Dodaj do ulubionych

Toksyczna, chora miłość

03.08.12, 18:49

Uprzedzam, że mój wątej może wzbudzić zdziwienie, albo niesmk, ale niestety taki mam problem. Mam obecnie 28 lat, a mimo to nadal jestem dziewicą. Fakt, że nią jestem zapewne jest powiązany z sytuacją, w jaką się uwikłałam. Nie umiem siebie ocenić, bo to nie będzie obiektywne, na pewno bardzo dbam o siebie, staram się ładnie wyglądać, ubieram się kobieco, jestem szczupła. Wiele osób dziwi się, jestem sama. Jak zaczęłam pracować zakochałam się niemal obsesyjnie w pewnym kawalerze, który ma około 40 lat. To było jak grom z nieba, nigdy tak nie wpadłam po uszy. Jest przystojnym facetem, na dobrym stanowisku, ma spore powodzenie. Jest kawalerem, ale związał się z kobietą 10 lat starszą, która miała męża, trójkę dzieci, jednym słowem prawdopodobnie przyczynił się do rozbicia jej małżeństwa. Przez wiele lat tworzył z nią związek na odległość, a jakieś 2 lata temu ona przeniosła się dla niego do naszego miasta. Nie wiem dokładnie jak było, ale raczej często ją zdradzał. Zanim jeszcze zaczęłam pracować omal zakręcił w głowie jednej ze współpracownic, która jest mężatką. Zostawała po godzinach, w końcu stanowcza postawa jej męża spowodowała, że się zwolniła z pracy niedługo jak ja się zatrudniłam. Krążą plotki, że on uprawiał seks nawet z petentkami w pracy, korzystał również z prostytutek. Nie bardzo w to wierzyłam, w końcu różnie bywa z plotkami. Jak doszłam do pracy najpierw długi czas nie nawiązywał kontaktu ze mną, obserwował mnie. W końcu zaczął mnie czarować, mamić, a ja się nabrałam, jak nieopierzona gęś. Sporo z nim rozmawiałam, on tak prowadził rozmowę, że ja mu niemal wyśpiewałam wszystko o sobie, między innymi, że jestem jeszcze dziewicą. Po jakimś czasie zaczął mnie "niewinnie" dotykać. To miało miejsce w pracy. Nie umiałam się temu oprzeć, byłam (jestem) tak zaślepiona, że niemal mnie hipnotyzował. Jego macanki stawały się coraz śmielsze, w końcu dochodziło do intensywnych pieszczot. Zawsze po godzinach pracy. Nigdy jednak nie doszło do pełnego seksu. Kiedy on zauważał, że ja coraz bardziej się angażuję to on się wycofywał, ot tak po prostu mnie odstawiał, kompletnie się nie odzywał, nie szukał kontaktu itp. Ja cierpiałam, nie mogłam się z tym pogodzić, w końcu postanawiałam dać sobie z tym spokój. Wówczas on wtedy niemal automatycznie ponownie mnie czarował, zwodził, uwodził, a ja ponownie mu ulegałam! Takich epizodów, podczas których mnie mamił i odtrącał było kilkanaście między nami! 3 lata temu doszła do naszej pracy pewna kobieta, 36 lat. Ma 10-letnią córkę i miała wtedy partnera, starszego o 20 lat. Ona mu rozbiła rodzinę, facet był żonaty, miał dzieci. Jego żona nadal nachodziła ją w pracy, robiła awantury, szarpała za włosy na korytarzu, między innymi dlatego ona postanowiła przenieść się do nas. Czekała aż partner dostanie rozwód i w końcu pod koniec sierpnia zeszłego roku wzięła z nim cichy cywilny ślub. Ja jednak zauważyłam, że tuż po ślubie ona wyraźnie miała się ku sobie z tym facetem z mojej pracy, w którym jestem tak zakochana. Myślę, że właśnie dlatego zauważyłam, że jest coś między nimi. Nikt inny w pracy tego nie zauważył, wszyscy myśleli, że mi odbiło. Kilka razy nakryłam ich razem na mieście, speszyli się jak mnie widzieli, potem ta kobieta zaczęła być agresywna wobec mnie, szykanować. Po jej zachowaniu odczytałam, że na pewno musi mieć z nim romans, skoro nie może utrzymać emocji na wodzy. Potem kilka innych koleżanek z pracy widziało ich razem na mieście. Zaczęły się plotki. Od kilku miesięcy ta kobieta nie nosi już obrączki. A jedna z koleżanek widziała ją w Wielkanoc, siedziała z tym facetem w jego aucie, na tylnym siedzeniu siedziała jej córka. Bardzo się zmieszali widząc tą koleżankę. W końcu pod naciskami przełożonych i pracowników postanowili się przyznać. W dodatku wyszło na jaw, że ona jest obecnie w 5, czy 6 miesiącu ciąży! Ona zostawiła męża w mieszkaniu, za które spłacają kredyt hipoteczny, zabrała córkę i wynajęła mieszkanie razem z tym facetem z pracy. Nie wiem co się stało z dotychczasową partnerką tego faceta, w każdym razie porzucił ją. Wpadłam w jakąś dziką obsesję na tym tle, nie umiem odczepić się od tego Oczami wyobraźni widzę, że są razem, biorą ślub, mają dzieci. Czuję się PRZEGRANA, gorsza od tej kobiety Ja byłam potraktowana jak rzecz, a do związku wybrał ją. Od pewnego czasu chodzę do psychologa, ale na razie nic mi to nie daje Psycholog już traci do mnie cierpliwość, mówi, że chyba siłą trzeba będzie mi wybić tego faceta z głowy. Jestem tak zaślepiona, że nie potrafię Płaczę po nocach, czuję się jakbym przegrała i straciła. Schudłam, chociaż i tak jestem szczupła. Zaczęłam załatwiać sobie inną pracę, nie wiem, czy mi się uda, znajomy mi obiecał, że będzie miał mnie na uwadze. Nie jestem w stanie patrzeć się na nich, na niego, na nią, bo to mnie rozrywa. Boję się też, że nie będę w stanie znieść informacji jak np. on się z nią ożeni itp. Lepiej będzie dla mnie i dla nich jak mnie już tam nie będzie. Nie wiem, czy ja kiedykolwiek wyrzucę tego człowieka z głowy i czy jeszcze mam szansę na miłość, rodzinę w takim wieku??? Niesamowicie się pogubiłam, pogmatwałam, czasami mam wrażenie, że jak miałam 20 lat byłam znacznie mądrzejsza niż teraz! Nigdy bym nie uwierzyła, że wpakuję się w coś takiego, zawsze uważałam siebie za dobrą i porządną dziewczynę Może przez to, że nie mogę nikogo znaleźć wpadłam w jakieś kompleksy, czuję się gorsza i dlatego zabrnęłam w coś takiego?

Obserwuj wątek
    • torado Re: Toksyczna, chora miłość 03.08.12, 19:44
      bardzo mi przykro korrba. Ale myślę, że masz słuszność pisząc, że to z poczucia, że jesteś gorsza zabrnęłaś w to wszystko. Pomyśl, co takiego daje Ci ten facet, że nie umiesz się od niego odczepić. I czy to są jakieś realne korzyści czy on daje Ci swego rodzaju ułudę. Poza wszystkim masz prawo tak przeżywać, jak przeżywasz tą sytuację, bez względu na to, jak inni Cię ocenią....
      Pozdrawiam Cię i uśmiecham się do Ciebie smile Dorota
      • zawle Re: Toksyczna, chora miłość 03.08.12, 20:10
        Też coś takiego przeżyłam. Dzięki Bogu wrócił do swojej żony,ją zdradza i z nią jest nieszczęśliwy. I tak o tym myślę.
        • korrrba Re: Toksyczna, chora miłość 03.08.12, 20:26
          to znaczy jak? Ja mam różne momenty, są dni kiedy myślę sobie, że to wszystko jakieś chore, kuriozalne i że tylko popieprzeni ludzie tak komplikują sobie życie jak ta dwójka w mojej pracy i że po co mi uczestniczyć w czymś takim, a są dni, zwłaszcza kiedy dochodzą mnie różne plotki na ich temat, że generalnie wyglądają na szczęśliwych wbrew pozorm, wtedy w takich momentach ogarnia jakaś zazdrość, zawiść, zalewa mnie fala smutku, że nie wybrał do związku mnie i wtedy myślę, że to nie oni są popieprzeni, tylko ja jestem popieprzona sad Chodzę do psychologa, nie wiem, czy mi pomaga, chyba średnio, skoro jeszcze tak się czuję. Znalazłam na miary na jakiegoś świetnego seksuologa i psychiatrę jednocześnie. Planuję się zapisać, chociaż jednocześnie boję się...
          • torado Re: Toksyczna, chora miłość 03.08.12, 20:33
            korrba po co Ci seksuolog? dziewictwo to nie choroba...... wiesz.... nie dostaniesz tutaj złotych rad, bo każdy przypadek jest inny i trzeba próbować jakoś uprać się z problemem samemu, oczywiście przy wsparciu życzliwych Ci ludzi....smile
            • zwrotny48 Re: Toksyczna, chora miłość 03.08.12, 20:43
              I tu wyjątkowo zgadzam się z torado. Nikt CI tutaj nie pomoże, ale sama obecność już tak. Psycholog po roku terapii sam będzie szukał pomocy, dopóki w głowie masz tylko jedno. Musisz dużo czasu spędzać w towarzystwie osób niezwiązanych z pracą, nie wciągaj się w plotki i domysły, zamknij tą kartę swojego życia. Wiem, łatwo powiedzieć... ale musisz jakoś próbować, to nie jest rada jak się uwolnić od toksycznej miłości, ale kierunek w którym należy podążać
              • zawle Re: Toksyczna, chora miłość 03.08.12, 20:55
                To koniec. Uwolnił Cię od swojej osoby. Jak zdradzał, to będzie zdradzał. Po kiego Ci on?
                • nom73 Re: Toksyczna, chora miłość 03.08.12, 21:19
                  zawle napisała:

                  > To koniec. Uwolnił Cię od swojej osoby. Jak zdradzał, to będzie zdradzał. Po ki
                  > ego Ci on?

                  A po za tym ten pierwszy raz powinien być z kimś wyjątkowym, a nie z facetem co uprawia seks z wieloma kobietami (prostytutkami być może). Jeszcze zarazi Cię jaką chorobą...
                  Poszukaj sobie jakiegoś miłego, nieśmiałego chłopaka, nie dość że będzie Ci wierny to dozgonnie wdzięczny, że go wybrałaś. smile
    • zielonooka38 Re: Toksyczna, chora miłość 04.08.12, 09:46
      mam deja vu - jakiś rok temu już to czytałam, parę faktów się tylko zmieniło
      proponuje terapię
    • dawee1 Re: Toksyczna, chora miłość 04.08.12, 10:41
      Na początku Ci wspułczuje... Czasem takie podobne wydażenia każdy ma.. Lecz nie podawaj się gdyż widać jest że tak na prawde Cię nie Kochał, Naj lepiej będzie byś znalazła kogoś by zajoł miejsce w twym sercu by zapomnieć o tym Bydlaku.. Tylko uważaj i bież poprawke na każdego by nie był takim samym jak tamty. Z pracy nie rezygnuj ja bym tam pracował i kogoś znalazł i wtedy miał by gula a nawet by żałował swojego podejscia do życia... Życze Ci Powodzonka i odnalezienia tego by Kochał do szaleństwa bo to jest pięknesmile A czas wyleczy rany a człowiek uczy się na błędach... Chyba tak każdy ma jak Tak na prawde Kochasmile Pozdrowionka Dawidwink
      • korrrba Re: Toksyczna, chora miłość 04.08.12, 11:08
        Dzięki Dawid, nie wiem, czy będę w stanie otrząsnąć się z tego widując ich codziennie, skoro trwa to długo i otrząsnąć się nie mogę. Nikt nie wierzył, że to się tak skończy, nie zapowiadało się, on był wiecznym bawidamkiem, traktował kobiety przedmiotowo, tymczasem zrobił dziecko mężatce i teraz są razem. I generalnie to ja mam teraz gula, a nie on, bo wygląda na to, że wbrew pozorom jest istna sielanka między nimi. Co prawda są jednak pod obstrzałem, bo wywołali niemałe poruszenie w pracy, ale sprawiają wrażenie, że wszystko między nimi układa się modelowo i idealnie. Ta ciężarna chodzi i opowiada koleżankom, że jego rodzice są przeszczęśliwi, że wreszcie doczekają się wnuka i są nią wprost zachwyceni. Nie przeszkadza im fakt, że dopiero co wyszła za mąż. Ona sama też jest przeszczęśliwa w nowym związku, a jedynym jej problemem jest jej córka z poprzedniego? obecnego? małżeństwa, która nie może zaakceptować nowej sytuacji. Nie umiem jakoś patrzeć spokojnie na ich szczęście, jakkolwiek źle by to brzmiało z mojej strony. Obawiam się też momentu narodzin ich potomka sad(( Dlatego chcę zmienić pracę, właściwie już sobie nagrywam nową, nie wiem tylko, czy coś z tego wyjdzie. Szkoda tylko, że z takim niesmakiem dla mnie się to skończyło. W sumie dziwi mi się moja koleżanka, która zauważyła, że ta ciężarna niczego się nie wstydzi i chodzi z głową wysoko podniesioną do góry, że paradoksalnie ja chodzę o wiele bardziej spalona ze wstydu.
        • dawee1 Re: Toksyczna, chora miłość 04.08.12, 11:20
          Rozumiem Cie.. Lecz na prawde on zachował się nie tak . po prostu poszedł w bok i myślę że przez chwile może się uspokoił bądz dalej grasuje.. niech będą Szczęśliwi a Ty dokładnie wiesz jaki to typ z niego.. Otrząśnij się z niego i zacznij nowe zycie z kimś normalnym by być Szczęśliwa Kobietą .. Zobaczysz kto tak na prawde będzie Szczęsliwy mam Nadziedziej że szybciutko do trwasz do tego i życzę Ci tego bo wtedy człowiek nabiera chęci do życia a nie wegetować i żyć w smótku....
        • zielonooka38 Re: Toksyczna, chora miłość 04.08.12, 12:45
          tym bardziej polecam terapię
          nie możesz patrzeć na cudze szczęście? mi to z reguły sprawia przyjemność jeśli ludzie wokół mnie są szczęśliwi
          widocznie w końcu oboje trafili na swoje połówki po drodze popełniając wiele błędów
          zacznij żyć własnym życiem a nie cudzym
        • nom73 Re: Toksyczna, chora miłość 04.08.12, 12:50
          korrrba napisała:

          > strony. Obawiam się też momentu narodzin ich potomka sad(( Dlatego chcę zmienić
          > pracę, właściwie już sobie nagrywam nową, nie wiem tylko, czy coś z tego wyjdz
          > ie. Szkoda tylko, że z takim niesmakiem dla mnie się to skończyło. W sumie dziw
          > i mi się moja koleżanka, która zauważyła, że ta ciężarna niczego się nie wstydz
          > i i chodzi z głową wysoko podniesioną do góry, że paradoksalnie ja chodzę o wie
          > le bardziej spalona ze wstydu.

          Nie rozumiem kobiet. smile
          Po pierwsze co Cię urzekło w tym mężczyźnie?
          Po drugie dlaczego chcesz zmienić pracę? Nic złego nie zrobiłaś więc skąd u Ciebie poczucie winy?
          Po trzecie zgadzam się z koleżanką i nie rozumiem czego masz się wstydzić?

          Twój niedoszły ma wszystko w (_._) i niczym się nie przejmuje. Jest egoistą, który myśli tylko o sobie i zaspokajaniu swoich potrzeb. Wyciągnij z tej historii wnioski i idź do przodu. Pracy nie zmieniaj, bo to tak jakbyś się poddała. Uszy do góry, będzie dobrze. smile
    • aaasiulaaa Re: Toksyczna, chora miłość 05.08.12, 22:20
      Droga Korrrbo a po co CI seksuolog? Albo psychiatra? Czy podejrzewasz u siebie urojenia, nerwicę, depresję. Faktem jest, że nieszczęśliwa miłość niestety czasami wpędza ludzi w depresję, lub w nerwicę (zaburzenia lękowe). Podejrzewasz to u siebie? Jeżeli tak to jest to dobry pomysł i nie masz się czego bać. Moja siostra cioteczna np.całe życie wygadana, optymistyczna, tryskająca poczuciem humoru po urodzeniu dziecka nabawiła się różnych lęków. Lęki dotyczyły zdrowia dziecka i oddalania się od domu. Strach szybko zaczął ukazywać się jako dolegliwości somatyczne : duszności, bóle serca itp. Po półrocznym okresie przyjmowania jakiś leków, lęki się unormowały. Więc nie ma się czego bać jeśli można sobie pomóc. Wizyta u psychiatry absolutnie nie oznacza choroby psychicznej. Zapewniam, że moja siostra cierpiąca na lęki chora psychicznie nie jest smile a psychiatra leczy również lęki. Ale po co Ci seksuolog?
      A swoją drogą nie myślisz może, ze Ty sobie uroiłaś coś odnośnie tego faceta co obiektywnie nie powinno mieć miejsca?
      • klzw Re: Toksyczna, chora miłość 13.08.12, 19:00
        Ja mogę pomóc (np. rozdziewiczyć - bezboleśnie).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka