Dodaj do ulubionych

Mam kochankę cd.

25.03.10, 14:19
Witajcie!

Chciałbym Wam powiedzieć jak się potoczyły moje sprawy.
Mijają dwa lata od kiedy wydał się mój romans. To co przeszedłem było
największym koszmarem a także ogromną szkołą życia.

Pierwszy etap to rozdarcie uczuciowe. Nie umiałem zrezygnować z rodziny i nie
umiałem zrezygnować z kochanki. Z jednej strony kilkanaście lat życia w
stabilnej, choć nudnej rzeczywistości, a z drugiej rok intensywnych uczuć,
wzlotów dodających skrzydeł i oczekiwań za upragnioną kobietą.
Nie wiedziałem, co robić.
Spojrzenie na rzeczywistość bardzo mnie otrzeźwiło. Zdałem sobie sprawę, że
ten romans to iluzja, która nigdy nie była zakłócona żadnymi problemami.
Przecież nie prowadziłem gospodarstwa domowego z kochanką, nie musiała mi prać
ani gotować, nie musiała przejmować się chorobą dziecka, nie było kłopotów
finansowych itp.
Kochanka zawsze zadbana, czekająca na mnie z uśmiechem, radością i dysponująca
wolnym czasem i chęcią na spędzanie go ze mną.
Żona zwykle zmęczona, z pretensjami, że za mało kasy, że nie pomagam... Brak
ochoty na seks... Ciągłe problemy.

Przyszedł czas wyboru między uczuciami a odpowiedzialnością.
Wiedziałem, że jeśli rozpocznę nowe życie z kochanką, zaczną się jeszcze
większe problemy niż w dotychczasowym małżeństwie i zbyt wiele osób na tym
ucierpi.
Wybrałem odpowiedzialność.
Chciałem zerwać z kochanką, lecz ona nie przyjmowała tego do wiadomości. Dla
niej życie beze mnie straciło sens. Groziła samobójstwem. Ciągle słyszałem
lament i widziałem łzy. Czułem, jak bardzo mnie kocha i jak jest jej trudno.
Postanowiłem dać jej trochę czasu na oswojenie się z tą sytuacją. Chciałem,
żeby wiedziała, że zawsze może na mnie liczyć.
W tym czasie wiele rozmawiałem z żoną o naszych problemach. Zrobiliśmy
dokładny przegląd naszego małżeństwa. Mówiliśmy o przyczynach i skutkach
naszego oddalenia. Wszystko byłoby ok, gdyby nie emocje.
Gdy żona dowiedziała się o jakiejkolwiek pomocy, której udzieliłem kochance,
rodziła się w niej złość i poczucie porażki. Czułem się znów odpychany i
ignorowany przez nią. To doprowadzało do tego, że wolałem ten czas spędzić z
kochanką na zwykłej choćby rozmowie. Założyłem sobie, że nie doprowadzę do
żadnych zbliżeń między nami. Jej czułość była jednak powalająca i wiele
kosztowało mnie, by nie ulec chwili słabości.

Gdy zaś kochanka zauważała większe zainteresowanie żoną, to ona robiła mi
wymówki i znów widziałem jej łzy cierpienia.

Cały ten okres był czasem huśtawek emocjonalnych. Nie wiedziałem kogo kocham i
z kim mam być. Czułem się jak piłeczka pingpongowa. Raz jedna dobra, potem
druga. Raz jedna zła, potem druga.

Emocje jednak zaczęły z wolna opadać. Oczywiście nie wygasły, ale można było
bardziej racjonalnie spojrzeć na rzeczywistość. Powoli do kochanki zaczęło
docierać, że to wszystko jest nierealne. Na horyzoncie pojawił się mężczyzna,
który w jakiś sposób mógłby wypełnić pustkę po mnie. Tym bardziej, że stałem
się oschły w stosunku do niej. Było to trochę wymuszone, ale była to jedyna
droga, by mogła się otworzyć na innego człowieka.

Jeśli chodzi o żonę, to też zaczyna się jakoś układać i mam nadzieję, że
zbudujemy lepszy i mocniejszy związek.

Chciałbym powiedzieć, że czasami warto jest wybaczyć zdradę. Nie należy tak od
razu skreślać drugiego człowieka.
Najgorsze jest kierowanie się "honorem", wybuchaniem złości, odgrywanie się,
obrażanie się i uleganie złym emocjom.

To prawda, że należałoby się urodzić mędrcem, by wiedzieć jak postępować i być
zawsze opanowanym, ale warto pracować nad sobą, bo tylko miłością i mądrością
można zmieniać świat.

Przede mną jeszcze ciężka droga, ale jestem bardziej świadomym człowiekiem i
sądzę, że łatwiej będzie mi pokonywać niektóre przeszkody.
Po tym doświadczeniu wiem, że nie warto wchodzić w taki układ. Za chwile
szczęścia (mojego) musiałem srogo zapłacić i ucierpiały przez to najbliższe mi
osoby.
Obserwuj wątek
    • trzemeszno Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 15:05
      To co piszesz zakrawa na bycie jakąś bajką.

      W każdym razie gratuluję odpowiedzilności, mądrości.

      JESTEŚ FACET.!!!!!!

      Mnie się niestety nie udało - rozpieprzyłem swoje małżeństwo.

      Zawsze mogę sie usprawiedliwiać, że to moja była poprzez eskalację
      nienawiści, wściekłości w stosunku do mnie i do jej rywalki nie dała
      mi możliwości aby zacząć od nowa.

      A może za słabo próbowałem.

      W każdym razie dzis próbuję sobie ułozyć życie od nowa.

      I mam z tym kłopoty.

