Dodaj do ulubionych

Pomysł na życie

22.08.07, 07:02
Witam wszystkich!
Coraz częściej myślę o tym żeby odmienić swoje życie. Mam dosyć życia w tłumie
anonimowych ludzi,pracujących do późnych godzin,a w weekendy balujących w
pubach, dla których jedyną "pasją" są pieniądze...Dosyć mam zasmrodzonej,
zabetonowanej Warszawy, której nie znoszę.Suma sumarum życie w pojedynkę jest
puste i nie ma co sciemniać, że jest inaczej, że jestem szczęśliwym, wolnym,
niezależnym singlem, z dobrą pracą i takie tam.Moi znajomi też są samotni. I
chyba im większe miasto tym trudniej o głębokie relacje.
Coraz częściej myślę o tym żeby zamieszkać w Beskidzie Żywieckim, gdzie za
plecami i góry i jezioro. Latem żagle i piesze wędrówki po górach które
kocham, zimą narty...Kupić dom(za te same pieniądze co kawalerka w stolicy)
kiedyś zrobić z niego pensjonat, kupić 2 konie i brykać na nich po
malowniczych łąkach, wieczorami pójść na spacer nad jezioro z psem... i tak
sobie żyć.
Bez sensu jest czekać na to aż spotka się drugą osobę...Życie jest krótkie,
świat piękny, tyle marzeń do zrealizowania.
Byłam teraz 5 dni w górach. Z przypadkowo poznanymi ludźmi rozmawiałam o
tematach o jakich w stolicy nie ma mowy.Tam ludzie żyją pasjami. Narty, żagle,
wędrówki po górach, konie, szybowce...
Pewien człowiek po 10 latach życia w dużym mieście pieprznął ją w kąt i
wyjechał z rodziną w Bieszczady...Kończy budować mały pensjonat.
No a Wy jaki macie pomysł, plany na własne życie? Czekacie na połówki czy sami
bierzecie życie za bary i hajda do przodu?
Pozdro
Obserwuj wątek
    • tapatik Re: Pomysł na życie 22.08.07, 07:54
      Hajda do przodu.
      Zmieniam swoje życie.
      Czytam coraz dziwniejsze książki.
      Robię rzeczy, których kiedyś nie robiłem.
      Inaczej myślę.

      Nie czekam na drugą połówkę. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, aby ją
      znaleźć, ale swoje marzenia mam zamiar realizować nie oglądając się, czy jestem
      sam czy z kimś.

      Jeśli masz marzenia, to czemu ich nie realizujesz?
      Rusz **** sprzed telewizora i zacznij działać.
    • samotnosci_kres Re: Pomysł na życie 22.08.07, 08:15
      Rowniez pracowalem i mieszkalem przez rok czasu w Warszawie.
      Szczerze niecierpialem tego miasta i wydawalo mi sie, ze nigdy nie
      zdolam znalezc w nim swojej drugiej polowy. Kult pieniadza w pelni
      do tego miasta pasuje. Jedna z przyczyn, iz przeprowadzilem sie do
      Wroclawia byla nadzieja, ze cos sie zmieni. Niestety trudno
      powiedziec abym byl teraz szczesliwy i prawde mowiac nie wierze
      juz, ze w pojedynke mozna byc w pelni szczesliwym. Osobiscie
      uwazam, ze na takim odludziu byloby jeszcze trudniej.
      Zauwaz "Pewien człowiek po 10 latach życia w dużym mieście
      pieprznął ją w kąt i wyjechał z rodziną w Bieszczady". Nie chce Cie
      martwic, ale mysle, ze bez wsparcia, w pojedynke byloby to bardzo
      trudne. Jesli jednak mozna w ten sposob zapelnic pustke, to jest to
      genialna idea. Sa na forum tacy "szczesliwi single"?
      • menk.a Re: Pomysł na życie 22.08.07, 08:22
        Serio twierdzicie, że to miejsce sprawia, iż brak tych połówek? Że
        beton przeszkadza?
        A nie uważacie, że sami kreujemy to co nas otacza w większym
        stopniu, niż miejsce w którym jesteśmy? Przecież wyprowadzając się
        do innego miejsca sami się zmieniamy, stąd inaczej dzieje się w
        naszym życiu.
        Nie twierdzę że do końca i na wszystko mamy wpływ. Bo tak jak my
        wpływamy pośrednio lub bezpośrednio na życie innych, tak inni
        wpływają na nasze życie.
        Nie bronię Warszawy czy innym wielkich miast, ale nie demonizujmy
        ich. Na całym świecie ludziom udaje się szczęśliwie żyć w różnych
        miejscach, więc bez przesadyzmu.
        Ale ok, wy macie inne zdanie. Nie zgadzam się. Szanuję. wink
        • glos_z_offu głos opalony nierówno po powrocie z wakacji: 22.08.07, 09:14
          Καλημέρα! (Kaliméra)

          smile

          Wróciłam dziś rano z wyspy greckiej, uszami i nogami jestem jeszcze tam, jeszcze
          wczoraj wyspa Paxos etc., a tu sobie człowiek wraca, roślinność jakby ją ktoś
          przydymił, welcome to Polska malowana ołówkiem. Szczerze powiem: ja dziękuję.
          Piszę to, aby pokazać, jak wielki wpływ na człowieka może mieć klimat,
          życzliwość innych, ich bezinteresowność (cudowny Grek, który tak po prostu dał
          mi swoją komórkę, abym mogła zadzwonić do Pl, bo karta telefoniczna nie
          sprawdziła się w żadnym z dostępnych automatów; całkiem obcy Grek, na ulicy).
          Wiadomości w tv jakieś porypane, jakieś nawałnice...

          Dlaczego być przypisanym do miejsca, w którym urodziliśmy się?
          Walę Warszawę. Karierowiczowską, bezsensowną. Z mnóstwem pajacy (pajaców? smile

          Dobra, to teza: W Polsce nie bardzo da się być szczęśliwym smile


          • menk.a Re: głos opalony nierówno po powrocie z wakacji: 22.08.07, 09:20
            glos_z_offu napisała:
            > Dobra, to teza: W Polsce nie bardzo da się być szczęśliwym smile
            >
            Głos, rozbieraj się i opalaj do rónosciwink

            Dowód na poparcie tezy: wszyscy zamieszkujacy PL są nieszczęśliwiwink
            A poważniej: to nie miejsce a ludziewink))
            • glos_z_offu Tak jest 22.08.07, 09:26
              Uda na przykład opalają się wolniej niż nos. Bo są głębiej?
              Będzie o Grecji, ale tylko dziś. Klimat. Komary większe, szybciej latają (nie
              dawały się złapać) i mocniej się wpijały. Bujność przyrody.
              No i ja się pytam: jak ma nam być w tej rachitycznej Polsce dobrze?
              Albo: jakie jest życie na pustyni?
              • menk.a Re: Tak jest 22.08.07, 09:30
                Mnie najszybciej opala się buźka, dekolt, plecy i brzuch.
                Największy problem mam z nibynóżkami.
                Generalnie jednak jestem jasna jak córka młynarza, może dlategowink

                A z PL emigrujmy. Ostatni gasi światło i zostawia kartkę 'do
                wynajęcia' wink)
                • glos_z_offu Nie ukrywam, ja zamierzam 22.08.07, 09:43
                  Nie podoba mnie się tu.
                  Rozmawiałam z polską rezydentką na wyspie. Takie same odczucia - włącza
                  wiadomości i słyszy jakieś brednie, smutki i takie tam.
                  Rodzice jej mówią "nie wracaj tu", a ona "chyba mnie już nie kochają", a to
                  całkiem nie o to.

                  Nie chcę zasuwać w Pl jak mały samochodzik. Tacy Grecy to pono zmęczyli się już
                  przy narodzinach, no i wolniutko wszystko. Idę do dziewczyny z recepcji o coś
                  zapytać. Nalewała wodę do szklanki, w Pl już by przerwała i słuchała klienta.
                  Tam nalała do końca, łyknęła tabletkę, skrzywiła się itd. Pełen relaks.
                  Dostosowałam się. Grzecznie współczułam jej złego samopoczucia.
                  Chcę jak oni spieszyć się powoli smile Jeść rano śniadanie patrząc na opalizujące
                  morze. Godzinami wybierać owoce na targu. Spać po południu, gdy najgoręcej. Żyć
                  w nocy. Cykać jak cykada nie muszę smile

                  • dobrotka06 Re: Nie ukrywam, ja zamierzam 22.08.07, 10:09
                    Menka, ludzie to jedno a miejsce to drugie. Są miejsca które
                    sprzyjają i są takie, które nie sprzyjają. Ja pięc lat temu
                    wyniosłam tyłek z Wawy i nie zamierzam do niej nigdy wracać. W ogóle
                    do rzadnego wielkiego miasta. Przygnębia mnie sztuczność jaka w nich
                    panuje, szybkość, anonimowość, pęd do_niewiadomo_czego. Konieczność
                    osiągania mitycznych sukcesów. Pragnę powolnego smakowania życia,
                    zauważania poszczególnych dni a nie całych pór roku, radości z tego,
                    że zakwitł nowy kwiatek.

                    Wyniosłam się na wieś ale ta wieś okazała się dla mnie zbyt
                    cywilizowana. Zbyt podmiejska. Chcę się wynieść. W góry, w lasy,
                    gdziekolwiek byle dość daleko od cywilizacji. Myślałam już o
                    Bieszczadach, Beskidzie, Kaszubach - mimo szalonej głupoty jaka tu
                    panuje chcę zostać w granicach Polski. Względnie odpowiada mi
                    klimat, a jest kilka naprawdę pięknych miejsc gdzie można się ukryć
                    przed ogólnonarodowym zdebileniem. Ale, Samotne miau miau - jest
                    jeden problem. Taki wyczyn w pojedynkę jest nie do wykonania. Teraz
                    już z praktyki wiem. Prace przy domu, obejściu, zwierzętach to duże
                    obciążenie. Tutaj nie ma jak w mieście mimo, że to cywilizowana
                    wieś - tu często nie ma prądu, coś się psuje, coś urywa. Nie ze
                    wszsytkim człowiek poradzi sobie sam. Szczególnie jak ląduje w nowym
                    dla siebie otoczeniu i chce żyć z pracy a nie z zasiłku. Chcesz
                    mieszkać w górac, mieć zwierzęta.... Ale w środku wsi? Bo jak
                    barziej na odludziu to musisz wziać pod uwagę, że wtedy człowiek
                    musi być po trochu budowlańcem, elektrykiem, zdunem, piekarzem,
                    lekarzem, weterynarzem..... Korzystanie z fachowców w takim miejscu
                    jest utrudnione a poza tym strasznie kasożerne... Mieszkanie na wsi
                    to zdecydowanie większa ekwilibrystyka niż w mieście....

                    Ja chcę. Pragnę tak żyć. Ale wiem, że sama nie dam rady. Więc szukam
                    wspólników. Niekoniecznie akurat faceta, choć męska łapka często się
                    przydaje. Są nawet pewne zarysy. ALe.... zdranie choć dwójki ludzi
                    żeby chciała to samo i zrobiła ten ostateczny krok jest niezwykle
                    trudne. Staram się. Czasem się łamię. Ale jeszcze się nie poddaję.
                    Jedno wiem - sama czy nie - do miasta nie wrócę NIGDY!

                    A jeśli chodzi o znajdowanie połówek - ludzie powinni się znajdować
                    według wspólnych lub podobnych pasji i zamierzeń. Jeśli lubisz
                    miasto - szukaj w mieście. Ale jeśli nie lubisz to trudno żeby się
                    wiązać z mieszczuchem bo żadne nie będzie szczęśliwe....
                    • glos_z_offu dobrze mówisz, 22.08.07, 10:32
                      zjem za Ciebie ciastko.

                      o tym znajdywaniu ludzi. przecież nie chodzi o jakiegoś tam człowieka, ale o
                      kogoś bliższego niż brat.

                      czepiam się dziś klimatu. po trzecim ciastku doszłam do wniosku, że ciekawe
                      rzeczy można robić też w mroźnym klimacie (moja ulubiona lit. Północy), ale
                      niech ten klimat będzie w jedną albo drugą stronę.
                      jeśli wybierasz umiarkowanie - nie będę się kłócić smile

                      trzymam za Ciebie kciuki, ale to pewnie wiesz
        • mort_subite Re: Pomysł na życie 22.08.07, 09:45
          menk.a napisała:

          > Serio twierdzicie, że to miejsce sprawia, iż brak tych połówek? Że
          > beton przeszkadza?
          > A nie uważacie, że sami kreujemy to co nas otacza w większym
          > stopniu, niż miejsce w którym jesteśmy? Przecież wyprowadzając się
          > do innego miejsca sami się zmieniamy, stąd inaczej dzieje się w
          > naszym życiu.
          > Nie twierdzę że do końca i na wszystko mamy wpływ. Bo tak jak my
          > wpływamy pośrednio lub bezpośrednio na życie innych, tak inni
          > wpływają na nasze życie.
          > Nie bronię Warszawy czy innym wielkich miast, ale nie demonizujmy
          > ich. Na całym świecie ludziom udaje się szczęśliwie żyć w różnych
          > miejscach, więc bez przesadyzmu.
          > Ale ok, wy macie inne zdanie. Nie zgadzam się. Szanuję. wink

          O własnie. Trudno ująć to lepiej.
          Ja WIEM, że mój problem leży we mnie. I - jakkolwiek osobiście nie
          znam lwiej części osób pisujących na tym forum - śmiem przypuszczać,
          że ze znaczną liczbą Was, moi drodzy, jest podobnie. Ucieczka z
          miejsca zamieszkania sama w sobie niewiele zmieni. A jeśli już, to
          niekoniecznie na lepsze, jako że niejako automatycznie ogranicza
          (niekiedy dość drastycznie) liczbę kontaktów międzyludzkich, jakie
          nawiązujemy w jakiejśtam jednostce czasu. Obawiam się, że pod tym
          ostatnim względem wielkie miasto ma zdecydowanie więcej do
          zaoferowania, niż leśna głusza, z najpiękniejszymi nawet widokami i
          najświeższym powietrzem.
          Nawet jeśli gros spotykanych na codzień ludzi "goni za pieniądzem",
          to przeciez chyba łatwiej jest znaleźć kogoś "normalnego" w tej
          masie, niż w bieszczadzkich ostępach. Poza tym trochę przesadzony
          wydaje mi się argument o owym wyścigu szczurów, w którym uczestniczą
          wszyscy bez wyjątku niemalże. Mieszkam w dużym mieście, wśród moich
          znajomych są ludzie o bardzo różnych zawodach i - poza nielicznymi
          przypadkami - kariera nie stanowi dla nich esencji życia. Oczywiście
          Szczecin to nie Warszawa, a praca "rządowa" (jak w moim przypadku),
          to nie zatrudnienie w wielkiej korporacji (choć i z takowym
          pracodawcą miałem do czynienia przez niemal dekadę), ale jakoś nie
          do końca chce mi się wierzyć, że różnice między stolicą
          a "prowincją" były AŻ TAKIE.
          Co oczywiście nie zmienia faktu, że przyjemniej byłoby mieszkać
          gdzieś, gdzie powietrze jest czyste, widoki zapierają dech w
          piersiach, ptaszęta świergolą jak potłuczone, a wilki zaglądają
          wieczorami w okna wink No OK, te wilki, to w sumie można sobie
          darować ;-P

          My two cents smile
          • menk.a Re: Pomysł na życie 22.08.07, 10:00
            Dzięki za te 2 centywink)))
          • sottobosco Re: Pomysł na życie 22.08.07, 10:02
            podpisuję się pod waszymi postami
            tak właśnie mieszkam, może nie Bieszczady ale za to podlaskie lasy
            i owszem, powietrze czyste, lasy, jeziora, mnóstwo zieleni, i co z tego? nie
            wypełni to pustki, nie ułatwi poznania kogoś, a wręcz przeciwnie, tutaj
            "prawdziwe życie" trwa tylko w sezonie letnim, zimą, wieczorami tylko wiatr hula
            po ulicach i snuje się podejrzana młodzież z wielkimi psami smile w dużym mieście
            jest możliwość spędzania czasu w różnych środowiskach, z różnymi ludźmi, u nas
            ludziska zazwyczaj skupiają sie w niewielkie grupki bliskich znajomych...
            no cóż, tutaj singiel nie ma łatwo, dobrze chociaż że internet dotarł wink
      • samotne_miau_miau Re: Pomysł na życie 22.08.07, 09:46
        Samotny Kresie a czym według Ciebie różni się Wrocław od Warszawy? Też wielki
        beton, mnóstwo napływowych ludzi...Czuję te samotnośc od Ciebie bijącą. No i
        sama nie wiem jak poprawić Tobie nastrój, ubarwić spojrzenie na świat...
        Nie twierdzę, że jest łatwo zmienić miejsce. To pociaga ze sobą skutki.
        Wcale nie twierdzę,że w pojedynkę można być w pełni szczęsliwym. No a realizując
        marzenia inne od znalezienia właściwej osoby itd mogę zwiększać ten malutki
        balonik szczęścia...Do nieba nie uniesie ale może pozwoli nad kałużą przeskoczyć...
        Do menki-to miasto tworzą ludzie...Ludzie pracy i pieniądza.A znalazłam się w
        nim bo przyjechałam tu za facetem a potem wyszło jak wyszło. Zrezygnowałam z
        pracy w rodzinnym mieście a teraz furtka zamknięta i trzeba na nowo myśleć o życiusmile
        Co to będzie? Co to będzie? Będzie dobrze <chyba>
        • anula36 Re: Pomysł na życie 22.08.07, 09:57
          No taki Krakow od Warszawy sie rozni np, wszyscy sie znaja, prawie jak w Bieszczadachtongue_out
          Nie bylabym taka pewna czy pieniedzy z mieszkania w Wa-wie starczy na dom w Beskidzie Zywieckim, malopolska sie ceni ostatnio.
          • menk.a Re: Pomysł na życie 22.08.07, 10:04
            Tak. Bo rzeczywiście tak wszyscy nienawidzimy tej anonimowości. A
            jak sąsiad zagląda nam w okna, do garów, do kieszeni i wtrąca w
            nasze życie to też źle.
            I ten mityczny kraków. Oczywiscie każde miejsce ma inny klimat. Ale
            chyba o to idzie, by Kraków nie był Warszawą ani Kobylą Łąką czy
            Pcimiem Dolnym
            wink
            • anula36 Re: Pomysł na życie 22.08.07, 10:10
              Dla mnie Krakow jest codzienny,nie mityczny.
              A Pcim Dolny to zupelnie inna bajkawink
              • menk.a Re: Pomysł na życie 22.08.07, 10:22
                No. Punkt widzenia....
                Była w Krakowie tylko kilka razy, bardzo krótko. Miło tam.wink
            • dobrotka06 Re: Pomysł na życie 22.08.07, 10:41
              Ja tam lubię jak sąsiad wpada do mnie z głupia frant obejrzeć
              zwirzątka, albo przychodzi w lany poniedziałek ochrzcić mnie wódką i
              złożyć życzenia.... A to, że wiedzą o mnie więcej niż ja sama? Bawi
              mnie to. Poza tym na osiedlu w Wawie było to samo - sąsiedzi
              wiedzieli o mnie znacznie więcej niż ja sama. Pamiętam jak mi oczy z
              orbit wylazły jak się dowiedziałam kim jestem, co robię i ile to ja
              mam. A potem myślałam, że umrę ze śmiechu....

              A jednak łatwiej tak żyć, jak zaglądają ci do komina. Można tego
              nie zauważać po prostu, ale jak potrzebna pomoc to zawsze kogoś się
              znajdzie. Powiedziałabym że parę razy znajdowali się sami.
              Bezinteresownie wyrastali jak spod ziemi. Nawet wykopać samochód,
              którym zakopaliśmy się na własnym podwórku.... Pojawił się, rzucił
              rower na płot, chwycił za łpatę, odkopał i zniknął. Spróbujcie to
              zrobić w Wawie. Obtrąbią, obluzgają i jeszcze najchętniej w łeb
              strzelą, że im utrudniacie przejazd. A jak coś się stanie z dala
              od "głównego nurtu" to też powodzenia w szukaniu pomocy.

              Odkąd zdradziłam się przed sąsiadem, że taką 100% abstynentką nie
              jestem i od wódki nie padam, rok w rok na wielkanoc przychodzi na
              parę kielichów ale przez cały potem rok naprawdę możńa na niego
              liczyć. I sam się interesuje czy czegoś nie trzeba. Kilka razy
              dostałam nawet spory zapas żarcia w postaci patisonów i kabaczków bo
              on przyniósł takie ogromne, wyrośnięte z rozpaczą w oczach, że mu
              takie wyrosły a on nie wie co się z nimi robi ja pewnie będę
              wiedziała. A jakże! Pyszne były! I warzywa po cenach skupowych mogę
              od niego kupić.... i cczasem zostawić gospodarstwo pod jego czujnym
              okiem.
              Jak mi kiedyś krowa dała dyla to z drugiego końca wsi ją ludzie
              odprowadzili. Jak sie klacz na łące źrebiła a nigoko w chałupie nie
              było to też siedzieli przy niej i pilnowali.... Bo oni wiedzą już, z
              praktyki, ze samemu się nie da wszystkiego ogarnąć. I nawet jak
              czasem udzielają idiotycznych instrukcji to robią to w dobrej
              wierze, z czystej sympatii. Owszem, zdarzają się tacy, z którymi
              drze się koty. Jak wszędzie. Ale jak człowiek rozdzielony hektarami
              to nawet okazji do kłótni ma mniej.... Do agresji... bo zanim
              przebiegnie to pole to już mu przejdzie....

              Ale co kto lubi. Jak mówiłam. Nie każdy lubi pustkę. Dlatego każdy
              powinien móc mieszkać w takim miejscu jakie jemu odpowiada. Bo ja
              naprzykład wolę ciszę leśnej zimy. Tropienie saren, włóczenie się po
              zasypanym lesie tylko ja i mój koń niż przesiadywanie w tłumie w
              dusznych klubach, nadmiernie klimatyzowanych kinach czy drogich
              knajpach. Mnie tam wystarczy ludzki ruch w sezonie letnim.... smile
              • menk.a Re: Pomysł na życie 22.08.07, 10:49
                Tak. Znam to wszystko z autopsji. Znam wieś i wiem, jak się na niej
                żyjewink
              • sottobosco Re: Pomysł na życie 22.08.07, 10:53
                dobrotka06 napisała:

                > Ale co kto lubi. Jak mówiłam. Nie każdy lubi pustkę. Dlatego każdy
                > powinien móc mieszkać w takim miejscu jakie jemu odpowiada. Bo ja
                > naprzykład wolę ciszę leśnej zimy. Tropienie saren, włóczenie się po
                > zasypanym lesie tylko ja i mój koń niż przesiadywanie w tłumie w
                > dusznych klubach, nadmiernie klimatyzowanych kinach czy drogich
                > knajpach. Mnie tam wystarczy ludzki ruch w sezonie letnim.... smile
                >

                myślę że człowiek w najlepszej sytuacji jest wtedy, gdy może mieć miejsce swoje
                tylko dla siebie gdy go potrzebuje i możliwość wyjścia do ludzi gdy czuje się
                samotny
                a u mnie, jak do tej pory życie składa się z górek i dołków smile
                był okres gdy dobrze było mi samej ze sobą, gdy nie potrzebowałam towarzystwa i
                gdy samotne spędzanie dni i tygodni, czas na zamyślenia był mi potrzebny jak
                powietrzesmile
                teraz z kolei wyrywam się do ludzi, każdą wolną chwilę najchętniej spędzałabym z
                kimś, miejsce w którym żyję nie wydaje się już być oazą, co najwyżej noclegownią
                do której owszem, wracam chętnie, ale czas w niej spędzony nie daje już mi tej
                radości co jeszcze rok, czy dwa lata temu
                • samotne_miau_miau Re: Pomysł na życie 22.08.07, 13:56
                  Biorę życie za bary bo inaczej ono weźmie mnie...Podjęłam decyzję-jestem gotowa
                  zamieszkać w górach oczywiście pod warunkiem pracy. Dziś dzwonię do ludzi którzy
                  oferowali mi pracę jakiś czas temu.
                  Zobaczymy co to będzie. W końcu marzenia są po to by je spełniać, no nie?
    • samotne_miau_miau Re: Pomysł na życie 30.08.07, 07:19
      Pomysł został wcielony w życie. I tym samym to nie prawda, że jeżeli powiesz
      komuś o swoich planach to one nie wypalą.
      Nie będę mnóstwa czasu traciła w korkach, do pracy chodziła na piechotę,
      podziwiając ładne widoczki, zima będzie biała a nie piaskowo-chlapowa...Dużo by
      wymieniać.
      I wiecie co? Będzie mi tylko brakowało przyjaźni jakie tu zbudowałam, i nic
      więcej. Ani ciut ciut.
      Pozdro. Marzenia się spełniają smile
      • artur128 Re: Pomysł na życie 30.08.07, 08:22
        Życzę powodzenia na nowej drodze zycia i szybkiego znalezienia
        nowych przyjaźni a nawet czegoś więcej. I w sumie troche Cię
        podziwiam za tę decyzję.
        A ja urodziłem się na wsi ale od dawna mieszkam w mieście ale
        tęsknię za wiejskimi klimatami .Szczególnie za przyrodą. Gdzieś tam
        w podświadomości to u mnie jest ..

        • samotne_miau_miau Re: Pomysł na życie 31.08.07, 07:36
          Hej Arturo! Dzięki smile Tak sobie myślę, że chyba za mało tęsknisz za tą przyrodą
          skoro siedzisz w mieście. Wiem, wiem, praca, praca...
          Wczoraj stojąc w korku żal mi się zrobiło tych ludzi, którzy będą w tych korkach
          tracić drogocenny czas.
          No a jak sobie pomyślę o tym co mnie czeka, tam, w Beskidzie to...
          Jest mi tak dobrze jak po seksiesmile))
    • pstosia Re: Pomysł na życie 31.08.07, 22:19
      a ja chcialabym przejechac autostopem caly swiat. jakis pomysl na zycie to jest
      smile moze kiedys... smile
    • samotne_miau_miau Re: Pomysł na życie 05.09.07, 13:32
      Za 17 dni będę mieszkała w cudnym miejscu.smile I stwierdziłam, że ponad połowa
      mojej garderoby do wymiany, na cóż mi kozaki na obcasach? Hehe zamiast wozić
      buciki na obcasie na zmianę będę woziła łańcuchy uncertain To dopiero będą
      wyzwania.Ktoś ma jakieś porady?
      Tra la la, jak mi dobrze...
      • dobrotka06 Re: Pomysł na życie 05.09.07, 15:01
        Hej, wiesz trochę Ci zazdroszczę - tego Beskidu smile
        Ja właśnie też dojrzałam powoli do pewnych decyzji - rozsyłam wici.
        Też szukam pracy w jakimś fajniejszym miejscu. Zobaczymy co będzie.
        Na razie cisza, ale liczę na to, że w końcu coś znajdę...
        I też zacznę wreszcie mieszkać na jakimś pofałdowanym terenie a nie
        na płaskim stole....
        • samotne_miau_miau Re: Pomysł na życie 06.09.07, 06:13
          Dobrotko, zaglądałam na Twoją stronkę i podobało mi się tam u Ciebie a Ty chcesz
          zmykać? Co zrobisz z konikami?
    • koto.podobna Ucieczka z miasta..... 04.02.08, 00:34
      Czesc, witajcie.... wlasnie znalazlam ten watek, poniewaz sama mysle
      o ucieczce z miasta na wies, w cisze, spokoj i ustronie.

      jak sie Wam powiodlo? realizujecie swoj plan? probujecie chociaz?...
      A moze znacie kogos, komu sie - w pojedynke - takie
      odwazne przedsiewziecie udalo? Byloby milo uslyszec pozytywna
      historie czyjejs odwagi. Dla otuchy i w ogole.... wink
      • chinski.smok Re: Ucieczka z miasta..... 04.02.08, 08:31
        wow...
        Jestem pod wrażeniem decyzji.
        Ja pół roku temu powaznie rozwazałam rzucenie dotychczasowego żtcia
        i przeniesienie się na drugą półkulę.
        Pochopnych decyzji nie podejmuję, więc jeszcze z Wami jestem, dałam
        sobie czas jeszcze, ale....
        Bardzo dużo dała mi sama świadomość, że przecież mogę piepr.nąć to
        wszystko i wyjechać, gdzie pieprz rośnie.

        Trzymam kciuki za nowe drogi! Oby łańcuchy wytrzymały!
      • puzzle33 Re: Ucieczka z miasta..... 04.02.08, 09:12
        Jestem przekonana, że samotność nosi się w sobie, a więc nie ma
        możliwości ucieczki poprzez zmianę adresu. Zdarzyło mi się
        potwierdzić swój pogląd w przepięknej śródziemnomorskiej scenerii u
        boku jeszcze męża.
        • chinski.smok Re: Ucieczka z miasta..... 04.02.08, 09:26
          puzzle33 napisała:

          > Jestem przekonana, że samotność nosi się w sobie, a więc nie ma
          > możliwości ucieczki poprzez zmianę adresu

          A ja myślę, że czasami zapętlamy się w życiu. Robimy, czego się od
          nas oczekuje - a potem budzimy się z ręką w nocniku i z poczuciem,
          że weszliśmy w nie swoje koleiny. A struktury dookoła są już
          zastane. I nasz obraz w oczach innych też.
          Można oczywiście rozwalić wszystko wokół, zdjąc maskę i powiedzieć -
          jestem kims innym. Ale trzeba mieć dużo szczęścia, żeby w tym samym
          świecie i w tych samych struktorach zbudować siebie od nowa. Świat
          wokół i inni też są w swoich koleinach.
          A można - wiedząc już - czego się chce (albo przynajmniej: czego się
          nie chce) odważyć się i zbudować wszystko od nowa. Siebie też smile
          Zmiana adresu jest w tym przypadku bardzo pomocna.

          Tak se dumam z rana, bo po godzinach długich spędzonych wczoraj za
          kółkiem mam nadprodukcję refleksji, więc się dzielę smile
          • puzzle33 Re: Ucieczka z miasta..... 04.02.08, 11:24
            chinski.smok napisała:

            > A można - wiedząc już - czego się chce (albo przynajmniej: czego
            się
            > nie chce) odważyć się i zbudować wszystko od nowa. Siebie też smile
            > Zmiana adresu jest w tym przypadku bardzo pomocna.
            Wyobrażasz sobie skalę trudności? Jeśli nie, to masz rację.smile

            • chinski.smok Re: Ucieczka z miasta..... 04.02.08, 12:11
              puzzle33 napisała:
              > Wyobrażasz sobie skalę trudności? Jeśli nie, to masz rację.smile

              To fajnie, że jesteśmy różni i różne mamy wyobrażenia.
              Bo ja na przykład wyobrażam sobie, że skala trudności w preferowanym
              przeze mnie rozwiązaniu jest mniej rozpięta, niż trudności
              wynikające z wpasowywania swoich nowych kształtów w utarte schematy.
      • pink.freud Re: Ucieczka z miasta..... 04.02.08, 15:48
        A Kraków to nie wieś, cisza, spokój i ustronie?
        Macie jeszcze drewniane tramwaje i zapyziały dworzec?wink

        Takie plany to albo chęć ucieczki od życia albo pitolenie pretensjonalnych laseksmile
    • krynia26 Re: Pomysł na życie 04.02.08, 08:33
      no a ja od czasu kiedy postanowiłam zasmakować bycia singlem ( jak ja nie
      cierpię tego słowa) a może nawet wcześniej ....ubzdurałam sobie że musze zmienić
      otoczenie i wybrałam sobie Wrocław choć nie wiem dlaczego po prostu to miasto i
      już...nie nie nie była to jakaś kampania telewizyjna...czuje że muszę tam
      spróbować- nie mówię że tam jest moje miejsce ale spróbować muszę....przyszedł
      czas że mogę już wyjechać i szukam pracy ....strasznie się boje ale ...do
      odważnych świat należy...

      no włąsnie a jak poszło tym którzy w tym watku deklarowali chęć zmiany?
    • feliciae Re: Pomysł na życie 04.02.08, 15:27
      samotne_miau_miau napisała:

      >Życie jest krótkie, świat piękny, tyle marzeń do zrealizowania.
      > No a Wy jaki macie pomysł, plany na własne życie? Czekacie na
      połówki czy sami bierzecie życie za bary i hajda do przodu?

      Piękny i mądry temat. Więc może moja opinia... samemu trudniej. To
      pewne. Ale jeśli znajdzie się w sobie na tyle determinacji (siła
      została wykreślona ze zdania, jako że ona powstaje właśnie dzięki
      determinacji), to trzeba to robić.

      I zgadzam się z przedmówczynią we wszystkim, co napisala. Ładne
      kilka miesięcy temu ja też miałam podobne myśli - przy czym ja
      zostałam "natchniona"wink... I cokolwiek potem się działo i dzieje,
      nie zawdzięczam tego sobie. Z drugą osobą łatwiej... To pewne.
      Ale jeśli już masz dziewczyno takie myśli, to śmiało, realizuj je.
      Spróbuj.
      Też w którymś momencie zobaczyłam tę pustkę... Zmiana jakoś tak mnie
      wyzwoliłasmile...

      Powodzenia Tobie i tym wszystkim, którzy zaczynają patrzeć
      inaczejsmile...
    • feliciae I jeszcze jedno 04.02.08, 15:29
      Jeżeli trafi się ktoś, kto będzie chciał pomóc - przyjąć tę
      pomoc... -powiedziała ta, która niegdyś wszystko sama chciała robić -
      wcześniej czy później rozumie się ten błąd. Lepiej zrozumieć jak
      najszybciejsmile. Ja się uczę. Wcale tak łatwo nie przychodziwink)))
    • czarnyaniolek Ucieczki przed sobą.. 06.02.08, 01:45
      Dwa razy w życiu podjąłem radykalne zmiany..
      Zmieniłem miasto, znajomych, pracę... dosłownie wszystko...

      nie udało mi się jedynie zmienić siebie..
      wniosek: gdziekolwiek się znajdziesz.. cokolwiek będziesz robić.. zawsze jesteś
      sobą: ze swoimi zaletami i wadami, pragnieniami, poglądami, fascynacjami i
      nienawiściami.. tego nie zmienia się z dnia na dzień czy tygodnia na tydzień..

      Wierzę, że udają się takie zmiany.. że daje to rezultat.. gdybym nie wierzył -
      nie próbowałbym..
      a jednak zaczynając od nowa.. nie zaczynasz jako biała karta..

      i warto o tym pamiętać..

      w.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka