zielonalatarka
26.03.11, 01:09
Witam wszystkich, bardzo potrzebuje waszej rady a zwłaszcza osób, które były w podobnej sytuacji. Jestem z mężem w związku ponad 20 lat, mimo różnic charakterów i usposobienia potrafiliśmy prowadzić dość szczęśliwe życie. Pierwszy kryzys nastąpił gdy 6 lat temu urodziło nam się dziecko. Mąż niewiele mi pomagał, ciagle miał za złe, ze poświęcam mu mało czasu, sięgał po alkohol, dużo pracował. Początki rodzicielstwa były trudne, długo nie mogłam dojść do siebie po porodzie, zjamowalam się wszystkim sama, ciagle w niepewności czy robię dobrze. Dziecko było trudne i absorbujace, miało problemy zdrowotne, w końcu 3 lata temu okazało się, ze cierpi na poważna chorobę, nieuleczalna, ale wymagająca intensywnej terapii. Mimo wszelkich wysiłków może okazać się ze nasze dziecko będzie niepełnosprawne do końca życia. Zrezygnowałam z pracy i zajmuje się dzieckiem co wypala mnie emocjonalnie i obciąża fizycznie, dodatkowo sama międzyczasie rozchorowalam się dość poważnie i muszę tez się leczyć. Mąż dalej niewiele angażuje się w swoje obowiązki i w bardzo ograniczonym zakresie mi pomaga. Twierdzi, ze musi zapracować na nasze potrzeby i w związku z tym bardzo dużo czasu spędza w pracy. Oczywiście życie w takich warunkach i w takim stresie powoduje narastanie wzajemnych żalow i niechęci, wybuchów złości i złej atmosfery w domu. Ostatnio mąż oświadczył, ze dość ma takiego życia ze mną i chce się wyprowadzić bo dłużej nie wytrzyma. Wiem, ze to zrobi i zastanawiam się tylko czy warto z nim jeszcze negocjować czy nie ma już co ratować?