      Huśtawka emocjonalna, zamykam sie w sobie coraz bardziej. I coraz
      bardziej dociera do mnie jak bardzo skrzywdziłem byłą żonę, córkę i
      samego siebie.

      T.
      • nangaparbat3 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 15:12
        Proponuję przyszpilic watek na górze, za jakis czas moze, ale jednak, zeby byl
        zawsze pod ręką.
        • phoebe_buffay Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 15:28
          A ja proponuję medal.
          Orła lub innego ptaka białego.
    • tully.makker Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 15:20
      Ale przepraszam bardzo, czemu ten watek przyszpilac, czy to jest
      jakis wzorzec? Facet zafundowal 2 kobietom 3 lata piekla. Noby sie
      zdecydowal byc z jedna, ale caly czas zawracal dupe drugiej, raniac
      do glebi te pierwsza.
      I teraz pisze, ze warto wybaczyc? A co on ma do wybaczania? Ciekawe,
      czy jego zona tez sadzi, ze warto bylo wybaczyc? To zreszta okaze
      sie za kilka, albo nawet kilkanascie lat, jesli wasze malzenstwo
      tyle prztrwa, a autor watku nie pojdzie znowu na bok.

      Takiego curiosum jeszcze nie widzialam, zeby strona winna pisala, ze
      WARTO WYBACZYC. Moze warto otrzymac wybaczenie, to rzecz pewna, i
      miec wybor, zamiast zmierzyc sie z konsekwencjami swoich czynow.

      bardoz bym chciala, zeby twoja zona przeczytala twoj post, naprawde.
      Pewnie bardzo by ja ucieszylo, ze wybrales obowiazek zamiast milosci.
      • nowel1 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 15:50
        Zgadzam się z Tobą.
        "Facet" to on być może byłby, gdyby żonie oszczędził wiedzy o swoim
        romansie i o dalszych relacjach z kochanką.
        Ja taki romans mojego ex-męża przeżylam i wybaczylam, cierpiąc razem
        z nim, słuchając o jego wątpliwościach i rozpaczy. Wybaczyłam.
        Po kilku latach doczekałam się powtórki; potem już była tylko droga w
        dół, trwala niestety za długo - za każdym razem błagał o wybaczenie i
        podnosił nierozerwalność małżeństwa, a je się na to łapałam.
        Żadnej kobiecie nie odważyłabym się poradzić, żeby postępowała
        podobnie.
        To było dla mnie przeraźliwie trudne i bolesne doświadczenie.
      • nangaparbat3 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 16:04
        Kiciusiu, nie jako wzorzec postepowania, ale niezly wglad w sytuację. Przyklad
        nie do nasladownictwa, ale do przemyslenia. Chocby to:
        >>>Pierwszy etap to rozdarcie uczuciowe. Nie umiałem zrezygnować z rodziny i nie
        umiałem zrezygnować z kochanki. Z jednej strony kilkanaście lat życia w
        stabilnej, choć nudnej rzeczywistości, a z drugiej rok intensywnych uczuć,
        wzlotów dodających skrzydeł i oczekiwań za upragnioną kobietą.
        Nie wiedziałem, co robić.
        Spojrzenie na rzeczywistość bardzo mnie otrzeźwiło. Zdałem sobie sprawę, że
        ten romans to iluzja, która nigdy nie była zakłócona żadnymi problemami.
        Przecież nie prowadziłem gospodarstwa domowego z kochanką, nie musiała mi prać
        ani gotować, nie musiała przejmować się chorobą dziecka, nie było kłopotów
        finansowych itp.
        Kochanka zawsze zadbana, czekająca na mnie z uśmiechem, radością i >dysponująca
        >wolnym czasem i chęcią na spędzanie go ze mną.
        >Żona zwykle zmęczona, z pretensjami, że za mało kasy, że nie >pomagam... Brak
        >ochoty na seks... Ciągłe problemy.

        Mnie na przyklad najbardziej ruszylo to: kochanka nie musiala mi prac ani gotowac.
        Bog mi świadkiem, ze po raz pierwszy czytam/słyszę takie słowa.
        Warto, by mozna sie bylo do nich czasem odwolac.
    • a1ma Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 16:08
      > Przecież nie prowadziłem gospodarstwa domowego z kochanką, nie musiała mi prać
      > ani gotować

      A żona MUSI?
      • nowel1 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 16:15
        Przecież nie o to mu chodzi.
        Zauważył ważną rzecz- w związku z kochanką nie było wszystkich
        przyziemnych drobiazgów, które często w małżeństwie przyćmiewają radość
        przebywania z drugą osoba.
        • nowy_nik Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 16:23
          forum.gazeta.pl/forum/w,150,104962092,104962092,Kochanka_czy_zona_.html
          m.inn. smile
          żona w roli "kury domowej" bo mąż tak chciał by w domu mieć wszystko zrobione,
          po latach młoda kochanka i atrakcje, a domowa żona jest "nudna".


          jakoś mi się wydaje, że autor na kiepskich podstawach oparł swój "powrót".
          oprócz wygody dla autora, żonie się chyba coś należy? przynajmniej młody
          atrakcyjny kochanek, albo kilku, jak już się od prania i gotowania wyrwie smile

          • nowy_nik Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 16:28
            forum.gazeta.pl/forum/w,150,104962092,104965198,Re_Kochanka_czy_zona_.html
            .... i gdy żona rzuci garami o ziemię, obiadu nie poda, kochanka sobie weźmie i
            z nim na imprezę pogna z piskiem opon - to mąż dostanie wreszcie tą swoją
            wymarzoną dawkę adrenaliny życiowej smile

            Kobitki - uczcie się dostarczać mężom "atrakcji", a nie obiadów i czystych gaciwink
            • mola1971 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 16:37
              Wersja, że żona sobie kogoś znajdzie jest bardzo prawdopodobna.
              I nie z powodu zemsty bynajmniej tylko z potrzeby kochania i bycia kochaną.
              • nowy_nik Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 16:43
                owszem
                może się okazać, że dla kogoś innego nie jest nudna. i to wystarczy.
            • gazeta_mi_placi Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 21:57
              > Kobitki - uczcie się dostarczać mężom "atrakcji", a nie obiadów i czystych gaci.

              Mój mąż ma i obiady i atrakcje i ciepłe gacie.
              Mówią o nim "szczęściarz" smile
    • mola1971 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 16:14
      Jeśli Twoje małżeństwo naprawdę przetrwa ten kryzys (bo na to by mówić, że przetrwało jest zdecydowanie za wcześnie) to będzie znaczyło, że Twoja żona jest Aniołem. I noś ją na rękach.
    • czarne_wino obluda albo niewiedza 25.03.10, 19:37
      moim zdaniem nie wybrales odpowiedzialnosci tylko to,co dla ciebie
      jest wygodniejsze. zonie sie dziwie, ja kopnelabym cie w tylek.z
      drugiej strony watpie,aby wasz zwiazek ulozyl sie na nowo.ona
      wybaczyla, ale na pewno bedzie pamietac.po pierwsze- bo jest
      kobieta, po drugie-bo zdrady sie nigdy nie zapomina.
      • nangaparbat3 Re: obluda albo niewiedza 25.03.10, 19:54
        Takie jest zycie - kierujemy sie tym, co wygodne. Warto to przyjac na klatę,
        jakkolwiek co jest wygodne dla kogo, to juz bardzo zlozona kwestia.
        Ostatnio bylam na 50 rocznicy slubu pary, którą znam bardzo dobrze. Przez cale
        zycie sie kłócili, oboje mieli romanse - teraz są parą naprawdę kochajacych się,
        troszczących o siebie starszych osob. Zastanawiałam się - moze warto przetrzymac
        naprawdę ciężkie lata, by na starosc byc z kims w aż takiej bliskości? Nie mam
        pojecia, ja wybralam inaczej, ale nie jestem pewna, ze lepiej. Ani ze gorzej.
    • enesta Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 20:13
      Gratuluję, mądrze zrobiłeś, za pare lat nuda wkradłaby się w nowy
      związek, a strata którą poniósłbyś przez zwykłą głupotę nie dałaby
      Ci się cieszyć tym co maiałbyś.
      Postarajcie się sobie jakoś to życie urozmaicać. Życzę powodzenia i
      pomysłowościwink
    • zmeczona100 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 20:37
      Oby zonie trafił się kochanek, który ją doceni.
      • nowy_nik Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 21:07

        "
        • zmeczona100 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 21:10
          Inspiracja inspiracją, ale słowa Twoje tongue_out
          Zmienię, jeśli Sauber zagrozi, że poda mnie do sądu za łamanie jego praw
          autorskich tongue_out
          • mola1971 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 21:26
            Zwykle tego nie robię (tzn nie lubię być adwokatem innych forumowiczów), ale tym razem się wtrącę.
            Sauber jest jednym z ostatnich mężczyzn na tej ziemi, do którego można przypisać słowa z Twojej sygnaturki.
            Samodzielnie i dzielnie wychowuje troje dzieci, na które jego ex nie płaci alimentów.
            Dlatego myślę, że bardzo niesprawiedliwe jest przypisywanie mu tych słów (nawet przerobionych przez kogoś innego) bo zapewne nie to co z nich wynika miał na myśli. A znając jego zapewne po prostu żartował, tudzież się przekomarzał.
            • zmeczona100 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 21:57
              Mola, wyluzuj, plizzz wink
              To nie było o Sauberze, abyś musiała go bronić wink

              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,108769131,108834252,Re_Damski_bokser.html
              Mi spodobała się myśl Nowy_nika, bo ja kolekcjonuję takie feministyczne cytaty wink Robię to raczej z przekory i przyjaznej złośliwości smile
              Pasują do części mężczyzn, których znam wink
              • mola1971 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 22:05
                Zmęczona, ja jestem wyluzowana jak rzadko kto wink
                I pamiętam wątek, w którym to wyszło, ale nie zgadzam się z mieszaniem w to Saubera.
                Ale oczywiście sygnaturki możesz sobie kolekcjonować jakie tylko chcesz wink
                Tylko tak po cichu Ci powiem, że one wcale nie są feministyczne tylko antymęskie. Bo feminizm jako taki wcale na nienawiści do chłopów nie polega. Ale to już temat na długą dyskusję i nie na ten wątek, ani chyba nawet nie na to forum smile
                • anka_spiewak Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 22:32
                  dokładnie.
                  feminizm to nie seksizm, ja za seksistkę sie nie uważam.
                  tylko ruch ten powinien filtrować towariszki wchodzące w jego skład, bo psuje sobie opinie i ma zdecydowanie mniejsza siłę rażenia. Społeczeństwo traci szacunek do grupy, która dyskryminuje inną grupe ( w tym wypadku mężczyzn,he, zabawna hipokryzja)
                  Zawsze powtarzam, ze jak jakas pani nie poradziła sobie z traumą po nieudanym związku, to niech idzie do psychoterapeuty, a nie podkleja sie pod ruch feministyczny.
                  • nowy_nik no zmęczona 25.03.10, 22:52
                    krok po kroku wyszło szydło z workasmile)))
                    nie znasz się na definicjach podstawowych, obsesyjnie nienawidzisz facetów, w
                    wizytówkach głosisz seksistowskie hasła zamiast haseł o seksie, nie poradziłaś
                    sobie z traumą rozwodową, nie poszłaś do psychologa choć powinnaś i jeszcze
                    śmiesz tykać Saubera, nieważne czy żartem.
                    same grzechy główne.
                    zawsze wiedziałam, że kobieta kobiecie jak siostra jest (taka Balladyna z Aliną).

                    wink
                    • mola1971 Re: no zmęczona 25.03.10, 22:54
                      A na jakiej podstawie takie wnioski? wink
                    • anka_spiewak Re: no zmęczona 25.03.10, 23:27
                      nie oceniam bezposrednio wypowiedzi konkretnej kobiety.
                      ale faktem jest, ze słowo "feministyczne" jest nadużywane.
                      Nie do końca wiem, o co chodzi z tykaniem Saubera, kto go tknął, za co i po co, i czy sprawiło mu to przyjemnosć.
                      smile
                      Jestem za kobietami, uwielbiam kobiety bo sa przefantastyczne, uwielbiam czytac posty forumowych babeczek
                      ale fajnie by było, gdyby zarówni dżentelmeni jak i lejdis na tym forum nie zionęli siarką wzgledem drugiej płci.
                      Żebysmy wszyscy wyzwolili sie z obopólnego żalu... ja nie odpowiadam za oziębłość uczuciową żon forumowiczów, ale jednoczęsnie sama sie pilnuje, by żadnego faceta specjalnie nie urazic swoimi wpisami, niezaleznie od tego jak dopiekł mi dziś szacowny małż.
                      Tak jak był tu kiedys pan, który wyraźnie dał do zrozumienia ze nie życzy sobie obrażania kobiet, ani nawet swojej zony, na która -notabene- narzekał. I to jest miłe.
                      Jak mam cos do facetów, to piszę. Pod tym, czy kiedys pod innym nickiem, na innym forum. Jak mam im za złe, że myslą stereotypowo, to mówie to wprost. Jak doprowadzają mnie do szewskiej pasji, kiedy narzucają babie swoje nazwisko - to pisze o tym.
                      Bo jestem feministką. Praną po mordzie (że tak sie wyraże ), ale jestem.
                      wink
                      Byłabym znacznie silniejsza gdyby nie ta chora potrzeba Milości

                      a do haseł o seksie nic nie mam. Niech zyje seks, seks, seks. jestem seksem, lubie seks, wszyscy lubimy i potrzebujemy, wiec o co chodzi?
                      Miewasz fajne wypowiedzi, ale doprwady czasem nie wiem, o co Ci chodzi, i co Ci w tej glowie siedzi....

                      p.s.
                      jak zmienić nick?
                      • mola1971 Re: no zmęczona 25.03.10, 23:39
                        Nick można zmienić tylko zakładając nowe konto na Gazecie smile
                        Zgadzam się z tym co napisałaś i po raz enty na tym forum napiszę, że dla mnie ludzie nie dzielą się na kobiety i mężczyzn tylko na ludzi mądrych i głupich, dobrych i złych.
                        A Ty Anka niewątpliwie dobra i mądra kobieta jesteś smile
                        • anka_spiewak Re: no zmęczona 27.03.10, 00:04
                          dzieki. Ty też. Masz w sobie duzo spokoju.

                          nowe konto, hm, to ja juz zostane.
                      • nowy_nik Re: no zmęczona 26.03.10, 15:33
                        >doprwady czasem nie wiem, o co Ci >chodzi, i co Ci w tej glowie siedzi....


                        Może rezonans magnetyczny byłby w rozwiązaniu problemu pomocnym? wink
                    • zmeczona100 niku, 27.03.10, 14:40
                      nowy_nik napisała:

                      > krok po kroku wyszło szydło z workasmile)))
                      > nie znasz się na definicjach podstawowych, obsesyjnie nienawidzisz
                      facetów, w
                      > wizytówkach głosisz seksistowskie hasła zamiast haseł o seksie, nie
                      poradziłaś
                      > sobie z traumą rozwodową, nie poszłaś do psychologa choć powinnaś i
                      jeszcze
                      > śmiesz tykać Saubera, nieważne czy żartem.
                      > same grzechy główne.
                      > zawsze wiedziałam, że kobieta kobiecie jak siostra jest (taka Balladyna
                      z Aliną
                      > ).
                      >
                      > wink

                      Całe szczęście, że dodałaś oczko na końcu wink

                      W rzeczywistości nie jestem ani feministką, ani antymęska czy seksistowska
                      tongue_out Za to na pewno, cholera, jestem wymagającą babą i żaden facet "na pół
                      gwizdka" mi nie imponuje. Tzn. przez całe lata żyłam w pomroczności jasnej
                      i nie widziałam tego, co pod latarnią, ale od wielu miesięcy jestem
                      wyleczona tongue_out
                      Na dowód- kolejna sygnaturka wink
                      • nowy_nik Re: niku, 27.03.10, 15:01
                        O poligamii już dawno myslałam, choć wolałabym praktykować niz mysleć smile))
                        Jednak myśli są bezpieczniejsze.:p
                        Ja tam mam wszelkie zadatki na domową kurę i zupełnie nie wiem czemu wszyscy
                        panowie w pracy mnie od feministek wyzywają. Co prawda dziś od rana miałam
                        sprzątać mieszkanie na błysk...na razie wypiłam 2 kawy, poplotkowałam przez
                        telefon, obejrzałam tv i przesadziłam kwiatka. Może dlatego feminista jestem:
                        nie posprzątałam i obiadu w domu ni ma. Kurcze... nie nadaję się na porządną
                        zonę przez ten feminizmsmile. A miało być tak pięknie wink.
                  • mola1971 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 22:54
                    Anka, coraz bardziej Cię lubię smile
                    A jak zachce Ci się czasem poczytać teksty nawiedzonych bab (i nie tylko bo i chłopy nawiedzone bywają) to polecam lekturę tego forum:
                    forum.gazeta.pl/forum/f,212,Feminizm.html
                    Nic tylko usiąść i płakać... Albo może lepiej cieszyć się własną normalnością wink
                    • nowel1 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 23:10
                      Mola, ja Cię też bardzo lubię, ale na tym forum cytowanym przez ciebie
                      jest też wiele mądrych bab, nie zauważylaś?
                      • mola1971 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 23:16
                        Nowel, nie wczytywałam się nigdy w to forum aż tak bardzo by poszczególne osoby zidentyfikować.
                        Może źle trafiałam, ale w większości wątków, które czytałam włos mi się na głowie jeżył. I może dlatego zabrakło mi cierpliwości by tam oddzielać ziarno od plew. Zresztą sam temat aż tak bardzo mnie nie interesuje by się na tym forum jakoś na dłużej zatrzymywać. Mam swoją własną opinię na temat tego czym jest feminizm i nijak do tego co na tym forum się dzieje mój feminizm nie pasuje smile
                    • anka_spiewak Re: Mam kochankę cd. 27.03.10, 00:21
                      ehm... chyba źle mnie zrozumialas... dzieki za miłe słowa, ale duzo fajnego dzieje sie na forum "Feminizm".
                      Jasne, nie do konca zgadzam sie z podejściem feminizmu do męzczyzn, nieco sie wypaczył i gdzies poszedł ideologicznie w szuwary... bo "walczyć o wolnosć" (tak go pojmuje) nie znaczy "tępić samców" ...ale wniosł duzo dobrego. I mężczyźni tez to zauważają.
                      Jestem wszystkimi pięcioma kończynami i wszystkimi trzema gruczołami mlecznymi za Feminizmem, ale pojmowanym nie tylko jako "równy podział praw", ale także jako "równy podział obowiazków".
      • enesta Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 22:21
        Zmęczona, ja bym to inaczej ujęła:
        oby żona miała mocny kręgosłup i duże poczucie własnej wartości i
        nie wylądowała w ramionach kochanka po tym co przeżyła,
        a jesli wyląduje to żeby autor wątku stanął na wysokości zadania
        i... przebaczył jej, bo z tym u panów jest całkiem tragicznie.
        Liczę jednak, że do tego nie dojdzie i życzę im szczęścia.
        • mola1971 Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 22:27
          enesta napisała:
          > a jesli wyląduje to żeby autor wątku stanął na wysokości zadania
          > i... przebaczył jej, bo z tym u panów jest całkiem tragicznie.

          Coś na ten temat wiem wink
          Zwykle wtedy włącza się moralność Kalego, czyli on mógł zdradzać, ale jak żona po jego zdradzie sama też zdradzi to już wcale fajnie nie jest smile
          Choć nie twierdzę oczywiście, że tak będzie również w tym przypadku. Tu póki co (chyba) żona na razie wierna jest a jakby jej się zdrada zdarzyła to może wspaniałomyślny mąż jej wybaczy. Wszak sam twierdzi, że wybaczać warto wink
          • enesta Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 22:36
            No to trzymamy autora wątku za słowosmile
    • gazeta_mi_placi Re: Mam kochankę cd. 25.03.10, 21:55
      Wydaje mi się że gdzieś widziałam ten sam lub bardzo podobny tekst...
      Hmmmm...
    • bea-69 ten wątek to 26.03.10, 12:23
      kolejna podpucha pisana przez KOBIETĘ podszywającą się pod faceta.

      Zestawia się tu dwie kobiety:
      - zmęczoną codziennością żonę, nudną, marudną, opuszczoną przez męża, który
      spędza czas z kochanką i
      - kochankę królewnę, kosmitkę bez problemów życiowych , która nie musi prać,
      gotować, pracować, tylko się p.przyć. z cudzym misiem.


      czego oczekuje autorka postu od czytelników tego wątku ?

      Nie wiem.






      • sauber1 Re: ten wątek to 26.03.10, 12:29
        Och te dwa światy ?wink
    • eloach Re: Mam kochankę cd. 26.03.10, 12:34
      Jak napisałem w temacie jest to ciąg dalszy mojej historii:
      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,103985134,103985134,Mam_kochanke.html
      Żona zdradziła mnie zanim ja zdradziłem ją. Ale oczywiście nic o tym nie
      wiedziałem i nawet nie przypuszczałem, że mogłaby to zrobić.
      Od jej romansu minęły trzy lata, zanim ja zrobiłem to samo.

      Zawsze miałem żelazne zasady w tym względzie i nie sądziłem, że mogę zaangażować
      się w coś takiego. Życie jednak podsyła różne niespodzianki.

      Gdyby w tamtym okresie żona powiedziała mi o zdradzie, chyba nie byłbym zdolny
      jej przebaczyć, a może sam ze sobą bym skończył, bo była dla mnie całym światem.
      Dlatego też rozumiałem co czuje moja kochanka i nie umiałem jej tak po prostu
      zostawić.
      Moja żona powiedziała mi o zdradzie, gdy moja wyszła na jaw. Nie miałem do niej
      żalu, bo razem daliśmy się zwieść i nie podołaliśmy dochować przysięgi.

      Teraz możecie powiedzieć, że powinniśmy oboje związać się z kochankami i
      odpuścić sobie małżeństwo. Niemniej ja sądzę, że chyba to umocni naszą więź,
      gdyż upadliśmy i choć bardzo poturbowani, będziemy razem kroczyć dalej wspólną
      drogą.
      • niedowiary77 Re: Mam kochankę cd. 26.03.10, 15:39
        eloach napisał:



        > Zawsze miałem żelazne zasady w tym względzie i nie sądziłem, że mogę zaangażowa
        > ć
        > się w coś takiego. Życie jednak podsyła różne niespodzianki.


        Nie przesadzaj nie bądź taki skromny, znamy takich świętoszków, co to bułkę
        przez bibułkę ...
      • plujeczka Re: Mam kochankę cd. 26.03.10, 15:39
        chyba patrzac na twoją historię byłoby lepiej abyś zostawił obie
        kobiety zonę i kochankę i znalazł 3.Obu kobietom wyrzadziłeś
        krzywdę a skoro twoja zsona się przyznała do zdrady a ty również
        wdałeś się w romans to znaczy ,ze wasze
        małżenstwo "szwankowało" .Szkoda tylko jak zwykle dzieci tylko
        pytanie co bedzie kiedy na twojej drodze znów stanie kobieta do
        której mocniej zabije Ci serce?
        • eloach Re: Mam kochankę cd. 26.03.10, 15:59
          Owszem, nie było idealnie, stąd też zdrady i problemy.
          Dlatego właśnie, kiedy pozna się przyczyny problemów i ich skutki, człowiek jest
          bardziej świadomy, nabiera rozumu i pora by tę naukę wykorzystać. Jeśli dwie
          strony chcą zmian i będą się starały, to myślę, że może być lepiej.

          Każdy uczy się na błędach.
          • nangaparbat3 Re: Mam kochankę cd. 26.03.10, 16:12
            eloach napisał:

            >
            > Każdy uczy się na błędach.

            Nie kazdy.
            Poza tym wielu woli zniszczyć do końca niż podjać próbę naprawiania.
            To chyba bardzo ludzkie - podobnie jak wiara, ze wojna uzdrowi świat, przelana
            krew nas "oczyści", ktoś komu wybaczono zdradę będzie zdradzać już zawsze, a
            depresja to wymysł nierobów.
            Sama przez wiele lat wierzyłam, że Róża Luksemburg była żoną Libknechta, a ptaki
            grzebieniowe to te z czerwonym grzebieniem na czubku głowy.
            • eloach Re: Mam kochankę cd. 26.03.10, 23:37
              nangaparbat3 napisała:

              > ktoś komu wybaczono zdradę będzie zdradzać już zawsze, a
              > depresja to wymysł nierobów.

              Zarzucasz mi to, że skoro zdradziłem, będę to robił zawsze?
              Uważasz, że skoro poznałem konsekwencje, będę zdolny je powtórzyć?
              Jeżeli włożysz gwóźdź do gniastka i pokopie Ciebie prąd, to zrobisz to znowu?
              Owszem, może gdyby moja zdrada nie przyniosła tyle cierpienia, to w chwilach
              zwątpienia nie wiem co by się stało, ale po takich doświadczeniach radykalnie
              zmieniłem siebie.
              • nadia3008 Re: Mam kochankę cd. 27.03.10, 08:03
                Myślę, ze zrobisz to ponownie. A jeśli do żony wygasło uczucie, to
                nadejdzie to prędzej niz myślisz...
              • nangaparbat3 ;) 27.03.10, 11:38
                Niczego Ci nie zarzucam, wprost przeciwnie. Cała przemowa była do Twoich adwersarzy.
                Przepraszam za nie dosc jasne sformułowanie smile
              • zmeczona100 Re: Mam kochankę cd. 27.03.10, 14:29
                eloach napisał:

                >
                > Owszem, może gdyby moja zdrada nie przyniosła tyle cierpienia, to w
                chwilach
                > zwątpienia nie wiem co by się stało, ale po takich doświadczeniach
                radykalnie
                > zmieniłem siebie.

                Udało Ci się radykalnie zmienić w ciągu 3 miesięcy?? Chyba sam nie
                wierzysz w to, co piszesz.
                Stawiam na zmianę do poznania kolejnej młodej, chętnej, nieznającej życia,
                zapewniającej odpowiedni poziom adrenalinki.

                Wszak żona nadal jest nudna.
                • demetter Re: Mam kochankę cd. 27.03.10, 17:27
                  Brzmi to trochę jakbyś był nieodpowiedzialny na maksa.
                  Żona ci wybacza ok, wybierasz odpowiedzialność, której w Tobie nie
                  ma za grosz. Zdrada typu skok w bok to jest epizod. Rok, dwa lata z
                  kimś drugim mówi samo za siebie.

                  Miłość to coś bez czego nie umiemy żyć. Stąd pojawiają się
                  kochankowie. Wróciłeś do żony, obarczając ją romansem, bo ona go
                  nigdy nie zapomni i kwestią czasu jest jak znajdziesz nowe źródło
                  miłości. Wiesz dlaczego? bo tak skonstruowany jest człowiek.
                  Fizyczność to jedno, ale jest jeszcze coś, o czym zapominasz.....

    • dorata351 Re: Mam kochankę cd. 28.03.10, 10:41
      Może ja mało rozumiejąca jestem, ale po przeczytaniu tego pana tylko jedno słowo
      mi się nasuwa: PALANT
      • mankatoja Re: Mam kochankę cd. 28.03.10, 11:39
        A mnie przyszło do głowy ze egocentryczny cyniczny typ, którego obie kobiety
        powinny kopnąć solidnie w tyłek i wszystkie inne także.
        • eloach Re: Mam kochankę cd. 28.03.10, 14:09
          Dorata i Mankatoja, proszę rozwińcie swoją myśl (zarzuty). Jestem otwarty na
          krytykę. Nie wszystko wiem i ciągle uczę się właściwego postępowania. Dlatego
          tutaj jestem, bo chciałbym poznać wszelkie sugestie i zmienić w sobie to co się da.
          • mankatoja Re: Mam kochankę cd. 29.03.10, 18:26
            Juz Ci rozwijam myśl i odpowiadam: wg mnie najpierw należy zakończyć jeden
            związek, przemyśleć swoje życie i uporządkować emocje a potem związać się z inną
            osobą. W niezmiennej kolejności. Inne przypadki to tylko szukanie alibi dla
            samego siebie na zachowanie zdecydowanie mało moralne. Nie jesteś tez bezwolnym
            człowiekiem , który niczym pluszowy misio przekazywany był z rąk do rąk bez
            własnej zgody. Myślę, że to co napisałeś w wątku jest wyrazem niedojrzałości,
            która nie objawia krokiem jaki opisujesz na końcu, a wiec powrotu do zony, ale
            wszystkimi krokami które zrobiłeś wcześniej krzywdząc innych ludzi. Byłeś
            egoista prowadząc dwa życia, nie liczyłeś się z bólem zdradzanej żony ani
            kobiety która została z piętnem kochanki. Myślałeś o sobie- wyłącznie o swoich o
            potrzebach. Dlatego użyłam w poprzedniej wypowiedzi dosadnych sformułowań.
            • demetter Re: Mam kochankę cd. 29.03.10, 19:06
              Moim zdaniem żona nie jest obowiązkiem, jejku jak to brzmi. Właśnie
              z takiego podejścia wychodząc łatwo znaleźć sobie zabawkę-kochankę.
              Żona jak nie jest miłością, pragnieniem, przyjacielem, to na boga
              należy takiej żonie dać prawo do szczęścia. Ona miała kochanka, Ty
              kochankę, czyli trochę oboje nie dorośliście do tego CZYM związek
              powinien być. Rodzina to więzi przede wszystkim, gdy ich brakuje
              zostają popłuczyny. Autorze wątku, na Twoim miejscu znalazłabym
              azyl i wszystko przemyślała. Nie co ma być jutro, ale za 10-20 lat.
              Skoro z żoną łączy cię papier i wspólny kosz na brudną bieliznę, to
              może warto poszukać czegoś, co nie będzie "przyzwoitością"
              społeczną, a własnym szczęściem i jej też. Znam bardzo podobną
              historię z własnego życia i nauczyła mnie ona jedno - nie przecz
              sobie, bo to się zemści. Sam fakt, że piszesz tutaj, szukasz jakiś
              wskazówek oznacza, z psychologicznego punktu, że Ty do dziś nie
              jesteś pewny swojego wyboru. Życzę Ci żebyś dogadał się sam ze sobą,
              bo faktycznie słowo odpowiedzialność myli Ci się z czymś, co
              odpowiedzialnością nie jest. Pozdrawiam
    • kobieta306 Re: Mam kochankę cd. 28.03.10, 14:05
      Ło matko- toż to jest klasyka gatunku. Sprawa się rypła to z ogonem podkulonym
      do żony wrócił. A jak by się sprawa nie rypła to by siedział z kochanką, a gacie
      u zony prał co by u kochanki czyste mieć.
      Po co dopisywać ideologię do qurestwa.
      • nadia3008 Re: Mam kochankę cd. 28.03.10, 15:00
        Hehe, dobrze to ujęłaś, brawo!
      • dorata351 Re: Mam kochankę cd. 28.03.10, 19:51
        Kobieta 306
        podpisuję się,
        nie ma co wyjaśniać, bo jeśli ktoś do tej pory nie zrozumiał to już nie
        zrozumie, albo się ma zasady albo nie, a jeżeli naprawdę autor się zmienił to
        niech przyjmie łaskawie na klatę wszelkie konsekwencje, a nie robi z siebie
        wyrozumiałego żuczka
      • scindapsus Re: Mam kochankę cd. 28.03.10, 19:53
        dokładnie tak kobieto.Dobrze napisałas
        Nic dodac nic ując.
      • nangaparbat3 Ale się pieklisz 28.03.10, 20:27
        Rypło się - to mogl zostawic zonę i wyniesc się do kochanki. I mogła zona
        wystawic mu walizki. Nie zrobili tego- widac uwazali, ze jest o co powalczyc.
        Mnie sie zdaje, ze najwiekszą "forumową" wina autor wątki jest to, ze napisal
        szczerze (jak sądzę) - o zawieszeniu miedzy zona a kochanką, miedzy zakochaniem
        a przywiazaniem.
        Zapewne ZDARZAJĄ się ludzie, ktorzy zakochuja sie raz na 50 lat i trwaja w tym
        do smierci. Moi wlasni rodzice tak mieli. Ale osmielam sie zauważyc, że to
        raczej wyjatkowa sytuacja.
        Ludzie są w wiekszości poligamiczni, zdradzaja się, wdają w romanse, a nierzadko
        zmieniaja partnerów. To jest statystycznie przecietne, podoba Ci się czy nie
        (mnie nie, ale to nie powod, bym twierdzila, że jest inaczej).
        I mozna kazdy romans żony/meża uznac od razu za powód do rozwodu, a mozna
        wybaczyc. Co kto chce, nie ma przymusu.
        naprawdę nie pojmuję, czemu wyznanie autora wątku budzi w Tobie i innych
        Foremkach taką zajadlosc.
        Od jakiegos czasu nabieram pewnosci, ze przez całe zycie pracujemy na moment
        śmierci - wtedy sie okaze, co ważne i dobre, a co byle jakie. jestem pewena, ze
        nawet jeśli małżeństwo Autora wątku nie przetrwaloby próby (zyczę, by
        przetrwało), to wysilek wlozony w jego naprawianie jest wiele wart.
        • kobieta306 Re: Ale się pieklisz 28.03.10, 21:19
          Sęk w tym, że gdyby się nie rypło to trwałoby to jeszcze i trwało smile
          Sory ale dopisywanie tu głębszych treści to jest nadinterpretacja czynów autora
          wątku. Los za niego zdecydował, a raczej pewnie jego nieostrożność i niezatarcie
          jakiegoś śladu (np. odcisku ust na kołnierzyku koszuli wink ) Ja go nie potępiam
          ale drugiego dna się w tym qrestwie bynajmniej doszukiwać nie będę.
          • nangaparbat3 Re: Ale się pieklisz 28.03.10, 21:34
            Ale niby jakiego "drugiego dna"? Miał romans, zadurzył sie, sprawa sie wydała i
            musial wybierac. A że to nie jest jak wybor krawata, więc trwalo długo. Kto się
            tu niby drugiego dna doszukuje?
            We mnie on budzi sympatię - nie kazdy potrafi zauwazyc, ze róznica miedzy zona a
            kochanka polega nie tyle na rożnicach osobowości pań co na rolach, w jakich są
            obsadzone (czy same sie obsadziły - wszystko jedno).
            • aneta-skarpeta Re: Ale się pieklisz 29.03.10, 15:53
              mnie osobiscie uderzył fakt, że żone i zycie z nią traktuje jako
              obowiązek, a kochankę darzy uczuciem

              co innego jakby powiedział- wole moja żonę bo tez ją kocham, choc
              wiadomo, że rutyna dnia codziennego zabija te "emocje", ktore sa
              podkręcone z kochanką dośc nienaturalnie

              • nangaparbat3 Re: Ale się pieklisz 29.03.10, 17:42
                Ale żona to JEST obowiazek - podobnie jak mąż. Nie ma co sie na to obrażac,
                zwłaszcza ze nic w tym nie ma złego, na odwrót.
                Swego czasu przeczytałam przy okazji jakiejs grypy "Ludzi lodu" czy sniegu czy
                czegos tam - Norwegia początek XX wieku. Uderzył mnie własnie stosunek tych
                ludzi do obowiazkow - obowiazki bralo sie powaznie, to one wyznaczały kierunek i
                konkretne decyzje. Obowiazek - w tym, a moze przede wszystkim - zobowiazania
                podjete wobec innych osób, traktowało sie powaznie.
                Zwłaszcza zobowiazania wobec innych ludzi - że coś obiecałam, ze ktos zaufał,
                zawierzyl, ze na mnie polega - tu sie wyłania piekne słowo "spolegliwy" w
                znaczeniu, jakie nadał mu Kotarbiński: taki, na którym mozna polegac.
                Mąż nigdy wiecznie zakochany nie bedzie - w najlepszym razie bedzie to zkochanie
                falowac, ze sporymi amplitudami - za to spolegliwy byc może, i powinien. Na tym
                dopiero mozna budowac.
      • bea-69 Re: Mam kochankę cd. 29.03.10, 11:47
        kobieta306 napisała:

        > Po co dopisywać ideologię do qurestwa.

        I to żenująco - wybielającą siebie ideologię pt.
        "podziwiajcie, jaki jestem szlachetny" .
        • nangaparbat3 Re: Mam kochankę cd. 29.03.10, 17:44
          bea-69 napisała:

          > > Po co dopisywać ideologię do qurestwa.
          >
          > I to żenująco - wybielającą siebie ideologię pt.
          > "podziwiajcie, jaki jestem szlachetny" .
          ja tam się takiej ideologii nie doszukalam. Juz prędzej, ze szlachetna jest
          zona, która wybaczyła.
    • eloach Re: Mam kochankę cd. 28.03.10, 22:46
      Być może znów zostanę potępiony, ale chciałbym wyjaśnić pewną rzecz. Chodzi o
      to, że romans chciałem zakończyć, zanim się to wszystko wydało. Wtedy byłoby
      łatwiej, nikt by nie ucierpiał. Kochanka pogodziłaby się z rozstaniem, bo od
      początku wiedzieliśmy, że nie ma dla nas przyszłości. Nie potrafiliśmy w tamtym
      czasie zapanować nad naszymi uczuciami. Potrzebowaliśmy siebie jak tlenu do
      oddychania. Kiedy podjęliśmy się próby rozstania, sprawa się wydała. Wtedy też
      żona przyznała się do swojego wcześniejszego romansu. Stało się to
      usprawiedliwieniem dla mojej kochanki, że nie musi czuć się winna, że zabiera
      faceta innej kobiecie, wszak ona przestała o niego dbać. Znalazłem się pomiędzy
      racjami jednej i drugiej. Straszny chaos. To tak jakby ktoś zawiązał mi oczy i
      kręcił w kółko.
      • scindapsus Re: Mam kochankę cd. 29.03.10, 15:44
        eloach słodkie jest to co napisałeś
        Zabrać to można torebkę wink ale nie faceta.
        Chyba że to jest bezwolny misiu pysiu z hasłem na czole-przytul mnie

        ale co kto lubi.
      • aneta-skarpeta Re: Mam kochankę cd. 29.03.10, 15:56
        eloach napisał:

        > Stało się to
        > usprawiedliwieniem dla mojej kochanki, że nie musi czuć się winna,
        że zabiera
        > faceta innej kobiecie, wszak ona przestała o niego dbać.

        czyli Ty musiałes pierwszy przestać dbać o zonę?
    • kobieta306 Re: Mam kochankę cd. 29.03.10, 20:25
      a Wy tu jeszcze temat wałkujecie, że aż podziwiam, jak to można ze zwykłej mdłej
      historyjki, jakich setki tysiące w tym zdemoralizowanym wink świecie robić takie
      epopeje smile)
      Facet jest po prostu statystycznym gościem tylko "ma gadane" i pięknie w necie
      pisze, że qrwiarz jest - tylko w słowa ładne to wszystko przyobleka.
      No litości naprawdę wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka