blaszany.dzwoneczek
24.10.10, 21:55
tak sobie podsumowuję to moje zdrowienie, dorastanie
myślicie, że można wybaczyć, jeśli nikt nie prosił o przebaczenie?
pozwolić odejść, nie czując w sobie negatywnych emocji?
piszę trochę ad vocem wypowiedzi Tesknotazabija:
"[...] od jakiegos czasu jak sobie o nich pomysle to im wspolczuje - spotkaly sie gdzies 2 ludziki, ktore nazywam dnem moralnym i probuja na cudzym nieszczesciu zbudowac swe szczescie. Wierze, ze los ich pokaze. I to mi poprawia humor, bo do cholery jakas sprawiedliwosc musi byc [...]".
Ja boję się tej pułapki uproszczenia. Tej zero-jedynkowości. Rozmawiałam z bliską mi osobą i ona też mówi: "[zdrada] to kwestia moralności, takich rzeczy się nie robi" i dodaje "Ty byś tak nie postąpiła". Nie wiem, jakbym postąpiła. Nie zarzekam się, że nigdy przenigdy. Życie nas czasami tak bardzo zaskakuje. Nie wiem, czy mój ex jest ciągle z tą kobietą, nie wiem, czy jest szczęśliwy, wiem, że w związku ze mną się dusił, a ja nie czułam się bezpiecznie, a długi czas, jeszcze nawet tutaj na forum, pisząc zupełnie na początku naszego rozstania gotowa byłabym upierać się, że tworzyliśmy taki niemalże idealny związek.