rozwód????

29.03.11, 10:11
Moje małżeństwo to porażka. To dopiero niecałe 4 lata, a ja już mam dość. Jestem wykończona i nie mam sił już dalej walczyć, chociaż robię to już od prawie 2 lat nic z tego nie wychodzi. 2 lata temu urodził się nasz syn i od tamtej pory zaczął się ten koszmar. Mąż od tamtej pory pił coraz więcej. Teraz nasze życie wygląda tak, że w tygodniu wraca z pracy kąpie się, je kolacje i o 20tej już śpi. A w weekendy na zmianę pije i trzeźwieje. On oczywiście nie widzi w tym nic złego, bo jak to On mówi pije tylko piwo, a to nie jest alkohol. Przez to są ciągłe awantury i brak pieniędzy. On przestał dawać mi nawet na dziecko. Ja nie pracuję, bo wychowuję synka i o wszystko muszę prosić się rodziców. On mi wypomina, że przeze mnie nic nie mamy. A to była nasza wspólna decyzja, że ja zostaję z dzieckiem w domu. Nie mam już sił tak żyć. Chcę się z Nim rozwieść. Jakie On ma szanse na odebranie mi dziecka? Oczywiście nie zgadza się na rozwód i powiedział, że syna zabiera ze sobą. Jest szansa, że sąd przyzna opiekę na dziecko Jemu?
    • mps61132 Re: rozwód???? 29.03.11, 10:24
      Szanse do dziecka ma marne bo pije. Jeśli się tak głupio tłumaczy że piwo to nie alkohol to już wpada w uzależnienie i wiej puki czas chyba że jeszcze szanse da terapia jeśli oczywiście oboje tego chcecie. Tym gadaniem,że zabierze Ci dziecko się nie przejmuj, a że nie da Ci rozwodu, nie musi bo sąd i tak zobaczy jak między Wami jest i nawet jak powie, że kocha to sąd nie weźmie tego pod uwagę pod warunkiem że Ty naprawdę nadal będziesz miała dość.
      Mój też tak gadał, że zabierze mi dzieci, że nie da mi rozwodu, że jak złoże papiery to to i tamto, ale już mu przeszło. Teraz chodzi i się zadręcza.
      Trzymaj się i nie daj się wcale. Myśl o sobie, dziecku i trzymaj się rodziców bo oni Ci pomogą, nikt nie chce źle dla własnego dziecka, a jesli masz go gość to idź do rodziców i przyśpieszysz rozwód bo nie będzie wspólnego łoża, stołu i pieniędzy.
      To że nie daje Ci na dziecko kasy to działa tylko na jego niekorzyść, bo być może chce Cię zmusić do pójścia do pracy, ale jeśli naprawdę nic nie daje to wnieś sprawę o alimenty bo to Ci przysługuje nawet teraz nie mając rozwodu, a po rozwodzie napiszesz że syna wychowujesz sama, mąż nie dokłada się nic i alimenty będziesz miała większe.
      Pozdrawiam
      mps
    • tully.makker zawsze mnie zastanawia 29.03.11, 10:31
      Oczywiście nie zgadza się na rozwód i powi
      > edział, że syna zabiera ze sobą.

      Czemu maja sluzyc takie durne teksty. Facet, ktory nie zajmuje sie dzieckiem przez godzine dziennie nawet nagla chce sie nim zajmowac 24/7? Naprawde sadza, ze rzucanie bzdurnych grozb spowoduje, ze zona bedzie go szanowac, kochac i porzuci mysli o rozstaniu?
      • konstancja22 Re: zawsze mnie zastanawia 29.03.11, 10:36
        Bardzo chaotycznie to wszystko napisałam, ale w takim właśnie jestem teraz stanie. Mieszkamy u moich rodziców, więc to On musi się wyprowadzić, ale jak an razie nie ma zamiary tego zrobić. Chyba nie wierzy, że ja naprawdę chcę rozwodu i chyba próbuje mnie zastraszyć odebraniem syna. A ja głupia ciągle jeszcze mam nadzieję, że się zmieni i nie potrafię podjąć decyzji o spakowaniu go.
        • noname2002 Re: zawsze mnie zastanawia 29.03.11, 10:48
          Nie zmieni się bo mu przecież wygodnie, ma pełną obsługę, za nic nie płaci, zero obowiązków poza pracą, gdzie mu będzie lepiej? Pozwalając na to, krzywdzisz i siebie i dziecko i swoich rodziców, bo to nie oni powinni utrzymywać Wasze dziecko.
          Może porozmawiaj ostatni raz jak będzie trzeźwy, powiedz, że albo kończy z piciem, utrzymuje rodzinę (skoro ją założył i zgodził się, żebyś była na wychowawczym) i przynajmniej w weekendy zajmuje się dzieckiem albo się rozstajecie i podaj termin do kiedy czekasz ze złożeniem pozwu. Jeśli się nic nie zmieni to złóż pozew, przynajmniej o alimenty na dziecko.
        • mps61132 Re: zawsze mnie zastanawia 29.03.11, 10:51
          To idź do psychologa on Ci pomoże "się pozbierać" i wzmocnić pewnie decyzje nad którymi się wahasz.A jeśli chcesz lub widzisz szanse bycia z nim to radzę Ci jak najszybciej porozmawiać z nim szczerze jak on dalej widzi to wasze małżeństwo zanim stoczy się i uzależni na dobre bo potem trzeba lat żeby z tego wyjśćsad
      • errormix Re: zawsze mnie zastanawia 29.03.11, 12:54
        tully.makker napisała:

        > Czemu maja sluzyc takie durne teksty. Facet, ktory nie zajmuje sie dzieckiem pr
        > zez godzine dziennie nawet nagla chce sie nim zajmowac 24/7? Naprawde sadza, ze
        > rzucanie bzdurnych grozb spowoduje, ze zona bedzie go szanowac, kochac i porzu
        > ci mysli o rozstaniu?

        Zwróćcie uwagę, że kobiety raczej nie mówią facetom, że "zabiorą im dzieci". Dla kobiet jest oczywiste, że po rozwodzie te dzieci z nimi zostaną.

        Ale gdy facet zagrozi odebraniem dziecka to podnosi się od razu larum i wielkie zgrzytanie zębów. To dlatego jednym z pierwszych argumentów faceta jest "odebranie" dziecka. Bo to szantaż. Zwyczajny. I mocny. Bo można się kłócić, spierać, rzucać talerzami, ale jak pada hasło "dziecko", to człowiek zaczyna się zastanawiać.

        Tutaj, na forum, mamy na to bardzo wiele przykładów. Większość kobiet, które zajmują się domem, dziećmi pyta się nas czy to możliwe, że mąż może im te dzieci odebrać. Bo się boją.

        I to nie zależy od tego kto ile godzin tym dzieckiem się zajmuje. Bo ja akurat zajmowałem się owe 24/7, też powiedziałem mojej ex, że zabiorę dziecko ze sobą, a mimo tego pierwszym zarzutem jaki usłyszałem z jej ust na sali sądowej był taki, że "mąż szantażował mnie, że jak nie wrócę do domu to się ze mną rozwiedzie i odbierze mi dziecko".

        Dzisiaj, z perspektywy czasu inaczej już na to patrzę. I tak, jak jeszcze rok czy dwa lata temu bym się upierał, że jej nie szantażowałem i nie straszyłem, to dziś... dziś wydaje mi się, że był to jakiś podświadomy "straszak" z mojej strony.

        Tyle tylko, że ja tego "straszaka" używałem żeby to wszystko ratować, a nie po to, by karać, albo grozić. Nie przewidziałem też, że są na tym świecie kobiety, które nie chcą dzieci.
        • nowel1 Re: zawsze mnie zastanawia 29.03.11, 17:49
          Odpowiadasz na:
          errormix napisał:


          > Zwróćcie uwagę, że kobiety raczej nie mówią facetom, że "zabiorą im dzieci". Dl
          > a kobiet jest oczywiste, że po rozwodzie te dzieci z nimi zostaną.

          Trochę tak . A trochę dlatego, że niestety rzadko kiedy jest to argument, który mężczyznę przeraża i zmusza do zastanowienia. Jeśli on i tak z dzieckiem ma słaby kontakt, cóż to dla niego za straszak? Oczywiście wiem, że istnieją i tacy jak Ty, którym rzeczywiście zależy. Nie sądzę, żeby stanowili większość.
          >
          > Ale gdy facet zagrozi odebraniem dziecka to podnosi się od razu larum i wielkie
          > zgrzytanie zębów.
          Tak. To jest taka pierwotna rozpacz, że niesposób tego opisać. Wiem, bo usłyszałam to kiedyś od swojego mało-angażującego się w wychowanie synów exa.

          >
          > Tutaj, na forum, mamy na to bardzo wiele przykładów. Większość kobiet, które za
          > jmują się domem, dziećmi pyta się nas czy to możliwe, że mąż może im te dzieci
          > odebrać. Bo się boją.

          Bo są do głębi przerażone.
          >
          > I to nie zależy od tego kto ile godzin tym dzieckiem się zajmuje. Bo ja akurat
          > zajmowałem się owe 24/7, też powiedziałem mojej ex, że zabiorę dziecko ze sobą,
          > a mimo tego pierwszym zarzutem jaki usłyszałem z jej ust na sali sądowej był t
          > aki, że "mąż szantażował mnie, że jak nie wrócę do domu to się ze mną rozwiedzi
          > e i odbierze mi dziecko".

          Ten sam mechanizm, po prostu jak widać od każdej prawdy ogólnej istnieją wyjątki (mam tu na myśli płeć; bo wszak zadziało dokładnie to samo - osoba mniej angażująca się groziła tej, której NAPRAWDĘ na dziecku zależało).
      • armia55 Re: zawsze mnie zastanawia 29.03.11, 22:25
        To zwykły pijacki bełkot.
        • armia55 Re: zawsze mnie zastanawia 29.03.11, 22:30
          Mój wpis podpięłam nie tam gdzie trzeba.

          W sprawie tekstów .... ze zabierze dzieci itp to pijacki bełkot. Szkoda to roztrzasać.
    • altz Re: rozwód???? 29.03.11, 10:42
      > Jest szansa, że sąd przyzna opiekę na dziecko Jemu?
      Nie ma najmniejszej szansy teraz, a nawet gdyby się zajmował dzieckiem, to też miałby niewielkie szanse.
      Może pomyśl na razie o pracy dla siebie, żebyś miała jakiś punkt zaczepienia i jakiekolwiek własne pieniądze. Możesz też się postarać o zasądzenie alimentów na dziecko, jeszcze przed ewentualną sprawą o rozwód.
    • maheda Finanse... 29.03.11, 10:43
      konstancja22 napisała:

      > On przestał dawać mi nawet na dziecko. Ja nie pracuję, bo wychowuję synka i o wszystko
      > muszę prosić się rodziców.

      Znaczy, wszyscy jesteście na utrzymaniu Twoich rodziców, Twoi rodzice Was karmią, opierają i płacą Wasze rachunki, z Twój mąż zarobione przez siebie pieniądze wydaje wyłącznie na piwo dla siebie? Dobrze zrozumiałam?
      • tully.makker Re: Finanse... 29.03.11, 10:56
        Tez bym tak chciala...
    • plujeczka Re: rozwód???? 29.03.11, 11:01
      [b]dora rada kopnik go w D.....wystaw walizki za drzwi skoro mieszkancie u twoich roziców i przestań liczyć ,że alkoholik ( bo twój maz jest nim) się zmieni bo to nie nastapi..im szybciej do tego dojdziesz tym lepiej dla ciebie.............no a teraz bierz sięw garśc i wywalaj dziada z domu i to bez skrupułów, to pasozyt i tyle a ty zejdź na ziemię i przestań marzyć o czymś co nie nastapi........
      • jarkoni Re: rozwód???? 29.03.11, 18:18
        Dlaczego od razu kopnij w d.., dlaczego od razu alkoholik i dziad? Nie za mocne słowa?
        Znamy tylko opinię jednej strony, druga strona nie ma żadnej szansy na swoją wersję..
        A ktoś zadał wcześniej rozsądne pytanie, na które też chętnie poznam odpowiedź: czy za wszystko płacą rodzice, u których mieszkacie? Mąż pracuje i nie daje nic na dom? Wszystko wydaje na swoje piwo? To ile on potrafi wypić, skoro pije tylko weekendowo? I to jeszcze trzeźwiejąc po drodze, jak sama napisałaś
        • noname2002 Re: rozwód???? 29.03.11, 18:30
          Czy alkoholik to nie wiemy, nie wiemy czy może z pensji utrzymuje się sam ale i tak z tego co pisze założycielka wątku to mąż i ojciec z niego żaden, prawda? Na dziecko nie daje pieniędzy, nie zajmuje się nim, z żoną czasu nie spędza, jego nieobecność chyba by niewiele zmieniła.
          • jarkoni Re: rozwód???? 29.03.11, 18:58
            A moja hipotetyczna i zupełnie teoretyczna wersja mogłaby być taka: pracuje 100 km od domu, codziennie wstaje o 4 rano, wraca do domu zmęczony jak pies przed 20, kąpie się, kolacja i spać.
            Opłaca rachunki, kupuje żarcie do domu, ale spłacają wcześniejszy konsumpcyjny kredyt, dlatego na extra kasę już go nie stać, ale wie, że jej rodzice dbają o wnuka i wnukowi niczego nie brakuje. Obiecał, że po spłacie kredytu(załóżmy zostało 7 miesięcy) wszystko się zmieni, i już rodzice nie będą dopłacać do ich rodziny..Rzeczywiście w czasie weekendu sięga po piwo, ale bez przesady, trzeźwieje i zajmuje się dzieckiem, w czasie tygodnia ciężkiej pracy nie ma na to czasu. Za to żona zaczyna myśleć o rozwodzie, chowa swój telefon, nawet się z nik kąpie, do jej komputera jest od niedawna hasło (to temat z wątku obok).. Ona się boi tylko odebrania dziecka przez męża.. Dlaczego aż tak się boi? Ma do tego jakieś podstawy? Coś jest na rzeczy?
            Zbyt teoretyczne i bajkowe?? A może?
            Powtarzam, wieszanie psów na facecie jest najłatwiejsze, a oskarża tylko jedna strona.
            Pewnie to bajka to, co wymyśliłem, ale nikt nie zna prawdy do końca...
            • tully.makker Re: rozwód???? 29.03.11, 19:28
              Z cala pewnoscia jest tak wlasnie jarkoni jak opisujesz. Od tej pory kazda sytuacje opusana na forum bedziemy ocebiac przez pryzmat twojej wyobrazni, a nie przedstawionych faktow.

              A moze ja uloze historie o twojej zonie i twoim rozwodzie?
              • jarkoni Re: rozwód???? 29.03.11, 19:34
                Próbuj, Tully, próbuj..
                Ja w swojej bajce wykorzystałem wszystkie dostępne fakty przedstawione przez autorkę wątku, dokładnie wszystkie.. Dołożyłem od siebie i wyszła całkiem prawdopodobna historia, chyba, że autorka dołoży coś od siebie..
                • jarkoni Re: rozwód???? 29.03.11, 19:36
                  Np się maksymalnie oburzy i przedstawi trochę dodatkowych faktów, dlaczego jej mąż to ostatni.
                  Oraz dlaczego aż tak się boi, i uznaje to za prawdopodobne, że zabierze jej dziecko..
                • tully.makker Re: rozwód???? 29.03.11, 20:42
                  No ja tez moge wszystkie przedstawione przez ciebie fakty na temat twojego rozwoju wykorzystac, tworzac historie z dooopy wziete. Pytanie brzmi - po co?
            • altz Re: rozwód???? 29.03.11, 20:13
              Ja w miesiącu rozstania wydałem prawie cała pensję na koszty domowe, opłaty, nagłe sprawy, opał itd. wszystko na rodzinę, żona zapytała, czy na dzieci jej już nie dam, chociaż jej pensji nie ruszałem. Czyli okazałem się takim samym facetem, jak mąż Autorki? smile
              • jarkoni Re: rozwód???? 30.03.11, 10:46
                altz napisał:

                > Ja w miesiącu rozstania wydałem prawie cała pensję na koszty domowe, opłaty, na
                > głe sprawy, opał itd. wszystko na rodzinę, żona zapytała, czy na dzieci jej już
                > nie dam, chociaż jej pensji nie ruszałem. Czyli okazałem się takim samym facet
                > em, jak mąż Autorki? smile

                No proszę, czyli mimo napaści na mnie, moja hipotetyczna bajka nie była do końca nieprawdopodobna?
                PS. Nie czytałem jeszcze nowych wpisów autorki wątku..
        • plujeczka Re: rozwód???? 29.03.11, 20:35
          Jaroni -tutaj na forum rzadko mamy mozliwośc poznania opinii drugiej strony, pytasz ile może wypić piwa ten Pan=powiem Ci na podstawie moich doświadczeń 10-20 dziennie, znam to z autopsji bo przecuież piwo w oczach alkoholika to nie alkohol.Zanim dojdzie do tego ,że jedna jest alkoholem na wiele rzeczy juz jest za późno.Czy waro walczyć? odpowiem NIE -bo to walka z wiatrakami i nielicznym jednostkom udaje się wyjśc z nałogu natomiast prawie zadnej kobiecie oraz dziecku nie udaje sie pozbyć syndromu " zony, dziecka" alkoholika. To pietno na całe zycie, wlecze się jak smród po gaciach całe zytcie=wiec znasz już odpowiedź czy warto pomagać.Nie mozna pomagac komuś kto tej pomocy nie potrzebuje i nie chce,szkoda własnego zycia, młodości, własnych marzeń a w złudzeniach mozna tkwić "nascie"lat po czym okazuje się nie nie wartio było tego robic,Wiec nieróbcie "wody z mózgu" dziewczynie, nie wmawiajcie jej ,że wszystkjo się ułozy, nieststey bedzie tylko gorzej z dnia na dzień a poxnioej leci wszystko lawino, apatia, zniechecenie, brak seksu, brak więzi i zainteresowaia dziecmi, utrata pracy i w konsekwencji rodziny tylko ,że to z reguły tra kilka ładnych lat .Tylkoz z życiem kobiet? kto odda jej te lata, kto zrwóci młodośc i jeszcze mozliwośc wyboru nowego partnera? znasz odpowiedx na te pytania Jarkoni, ja na niektóre odpowiedź znam , mi to zajeło ponad 20 lat czego dzisiaj bardzo żałuję,
          • konstancja22 Re: rozwód???? 29.03.11, 21:33
            Tak, jak myślałam niektórzy są przeciwko mnie. Nie jest tak, jak ktoś opisał powyżej. Nie mamy kredytu, mąż wraca z pracy o 16tej, a dojazd zajmuje Mu raptem 15 min, więc nie jest zmęczony aż tak, żeby nic nie robić w domu i spać już o 20tej. A wypić może naprawdę dużo. Codziennie są to min 3-4 piwa, a weekendy ok.12-15.
            • zmeczona100 Re: rozwód???? 29.03.11, 21:53
              No i co Ty na to, jarkoni?
              • mps61132 Re: rozwód???? 29.03.11, 22:59
                ...a no właśnie, co TY na to jarkoni, twoja historia idzie jak woda w ki...bel.
                • jarkoni Re: rozwód???? 30.03.11, 11:02
                  mps61132, czy ja wiem czy jak woda w ki..bel? No najładniejsze określenie to nie było, ale może po prostu na co dzień jesteś wulgarna, cóż poradzić..

                  A odpowiadając na pytanie "co ja na to":
                  Otóż powtarzam, że zbudowałem prawdopodobną historię na podstawie faktów podanych przez autorkę wątku, która sama napisała:
                  "Teraz nasze życie wygląda tak, że w tygodniu wraca z pracy kąpie się, je kolacje i o 20tej już śpi. A w weekendy na zmianę pije i trzeźwieje..."

                  Nie było słowa o tym, że pije codziennie, tylko, ze weekendy.
                  A skoro wraca z pracy, kolacja, kąpiel i o 20 już śpi - to skąd można przypuszczać było, że wraca o 16, a kolacja i kąpiel zajmuje mu aż 4 godziny? Można było pomyśleć, że wraca po 19 i jest zmęczony..
                  Zresztą o czym ta rozmowa i skąd zarzuty pod moim adresem.
                  Nadal uważam, że moja bajka była prawdopodobna, choć od początku nazwałem ją bajką i oczekiwałem więcej faktów od autorki wątku..
                  • konstancja22 Re: rozwód???? 30.03.11, 21:00
                    Jakich faktów jeszcze potrzebujesz?
            • altz Re: rozwód???? 29.03.11, 21:54
              > Tak, jak myślałam niektórzy są przeciwko mnie.
              Są różne doświadczenia. Znam kilka sytuacji, gdzie się wypowiedziały dwie strony i zupełnie inaczej przedstawiały obraz, trudno było rozgryźć, kto miał rację, ale się udało dopiero po wielu stronach maszynopisu z obu stron.
              Na tym forum są kobiety, które uważają, że mężczyzna powinien przynieść pieniądze, a najlepiej wszystkie i zupełnie się nie wtrącać.

              Więc się nie dziw różnym interpretacjom, skoro skąpisz informacji o tle wydarzeń.
              • tully.makker Re: rozwód???? 30.03.11, 09:40
                trudno było rozgryźć, kto miał rację,

                Bo na ogol kazdy ma swoja racje.
                • altz Re: rozwód???? 30.03.11, 11:31
                  > Bo na ogol kazdy ma swoja racje.
                  Raz było tak, że faktycznie każdy miał swoją rację i to nie było do rozwiązania, chociaż oboje twierdzili, że się kochają. On niedojrzały, ona z jakimiś problemami psychicznymi.

                  Za drugim razem okazało się, że matka jest potworną manipulantką, wymyślała nieprawdopodobne historie i nawet całkiem spójne. W kilku miejscach pojawiły się błędy w historiach się wydało.
          • mps61132 Re: rozwód???? 29.03.11, 22:58
            Popieram słowa plujeczki, ja w takim związku siedzę 13 rok i jest coraz gorzej, ale przejrzałam na oczy dzięki p.psycholog i "uciekam".
            • plujeczka Re: rozwód???? 31.03.11, 08:13
              własnie siedział mw takim związku 20 lat, Pan miał w domu wszystko, posprzatanem, ugotoane, zakupy zrobione, nie wiedział co to rachunki a ja przez lata ukrywałam jego agresje po wypiciu kilunastu oiw, tłumaczyłąm przed znajomymi ,że nie orzyszedł ze mną bo...i tutaj wymyslałam historię róze, ze boli, głowa, bolo brzuch.Kiedy miałam małe dizecko z zazadroscia ptrzyłam na młode małżenstwa, które razem pchały wózek i radosnie usmiechały się do sibie, mój ex maz nigdy nie wyszedł na spacer z dzieckiem, nie pomagał mimo ,,że takiej pomocy oczekiwałam za to ochoczo wybiegał po pismo bo to przcież nie alkohol i nie szkodzi, Pźniej było już tylko gorzej, nie chce znów zanurzać się w szczegółach bo dzieki Bogu to juz historia choć jeszcze z jednego powodu nie skończona=dlatego moje stanowisko jest jasne i go nie zmienię.Nie pomagać i rozstać się za nim alkohol zniszczy,m rozbije doszętnie rodzinę, za nim podupadniemy na zdrowiu, za nim zszargamy nierwy po kolejnej awanturze i nocnych wyzwiskach.I niech nikt z Was nie pomyslie ,ze nie pomgałam eź mężowi, załatwiłam 2 leczenie w szpitalu, unikałam wyjśc tam gdzie mógłby być alkohol ale to spowodowąło calkowita izolację od ludzi, znajomych i częsciowo od rodziny.Zamykałam się w tym przeklętym kręgu alkoholika w zamian było ukrywanie picia przede mna, znalezione pochowane butelki i wieczne byełko przy jednoczesnym zaprzeczaniu " ze nie pił"
              Mnie zajeło to wiele lat i dopóki bede na tym forum każdej dziewczynię bedę mówiła--odejdź i zacznij w końcu żyć, normalnie za nim choroba dotknie wszystkich członków rodziny w tym dzieci tylko ,że z psychiki nigdy nie wamaże się koszmarynych wspomnień, one wciaz powracają więc sami sobie odpowiedcie na pytanie CZY WARTO tkwić w takim chorym układzie, ja nie miałam dość siły, ubolewam ,ze nie miałam odwagi? siły aby odejśc wczesniej ui uporządkować swoje sprawy.
    • melani73 Re: rozwód???? 29.03.11, 21:58
      a czemu sądzisz, że on ci może zabrać dziecko?
      czyżbyś nie zaspokajała naważnieszych potrzeb dziecka? zaniedbywała je?
      • konstancja22 Re: rozwód???? 29.03.11, 22:14
        Zajmuję się dzieckiem najlepiej, jak potrafię. On odgraża się, że zabierze mi syna, a ja chciałam tylko wiedzieć czy ma na to szanse.
        • maheda Re: rozwód???? 29.03.11, 22:20
          A powiedz mi - czy jego wypłata w ogóle idzie na dom chociaż w jakiejś części, czy utrzymują Was w całości Twoi rodzice?
          To nie jest zarzut, próbujemy tutaj uzyskać jakieś informacje...

          Znam (dwie) kobiety, którym mąż dziecko "zabrał". I to mimo tego, że te kobiety utrzymywały, jakoby mąż każdej z nich trochę nadużywał alkoholu. Sąd stwierdził, że lepiej dzieciom będzie przy ojcach.

          Trudno nam wyczuć, jak będzie w Twojej sytuacji, bo przecież niczego nie wiemy.
          • konstancja22 Re: rozwód???? 29.03.11, 22:34
            Ze swojej wypłaty robi zakupy (żywieniowe) przez tydzień lub dwa. Rachunki płacą rodzice. Sam opłaca tylko telefony
            • maheda Re: rozwód???? 29.03.11, 22:46
              A on nie ma sam do siebie pretensji, że nie daje rady Was utrzymać? Może ma z tym problem?

              Myślałaś o jakiejś terapii rodzin, czy coś?
        • dydaki Re: rozwód???? 29.03.11, 22:22
          każdy pijak stosuje szantaże wobec bliskich, jak mu zagraża odebranie mu komfortu lenistwa i picia
          rozwód dla tego faceta jest zagrożeniem utraty wygody i braku obowiązków
          będzie cię straszył wszystkim czego się boisz, żeby cię skłonić do zostania w tym co jest obecnie. Po rozwodzie czekają go alimenty, własny wikt i opierunek i wyprowadzka. Więc mu się nie uśmiecha...
          facet ktory nic nie robi przy dziecku a do tego pije, nie ma najmniejszych szans na zabranie dzieci.
          ps. jeśli kiedykolwiek po pijaku wszczyna awantury to wzywaj policję, żeby sporządzili notatkę. przyda się w sądzie.
        • plujeczka Re: rozwód???? 31.03.11, 08:16
          uspokój się NIE ma takiej szansy na odebranie Tobie dziecka jesli wykażesz w sądzie ,że ma problemy z alkoholem, nikt alkoholikowi nie przyzna opieki nad dzieckiem bo może dojśc do dramatu, straszy cię i tyle bo w ten sposób łudzi się ,ze bedzie mimo wszystko razem .
    • maheda się zastanawiam... 29.03.11, 23:08
      a może mogłabyś zostawić dziecko z rodzicami? Dwulatek to już nie jest taki maleńtas.
      Oczywiście nie wiem, czy Twoi rodzice nie pracują, a może stan zdrowia im nie pozwalałby na zajęcie się wnukiem?

      Wg mnie najlepiej dla Ciebie byłoby, gdybyś poszła do pracy. Zdobyłabyś pieniądze na utrzymanie siebie i dziecka, a także więcej pewności siebie przy postępowaniu z mężem.
      • noname2002 Re: się zastanawiam... 30.03.11, 09:29
        Mnie się wydaje, że najlepiej byłoby jednak się zastanowić nad rozstaniem, jeśli mąż już od narodzenia dziecka czyli dwa lata pije codziennie (a piwo to taki sam alkohol jak każdy inny), będzie tylko gorzej.
      • altz Re: się zastanawiam... 30.03.11, 09:36
        W pełni popieram! Znaleźć sobie pracę, opiekunkę dla dziecka. Najlepiej, gdyby tam dzieci było kilkoro, to koszty mniejsze, a dziecko szczęśliwsze.
        Jak będziesz miała jakąś chociaż mini-stabilizację i swoje pieniądze, to będzie Ci się inaczej rozmawiało i łatwiej podejmowało decyzje.
        • zmeczona100 Re: się zastanawiam... 30.03.11, 10:10

          Narobić dzieci, to będzie taniej.

          ja pitolę.
          • maheda Ja zrozumiałam inaczej 30.03.11, 10:50
            Że jeśli uda się znaleźć opiekunkę, u której będzie więcej, niż to jedno dziecko, to dziecko będzie szczęśliwsze.
            • zmeczona100 Re: Ja zrozumiałam inaczej 30.03.11, 10:52
              Zwracam honor wink
              Faktycznie.
              • vento_p Re: Ja zrozumiałam inaczej 03.04.11, 18:39
                słuchaj, musisz mieć dowód,że on jest alkoholikiem. Ktoś napisał, że musisz wzywać policję - tak, każde wezwanie ma syganturę i może się później przydać. Zapisz się na terapię dla współuzależnionych - tobie się przyda, choćby po to by przestać się kręcić tylko wokół alko
                ale może się przydać też w sądzie ( czynisz starania aby "uzdrowić" sytuację ).
                Zgłoszenie do komisji rozwiązywania problemów alkoholowych - też papier dla sądu.Jeśli zgłosisz znęcanie przemoc fizyczna lub i psychiczna na policję, po założeniu niebieskiej karty zrobią to za ciebie. W tym przypadku , do małżonka raz w m-cu musi trafić dzielnicowy. Pamiętaj,że może wypytywać o sytuację soąsiadów i rodziców.Niebieska karta w sądzie ma naprawdę znaczenie.
                Szczęśliwa jestes,że mieszkacie u rodziców - mają prawo wymienić zamki. Gdybyście mieli własne lokum to nie byłoby takie proste.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja