Dodaj do ulubionych

dojrzałam do decyzji

23.11.10, 11:22
Proszę Was o pomoc, radę, jestes przerażona, smutna i nie wiem za co się zabrac i w jakiej kolejności.
Podjęliśmy z mezem decyzje o rozwodzie. Po 3 latach malzenstwa stalismy sie obcymi sobie ludzmi, nie mamy wspolnych tematow zainteresowan, tzw pożycie malzenskie ustalo 2 lata temu i stopniowo oddalalismy sie od siebie- znajomi, kuchnia, pieniądze, kazdy mial swoje i w zasadzie zylismy jak wspollokatorzy. Mamy 2 letniego synka.
Mieszkanie w ktorym zylismy nalezy do tesciow, jestem w nim zamedlowana.
Wspolny majatek to w zasadzie tv aparat foto i jakies drobiazgi.
Koszty utrzymania poczatkowo ponosilismy wspolnie, potem w calosci przejal je maz. Ja natomiast kupowalam wszystko dla dziecka- sprzety szczepienia ubrania jedzenie.
po podjeciu decyzji o rozwodzie to maz pierwszy sie wyprowadzil do swoich rodzicow, dajac mi czas na spakowanie manatkow i wyniesienie sie.
Teraz ja z synem mieszkam u swoich rodzicow a on wrocil do mieszkania.
Nie utrudniam kontakotw z dzieckiem- sa mocno zwiazani, maz potwierdzil chec rozstania bez orzekania o winie, natomiast stwierdzil ze w jego mniemaniu zadne alimenty mi sie nie nalezą bo ja sie wyprowadzilam i musze sama dac sobie rade i ze on nie zamierza mi niczego dawac.
Ja zarabiam 2000 zl on 3000 zl.
Błagam doradzcie mi co zrobic-chce isc do adwokata i szybko zlozyc pozew,ale co oprocz tego? czytalam juz sporo na forum ale kazda z opisywanych sytuacji jest inna, nie znalazlam podobnej do swojej. Czy musze powolywac sie na swiadkow? Co z ustaleniem opieki rodzicielskiej? Nikt w moim otoczeniu sie nie rozwodzil i jest to dla mnie tematyka zupelnie nowa.
Ratujcie, bo w glowie mam chaos!!!!!
Obserwuj wątek
    • fragile66 Re: dojrzałam do decyzji 23.11.10, 11:45
      laupek napisała:

      maz potwierdzil chec ro
      > zstania bez orzekania o winie, natomiast stwierdzil ze w jego mniemaniu zadne a
      > limenty mi sie nie nalezą bo ja sie wyprowadzilam i musze sama dac sobie rade i
      > ze on nie zamierza mi niczego dawac.

      Gdy Sąd na wasz wniosek rzeczywiście zrezygnuje z orzekania o winie, to nie będą wam się należały alimenty na siebie wzajemnie. Co innego alimenty na dziecko - Sąd podtrzyma stan aktualny, czyli miejsce zamieszkania dziecka przy tobie i zobowiąże twojego męża do pokrywania części kosztów utrzymania dziecka. Musisz przedstawić wyliczenie miesięcznych kosztów utrzymania dziecka, np. 1500 złotych, a Sąd wyliczy jaki mąż powinien mieć udział w pokrywaniu tych kosztów.

      > Błagam doradzcie mi co zrobic-chce isc do adwokata i szybko zlozyc pozew,ale co
      > oprocz tego?

      Nic. Po prostu musisz napisać i złożyć pozew. Do tego dołączyć potwierdzenie opłaty 600 zł za wpis sądowy. Jeśli uważasz że nie stać cię na poniesienie takiej opłaty, możesz złożyć pozew wraz z wnioskiem o zwolnienie od kosztów sądowych i dołączyć zaświadczenie o stanie majątkowym (wzór znajdziesz w internecie).

      Czy musze powolywac sie na swiadkow?

      Jeśli zgodnie wnosicie o nieorzekanie o winie, to wystarczą wasze zeznania.
      Sąd natomiast będzie chciał przesłuchać choć jednego świadka na okoliczność sytuacji dziecka. Dlatego najlepiej od razu w pozwie podać adres i namiary na tego świadka, żeby można było go wezwać na pierwszą (i być może ostatnią) rozprawę.

      Co z ustaleniem opieki rodzicielskiej?

      Musicie przedstawić sądowi porozumienie o sposobie sprawowania opieki nad dzieckiem: gdzie będzie mieszkać, jak często i w jaki sposób ojciec będzie mógł je odwiedzać lub zabierać do siebie itp.

      Nikt w moim otoczeniu sie nie rozwodzil i
      > jest to dla mnie tematyka zupelnie nowa.

      Dla każdego na tym forum kiedyś była, więc nie martw się - jak widać, rozwody są dla ludzi.
      • errare_humanum_est Re: dojrzałam do decyzji 23.11.10, 13:45
        Mała korekta:

        fragile66 napisał:
        > Gdy Sąd na wasz wniosek rzeczywiście zrezygnuje z orzekania o winie, to nie będ
        > ą wam się należały alimenty na siebie wzajemnie.

        W przypadku rozwodu bez orzeczenia o winie lub z orzeczeniem o winie obojga małżonków obie strony mogą wnioskować o przyznanie alimentów, ale tylko i wyłącznie w tym przypadku, gdy z niezawinionego powodu (wypadek, ciężka choroba) popadną w niedostatek. Taki obowiązek istnieje przez 5 lat od rozwodu, w przypadkach szczególnych sąd może zadecydować o jego przedłużeniu.

        W przypadku rozwodu z orzeczeniem o winie jednej ze stron wystarczy udowodnić, że w wyniku rozwodu obniżył się poziom życia strony niewinnej.
    • maheda Re: dojrzałam do decyzji 23.11.10, 13:18
      laupek napisała:

      > Proszę Was o pomoc, radę, jestes przerażona, smutna i nie wiem za co się zabrac
      > i w jakiej kolejności.

