To jednak znakomity argument - cd. alimentów

15.05.10, 16:12
W nawiązaniu do wątków o alimentach, roszczeniach, pracy w domu, odpoczynku etc.
Jednak fakt, że zarabiam trochę więcej od eksa i więcej finansowo i czasowo
przeznaczam na dziecko daje mi sporą przewagę w jakichkolwiek dyskusjach
dotyczących kasy i szeroko pojętego wkładu:
- nikt mi nie może zarzucić, że za pieniądze eksa chodzę do fryzjera
- mam pełne prawo wymagać, żeby brał zwolnienia na dziecko równo ze mną (w
sumie mnie to kosztuje więcej)
- mam pełne prawo wymagać, żeby zapewnił dziecku opiekę przez 2 tygodnie
wakacji (urlopu mamy tyle samo, a ja z dzieckiem dodatkowo wyjeżdżam w zimie)
- forumowi dyskutanci postrzegający eksie jako pasożyty mogą mi nafukać
- obowiązki domowe typu: pranie, zakupy, sprzątanie, realizuję więc na teksty
eksa, że dzieciątko ma nieuprasowane koszulki mogę odpowiadać, że prosz....
skoro mu się nie podoba to niech prasuje, ja nie odczuwam potrzeby, a zajęć
mam wystarczająco dużo
- alimenty nie są dla mnie rekompensatą za cokolwiek (tym bardziej, że to ja
odeszłam)
- eks nie może narzekać, że mu ciężko, bo proszsz... pracuję, zarabiam,
ogarniam dom i dziecko + życie osobiste - mogę świecić przykładem

Naprawdę ogromny komfort psychiczny.
    • pan-kowalski Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 15.05.10, 21:30
      Skoro masz większe możliwości zarobkowe od eksa, to naturalnym jest,
      że możesz utrzymywać dziecko w większym od niego zakresie, tak
      to zostało ujęte w KRiO.
      Co do wakacji, zwolnień - normalna sprawa, u mnie chłopaki jakoś nie
      oglądają się na robotę jak któremu dzieciak zachoruje, tylko każdy
      bierze parę dni opieki - może Twój eks i bez Twoich wymagań jest
      takim właśnie normalnym ojcem ?
      • a1ma Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 19.05.10, 10:58
        pan-kowalski napisał:

        > Skoro masz większe możliwości zarobkowe od eksa

        A gdzie pan to wyczytał?
        Autorka więcej zarabia, co nie znaczy, że ma większe możliwości zarobkowe.
        • pan-kowalski Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 20.05.10, 12:03
          Autorka wymienia tu n przewag nad byłym mężem i ten ciąg jest na tyle
          liczny, że bez wyczytywania można rekurencyjnie założyć także przewagę
          n + 1. Zresztą możliwości eksa określił sąd ustalając wysokość alimentów.
          • triss_merigold6 Bzdura 20.05.10, 15:12
            Nie mam większych możliwości zarobkowych. Obydwoje pracujemy w
            identycznym wymiarze godzin 8-16, z tym, że ja w budżetówce więc
            wynagrodzenia są dość sztywno określane. W dodatku ja sprawuję
            codzienną opiekę nad dzieckiem (zaprowadzić do przedszkola, odebrać,
            zakupy, obiad, pranie, położenie spać etc.) więc czasowo jestem
            zdecydowanie niedyspozycyjna.
            Możliwości eksa określił on sam, a ja nie negowałam dla świętego
            spokoju, bo nie chce mi się szarpać.
    • tully.makker Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 15.05.10, 22:05
      Mnie te dylematy tez nie dotycza - moj Ex doskonale wie, ze wybral
      ma zone i matke swojego dziecka kobiete o najwyzszych standardach
      moralnych. Nigdy by mu do glowy nie wpadlo, by okazac mi brak
      zaufania w jakiejkolwiek dziedzinie.
    • tylkotroche Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 16.05.10, 19:02
      Moja mała satysfakcja po rozwodzie dotycząca wychowania dzieci:
      Parę razy odbyła się dyskusja z ex pt " dziecko chce coś ( dodatkowe zajęcia, prywatna szkoła itp)
      moje pytanie do ex - czy masz coś przeciwko temu ?
      odpowiedź - , no tak, bo to jest drogie i mnie na to nie stać
      mój komentarz - nie pytam ani nie proszę o pieniądze, pytam się, czy widzisz jakiekolwiek przeciwwskazania, żeby dziecko to miało?
      no nie... ale to niepotrzebne.. ( np dodatkowy angielski- syn SAM poprosił!)
      - to super, bo to moje a nie twoje pieniądze, wiec bedzie dodatkowy angielski!

      mina byłego ... bezcenna.

    • enesta Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 17.05.10, 19:56
      Czytam i czytam o tych alimentach i zazdroszczę Wam konkretnego
      podejścia. Co więcej dochodzę do wniosku że całą odpowiedzialnością
      za utrzymanie dzieci obciążyłam siebie.
      Bo jeden ex ma właśnie małe dziecko, a żona nie pracuje (wcześniej
      dodatkowo coś kupował z niemą groźbą że mam nie występować o
      podniesienie alimentów) drugi nie radzi sobie ze znalezieniem stałej
      dobrej pracy a teraz jest na zasiłku dla bezro. i pracuje na czarno..
      Więc ja muszę być silna.
    • aneta-skarpeta Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 18.05.10, 09:44
      ja mam zasądzone alimenty, jednak tata płacił falowo, falowo
      utrzymywał kontakt..teraz kontaktu i alimentów zero

      odchodząc od męża wiedziałam jakim jest człowiekiem i wiedziałam, ze
      postaram sie zrobic wszystko, zeby móc samej sobie poradzic z
      dzieckiem. długo nie było łatwo, ale w końcu sie poukładało.
      cieszę sie że umiałam sobie poradzić sama

      dla mnie to było straszne, że musze ojca dziecka prosić, upominać,
      przypominac o jego obowiązkach.
    • malgolkab Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 18.05.10, 12:46
      to zazdroszczęsmile
      ja też pracuję, zarabiam, nie żyję z alimentów byłego (oficjalnie
      jeszcze obecnego). ale tatus zabiera co 2 weekend, w tygodniu nigdy,
      bo "on pracuje", L4 na młoedego zawsze biorę ja. na moją propozycję,
      aby jakoś to podzielić, usłyszałam, że zawsze może dziecko mieszkać
      z nim, mam podać w sądzie, ze miejscem zamieszkania bedzie dom ojca
      i wtedy on sobie zorganizuje sam wszystko, skoro ja nie umie.
      ręce opadają...wakacje trwają 9 tygodni, z tego 2 zapewnia on po
      mojej prośbie, resztę ja i moi rodzice (oboje również pracujący).
      od początku nie ograniczałam kontaktów, no, ale tatusiowi starczaja
      2 weekendy w miesiącu...
      ale fajnie się czyta, że są jeszcze normalni ludziesmile)
      • eutherpe Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 18.05.10, 13:05
        Ale jak np chcesz podzielić l4?Połowa dnia u taty, połowa u Ciebie?Czy chcesz
        żeby po prostu w czasie choroby dziecka, jeszcze obecny mąż przychodził do Was i
        siedział z nim.?
        • aneta-skarpeta Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 18.05.10, 14:02
          ja np nie biore L4 na dziecko- naprawde w sporadycznych sytuacjach
          jak jest mdlejace itd

          jak jest przeziebione itd to lece do lekarza, potem podrzucam do
          babci i tam sie kuruje

          wiec pewnie mozna tez tak z ojcem zrobic

          a nie oszukujmy sie, czesto jest tak ze dziecko jest zasmarkane i
          nie chcemy puszczac go do szkoły, przedszkola, ale nie
          jest "umierające"
        • agamagda Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 18.05.10, 14:05
          Wydaje mi się że malgolkab, pisze o pewnym podejściu typowo męskim,
          które można zdefiniować tak:
          "jestem super tatą bo płacę alimenty i idę do kina (McDo, karuzelę
          itp) z moim dzieckiem raz na dwa tygodnie".
          Zazwyczaj facet wykazuje zero zainteresowania, kto chodzi z
          dzieckiem na zajęcia dodatkowe, kto z nim siedzi jak jest chore. Po
          prostu zero zainteresowania życiem codziennym. Co ciekawe, oni chyba
          naprawdę są przekonani (a w każdym razie zwykle tak jest) ŻE
          NAPRADWE SIE WYWIĄZUJĄwink.

          A co do ich propozycji wzięcia dziecka do domu, zwykle to straszak.
          • eutherpe Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 18.05.10, 14:15
            Ooo, mój jest super tatą, bowiem opowiada naszej córeczce na odwiedzinach, ze u
            tatusia będzie mieć wszystko i tatuś na wszystko Jej pozwoli.Zadnego
            zainteresowania stanem zdrowia Malutkiej, jej potrzebami-jedynie pragnie z nią
            spacerować...I stałe żądania zabierania córci do swojej rodziny, która nie ma z
            dzieckiem kontaktu od 1,5 roku...Alimenty owszem płaci- posiada dobry zawód i
            stanowisko, a musi Biedaczysko 400 zł łożyć na Malucha.Ale z tych 400 potrafił
            odtrącić 100.
          • malgolkab agamagda 19.05.10, 12:33
            dokładnie to miałam na myślismile
        • triss_merigold6 Normalnie 18.05.10, 15:06
          Normalnie np. ja 3 dni zwolnienia, on 2 dni zwolnienia, albo ja z
          dzieckiem w piątek w domu (+ sobota-niedziela), on w poniedziałek +
          kombinacje alpejskie z dziadkami.
          Bywało, że w czasie choroby dziecka przyjeżdżał rano, a ja
          wychodziłam do pracy. Ale rzadko.
        • malgolkab eutherpe 19.05.10, 12:32
          chodzi o sytuację, kiedy młody jest np. przeziębiony - nie ma
          goraczki, ale kaszle i smarka i wiadomo, że do przedszkola go nie
          poślę... myslę, że przewiezienie go autem do taty (10 minut) na 3
          dni nie spowodowałoby poważnego uszczerbku na zdrowiu.
          dla mnie po prostu jest dziwne, ze on uważa, że wszystkie obowiązku
          związane ze zdrowiem dziecka spoczywają na mnie (wizyty u lekarzy,
          chodzenie na badania itd.). ale może to ja jestem inna...
      • kajda28 Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 19.05.10, 09:15

        że zawsze może dziecko mieszkać
        > z nim, mam podać w sądzie, ze miejscem zamieszkania bedzie dom
        ojca
        > i wtedy on sobie zorganizuje sam wszystko, skoro ja nie umie.
        > ręce opadają...

        I tu Cię ma, wie że po takim tekście więcej mu to nie zaproponujesz.
        A w sądzie może mogłabyś zaproponować aby opieka nad dzieckiem
        przewidywała również opiekę nad chorym dzieckiem (znaczy branie na
        przemian zwolnień lekarskich, lub zapewnienia w tym czasie innej
        opieki). I o ile sąd nie nakaże mu go zabierać, to go poinformuje że
        ma obowiązek opiekować się chorym dzieckiem na równi z tobą nie
        zależnie od miejsca zamieszkania dziecka.
        • aneta-skarpeta Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 19.05.10, 09:32
          a ja sie zastanawiam, jak wpłynie na dziecko opieka i kontakt z
          ojcem, które tego niechce, a robi to tylko dlatego, że musi?
          • kajda28 Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 19.05.10, 10:06

            > a ja sie zastanawiam, jak wpłynie na dziecko opieka i kontakt z
            > ojcem, które tego niechce, a robi to tylko dlatego, że musi?

            Przecież nie musisz po niego dzwonić. Ale dobrze jakby wiedział że
            opiekując się swoim dzieckiem nie robi nikomu łaski i jest jego
            obowiązkiem.
            Ja zawsze się cholernie bałam tego że dzieci będą czuły się
            odrzucone przez swojego tatę. Chyba nie czują, dalej go kochają,
            młoda ma łzy w oczach jak czytam jej listy od niego. Ale do tego
            trzeba dobrej woli dwóch osób.
            • aneta-skarpeta Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 19.05.10, 13:01
              no widzisz, trzeba woli dwóch, a nie jednej.

              jak facet nie czuje potrzeby bycia w zyciu dziecka to w czesniej czy
              pozniej sobie odpusci, a trudno zeby była zona całe zycie tłukła mu
              do głowy że powinien, ze dziecko teskni itd

              w takiej sytuacji przymuszanie ojca do obowiazku mija sie z celem
    • eutherpe Re: To jednak znakomity argument - cd. alimentów 20.05.10, 12:09
      Może nie zgodzicie się ze mną ale uważam,że kobieta i mężczyzna po rozwodzie nie
      wrócą już nigdy do stanu "rodzinnego", pomimo tego,że nadal pozostają
      rodzicami.W końcu rodzina rozsypała się a sporadycznie spotyka się przypadki,że
      obydwoje współpracują, nie siejąc dookoła negatywnych emocji. Ja tam się
      cieszę,kiedy były mąż przychodzi do córci ze względu na Dziecko ale chętnie
      wezmę l4 podczas jej choroby abyśmy mogły spędzić ten czas same.Bo zostałyśmy
      przecież same i do Pana zawozić nie będę.
      • noname2002 Eutherpe 20.05.10, 13:48
        Ale właśnie chodzi o to, że to kobieta z mężczyzną się rozwiedli a nie mężczyzna
        z dzieckiem! I takie właśnie sprawy jak chorobowe czy zawożenie na dodatkowe
        zajęcia powinny być czymś normalnym dla obu stron a u nas jest gloryfikowany
        ojciec, który w ogóle widuje dziecko i względnie regularnie na nie płaci.
        • eutherpe Re: Eutherpe 20.05.10, 14:14
          No ale niestety trzeba stać się realistą i uświadomić sobie,że w większości
          przypadków tak nie jest.I ze ojcowie pomimo domagania się ustawicznie swoich
          praw, tylko i wyłącznie na tych prawach się skupiają. Ja mam cudowną córcię,
          jestem rozwódką , ojciec odwiedza dziecko ale wiem,że lepiej nie będzie.I ja już
          nawet o pewnych sprawach nie nawet z nim nie dyskutuję, ponieważ wiem,że nawet
          dzieciątko które powinno łączyć i być wyznacznikiem wspólnego frontu, nie
          pozwoli na utworzenie z nas "dobranej pary rodziców".
          • bozka45 Re: Eutherpe 29.05.10, 16:24

            Smutne to, co dzieje się w męskich sercach. Idą na łatwiznę.
            Odchodza nie tylko od kobiet - żon, ale także od dzieci. Moj mąż był
            nadzwyczaj kochgającym ojcem małych córeczek. Młodszej, którą
            faworyzował, plutł warkoczyki do przedszkola, karbował włosy,
            usypiał, stroił... I zamienił na kobitkę 20 lat młodszą...
            • errormix Re: Eutherpe 29.05.10, 16:31
              A ja sobie was czytam.... smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja