Dodaj do ulubionych

rak a depresja

29.01.08, 13:27
Mama w pażdzierniku dowiedziała się,że ma rka piersi. Ma lat 78 od listopada
bierze chemię,inne metody nie mogą pomóc. Jest załamana psychicznie. Od
listopada prawie nie wstaje. W styczniu mimo dobrych wyników nie wzięła chemii
bo jest słaba. Po pobycie w szpitalu jest jeszcze bardziej załamana. Leżała na
paliacji- odmówiła przyjmowania leków. Pojutrze zabieram ją do domu, lekarz
sugerował hospicjum ze względu na opiekę nad mamą. Dodam tylko iż guz po
chemii zmniejszył się o połowę.Nie wiem jak mogę pomóć mamie w tej chwili
Lechu
Obserwuj wątek
    • jovita13 Re: rak a depresja 29.01.08, 15:01
      Może psycholog by pomógł.Ale najtrudniej znaleźc go. A może ktoś kto
      wyszedł z tego przetłumaczyłby mamie,że musi życ, że ma dla kogo, że
      jest potrzebna, że bardzo wielu się udaje.Jesli jest katoliczką
      można powiedziec,że nie poddanie się leczeniu,zaniechanie to jakby
      samobójstwo, to grzech...
    • justa74 Re: rak a depresja 29.01.08, 15:07
      Witaj,
      Nie znam sie na raku piersi, ale jeśli po 1 chemii on się zmniejszył
      o połowę....to dlaczego lekarze rezygnują? Jeśli Twojej mamie nie
      podano chemii bo jest słaba - rozumiem, że masz na myśli krew - to
      trzeba mamę "odbudować" i wtedy podac chemię.
      1. odżywianie
      3. witaminy
      3. sa takie zastrzyki aby poprawić krew (refundowane w 2007 teraz
      nie wiem czy są)
      4. przetoczenie krwi (moja mama miał przed chemią przetoczoną).

      Spróbujcie przekonać lekarza, że nie jest jeszcze czas na hospicjum.
      A mama..... tak bywa w tej chorobie, że przychodzi czas zwątpienia i
      rozpaczy. Moja mama też to przechodziła. Ale widziała, że wciąż
      szukamy innych dróg i to ją z tej otchłani wyciągało. Miała jeszcze
      dla kogo żyć. Chciała jeszcze coś zrobić w życiu i to jej pomagało w
      walce.
      Chyba, że Twoja mama po prostu chce odejść ....nie wiem. Trzeba
      wierzyć, że to stan przejściowy, moze szpital i cierpienie, które
      tam widziała tak na nią wpłynęły.
      Może trzeba poszukac innego lekarza, który podejmie sie leczenia.
      Nie wiem skąd jesteś, w Warszawie sa takie możliwości.
      Justyna
      • leonmarcin Re: rak a depresja 29.01.08, 15:52
        Jestem z podkarpacia. Lekarz twierdzi, że mam jest słaba bo nie chodzi, a ja mam
        wrażenie, że nie chce chodzić.
        Podał argument, że chemię można podać choremu który pokona odległóść z piętra na
        piętro. Dla wyjaśnienia guz zmniejszył się o połowę po siedmiu dawkach chemii w
        odstępach tygodniowych. Ostatnie wyniki krwi były dobre.
        • justin301 Re: rak a depresja 29.01.08, 19:26
          Rozumiem co przeżywa twoja mama. Ja mam 32 lata, w sierpniu miałam operację -
          rak tarczycy ale niestety taki typ bardziej inwazyjny.

          Byłam raz u psychiatry, 2 razy u psychologa. Więc należałoby skorzystać z wizyty
          u specjalisty - on zdecyduje czy jest potrzeba wejścia z jakimis lekami czy mam
          sobie bez tego poradzi.

          Mnie najbardziej pomógł kontakt z osobami, które przeszły to samo co ja - nikt
          nie zrozumie osoby chorej tak jak inna osoba, która przeżyła to samo - taka
          prawda. Ja źle znosiłam wizyty u psychologa chyba przez moje dziwne nastawienie
          - patrzyłam na siedząca na przeciwko mnie zdrową osobę - co ona mogła zrozumieć?

          Może skontaktuj się z paniami z Amazonek, skontaktuj się z nimi. Ja chyba nawet
          zaprosiłabym taką osobe do mamy do domu, zeby z nią porozmawiała i dała
          nadzieję, zę to nie koniec a początek drugiego życia.

          W przypadku pytań; justynatob@tlen.pl

          Justyna

          • ajkaa2 Re: rak a depresja 30.01.08, 08:27
            psycholog -jak najbardziej, do mojego taty tez przychodził.
            Ale skoro guz się zmniejszył , to trzeba jeszcze poszukac innego
            onkologa , jeżeli ten, nie chce kontynuowac leczenia mamy .
            Ty znasz swoja mame lepiej niż lekarze skoro sądzisz ,że nie wstaje
            bo ma depresje , jest załamana -tak może byc.Do mojej znajomej
            lekarz psychiatra przychodził do domu prywatnie . Ty tez możesz tak
            zrobic, najpierw porozmawiac samemu z lekarzem o stanie mamy, a
            potem poprosic o wizytę domową.Psychika w tej chorobie jest
            najważniejsza.
            Dużo siły i nadziei zyczę Tobie i mamie. Asia
            • elianaa do :leonmarcin 30.01.08, 18:19
              To co powiedzial Ci lekarz ze jesli mama nie dojdzie o wlasnych silach to nie
              podadza chemii to fakt, mialam cos podobnego z moja mama. U nas roznica byla
              taka ze mama wogole nie chodzi i poprosilismy o zlecenie na przewoz karetka
              poniewaz mama zle sie czula i nie dalaby rady dojechac w pozycji polsiedzacej w
              samochodzie- lekarz stwierdzil ze jesli wypisze zlecenie to nie poda chemii.
              Zasada jest taka ze pacjent musi dotrzec o wlasnych silach. Lezenie oslabia
              bardzo chorego, trudno Ci cos radzic na odleglosc ale mysle ze jesli guz u
              Twojej mamy tak dobrze zareagowal na chemie to nie nalezy przerywac leczenia. W
              zadnym wypadku nie oddawaj mamy do hospicjum!!! Tam ludzie znacznie szybciej
              odchodza. Zamow wizyte domowa psychologa onkologicznego- wiem ze na oddzialach
              onkologicznych maja namiary na lekarzy zajmujacych sie pacjentami
              onkologicznymi. Moja mam tez przechodzila stan depresyjny gdy w krotkim czasie z
              osoby ktora sobie swietnie radzila, byla zywiolowa = stala sie osoba ktora
              samodzielnie nie moze sie nawet ubrac. Poprawilo sie po dluzszym przyjmowaniu
              Afobamu. Teraz jest dobrze mimo powiklan (ropowica) mama jest pogodna,
              usmiechnieta. Walcz o swoja mame wszelkimi silami. Trzymam za was kciuki.
      • marika78 Re: rak a depresja 01.02.08, 21:44
        witaj,
        w takim stadium depresji jaki opisujesz u mamy tylko leki
        antydepresyjne moga pomoc i ewentualnie do tego porady psychologa
        ale zacznijcie od lekow...
        powinien przepisac je psychiatra ale mojemu tacie przepisal je jego
        lekarz onkolog, bo on wiedzial przynajmniej co tato bral wiec nie
        zwlekaj tylko udaj sie czym predzej do lekarza z mama, bo leki
        zaczna dzialac dopiero po ok 2 tygodniach...
        jak zaczna dzialac, mamie poprawi sie humor i zacznie myslec
        pozytywnie i inaczej spojrzy na leczenie i sens zycia...
        w ogole uwazam, ze w Polsce niestety nie ma sie pojecia na ten temat
        i lekarze czesto lecza chorobe podczas gdy najwazniejsza jest
        psychika, dzieki ktorej ma sie nadzieje do walki z chorobskiem a to
        sie calkowiecie zaniedbuje i nie widzi jakby to nie bylo wazne...
        dlatego sam zasugeruj lekarzowi zapisanie lekow na depresje - w
        dzisiejszych czasach nie sa one juz tak silne i otumaniajace, jak
        niegdys, poczatki brania moga byc trudne ale z czasem mama sie
        przyzwyczai i naprawde zacznie widziec sens zycia
        trzymam kciuki
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka