Dodaj do ulubionych

samotność czy związek z rozsądku?

20.06.07, 10:49
Pytanie z serii dylematów - w obu przypadkach człowiek nie jest do końca
szczęśliwy. Co jest "mniejszym złem": być nieszczęśliwym w samotności czy iść
przez życie (też nieśczęśliwie) z osobą, której się nie kocha, tylko lubi?
Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • patrycja711 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 10:53
      Zdecydowanie wybrałabym samotność. W samotności nie ma reguły, że będzie się
      nieszczęśliwym. W związku z rozsądku myślę, że prawie zawsze.
    • anula36 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 10:53
      zostawic to cale nieszczescie po cichu za rogiem i isc dalej szczesliwie, a czy samemu czy z kims to sie okazewink
      • dilse34 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 11:14
        Sama właśnie zadawałam sobie ostatnio to pytanie i dosyć szybko sobie na nie
        odpowiedziałam: wybieram samotność. Nawet jeśli nie trafi się już nigdy żadna
        miłość to i tak mam na nią ciągle nadzieję. Nie będę unieszczęśliwiać nikogo,
        nie wyobrażam sobie bliskości fizycznej z osobą której nie kocham.
    • masandra79 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 11:31
      ...wybrac samotnosc ....a czy bedzie (nie)szczesliwa , to zalezy wylacznie od
      Ciebie ..smile

      ...kilka lat temu zrezygnowalam z takiego zwiazku i od razu lzej na duszy
      bylo ...smile
    • mojave777 Tylko dwie możliwości? 20.06.07, 11:58
      Czy rzeczywiście życie jest aż tak mało skomplikowane, że daje dwie możliwości -
      samotność, albo związek z rozsądku?
      I czy rzeczywiście w takim przypadku trzeba "celebrować" samotność, oswajać ją i
      w (przypadkach skrajnych) przejść na tryb "cierpiętniczo-samobiczujący"?

      Bo ja mam wątpliwości.

      eM.




      _____
      Najnowsze badania wykazują, że trzech na dziesięciu Polaków żyje w stresie...
      Pozostałych siedmiu - w Londynie.
      • herezja Re: Tylko dwie możliwości? 20.06.07, 12:14
        A ja mam watpiwości co do tego, że samotność, lub związek z rozsądku zawsze
        oznaczają bycie nieszczęśliwym. Otóż moim zdaniem nie zawsze - wszystko zależy
        od prioretytów i oczekiwań, jakie człowiek w życiu ma.
        • menk.a Re: Tylko dwie możliwości? 20.06.07, 12:19
          Samotność jt chyba najgorszym ,co może się człowiekowi przydarzyć.
          • glos_z_offu Re: Tylko dwie możliwości? 20.06.07, 12:20
            "...to taka straszna zgroza..."

            smile
        • glos_z_offu Re: Tylko dwie możliwości? 20.06.07, 12:19
          Zaznaczam, że to nie moja historia.
          O ludziach bardzo się ze sobą przyjaźniących, w wielkiej zażyłości, szanujacych
          się wzajemnie, o podobnych oczekiwaniach od życia. Którzy ze sobą są. Myślę, że
          mają dużą szansę na miłość. W tym właśnie związku.

          No bo są pray, które kochają się i wcale się nie lubią...
          • anula36 Re: Tylko dwie możliwości? 20.06.07, 12:35
            tutaj jakos na topie jest bycie nieszczesliwymsmile bez wzgledu na okolicznoscismile
            • aleola1 tutaj na topie wogole 20.06.07, 13:39
              jest wychwalanie rezygnowania ze zwiazkow... a mnie sie wydaje ze czesto zbyt
              latwo rezygnujemy z nich:
              zaczynaja sie klopty to zabieramy zabawki i mowimy papa no bo to takie wlasciwe
              nie meczyc sie w zwiazku, zwiazek ma byc przyjemnoscia lekka i spontaniczna, w
              singlu siła... ech.
              skrajnosci - bardzo kiepska sprawa
              • glos_z_offu Re: tutaj na topie wogole 20.06.07, 13:58
                Hm smile
                Jak znaleźć kogoś, kto będzie chciał ze mną budować Coś? I nie spieprzy przy
                okazji pierwszych trudów? I nie oznajmi z trudem "straciłem pewnosć"?
                Masz jakiś pomysł? Patent?
                Uczę się, że odpowiedzialność mogę brać za siebie. Za swoją odpowiedzialność.
                Za czyjąś niedorosłość - nie.
                • aleola1 Re: tutaj na topie wogole 20.06.07, 14:03
                  hm? no kurde gdyby to yblo latwe to by wszystko inaczej wygladalo no nie?
                  • glos_z_offu Re: tutaj na topie w ogole 20.06.07, 14:13
                    hm? nie wiem smile
                    ja mam osobiste poczucie własnej uczciwości, odpowiedzialności i chęci. i
                    dobrych uczuć też. w ogólnym rozrachunku druga strona ma/będzie miała gorzej.
                    a wysyłane dobro wraca, nie? smile koniec wątku osobistego.
                    • aleola1 Re: tutaj na topie w ogole 20.06.07, 14:16
                      glos_z_offu napisał:

                      > w ogólnym rozrachunku druga strona ma/będzie miała gorzej.
                      a dlaczego?

                      > a wysyłane dobro wraca, nie? smile
                      nie zawsze tak szybko jakbysmy chcieli, nie?

                      > koniec wątku osobistego.
                      a dlaczego?
                      • glos_z_offu A tak sobie :) 20.06.07, 14:20
                        Taki jeden Wilk śpiewa: ten kto odchodzi zawsze będzie sam. Do mnie to
                        trafia smile Głupio ze słowem miłość kojarzę odpowiedzialność. Może stąd dość
                        kategoryczne sądy.
                        Jeśli czynię dobro, to nie dlatego, aby wróciło smile no co Ty smile) Przecież czynię
                        to dobro tak naprawdę sobie. Jeśli wchodzisz do wody, nie wyjdziesz sucha.



                        Chyba że masz dobry impregnat smile)
                        Nie mam.
    • glos_z_offu Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 12:46
      Można też prowadzić się jak Ferrari, puszczać się na prawo i lewo, i czerpać z
      tego dużo przyjemności, no i hiv, no i płacić alimenty.
      Teraz już jest Alternatywy 4 smile
      • cokolwiekbadz Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 13:02
        człowiek jest ponoć istotą społeczną i zdecydowanie potrzebuje drugiej osoby
        obok siebie. Ale kiedy człowiek tkwi w nieszczęśliwym związku - to oznacza
        całą masę problemów, zmartwień, gdybań - a po jakimś czasie męczymy się
        strasznie. Bycie samotnym zdecydowanie nie jest tak przyjemne jak bycie we
        dwoje, ale zdecydowanie mniej stresujące.
        • glos_z_offu Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 13:08
          Trochę pokraczne tłumaczenie. Że człowiek się męczy. To co, zakochując się już
          męczył? W mordę, jakiś masochista. Nie uważasz, że meczą się w związkach ludzie
          męczący się sami z sobą? I tak czy inaczej wiecznie będą niezaspokojeni i
          nieszczęśliwi? Amoże męczą się, bo chcieliby sobie wziąć tylko seks, a muszą
          jeszcze w morde odezwać się czasem, zjeść z kimś śniadanie, oj może nawet
          obiad...Dobry Boże i wszystkie chmurki na niebie, uchowaj od masochistów. Daj
          kogoś pogodnego i normalnego.
      • anula36 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 13:06
        nie placictongue_out i czekac na list gonczy - to jest dopiero adrenalinka;P
        • glos_z_offu Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 13:08
          I potem iść do pierdla? smile
          • anula36 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 13:15
            ale wczesniej poscig jak w amerykanskim filmie;P
            • glos_z_offu Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 13:22
              I paf-paf smile))
      • obrazam.sie.i.znikam_nieznikam Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:11
        glos_z_offu napisał:

        > Można też prowadzić się jak Ferrari, puszczać się na prawo i lewo, i czerpać z
        > tego dużo przyjemności, no i hiv, no i płacić alimenty.

        a bo zaraz na prawo i lewo, zaraz hiv i bóg wie co jeszcze
        po co taki dramatyczny cioteczno - babciny - świętooburzliwy ton?
        ha?
        • glos_z_offu Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:16
          Projektujesz, znaczy się projekcja? smile
          Aseksualność jest mi strasznie obca, więc nie do tych drzwi człowieku płci
          żeńskiej pukasz. Bywaj smile
          • obrazam.sie.i.znikam_nieznikam Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:30
            glos_z_offu napisał:

            > Projektujesz, znaczy się projekcja? smile
            > Aseksualność jest mi strasznie obca, więc nie do tych drzwi człowieku płci
            > żeńskiej pukasz. Bywaj smile

            hmm
            gdybyś Lu... Re... ekhem... Głosie z offu odcedziła swoją wypowiedź z kilku
            ukrytych znaczeń (wielokrotnego stopnia), to może bym nawet zczaił co chcesz mi
            powiedzieć ;P
            • glos_z_offu Ulżę sobie :) 20.06.07, 15:05
              Fleshless, jesteś podła świnia smile
              Mogę sobie być kim tylko chcę, nikogo tym nie ranię.
              Świnio... smile
              • obrazam.sie.i.znikam_nieznikam Re: Ulżę sobie :) 20.06.07, 15:30
                glos_z_offu napisał:

                > Fleshless, jesteś podła świnia smile

                łoj tam zaraz podła ;P


                > Mogę sobie być kim tylko chcę, nikogo tym nie ranię.

                a czy ja mówię, że ranisz? i że sobie nie możesz nicków rozmnażać?
                czy ja Ci bronię?
                wcale nie uważam tego za coś złego,
                tylko trochę śmieszy mnie taki foch "idę, pa, żegnajcie" a zaraz buch nowe
                wcielenie, że to niby ja to nie ja i takie tam ;]
        • pomysl.po.wypiciu Flesh?? na co sie obrazasz? 20.06.07, 15:06
          i gdzie znikasz?
          • obrazam.sie.i.znikam_nieznikam coo? ktooo? jaki Flesh?? 20.06.07, 15:40
            nie wiem o kim mówisz, nazywam się Obrażamsię ;P

            a ten, a obrażam się...
            no nie wiem, na życie za całokształt, albo cóś
            hehe
            • pomysl.po.wypiciu Ty :PP 20.06.07, 18:27
              tylko jedna osoba pisze "cóś" tongue_out
    • aleola1 zwiazek z rozsadku 20.06.07, 13:36
      skoro z rozsadku dla kobiety to oznazca ze pan bedzie bogaty i stateczny wiec
      no co korzystajmy z luksusow a na boczku romansiki, nic tak nie umila zycia jak
      gorace romanse,

      a jezeli jestesmy mezczyzna i z rozsadku z kobieta to oznacza ze seks jest
      dobry i ze ona od nas niczeog nie wymaga, wiec no coz to juz chyba jest milosc?
    • a.nie Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:21
      myślałam bardziej o takim rozsądku, że kobieta chce mieć dziecko (bo lata lecą,
      a odpowiedni kandydat na partnera i zarazem ojca sie nie pojawia), nie chce
      wychowywać sama, po prostu chce, żeby ktoś przy niej w życiu był. To że bogaty
      to sprawa drugorzędna. Bo znajomi mają zawsze tylko chwilkę i wracają do
      swojego życia. Nawet jeśli ma się dużo znajomych, to czy spotkaniem raz w
      miesiącu na 2-3 godziny można zbudować bliską więź z drugim człowiekiem?
      Związek z rozsądku to dla mnie nie związek z kimś kogo nie lubię i będzie mi z
      nim bardzo źle, tylko z mężczyzną, którego lubię, pozostaję z nim w przyjaźni i
      mamy podobną wizję życia. A skąd to nieszczęście? Bo do pełni szczęścia
      potrzeba osoby, którą się kocha.
      Jeśli chodzi o samotność, nie chodzi mi o cierpiętnicze obnoszenie się z tym
      faktem, lecz te chwile kiedy tak ściska w dołu, bo nie ma się przy sobie nikogo
      takiego naprawdę bliskiego. Znajomi nie wypełniają tej dziury, niestety.
      • aleola1 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:26
        dla niektorych takie zwiazanie sie z mezczyzna ktorego lubie ktory bedzie o
        mnie dbal i bede mogla miec z nim dziecko to polsrodek, ale wydaje mi sie ze
        dla niektorych szczesciem jest posiadanie dziecka, i to tylko wybor sam rpzed
        soba, czy takie rozwiaznie daje mi spokoj wewntrzny i juz. tak na prawde zeby
        przetrwac ze soba kilkadziesiat lat potrzeba przede wszystkim przyjazni.
    • singielka_1976 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:26
      Nie ma nic gorszego niż samotność w związku albo związek nieszczęśliwy.
      Bycie bez partnera nie oznacza samotności.Poza tym zawsze masz szansę kogoś
      poznać smile
      • a.nie Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:34
        a w związku nie mam możliwości kogoś poznać - to skąd się biorą romansiki i
        zdrady?
        przecież jeśli ktoś jest w związku to nie ucieka od ludzi i nie zakłada worka
        na siebie, w dalszym ciągu przebywa między ludźmi i może kogoś poznać!
        • aleola1 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:39
          zwłaszcza gdy czuje sie wtym zwiazku smotny...
          pierwszy krok do zdrady
          • a.nie Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:45
            Znam kilka podobnych historii - szczęśliwe związki, oboje bardzo się kochają.
            Oczywiście, zdarzają im się kłótnie, jak to w związku.
            Nagle jedna osoba poznaje kogoś, kto wydaje się być tą bardziej dopasowaną
            połówką i po krótkim namyśle odchodzi, aby związać się z tą nowopoznaną osobą.
            W ich rozumowaniu spotkanie tej właściwej osoby jest więcej warte niż
            dotychczasowy związek. Na ile jest to złudne myślenie, nie wiem. Bo przecież
            odchodzi się do osoby, którą się ledwie zna. I odchodzi się na etapie pierwszej
            fascynacji.

            Ale wcale nie trzeba czuć się żle w związku, aby "kogoś poznać". Po prostu sie
            poznaje.
            • aleola1 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:50
              i tak tez sie dzieje,
              ja wogole mysle ze przez cale zycie bedziemy spotykac co jakis czas kogos dla
              kogo mozany by zostawic poprzedniego partnera, i tylko warto w pewnym momencie
              powiedziec sobie stop.
              zycie jest jednak fajnesmile takei skomplikowane i kompletnie nudne smile
              • a.nie Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:53
                no ba!
                ale w tej sytuacji argument, że lepiej być samemu, bo można kogoś poznać, nie
                ma dla mnie żadnej wartości
                Zawsze można kogoś poznać
                • aleola1 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 14:54
                  zgadzam sie,
                  pytanie tylko czy stac na taka hipokryzje ze jestesmy z kims, zeyjemy z kims
                  liczac ze kogos poznamy?
                  • aleola1 nie jasno sie wyrazilam 20.06.07, 14:56
                    (jak zwykle)
                    ze jestesmy z kims liczac ze poznamy kogos innego
                    • a.nie Re: nie jasno sie wyrazilam 20.06.07, 15:10
                      Ale ja nie napisałam, że wchodząc w taki związek, liczę, że kogoś poznam.
                      Zakładam, że może się tak zdarzyć, że poznam kogoś, kogo pokocham. Ale to samo
                      może mnie spotkać nawet jeśli będę w związku z kimś kogo kocham.
                      (kurczę, jakbym liczyła, to bym nie miała takich dylematów, tylko grzecznie
                      czekała na tego rycerza na białym koniu smile
                      • a.nie Re: nie jasno sie wyrazilam 20.06.07, 15:13
                        Chyba ogólnie jestem przewrażliwiona, jeśli chodzi stałość związków. Chyba zbyt
                        często widzę, jak ludzie rzucają swój dotychczasowy związek dla nowopoznanej
                        osoby. Stąd moje założenie, że "kogoś" można zawsze poznać i bycie w związku
                        nikomu tu nie przeszkadza
                        • cafe_girl Re: nie jasno sie wyrazilam 20.06.07, 21:23
                          a.nie napisała:

                          > Stąd moje założenie, że "kogoś" można zawsze poznać i bycie w związku
                          > nikomu tu nie przeszkadza

                          Jasne.. tylko wchodzenie w ten tzw. związek z rozsądku z założeniem, że jeśli
                          pojawi się ktoś kogo pokochasz to z obecnego związku zrezygnujesz, jest po
                          prostu nieuczciwe...
                      • aleola1 no to podsumowujac 20.06.07, 15:13
                        jak jestes sama wszystko moze sie zdazyc, jak jestes w zwiazku tez.. a wiec
                        trzeba sie cieszyc cokolwiek by sie nie dzialo smile moze byc?
                        • a.nie Re: no to podsumowujac 20.06.07, 15:22



                          > trzeba sie cieszyc cokolwiek by sie nie dzialo smile

                          mnie pasuje smile
    • pink.freud Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 15:34
      Nie ma nic gorszego niż samotność w zwiazku. Na szczęście kobiety zaczynają dostrzegać ten problem i nie zmuszają już tak chętnie jak kiedyś facetów do ślubu. Prawdziwie nowoczesna kobieta dąży układu z murzyńskich gett, gdzie niezameżne kobiety zajmują się domem i bachorami a facet, gdy zaczyna cierpieć na samotnosć w związku ulatnia się i szuka następnej szczęśliwej miłościwink
      • anula36 Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 16:08
        zamezna kobieta tez moze wpasc w taki uklad.
        dziecko obciaza glownie kobiete, czy sie tego chce czy nie.
        • aron95 Poczekać a miłośc sama przyjdzie 20.06.07, 17:20

          Lepszy związek z rozsądku jak z zauroczenia
          • nikusia85 Re: Poczekać a miłośc sama przyjdzie 20.06.07, 17:21
            nie zgadzam się z tym - wolałabym być z kimś poprzez zauroczenie, ale niestety
            czeka mnie związek z rozsądku, bo boję się być sama... bywa...
            • anula36 Re: Poczekać a miłośc sama przyjdzie 20.06.07, 17:31
              wiadomo, trawa u sasiada jest zawsze zielenszawinkA w naszych marzeniach to juz zielen do kwadratusmile
              • amagdek Re: Poczekać a miłośc sama przyjdzie 20.06.07, 18:09
                Mam za soba kilka dobrych lat singlowania, i mysle ze to straszna bzdura jak
                ktos pisze/mowi ze lepiej jest byc samotnym niz byc w zwiazku z kims kogo sie
                tylko mowu. Nie chce tu mowic o skrajnosciach, ale na swoim przykladzie widze
                ze lepiej jest byc z kims kogo sie tylko lubi, niz byc samemu jak palec.
                Niestety znajomi maja swoje zycie i jak jest sie samemu wsrod tych wszstkich
                par, to juz wole byc z kims, tylko zeby byc, ´niz byc samemu jak palec.
                • mumuja Re: Poczekać a miłośc sama przyjdzie 20.06.07, 18:17
                  a byłaś w takim związku?
                • koss.ania Re: Poczekać a miłośc sama przyjdzie 20.06.07, 18:30
                  Ojejku, wspolczuje..
                  Ja nigdy chyba nie posune sie do tego, azeby byc z kims dla samego tylko bycia..
                  Przeciez to masakra jakas, jest..Jak mozna wyobrazic sobie pocalunek,
                  przytulenie, nie wspominajac o blizszym kontakcie fizycznym, z osoba, do ktorej
                  sie nic nie czuje..Rozumiem, ze uwzgledniasz tez mozliwosc bycia z osoba, ktora
                  Ci nie odpowiada wizualnie..
                  Amagdek, mam nadzieje ze zmienisz jeszcze poglądy..
                  pozdr.

                  amagdek napisała:

                  juz wole byc z kims, tylko zeby byc, ´niz byc samemu jak palec.
                • cafe_girl Sorry.. 20.06.07, 21:29
                  ale być z kimś tylko po to żeby nie być samemu, to według mnie najgłupsze z
                  możliwych wyjść

                  amagdek napisała:
                  > to juz wole byc z kims, tylko zeby byc, ´niz byc samemu jak palec.
                • raknor Re: Poczekać a miłośc sama przyjdzie 20.06.07, 21:39
                  amagdek napisała:


                  > ze lepiej jest byc z kims kogo sie tylko lubi, niz byc samemu jak palec.
                  (...)
                  > to juz wole byc z kims, tylko zeby byc, ´niz byc samemu jak palec.


                  Brrr straszna ta wizja, ja sobie nie wyobrażam, można spróbować, ok ale jak nie
                  zaskoczy i nic się większego nie pojawi to dziękuję ... za takie relacje.
    • zielonookirudzielec Re: samotność czy związek z rozsądku? 20.06.07, 21:22
      Dla mnie to jest w ogóle awykonalne. Byłam w 2 związkach z przyjaźnią w tle i
      brakowało uczuć - to było takie z rozsądku z obu stron bo po prostu brakowało
      nam 2 osoby. To się nie udaje, wcześniej czy później bokiem wychodzi i ludzie
      się rozstają bo przestaje im na sobie zależeć. Musi być po prostu miłość, nie
      mam mocnych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka