Dodaj do ulubionych

Melduję się po powrocie

12.06.06, 23:03
Jak obiecałam, znalazłam dziś chwilkę i spieszę opisać mjowe wczasy. Minęło
trochę czasu od powrotu, ale miałam niezłe urwanie głowy i na forum nie miałam
czasu.
Spędziliśmy w Dziwnowie dwa tyg, z czego pierwszy tydzień był chyba jedynym
slonecznym tygodniem tej wiosny. Toteż pierwszy tydzień byczyliśmy się na
plaży, nawet smażyliśmy ciałka. Dzieci miały niezłą frajdę. Jedynym naszym
problemem był brak przyzwoitego miejsca, gdzie możnaby zjeść obiad. W weekendy
było więcej czynnych restauracji i barów. Ale trudno się dziwić, w końcu
takich jak my, urlopujących w maju, było bbbbbbardzo mało. W każdym razie taki
problem nie jest nie do rozwiązania.
I tak przyszedł drugi tydzień i nieco chmurno-deszczowych dni. Rozpoczęliśmy
zwiedzanie okolic. Zaliczyliśmy Kamień Pomorski, spacerek na molo i mostkiem
na drugą stronę zalewu, a tam doświadczyliśmy prawdziwego koncertu
ornitologicznego, mniam, atmosfera jak na mazurach. Zwiedziliśmy muzeum
kamieni i dinozaurów, niestety dzieci zainteresowały się tylko tymi drugimi i
nie dały nam spokojnie obejrzeć imponującej kolekcji kamieni, a są piękne.
Odwiedziliśmy żubry w rezerwacie, chyba ta wycieczka najbardziej im się
podobała. Obawiałam się dystansu, jaki trzeba było przejść, ale okazało się,
że spacer lasem to dla nich wielka frajda. Wogóle tamte lasy (bukowe?) zrobiły
na mnie ogromne wrażenie, piękne.
Dotarliśmy do punktu widokowego na klifie po drodze do Międzyzdrojów (nazwy
zapomniałam). Niestety widoczność mieliśmy kiepską, ale i tak nam się
podobało. Szkoda tylko, że forty, które się tam znajdują, są zaniedbane i
zabite deskami, bo dzieci były nimi bardzo zainteresowane.
Zaliczyliśmy też jezioro turkusowe, cudne. Niestety nie dotarliśmy na szczyt
góry nad tym jeziorem (jak ona się zwie?) w połowie drogi postanowiliśmy uciec
przed chmarą dziko gryzących komarów, których były miliony i kąsały dzieci
jakby nie widziały człowieka od stuleci. My niestety nie przygotowaliśmy się
na ich towarzystwo.
Byliśmy w Wolinie, ale tam poza sezonem nie ma nic.
Zaliczyliśmy też Międzyzdroje, a tam molo, cudne gofry, oceanarium, a do
muzeum figur woskowych postanowiliśmy dzieci nie ciągnąć, bo jaki ma sens
podziwiać figury, gdy się nie zna oryginału. Podrosną - pójdziemy.
Na koniec zafundowaliśmy dzieciom rejs statkiem, i to była największa porażka
tych wczasów. Jedyny turystyczny statek, jaki pływa w okolicy, był w
Świnoujściu, nazywa się chyba Chatobriand. (przypomnę, że był maj, toteż
ciężko o turystów organizację prawdziwego rejsu po morzu). Statek pomimo
lejącego deszczu był pełen turystów, ale emerytów niemieckich. Byliśmy
jedynymi polakami. Nie chodzi o to, że mam jakieś uprzedzenia do ludzi w
podeszłym wieku czy do niemców, ale o to, że cały ten rejs był zorganizowany
właśnie dla takich ludzi, a dla nas doznanie iście kawiarniane, duże stoły,
kawa, cherbata, ciastko, ciepłe miejsce pod dachem i absolutnie żadnej fali,
czyli tego, na co liczyły dzieci. Statek pływa wzdłuż rzeki, o tym
wiedzieliśmy, ale w ofercie obiecywano wypłynać też kilometr w morze. No i
wypłynęliśmy, ale zaledwie do końca flochronu i z powrotem. I właśnie wtedy
dotarło do mnie, że o prawdziwym morzu nie mogło być mowy, bo jak ci emeryci
mieliby popijać cherbatki i delektować się ciasteczkiem, gdy statkiem kołysze.
Większą atrakcją dla dzieci okazała się sama przeprawa promowa.
Acha, byliśmy też w forcie (tym pierwszym, nazwy oczywiście zapomniałam,
dzieciom bardzo się podobał, zwłasza, że mogli podotykać prawdziwego karabinu,
chełmu, łuków, kusz itd), dalej dzieci odmówiły marszu.

Acha, nie napisałam jeszcze o samym Dziwnowie. Zeszliśmy go wzdłuż i wszeż.
Dziwna i jej nabrzeża są piękne i bardzo rózne od tych z południa Polski.
Dziko zarośnięte, mniam. Pięknym zakątkiem jest osiedle rybackie,
prawie-identyczne domy ze slicznymi ogródkami tworzą fajny klimat. Szkoda
byłoby, gdyby osiedle rozbudowano we współczesnym stylu, to byłaby dla was strata.
O plażach chyba pisać nie muszę, bo jak wiadomo, są piękne i już.

Zaliczyliśmy też minizoo w Międzywodziu, zahaczyliśmy tam raz na objad i nie
mogliśmy dzieci odciągnąć od zwierzaków. Niestety samo jedzenie okazało się
mniej atrakcyjne, bo dzieci dostały mocno nieświeże ryby.

I to byłoby tyle. Bardzo chciałam zobaczyć wszystko, co opisywała Przedziwna,
ale potrzebowalibyśmy na to wszystko jeszcze dwóch tyg. Z dziećmi każda
wycieczka trwa dłużej, zwłaszcza, że najmłodsze potrzebuje przynajmniej 2 godz
drzemki poobiedniej.

Dziwnów z pewnością będę polecać, bo jest tam pięknie, a okolice gwarantują
brak nudy. Wielkie dzięki Przedziwna za przygotowanie nas do wakacji.
Obserwuj wątek
    • przedziwna1 Re: Melduję się po powrocie 13.06.06, 15:33
      Cudownie Mamanamedal, bardzo sie ciesze, ze Wam sie podobalo! Komary
      rzeczywiscie w tym roku zjadliwe okropnie, bez psikaczy nie idze zyc, bo zra
      nawet w sloncu. A Osiedle Rybackie, no coz sami zauwazyliscie, ze piekne jest to
      co stare, ale niektorzy patrza tylko na zwiekszenie powierzchni mieszkalnej i
      dobudowuja i rozbudowuja i koszmarki im wychodza...Ale Dziwnow jest piekny i mam
      nadzieje ze bedzieice tu wracac. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka