palya
11.06.10, 01:40
witam,
związałam się z rozwodnikiem mającym ośmioletniego synka.
poznaliśmy się tuż przed ostatnią sprawą rozwodową, więc nie byłam przyczyną rozpadu tamtego związku.
jestem świadoma faktu, iż wina najpewniej jest po obu stronach ale pozew rozwodowy wniosła matka dziecka, która sprawuje opiekę nad nim i próbuje 'grać' dzieckiem i ograniczać jego kontakty z ojcem, łącznie z groźbą przeprowadzki na drugi koniec kraju.
Mały poznał mnie i od pierwszego dnia bardzo polubił. poświęcam mu czas, rozmawiam, uczę i bawię się z nim. jest niesamowicie inteligentnym chłopcem, jednak z uwagi na sytuację ma lekkie problemy natury emocjonalnej. z tego powodu przy dziecku nie pokazujemy jak duże uczucie nas łączy, nie całujemy się, nie chcemy też aby wiedział ze śpimy razem.
problem: nie potrafimy nakłonić matki chlopca do współpracy aby nie dokładać Małemu stresów. ona wyraźnie nie akceptuje sytuacji, jest wrogo nastawiona do mnie. jej rodzina nie akceptuje mnie jako osoby i próbuje zabronić moich kontaktów z Małym (ale kochankowi matki chłopca już nie). mam wrażenie ze matka chłopca jest zazdrosna o nasz dobry kontakt. doszło nawet do sytuacji, kiedy to Mały powiedział w rozmiowie, ze jego mama mnie nie lubi.
pocieszeniem jest fakt, iż ma rewelacyjny kontakt z ojcem, jest jednak o niego bardzo zazdrosny (ja staram się nie wchodzić między nich,szanuje fakt, że syn jest dla ojca najważniejszy)
pytanie:w jaki sposób nakłonić matkę chłopca do współpracy w celu ochrony jego uczuć i psychiki przed niepotrzebnymi konfliktami? w jaki sposób rozmawiać z chłopcem? jakich problemów możemy się spodziewać i jak im zapobiegać?
a może ja popełniam jakiś błąd?
jestem młoda, nie mam własnych dzieci, truno mi odnaleźć się w roli macochy.. napiszcie jak to u Was wygląda..