzieci. Każde z nas jest silną
        indywidualnością, każde ma duze poczucie godności. Ale zawsze
        stajemy po swojej stronie. Nawet jak się między soba w jakiejś
        opinii nie zgadzamy, nawet, jesli mamy zupełnie inne zdanie na jakąś
        sprawe- najpierw to omówimy,czasem pokłócimy, ale potem bardzo mocno
        sie wzajemnie wesprzemy.

        7 osób. Każda z nich inna, każda stara sie być, każda j e s t mi
        pomocna, na k a ż d ą z nich mogę liczyć.

        Więc skąd we mnie było tyle goryczy, żalu?
        Myślę, że czasami trzeba coś powiedzić głośno, sprecyzować, określić
        swoje troski. I jak już się je głośno powie, łatwiej sie do nich
        odnieść, znaleźć rozwiązanie.
        Bo że nie ze wszystkimi mi wyszło?
        A czy zawsze w życiu musi w s z y s t k o wyjść?

        Więc myślę, że jestem bardzo bogatą osobą.
        I bardzo szczęśliwą.

        Dziekuję, że mnie wysłuchaliście.
        • banitka51 Walerio 22.10.07, 20:37
          widzisz, jaką jesteś bogatą w przyjaciół? I to wszystko stało sie
          oczywiste dzięki jakiejś pp (paskudnej personie). Podsumowując - to
          wyszła Ci na dobre jej wredota.
          • waleria-1 Re: Walerio 22.10.07, 21:15
            smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            • inka-1 zostalam sama..przyjaciele.. 22.10.07, 21:41
              kto to taki.?Zyje w srod ludzi,mam znajomych-moj telefon czesto jest
              zajety rozmowami,tylko ze do mnie nie dzwoni sie spytac ,,co u
              ciebie..?tylko dzwoni sie gdy oczekuje sie pomocy...ja nie moge miec
              problemow,to inni je maja.Popelnilam blad wiem,zawsze bylam
              zamknieta w sobie ,robie ponoc wrazenie osoby silnej i nikt nie
              wierzy ze moge z czyms miec problem.Ty sobie radzisz,ty
              potrafisz..tak slysze.Moze to moja wina ,ale zostaje sama np.w
              Sylwestra bo nikt nie pomysli ze jestem sama..przeciez wokol mam
              tyle ludzi.Zostalam sama bo nie potrafiono ze mna rozmawiac o
              smierci,gdy zmarl ojciec mojego dziecka,a ja zamknelam sie z tym co
              mnie dreczylo i chyba nawet Go nieoplakalam..zostalam z zalem ze
              zostawil mnie z wszystkimi klopotami ,a sam uciekl na ,,tamta
              strone"Ludzie nie wiedza jak zachowac sie w takich sytuacjach,no
              niektore kolezanki zaczely mnie traktowac jak zagrozenie,,dla ich
              zwiazkow.Jedyna osoba o ktorej myslalam ze jest mi bliska-obrazila
              sie bo nie moglam odejsc od lozka chorego i zajac sie jej sprawa od
              reki lecz kazalam czekac godzine az bede wolna',nie rozumiala ze to
              nie sklep tylko praca przy chorych i moge odejsc tylko gdy ma mnie
              kto zastapic..przepraszam dlatego pewnie w chwili slabosci
              poruszylam temat smierci,cierpienia czy samotnosci na Waszym
              forum.Po prostu nie mialam sie gdzie wygadac,ja juz nie wiem jaka
              jestem slaba,,czy silna ..coz zycie to gra.Jestem w srod ludzi,nie
              potrafilam ich obciazyc swoimi sprawami..jestem ich lekarzem dusz,a
              sama chyba jestem chora na samotnosc...
              • del.wa.57 Re: zostalam sama..przyjaciele.. 22.10.07, 22:29
                Jeżeli jesteśmy szczęsliwi,jesteśmy dobrzy,ale jeżeli jestesmy za
                dobrzy,to nie zawsze jesteśmy szczęsciwi.
                O.Wilde.
                I to jest prawda Inko,nauczyłam się żyć(ludzie mnie nauczyli)
                oddzielać przyjażn,chociaż i tak nie zawsze mi sie to udaje,moja
                wiara w ludzi w przyjażń chyba silniejsza jest od
                rozczarowań,których doznałam,własnie od tych,których za przyjacół
                miałam.Smutne,ale jakie prawdziwe!
              • waleria-1 Re: zostalam sama..przyjaciele.. 22.10.07, 22:36
                Inko,
                "ja juz nie wiem jaka jestem slaba,,czy silna .."

                Jesteś silna.
                Bo potrafisz sobie radzić w ciężkich chwilach.
                Bo udało Ci się przejść przez to najtragiczniejsze- śmierć bliskiej
                osoby.
                Bo potrafisz być oparciem dla innych.

                Jesteś słaba.
                Jesteś słaba słabością wrazliwego człowieka- najpiękniejszą
                słabością.
                I kulisz się w sobie przy nalżejszym dotknęciu innej osoby.
                I otaczasz sie otoczką w obawie przed zranieniem- które przecież
                zranieniem wcale być nie musi.
                I bardzo pragniesz bliskości życzliwego Ci człowieka.

                Jesteś po prostu sobą.
                Wspaniałą, dzielną, wrażliwą osobą.
                Zostań taka, Inko. Wewnętrznie.

                Lecz to, jak będziesz funkcjonowała w świecie, który Cię otacza, na
                zewnątrz, zależy od Ciebie.
                To Ty decydujesz, kiedy możesz, chcesz sobie pozwolić na to, by być
                słabą. I wtedy, jesli potrzebujesz, płacz- bo to Twoje łzy, Twoje
                uczucia, Twoje cierpienie.
                I Ty decydujesz, kiedy być silną. Bo tylko Ty wiesz, kiedy Twoje
                ramię jest na tyle mocne, żeby udzwignąć cieżar otaczającego Cię
                świata.

                Zadzwoniłam do Ciebie, żeby spytać, co słychać. Słyszałaś?
                Jutro też zadzwonię.
                I pojutrze- jeśli zechcesz...
              • tofika Re: nie zostaniesz INKO!!!bedzie dobrze! 22.10.07, 23:08
                INKO........ widzisz jakie to proste?
                gdy mnie "kolezanka" z forum potrzebowala..to po dwoch i pol roku
                powiedziala jestem juz jej niepotrzebna, bo poznajac ludzi z ralu,
                juz jestem jej nikim, jej nikim!.. takie sa realie,
                kochana, ludzie .. ci niewlaciwie pojmujacy przyjazn!
                nie oddadza nam nawet czaski, ktora z nas wzieli...
                ALE ufam .i nie wierze,ze nie znajdzie sie ktos, kto powie..badz!..
                ale gdy tracimy raz zaufanie,drugi i kolejny raz,,my do nich twarza
                a oni ,, odwracaja szanowna!
                TRZEBA bardzo uwaznie i rozwaznie kumulowac nasze .. podawane
                komus .. "rece"bo powiedza
                • inka-1 dobrze miec kogos bliskiego w sieci... 23.10.07, 07:47
                  pewnie real czesciej zawodzi.Tu widze jestescie w stalym dyzurze
                  pomocowym i chwala Wam za to...
                  • tofika Re: dobrze miec kogos bliskiego w sieci... 23.10.07, 08:43
                    Inko, tak---orawdziwi przyjaciele"wirtualni " sa ogromnie pomocni,
                    juz wspominalamgdzies ze gro osob.. pomoglo mi pokonac
                    rehabilitacje po leceniu onkologicznymt, tak tu, bo moja
                    najwierniejsza kolezanka,, choc przed opreacja-myslalam ze jest moja
                    prawioe przyjaciolka--nie! to ja gdy ona byla na wczasach nad
                    morzem .. mialam kek pieska, na utrzymaniu.. smile i to ona weszla po
                    powrocie moim z warszawy z rentgena weszla mnie odwiedzic,, mowi --z
                    potwornym blysku w oczach..zdziwienia.. butla zwisajaca spod pachy
                    bez wezlow(wiesz po co chirurg taka butle na miesic instaluje/)
                    chlonka musi shodzic, bo inaczej teka bez cwiczen puchnie w bardzo
                    szybkim czaie i grozi amputacja reki) ,, a ona ? co robi?
                    biegnie do mojej kuchni i mowi... Marylko a co to ty jeszcze kuchni
                    niezrobilas od 20lat masz przestarzale kafelki--przyjdz do mnie
                    zobacz jaka mam kuchnie...to bylo -
                    • mania1119 Re: dobrze miec kogos bliskiego 23.10.07, 18:56
                      Nie myśle o moich przyjaciołach w
                      kategoriach:"zawsze","natychmiast","w każdej sytuacji".Ja nie
                      wiem,czy o mnie samej,jako przyjaciółce,można w takich kategoriach
                      myśleć-chociaż sie staram.
                      Przeciez jednym z podstawowych aspektów przyjaźni jest tolerancja.A
                      to oznacza,według mnie,że choć czasem moje potrzeby wyją jak gromada
                      husky,to przecież moi przyjaciele są ludźmi,a nie robotami
                      aktywizujacymi sie na włączenie.
                      Zawsze wychodzę z założenia,że mam najpierw radzic sobie sama.Ale
                      drugim moim założeniem jest,zeby dostrzegac dobre gesty,które robia
                      moi przyjaciele.
                      Precyzyjniej mówiac-bywa,że czujemy sie "porzuceni", a niekoniecznie
                      tak jest.Czasem tez nie sygnalizujemy jasno swoich potrzeb.
                      Oczywiscie,od przyjaciela oczekujemy "nadawania na tych samych
                      falach".Ale jednak to jest osobny człowiek,który ma duzo wspólnego
                      z nami ale i dużo odrebnego.I to staram sie respektować.
                      Nie mówie o sytuacjach oczywistych typu zdrada,oszustwo itd-bo to
                      jest zupelnie inna historia i raczej nie chce tu dyskutowac z
                      poprzednimi postami w sensie korygowania myslenia moich
                      poprzedniczek.
                      To raczej takie moje refleksje o dbałosci o przyjaźń i zauważaniu
                      jej,zwłaszcza,że ostatni okres mojego zycia pozwolił mi na
                      sprecyzowanie ich.I na doświadczenie wiele dobrego od przyjaciół.

                      _______________________________________________________
                      Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                      łamać krzesła?
                      • natla Re: dobrze miec kogos bliskiego 23.10.07, 22:13
                        Jak pisałam, mam 2 "podstawowe" przyjaciółki, wypróbowane od
                        kilkudziesięciu i dziestu lat. Jestem bardziej pewna ich niż siebie.
                        To jest wspaniałe.
                        Ale ujawniło się też teraz wiele osób, które w ostatnim czasie
                        ujawniły wobec mnie wszystkie swoje przyjacielskie zasoby. Jestm
                        zbudowana nimi. To tylko znajomi, ale już u mnie na stażu
                        przyjacielskim, bo przecie przyjaciół poznaje się w biedzie.
                        Nawet w rodzinie mam przyjaciół, co już jest chyba ewenementem. wink
                        To, ze teraz ciągle mam mokre oczy, to jasne. Ale że zdarza mi się
                        łezke puścić z rozczulenia nad dobrocią ludzką, jest piękne.
                        Mam chyba szczęście!
                        • mania1119 Re: dobrze miec kogos bliskiego 23.10.07, 22:40
                          Pewnikiem masz szczęście.Ale tez umiesz je dostrzegać.
                    • tee_zem Re: dobrze miec kogos bliskiego w sieci... 23.10.07, 20:21
                      Ha,ha , fajnie piszesz zakłamana trollico ,
                      nie wspominasz nic ile ty ludziom naubliżałaś
                      pod innymi nickami ;DDD
                      • tee_zem Powyższy post do trollicy 23.10.07, 21:15
                        oczywiscie toficzki, vel lemoniada.cytrynowa, i inne nickibig_grinDD
                        • natla Teezemko/u 23.10.07, 22:03
                          Proszę, to nie ma sensu. My sobie poradzimy wink
                          A Ty jeśli masz ochote zostań trochę z nami, daj się poznać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka