Shaggy uciekł nam wczoraj. Nie było go godzinę.
W końcu wrócił, dostał ochrzan itp.
Dzisiaj kiedy się bawiliśmy na dworze, wyczułam w uchu (na płacie) kleszcza (jak mi się wydawało), zawołałam męża i wyciągnęliśmy go ale okazało się, że to ..śrut. Jak ktoś mógł strzelać do psa??????? Fakt, gówniarz uciekł ale nikomu by krzywdy nie zrobił....
Ucho oczywiście przebite na wylot jak się później dopatrzyłam