Dodaj do ulubionych

Czy to już koniec?

26.03.11, 01:09
Witam wszystkich, bardzo potrzebuje waszej rady a zwłaszcza osób, które były w podobnej sytuacji. Jestem z mężem w związku ponad 20 lat, mimo różnic charakterów i usposobienia potrafiliśmy prowadzić dość szczęśliwe życie. Pierwszy kryzys nastąpił gdy 6 lat temu urodziło nam się dziecko. Mąż niewiele mi pomagał, ciagle miał za złe, ze poświęcam mu mało czasu, sięgał po alkohol, dużo pracował. Początki rodzicielstwa były trudne, długo nie mogłam dojść do siebie po porodzie, zjamowalam się wszystkim sama, ciagle w niepewności czy robię dobrze. Dziecko było trudne i absorbujace, miało problemy zdrowotne, w końcu 3 lata temu okazało się, ze cierpi na poważna chorobę, nieuleczalna, ale wymagająca intensywnej terapii. Mimo wszelkich wysiłków może okazać się ze nasze dziecko będzie niepełnosprawne do końca życia. Zrezygnowałam z pracy i zajmuje się dzieckiem co wypala mnie emocjonalnie i obciąża fizycznie, dodatkowo sama międzyczasie rozchorowalam się dość poważnie i muszę tez się leczyć. Mąż dalej niewiele angażuje się w swoje obowiązki i w bardzo ograniczonym zakresie mi pomaga. Twierdzi, ze musi zapracować na nasze potrzeby i w związku z tym bardzo dużo czasu spędza w pracy. Oczywiście życie w takich warunkach i w takim stresie powoduje narastanie wzajemnych żalow i niechęci, wybuchów złości i złej atmosfery w domu. Ostatnio mąż oświadczył, ze dość ma takiego życia ze mną i chce się wyprowadzić bo dłużej nie wytrzyma. Wiem, ze to zrobi i zastanawiam się tylko czy warto z nim jeszcze negocjować czy nie ma już co ratować?
Obserwuj wątek
    • altz Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 06:47
      > sięgał po alkohol, dużo pracował
      Rozumiem, że dużo pracował pod wpływem alkoholu? wink
      Wydaje mi się, że macie zupełnie odmienne oceny i warto rozmawiać, nawet jeśli się rozstaniecie. Każdy chce być doceniony. Mąż jeśli będzie więcej pomagał, to będzie mniej pracował. Więcej pracował, to go będzie mniej w domu.
      Warto się porozumieć, żebyście oboje mieli możliwość pracy, o ile się tak da.
      Może mąż niepełnosprawność dziecka czuje jako swoją osobistą porażkę, może jest mu ciężko zaakceptować sytuację? Może męża to przerosło, może potrzebuje czasu? Może czuje się zupełnie "odstawiony na boczny tor" i niedoceniony? A może po prostu chce uciec, bo mu "niewygodnie"? Jeśli nie porozmawiacie szczerze, to się nie dowiecie oboje.

      Mi kiedyś żona zarzuciła, że gdybyśmy mieli niepełnosprawne dziecko, to na pewno bym odszedł. Nic na to nie odpowiedziałem, bo jak odpowiedzieć na pewnik i czy warto? Już miała swoją teorię i nic by tego nie zmieniło.
      • jarkoni Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 07:16
        Jeśli tylko on pracuje i zarabia na dom, to jest taka możliwość, że wraca do domu zmęczony, prawda? A jeśli Ty mu jeszcze zarzucasz, że nie pomaga w domu to możliwe, że kłótnia gotowa.
        Chyba, że zupełnie nie interesuje się dzieckiem..
        Potrafisz się zmusić do rozmowy z mężem? Kto za co odpowiada, jak obydwoje to widzimy dalej..
        • noname2002 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 08:54
          A żona nie jest zmęczona? Zajmuje się niepełnosprawnym dzieckiem całą dobę, przecież to bardzo obciąża i fizycznie i psychicznie.
          A jak żona stwierdzi, że ją to przerosło i zostawi męża z chorym dzieckiem?

          Rozmowa na pewno potrzebna, chociażby o tym jak sobie wyobraża zostawienie chorej żony z niepełnosprawnym dzieckiem.
          • jarkoni Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 09:00
            Żona nie pracuje, opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem, to całe jej zadanie.
            Mąż zarabia na rodzinę
            Jak to ją przerosło?
            • mps61132 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 09:15
              A ja myślę,że zwyczajnie się wystraszył że dziecko ma chore, teraz żona chora i jeszcze bez pracy. Nie chciał się zajmować zdrowym dzieckiem to tym bardziej nie znajdzie czasu dla chorego. Ja bym z nim porozmawiała a potem pozwoliła mu odejść. Cóż Ci z faceta, który przynosi tylko pieniądze????
              Pewnie masz rente na chore dziecko, alimenty dostaniesz i to nie małe z racji choroby i pewnie jeszcze zasiłek opiekuńczy i będziesz miała spokój, a być może te same pieniądze co przyniósłby Ci mąż.
            • noname2002 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 09:25
              Mąż tylko pracuje, jak to go przerosło?

              Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić jak wygląda opieka nad nieuleczalnie chorym dzieckiem?
              Nad zdrowym czasem człowieka przerasta, jeśli nie ma żadnej "odskoczni"a nad chorym?
              Nie posądziłabym Cię Jarkoni o taki brak empatii.
            • bmms Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 09:33
              > Żona nie pracuje, opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem, to całe jej zadanie.
              Ok.
              > Mąż zarabia na rodzinę
              i to całe jego zadanie, prawda?
              > Jak to ją przerosło?
              Jak to jego przerosło?
              Jak symetria, to symetria smile
              Poza tym: on od 7 do 17 w pracy, ona od 7 do 17 opiekuje sie niepełnosprawnym dzieckiem.
              Po 17 mają po równo czas na odpoczynek, dalszą pracę-opiekę nad dzieckiem, prace domowe na rzecz wszystkich członków rodziny.
              No i zawsze można zmienić: ona zarabia, on sie opiekuje.
              • noname2002 Bmms 26.03.11, 09:35
                "Mąż dalej niewiele angażuje się w swoje obowiązki i w bardzo ograniczonym zakresie mi pomaga. Twierdzi, ze musi zapracować na nasze potrzeby i w związku z tym bardzo dużo czasu spędza w pracy."
                Gdzie tu jest symetria?
                • bmms Re: Bmms 26.03.11, 11:44
                  No przecież to było do jarkoniego. Chodziło mi o to samo co tobie noname2002, że POWINNA być symetria w obowiązkach męża i żony (jarkoni dziwi się, że ją może przerosnąć sytuacja).
                  • noname2002 Re: Bmms 26.03.11, 13:47
                    A przepraszam, źle zrozumiałam.
            • nangaparbat3 Jarkoni!!!!!!! 26.03.11, 11:18
              arkoni napisał:

              > Żona nie pracuje, opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem, to całe jej zadanie.

              Rozum Ci odjęło.
            • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 13:29
              > Żona nie pracuje, opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem, to całe jej zadanie.
              > Mąż zarabia na rodzinę
              > Jak to ją przerosło?

              Dżizas, nie wierzę, że to Ty napisałeś, a nie np. zmazur. No po prostu nie wierzę.

              Mój szwagier jest chyba kompletnym idiotą, bo co tydzień wsiada do pociągu, aby nocą pokonać ponad 800 km i przyjechać do domu na całe 3 dni, po których znowu wraca nocą do pracy. A moja siostra nie pracuje zawodowo, jedynie zajmuje się wychowaniem synów- lat 10 i 3. Szwagier przyjeżdża, aby odciążyć swoją żonę i przez te 3 dni nie tylko robi zakupy, ale też całkowicie zajmuje się dzieciakami (łącznie z tym, że wstaje w nocy do młodszego- taki im się udał), bo żona w tym czasie ma sobie odpocząć- poczytać, iść na babskie zakupy, do fryzjera czy do koleżanek na ploty. Bo szwagier zachrzaniał równo przy każdym synu- od urodzenia, łącznie z kąpielą, przewijaniem, wstawaniem w nocy i chodzeniem do lekarzy, więc wie, że przy takich prackach i całodobowej odpowiedzialności człowiek po paru tygodniach pada na pysk, a praca zawodowa jest idealnym miejscem do odpoczynku. Są zgranym małżeństwem od 16 lat.

              Świetnie funkcjonującym małżeństwem jest też małżeństwo mojego brata- najstarsze dziecko ma niepełnosprawne, a później urodziła im sie jeszcze dwójka dzieciaków (też zaplanowane). Brat prowadzi własną działalność i zachrzania równo, bo ma na utrzymaniu całą rodzinę, a żona nie pracuje, bo jedynie zajmuje się niepełnosprawną kilkunastolatką. Ale oprócz pracy zawodowej bierze normalny udział w życiu rodziny- zakupy, odwożenie i przywożenie dzieci ze szkoły, prace w domu, a kiedy żona jest na turnusie rehabilitacyjnym z najstarszą córką, to zajmuje się też młodszym drobiazgiem. I w życiu nie przyszłoby mu do głowy, aby po powrocie z pracy zalec na kanapie i żądać świętego spokoju, bo się napracował i zmęczył.

              Nie sądzę, aby mój szwagier czy brat byli odosobnionymi przypadkami, chociaż gdybym miała wskazać innych takich idiotów, co to mają żony bez pracy zawodowej, a sami jeszcze zajmują się obowiązkami domowo- rodzicielsko- małżeńskimi, to miałabym ogromne kłopoty.

              Pan z tego wątku nie tak miał żyć- miało być bezproblemowo jak za czasów kawalerskich. A tu zonk, bo nie dość, że są obowiązki domowe, to jeszcze niepełnosprawne dziecko. Po cholerę ma się więc męczyć?
              • niutka Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 17:38
                Wypisz wymaluj... moj brat.
            • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 13:37
              Jarkoni, następnym razem zanim coś takiego napiszesz to zastanów się najpierw sto razy, proszę.
              Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego czym jest całodobowa opieka nad chorym dzieckiem? Jeśli ktoś kto takim dzieckiem się zajmuje nie ma choćby chwili wytchnienia codziennie to jest na prostej drodze do sfiksowania. I kto wtedy dzieckiem się zajmie?

              Do autorki... Zgadzam się z Nangą. Koniecznie wyjdź z domu. Znajdź sobie pracę a na czas pracy wynajmij opiekunkę. Nawet jeśli ta opiekunka kosztowałaby tyle, ile sama zarobisz. To nie pieniądze są najważniejsze tylko Twoje zdrowie psychiczne.
              Natomiast jeśli chcesz w jakiś sposób poprawić relacje z mężem spróbujcie gdzieś razem wyjechać albo chociaż iść do kina, na kolację. BEZ dziecka, tylko sami. Obawiam się tylko, że skoro on już "ma dość" to na ratowanie tego małżeństwa może być za późno. Zapomnieliście oboje o tym, że oprócz tego, że jesteście rodzicami, jesteście również kobietą i mężczyzną. Wiem, że przy chorym dziecku nie jest łatwo dbać o związek, ale nie jest to niemożliwe.

              Trzymam za Ciebie kciuki.
            • tully.makker Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 14:34
              Żona nie pracuje, opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem, to całe jej zadanie.
              > Mąż zarabia na rodzinę
              > Jak to ją przerosło?

              Wiesz, nawet jak sie jest bardzo glupim, to mozna czasami miec odrobine empatii. Zajmowales sie kiedys choc chwile niepelnosprawna osoba? Alboo tylko obloznie chora? masz cien pojecia, co to oznacza? masz cien pojecia co to znaczy codziennie obcowac z wlasnycm nieuleczlnie chorym dzieckiem i cdziennie zastanawic sie, czy robie wszystko, by je uchronic przed niepelnosprawnoscia? A moze moglabym wiecej?
              I jeszcze jedno - rozumiem, zety uwazasz ze pani zajmuje sie dzieckiem, a wszelkie inne obowiazki wypelnia maz? Skoro ona tylkozajmuje sie niepelnosprawnym dzieckiem.

              To co napisales, to dla mnie zwykla podlosc. Obrzydzenie bierze.
            • tesknotazabija Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 15:43
              Ręce opadają jak się czyta takie wypowiedzi. Zastanów się człowieku następnym razem 2 razy zanim coś napiszesz.
        • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 13:11

          > Jeśli tylko on pracuje i zarabia na dom, to jest taka możliwość, że wraca do do
          > mu zmęczony, prawda?

          A kobita w tym czasie leży i pachnie. A tym zmęczyć się nie da.
    • ef.endir Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 11:11
      Każda praca, wykonywana przez kilka/kilkanaście godzin dziennie męczy fizycznie i psychicznie.
      Jego męczy praca zawodowa i stawiane wymagania (nawet nie przez Ciebie) odnośnie utrzymania rodziny, Ciebie męczy bezustanny "kierat" w domu - to normalne.
      On cierpi z powodu zmęczenia, braku zainteresowania - i Ty tak samo.
      Teraz tylko trzeba się zastanowić co z tym można zrobić.......
      A może usiąść i pogadać?
      A może zwolnić go z obowiązku przynoszenia "aż takiej kasy" co powinno przełożyć się na więcej czasu spędzonych w domu?
      A może za tą kasę, którą przynosi wynająć raz w tygodniu opiekę dla dziecka i spędzić wieczór/noc ....gdzieś?
      Rozwiązań jest wiele, trzeba tylko chcieć z nich skorzystać.
      Powodzenia.


    • nangaparbat3 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 11:26
      Nie możesz sama siedzieć całymi dniami w domu z niepełnosprawnym dzieckiem. Zacznij pracować, chocby na pół, ćwierć etatu - a to co zarobisz będzie ba kogoś, kto choć na parę godzin przejmie opiekę, a jednocześnie, jeśli tylko uda Ci się znaleźć osobę, która się do dziecka przywiąże - będziesz miała kogoś, kto będzie rozumiał Twoje problemy, niepokoje, z kim bedziesz mogła pogadać o wszystkim trudnym, a jeśli będziesz miała jeszcze większe szczęście - kto czasem drobnym gestem zadba i o Ciebie.
      Ja zaczęłam świrować po 1,5 roku wychowawczego, z naprawdę nieabsorbującym dzieckiem i zdrowym, i wtedy rodzina na siłę wypchnęła mnie do pracy - na głupie 6 godzin tygodniowo. I te 6 godzin odmieniło moje życie.
      I było jeszcze takie zdarzenie: stałam boso na kafelkowej podłodze, a niania (była u nas drugi dzień) podeszła do mnie z klapkami i powiedziała: niech pani założy, przeziębi się pani.
      I wiecie co? Mineło 18 lat a ja wciąż jestem pełna wdzieczności za tamten drobny gest, o którym ona pewnie zapomniała natychmiast.
      • niutka Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 17:43
        A myslisz, ze tak latwo zajdzie prace na cwierc czy tez pol etatu? Chociaz bardzo bym jej tego zyczyla.
        • nangaparbat3 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 20:00
          Jakąkolwiek. Żeby wyjść z domu, widzieć innych ludzi, robić coś innego niż na co dzień. Bo zwariuje.
    • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 14:58
      Moja prababcia miała 11 dzieci, pradziadek całe dnie spędzał w pracy, więc sama się tymi dziećmi zajmowała i jakoś jej żyłka smrodliwa w dupie z wysiłku nie pękła. A pralki, lodówki, kuchenki, CO nie miała... Ale dzisiejsze kobiety to by chciały, żeby facet zarabiał i jeszcze domem się zajmował, bo dziś jedno dziecko to wysiłek ponad kobiece możliwości... No pewnie,jak tu coś robić jak W TV Plebania goni Klan, a za chwilę Barwy Szczęścia...
      • nangaparbat3 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 15:17
        1. Ten świat pełen jest dzisiaj kobiet, które zarabiają, domem i dzieckiem się zajmują, i jeszcze się kształcą na przykład na dodatek.
        2. W kontekście sytuacji Autorki wątku Twój post jest tak denny, że aż przebija na drugą stronę - i robi się śmieszny.
      • kara_mia Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:01
        Moja prababcia miała 11 dzieci, pradziadek całe dnie spędzał w pracy, więc sama się tymi dziećmi zajmowała i jakoś jej żyłka smrodliwa w dupie z wysiłku nie pękła. A pralki, lodówki, kuchenki, CO nie miała...
        Fakt
        Ale dzisiejsze kobiety to by chciały, żeby facet zarabiał i jeszcze domem się zajmował, bo dziś jedno dziecko to wysiłek ponad kobiece możliwości...
        Fakt

        Może dlatego, ze kiedyś, jak kobieta miała 2 ręce i nogi i głowę i umiała gotować to była cudowna żoną.
        teraz musi być szczupłą, zgrabna, sexowna, modnie ubrana, zawsze uśmiechnięta, chwaląca swojego męża za to że zrobił cokolwiek w domu i posłusznie zgadzać się , że mamusia kluseczki lepsze robiła i kolor ścian w salonie będzie taki jak mamusia sobie życzy, bo ona ma lepszy gust, ponadto musi być demonem sexu, ale wyłącznie wtedy kiedy małżonkowi to pasuje, bo jak małżonek wyjeżdża to jako Penelopa przy krosnach ma zaiwaniać...

        Do kompletu dziecko musi mieś różowe / niebieskie śpiochy czapeczkę owaka a nie sraka , jak płacze to ma zaburzenia integracji sensorycznej(!!!!!???), jak nie płacze to na pewno ma inny zespół "niewiadomokogo", jak siada w wieku 6 miesięcy to na pewno umrze bo mu kręgosłup pęknie, jak nie siada do na pewno jest chore i natychmiast musi jechać do specjalisty w warszawie,
        jak trzeba żeby samo spało w wieku 3 lat to nie wiadomo jak to na jego emocjonalny rozwój wpłynie...
        jak mama nie robi tego co 4 latka sobie życzy to mama ma wyrzuty sumienia , że jest zła matką , a dziecko musi dostawać syropek na apetycik , bo jak cale forum o niejadkach trąbi - pieprzonej kaszki o 18 nie zje i tylko pół kiwi, ale tak z łaski i "za mamusie"

        A kiedyś jak w ogóle było ubrane, to było super, pieluch nie było, to nie było z czego odpieluchowywac ( i trauma dzieciństwa mniejsza) lekarzy nie było to nie trzeba było stać w kolejkach, jak dziecko 2 razy jeść dostało dziennie to maż mówił: ale ty się o te dzieci troszczysz!... A jak miało w ogóle gdzie spać i mama do szkoły posłała to do starości dzieci się z wdzięczności za wykształcenie nią opiekowały...


        No pewnie,jak tu coś robić jak W TV Plebania goni Klan, a za chwilę Barwy Szczęścia...
        A kiedyś nie było i można było posiedzieć w ogrodzie i odpocząć i w dupie się miało co dzieci robią we wsi i nikomu do głowy nie przyszło, żeby "każda wolna chwile dzieciom poświęcać"

        jakby tak było teraz, to pewnie każda z nas miałaby luzem po 7-ro dzieci...
    • podroznie ... 26.03.11, 17:13
      Najbardziej znanym tekstem Maciejewskiego jest jednak Matka
      nie Zielona Latarnia. Pisarz bardzo galicyjski, wiesz smile

      Twój tekst bardzo stonowany, dający pewność
      jeśli Twój mąż odejdzie, wynegocjujesz dobre warunki.

      Jeśli czasem Tobie bardzo źle, pomyśl że jesteś Zieloną Latarnią smile
      masz magiczny pierścień, który Tobie pomaga nacodzień.

      uważaj na Siebie smile
      serdecznie posdrawiam

      • hwast1 Re: ... 26.03.11, 18:27
        Jesssssssssssu !! Co za beton !
        A skąd wy wiecie na czym ta niepełnosprawnośc polega ? Skad pewność, że całą dobę takim dzieckiem trzeba sie opiekować i na czym taka opieka polega ?
        Skąd wiedza, że pani nie chciałaby mieć dwóch ciastek. Kasy i pomagacza nieustannego w domu ?

        Jest matką ? Kobietą ? Chyba tak.Takie role społeczne mamy a nie inne. W innych wątkach warczycie że zasranym obowiązkiem faceta jest zarobić na dom. Tu z kolei wyjecie, że i powinien zapewnić jej czas wolny w stopniu nieograniczonym.
        Sie qrwa w koncu na coś zdecydujcie !
        • podroznie ... 26.03.11, 18:51
          Napisała raz, więcej odpisała.
          Tu nie ma inwektyw, są insynuacje w komentarzach.
          Nie my Wy, jest zawsze konkret danej osoby piszącej na forum.
        • nangaparbat3 Re: ... 26.03.11, 20:12
          1. Nie rzucaj kurwami.
          2. Nikt tu nie wyje.
          3. Nikt nie postuluje że i powinien zapewnić jej czas wolny w stopniu nieograniczonym
          4. Wydaje mi się, że te co sie wypowiadały wiedzą dobrze, na czym polega opieka całodzienna nad dzieckiem zdrowym - lub chwilowo chorym. Dzieki temu mają zdolność wyobrażenia sobie, czym jest opieka nad dzieckiem powaznie i przewlekle chorym.
          5. Waleriana dobrze ci zrobi.
      • podroznie ... 27.03.11, 07:09
        Maciejowski a nie Maciejewski.
        napisał Zieloną Latarkę a nie Zieloną Latarnię.

        pozdrawiam i spokojnej niedzieli Skarbie
        • nangaparbat3 Re: ... 27.03.11, 15:10
          A Ty czytałeś tę Zieloną latarkę?
          Bo ja czytałam Matkę, bardzo dawno temu, w zaświecie niemalże, miałam jakieś 10 lat, na Mikołaja przyszła paczka od babci i dziadka, rodziców taty, w paczce była książka Sewera i paczka rodzynek albo orzeszków w czekoladzie. Książka mi się podobała, i skojarzyła jakoś z tymi rodzynkami czy orzeszkami, musze jej poszukać u rodziców, może gdzieś się uchowała.
          A Zielona Latarka brzmi intrygująco.
    • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 20:51
      widzę, że kilka słów prawdy ode mnie i hwast1 bardzo tu niektóre panie ubodło. Ale jakoś żadna nie potrafi wyjasnić, jak to jest, że moja prababcia wychowała 11 dzieci nie mając pralki, lodówki, kuchenki, CO, a nawet bieżącej wody w domu, a dziś wychowanie jednego dziecka jest ponad kobiece siły... LENISTWO, WYGODNICTWO i wpojony przez feministki charakter księżniczek, ot co!
      • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:02
        Czasy niewolnictwa już się skończyły dawno temu.
        Gdybyś miał mózg, to nie robiłbys z siebie idioty, wypisując te kompletne pierdy. Może i twoja prababcia wychowała tyle dzieci, weź jednak pod uwagę, że nie miała żadnego wyboru, bo świat funkcjonował wtedy tak, że bez faceta nie miałaby szans na kawałek chleba. Wtedy nie było ważne, jaki to facet, byleby tylko był.
        Teraz kobiety po prostu się cenią.
      • ekscytujacemaleliterki Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:04
        Zatem może wyjaśnisz nam Qbel dlaczego dziś, facet, tak jak Twój pradziadek nie spędza całych dni w pracy tylko zalega na kanapie albo do kochanki leci, he?
        Cóż, pół dnia w pracy to już ponad siły dzisiejszego faceta, buhahahahaha....wymoczki jakieś, nie to co Twój pradziadek big_grin
        No co za Wami Panowie? Kobieta musi pracować...no co za czasy! A kiedyś było tak pięknie! W domu bez prądu, bez pralki siedziała, 11 dzieci odchowała i do pracy się nie rwała....


        A przy okazji to ja Cię tylko uprzedzam...powycina co zechcę, tłumaczyć się nie będę bo określeń "bzykadło" nie lubię, panimał?
        • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:40
          Nie obraź się Ekscytujące, ale nie masz przypadkiem problemów z czytaniem? Bo co do "bzykadła" to właśnie tego terminu używa tu jedna z pań, a ja przeciwko temu protestowałem. Nota bene - jako uczciwa bialogłowa - postów owej pani nie ocenzurowałaś. Więc może zastanów się czy moderujesz uczciwie czy jajnikami.
          • ekscytujacemaleliterki Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:48
            Moderuje tak jak mam kaprys, wszak kobietą jestem....teraz sobie wieszaj psy ile chcesz-mam to gdzieś.
            Zapomnisz o dobrym wychowaniu - wylatujesz. Prosta zasada.
            • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:51
              Ekscytujące
              no jakież to kobiece, walnąć focha jak ktoś Ci wykaże:
              1. Niekonsekwencje
              2. Niesprawiedliwość
              3. Problemy z klejeniem

              To może zmień regulamin i wpisz jasno: Kobiety mogą obrażać, mężczyźni nie mogą. i będzie wszystko jasne. Moim zdaniem, nie nadajesz się na moderatora, bo brak Ci elementarnej uczciwości i sprawiedliwości, tudzież fochujesz.
              • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:54
                > Moim zdaniem, nie nadajesz się na moderatora,

                I co z tym zrobisz, żeby było na twoje?
              • ekscytujacemaleliterki Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:56
                och, foch...wielbię pasjami big_grin
                a przy okazji, Twoje posty wyciął MODERATOR. CHŁOP.
                I co? Łyso? Buhahahahaha

                No cóż, moderator nafochowany a moderatorka złośliwa, nożyczek nadużywa big_grin
                Waleriana na dobranoc dobrze Ci zrobi smile
                • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:05
                  >>buhahaha
                  Ty tu na chwilkę z Onetu wpadłaś? A ze chłop... no takie czasy, że i faceci jajnikami myślą...
      • kara_mia Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:08
        Nie czytał odpowiedzi wyżej, to wklejam tu


        Moja prababcia miała 11 dzieci, pradziadek całe dnie spędzał w pracy, więc sama się tymi dziećmi zajmowała i jakoś jej żyłka smrodliwa w dupie z wysiłku nie pękła. A pralki, lodówki, kuchenki, CO nie miała...
        Fakt
        Ale dzisiejsze kobiety to by chciały, żeby facet zarabiał i jeszcze domem się zajmował, bo dziś jedno dziecko to wysiłek ponad kobiece możliwości...
        Fakt

        Może dlatego, ze kiedyś, jak kobieta miała 2 ręce i nogi i głowę i umiała gotować to była cudowna żoną.
        teraz musi być szczupłą, zgrabna, sexowna, modnie ubrana, zawsze uśmiechnięta, chwaląca swojego męża za to że zrobił cokolwiek w domu i posłusznie zgadzać się , że mamusia kluseczki lepsze robiła i kolor ścian w salonie będzie taki jak mamusia sobie życzy, bo ona ma lepszy gust, ponadto musi być demonem sexu, ale wyłącznie wtedy kiedy małżonkowi to pasuje, bo jak małżonek wyjeżdża to jako Penelopa przy krosnach ma zaiwaniać...

        Do kompletu dziecko musi mieś różowe / niebieskie śpiochy czapeczkę owaka a nie sraka , jak płacze to ma zaburzenia integracji sensorycznej(!!!!!???), jak nie płacze to na pewno ma inny zespół "niewiadomokogo", jak siada w wieku 6 miesięcy to na pewno umrze bo mu kręgosłup pęknie, jak nie siada do na pewno jest chore i natychmiast musi jechać do specjalisty w warszawie,
        jak trzeba żeby samo spało w wieku 3 lat to nie wiadomo jak to na jego emocjonalny rozwój wpłynie...
        jak mama nie robi tego co 4 latka sobie życzy to mama ma wyrzuty sumienia , że jest zła matką , a dziecko musi dostawać syropek na apetycik , bo jak cale forum o niejadkach trąbi - pieprzonej kaszki o 18 nie zje i tylko pół kiwi, ale tak z łaski i "za mamusie"

        A kiedyś jak w ogóle było ubrane, to było super, pieluch nie było, to nie było z czego odpieluchowywac ( i trauma dzieciństwa mniejsza) lekarzy nie było to nie trzeba było stać w kolejkach, jak dziecko 2 razy jeść dostało dziennie to maż mówił: ale ty się o te dzieci troszczysz!... A jak miało w ogóle gdzie spać i mama do szkoły posłała to do starości dzieci się z wdzięczności za wykształcenie nią opiekowały...


        No pewnie,jak tu coś robić jak W TV Plebania goni Klan, a za chwilę Barwy Szczęścia...
        A kiedyś nie było i można było posiedzieć w ogrodzie i odpocząć i w dupie się miało co dzieci robią we wsi i nikomu do głowy nie przyszło, żeby "każda wolna chwile dzieciom poświęcać"

        jakby tak było teraz, to pewnie każda z nas miałaby luzem po 7-ro dzieci...
        • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:33
          kara_mia
          Nie udawaj, że kobiety jakoś wielce dbają o siebie, bo większość nie dba, a raczej ogranicza się do nałożenia tapety gdy wychodzi z domu.
          Co do seksu, to sądzisz, że moja babcia była wiatropylna?

          Kiedyś też można było w ogrodzie posiedzieć i odpocząć, ale nie pół dnia. Wiesz czemu kobietom przeszkadza, że facet po powrocie z pracy chce odpocząć? Bo zazwyczaj wraca około 17, a wtedy zaczyna się maraton: Klany, Plebanie, Na Wspólnej, Barwy Szczęścia, M jak Miłość i tak przez ochnaście godzin.
          Niestety, ale oglądanie takich seriali i czytanie Chwil Dla Ciebie tudzież Cieniów i Blasków to podstawowa "działalność" intelektualna polskich kobiet.

          A - no sorki - przy jednym dziecku (i piszę to jako ojciec, który nieraz caly dzień dzieckiem się zajmował) rękawów się nie powyrywa. W okresie kiedy moje dziecko miało 1-2 lata pracowałem fizycznie i powiem Ci, że niedziela, kiedy zajmowałem się tylko dzieckiem, była dla mnie odpoczynkiem.
          • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:35
            qbel2 napisał:

            niedziela, kiedy zajmo
            > wałem się tylko dzieckiem, była dla mnie odpoczynkiem.

            big_grin

            A kto resztę w domu zrobił?
            • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:43
              ta sama osoba, która cały tydzień siedziała w domu na tyłku i do roboty się nie rwała, czyli ex małżonka.
              Zwracał Sz. Paniom uwagę, że ponoć praca przy jednym dziecku to 24 godziny na dobę, to przy 11 dzieci doba się rozciąga?
          • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:49
            Wiesz co Qbel? Ja Ci bardzo, bardzo, bardzo współczuję. Współczuję Ci tego, że takie kobiety w swoim życiu spotkałeś. Strasznego pecha chłopaku musiałeś mieć bo ja nie znam żadnej, która by do Twojego opisu pasowała.

            Sama mam troje dzieci, które wychowuję samodzielnie. Sama na siebie i swoje dzieci pracuję (alimenty pokrywają tylko 20% kosztów utrzymania dzieci), w pracy zajmuję bardzo odpowiedzialne stanowisko, jestem zadbaną i chyba dość ładną kobietą, mam czas dla dzieci, mam też czas dla siebie, w ogóle nie oglądam TV. I takich kobiet jak ja jest mnóstwo.
            Gdzie Ty te potwory spotkałeś?
            • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:53
              Mola, zaraz przeczytasz, że jestes kiepska w łóżku smile
              • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:03
                Przeczytać to ja mogę różne dziwne rzeczy. Ważne, że sama wiem (i mam na to dowody tongue_out), że jest inaczej wink
            • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:56
              Mola
              a ja nie znam takiej, która by do tego opisu NIE PASOWAŁA. A poznałem naprawdę wiele kobiet, nie tylko jako swoje partnerki, ale i w różnych szkołach, na studiach itd. Niestety, taka jest prawda - przeciętna Polka to istota leniwa, pozbawiona ambicji, bez zainteresowań, realizująca się przy oglądaniu seriali, czytaniu Harlequinów oraz czasopism dla ociężałych intelektualnie kobiet.
              • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:00
                To w takim razie ja jestem straszną szczęściarą bo nie znam takiej żadnej.
                Albo po prostu nie zadaję się z idiotkami.
                Lub Ty widzisz to co chcesz widzieć.
              • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:04
                Polski facet to obleśny, pierdzący typ, z brzuchem jak słonica w ostatnim miesiącu ciąży, z gębą, z której syfi jak ze starego buta, w dodatku łysy, spocony, z gaciami opadającymi prawie do kolan, przez co widac przedziałek na dupie. W dodatku leń co ma dwie lewe ręce, chodzący tydzień w jednej parze skarpetek, w podziurawionym, przepoconym i poplamionym piwskiem podkoszulkiem, który męczy sie okrutnie całodniowym używaniem pilota od tivi. Coś jak Powolniak.
              • ap_u Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:07
                przeciętna Polka to istota leniwa, pozba
                > wiona ambicji, bez zainteresowań, realizująca się przy oglądaniu seriali, czyta
                > niu Harlequinów oraz czasopism dla ociężałych intelektualnie kobiet.


                można wiedzieć na jakiej próbie przeprowadziłeś swoje badania?
                • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:18
                  Próba:
                  żon - 2, konkubin - 1, innych pań "mojego zycia" - a cholera to wie, sporo.
                  szkoła średnia - 27 pań w klasie
                  studia kierunek nr 1 - ok. 30 pań w grupie
                  studia kierunek nr 2 - też ok. 30
                  studia podyplomowe - ok. 15
                  studia doktoranckie - to znamienne - pań 0 (słownie: ZERO)
                  do tego rodzina, znajomi - wyjdzie sporo...
                  • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:20
                    No cóż....
                    Żadne wykształcenie nie pomoże, kiedy słoma z butów wystaje...
                  • ap_u Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:38
                    Jak rozumiem dogłębnie zbadałeś postawy tych pań i wszystkie posiadają wypisane przez ciebie cechy. Na tej podstawie wyciągasz wnioski na całą populacje polskich kobiet, ciekawe. Tylko co takie leniwe, pozbawione ambicji baby robiły na studiach? Wybacz, ale prezentujesz tak ograniczone rozumowanie, że ciężko uwierzyć, ze piszesz to na poważnie. Nie mylę się? smile
                    • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:44
                      Ich ambicje, a raczej brak to widziałem nawet bez okularów.
                      Co czytały i oglądały, też wiem, bo się gada, to się wie.

                      Same studia to dla Ciebie przejaw wielkiej ambicji i zainteresowań?

                      ps.
                      Do próby nie dodałem kobiet, które ja uczyłem, nie przypominam sobie takiej, która jakoś ambicjami i pasjami się wyróżniała. A to już spora próba - kilkaset pań smile Do tego moje podwładne w kolejnych miejscach pracy - znowu bez rewelacji, a miałem kilku panów, których praca robiła wrażenie, kobieta taka jakoś mi się nie trafiła.
                      • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:45
                        Dżizas, co za narcyzm.
                        • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:52
                          Raczej mocno wybujałe ego połączone z wybujałą wyobraźnią big_grin

                          P.S.
                          Studia DZIENNE, na jednej z najlepszych polskich uczelni skończyła z dwójka małych dzieci z 5 na dyplomie. Aha, pracę mgr napisałam dwie - swoją i wtedy_jeszcze_męża. A! I za studia doktoranckie się swego czasu wzięłam, ale nie skończyłam bo praca mnie pochłonęła. Dodam jeszcze, że skończyłam bardzo męski kierunek studiów i co chwilę musiałam udowadniać, że nie jestem wielbłądem i że nie jestem gorsza od facetów. Dałam radę i nie ja jedna. Nie wiem gdzie on te głupie baby spotkał.
                          • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:00
                            Molu, toś Ty wyjątek potwierdzający regułę. Ponoć nawet jest pies, który potrafi liczyć, ale nie twierdziłbym z tego powodu, że wszystkie psy to świetni matematycy...

                            Widzisz, pisząc per "kobiety" mam na myśli nie tyle "wszystkie kobiety" co "uśrednioną kobietę" - uśredniona kobieta, niestety, jest znacznie mnie ambitna niż uśredniony facet i ma znacznie mniej zainteresowań.
                            • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:06
                              Ale Ty ze średnią masz jakieś relacje czy z KONKRETNĄ kobietą? Po co Ci te generalizowania?
                      • ap_u Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:00
                        > Same studia to dla Ciebie przejaw wielkiej ambicji i zainteresowań?

                        Nie, oczywistym jest, ze studiowanie to przejaw braku ambicji i bezmyślności. A tak w ogóle poszły na studia szukać męża.
                        Tak te twoje badania pewnie wyglądają, że choćby znana ci kobieta dostała Nobla to stwierdziłbyś, ze to nic takiego a w ogóle to ktoś jej załatwił. Dawno nie rozmawiałam z takim człowiekiem, myślałam, ze już wyginęliściesmile
                        • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:09
                          Ja kiedyś spotkałam się z zarzutem, że na studia poszłam szukać męża big_grin
                          Fakt, na studiach spotkałam męża, ale nie po to na nie poszłam. I do dziś żałuję, że nie słuchałam mamy i taty, którzy widzieli we mnie prawnika wink Wtedy nie spotkałabym exa i nie zmarnowałabym 17 lat życia. Choć z drugiej strony nie miałabym trójki najcudowniejszych na świecie dzieci, więc w sumie nie ma czego żałować smile
                  • szizumami Re: Czy to już koniec? 27.03.11, 15:45
                    czyli --że po studiach
                    mądrzejszy nie jesteś1
                    wraz z papierami narastała ci bufonada

                    doskonale wiesz,że kobiety,które miałyi maja[moja babcia tez miała 10,a ja mam 6!]-
                    z czym borykaja sie kobiety ,słyuszałeś jak wzdychaja i chlipia jak nikt z rodziny nie widzi
                    nie popadały?
                    to znak że można im dowalić jeszcze wiecej
                    po co ulżyć
                    i po co byc mądrzejszym od poprzednich pokoleń
                    po co ułatwiac sobie zycie

                    kiedyś to panowie powozili wozem,a wczesniej ciągnęli za sobą łupy na plecach albo na saniach skleconych z gałęzi
                    wcześniej upolowane
                    i nie narzekali na korki

                    jesu
                    jakich mamy cudacznych mgr
      • noname2002 Qbel2 26.03.11, 21:12
        Ależ bardzo łatwo to wyjaśnić, moja babcia ze wsi "wychowała" 5 dzieci zapewne w ten sam sposób, wygania się dzieci na dwór i woła na posiłki. Jak trochę podrosną to pracują w domu i gospodarce. Jak któreś wpadło do glinianek czy zjadło coś trującego, to przecież jest 10 innych, nie? Niemowlętom się dawało szmatkę z makiem albo cukrem zamoczonym w spirytusie i był święty spokój.
        I w tym wątku czytając Twoje i Hwasta wpisy zgadzam się z Tully.
        • zmeczona100 Re: Qbel2 26.03.11, 21:30
          Do tego trzeba jeszcze dodać jedno- że te dzieci miały też obowiązki wobec młodszych.
      • ap_u Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:37
        LENISTWO, WYGODN
        > ICTWO i wpojony przez feministki charakter księżniczek, ot co!


        eeee, to jakaś ściema, prowokacja. Nikt przytomny nie pisałby o "wpajaniu charakteru".
      • nangaparbat3 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:39
        A moja prababcia wychowała czworo dzieci, pradziadek pracował, a ona miała do pomocy: pokojówkę, kucharkę, nianię do młodszych dzieci, nauczyciela do starszych i lokaja.
        Moja babcia za to (rocznik 1900) skończyła studia, pracowała, dwoje dzieci chowały bona i gosposia, a przez pewien czas nawet mamka.
        I nie widzę żadnego, ale to żadnego powodu, żeby swą wizje rodziny stosować do wsi polskiej z przełomu wieków.
        • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:46
          No gratuluję, żeś z takiej dobrej rodziny (tak mnie zastanowiło - wygodnictwo jest dziedziczne?), tylko co to ma do mojej prababci i zajmowania się dziećmi? Twoja była wygodnicka i było ją na to stać, ale gdyby chciała to niewielkim nakładem sił też by sobie sama z dziećmi poradziła.
          • nangaparbat3 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:52
            >>> tylko co to ma do mojej prababci i zajmowania się dziećmi?

            Dokładnie to, co twoja prababcia do Autorki wątku.
            • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:25
              kobito, ja jeno zwracam Wam, męczennice, uwagę, że skoro kobieta może wychować 11 dzieci, to jedno, nawet niepełnosprawne, to buła z masłem. Nie ma co do tego martyrologii mieszać smile
              • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:35
                Czasy się zmieniły i inna jest teraz jakość wychowania. Znacznie więcej czasu i energii dzieciom się poświęca niż dawniej. Moja babcia miała 9 rodzeństwa i od dzieciństwa pracowała - pomagała sąsiadom przy wypasie krów. Nie chodziła do szkoły, nikt się nie troszczył o jej zdrowie. Chciałbyś powrotu do takich czasów?

                Poza tym kto tu mówi o martyrologii? Czasy Matki Polki Cierpiącej się skończyły i właśnie o to chodzi i z tym przyszła Autorka. Bo jej się nie podoba to, że tylko ona musi się zajmować dzieckiem. I ma rację bo jak każdy człowiek ma ona prawo do choćby odrobiny czasu tylko dla siebie.
          • ap_u Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 21:57
            Ale czy to nasza wina, że Twoi pradziadkowie strzelili sobie tyle dzieci i musieli na nie harować? No wybacz, ale taki model, który ty stawiasz za wzór raczej nikomu by nie odpowiadał w dzisiejszych czasach. Chciałbyś mieć 11 dzieci?
            • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:29
              no następna rozumna... Nie stawiam Ci za wzór, tylko zwracam uwagę, że przeginacie z tym rzekomym potwornym wysiłkiem wkładanym w wychowywanie JEDNEGO dziecka.
              • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:36
                A ile Ty dzieci SAM wychowałeś? Zupełnie sam, bez żadnej pomocy i byłeś z tymi dziećmi 24h/dobę.
                • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:39
                  Wychowałem jedno, do spółki z ex. Żadnemu z nas żyłka w d... z wysiłku nie poszła. I żadne z nas męczennikami od tego nie zostało. I przypuszczam, że gdybym je wychowywał sam, to też zyłka by mi nie pękła i też męczennikiem bym nie został...
                  • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:44
                    qbel2 napisał:

                    > Wychowałem jedno, do spółki z ex.

                    Pytanie było o samodzielne wychowanie dziecka.
                    Na podstawie własnego doświadczenia mogę ci tylko napisac, że przypuszczam, iż teraz nie pisałbyś takich kretynizmów, gdybyś sam wychował przynajmniej jedno dziecko.
                    • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:52
                      no tak, skoro wychowywaliśmy razem, to co tam możemy o dzieciach wiedzieć...
                      Mam w rodzinie matkę, ktora mieszka sama, sama zajmuje się dzieckiem (5 lat), pracuje i studiuje zaocznie. I jakoś ma jeszcze czas na randki, wyjścia do kina itd. - wystarczy parę groszy zaprzyjaźnionej emerytce rzucić, a nie na męczennicę się kreować.
                      • ap_u Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:07
                        > Mam w rodzinie matkę, ktora mieszka sama, sama zajmuje się dzieckiem (5 lat), p
                        > racuje i studiuje zaocznie. I jakoś ma jeszcze czas na randki, wyjścia do kina
                        > itd. - wystarczy parę groszy zaprzyjaźnionej emerytce rzucić, a nie na męczenni
                        > cę się kreować.


                        a jak ma się to do twojej teorii o leniwych, mało ambitnych kobietach, podobno tylko takie spotykałeś. A jednak nie? To jak w końcu?

                      • nangaparbat3 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:25
                        qbel2 napisał:

                        > - wystarczy parę groszy zaprzyjaźnionej emerytce rzucić, a nie na męczenni
                        > cę się kreować.
                        >
                        Czym dalej tym gorzej.
                      • noname2002 Re: Czy to już koniec? 27.03.11, 15:08
                        A pamięta jeszcze jak jej dziecko ma na imię?Skoro jest albo w pracy albo na uczelni albo na randkach?
                        A co do kobiet bez zainteresowań i oglądających seriale, to nie mam w domu telewizji, skończyłam dwa kierunki studiów i przed urodzeniem dziecka czytałam jedną książkę dziennie(teraz jedną na 3-4dni). Na studiach dwa razy w tygodniu chodziłam do teatru(większość znanych mi mężczyzn na myśl o pójściu do teatru ziewa).O różnych pasjach nie będę się tu już rozpisywać.
                  • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:46
                    To żaden z Ciebie autorytet w dziedzinie wychowywania dzieci. Teoretyk jesteś.
                    Chcesz się czegoś nauczyć to poczytaj Errormixa i Ef.endira. To są prawdziwi mężczyźni na miarę XXI wieku.
                    • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:49
                      to CI panowie na "E" na wzór kobiet też na męczenników się kreują, też zajmowanie się dziećmi to dla nich takie trudne zajęcie?
                      • ekscytujacemaleliterki Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:52
                        Nie Kuba,
                        To FACECI. Poczytaj historię a się dowiesz smile.
                        Wiesz, takich LUDZI to teraz ze świecą szukać!
                      • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:54
                        Żaden nigdy nie narzekał na to, że wychowuje dzieci. Chcieli, walczyli o dzieci, wygrali i wychowują.
                        Tak, dla mnie to są PRAWDZIWI mężczyźni z jajami.
                        • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:56
                          Ekscytujące. Mola
                          No właśnie, panowie zajmujący się dziećmi męczenników z siebie nie robią, to domena NIEKTÓRYCH kobiet.
                          A przypuszczam, że obaj panowie pracują zawodowo, tak?
                          I jakoś w niczym im dzieci nie przeszkadzają, sami sobie radzą, a NIEKTÓRE kobiety tego nie potrafią...
                          • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:59
                            qbel2 napisał:


                            > A przypuszczam, że obaj panowie pracują zawodowo, tak?

                            A ich dzieci to niemowlaki.
                            • ekscytujacemaleliterki Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:07
                              A wiesz, Ty teraz się ironicznie dopytujesz a akurat w tym przypadku to strasznie nie fajne.
                              A co do przypuszczeń to powiem Ci tak, jeden pracuje a i owszem a na dodatek po rozwodzie wraz z dzieckiem zaczął od zera.
                              I wiesz, gdyby choć 50% mężów, ex mężów tu piszących żon bądź ex żon - miało takich partnerów to, to forum nie było by nikomu potrzebne. Rację bytu by straciło.
                              Acha, i na tym przypadku, złośliwie z Tobą dyskutować nie będę.
                              Wrzuć nicki w wyszukiwarkę to się dowiesz.

                              Złośliwie baaaardzo Ci napiszę tak: LENIWY jesteś! Pytasz zamiast sobie poszukać ;P
                          • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:05
                            O postęp! Pojawiło się NIEKTÓRYCH kobiet a nie kobiet w ogóle big_grin
                            Qbel, ja zawsze powtarzam, że głupota i zło nie mają płci. Występują z taką samą częstotliwością u każdej z płci. Chcesz się skupiać na idiotkach zamiast na normalnych kobietach to Twój wybór i Twoja sprawa. Ja tam też wiele złego mogłabym powiedzieć o NIEKTÓRYCH mężczyznach, ale po co? Wolę skupić się na tych normalnych i z nimi mieć jakieś relacje.
                            • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:15
                              przeczytaj:
                              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,120664181,123661494,Re_Dla_facetow.html
                              i pomyśl, dlaczego tak pisałem. Niestety, ale niektóre Panie nie potrafią w swym myśleniu wznieść się ponad solidarnośc płci (i pewnie niektózy panowie również)
                              • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:19
                                Nie dzielę ludzi na tych, którzy mają jaja lub jajniki, ale na tych, którzy są pijawkami lub nie.
                                • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:30
                                  zmeczona - już Ci to kiedyś napisałem: jak jeden Ci powie, że jesteś koniem - wyśmiej go, jak drugi - zastanów się, jak trzeci - spróbuj owsa, może to jest to. Niestety, masz skrzywienie i tyle.
                              • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:20
                                To Ty na forum żyjesz czy w świecie realnym?
                                Ja mam w nosie to co ludzie na forum piszą. Sama piszę bo lubię i chcę, ale obraz świata układam sobie na podstawie jego realnej a nie wirtualnej wersji.
                                • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:25
                                  Nie, jak pisałem - lubię czasem wetknąć kij w zadki, taka zabawa - małe a cieszy smile
                                  • mola1971 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:35
                                    Wiesz co? Tutaj lepiej się nie baw bo komuś krzywdę możesz zrobić bo jest tu masa ludzi w trudnej sytuacji.
                                    Są inne fora, na których fun jest wręcz pożądany.
                  • nangaparbat3 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:23
                    qbel2 napisał:

                    > Wychowałem jedno, do spółki z ex. Żadnemu z nas żyłka w d... z wysiłku nie posz
                    > ła. I żadne z nas męczennikami od tego nie zostało. I przypuszczam, że gdybym j
                    > e wychowywał sam, to też zyłka by mi nie pękła i też męczennikiem bym nie zosta
                    > ł...
                    >
                    Jakaś obsesja z tą żyłką?
                    • zabelina Re: Czy to już koniec? 27.03.11, 10:16
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Jakaś obsesja z tą żyłką?

                      big_grinbig_grinbig_grin Też się nad tym zastanawiambig_grin
                      • nangaparbat3 Re: Czy to już koniec? 27.03.11, 15:01
                        Widzisz - a jeszcze nie doczytałaś do końca tongue_out
                        • szizumami Re: Czy to już koniec? 27.03.11, 15:47
                          do autorki
                          z grup wsparcia korzystasz?spotykasz sie?
                • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:41
                  No coś Ty. On miał jedno, którym zajmowała się przeciez leniwa ex, a on odpoczywał w niedziele, jak grał z dzieckiem w bierki smile
                  • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:47
                    a wiesz zmeczona, że ex zawsze mogła się zamienić - ona do roboty, ja przy dziecku. Tylko, że jakos ochoty na to nie przejawiała, a poza tym - jak to kobieta, istota niezbyt ambitna i pracowita - nie była w stanie przyzwoicie zarobić...
                    • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:50
                      A ty, jako istota ambitna i pracowita, nie mogłes się przeciez marnowac przy zupkach i kupkach.
                      • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:53
                        mogłem, ja nawet chętnie bym to robił. Żaden problem smile
                        • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:54
                          jasne.
                • hwast1 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:39
                  nie wiem czy wiesz, ale dzieci czasami sypiają wink
              • ap_u Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:51
                Zwróć wreszcie uwagę, ze jeśli tobie się coś wydaje to nie oznacza, iż tak jest w rzeczywistości. To, że twoja babcia miała 11 dzieci nie czyni cię ekspertem od wychowania big_grin
                • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 22:54
                  ale pozwala mi ocenić, że skoro kobieta może sama wychować kilkanaścioro dzieci, to jedno to buła z masłem.
    • qbel2 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:06
      No, bo na mnie czas - widzę, że Panie dla ktorych wychowywanie dzieci to tytaniczny wysiłek i zasłona dla lenistwa, wciąż nie przekonane. Ale w końcu to Wasz interes nie dać się przekonać smile
      • zmeczona100 Re: Czy to już koniec? 26.03.11, 23:09
        Za to lenistwo opiekunki w Warszawie biorą więcej, niż adiunkt na SGGW.
      • szizumami Re: Czy to już koniec? 27.03.11, 15:52
        trudniej jest wychowywać niż prestac chlac!
    • mola1971 Re: a moja ciocia z pcimia miała 9 dzieci 26.03.11, 23:39
      Co zrobić jak nikt lekkiego wątku nie założył uncertain
      Ja po "Sali samobójców" obejrzanej razem z córkami jestem i też jakoś mało sobotnio się czuję. Ale i takie weekend widocznie muszą być.
      • ekscytujacemaleliterki Re: a moja ciocia z pcimia miała 9 dzieci 26.03.11, 23:45
        Dawno nie widziałam tak wstrząsającego filmu.
        Warto z dziećmi oglądać.
        • hwast1 Re: a moja ciocia z pcimia miała 9 dzieci 26.03.11, 23:51
          No dobzre cudowne matki i wspaniałe a mimo tego niedocenione przez waszych mężów byłych żony. Jad wylany. Może teraz jakaś rada dla Autorki wątku ?
          Co ma robić ? Kopnąć nieroba domowego w dupę, czy też pogodzić się z niewolnictwem i nieść swój wychowawczy krzyż dalej ?

          Co ma owa zaharana po pachy kobieta robić. Zadała wam pytanie wink
          • mola1971 Re: a moja ciocia z pcimia miała 9 dzieci 26.03.11, 23:54
            Ja swoją radę dałam już tutaj.
            Nie mam nic do dodania bo tam jest wszystko.
            Schowaj swój cynizm do kieszeni bo tu nikomu nie jest potrzebny i na nikim wrażenia nie robi tongue_out
        • mola1971 Re: a moja ciocia z pcimia miała 9 dzieci 26.03.11, 23:57
          Wiesz co mną wstrząsnęło? To, że są tacy rodzice. Myślałam, że to wyolbrzymione na potrzeby filmu, ale moje córy wytłumaczyły mi, że to nie jest fikcja i takich rodziców mają ich koleżanki/koledzy. Ale tacy rodzice pewnie tego filmu nie obejrzą bo nie będą mieli czasu sad
          • nangaparbat3 Re: a moja ciocia z pcimia miała 9 dzieci 27.03.11, 00:20
            Ostatnio mamy epidemię rodziców, którzy nie są w stanie przyjechac do szkoły po chore dziecko.
    • eloach Re: Czy to już koniec? 27.03.11, 13:10
      Dyskusja na temat możliwości wychowania nastu dzieci była bardzo interesująca. Na pewno Autorka nie skarżyłaby się, że musi opiekować się chorym dzieckiem, gdyby była sama i miała świadomość, że jest zdana tylko na siebie. Ale po to wchodziła w związek małżeński, żeby miała wsparcie i była wsparciem. Oboje tym wsparciem dla siebie nie są, stąd też pytanie czy to już koniec? A jeśli nie, to w jaki sposób rozmawiać i co zrobić, żeby nastąpiły pozytywne zmiany?

      Potrzebna jest rzeczywiście szczera rozmowa i ustalenie co dalej. Jak podzielić się obowiązkami i ewentualnie jak poprawić relacje. co zrobić, by każde z małżonków miało czas na wytchnienie lub spędzenie wspólnie miło czasu.
      • zielonalatarka Re: Czy to już koniec? 27.03.11, 17:09
        Widzę, narobilam niezlego zamieszania moim wątkiem. Tak, wiem, ze muszę skorzystać z pomocy psychologa lub mediatora rodzinnego bo miedzy sobą już się nie możemy porozumieć. W waszych wypowiedziach a zwłaszcza w wypowiedziach panów uderzyła mnie jedna rzecz, jest bardzo duże przyzwolenie na zachowanie mojego męża czyli niech nie uczestniczy w życiu rodziny, niech robi co chce, ważne jest żeby pieniądze do domu przynosił. Zastanawiam się drodzy panowie czy rzeczywiście tak samo zachowalibyscie się jeśli wam przydarzylaby się taka trudna rzeczywistość. Czy nie walczylibyscie o zdrowie dziecka, czy nie wspieralibyscie zony, która trwała przy waszym boku, gdy wy byliście w trudnej sytuacji. Jeśli wasza odpowiedz brzmi NIE, to po co wiążecie się i żenicie z kobietami, jeśli tak latwo uciekacie gdy robi się trudno?
    • szizumami Re: a moja ciocia z pcimia miała 9 dzieci 27.03.11, 16:23
      dokładnie tak ,jak mówisz
      moja matka tak napatrzyła sie na radosne 10-wielodziectwo,że chciała miez tylko 1
      a wyszło przypadkiem 2
      a ja swojej córce mówie----"nie idz w moje ślady"!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka