JaK DZIELILIŚCIE majatek?

28.05.10, 15:11

Zostaję z 2 dzieci ( 20 i 14 lat). On odchodzi z młodszą o 15 - 20
lat. Oboje przez 20 lat ciężko pracowaliśmy na to, co mamy. Podział
majatku wiąze się de facto z zabezpieczeniem posagowym dorosłych
córek i zabezpieczeniem na wypadek śmierci męża 9pracuje za granicą
i w wypadku jego smierci nie bedą miały renty... Mąż chce w sumie
1/3 majatku. Dom ma być współwłasnością moja i córek. On bierze
nieruchomośc za miastem (ok. 80 tys., zas oszczedności mają iść na
poczet alimentów (chce abym nie wystepowała o nie jeszcze przez 4
lata).
Co mi radzicie. Jak było u Was? Piszcie proszę.
    • errormix Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 28.05.10, 16:47
      Nie dzieliłem. Nie mogłem. Nie umiałem wyobrazić sobie, że ja - facet - mógłbym
      wziąć kobiecie jakieś meble, samochód, ciąć lodówkę, wyrywać drzwiczki od pralki
      czy wybierać połowę sztućców ze ślubnego zestawu.

      Owszem, chodziły mi takie myśli po głowie, zastanawiałem się, nawet chyba tu na
      forum o tym pisałem, ale były to raczej porywy chwili, te nieliczne momenty
      przemożnej chęci rewanżu, nawet zemsty. Momenty, jakie każdy z nas ma lub miał,
      że ja to kupiłem, a ktoś inny tu przyjdzie i będzie z tego korzystał. Zemsty za
      to wszystko złe co mnie spotkało. Za tę rodzinę rozbitą, za to dziecko
      opuszczone, za ten uśmiech ironiczny w chwilach, gdy mi łzy na podłogę kapały.

      Ale gdy przyszło co do czego odpuściłem. Sam sobie trochę pieniędzy odłożyłem,
      kredyt wziąłem, mieszkanie kupiłem. Cieszyłem się jak dziecko, że mogę, że
      potrafię, że nie jestem aż takim frajerem jak tu na tym forum o mnie często pisano.

      Wysoki sąd po mojej stronie stanął. Dostałem alimenty. Ex nie płaci. Już wiele
      miesięcy. Poszedłem do komornika. Dzisiaj go na ulicy spotkałem. Zapytał czy za
      długi byłej żony jej połowy naszego samochodu bym nie chciał.

      I tak się zastanawiam. Bo jeśli nadal nie będzie płaciła to poza samochodem, za
      jakieś dwa lata dostanę jej połowę naszej działki, w międzyczasie pewnie połowę
      mebli, dywanów i te wspomniane wcześniej drzwiczki od pralki.

      Sztućce jej podaruje. Kupiłem sobie własne.
    • tautschinsky Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 28.05.10, 17:35
      bozka45 napisała:


      > Zostaję z 2 dzieci ( 20 i 14 lat). On odchodzi z młodszą o 15 - 20
      > lat.



      To z kim odchodzi, kto winien - to każda nawet kobieta (a przynajmniej powinna z tego co dotąd czytałem) napisze, że nie ma znaczenia przy podziale majątku.

      Także to, że dzieci nie są brane przy podziale tegoż majątku - bo wy się dorobiliście - nie dzieci.

      Zresztą te dzieci zwłaszcza w przypadku 20 letniej kobiety to trochę na wyrost, ale mniejsza.



      Podział
      > majatku wiąze się de facto z zabezpieczeniem posagowym dorosłych
      > córek i zabezpieczeniem na wypadek śmierci męża 9pracuje za granicą
      > i w wypadku jego smierci nie bedą miały renty...




      Pierwsze czytam coś takiego smile Jakaż zgrabna interpretacja! Gratulacje - posagowe zabezpieczenie...smile No niech cię.

      On nie odchodzi od córek - to znaczy zawsze może
      im coś przepisać, dać a po śmierci one jako jego
      dzieci dziedziczą po nim.

      Piszesz o tej rencie jakby on zaraz miał umrzeć
      a przecież odchodzi do jakiejś młódki, więc o jego
      zdrowie bądź droga jeszcze żono spokojna! Nowa kobieta
      się zatroszczy o niego i żadna renta dla córek nie będzie potrzebna - jeszcze tatuś na ich śluby przyjedzie smile




      Mąż chce w sumie
      > 1/3 majatku.


      Głupio myśli. Powinno się dzielić pół na pół.
      Dzisiaj godzisz się nie występować o alimenty
      dla jednej z córek (bo druga jest dorosła i to
      ona ma prawo ale nie obowiązek wystąpić o alimenty
      od ojca jak i od ciebie, matko), a jutro zmienisz
      zdanie - jak wiele kobiet.
      • aneta-skarpeta Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 28.05.10, 18:51
        zeby nie bylo tak, ze nowa, mlodsza wycisnie z niego ostatnie soki ( nie mam na
        mysli goracego sexuwink)...przeciez kazda mysli tylko o pieniadzach
        • tautschinsky Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 28.05.10, 19:16
          aneta-skarpeta napisała:

          > zeby nie bylo tak, ze nowa, mlodsza wycisnie z niego ostatnie soki ( nie mam na
          > mysli goracego sexuwink)...przeciez kazda mysli tylko o pieniadzach




          Istnieje taka możliwość, ale może okazać się
          miłością jego życia. Iluż to kobiet pierwszy
          związek okazywał się porażką a dopiero ten drugi
          tym właściwym? smile
    • ro35 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 00:09
      jeszcze nie dzieliliśmy. dałem szansę ex, aby znalazła sobie lepiej płatną
      pracę, miała z czego mnie spłacić. nie skorzystała, trudno. raczej nie będę się
      litował...
      ps.
      majątek (wspólny) zazwyczaj dzieli się 50/50.
      • sauber1 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 01:00
        Ja osobiście jestem wyznawcą jednej zasady podziału, siekierą wszystko na
        połowę, albo nic i tak to kiedyś nie będzie miało żadnego znaczenia, a nie ma
        nic gorszego jak sie bieda o majatek bije !!!
        • bozka45 dzięki 29.05.10, 01:50

          Uważam, że rozwód nie powinien zmieniać wiele w sytuacji dzieci
          (nawet tych 20-letnich - studiujących) o ile nie zmieniły sie
          dochody rodziców.
          W stuacji, gdy tatuś niestety wcielił sie w role dovbrego wójka
          jedynie i nie mysli rozsądnie o przytszłości dzieci, to we mnie -
          jak juz pisałam - zrodziła sie lwica. I tyle. Dzieci to nie
          widzimisię, to odpowiedzialność. A tatauś musi uwzględnic
          ten "balast" w swoich planach. Jego partnerka również. wszak
          wiedziała, że wpuszcza do łozka dzieciatego faceta.
          O dziedziczenbiu po powtórnie zamęznym ojcu słyszałam wiele
          historii. Ta druga z reguły pomysli o testamencie.
          Życie jest zycie. Żadnych sentymentów i taryfy ulgowej. Mój
          jeszcze maz duzo jeździ samochodem, bez okularów przy pokaźnej
          wadzie wzroku, i dobry seks z młodszą niewielkie ma przełożenie...
          Raczej opaczność boska...
          Może zołza jestem, ale zdrowego rozsądku nie wytnę sobie na
          czyjeś zyczenie....
          • tautschinsky Nie majątek małżonków a majątek "rodziny"? 29.05.10, 12:02
            Czyli postawa roszczeniowa i w argumentacji śmieszna.
            Żeby oczywiście dzieciątka nie straciły (20 lat! i 14!).

            Ale bozka i inne kobiety odmiennie by się wypowiadały,
            gdyby to "prawo dzieci do wspólnego majątku" nie uwzględniać tylko w przypadku rozpadu związku rodziców, ale zawsze, kiedy dziecko by dorastało i miało się usamodzielnić. I wtedy trzeba by SPŁACAĆ dzieci z tego, czego rodzice się dorobili. I tak - dorosła 20letnia kobieta mogłaby zażądać 1/4 całego majątku wspólnego rodziny (bo tak by się go traktowało - nie jako odrębny majątek rodziców, którzy się dorobili, tylko jako rodzinnego), druga by dorosła i zażądałaby zgodnie z prawem swojego udziału. I tak po odchowaniu dzieci rodzice zostawaliby ze swoją połową smile Cuda by się działy w przypadku rodzin wielodzietnych, bo jak dzielić jedyny majątek jakim byłoby mieszkanie na powiedzmy 9 osób, kiedy trzeba by kolejno spłacać wychodzące z domu dzieci?
    • plujeczka Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 07:45
      jestem w trakcie podziału majatku, sprawę ja wniosłam nrazie trwa
      ponad 2 lata.Ex maz nie stawił się jeszcze na żadnej rozprawie tylko
      jego adwokat. Zażądał połowy wartoci mieszkania i połowy kasy za
      majatej ruchomu, który ex maz wycenił na 15000 a sas na 500
      zł.Wszystkie jego działania maja na celu zniszczenia mnie finansowo
      poniewaz kazda wycena biegłego kosztuje i za to musimy płacić po
      połowie. Ex zarabia 3 razy wiecej ode mnie wiec dla mnie to
      pokaxna "wyrwa" w budżecie ,ze o adwokacie nie wspomnę.W tej
      sytuacji wystapiłam o nierówne udziały poniewa ex maz pił i pije a
      ponadto jego dziełem są rozbite samochody, które były majatkiem
      wspólnym.Narzie jest to walka i przez sale sądową przewijają się
      świadkowie. Poza tym moja była ksiażeczka mieszkaniowa załozona wile
      lat przed slubem przez moich rodziców ale jak się okazuje sądy tego
      nie zalicxaja bo mieszkanie nabyte krótko po slubie wiec espólne co
      jak dla mnie jest paranają wiec ide w kierunku nierównych udziało bo
      ja w to małżeństo coś wniosłam on nic.Jak bedzie ? nie wiem sąd to
      wielka nieawiadoma ponadto sprawe prowadzi kobieta a te mnie z zaady
      nie lubią a jego uwielbiają bo taki biedny skrzywdzony misiu.
      Prawda jest ze sąd nie bierz pod uwage dzieci w podziale majatku
      albowiem to nie dzieci tworzyły majatek tylko rodzice choc jak dla
      mnie to krzywdzace bo wynika z tego ,ze to co do tej pory dziecko
      dostało a wiec dom, mieszkanie tak naprawę zabiera się dziecku.Nic
      do rzeczy nie ma wiek dziecka ale...sądy dorosłe dzieci traktuja tak
      jak by ich nie było na świeie bo wychodzą z załoenia ze 20 latek to
      dorosła osoba a ,że niesamodzielna Boze kogo to obchodzi.
      U nie prawdopodobnie akonczy sie to sprzedaz mieszkania ponieważ w
      mium wieku bank nie dzieli mi takiego kredytu i w takiej wysokosci
      około 110 tysiecy złotych co przy moich zarobkach jest naprawde
      kwotą astronomiczna i dodam ,ze przy jeszcze uczaćym sie dziecku co
      jak wiemy tez wymaga nakładów finansowych.
      Powiem ci krótko i tak masz szczescie ,że twój jeszcze maz chce
      takiego podziału i radze Ci zgódź się mój ex na zadna propozycję
      ugody nie przystała to oznacza wile lat błakania się w sądzie.
      Rozumiem Cie , ze jest ci przykro i czujesz się zdradzona bo wybrał
      młodszą ale pamietaj schowaj swoją urazona dume i walcza o
      mieszkanie póki chce się zgodzić aby dom przepisać na dzieci póxniej
      zdanie zmieni a jak sie nowa panienka dowie ile kasy ej wybranek
      chce"dac"starej rodzinie pójdzie po rozum do głowy i zacznie nim
      rządzić a wówczas dopiero zobaczysz jak to w sadzie
      wyglada.Przepraszam nie mysl ze jestem po stronie twojego meza ale z
      własnego doswiadczenia wiem jak to jest wiec wybierz mniejsze zło i
      wiecej zdrowia psychicznego dla siebie a dach nad głową
      najwazniejszy bo daje dzieciom poczucie stabilizacji i takich
      świat "legł w gruzach". W sadzie nie znaczy SPRAWIEDLIUWIE
      naprawdę..przemysl na spokojnie a do tego dojdzie ci adwokat a Ci
      równiez biora ile wlezie bo za darmo nikt na sprawę nie pójdzie
      poźniej sie okaze ,ze połowa domu jest w kieszeni adwokata , który
      bedzie Cie reprezentował a wyniku i tak CI żaden nie
      zagwarantuje.Pozdrawiam
      • anart59 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 08:39
        U mnie podział to chyba będzie horror,cwaniak upatrzył sobie co chce i przy
        biegłym tak sprytnie zaniżał i ciął a co niby ma byc dla mnie windował do góry
        ,/nawet malutkie krzaczki w ogrodzie /powiedział tez że chce połowę wartości
        mebli córki/kupiła jej je babcia na 18/,taki tatus,więc jeżeli mąż Ci oferuje
        taki podział ,to się po prostu ciesz.
        W sądzie dorosłe ale uczące się dzieci nie istnieją już,nikt tylko nie pomyśli
        ile im trzeba jeszcze pomóc,tatus nagle zrobi się biedny i zapłaci tyle,że nie
        wystarcza nawet na opłatę wynajmu lokum na czas studiów.Sam bawi sie w najlepsze
        i śmieje w twarz.Zanim dojdzie do podziału , można oszalec,przewlekłość sądów
        jest porażająca.
        Prawo a właściwie bezprawie działa na korzyść strony silniejszej,cwańszej
        ,umiejącej kłamać i lawirować. Dlatego najlepiej jest,jeżeli można się dogadać
        i nie wchodzić w tryby machiny sądowej.
        • bozka45 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 12:54

          Pamiętam ulgę, jaka odczułam, gdy mąż podtrzymał te propozycję.
          Cenie i jestem mu wdzieczna za taka postawę. To mnie rozmiękcza
          wręcz... Co niezbyt dobrze wpływa na moją kondycję, bo przypominaja
          się dobre chwile, gdy z determinacją budowaliśmy nasz dom... Ach
          szkoda tego wszystkiego. Mam świadomość, że maz zostawia za sobą
          szmat swojego zycia i wysiłku... Może znajdzie szczęście... życzę mu
          tego.
          Równolegle jednak włącza mi sie lwica walczaca o ytrzymanie
          swojego gniazda, włacza się strach i lęk, że sobie nie poradzę.
          Odpędzam myśli, że mogą być trudne chwile, niespodziewane wydatki...
          Dzieci sa w takim wieku, kiedy najwiecej kosztują. Maja potencjał,
          są zdolne... i co destrukcja i demolka w wykonaniu ich ojca ma
          sprawic, że beda całe zycie sprzedawały w sklepie? <Mąz pokazał jak
          potrafi być bezwzględny... Nie zostawi nam zapewne nawet adresu...
          Jest człowiekiem o słabym charakterze, dającym sie łatwo
          manipulować. Ze mnie zrobił swojego wroga. A ja taka jestem, że chce
          grac z nim fehr. Jak powiem, że 4 lata bez alimentów na 2 dzieci w
          zamian za 50 tys. oszczedności, to wcześniej do sadu nie wystapię.

          Ot, dylematy mnie dopadły. Dzieki dziewczyny za madre, życiowe
          rady. Trafiły do mnie. Zaś wam przesyłam pozytywne wsparcie. Niech
          Wam się wiedzie w tych sądach...
          • tautschinsky Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 13:29
            bozka45 napisała:

            > Pamiętam ulgę, jaka odczułam, gdy mąż podtrzymał te propozycję.
            > Cenie i jestem mu wdzieczna za taka postawę. To mnie rozmiękcza
            > wręcz...




            Tekst o rozmiękczaniu słyszy bardzo wielu jeleni.

            Nie ma nic bardziej rozmiękczającego "serce" kobiety
            niż pieniądze... smile Smutna prawda o "duchowości"
            świadcząca. A że on głupio robi to się w przyszłości przekona. Czy nie założyciel tego forum niemal wszystko "po męsku" oddał swojej ex, która potem i tak nie miała skrupułów, kiedy zaczęła go niszczyć alimentacyjne? Może jednak mąż twój jeszcze się opamięta. Teraz przemawia w nim poczucie głupiej winy oraz ty sama, która skutecznie umiesz nim manipulować. Dlaczego to zawsze faceci są tymi frajerami? smile No, są wyjątki, ale jakże rzadkie!



            > Dzieci sa w takim wieku, kiedy najwiecej kosztują.



            20 letnia kobieta to dorosły człowiek,który choć
            częściowo może na siebie zarobić. Każdy myślący
            studiujący nie jakieś g typu pedagogika na drugim,
            trzecim roku ZACZYNA już pracować, by zdobyć doświadczenie. Nie rozczulaj się, że najwięcej kosztują właśnie w tym wieku. Bo kiedy dziecko jest noworodkiem to też podobno najwięcej kosztuje. Zawsze jest to "najwięcej" w zależności od kobiety, która walczy o kasę smile



            Maja potencjał,
            > są zdolne... i co destrukcja i demolka w wykonaniu ich ojca ma
            > sprawic, że beda całe zycie sprzedawały w sklepie?




            Będą się "hańbiły" (bo dla ciebie praca w sklepie to widać jakaś hańba) dlatego, że dojdzie do podziału domu? Wolne żarty smile Dorosła córka może i zapewne to zrobi - wystąpić o alimenty od ojca i OD CIEBIE. A o pieniądze dla najmłodszej już powalczysz, nie popuścisz, nie dasz się, bo należy ci się przecież smile




            <Mąz pokazał jak
            > potrafi być bezwzględny... Nie zostawi nam zapewne nawet adresu...
            > Jest człowiekiem o słabym charakterze, dającym sie łatwo
            > manipulować.




            Ot co! Tobie dał się JUŻ ZMANIPULOWAĆ! I zamierza ze wspólnego majątku wziąć 1/3. Czyż to nie słabeusz, który nie myśli perspektywicznie? Co on sobie myśli, że dzięki temu będzie płacił jakieś groszowe alimenty bo teraz mu tak obiecasz? smile


            Z tą jego bezwzględnością wynikającą z nie zostawienia adresu rzeczywiście wychodzi na niesamowitego brutala smile Uważaj, jeszcze numer telefonu zmieni i zapuści wąsy, żebyś go na ulicy nie poznała.





            Ze mnie zrobił swojego wroga. A ja taka jestem, że chce
            > grac z nim fehr. Jak powiem, że 4 lata bez alimentów na 2 dzieci w
            > zamian za 50 tys. oszczedności, to wcześniej do sadu nie wystapię.




            Niech ten człowiek sobie adwokata weźmie i niech ten mu powie, że tak robiąc robi największą głupotę!!!!!

            Kasę weźmiesz a jej wzięcie nie zobowiązuje cię do nie występowania o alimenty - co wiesz i się cieszysz smile

            Twój mąż wychodzi na jakiegoś durnia, którym manipulujesz... Kolejny. Może jednak się na czas
            zreflektuje albo pomoże mu w tym nowa pani - chyba
            cała w niej nadzieja, w końcu teraz jego kasa będzie
            do jej dyspozycji smile




            • adaria38 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 13:42
              A ty tautschinsky masz dzieci? jesteś po rozwodzie czy w trakcie?
            • bozka45 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 13:45
              tautschinsky!

              Zioniesz negatywizmem i męskim egoizmem. Wara od moich postów!
              Mnie nie interesują Twoje chore wypociny. I tak w kółko piszesz to
              samo ble, ble, ble...
              Nie wiesz, co znaczy samotnie wychowywać dorastające dzieci.
              Wychowywać, a nie chować! Nic nie wiesz ani o mnie, ani o mojej
              córce! Pewnie Cie rozczaruję, że pracuje w weekendy i po południu.
              Co nie znaczy, że ma rzucić studia na renomowanej uczelni, aby
              kochance ojca, która wciagnęła go do łóżka, zyło sie lepiej...
              Mój maz dostał pomoc od swoich rodziców na start zycia i uważam,
              że jest zobowiązany pomóc swoim dzieciom w miare swoich mozliwości.
              Jego pseudoposzukiwanie szczęścia, to - sory - ale widzimisię w
              kryzysie wieku średniego, wyraz niedojrzalej osobowości.
              • tautschinsky Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 14:14
                bozka45 napisała:


                >męskim egoizmem.


                Nie. Natomiast ciebie wyraźnie cechuje egoizm
                bardzo charakterystyczny dla kobiet, które zasłaniają
                się "dobrem dzieci" (w tym mnie rozśmieszyłaś - przede wszystkim tym 20letnim "dzieckiem) smile i rozgrywają
                finansowe sprawy łechcąc "męską dumę" - patrz to rozczulenie, kiedy mąż podtrzymał swoją (?) decyzję o podziale majątku, który jest dla niego niesprawiedliwy i na dłuższą metę po prostu głupi.

                Masz wziąć w kieszeń 50 tys. i w zamian zobowiązujesz się nie wnosić sprawę o alimenty na jedno dziecko (bo drugie jest dorosłe i ciebie również może pozwać o alimenty smile kiedy wiadomo, że takie "zobowiązanie" to on nawet mając na papierze może sobie powiesić w wc, bo nie ma ono mocy prawnej. Facet nie myśli, ty natomiast intensywnie kręcisz temat, by ugrać dla siebie jak najwięcej.






                > Wara od moich postów!





                One nie są twoje z chwilą kiedy umieszczasz je na publicznym forum. Jeśli chcesz, żeby były "twoje"
                to wysyłaj maile - jeśli one nie będą do mnie nic mi
                do nich smile




                >Nie wiesz, co znaczy samotnie wychowywać dorastające dzieci.



                A skąd to wiesz, że ja nic nie wiem? smile

                A co do dzieci - jedno już dawno jest
                dorosłe, a drugiemu już niewiele zostało.



                Pewnie Cie rozczaruję, że pracuje w weekendy i po południu.
                > Co nie znaczy, że ma rzucić studia na renomowanej uczelni, aby
                > kochance ojca, która wciagnęła go do łóżka, zyło sie lepiej...


                To się chwali, że pracuje.

                Ale - ponawiam pytanie - co ma podział domu
                do alimentów? smile

                Jeśli 20letnia córka dalej chce się uczyć w tej
                renomowanej uczelni to pozwie ojca i ciebie o
                alimenty i będzie to czyniła. Albo dogada się
                z ojcem i z tobą, że będziecie to jej studiowanie
                finansować.

                Dom chcesz dla siebie zatrzymać, by nie spłacać
                męża, więc nie mieszaj w to dzieci, zwłaszcza, że
                są już bardzo dorosłe, a jedno wręcz przerośnięte smile




                >Mój maz dostał pomoc od swoich rodziców na start zycia i uważam,
                > że jest zobowiązany pomóc swoim dzieciom w miare swoich mozliwości.




                Ale to on zadecyduje, czy chce dać coś córkom ekstra.
                Jego wola. ALE IM DAĆ, NIE TOBIE. Jeśli będzie chciał
                to może wnosić o sprzedaż domu a swoją połowę wpłacić na konto córek, tak, żebyś nie miała do tych pieniędzy dostępu. To jest podstawa.

                A tak poza tym powoływanie się na to, że jego rodzice
                mu dali, więc on teraz jest zobowiązany. No przepraszam - a jeśli rodziców miałby skąpych, miałby analogicznie postąpić wobec własnych dzieci, bo i rodzice jego tak wobec niego postąpili? smile



                > Jego pseudoposzukiwanie szczęścia, to - sory - ale widzimisię w
                > kryzysie wieku średniego, wyraz niedojrzalej osobowości.



                I być może za to zapłaci. Ale on przecież - nie ty.
                • adaria38 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 29.05.10, 15:22
                  tautschinsky masz dzieci? jesteś po rozwodzie czy w trakcie?
              • krysio1234 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 31.05.10, 21:22
                oj bozka, bozka, napisz od razu, że na niczym innym Ci nie zależy tylko na tym
                by jak najbardziej dopiec mężowi. Wy wszystkie kobiety, które zostałyście
                porzucone, które nie sprawdziłyście się w roli żony, za najwyższy cel stawiacie
                sobie niszczenie waszych współmałżonków. Długo pewnie nie dasz mu spokoju, bo
                wychodzisz z założenia, że skoro Ty nie jesteś szczęśliwa, to czemu on ma być.
                Będziesz drążyła, wymyślała, opowiadała o dobru dzieci, a wiadomo o co Ci
                chodzi. Powinnaś dziękować Bogu za zdrowie, za to co masz i mają Twoje córki, bo
                uwierz mi nie jeden nigdy do tego nie dojdzie.
    • zielonaorchidea Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 31.05.10, 09:52
      Witam u mnie tez EX zakochał sie i raptem odszedł do tzw. młodszej. Ja
      załatwiłam sprawę bez kłótni i sporów. Mąż przekazał połowę mieszkania (swoją)
      synom. Jego decyzja. Ja przekazałam mu swoją połowę działki z domem całorocznym
      na wsi. Moja decyzja. Ja zaobowiązałam się spłacac dalej kredyt na mieszkanie 50
      tys. zl. i zwolniłam go z tych zobowiązań. Mija decyzja. Mąż przejął samochód i
      resztę spłat z tego tytułu.Moja decyzja. Zobowiązał się do alimentów po 800 zł
      na każdego z dzieci.Jego decyzja. Jeden stydent medycyny był niestety na
      pierwszym roku drugi w liceum. Minęło 2 lata. Młodszy zdaje na studia. Wieksze
      wydatki typu wakacje studniówka jak poproszę zaraz się dokłada. Sprawę
      załatwilismy u notariusza. Dodaję że przed slubem mialam własne mieszkanie i
      jego sprzedaż poszla na nowe plus kredyt 150 tys.. Kto wyszedł lepiej ? Ważne,
      że w i tak napiętej sytuacji nie żarliśmy sie o majątek. Oszczedności
      podzieliłam równo po połowie. Było po 2 tys. zł na każdego. Pozdrawiam
    • mmarusia Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 01.06.10, 08:28
      Bozka nie przesadzaj z tym dzieckiem 20 letnim !! Ja w tym wieku
      wyszlam za maz !

      Error,nie wierze ze sa jeszcze TACY mezczyzni smile
      Moj zabieral co sie dalo,a za co sie nie dalo chce kasy.Niewazne,ze
      to darowizna od moich rodzicow.Mam sprzedac dom i mu dac ...Bedzie
      wojna !
      A wiecie co ostatnio chcial mi zabrac? Hehehe,nici do szycia !! "Bo
      mu sie cos rozprulo i nie ma nici...".
      Uwazam,ze swiety spokoj nie ma ceny,ale domu nie sprzedam.Niech sobie
      bierze co chce,te nici,drugi tv,ale nie dom !
    • bozka45 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 01.06.10, 09:43

      A propos mojej 20-letniej córki... Bo od czasu do czasu wzbudza
      kontrowersje, czy jeszcze jest dzieckiem...
      Pisze nie dlatego, że to mnie jakoś dotyka i muszę reagować...
      Ciagnę wątek, aby wyjaśnić prawa uczacych się dzieci i rzucić inne
      światło...
      Otóż zgodnie z polskim prawem studiujące lub uczace się dzieci do
      26 roku życia mają prawo do alimentów. I tyle. Obowiązuje to nawet w
      prezypadku, gdy dorabiają, a ich dochody nie pokrywaja kosztów nauki
      i utrzymania.
      Ponadto nie każde dziecko dorasta w takim samym tempie. Jeden jest
      dorosły, odpowiedzialny, zaradny, gotów załozyć rodzinę w wieku 20
      lat, a drugi dorasta póżniej. Mówi się o dojrzałości psychicznej,
      fizycznej i emocjonalnej. Moja emocjonalnie jest 16 latka i choćbym
      stawała na uszach to wymaga jeszcze stawiania do pionu. Zostałam z
      wspieraniem w jej dorastaniu sama. Ojciec przez rok sie z nią nie
      spotykał (tylko z młodszą córką). Dlaczego? Nie rozumjiem tego... A
      nigdy facet nie był tak potrzebny, jak teraz.
      I co? Mam ja wyrzucic z domu, bo jest dorosła? Pępowinę odcinam,
      ale etapowo, powoli, bo wyleję dziecko z kapielą.
      Bliższa mi troska o córki niż o next jeszcze byłego. Niech sie
      dorabiają, skoro chca być razem. Mój maz też nie odchodzi w próżnię.
      Tylko zamierzają wic sobie gniazdko oboje.
      Co innego gdyby miał mjieszkać sam, blisko nas. co innego gdyby
      nadal był ojcem, a nie okazjonalnym wujkiem. Na to jak zona
      skrupulatnie się zabezpiecza ma wpływ kilka czynników.
      Mąz odszedł na zasadzie... nic mnie nie obchodzi! Nawet choćby po
      mnie był potop. Wiele pracuję nad sobą, aby zatrzymać i
      transformować jego nienawiść, którą ku mnie kieruję. Według mnie nie
      da sie do końca oddzielić pieniędzy od emocji. To utopia.
      • tautschinsky Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 01.06.10, 15:36
        bozka45 napisała:

        >Otóż zgodnie z polskim prawem studiujące lub uczace się dzieci do
        > 26 roku życia mają prawo do alimentów.



        Raz ta córka ma 21 lat, innym razem 20,
        ale mniejsza.

        Alimenty alimentami - córka ma prawo wystąpić
        o nie od ojca I OD CIEBIE. Kropka.

        A co alimenty na nią mają wspólnego z majątkiem,
        którego większą część zamierzasz przejąć? smile
        • bozka45 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 01.06.10, 15:47
          Ale to nie Twój majątek... Co się tak pieklisz... Tendencyjny troll
          dla mnie jesteś. Pozdrawiam.
          • tautschinsky Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 01.06.10, 17:24
            bozka45 napisała:

            > Ale to nie Twój majątek... Co się tak pieklisz...


            Wielu kobietom na forum - tak się przynajmniej zdaje - leżą na sercu majątki kobiet - zupełnie obcych kobiet i w żadnym razie nie wspólne majątki, tylko to, czego kobiety te dorobiły się z jakimiś mężczyznami. Na sercu leży wysokość alimentów płaconych na obce im dzieci - dlaczego miałoby nie być mi żal pieniędzy "niedojrzałego" (jak go określałaś) mężczyzny, którym "łatwo manipulować" - co też dodawałaś? A więc trolico nie odpowiadaj tak tendencyjnie smile Ja odnoszę się do faktów.
            • bozka45 Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 01.06.10, 17:30

              Taaak! Ty się (tylko) odnosisz... Tu, na forum żyjesz życiem
              innych. Tak przynajmniej powierzchownie wygląda. Dla mnie to
              dziwaczne, żeby nie powiedzieć... chore.
              Puść swoją traumę, swoje urazy. Wzleć i
              zajmij sie sobą lub wspieraniem pogubionych facetów, po których
              stronie wyraźnie stajesz. A kobitkom - zdradzonym, oszukanym,
              wzgardzonym - też pozwól się wspierać. To takie ludzkie.
              Pozdrawiam
              • tautschinsky Re: JaK DZIELILIŚCIE majatek? 01.06.10, 17:43
                bozka45 napisała:

                > Taaak! Ty się (tylko) odnosisz... Tu, na forum żyjesz życiem
                > innych.



                Ależ bozka, ty chyba od niedawna udzielasz się na forach internetowych, mam rację? Bo na takim forum
                dyskusja polega na tym właśnie, że ODNOSI SIĘ do czegoś, co inni napisali i według tego udziela rad,
                pisze swoją opinię, poddaje coś pod dyskusję. A ty mi
                z tego czynisz zarzut? smile





                > kobitkom - zdradzonym, oszukanym,
                > wzgardzonym - też pozwól się wspierać. To takie ludzkie.




                Czy ja nie pozwalam? Czy jestem moderatorem, który mógłby wycinać posty kobiet, które by mi nie leżały? No przecież nie. Ale ty chciałabyś chyba żebym milczał, kiedy miesza się kogoś z błotem ze względu na jego płeć, milczał, kiedy czytam, że ktoś chce postąpić niemoralnie. A za niemoralne uważam wykorzystywanie czyichś słabości (łatwe poddawanie manipulacji).
Pełna wersja