Dodaj do ulubionych

Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą....

02.12.07, 18:37
nasze zwierzaki.

Dzisiaj umarł mój Zeneksad Wiem, że to nie forum o szynszylach ale po prostu ja nigdzie indziej o moich zwierzakach nie rozmawiam, ani poza forum też się nie uzewnętrzniam za bardzo a tak mi zaciążyło. W sumie to tylko gryzoń był....ale kochany. Był wcześniej przed Kaiserem, miałam go 5 lat i boję sie że go zaniedbałamsad Bo mam wrażenie, że poza mną to tam do niego nikt nie zaglądał w tygodniu. Bo ja co tydzień jak zjeżdzałam z Łodzi to do Zenka zaglądałam, żeby mu do oporu ząłożyc jedzonka, ogarnąć klatkę itp i tak było ok przez tyle lat, aż dzisiaj zeszłam do piwnicy ( bo tam dla niego była odpowiednia temperatura, w domu za ciepło mam i nie było go sad klatka była pusta...nie było trocin..ani jedzenia...zeslzi ze mna Kaiser i Pepsi i od razu pepsika wywalilam z tego pomieszczenia bo myslalam ze ktoś Zenka wypuscil zbey sobie pobiegał i o tyle o ile Kaiser Zenkowi krzywdy nigdy nie zrobił i było ok to kot jednak jest niereformowalny. I nawet mi przez myśl nie przeszło, że skoro klatka nie ma nawet trocin to Zenek nie żyje. Poszłam zapytac rodziców gdzie jest Zenek i okazało się że nie żyje. W sumie to najbardziej wkurzyła mnie reakcja mojej matki...z wyrzutem, jakbym w ogole sie tym Zenkiem nie interesowała...z restzą ona ciągl;e utrzymuje, że wszystko za nas robi a my nic...co jest kompletna bzdurą...i przy rodzicach jeszcze w sumie az sama (w tamtym momencie) dziwiłam się, że jakos moja twarz nie ma grymasu smutku, że nie płacze i jakąś kompleną pustkę mam w głowie, i że te pytania o Zenka (sama miałam takie wrażenie) jakby sztuczne były...zamknęłam się w pokoju i dopiero wtedy nagle sie popłakałamsad I tak w sumie poczułam nadal pustkę, no bo w sumie to był Zenek, nie żyje taka kolej rzeczy ale te łzy same sie tak po prostu cisnęły. Przepraszam jeśli zasmiecam forum....ale gdzieś czułam że muszę skoro nawet przy mojej matce nie mogłam.... Jest mi go tak żal, że juz go nie ma...W sumie to cały czas był w klatce, prawie cały czas bo czase go wypuszczałam i Kaiser ganiał za nim op całym pokoju a on mu po głowie skakł i w ogole si e go nie bał. Czasami ze mną spał nawet. Był taką fajna kuleczką, miał najmilsze futerko jakie do tej pory dotykałam i nawet jak miałam wczesniej Zuzkę i MAriana i jak ich oddałam to nie było mi ich w ogole żal bo byli dzicy a Zenek był taki sympatyczny, taki jak mały piesek. Zawsze wychodził ze swojego domku jak przychodziłam do niego i tym swoim noskiem weszył co tym razem mu przyniosłamsad I jak Kaiser mu cały łeb do klatki pakowała on mu tej głowie skakał i kompletnie sie nim nie przejmował tylko tym jedzeniem...

Musze wiecej o swojego Kaisera dbać, wiecej z nim na te spacery chodzić, wiecej zabawa, wiecej czasu...zmobilizowac się musze żeby nie patrzec na niego jak on w takie brzydkie dni lezy zwiniety w klebuszek na swoim poslaniu i spi bo nei ma nic innego do roboty a ja len i zmarzzluch boje sie nos spoza domu na zimno wystawić. Żeby nie żałować że go za mało obiegałam... Doceńcie swoje zwierzaki.
Obserwuj wątek
    • kawuel Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 02.12.07, 18:54
      Przesyłam wyrazy współczucia.
      Niestety taka jest kolej rzeczy na tym świecie.
      Na szczęście czas leczy wszystkie rany, i z każdym kolejnym dniem
      będzie coraz łatwiej Ci żyć ze świadomością że Zenka już nie ma.
      3maj sie i nie rozpaczaj, bo Zenek napewno by nie chciał żebyś
      cierpiała z jego powodu.
      • ddb2 Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 03.12.07, 10:57
        Przykro mi bardzo, ze twoj Zenek dozyl swoich dni. Nie zlosc sie na
        mame. Byc moze troche jest racji w tych jej pretensjach. Kochalas
        Zenka, dbalas o niego, ale tylko w weekendy, a mama byla nim
        obarczona przez caly tydzien. I nie chodzi tu o obowiazki, ale o
        odpowiedzialnosc.
        Moja corcia, jako dziecko, zazyczyla sobie zolwika stepowego.
        Dziadek kupil. Zolwik juz chwala Bogu 17 lat gania mi po mieszkaniu.
        Corcia uzywa swiata, a ja mam obowiazek, bo nie wyobrazam sobie,
        zeby tego skorupiaka, ktory tyle z nami przezyl, oddac do zoo.

        Jeszcze z innej beczki. Czy myslalas o tym, zeby Kaiserowi aplikowac
        glukozamine? Labradory, ze wzgledu na swoja niespozyta aktywnosc, sa
        narazone na problemy kostno - stawowe. Glukozamina wspomaga uklad
        kostny. Bora dostaje codziennie jedna tabletke glukozaminy 500
        www.holbex.pl/content/view/37/30/
        • kawuel Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 03.12.07, 18:12
          ddb2 napisała:
          > Zolwik juz chwala Bogu 17 lat gania mi po mieszkaniu.
          > Corcia uzywa swiata, a ja mam obowiazek...

          No to Cię córcia wsadziła na minę z tym żółwikiem.
          Biorąc pod uwagę żywotność tych gadów, to nawet wnuki Twojej córci
          będą go mieć na głowie.
          Zupełnie jak z papugą Churchila która przeklina Hitlera już trzecie
          pokolenie spadkobierców tego brytyjskiego premiera.
          Problem z naszymi zwierzakami jest taki, że jedne żyją za krótko, a
          inne za długo w stosunku do średniej długości życia ludzkiego.
          Biorąc więc za podstawę kryterium długości życia, to najlepszym
          domowym zwierzęciem był by słoń który żyje przeciętnie około 75 lat.
          No ale w przypadku słonia problemy innej natury przemawiają
          zdecydowanie na niekorzyść udomowienia tego stworzenia.
          • ddb2 Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 03.12.07, 19:07
            Ale sie odstresowalam, ha ha ha.
            Skubany zolwik, nie dosc, ze dlugowieczny, to jeszcze cholernie
            wybredny. Jak salata osiaga cene 3 zl (zima), wtraja glowke
            dziennie, do tego kabaczki, pomidorki, dynia. Jak sa tanie, latem,
            to ma je w nosie, zajada sie sucha trawa w ogrodku.
            • paenka Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 03.12.07, 20:45
              ddb z ta odpowiedzialnosci a to moze masz racje ale to ja nie do konca
              usprawiedliwia ze sie tak zachowala. Poza tym Zenka dostalam w prezencie a nie
              sama sobie go zazycyzlam. Zenki zyja podobno 20 lat a on mial 5sad Nie wiem co
              sie z nim stalo bo jedzenia to mial zawsze do oporu. POdejrzewamy Panią, która
              pomaga nam sprzątać bo oparła mopa o klatke Zenka i może sie nażarł bo on byl
              wszystko jedzący sad
              • ddb2 Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 03.12.07, 22:24
                A moze on po prostu uciekl, a mama boi sie przyznac?
                • paenka Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 04.12.07, 18:16
                  oooooo to bym jeszcze latwiej zniosla.....kiedys mi zolwie wszystkie ( bylo ich
                  chyba z 6) ze stawu ogrodowego pouciekaly a potem wracajac do domu spotykalam je
                  spacerujace sobie po parkingu miedzy blokami i jakos to znioslam....
                  • ddb2 Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 04.12.07, 18:53
                    A wiesz, ze jak mi kiedys zniknal z ogrodu zolw, to nie moglam
                    zniesc mysli, ze ktos moze go ukradl i meczy, albo zle karmi i
                    wolalam wtedy miec informacje, ze nie zyje. To byloby dla mnie
                    latwiejsze do zaakceptowania. I tak sie meczylam przez cala jesien,
                    zime i kawalek wiosny. Po 7 miesiacach pojawil sie dran w ogrodzie,
                    czarny jak swieta ziemia, bez wzoru na skorupie. Okazalo sie, ze
                    zrobil sobie zimowisko kilka metrow pod ziemia. Jak zglodnial na
                    Wielkanoc, to wylazl. I wtedy myslalam, ze go zabije za te miesiace
                    meki. A moj maz go w ten ziemisty ryj ucalowal z radosci.
                    P.S. Czytalas o glukozaminie?
                    • paenka Glukozamina 04.12.07, 20:32
                      tzn nie mialam teraz czasu bo niestety mam do napisania analize
                      handlu zagranicznego grupy towarowej 0304 wg nomenklatury
                      scalonej big_grin i teraz w przerwie miedzy drukowaniem czytuje forum.
                      Poki co zerknelam na temat i kilka pierwszych zdan przeczytalam. Czy
                      powinnam sie tym zainteresowac nawet jesli w sumie nie widze jakichs
                      problemow ze stawami u Kaisera?
                      • ddb2 Re: Glukozamina 04.12.07, 20:46
                        Wiesz, to nie dziala jak aspiryna, ze gdy cos dolega, lyknie sie i
                        pomoze. To ma dzialanie dlugofalowe. Poniewaz lab i tak przeciaza
                        stawy, a lab kilkuletni nie zdaje sobie sprawy, ze jest juz psem
                        kilkuletnim i dalej szaleje jak szczeniak, mozna wspomagac go
                        tabletka glukozaminy dziennie. Na wszelki wypadek. Moze zapytaj przy
                        okazji weta. Moj wlasnie przy jakiejs kontuzji Bory to zalecil, a
                        potem powiedzial, zeby co pewien czas jej podawac, robic przerwe i
                        znow dawac.
                        A co studiujesz?
                        • paenka Re: Glukozamina 04.12.07, 22:23
                          Jak Kaiser był w fazie dojrzewania to pamietam, że podawaliśmy mu jakąs postac
                          glukozoo.....moze to była właśnie glukozamina właśnie na stawy, weterynarz
                          zalecił. hmm...może rzeczywiscie dobrze by było od czasu do czasu zaaplikowac mu
                          te substancje tym bardziej, ze od małego porusza się po płytkach. Na razie nic
                          mu sie nie stało to juz kot sie bardziej śliska od psa ale wiadomo lepiej
                          chuchać na zimne.

                          Studiuje Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze.
                          • ddb2 Re: Glukozamina 05.12.07, 22:19
                            Zuzana konczy wlasnie stosunki polityczne - specjalizacja marketing
                            polit.na UW. Pisze prace. To pokrewne.
                            A duzo ci tego jeszcze zostalo? W Łodzi?
                            • ddb2 Errata 05.12.07, 22:21
                              Za duzo tych stosunkow!
                              Nauki polityczne, oczywiscie!:o)))))
                              • paenka Re: Errata 06.12.07, 14:27
                                Hmmm nie znam się za bardzo na profilu tego co twoja córka studiuje ale pewnie jedno z drugim dobrze by sie uzupelnialosmile Moj kierunek kiedys nazywal się handlem zagranicznym ale wiadomo na handel zagraniczny bardzo duzy wplyw maja uklady sil politycznych i vice versa. Najlepsyz przyklad chocby zmiana kursu naszych polityków tzn Pana Tuska w kierunku Rosji co prawdopodobnie, o ile sie ten kurs utrzyma, Rosja przychylniejszym okiem spojrzy na handel z nami.

                                A zostało mi w zasadzie lekko ponad 1,5 roku. Jestem na 4 roku, niby z gorki ale to nadal droga przez Mękę big_grin
            • kawuel Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 03.12.07, 21:30
              ddb2 napisała:
              > Skubany zolwik, nie dosc, ze dlugowieczny, to jeszcze cholernie
              > wybredny. Jak salata osiaga cene 3 zl (zima), wtraja glowke
              > dziennie, do tego kabaczki, pomidorki, dynia. Jak sa tanie, latem,
              > to ma je w nosie, zajada sie sucha trawa w ogrodku.

              Prawdopodobnie jest to żółwik z południowej półkuli, (może jakaś
              odmiana australijska?), bo jak u nas jest zima, to tam lato i świeża
              sałata, kabaczki, pomidorki, i dynie, a zimą tylko sucha trawa.
              • ddb2 Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 05.12.07, 22:32
                Ja mysle, ze jest to po prostu wredny zolwik. Bardzo chce sie
                zaprzyjaznic z Bora. Pedzi do niej, gdy ona spi w salonie. Nie wiem,
                co za enty zmysl jej podpowiada, w ktorym momencie otworzyc oko ze
                snu. Najpierw, ani drgnawszy, obserwuje zapedy skorupiaka. Gdy ten
                przysunie sie za blisko, zrywa sie nagle na rowne nogi i otrzasa
                lapy z obrzydzeniem. Poprzednia sunia tez z autentycznym
                obrzydzeniem na pysku uciekala od niego, a mogla go po prostu zjesc,
                bo on byl maly, a ona duza (rottweilerka)
                • agaxel Re: Spieszmy się kochac, tak szybko odchodzą.... 06.12.07, 19:38
                  Rozumiem cie paenka crying Mój Atosik (Atos) to jest York ma 6 latek i
                  jest cięzko chory.. Ma zapadnięcie tchawicy i inne wady genetyczne a
                  kupiłam go z jednej z najleprzych hodowli w polsce i dużo za niego
                  dałam. Oczywiście po chempionach.. Ale coz tak bywa... sadsad a to ze
                  mama wychodzi do pracy o 8 i wraca o 20:00 oprócz mnie nikt nim się
                  nie zajmuje. A jak na Yorka wystarczy mu i tak 15 minut spaceru 3
                  razy dziennie. ja jestem poza domem od 6:30 do 15:30... uncertain I ten
                  biedaczek siedzi sam a potem oczywiście uczyc się uczyc itp.
                  Nareszcie niedługo skończe ten najgorszy okres i będę mogła sobie
                  kupic wymazonego labka (JUŻ W MARCU) smilesmile będę mu poświęcac calutki
                  czas ... Przełam się i dbaj o zwierzaki bo nigdy nic nie
                  wiadomo... uncertain crying
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka