Dodaj do ulubionych

flirciara=rozpustnica?

01.03.10, 23:17
przyznaję się, bardzo lubie flitrować. W pracy, na ulicy, sklepie.
Dla mnie to niewinna zabawa z pieprzem.
Koleżanka mnie dziś oświeciła, ze większość ludzi uważa takie
zachowanie za negatywne..."no tobie to tylko jedno w głowie"...
Jest aż tak źle?
Obserwuj wątek
    • jedzoslaw Re: flirciara=rozpustnica? 02.03.10, 00:08
      Dlaczego? Jeśli prowadzone z zachowaniem dobrego smaku to nie ma w tym niczego złego.
    • wajego Ależ skąd! 02.03.10, 08:38
      Wręcz przeciwpołoznie. Ważne, żeby druga strona tez tak to odbierała.
    • jurand-net Re: flirciara=rozpustnica? 02.03.10, 11:38
      To nic zlego. Co sadzisz tak wogole o seksie bez zobowiazan?
      • fiosnalato Re: flirciara=rozpustnica? 02.03.10, 17:55
        flirt - ok, natomiast seks bez zobowiązań, to wynalazek typowo
        męski.
        Dla mnie seks powinien iść w parze z uczuciem. Gdybym była wyzwoloną
        singielką, która chce pozostać taka na zawsze, to pewnie dla zdrowia
        psychicznego seksiłabym się bez uczuć. Póki co, jedno wydaje mi się
        dopenieniem drugiego.
        Natomiast sam flirt jest zabawą, choć z pogranicza seksu.
        • jurand-net Re: flirciara=rozpustnica? 02.03.10, 20:50
          Jesli flirt jest zabawa, to dlaczego nie seks? Kto mowi o kompletnym
          braku uczuc? Gdyby tak bylo to sa przeciez agencje towarzyskie. A
          jednak czesc mezczyzn woli seks z partnerka z ktora rowniez moze
          porozmawiac i po prostu mile spedzic czas. Ale bez obietnicy zmiany
          swego życia, slubu, dozgonnej wiernosci itd. To może się rozwinąć z
          czasem albo i nie. A mile chwile pozostaną. Niech każdy pozostanie
          sobą, jeśli tego chce. I czy zatem musi rezygnować z tego rodzaju
          przyjemności? Czas tak szybko biegnie. Wiem, ze kobiety zbyt często
          patrzą na to inaczej. A poźniej jest żal i rozczarowanie.
          Pozdrawiam
          Jurand
          • pomysl.po.wypiciu Re: flirciara=rozpustnica? 10.03.10, 13:00
            a to czym jest flirt wg Ciebie?
            • fiosnalato Re: flirciara=rozpustnica? 10.03.10, 18:52
              flirt, to taki sposób prowadzenia rozmowy, gdzie jedna strona czuje
              się superkobietą a druga superfacetem. Okraszone to jest odpowiednią
              mową ciała, barwą głosu i podparte niedopowiedzeniami.
              Jak to się ma do Twojej teorii flirtu?
              • m.onika Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 17:53
                Piszesz, że flirt to rozmowa, która sprawia, że czujesz się superkobietą, a rozmówca superfacetem, połączona z odpowiednią mową ciała, barwą głosu, niedopowiedzeniami.
                A załóżmy, że w efekcie Twojego flirtowania [powiedzmy mowy ciała i niedopowiedzeń] dostajesz smsa "jesteś bardzo sexy w tej bluzeczce". Odbierzesz to, jako niewinny flirt, czy jako sygnał, że stałaś się obiektem seksualnej fascynacji?
                Piszesz, że seks bez zobowiązań, to wynalazek męski i że nie wchodzi w grę. Choć jednocześnie flirt jest z pogranicza seksu. Niestety właśnie to jest bardzo typowe. Wtedy, gdy zaciera się granica między flirtem, a czymś więcej [lub gdy ta granica jest przekraczana] najłatwiej tłumaczyć to tym, że to tylko niewinna rozmowa, dla rozwiania nudy w pracy, dla rozrywki, itp. podczas gdy tak naprawdę obie strony wiedzą, ze przekraczają granice niewinności coraz częściej.

                To jak będziesz postrzegana moim zdaniem zależy od tego z kim [i jak] flirtujesz. Ja to widzę czarno-biało.
                Jeśli z singlem - OK, nikt poza Tobą i nim nie poniesie konsekwencji waszego flirtu i nikogo nie powinno obchodzić, czy flirt oznacza coś więcej, czy to tylko dziwna zabawa.
                I w takim wypadku można Cię nazwać flirciarą.

                Jeśli natomiast flirtujesz z facetem, który jest w związku, ale z jakiegoś powodu jest na ten flirt podatny [bo nudno w pracy, bo akurat z dziewczyną/żoną jest pokłócony, bo flirt poszedł za daleko, zaczęły się jakieś uczucia, seks, itp.], niestety konsekwencje ponosi też partnerka obiektu flirtu [jeśli oczywiście się dowie]. Nie mówię teraz o zdradzie, choć to może być efektem flirtu. Ale choćby o mailach lub smsach, w których facet pisze Ci rzeczy, których nie powinien pisać koleżance. Albo mówi Ci to, co wykracza poza niewinną zabawę i jest jak najbardziej prawdą, ale przestrzeń, której dotyczy, należy się właściwie tylko jego partnerce. A ty się na to zgadzasz i zachęcasz swoim zachowaniem do kontynuacji.
                W takim wypadku jesteś 'rozpustnicą' [inne określenia można też znaleźć].

                Można powiedzieć, ze to problem faceta, że taki jest. Pewnie tak - to jego problem, że dał się wciągnąć.
                Ale flirtująca z nim dziewczyna nie jest bez winy [choć najczęściej umywa ręce, gdy przychodzi czas na jakieś wyjaśnienia].
                • pit_sam_pras Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 09:21
                  10/10
          • besame Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 23:10
            Zgadzam się z jurand-net.
            Twoje podejscie do flirtu niczym nie rozni się od seksu bez zobowiązań.
        • senseiek Czyli zwykle kurestwo.. 28.03.10, 16:10
          > flirt - ok, natomiast seks bez zobowiązań, to wynalazek typowo
          > męski.

          Bzdura..

          Chyba, ze masz na mysli dwoch gejow razem uprawiajacych seks bez zobowiazan ze soba.. wink

          To faceci zwykle sie pierwsi zakochuja, i pozniej tygodniami, albo miesiacami zabiegaja o wzgledy wybranki ktora wogole nie przejawia zainteresowania. Widzialas kiedys odwrotna sytuacje, zeby kobieta zabiegala o faceta i skomlala pod jego nogami?? Ja znam tylko jeden taki przypadek, ze kobieta skomle do faceta, wydzwaniajac co 10 minut, ale oni sa od 10 lat razem. Jak ja pobil to blagala go, zeby sie z nia nie rozstawal..

          > Dla mnie seks powinien iść w parze z uczuciem. Gdybym była wyzwoloną
          > singielką, która chce pozostać taka na zawsze, to pewnie dla zdrowia
          > psychicznego seksiłabym się bez uczuć.

          Masz na mysli, ze nie jestes wyzwolona?
          Czy, ze nie jestes singielka?

          Flirtowanie z obcymi facetami, gdy masz chlopaka albo meza, to juz zupelna porazka..
          Gdybym zauwazyl takie zachowanie u mojej kobiety, nie czul bym zadnych oporow przed uprawianiem seksu z innymi kobietami. I jej bym tez powiedzial, ze moze bzykac sie z kim chce.

          > Póki co, jedno wydaje mi się
          > dopenieniem drugiego.
          > Natomiast sam flirt jest zabawą, choć z pogranicza seksu.

          Czyli zwykle kurestwo.
    • sheep_sheep Re: flirciara=rozpustnica? 24.03.10, 19:14
      Ja też uwielbiam flirtować. Z każdym i wszędzie. Dzień bez flirtu to
      dzień straconybig_grin Niestety faceci zamiast odbić piłeczkę (ot tak żeby
      było miło po prostu) zaczynają się zazwyczaj ślinić bo myślą że na
      żywca pcham im się do łóżkasad Jakieś kursy chyba powinno się im
      zorganizować...Uświadamiające...
      • fiosnalato Re: flirciara=rozpustnica? 25.03.10, 10:47
        dobrze piszesz, często tak reagują. Ale jest to dla nas dobre info -
        skoro się już teraz ślini,to jest zbyt prosty w obsłudze i można z nim porozmawiać przez max. 3 sekundy. Wiec odpływamy.
        • sheep_sheep Re: flirciara=rozpustnica? 25.03.10, 17:46
          Racjasmile Ostatnio tych niedomyślnych "śliniaków- ślimaków" coś
          zatrzesięnie...
          • do.igora Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 16:49
            slimakow cala masa, podobnie jak przerazonych dziewczatek, u ktorych
            kazda 2minutowa rozmowa z nienarzeczonym, nie daj boze spontaniczna,
            wywoluje rumience wstydu i drgawki dysfunkcji
      • seth.destructor Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 14:28
        ??? Flirt to gra wstępna. Zaproszenie do seksu. Nic ponadto.
      • besame Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 23:13
        "Niestety faceci zamiast odbić piłeczkę (ot tak żeby
        > było miło po prostu) zaczynają się zazwyczaj ślinić bo myślą że na
        > żywca pcham im się do łóżkasad"

        W którym momencie Twoim zdaniem należałoby przestać odbijać piłeczkę? Bo
        rozumiem, że należałoby, skoro miałby to być "tylko flirt" nie prowadzący do
        łóżka? I w takim razie po co taki flirt? Czy to jakiś sposób na dowartościowanie
        się? Urozmaicenie życia?
      • pit_sam_pras Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 09:25
        no tak...
        jak się zainteresuje nadstawionym tyłkiem - ślini się i myśli o jednym, jak
        oleje - gej albo impotent.
        • ichi51e Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 13:19
          W moim poczuciu wiele kobiet nie rozumie tego ze flirt choc dla
          kobiet (jako ze czeto maja upper hand) jest super zabawa dla
          mezczyzn flirt ktory z zalozenia do niczego nie prowadzi ("skamlaj
          sobie a ja sie z ciebie posmieje, moze tak moze nie") jest zabawa
          niezrozumiala, czy wrecz okrutna. Faceci sa prosci jak konstrukcja
          cepa - ja sie laska usmiecha, flirtuje znaczy sie jest
          zainteresowana. Koniec. Kropka. A dla wielu lasek jest to zabawa w
          ktorej sie dowartosciowuja.
          No ale trzeba znac zasady gry i wierzyc ze kosa moze trafic na
          kamien - ile bylo naiwnych ktore chcialy sobie poflirtowac a potem
          zakochiwaly sie po uszy i plakaly w poduszke bo koles tez myslal ze
          one tez zasady tej gry znaja...
    • the_rapist Nosil wilk razy kilka 28.03.10, 13:28
      Potem cie ktos zgwalci i bedziesz miec pretensje do calego swiata. Wiem,
      kobiecie wolno ubierac i zachowywac sie jak jej sie podoba. Problem w tym, ze
      niektorzy faceci to inaczej interpretuja.
      • turbo_wesz Re: Nosil wilk razy kilka 29.03.10, 10:04
        twój nick to manifest?
    • ejdika Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 15:52
      flirtuj sobie dziewczyno, komu to szkodzi, tylko po co Ci to?

      Gameo
    • wj_2000 Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 17:31
      Flirt, to - według mnie - wstęp do zbliżenia się, do nawiązania romansu. Na
      etapie flirtu (jeśli zostanie on podjęty) jest możliwość wycofania się z
      realizacji celu ostatecznego, bez nadmiernego ranienia tej drugiej osoby, choć
      czasami owa druga osoba może się zdążyć rozkochać i cierpieć z powodu zerwania
      flirtu. Wycofać się może albo ten co flirt zainicjował, albo ta druga strona,
      gdy uznają iż "to nie to".

      Jaki jest sens flirtowania, przy założeniu iż niezależnie od jego przebiegu, ma
      on pozostać wyłącznie flirtem, pojąć nie mogę!
      Poza bezsensem jest to zachowanie ryzykowne. Można rozkochać w sobie drugą osobę
      sprawiając jej niezawiniony ból.

      Tego rodzaju "flirciara" to nie "rozpustnica" a okrutnica. Po prostu Baba Jaga!
      • sheep_sheep Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 18:18
        Jak w ciągu kilku minut miłej niezobowiązującej rozmowy można
        rozkochać w sobie drugą osobę? Jeśli mam już wobec kogoś takie
        plany, to staram się to czynić bardzo subtelnie i ostrożnie ażeby
        delikwenta nie spłoszyć, żeby broń Boże nie czuł się osaczony itp.
        ale jednak wiedział, że jestem zainteresowana. To raczej
        zadanie "długoterminowe" i nijak się ma do, załóżmy, 5 minutowego
        flirtu z panem w sklepie. Jak w ogóle taki pan może pomyśleć, że to
        z mojej strony zaproszenie do seksu? Czyżby faceci mieli AŻ TAK
        wysokie mniemanie o sobie? Chyba skończe z tymi flirtami wobec tego
        bo trochę mnie przestrasza takie podejście do sprawysad
        • gralp relatywnie 28.03.10, 21:01
          wszystko zależy czy ten flirt to minuta, dzień, miesiąc, czy może rok. czym dłużej tym gorzej. pojedyncza rozmowa to fajna zabawa, kilka - nieszczerość, więcej - manipulacja. pomijając śliniaków, generalnie jest ok tak długo, jak długo druga strona się nie zaangażuje, ale tego niestety flirtujący często nie zauważają, albo unikają wyhamowania i określenia się w porę. dla nich to tylko zabawa, więc po co? tymczasem bawienie się cudzym kosztem to prosta droga by, inni cię znienawidzili, w szczególności ten na którym ci naprawdę zależy (jeśli jest takowy), bo on również widzi jak się zachowujesz.

          your choice
          • besame Re: relatywnie 28.03.10, 23:16
            gralp - racja!
        • lavenders27 Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 01:59
          O widzisz, a mnie wręcz PRZERAŻA.

          Jutrao z samego rana kupuj worek pokutny, żebyś nie wysyłała sprzecznych
          sygnałów, bo jak ubierzesz spódniczkę, to przecież zapraszasz do seksu - no i
          możesz kogoś skrzywdzić wyprowadzając go z błędu...

    • franciszekzz Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 17:47
      Flirt należy subtelnie filtrować i podawać w mglistej postaci tylko tym
      osobnikom, które znają bardziej wyszukane metody niż "prosto z grubej
      rury" niekiedy zza węgła slalomem zapewnia większą satysfakcję smile
    • ascetic Nie lubię, gdy kobieta 28.03.10, 18:33
      niepotrzebnie mi głowę zawraca, żeby poczuć się lepiej. Strata czasu.
      Miłe chwile to z ukochaną spędzam, a nie z kobietą, która dla zabawy
      wysyła sprzeczne sygnały. Denerwują mnie takie osoby i lepiej trzymać
      się z daleka od kobiet, które intensywnie działają na mnie praktycznie
      bez powodu i bez celu. Ogarnij się kobieto i nie krzywdź tych, którzy
      mogą pomyśleć, że los się do nich uśmiechnął. Faceci też mają uczucia,
      o dziwo!
    • kot789 Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 20:25
      Flirtujac z facetem "ot tak po prostu" wprowadzasz go w blad, bo wysylasz mu
      wiadomosc, ze on Ci sie podoba i chetnie przenioslabys znajomosc na grunt erotyczny.

      Jesli rzeczywiscie kazdy Ci sie podoba i z kazdym bys sie przespala to przygotuj
      sie na etykietke roxpustnicy. Jesli flirtujesz dla zabawy to przygotuj sie na
      to, ze ktorys mezczyzna podejdzie do sprawy duzo powazniej niz Ty. Pamietaj, ze
      wiekszosc facetow gubi sie w niuansach flirtu i mowy ciala, a co dopiero w
      sytuacji gdy kobieta wprowadza ich w blad. Przygotuj sie na klepniecia w pupe,
      niechciane calusy i bande wyglodnialych samcow wystajacych pod Twoim oknem z
      kwiatami.

      Jesli masz partnera lub go szukasz, to bedzie on zniechecony Twoim zachowaniem i
      podejdzie do sprawy na zasadzie "eeeee, po co mam sobie glowe zawracac, ona tak
      sie zachowuje w stosunku do kazdego", ewentualnie bedziesz dobra kandydatka li
      tylko na one night stand
    • basia172 Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 20:26
      Niestety, większość ludzi, kobiet i mężczyzn, potępia kobiety które flirtują i
      uważa je za dziwki. Szkoda, bo flirt towarzystki to przyjemność.
    • delfina77 Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 20:34
      Jak dla mnie flirt jest wstępem do ewentualnego bliższego zapoznania się, nie
      rozumiem idei flirtowania z kim popadnie jedynie dla poprawy samopoczucia.
      Czujesz się niedowartościowana, brakuje ci czegoś w życiu?
      • besame Re: flirciara=rozpustnica? 28.03.10, 23:18
        "Czujesz się niedowartościowana, brakuje ci czegoś w życiu?"
        Mnie również to pytanie nurtuje smile
        Nie widzę innego sensu flirtowania, które nie prowadzi do niczego [poza
        zamieszaniem w głowie, czy rozbiciem związku - ale to tak na marginesie]
        • lavenders27 Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 01:53
          Ludzie, zdecydujcie się. Przecież lubicie jak ładna dziewczyna się do Was
          uśmiechnie, zamienicie parę sympatycznych słów, z podtekstem erotycznym
          włącznie, robi się sympatycznie i wsio. Wracacie do domku, partnerki etc. Co w
          tym złego? Dlaczego każdy w tym kraju musi być posępny i naburmuszony, co by mu
          łatki nie przykleili?

          Na forum "brak seksu" panowie narzekają na brak oralu z połykiem i analu, a tu
          zwykły niewinny flirt urasta nagle do rangi kurestwa. Gdzie ja żyję...
          • sheep_sheep Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 11:00
            Dokładnie o to mi chodziło...
    • elle29 Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 11:25
      flirt to czysta przyjemność ( mimo, że mam męża ). Nie ma potrzeby
      tego analizować pod kątem czy jestem zakompleksiona,
      niedowartościowana, itp. Czuję się kobieco, dobrze we własnej
      skórze. Poprostu lubię męskie spojrzenia i ten dreszcz emocji który
      czasami nam towarzyszy ...
      Inna sprawa to wytyczanie sobie granic. Każdy powinien sam je sobie
      wytyczyć.

      Słowo rozpustnica to chyba było b. negatwne w średniowieczu, pewnie
      wtedy spalono by nas na stosie. Dziś też są kraje w których być może
      własny ojciec by nas spalił wiedząc, że flirtujemy z obcym
      mężczyznom.

      Ale dziś żyjemy w wolnym kraju, pozwólmy więc cieszyć się życiem
      • zb1k Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 12:13
        czyli takie wprowadzenie do sexu bez sexu?
        taka zdrada tylko nie do konca?
        kumpel tak lubi, jego obecnie juz ex znalazla smsy z takimi flirtami
        i juz nie sa razem
        przy mezu tez flirtujesz z obcymi?
        osobiscie nigdy nie flirtowalem jesli nie mialem ochoty na sex z ta
        kobieta i tak do tego podchodze
        jesli kobieta zaczyna ze mna flirtowac to znaczy, znaczy ze ona ma
        ochote
      • besame Re: flirciara=rozpustnica? 29.03.10, 16:42
        "Słowo rozpustnica to chyba było b. negatwne w średniowieczu, pewnie wtedy
        spalono by nas na stosie."

        No cóż, w korporacjach na przykład, gdzie widać jak na dłoni różne tworzące się
        relacje [chore i zdrowe] zawsze trafi się przynajmniej jedna "flirciara" oraz
        kilku złowionych na haczyk facetów [często jednocześnie]. Opinia o dziewczynie
        jest zazwyczaj jednoznaczna: puszczalska.
        [I nie mówię o flircie polegającym na zatrzepotaniu rzęsami, czy udawaniu, że
        coś mi się zepsuło, a po naprawieniu tego czegoś przez kolegę, wychwalaniu go,
        jaki to jest mądry, uczynny, wspaniały, itp. Mam na myśli flirt z podtekstem
        erotycznym lub przekraczający granice intymności. Nie bez powodu, jak sądzę,
        koleżanka autorki tego forum, użyła słowa "rozpustnica". Najwyraźniej subtelny i
        niewinny flirt to nie jest].
    • yulek_cezar Spoko, spoko 29.03.10, 11:51
      Mi się kiedyś flirciarkiem dostało i jestem z tego dumny. Może warto to wsadzić
      na wizytówki?

      "Dyplomowany flirciarek"
      • lavenders27 Re: Spoko, spoko 29.03.10, 12:17
        Myślę, że po prostu męskie towarzystwo na forum jest niereprezentatywną ( i
        chyba sfrustrowaną nieco) grupą. Mężczyźni bardzo lubią flirtować - oczywiście
        na poziomie, w sprzyjających okolicznościach - nie mówimy tu o wulgarnych,
        prostackich odzywkach czy narzucaniu się przez kogokolwiek.

        Przecież flirt to takie "co by było gdyby... - choć oboje wiemy, że do niczego
        nie dojdzie". Zakładanie przez którąś ze stron, że dojdzie do czegoś więcej, to
        nie flirt!

        Ja tam nie mam nic przeciwko flirtom mojego męża - lepiej żeby miło
        pokonwersował i poczuł się atrakcyjny przez tych kilka minut w oczach innej
        kobiety, niż sfrustrowany życiem ciągle z jedną babą szukał odmiany u innej.
        Poza tym, mnie to sprawia przyjemność, że podoba się nie tylko mnie, ale i
        innym. Od paru uśmiechów mi się nie wymydli - z tym, że ja mu ufam, bo wiem, że
        nie przekroczy granicy, której przekraczać nie powinien.smile
        • fiosnalato Re: Spoko, spoko 29.03.10, 18:00
          Nie rozumiem, dlaczego wielu osobom flirt kojarzy sie ze spódniczką
          mini, biustem niemal na wierzchu i jawnym kuszeniem, bo przecież
          chodzi o czysty seks... Ludzie. Mozna być ubranym we włosienicę i
          flirtować. I nie ma to być drogowskaz do seksu. Gdzie jest granica?-
          to każdy wyznacza sam.
          Flirt jest flirtem, kiedy trwa krótko - codzienne flirty z kolegą z
          pracy to więcej niz flirt, to już gra erotyczna. Tu granica jest
          bardziej śliska.
          Dodam jeszcze jedno - zazwyczaj kobiety flirtują z facetami, którzy
          wysyłają sygnały do nich. Nie zaczepiam facetów jak akwizytor, tylko
          pozytywnie odpowiadam na ich sygnały. Urok tego polega na ulotności,
          krótkim czasie trwania i absolutnym braku punktu zaczepienia do
          jakiegoś związku. Czasem flirt moze zaowocować ciekawą znajomością,
          ale nic na siłę - obie strony muszą chcieć.
          Kiedy widzę, ze druga strona zaczyna angazować sie, natychmiast
          informuję, że nie, bo samo zniknięcie, to jak zacheta do podjęcia
          poszukiwań.
          • lavenders27 Re: Spoko, spoko 29.03.10, 19:06
            Ja też nie rozumiem.

            Może dlatego, że nigdy nie flirtowali?
            • besame Re: Spoko, spoko 29.03.10, 20:22
              A może dlatego, że ich związek został rozbity przez głupi, 'niewinny' flirt
              [który niewinnym był tylko w intencjach flirtujących, bo na pewno nie w tym, co
              zostało zrobione, powiedziane, napisane w mailach, czy smsach] i mają nieco inny
              punkt widzenia?
              • lavenders27 Re: Spoko, spoko 31.03.10, 19:41
                Żaden flirt nie zabije związku.

                Pisanie maili (wielu), sma-ów (wielu), to nie flirt tylko romans!
                Kapujesz? We flircie nie ma żadnego głębszego zaangażowania - jedynie
                krótkotrwałe erotyczne napięcie właściwe relacji kobieta-mężczyzna, które znika
                po rozstaniu. Flirt polega na tym, że nie ewoluuje w jakąkolwiek bliską relację
                - jet niezobowiązującą chwilą przyjemności. Tylko tyle.
                • lavenders27 Re: Spoko, spoko 31.03.10, 19:44
                  A jeśli uśmiech innej kobiety/mężczyzny potrafi sprawić, że mężczyzna/kobieta
                  będący w stałym związku tracą głowę, to znaczy że tego związku tak naprawdę
                  nigdy nie było. Jeśli facet kocha, to naga dziewczyna może mu usiąść na kolanach
                  i strzepnie ją z siebie jak pył.

                  I to Cię powinno boleć, a nie "flirt". Smutne, ale prawdziwe.
                  • sonnchen Re: Spoko, spoko 31.05.10, 19:00
                    Ale nie wszyscy wiedza, i nie wszyscy musza wiedziec, ze to tylko Twoja gierka i ze masz meza itd, i zaraz wrocic do domku.
    • pierogi_z_jagodami Re: flirciara=rozpustnica? 01.06.10, 21:53
      witajcie

      czytam... nawiążę do tej wspomnianej w dyskusji konstrukcji cepa...

      jestem bardzo radosna, lubię się śmiać, uśmiechać i jestem ogólnie dynamiczna... kontaktowa ... i czasami bywają śmieszne sytuacje, bo mężczyźni traktują to jako zaproszenie, ale tylko ci prymitywni, najprostsi w obsłudze.. śmieszne, ale masakryczne... w pracy czy gdzieś tam czasami się rozgadam fajnie... moim zdaniem to jest chore.. dokształt konieczny, ale teoretycznie się nie da, musi jeden z drugim dostać po nosie żeby zrozumieć, że to nie o to chodzi

    • mojave777 Re: flirciara=rozpustnica? 02.06.10, 09:40
      Spłycając trochę temat wątku, sprawa jest prosta.
      Każdy z nas chce mieć atrakcyjnego i towarzyskiego partnera. A jeśli
      już takiego się znajdzie to trza po prostu zaakceptować fakt, że
      atrakcyjność tej osoby i jej chęć nawiązywania znajomości i
      prowadzenia rozmów błyskotliwych docenią też inni ludzie. Co
      oznacza, że i czasem się uśmiechnie on do kogoś a czasem może nawet
      będzie flirtował.

      Co ciekawe takie cechy u faceta (czyli np. łatwe nawiązywanie
      kontaktów) są przez Kobiety zainteresowane owym osobnikiem
      traktowane jako zalety, a np. po trzech miesiącach związku cudownie
      przekszatłacją się w potencjalne zagrożenie...

      eM.


      ___
      Ze wszystkich pięknych, bezlitosnych kłamstw, które powtarzają
      ludzie najokrutniejsze jest to zwane miłością
    • franciszkaner Re: flirciara=rozpustnica? 07.06.10, 15:02
      Mnie tam się to wcale tak nie kojarzy. Ba, znam kilka dziewczyn które
      są raczej kiepskimi 'flirciarami', natomiast to drugie określenie im
      bardziej pasuje wink
    • tapatik Re: flirciara=rozpustnica? 08.06.10, 12:09
      fiosnalato napisała:

      > większość ludzi uważa takie zachowanie za negatywne...

      "Większość ludzi" = Twoja koleżanka.

      Robiła jakieś badania statystyczne, czy jak?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka