Chciałam się poskarżyć. Jest mi smutno. Żle. Nie mam z kim iść na basen. Nie
mam z kim iść w piątek na Noc Muzeów w Wawie. Nie mam z kim iść w sobotę na
impreze pamięci Osieckiej na Saskiej Kepie. Przyjaciólka ma przeboje z facetem
i przeprowadzką do niego i nie ma dla mnie czasu. Druga koleżanka pracuje
świątek piątek, a na weekend przyjeżdza jej rodzina. Facet który mi sie podoba
coś nie jest mną zainteresowany, chociaż niby jest, ale on też nie ma zcasu
aby się ze mną spotkać, ciągle się tylko umawiamy a w efekcie widziałam się z
nim 2 razy na 1,5 miesiąca znajomości. Generalnie mam dość

((
Zabijam czas w weekendy sprzataniem i bieganiem po sklepach i tylko kase
wydaję.. chlip.
Czasami wydaje mi się że jestem jakąs pomyłka natury, coś ze mną jest nie tak,
jestem jakas wybrakowana. Staram się staram i nic nie wychodzi. I już
przekroczyłam wszystkie ramy wiekowe dla singli które tu czytałam, nie wiem,
moze powinno mnie się zamknąć w muzeum, taki eksponat akurat na noc muzeum jak
znalazł