      Wszystkiego się dowiesz.
      Niestety.
      Ale dasz radę, jak tyle wcześniej kobiet.

      > stwierdzil ze w jego mniemaniu zadne a
      > limenty mi sie nie nalezą bo ja sie wyprowadzilam i musze sama dac sobie rade i
      > ze on nie zamierza mi niczego dawac.

      Ma rację - Tobie się żadne alimenty nie należą, natomiast dziecku i owszem.
      I to niezależnie od tego, ile które z Was zarabia.

      Reszta jest już w poście powyżej.
      • altz Re: dojrzałam do decyzji 23.11.10, 14:56
        > Musisz przedstawić wyliczenie miesięcznych kosztów utrzymania dziecka, np. 1500 złotych
        Nie rób tak, bo mąż będzie się czuł, że go chcesz oskubać, będziecie się patrzeć na siebie wilkiem, bo to jest po prostu świństwo. Dlaczego nie żądać od razu 3000 zł? smile
        Ustalcie jakieś sensowne koszty, w rodzaju 500-600 zł, dogadajcie się z mężem na kwotę, wtedy nie trzeba nic wyliczać czy uzasadniać. Mąż będzie mógł spokojnie się spotykać z Tobą, z dzieckiem, czasami coś kupi dziecku i będziecie zadowoleni we troje, a o to chyba chodzi.
        Małżonkowie uczestniczą w kosztach solidarnie, więc Twoje 600 zł, to razem 1200 zł. Ustalcie opiekę naprzemienną dla dobra dziecka, 2 lata to już poważny wiek i dziecko może spokojnie przebywać z tatą przez sporą część miesiąca, nic Ci się nie stanie z tego powodu.
        Adwokata nie warto brać, jeśli się zgadzacie na warunki, a jeśli się nie zgadzacie, to adwokat nie pomoże, bo nie macie majątku i jakieś skomplikowanej sprawy.
        Szkoda, że nie dojrzeliście do małżeństwa, a tylko do rozwodu. :-\
        • zmeczona100 Re: dojrzałam do decyzji 23.11.10, 17:22

          altz napisał:


          > Nie rób tak, bo mąż będzie się czuł, że go chcesz oskubać, będziecie się patrze
          > ć na siebie wilkiem, bo to jest po prostu świństwo.

          Kuźwa, nie sądziłam, że ponoszenie wydatków na własne dziecko jest świństwem.
          Kobieta ma sie sama oskubac, żeby tylko szanowny tatus sie nie obraził i nie patrzył wilkiem. Brawo, Altz!

          Dlaczego nie żądać od razu
          > 3000 zł? smile

          O własnie- dobre pytanie.


          > Ustalcie jakieś sensowne koszty, w rodzaju 500-600 zł, dogadajcie się z mężem n
          > a kwotę, wtedy nie trzeba nic wyliczać czy uzasadniać.

          "Ustalcie"? Czyli co, mają ustalic, ile i czego dziennie ma zjeśc dziecko, ile i czego z ubrań potrzebuje co miesiąc, ile zużyła miesięcznie papieru toaletowego, mydła do mycia, płynu do naczyń, proszku do prania itd. ?

          Mąż będzie mógł spokojni
          > e się spotykać z Tobą, z dzieckiem, czasami coś kupi dziecku i będziecie zadowo
          > leni we troje, a o to chyba chodzi.

          tatuś, który uzależnia kontakty z własnym dzieckiem, od tego, ile matka dołoży do kosztów utrzymania dziecka???????????? Skąd pomysł, że wykorzystywana przez ojca matka będzie zadowolona?????????

          > Małżonkowie uczestniczą w kosztach solidarnie, więc Twoje 600 zł, to razem 1200
          > zł.

          Nie wprowadzaj w błąd! Rodzic, który mieszka z dzieckiem, może alimentowac swoje dziecko własnymi staraniami, włozonymi w wychowanie dziecka. Rozumiesz, altz- przygotowywanie posiłków, pranie, kapiele itd. Kolejny raz piszesz cos, co nie jest zgodne z orzecznictwem- trudno to zapamietac czy lepiej nie pamietac, bo to niewygodne?


          Ustalcie opiekę naprzemienną dla dobra dziecka, 2 lata to już poważny wiek
          > i dziecko może spokojnie przebywać z tatą przez sporą część miesiąca, nic Ci s
          > ię nie stanie z tego powodu.

          Po co piszesz o czymś, co w Polsce istnieje tylko w teorii?
          • melani73 Re: dojrzałam do decyzji 23.11.10, 21:20
            zmeczona, nie przesadzaj.
            to że zdecydowałaś się na dziecko - juz zobowiązuje cię do tych zwykłych, matczynych obowiązków.
            ty wychowywanie i opierunek własnego dziecka przeliczasz na pieniadze?????
            przepraszamm..ale osobiście uważam, iż tak materialistycznie myśląca osoba nie powinna mieć dzieci.
            dziecko- to decyzja.
            to świadomość, o chęć bycia przy nim niezaleznie od koszów!
            • zmeczona100 Re: dojrzałam do decyzji 23.11.10, 22:14
              melani73 napisała:

              > zmeczona, nie przesadzaj.
              > to że zdecydowałaś się na dziecko - juz zobowiązuje cię do tych zwykłych, matcz
              > ynych obowiązków.
              > ty wychowywanie i opierunek własnego dziecka przeliczasz na pieniadze?????

              Matczynych? A gdzieś Ty to kobieto wyczytała, że to matczyne obowiązki?

              Art. 135 KRiO
              §2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie.



              > przepraszamm..ale osobiście uważam, iż tak materialistycznie myśląca osoba nie
              > powinna mieć dzieci.
              > dziecko- to decyzja.
              > to świadomość, o chęć bycia przy nim niezaleznie od koszów!

              A nie jestem?
              Tylko powiedz mi w takim razie jedno- co ze świadomością ojca w takim razie? Stracił ją, nigdy jej nie miał czy może jego to nie dotyczy?

              Prawo jest w tym wypadku tak proste, jak budowa cepa- nie wiem, w czym trudność z jego zrozumieniem.
        • malgolkab altz 23.11.10, 17:23
          fajny pomysł, ale w sytuacji gdy oboje rodzice podobnie zajmują się dzieckiem. u mnie- do lekarza, dentysty, na badania, na zajęcia dodatkowe chodzę z młodym tylko ja, do przedszkola zawoże ja, odbieram ja, opiekę na dziecko również biorę ja... i dlatego osobiście nie zgodziłabym się na układ, że finansowo się dzieli równo na pół, co ex tez w końcu przyznał )łatwiej mu zapłacić niż zająć się dzieckiem chyba). poza tym nie kupuje mu nic dodatkowo, jesli jakieś zabawki to zostają u niego i jak są dodatkowe koszty np. związane ze sprawami zdrowotnymi to tez nic extra nie daje. i nie uważam się za świnię, że chciałam więcej niż początkowo zaproponował, juz pomijam fakt, że ukrywał dochody przed sądem...
          to o czym piszesz to ideał, ale do tego dwójka rodziców musi się dzielic nie tylko przyjemnościami (weekendy, wakacje, święta), ale i obowiązkami
          • altz Re: altz 23.11.10, 18:03
            Widzę, że panie mają kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. smile

            Jeśli jest opieka naprzemienna, to alimenty się nie należą i tyle, bo dziecko przebywa i u ojca i u matki i rodzice dzielą się po połowie opieką.
            Rozumiem, że to jest teoria, więc wypada pomimo to, żeby ojciec coś dołożył i te 500-600 zł na dwulatka to jest uczciwa oferta, a 1500 to już jest złośliwość i dziadostwo. Wyłączam sytuację, gdy dziecko potrzebuje jakieś szczególnej opieki ze względu na wyjątkową chorobę.

            Uczciwie potraktowanie ojca nie powoduje konfliktów, tym bardziej w tej sytuacji widać, że rodzice się dogadają, więc po co to utrudniać?

            Uczciwie potraktowany rodzic czerpie radość z kontaktów z dzieckiem i matką, nie jest tylko bankomatem, potrafi sam coś zaproponować, kupi, gdy coś dziecku potrzeba i nie czuje się wykorzystywany. W końcu coś się robi dla dziecka, a nie dla siebie.

            Wiem, ile kosztuje utrzymanie dwulatka, więc nie wciśnie mi nikt tu kitu.
            Widzę, że część pań jest zaślepiona nienawiścią.
            • zmeczona100 Re: altz 23.11.10, 19:04
              Widzę, że panie mają kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. smile
              >
              > Jeśli jest opieka naprzemienna, to alimenty się nie należą i tyle, bo dziecko p
              > rzebywa i u ojca i u matki i rodzice dzielą się po połowie opieką.

              Altz, tak się składa, że nie zawsze jest tak, jak się wydaje. Może i czytasz ze zrozumieniem, ale KRIo to w życiu nie czytałeś, a to podstawa, jeśli chcesz wypowiadać sie w kwestiach merytorycznych:

              Art. 58.
              §1. (25) W wyroku orzekającym rozwód sąd rozstrzyga o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem obojga małżonków oraz orzeka, w jakiej wysokości każdy z małżon-ków obowiązany jest do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka (...)

              > Rozumiem, że to jest teoria, więc wypada pomimo to, żeby ojciec coś dołożył i t
              > e 500-600 zł na dwulatka to jest uczciwa oferta, a 1500 to już jest złośliwość
              > i dziadostwo. Wyłączam sytuację, gdy dziecko potrzebuje jakieś szczególnej opie
              > ki ze względu na wyjątkową chorobę.

              Prywatne przedszkole to koszt 1100zł miesięcznie (przeciętnie- tak jest u nas). A to tylko jeden wydatek.

              > Uczciwie potraktowanie ojca nie powoduje konfliktów, tym bardziej w tej sytuacj
              > i widać, że rodzice się dogadają, więc po co to utrudniać?
              >
              > Uczciwie potraktowany rodzic czerpie radość z kontaktów z dzieckiem i matką, ni
              > e jest tylko bankomatem, potrafi sam coś zaproponować, kupi, gdy coś dziecku po
              > trzeba i nie czuje się wykorzystywany. W końcu coś się robi dla dziecka,
              > a nie dla siebie.

              A uczciwie potraktowana matka?

              > Wiem, ile kosztuje utrzymanie dwulatka, więc nie wciśnie mi nikt tu kitu.

              Wiesz, bo Twoja była ma zasądzone alimenty w okreslonej kwocie i idę o zakład, że nie są ustalone uczciwie, bo Ty płacisz 50% tego, co sie matce wydaje, że wydaje co miesiąc na dziecko.

              > Widzę, że część pań jest zaślepiona nienawiścią.

              Tak, dokładnie. Bo przeciez wiadomo, że wychowanie dziecka nic nie kosztuje, albo niewiele. Bo cóż taki dwulatek może zjeść w ciagu dnia, prawda?
              A te nienawistne panie wymyslaja zajęcia dodatkowe, baseny, języki, wakacje itp. W dupach im sie przewraca wprost.

              PS Za jaką kwotę miesięcznie Twoje dziecko zużywa proszku do prania, papieru toaletowego i płynu do mycia naczyń?
              • altz Re: altz 23.11.10, 20:09
                > Prywatne przedszkole to koszt 1100zł miesięcznie (przeciętnie- tak jest u nas).
                > A to tylko jeden wydatek.
                I co? dwulatka oddasz do przedszkola? smile
                Widzę, że jest basen dopisany, język obcy i pewno wakacej na Karaibach?
                Nie ma obowiązku zapewnienia tego wszystkiego dziecku.
                Po rozstaniu są mniejsze pieniądze i większe koszty i nic się dziecku nie stanie, jeśli języka będzie uczyć w szkole.
                Tak myślę wszystko jedno, kto się dzieckiem ma zajmować, ojciec, matka czy babka.

                U nas przedszkole to coś około 180 zł, ale ze względu na przeziębienia i wyjazdy zazwyczaj nie we wszystkie dni dziecko chodziło, więc płaciłem coś około 120 zł miesięcznie.

                > A uczciwie potraktowana matka?
                Napisałem "rodzic", więc matka też.

                > Wiesz, bo Twoja była ma zasądzone alimenty w okreslonej kwocie i idę o zakład,
                > że nie są ustalone uczciwie, bo Ty płacisz 50% tego, co sie matce wydaje, że wy
                > daje co miesiąc na dziecko.
                Płacę tyle, ile mogę. Umówiliśmy się z żoną na kwotę przed sprawą.
                Znam panów, którzy zrobili test i policzyli uczciwie wszystkie wydatki na dziecko i okazało się, że są to dużo mniejsze kwoty, niż myślą matki.

                > PS Za jaką kwotę miesięcznie Twoje dziecko zużywa proszku do prania, papieru to
                > aletowego i płynu do mycia naczyń?
                To jakieś bzdury. smile Gdyby się zepsuła pralka, to u mnie małżonka nie potrafiłaby zrobić porządnie prania, bo nie wie o co chodzi, tylko nastawia na obrazki, a już wygotować nie potrafi. Serio, nie żartuję sobie. Ja to umiem, mam doświadczenie i najczęściej ja prałem.
                Ja też lepiej zmywam, bo mi żal pieniędzy, przy technice zmywania małżonki, wcale nie potrafi oszczędzać. To samo z myciem się i myciem dzieci, też nie potrafi to zrobić oszczędnie, więc pieniążki idą bezsensownie w rurę, zamiast na fajne rzeczy.
                A papier toaletowy? smile)) O! tego to kobiety zużywają... ale taka to już ich budowa i nie można mieć pretensji.
                • zmeczona100 Re: altz 23.11.10, 20:40
                  altz napisał:


                  > I co? dwulatka oddasz do przedszkola? smile

                  Nie- do żłobka. Koszt nieco większy.

                  > Widzę, że jest basen dopisany, język obcy i pewno wakacej na Karaibach?
                  > Nie ma obowiązku zapewnienia tego wszystkiego dziecku.

                  Oczywiście, że nie ma.
                  W końcu dlaczego dziecko ma mieć lepiej, niż my w jego wieku, prawda?

                  > Po rozstaniu są mniejsze pieniądze i większe koszty i nic się dziecku nie stani
                  > e, jeśli języka będzie uczyć w szkole.

                  Oczywiście, że nic się nie stanie. Zamiast po kilku latach dorabiać na wakacjach np. jako przewodnik czy pracownik recepcji w hotelu, może przecież z powodzeniem zapierniczać na budowie. Albo nie dorabiać wcale i żyć ciągle na garnuszku rodziców, prosząc ich np. o pieniądze na paczkę prezerwatyw czy na wyjście z dziewczyną do kina.
                  Można tez założyć, że jakimś cudem wystarczą mu jednak lekcje w szkole do tego, by płynnie porozumiewać się w tym języku po paru latach nauki w wymiarze podstawowym.
                  Można też załatwić, aby dziecko w ogóle nie musiało się uczyć żadnego obcego języka, wszak nie każdy musi być poliglotą.

                  > Tak myślę wszystko jedno, kto się dzieckiem ma zajmować, ojciec, matka czy bab
                  > ka.

                  Dla mnie nigdy nie było to wszystko jedno. Przy całym szacunku do moich rodziców i okazanej mi pomocy przy wychowywaniu syna, uważam jednak, że z jakiegoś powodu odmawia się adopcji małego dziecka osobom, które są w wieku, kiedy już się rodzicem nie zostaje. Co innego pomoc, a co innego codzienność. Ojciec? A czemu by nie. Tylko musi to pogodzić ze swoja pracą zawodową.

                  >
                  > U nas przedszkole to coś około 180 zł, ale ze względu na przeziębienia i wyjazd
                  > y zazwyczaj nie we wszystkie dni dziecko chodziło, więc płaciłem coś około 120
                  > zł miesięcznie.

                  U nas dostanie się dziecka do przedszkola graniczy z cudem. Alternatywa to prywatne przedszkole lub opiekunka.


                  > Płacę tyle, ile mogę.

                  Szkoda, że nie tyle, ile wynoszą rzeczywiste wydatki na dziecko.

                  > Umówiliśmy się z żoną na kwotę przed sprawą.

                  Niech zgadnę- kwota wzięta z sufitu, na zasadzie, że tyle wystarczy?

                  > Znam panów, którzy zrobili test i policzyli uczciwie wszystkie wydatki na dziec
                  > ko i okazało się, że są to dużo mniejsze kwoty, niż myślą matki.

                  big_grinbig_grinbig_grin

                  Mój tez dowodzi, że nie wydaję na syna tyle, ile wydaję. Poproszony o przedstawienie swojego kosztorysu wydatków na dziecko w ciągu miesiąca, niestety, nie wywiązał się. A ja mam udokumentowany KAŻDY wydatek na dziecko- nawet antyperspirant, więc wiem, ile kosztuje dziecko, a nie ile mi się wydaje.
                  >
                  > To jakieś bzdury. smile

                  No faktycznie- bzdury, że dziecko zużywa proszek do prania, papier toaletowy czy płyn do mycia naczyń. Masz faktycznie mało kosztowe dziecko.

                  Gdyby się zepsuła pralka, to u mnie małżonka nie potrafiła
                  > by zrobić porządnie prania, bo nie wie o co chodzi, tylko nastawia na obrazki,
                  > a już wygotować nie potrafi. Serio, nie żartuję sobie. Ja to umiem, mam doświad
                  > czenie i najczęściej ja prałem.

                  No to wiesz, ile proszku zużywasz na dziecko i ile to kosztuje w skali miesiąca. Więc...?

                  > Ja też lepiej zmywam, bo mi żal pieniędzy, przy technice zmywania małżonki, wca
                  > le nie potrafi oszczędzać.

                  Ile wydajesz więc na płyn do mycia naczyń- część na dziecko i ile to kosztuje miesięcznie?

                  To samo z myciem się i myciem dzieci, też nie potraf
                  > i to zrobić oszczędnie, więc pieniążki idą bezsensownie w rurę, zamiast na fajn
                  > e rzeczy.

                  To ile wydajesz miesięcznie na szampon i mydło dla dziecka? plus gąbka/ myjka, ręczniki etc.?

                  > A papier toaletowy? smile)) O! tego to kobiety zużywają... ale taka to już ich bud
                  > owa i nie można mieć pretensji.

                  Ołdżizas, a mężczyźni to palca używają????????????????
                  • altz Re: altz 23.11.10, 21:09
                    > Oczywiście, że nie ma.
                    > W końcu dlaczego dziecko ma mieć lepiej, niż my w jego wieku, prawda?
                    Ja tak nie uważam, powinno mieć lepiej, niż my.
                    Ale dziecko ma też prawo do zabawy i własnego życia, a nie tylko wypełniać plan szanownej mamy.

                    > U nas dostanie się dziecka do przedszkola graniczy z cudem. Alternatywa to pryw
                    > atne przedszkole lub opiekunka.
                    Dlatego jestem za obowiązkowym zapewnieniem przez gminę miejsca każdemu dziecku.
                    A jak Cię nie stać na duże miasto, to się wyprowadź do mniejszego, takie rzeczy są dużo tańsze, a porządną nianię ma się już za 450-550 zł na miesiąc, niania zajmuje się dwójką, trójką dzieci, dzieci mają się z kim bawić i są zadowolone.

                    > > Płacę tyle, ile mogę.
                    > Szkoda, że nie tyle, ile wynoszą rzeczywiste wydatki na dziecko.
                    Rzeczywiste ponoszą oboje rodzice. Musiałbym popełnić samobójstwo, wtedy żona miałaby więcej, bo nie musiałbym się utrzymywać.

                    > Mój tez dowodzi, że nie wydaję na syna tyle, ile wydaję. Poproszony o przedstaw
                    > ienie swojego kosztorysu wydatków na dziecko w ciągu miesiąca, niestety, nie wy
                    > wiązał się. A ja mam udokumentowany KAŻDY wydatek na dziecko- nawet antyperspir
                    > ant, więc wiem, ile kosztuje dziecko, a nie ile mi się wydaje.
                    To zrobił błąd, powinien policzyć, choćby dla własnej wiedzy.
                    Nigdy nie kupowałem antyperspirantów i żyję. Człowiek musi się pocić, tak jest skonstruowany. Spoci się, ubrudzi, to się umyje i nic się nie stanie. Nie warto przesadzać, bo się robi krzywdę dziecku. Nie wierz w reklamy.

                    > No to wiesz, ile proszku zużywasz na dziecko i ile to kosztuje w skali miesiąca
                    > . Więc...?
                    Wiem, bo robię wszystko co kobieta, nie potrafię karmić piersią i urodzić. smile
                    Żona lepiej gotuje, to fakt.

                    Nie liczę proszku, jak się kończy, to się kupuje nowy (do białego i do koloru), ale przy 4 osobach to pranie jest prawie codziennie, powiedzmy 6 dni w tygodniu i wypada jakieś 7 kg proszku na miesiąc, to jakieś 45 zł, a płyn do mycia jeden wystarcza.
                    To naprawdę nie są duże koszty w rozliczeniu na osobę, myślę że rzędu 30 zł miesięcznie pomijając koszty prania. Prąd z grzaniem wody to 50 zł na osobę, ogrzewanie i podatek za mieszkanie 70 zł na miesiąc na osobę. Można żyć tanio, jak się ma własne mieszkanie.

                    Mam prośbę, przyrzeknij mi, że nigdy już nie wyjdziesz za mąż i dotrzymaj obietnicy. Bardzo Cię proszę o to!
                    • segregatorwpaski Re: altz 23.11.10, 22:02
                      Jak altz czytam to co piszesz to mam przed oczyma pewnego człowieka, który niedawno opowiadał w mojej obecności o swoim ex małżeństwie:
                      "...kto gotował? No jak to kto, ona ale co to jest ugotować obiad, co za problem? Kto robił zakupy? No ja nie bo ja pracowałem.('ona' też, standardowe 8hsmileKto zarabiał na dom? No jak to kto - ja, ona to co zarabiała wydawała sama, na siebie. No co? No na zakupy, jedzenie, dziecko, jakieś tam lekarstwa dla córki czy zabawki..."
                      Niania za 450 zł, 'jak się ma własne mieszkanie to się tanio mieszka', kwestia antyperspirantu, - kolego, skąd Ty się urwałeś?
                      • triss_merigold6 Re: altz 23.11.10, 22:09
                        Problem z przeprowadzką polega zapewne na tym, że w mniejszych miejscowościach pracy brakuje albo są niższe zarobki. Nie ma tam zwykle także żłobków, a przedszkoli jest zbyt mało.
                        Ale to rozmowa ze ślepym o kolorach.
                      • zmeczona100 Re: altz 23.11.10, 22:34
                        segregatorwpaski , a Ty to czasami nie spotkałaś wtedy mojego męża? Bo jakoś dziwnie mi znajome teksty puszczał

                        wink

                        > kolego, skąd Ty się urwałeś?

                        Jak to- skąd? "W stronę ojca". Normalnie chociaż zmieniliby płyty, a nie wszyscy powtarzają to samo bez zastanowienia. Altz, Donabate i ich "współbracia w niedoli" - normalnie flaki się wywracają, jak powtarzają ciagle te same głodne kawałki i nie sa w stanie nic nowego przyswoić ani nawet dostrzec, jakie absurdy głoszą. Popieram ojców, którzy autentycznie chcą współwychowywać czy samodzielnie wychowywać swoje dzieci i mają z tym trudności ze względu na matki, ale takie indywidua skutecznie ośmieszają ich działania.
                    • zmeczona100 Re: altz 23.11.10, 22:09
                      altz napisał:

                      > Ale dziecko ma też prawo do zabawy i własnego życia, a nie tylko wypełniać plan
                      > szanownej mamy.

                      Najbardziej efektywna nauka jest poprzez zabawę.


                      > Dlatego jestem za obowiązkowym zapewnieniem przez gminę miejsca każdemu dziecku
                      >
                      Jak Cie nie stac na samodzielne (w sensie finansowym) wychowanie dziecka, to sie o nie nie starsz. Państwo opiekuńcze to nie ta epoka- na szczęscie.

                      > A jak Cię nie stać na duże miasto, to się wyprowadź do mniejszego, takie rzeczy
                      > są dużo tańsze, a porządną nianię ma się już za 450-550 zł na miesiąc, niania
                      > zajmuje się dwójką, trójką dzieci, dzieci mają się z kim bawić i są zadowolone.

                      A po co mi wtedy będzie opiekunka?? Przecież zawodowo pracowac nie bedę.


                      > Rzeczywiste ponoszą oboje rodzice.


                      Art. 135 KRiO

                      §2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie


                      Powiedz mi jedno- na czym polega trudność przyswojenia tego zapisu? Na tym, że nie jest on wygodny dla Ciebie?

                      Musiałbym popełnić samobójstwo, wtedy żona m
                      > iałaby więcej, bo nie musiałbym się utrzymywać.

                      Dziecko miałoby rentę po Tobie.


                      > To zrobił błąd, powinien policzyć, choćby dla własnej wiedzy.

                      Policzyłby, gdyby dziecko wychowywał.

                      > Nigdy nie kupowałem antyperspirantów i żyję.

                      I jaki z tego wniosek? Inni lepiej mieć nie mogą, bo nas zazdrość zeżre?

                      Człowiek musi się pocić, tak jest
                      > skonstruowany. Spoci się, ubrudzi, to się umyje i nic się nie stanie. Nie warto
                      > przesadzać, bo się robi krzywdę dziecku.

                      Na czym ta krzywda ma polegać? Że nie śmierdzi w klasie kumplom?

                      > Nie wierz w reklamy.

                      No coś Ty.

                      >
                      > Nie liczę proszku, jak się kończy, to się kupuje nowy (do białego i do koloru),
                      > ale przy 4 osobach to pranie jest prawie codziennie, powiedzmy 6 dni w tygodni
                      > u i wypada jakieś 7 kg proszku na miesiąc, to jakieś 45 zł, a płyn do mycia jed
                      > en wystarcza.

                      To zrobiłeś błąd, powinieneś policzyć, choćby dla własnej wiedzy.

                      > To naprawdę nie są duże koszty w rozliczeniu na osobę, myślę że rzędu 30 zł mie
                      > sięcznie pomijając koszty prania. Prąd z grzaniem wody to 50 zł na osobę, ogrze
                      > wanie i podatek za mieszkanie 70 zł na miesiąc na osobę. Można żyć tanio, jak
                      > się ma własne mieszkanie.

                      Pewnie, że można żyć tanio. Wystarczy tylko uznać, że życie kosztuje mało. Po co jakies tam obliczenia.

                      > Mam prośbę, przyrzeknij mi, że nigdy już nie wyjdziesz za mąż i dotrzymaj obiet
                      > nicy. Bardzo Cię proszę o to!

                      Się poryczałam z tej Twej troski o mnie.

                      A Ty mi przyrzeknij jedno- nie rozmnażaj się już więcej, OK?
                • tully.makker bardzo zabawne 24.11.10, 21:30
                  > Nie ma obowiązku zapewnienia tego wszystkiego dziecku.
                  > Po rozstaniu są mniejsze pieniądze i większe koszty i nic się dziecku nie stani
                  > e, jeśli języka będzie uczyć w szkole.

                  Watek dalej tri nam zarzucil, ze oskarzamy ojcow (nieslusznie) o brak potrzeby, by dziecko uczylo sie jezykow. A tu prosze jaki kwiatek.
            • malgolkab Re: altz 23.11.10, 22:02
              jesli to do mnie, to umiem czytaćsmile exa zawsze traktowałam i traktuję uczciwie, on po prostu nie chce brac większego udziału w życiu dziecka- może jako normalnego ojcu cięzko ci to zrozumieć. sam w sądzie przyznał, że nigdy nie ograniczalam mu kontaktów, że zawsze wszystkie sprawy związane z dzieckiem omawiam z nim, po prostu on nie widzi potrzeby, woli byc chyba bankomatem. przykre, lecz prawdziwe. nie jestem wypełniona nienawiścią, znam wielu ojców, ktorzy się lepiej nadają do opieki na dziećmi niż matki. płeć nie ma dla mnie znaczenia, ludzie są ludźmi, rodzice- rodzicami.
        • laupek Re: dojrzałam do decyzji 24.11.10, 08:25
          Do małżeństwa dojrzeliśmy jak najbardziej, to byla przemyślana decyzja, ale niestety nie potrafilismy sie porozumiec i iść na kompromis.
          Mialam na mysli oczyiscie alimenty na DZIECKO- ktore wedlug meza mu sie nie nalezą, poniewaz to ja sie wyprowadzilam i musze sama sie zatroszczyc o jego utrzymanie. Na moje stwierdzenie ze bedzie mi ciezko, gdyz mam w planach rowniez wynajecie mieszkania polecil mi zmienic prace smile.
          Opieka naprzemienna raczej nie wchodzi w grę, maz pracuje do pozna, czasem rowniez w nocy, więc nie mialby jak odebrac syna ze zlobka. Zazwyczaj pojawilał sie kiedy dziecko szlo juz spac. Myslalam raczej o opiece podczas weekendow.
          " Mąż będzie mógł spokojni
          > e się spotykać z Tobą, z dzieckiem, czasami coś kupi dziecku i będziecie zadowo
          > leni we troje, a o to chyba chodzi."
          a tu mnie rozbawiles-nie po to sie z nim rozwiode zeby sie spotykac, co innego spotkania z synem.
          • altz Re: dojrzałam do decyzji 24.11.10, 15:31
            laupek napisała:
            > a tu mnie rozbawiles-nie po to sie z nim rozwiode zeby sie spotykac, co innego
            > spotkania z synem.
            A jak chcesz przekazać dziecko ojcu?
            Czy pójdziecie na most, każdy ze swojej strony puścicie dziecko? :o
            Czy może jednak się spotkanie i ustalicie termin powrotu?

            do malgolkab:
            Bardzo mi się podoba Twoje podejście, nie zarażasz jadem, jak niektóre panie. Trudno z kimś rozmawiać normalnie, gdy zaczyna się rozmowę od wiecznych pretensji. To, co robisz, jest bardzo trudne i przykre dla Ciebie, ale to ma sens. Może ex w końcu dojrzeje do bycia ojcem? Bardzo bym chciał i szczerze tego Wam życzę.
            Postaraj się jemu pomóc, może wystarczy po prostu zawieźć do niego dzieci i w końcu załapie?
            Jak nie załapie, to trudno, ale cóż robić? Powiesz jednak sobie, że próbowałaś.
            Na pewno za jakiś czas znajdzie się ktoś, kto je pokocha miłością ojcowską i będzie traktował jak własne dzieci, zachwycał się nimi, żył ich problemami.
            Jak czytam zmęczoną, to tracę wiarę w kobiety. Jak czytam takie wypowiedzi, jak Twoje, to odzyskuję tę wiarę.

            Drogi segregatorze, ja to umiem i to robiłem. Zakupy, zarabianie na dom, zabawa z dziećmi, zakupy z dziećmi zabawek, lekarstw. Nie rozumiem, skąd to "urwałem się". W małych miejscowościach tak się żyje i wbrew pozorom praca też jest, nie wiem jak jest na Marsie. Zupełnie dobrze poradziłbym sobie z dziećmi, zresztą zostawałem z dziećmi i dzieci były zadowolone. A niskie koszty opieki są wtedy, gdy się rodzice przykładają i odbierają szybko dziecko od niani. Gdy zabierają w nocy, to już tak tanio nie jest. Ja odprowadzałem dziecko na 4 godziny, ustalaliśmy z żoną tak pracę, żeby dzieci były często z rodzicami, a rzadziej z nianią, ale każdy na inne priorytety, jedni dziecko, a drudzy mamonę.

            Zmęczona straciłaś argumenty, mogę się założyć, że masz służącą w domu, bo się zupełnie nie znasz na cenach. smile Nie ma nic złego, że się tanio żyje, warto oszczędzać, choćby się miało górkę pieniędzy. Nie jest również niczym złym zapieprzanie na budowie, czego życzę Waszemu synowi, można się wiele nauczyć, na pewno więcej, niż na portierni czy innej recepcji. Ja rozumiem, że się ludzie pocą w fazie dojrzewania, ale normalnie (pomijając choroby) pocenie się bez powodu jest objawem złego stanu zdrowia i kiepską kondycją. Nie wiem, jakie duże jest to dziecko, ale może po prostu wystarczy go lżej ubierać?
            • zmeczona100 Re: dojrzałam do decyzji 24.11.10, 17:50

              Altz, bardzo współczuję twojej żonie i dziecku.
              To moja ostatnia odpowiedź na twoje posty- wygaszam twój nick, bo za każdym razem, jak czytam te twoje odkrywcze wypowiedzi:

              Może
              > ex w końcu dojrzeje do bycia ojcem? Bardzo bym chciał i szczerze tego Wam życz
              > ę.
              > Postaraj się jemu pomóc, może wystarczy po prostu zawieźć do niego dzieci i w k
              > ońcu załapie?
              > Jak nie załapie, to trudno, ale cóż robić? Powiesz jednak sobie, że próbowałaś.

              Zupełnie dobrze poradziłbym sobie z dziećmi, z
              > resztą zostawałem z dziećmi i dzieci były zadowolone.

              A niskie koszty opieki są
              > wtedy, gdy się rodzice przykładają i odbierają szybko dziecko od niani. Gdy za
              > bierają w nocy, to już tak tanio nie jest. Ja odprowadzałem dziecko na 4 godzin
              > y, ustalaliśmy z żoną tak pracę, żeby dzieci były często z rodzicami, a rzadzie
              > j z nianią, ale każdy na inne priorytety, jedni dziecko, a drudzy mamonę.

              > Nie ma nic złego, że się tanio żyje

              ------------------------------------------------------

              ... to mi się flaki wywracają!!!


              Nie jest również niczym złym
              > zapieprzanie na budowie, czego życzę Waszemu synowi,

              Odteguj się od mojego syna! Może tobie jest wszystko jedno, w jakich warunkach będzie zarabiać na życie twoje dziecko, ale wyobraź sobie, że mi nie. Jeśli zechce pracować na budowie, to będzie to jego wybór, a nie konieczność!!!!! Można żyć i utrzymywać się także z pracy, która nie harata kręgosłupa i nie robi z człowieka kaleki przed 30-stką, wiesz??

              można się wiele nauczyć, n
              > a pewno więcej, niż na portierni czy innej recepcji.

              Wielkie mi odkrycie! Przecież to jasne i oczywiste.

              Ja rozumiem, że się ludzie
              > pocą w fazie dojrzewania, ale normalnie (pomijając choroby) pocenie się bez po
              > wodu jest objawem złego stanu zdrowia i kiepską kondycją.

              No to mój powinien już umrzeć z powodu fatalnego stanu zdrowia. Za każdym razem, kiedy wraca z hali, gdzie trenuje siatkę, pot z niego spływa ciurkiem.


              Nie wiem, jakie duże
              > jest to dziecko, ale może po prostu wystarczy go lżej ubierać?

              Że też sama na to nie wpadłam!

              Altz, ja cię proszę- uważaj na swój drogocenny materiał genetyczny i już go nie powielaj, bo go spieprzysz. Byłaby to niepowetowana strata.

              EOT
              • altz Re: dojrzałam do decyzji 24.11.10, 18:23
                > Można żyć i utrzymywać się także z pracy, która nie harata kręgosłupa i
                > nie robi z człowieka kaleki przed 30-stką, wiesz??

                Nie sugeruję stałej pracy na budowie, ale na początek warto spróbować pracy w wielu miejscach i nabrać doświadczenia, poznać trochę życia, na portierni tego się nie zdobędzie.
                Znajomy dorobił się majątku, zaczynając na budowie, przechodząc przez różne prace, teraz ma naprawdę duże pieniądze dwie firmy i możliwości, a to bardzo młody człowiek, ma dopiero dwadzieścia kilka lat. Młody, zdrowy, dobrze zbudowany mężczyzna, praca fizyczna jemu nie zaszkodziła.
                Dobrze, że syn coś uprawia, a nie jest taką lebiegą, nad którą trzęsie się mamusia. wink
                Cały czas myślałem, że piszesz o małym dziecku. smile
                Zdrowia życzę!
            • malgolkab Re: dojrzałam do decyzji 24.11.10, 20:02
              altz napisał:



              >
              > do malgolkab:
              > Bardzo mi się podoba Twoje podejście, nie zarażasz jadem, jak niektóre panie. T
              > rudno z kimś rozmawiać normalnie, gdy zaczyna się rozmowę od wiecznych pretensj
              > i. To, co robisz, jest bardzo trudne i przykre dla Ciebie, ale to ma sens.
              miło mismile choć w kilku kwestiach sie różnimy, ale o to właśnie chodzi- nudno wiecznie dyskutować z kimś kto ma identyczne na każdy temat. Po rozstaniu z ex starałam się duzo rozmawiać z rozwiedzionymi ojcami, żeby zobaczyć to z drugiej strony.
              > Postaraj się jemu pomóc, może wystarczy po prostu zawieźć do niego dzieci i w k
              > ońcu załapie?
              zawieźć to nie bardzo, nie wiem kiedy go zastanę, ale po kilku miesiącach udało mi się go namówić, żeby przynajmniej były to spotkania weekendowe regularne (oczywiście w razie, gdy ktoremuś z nas coś wyskoczy- do dogadania na bieżąco), a nie jak było początkowo np. 3 weekendy z rzędu, a potem przez 3 echo. i nie uważam, żeby nie kochał synka, na swój sposób go kocha, po prostu nie poczuwa się do brania udziau w rzeczach nieatrakcyjnych- taki piotruś pan trochę

              > Na pewno za jakiś czas znajdzie się ktoś, kto je pokocha miłością ojcowską i bę
              > dzie traktował jak własne dzieci, zachwycał się nimi, żył ich problemami.
              > Jak czytam zmęczoną, to tracę wiarę w kobiety. Jak czytam takie wypowiedzi, jak
              > Twoje, to odzyskuję tę wiarę.
              wiesz, nie wiem czy pokocha i może nie ojcowską, bo ojca już ma, ale jest ktoś, kogo mały zaakceptował, do tej pory uważa, że to najpierw był jego kolegasmile) i ten ktoś na codzień poświęca mu czas, super się dogadują i akceptują. co mnie najbardziej zaskoczyło, ex jak się dowiedział, poczuł się chyba całkiem rozgrzeszony- skoro dziecko ma faceta na codzień, to on jest całkiem zadowolony, że od niego się nic nie chce.
              • altz Re: dojrzałam do decyzji 24.11.10, 20:16
                > wiesz, nie wiem czy pokocha i może nie ojcowską, bo ojca już ma,
                Jak to zwał, tak zwał, w każdym razie się dogadują, dobrze się razem czują, razem spędzają czas, więc nie jest istotna nazwa.

                Szkoda, że ojciec jest taki dziwny. Może się takie relacje wypracowuje w dzieciństwie, a potem już się nie da nadrobić? Nie umiem tego wyjaśnić.
                • malgolkab Re: dojrzałam do decyzji 24.11.10, 20:41
                  altz napisał:


                  >
                  > Szkoda, że ojciec jest taki dziwny. Może się takie relacje wypracowuje w dzieci
                  > ństwie, a potem już się nie da nadrobić? Nie umiem tego wyjaśnić.
                  ja też nie i nawet już nie próbujęsmile kiedyś myślałam, że robi mi to na złość, potem doszłam do wniosku, że po prostu taki jest - a na co nie mam wpływu, staram się zaakceptować

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka