mola1971 06.04.11, 20:34 Ciekawy artykuł, może kogoś zainteresuje. Dziecko po rozwodzie: Jak je podzielić? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anka_cyganka35 Re: Opieka naprzemienna 06.04.11, 22:05 dzieki mi sie przydał. potwierdził tylko to co uważam za słuszne, ze to jest niedobre dla dziecka Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 06.04.11, 22:27 "Mamo, ja nie chcę być już dłużej rozwiedziona, mam tego dość, ja tego nie wytrzymam! – 12-letnia Ewa wykrzykiwała kilka dni temu nad umywalką w łazience. Umówiła się z przyjaciółką i zapomniała, że w tym czasie będzie musiała nocować u taty, na drugim końcu miasta. " ale się okazało, że koleżanki przyjechały do niej autobusem MPK i się ucieszyły, że mogą zobaczyć jej pokój. anka_cyganka35, przyznaj się, że to Twój artykuł w Newsweek'u? Moja córka by się ucieszyła, bardzo chciała tak mieszkać, tak mi mówi, ale nie możemy, bo mama uważała, że tak jej będzie lepiej (czyt. dla dobra dziecka), więc zdanie córki się nie liczyło. Trudno rozmawia się z wyznawcami religii. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 06.04.11, 22:36 Anka, wg mnie w tym artykule nie zostało jednoznacznie powiedziane, że opieka naprzemienna jest zła dla dziecka. To zależy od dziecka, od jego konstrukcji psychicznej. Każde dziecko jest inne i wg mnie rodzaj opieki powinien być dopasowany do konkretnego dziecka. Jedne dzieci są bardzo przywiązane do miejsca, do kolegów/koleżanek i im opieka naprzemienna może krzywdę zrobić. Inne dzieci lubią nowe wrażenia, doznania, mają multum znajomych i dla nich opieka naprzemienna może być dobra. Krótko mówiąc dzieciom introwertycznym opieka naprzemienna może krzywdę zrobić, dla dzieci ekstrawertycznych może być bardzo dobra. Tylko kto się nad dziećmi zastanawia i nad ich charakterami podejmując decyzję o rodzaju opieki? Pewnie rzadko kto, decydują interesy dorosłych bo jak wiadomo dzieci i ryby głosu nie mają Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 00:02 Mola, nie wiem gdzie się takich cudów doczytałaś, wg w artykule jest jasno powiedziane, że opieka naperzemienna nie jest dobra - nawet jesli rodzice nie są do siebie nastawieni wrogo, dziecko nie ma własnego kąta, czyli stabilizacji. Artykuł artykułem, dal mnie nie jest żadnym zaskoczeniem. Moze dlatego, że jestem sama silnie terytorialna i w ogóle sposób korzystania z przestrzeni jest dla mnie niesłychanie wazny. Czytając artykuł uświadomiłam sobie bardzo ważną rzecz: opieka naprzemienna wcale nie jest motywowana dobrem dziecka (chociaż tak napisane jest w artykule), a tylko dobrem rodziców, ich infantylnym poczuciem sprawiedliwości, traktowaniem dziecka przedmiotowo - rodzice dzielą się nim dokładnie tak samo jak majątkiem. Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 08:25 Jeśli proponujesz skrajnie głupią metodę, to tak faktycznie może być, że dziecko będzie cierpieć. Nie może być tak, że dziecko musi być przekazywane według harmonogramu i zegarka, bo ma też swoje życie, ale jeśli się rodzice potrafią dogadać, to jest to dobra sprawa i dla rodziców, i dla dobra dziecka. Jeśli w jakieś rodzinie opieka naprzemienna nie funkcjonuje, to myślę, że lepiej by było takiemu dziecku w rodzinie zastępczej/adopcyjnej, bo i tak konflikty nie wygasną, nawet, jeśli tylko jedno z rodziców się zajmie dzieckiem, a według mnie, dziecko powinno mieć dwoje rodziców/opiekunów, a nie jedno. Wyłączając wdowieństwo. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 08:49 Oj Altz, mnie naprawdę nie trzbea przkonywac, że dziecko potrzebuje obojga rodziców. Odpowiedz Link
alexolo a może .. 07.04.11, 08:52 niech każdy z nas dorosły przez jakiś czas pozyje na " dwa domy" tydzień tu tydzień tam... mysle..że malo kto by zniósł takie zycie... dla czego fundować to dzieciom? oczywiście kto krzyzwyczajony do delegacji i ciagłych wyjazdów powie ż e to zwykła sprawa.. wiem że sa ludzie którzy lubią sie gościć i spokojnie zasypiają nie w swoich łożkach..... ale wiekrzość z nas jest istotami terytorialnymi i ważny jest dla nich wlasny kąt ten jedyny... dla mnie pomysły w/w opieki nie do przyjęcia...... bb krzywdzące dla dziecka... to moja opinia i opinia mojego dziecka które lubi jechać na weekend do taty ale zawsze jak wraca w niedziele.. mówi" jak dobrze być w domu" Odpowiedz Link
altz Re: a może .. 07.04.11, 09:38 Słyszałem o takich facetach, jedna żona tu, druga żona tam. Jakoś sobie radzili, tylko musieli się mocno tłumaczyć, że delegacje, że długo zostają w pracy itd. Z dzieckiem nic na siłę i w tym jest sens. Jeśli dziecko ma tu i tam swoje łóżko, dobrze się czuje, ma ciekawe zajęcia, to jest to tylko na plus. Jeśli pojedzie i będzie chciało zostać, a rodzice się dogadają, to czemu nie? Jeśli nie będzie jechać, rodzicie powinni to uszanować, w końcu dziecko też może mieć gorszy dzień i czasami potrzebuje spokoju. Tylko oboje dorośli muszą być dorośli i bardziej kochać dziecko, niż siebie. Ja nie zauważyłem tego sugerowanego krzywdzenia dziecka u Ciebie, po prostu odpoczywa po wyjeździe. Zapytaj się może kiedyś, czy czuje się skrzywdzone, że jedzie do ojca. Ja z dziećmi rozmawiam i wiem od nich, co się dzieje i jak się czują, a nie wymyślam. Odpowiedz Link
errormix Re: a może .. 07.04.11, 10:02 alexolo napisała: > niech każdy z nas dorosły przez jakiś czas pozyje na " dwa domy" > tydzień tu tydzień tam... mysle..że malo kto by zniósł takie zycie. Wielu z nas pisze tutaj na podstawie tego co mu się wydaje, lub jak on zniósłby te przysłowiowe dwa domy. Ale my nie mamy doświadczenia. Osobiście znam osobę, która wychowywała się w takich "dwóch domach". Która ma doświadczenie. Zarówno jeden jak i drugi traktowała jako dom. Ale w tym przypadku to rodzice stanęli na wysokości zadania. W tej rodzinie nie było domu "mamy" i domu "taty". Rodzice nie pytali "jak ci było u mamy, albo u taty". Dziecko spędzało czas tam, gdzie chciało. Rodzice nie próbowali nigdy za wszelką cenę udowadniać, że u "nich" jest lepiej. Niedawno z tą osobą rozmawiałem. Dzisiaj, mając ponad 30 lat, bardzo sobie chwali sposób, w jaki ją wychowano. Przede wszystkim podkreśla komfort jaki miała. Że nie musiała wybierać na siłę, że nie musiała zostawiać mamy, bo akurat był "czas" taty, albo uciekać od taty, bo mama już z obiadem czekała. W opiece naprzemiennej wcale nie trzeba się trzymać tych tygodni. Gdy to się zrozumie, zrozumie się również ideę takiego rozwiązania. Odpowiedz Link
argentusa Re: a może .. 07.04.11, 14:17 i tu jest racja Ćwiczymy od jakiegoś czasu naprzemienność w opiece. Nie jest to podział 50/50, ale jednak jest. I ja, jako wyrodna matka cieszę się, gdy dzieci są u taty. Wolności zażywam oraz odpoczynku Ale to taaakie niepopularne. A dzieciaki -jak dotąd zadowolone. I o to chodzi. Ar. Odpowiedz Link
argentusa Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 14:14 Altz, NIE MASZ POJĘCIA o dzieciach w rodzinie adopcyjnej, czy zastępczej. Więc z łaski swej nie pisz bzdur. Jak jesteś jednak zainteresowany specyfiką takich rodzin. Służę informacjami. Z pierwszej reki. jako matka mieszana Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 14:20 A skąd taka pewność, że nie mam pojęcia? Czyżby jeszcze jedna kobieta ze szklaną kulą? Odpowiedz Link
argentusa Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 14:24 Bo wierzę (na podstawie własnych doświadczeń i mnóstwa znajomych -(ta "branża" trzyma się razem ), że ludzie wychowujący dzieci adopcyjne lub w rodzinie zastępczej, nigdy by czegoś takiego nie napisali. Bo wiedzą, że ra i rz są inne. Nie gorsze, nie lepsze ale inne. I mają wystarczająco dużo problemów, których po prostu NIE MA w rodzinach naturalnych- niepatologicznych. Amen Ar. Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 14:39 Fakt, dzieci mają dodatkowe problemy, ale chociaż mają spokój. Ja się czasami zastanawiam czy dzieciom w rodzinach adopcyjnych nie będzie lepiej, niż w wiecznie skłóconej rodzinie naturalnej. To, co niektórzy piszą na forach, to patologia, a jeszcze się tym chwalą. Jeśli uważasz inaczej, to mnie przekonaj. Byłem kilka dni temu w znajomej rodzinie zastępczej, trochę sobie tam posiedziałem, porozmawiałem i pobawiłem się z dziećmi. Rozmawiałem też o dzieciach stamtąd, wiele zyskały na pobycie tam, stanęły na nogi, założyły własne rodziny, chociaż było ciężko, a tamta rodzina zastępcza jest stale przeciążana pod względem liczby dzieci. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 12:06 Nanga, wprost tam nikt niczego nie stwierdził - ani, że opieka naprzemienna jest dobra, ani że jest zła. Reszta to moje wnioski i przemyślenia dotyczące tego zagadanienia. Zamieściłam link raczej jako temat do dyskusji i przemyśleń a nie jako materiał źródłowy do cytowania i analizowania każdego napisanego tam zdania Odpowiedz Link
burza4 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 19:42 mola1971 napisała: > To zależy od dziecka, od jego konstrukcji psy > chicznej. Każde dziecko jest inne i wg mnie rodzaj opieki powinien być dopasowa > ny do konkretnego dziecka. To nie o konstrukcję psychiczną chodzi, ale przede wszystkim - zwykłą logistykę, która wymaga od 8 latka planowania na 3 dni naprzód choćby tego, że w czwartek ma basen, a skoro we wtorek wieczorem jedzie do taty, to ma pamiętać o gaciach i czepku. Ja wiem, rodzice mogą go wyręczać, plan jest znany - ale bywają też często nagłe sytuacje, bo dziecko o czymś zapomniało, bo plany się zmieniły itd. Chciałabyś mieszkać na walizkach, i 2 razy w tygodniu się przenosić? bo ja nie znam takich dorosłych, którzy lubują się w takim modelu i z własnej nieprzymuszonej woli go realizują bo to taki fun. Dla dzieci to również jest przede wszystkim męczące. To samo co było w artykule obserwuję u znajomych, którzy taką opiekę stosują w realu. I też dzieciom wcale najfajniej nie jest, jedno woli koncentrować się na swoich sprawach i nie chce podporządkowywać hobby, życia towarzyskiego sztywnemu grafikowi ustalonemu w sądzie. Inne z kolei korzysta z każdej okazji, żeby z domu rodzinnego urwać się do drugiego rodzica. Nie prościej byłoby, gdyby mogło mieszkać na stałe tam gdzie chce? Poza tym - mitem jest dogadywanie się rodziców po rozwodzie, szczególnie w kwestiach finansowych. Jakoś tak się zdarza, że dziwnym trafem większe wydatki i tak spadają na matkę. Ojciec potrafił dowieźć jej dziecko z bolącym zębem żeby tylko ona zapłaciła za dentystę... Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 20:34 Burza, pewnie że opieka naprzemienna jest bardzo trudna. Po pierwsze wymaga współpracy rodziców i ogromnej ich dojrzałości, po drugie warunkiem koniecznym jest bliskie zamieszkanie obojga rodziców by dzieci nie musiały wiele czasu spędzać na dojazdach do szkoły/przedszkola. Po trzecie ważny jest wiek dziecka - im mniejsze tym gorzej znosi zmiany rytuałów i miejsc, natomiast z nastolatkami jest już inaczej - dla nastolatków to może być cenne doświadczenie bo uczą się pewnej, w obecnym świecie pożądanej mobilności, planowania i pilnowania swoich spraw (choćby tego by zabrać ze sobą ten nieszczęśny czepek na basen). Po czwarte i najważniejsze (już o tym pisałam) - każde dziecko jest inne i nie tylko wiek jest ważny, ale również charakter dziecka. I ja nie oceniam czy taka opieka jest dobra czy zła bo po prostu nie wiem. W niektórych przypadkach może być optymalnym rozwiązaniem po prostu. Choć tylko teoretyzuję bo raz, że nie znam nikogo kto wybrał taki rodzaj opieki nad dzieckiem a dwa - sama nigdy nie brałam pod uwagę takiego rozwiązania bo ex zwyczajnie w nosie ma dzieci i wyprowadzając się z domu od razu mi powiedział, że dzieci nie weźmie. A co do Twojego pytania czy chciałabym żyć na walizkach to ja tak właśnie żyłam przez ładnych kilka lat Praca wymagała ode mnie częstych wyjazdów i powiem Ci tylko tyle, że można się do tego przyzwyczaić a nawet to polubić. Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 23:10 >>wymaga od 8 latka planowania na 3 dni naprzód choćby tego, że w czwarte > k ma basen, Jak się chce znaleźć dziurę w całym to się zawsze znajdzie. Już lepszego argumentu niż kąpielówki i czepek nie mogłaś znaleźć? Czy dziecko nie może mieć czepka i kąpielówek u mamy i u taty? Czy dziecko nie może mieć ubrań u taty, ubrań u mamy? Czy dziecko nie może mieć kredek u mamy i u taty? Odpowiedz Link
burza4 Re: Opieka naprzemienna 08.04.11, 15:27 PRZYKŁAD. Pierwszy lepszy z brzegu, ten jest łatwy do podważenia, ale chodzi o całokształt - takich drobiazgów są setki, cały czas coś wychodzi w praniu. Bo jest się u mamy a ulubiona gra została u taty. Bo jest się u taty, a zeszyt z ćwiczeniami został u mamy. Można mieć dwa, ale to nie rozwiązuje problemu że odrabiajac pracę trzeba zerknąć do notatek z lekcji itd. Dzielenie czasu wymaga od dziecka organizacji lepszej, niż ma niejeden dorosły. I jest to po prostu zwyczajnie męczące. Na bazie doświadczeń znajomych - dzieci znacznie lepiej znosiły model "tradycyjny" z ojcem weekendowym, niż opiekę naprzemienną. Starsze już teraz unika przenosin, mimo dobrego kontaktu z rodzicem. Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 08.04.11, 15:35 Też popieram pobyt wyłącznie u ojca bez zachodzenia do matki A co mówi dziecko? Czy tradycyjnie dzieci nie mają głosu i nie warto z nimi rozmawiać? Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 23:31 Pitolenie o Chopinie! Po to rodzice blisko mieszkają od siebie, że jak sobie dzieciak zapomniał ulubionej gry, notatek, to się wsiada w auto i to przywozi od mamusi/tatusia. Wymyśl coś b. przekonującego Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Opieka naprzemienna 06.04.11, 22:58 Pani za przeproszeniem psycholog, prezentuje 'solidarność jajników'! Zdaniem Marii Łętowskiej-Hansen jest tylko jeden sposób, żeby to zmienić. – Tłumaczę tatusiom, że lepszy weekendowy ojciec, który zabiera dziecko w co drugi weekend do siebie i w tygodniu ma z nim zajęcia pozaszkolne, ale dziecko na stałe mieszka z mamą, niż schizofreniczny tatuś, który wydziera połówkę dziecka matce, żeby tylko okazać jej siłę. Ale mamusiom już pani specjalistka nie tłumaczy, że lepsza weekendowa mamusia niż schozfreniczna mamusia. Nic dodać nic ująć. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 06.04.11, 23:06 A masz coś przeciwko solidarności jajników? Jeśli tak to znajdź sobie faceta, który tym zjawiskiem się zajmuje Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 09:33 > Jeśli tak to znajdź sobie faceta, który tym zjawiskiem się zajmuje Przyznaję, że tego zdania nie rozumiem Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 09:42 > > Jeśli tak to znajdź sobie faceta, który tym zjawiskiem się zajmuje > Przyznaję, że tego zdania nie rozumiem Ależ to jest proste. Masz wybrać takiego specjalistę, który będzie potwierdzał Twoją teorię i będzie się solidaryzował z mężczyznami, przecież po to jest ich tylu różnych na świecie i po to wybieramy konkretnego, żeby uzasadnić naszą tezę, a nie żeby dowiedzieć się czegokolwiek bezstronnego. Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 11:13 Altz, jakby to napisała jakaś niewypoczęta koleżanka, to bym tak to zrozumiał, ale Molę mam za rozsądną. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 12:15 altz napisał: przecież po to jest ich > tylu różnych na świecie i po to wybieramy konkretnego, żeby uzasadnić naszą tez > ę, a nie żeby dowiedzieć się czegokolwiek bezstronnego. Oj Altz, akurat mi zamknięcie na inność i w ogóle brak otwartości na zdanie drugiego człowieka trudno zarzucić Nie wiem tylko co to znaczy "coś bezstronnego"? Coś bezstronnego może tylko komputer wymyślić bo on nie ma uczuć i emocji. Natomiast człowiek nigdy nie jest bezstronny, może być tylko mniej lub bardziej otwarty/zamknięty na to, że każdy ma prawo do własnego zdania. Zdanie kogoś innego jeśli jest inne niż moje nie znaczy, że jest gorsze. Znaczy tylko tyle, że jest INNE. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 12:03 obrazo-burca napisał: > Przyznaję, że tego zdania nie rozumiem To taki z lekka złośliwy żart był Przecież umieściłam tam aż dwie emotikonki Odpowiedz Link
errormix Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 07:42 Tak się składa, że sam wnosiłem o opiekę naprzemienną. To było jeszcze przed rozwodem podczas mediacji. Proponowałem różne warianty, ale ten "tydzień-w-tydzień" najbardziej mi odpowiadał. Zanim przygotowałem ten plan przeczytałem dziesiątki opinii i opracowań na temat takiego rozwiązania, głównie anglojęzycznych i wszędzie tam podkreślano, że jest to rozwiązanie dobre, pod warunkiem, że rodzice do tego dojrzeli, że potrafią się porozumieć na stopie przyjacielskiej i że ważniejszy niż "ich tydzień" może być wola dziecka, z którą trzeba się liczyć w pierwszej kolejności. Oczywiście i ja miałem dylematy, bo parę razy przy moich wyliczeniach wyszło mi, że mogę nie widzieć dziecka np. przez 3 tygodnie (tydzień u mamy+tydzień na obozie narciarskim (czyli w moim tygodniu)+tydzień u mamy). Ale brałem to pod uwagę i wcale mi to nie przeszkadzało. Wierzyłem bowiem (teraz wiem, że naiwnie), że forma tydzień-w-tydzień jest umowna, że strony mogą się do niej dostosowywać, że mama po obozie narciarskim zgodzi się by tydzień był mój, a nie jej. Oczywiście u mnie nic z tej opieki nie wyszło, bo podczas mediacji żona nie chciała w ogóle o tym rozmawiać wychodząc z założenia, że "sąd i tak jej dziecko da". I to mnie wcale nie zaskoczyło. Zaskoczyło mnie natomiast to, że panie mediatorki również zareagował śmiechem gdy zaproponowałem opiekę naprzemienną. Mimo tego nadal uważam, że takie rozwiązanie jest dobre, a najlepsze gdy się ma dzieci w wieku kilkunastu lat, które w większości same już mogą powiedzieć u kogo chcą być i jak długo. Bo przecież tu nie o weekendy czy tygodnie powinno chodzić, tylko o to z kim akurat ma ochotę przebywać dziecko. No, ale to propozycja dla ludzi cywilizowanych i takich, którzy nawet po rozwodzie potrafią ze sobą spokojnie i rzeczowo rozmawiać. Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 08:28 > Ale mamusiom już pani specjalistka nie tłumaczy, że lepsza weekendowa mamusia niż > schozfreniczna mamusia. Nic dodać nic ująć. Czepiasz się niepotrzebnie. Przecież wiadomo, że matki kochają dzieci bardziej ... czasami nawet bardziej niż siebie. Odpowiedz Link
ro35 Re: Opieka naprzemienna 06.04.11, 23:22 w Trójce była dzisiaj wieczorem długa audycja na ten temat (m.in. z autorką) i dobrze, prawdopodobnie więcej osób usłyszało niż przeczytało, bo o tym powinno się rozmawiać. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 00:14 W sprawie opieki naprzemiennej artykuł nie wniósł dla mnie nic nowego - zawsze miałam o niej złe zdanie. Ale stosunkowo rzadko mówi się o innym aspekcie rozwodów, wydaje mi się że bardzo waznym: Dobrą robotę, dodaje z przekąsem, robią też często babcie i ciocie obu stron. Często wmawiają dziecku, że jest nieszczęśliwe, bo rodzice się rozstali (nawet w przyjaznej atmosferze), a za całe zło obwiniają drugą stronę: ojca (lekkoduch) lub matkę (jędza). Zapominając, że dziecko kocha ich oboje. Co prawda tu znowu autorka popisała sie seksizmem, wymieniając tylko "babcie i ciocie" - u mnie najbardziej alienującym członkiem rodziny był moj tato, niestety, za to mama była wspierająca - informację o naszym rozstaniu skwitowała: obojeście sobie warci. Odpowiedz Link
demon_hrabiego z prac legislacyjnych przed tą zmianą: 07.04.11, 00:41 Zastępca dyrektor Departamentu Legislacyjno-Prawnego w Ministerstwie Sprawiedliwości Jan Bołonkowski: Problem dotyczył art. 58 par. 1a. Chodzi o to, że przepis ten określa elementy wyroku rozwodowego, czyli to o czym sąd orzeka w wyroku rozwodowym. W tymże art. 58 par. 1a na końcu jest zdanie w następującym brzmieniu: „orzekając o pozostawieniu władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, sąd ustala miejsce pobytu dziecka u jednego z nich”. O co tutaj chodzi? Sąd rozstrzygając o władzy rodzicielskiej ma dwie możliwości, albo powierzyć wykonywanie tej władzy jednemu z rodziców, ograniczając władzę drugiego z nich, albo pozostawić wykonywanie tej władzy obojgu rodzicom, ale tylko wtedy jeżeli rodzice wystąpili ze zgodnym wnioskiem o takie rozstrzygnięcie. Teraz sprawa dotyczy tej drugiej sytuacji, kiedy rodzice zawarli między sobą porozumienie i na przykład ustalili pomiędzy sobą, że piecza nad tym dzieckiem będzie sprawowana naprzemiennie. I to jest właśnie problem tak zwanej pieczy naprzemiennej. Z tym problemem występowali wielokrotnie do Ministerstwa Sprawiedliwości ojcowie ze Stowarzyszenia Ojców. Wywiązała się na ten temat dość głośna dyskusja. Przy utrzymaniu tego ostatniego zdania przepisu art. 58 par. 1a w zasadzie zamyka się możliwość dopuszczenia sprawowania takiej pieczy naprzemiennej przez rodziców, gdyż sąd w wyroku będzie musiał ustalić miejsce pobytu dziecka przy jednym z rodziców. Stoimy dlatego na stanowisku żeby nie stawiać przeszkód i nie zabraniać rodzicom porozumienia co do tej pieczy naprzemiennej. Proponujemy skreślić ostatnie zdanie w art. 58 par. 1a jak również skreślić przedostatnie zdanie w art. 107. Art. ten dotyczy podobnej sytuacji, ale rozstrzygnięcie nie obejmuje rozwodzących się małżonków tylko reguluje wykonywanie władzy rodzicielskiej pomiędzy małżonkami żyjącymi w rozdzieleniu. W tym przypadku sąd nie wydaje wyroku tylko postanowienie. Zamieszcza w nim takie same elementy odnoszące się do wykonywania władzy rodzicielskiej jak w przypadku wyroku o którym mowa w przepisie art. 58. W art. 107 par. 2 podlegałoby wykreśleniu zdanie przedostatnie: „Orzekając o pozostawieniu władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom sąd ustala miejsce pobytu dziecka u jednego z nich”. Przewodniczący poseł Jerzy Kozdroń (PO): Ja zrozumiałem, że wpływ na treść tego przepisu miały protesty Stowarzyszenia Ojców. Zastępca dyrektor Departamentu Legislacyjno-Prawnego w MS Jan Bołonkowski: Panie przewodniczący, chodzi o to żeby nie ograniczać rodzicom możliwości dobrowolnego zadecydowania o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i żeby nie doprowadzać do takiej sytuacji, że sąd jednostronnie, autorytatywnie rozstrzyga o tym, iż dziecko ma przebywać przy jednym z rodziców, w sytuacji gdy rodzice chcą zgodnie inaczej uregulować tę kwestię. Poseł Stanisław Chmielewski (PO): Przepraszam, że wejdę w słowo. Chodzi o to, że idea rozstrzygania przez sąd ma być dopiero wtedy, gdy rodzice nie potrafią się porozumieć. Jeżeli są w stanie się dogadać i porozumienie to wyrażą w formie pisemnej to jest zasadne oczekiwanie, że będą współdziałać w sprawach dziecka, również w zakresie pieczy. Trzeba tylko sprawdzić, czy to polega na prawdzie i czy nie chcą szkodzić dziecku. I taka jest rola sądu. Gdy nie ma takiego porozumienia rodziców a tak też się zdarza, wówczas sąd musi to rozstrzygnąć w granicach obowiązującego prawa. Niewątpliwie każda taka ugoda rodziców jest lepsza dla dziecka niż rozstrzygnięcie sądowe. Nawiązując jeszcze do pytania pana przewodniczącego chcę powiedzieć, że przeciwko zapisowi protestowali nie tylko ojcowie, ale podobne zastrzeżenia przedstawiał także przedstawiciel kuratorów sądowych, który brał udział w naszych pracach legislacyjnych. Wskazywał on na wzmocnienie pewnych rozstrzygnięć sądowych w celu doprowadzenia do ugody rodziców w interesie ich dziecka. Przewodniczący poseł Jerzy Kozdroń (PO): Rozumiem, że może to uczynić potem sąd opiekuńczy, nie musi to być sąd rozwodowy. Przewodniczący Krajowej Rady Kuratorów Andrzej Martuszewicz: Andrzej Martuszewicz, przewodniczący Krajowej Rady Kuratorów. Dziękuję za zaproszenie. Dziękuje też za to, że mogliśmy uczestniczyć w pracach i mieliśmy możliwość wyrazić swoje praktyczne stanowisko. Chciałem podkreślić, że jest to bardzo ważne, żeby ta nowelizacja ustawy została uchwalona. Dziękuję. (...) Poseł Grzegorz Karpiński (PO): Mam pytanie do treści przepisu 1a, inne niż to dotyczące ostatniego zdania. Chciałem mianowicie zapytać, czy sąd przy przyjęciu tego przepisu będzie mógł orzec o pozostawieniu władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, o ile oni nie przedstawią oni porozumienia o którym mowa w tym zdaniu ostatnim? Przewodniczący poseł Jerzy Kozdroń (PO): Warunkiem przyznania właściwej pieczy jest tylko porozumienie. Chodzi o to, że tutaj ostrożność procesowa ze strony sądu musi polegać na tym, że gdy nie ma porozumienia to nie ma sensu zostawiać pieczy, ponieważ sąd musi orzec o miejscu przebywania dziecka i ograniczyć władzę rodzicielską drugiego rodzica do prawa do kontaktów. Może panowie przestaną się kłócić, a ja zacznę procedować. Kto jest za skreśleniem ostatniego zdania w paragrafie 1a? Proszę o podniesienie ręki do góry. Uważam, że w ten sposób przyjęliśmy jednomyślnie punkt trzeci w całości. orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/NKK-19 Odpowiedz Link
tully.makker Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 10:31 Jestem za opieka naprzemienna polegajaca na tym, ze dziecko pozostaje w swoim dawnym domu, a rodzice na przemian sie do niego przeprowadzaja co tydzien. Wszelkie inne przypadki sa przerzucaniem na dziecko ciezaru wynikajacego z potrzeby wygody u doroslych. Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 10:46 Rozwód też jest przerzucaniem odpowiedzialności na dziecko. Odpowiedz Link
anka_cyganka35 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 11:37 nie wyobrażam sobie mojego pięciolatka przenoszącego się co tydzien z domu do domu. sama bym tak nie chciała i nie zafunduje to dziecku. bedzie starszy za kilka lat zrozumie sytuacje bedzie chciał spac w tygodniu u taty proszę bardzo ale teraz nie. i nie bede go pytac o zdanie bo nie on ponosi odpowiedzialnośc za sytuacje i nie on bedzie podejmował takie decyzje. Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 12:05 To, że Ty sobie nie wyobrażasz, nie oznacza, że to dla dziecka jest złe. Dziecko nie jest Twoją integralną częścią. A autorka artykułu potraktował temat powierzchownie (czy ma to związek z płcią?), Joint Custody to nie tylko tydzień na tydzień, ale również gdy 30% czasu dziecko spędza z jednym rodzicem. Czyli np. co 2-gi weekend u taty od piątku po szkole do poniedziałku rano + w każdym tygodniu środa z nocowaniem to również opieka naprzemienna. Odpowiedz Link
malgolkab Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 12:10 anka_cyganka35 napisała: > nie wyobrażam sobie mojego pięciolatka przenoszącego się co tydzien z domu do d > omu. sama bym tak nie chciała i nie zafunduje to dziecku. ja swojego też nie. Tak samo nie wyobrażam sobie, że jest tydzień u mnie, tydzień u dziadków - mimo, że ma z nimi kontakt lepszy i częstszy niż z tatą. Z resztą syn zawsze mówi, że domek ma jeden, ale lubi chodzić do taty/dziadków w odiwedziny na noc. Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 13:16 > i nie bede go pytac o zdanie bo nie on ponosi odpowiedzialnośc za s > ytuacje i nie on bedzie podejmował takie decyzje. Kto sieje wiatr, zbiera burze. Przemyśl to dobrze jeszcze raz. Z dzieckiem trzeba rozmawiać i pytać o zdanie, choćby po to, żeby wychować dojrzałego człowieka. Jeśli tak będziesz robić, jak planujesz, to nie zdziw się kiedyś, że dziecko na starość Ci powie: - nie będzie matka decydować, czy ma zostać w domu, czy iść do domu opieki, - nie będzie matka decydować, co ma jeść i kogo odwiedzać, - nie będzie matka decydować, jaki program będzie włączony w telewizorze. Naprawdę życzysz sobie takiego życia? Odpowiedz Link
satelitka1 Re: Opieka naprzemienna 08.04.11, 20:04 chyba nieco przesadzasz. Nikt nie będzie decydować o tym gdzie żyję - jestem osobą pełnoletnią i na swoich włościach jak żyję, co jem itd - pokąd jestem osoba sprawną psychicznie. Nawiasem mówiąc - nie warto bronić idei - dla samej idei. Opieka naprzemienna może być dobra - w sytuacji, gdy do czynienia mamy z ludźmi rozsądnymi, ktorzy potrafią dla dobra dziecka schować wzajemne animozje. Twoje poczatkowe stwiedzenie, że lepiej dziecku w rodzinie zastępczej niż z kłócącymi się rodzicami - raczej nie stawia ciebie w tej grupie. Rodzina z problemami potrzbowałaby wsparcia - a nie separacji dziecka. Dziecko kocha bezwarunkowo nawet tych kłótliwych rodzicow - dlatego te kłótnie dwojga kochanych przezeń ludzi - tak bardzo je ranią. Ale separacja dziecka od ludzi, których kocha nie rozwiąże problemu. Zaproponowaleś "salomonowe rozwiązanie" na zasadzie "przeciąć dzieciaka na pół" - tylko dla czyjego dobra? Kto na nim skorzysta? Zacietrzewiony rodzic, który nie chce przyznać racji drugiemu? Na zasadzie, że :"jak ze mną nie mieszka, to i z tym drugim nie będzie"? to ma być dojrzale rodzicielstwo? Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 08.04.11, 20:14 Gdzie napisałem o krojeniu dziecka? Napisałem tylko, że przy takich patologiach, lepiej żeby dziecko było adoptowane i mieszkało w spokoju, niżby miało mieszkać z patologią, rodzicami wiecznie skłóconymi, którzy robią sobie stale na złość. Dziecko kocha i patoplogicznych rodzioców, to i przestanie ich kochać, a pokocha kogoś innego, lepiej to zrobić dla dobra dziecka. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna 08.04.11, 20:48 Dziecko kocha i patoplogicznych rodzioców, to i przestanie ich kochać, a pokoch > a kogoś innego, lepiej to zrobić dla dobra dziecka. > Pstryk i już! Ty też dla własnego dobra (?) byłes oddany do adopcji, bo miałes patologicznych rodziców? Odpowiedz Link
argentusa Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 14:05 buahahahahahahha. Ekspert Ar-mama z wyboru adopcyjno-zastępczo-biologiczna ))))). Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 15:02 > Ar-mama z wyboru adopcyjno-zastępczo-biologiczna ))))). Naćpana ekspert czy po prostu nie umie się wysłowić? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 16:22 altz napisał: > > Ar-mama z wyboru adopcyjno-zastępczo-biologiczna ))))). > Naćpana ekspert czy po prostu nie umie się wysłowić? A czego Ty nie zrozumiałeś? Nie mieści Ci się w głowie, że można jednocześnie mieć dzieci adopcyjne i biologiczne a do tego być rodzicem zastępczym dla jeszcze innego dziecka? Jeśli tak to raczej Twój problem a nie Ar i z umiejętnością wysławiania się Ar nie ma nic wspólnego Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 16:56 > A czego Ty nie zrozumiałeś? Nie mieści Ci się w głowie, że można jednocześnie m > ieć dzieci adopcyjne i biologiczne a do tego być rodzicem zastępczym dla jeszcz > e innego dziecka? Widzisz, akurat to mi się mieści w głowie, gdybym był młodszy i lepiej stał finansowo, to bym się sam(i) zdecydował(li), ale Ty też masz szklaną kule i wiesz więcej Akurat nie to chciała powiedzieć Autorka i w tym cały sens. Gdyby mi powiedziała wprost, że jestem głupi, a ona mądra, bo tak, to bym zrozumiał, niektóre baby tak mają. Ale jakoś tak wprost nie wypada tego mówić, dyskutować nie warto, więc jest trudno powiedzieć to wszystko w inny sposób. I tu się zaczynają problemy Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 17:05 No ja akurat inaczej zrozumiałam jej wypowiedź, nie znalazłam tam niczego co można zinterpretować jako chęć dokopania Ci i wg mnie nadintrpretujesz. No i różnica jest taka, że ty "byś" coś tam zrobił "gdyby to lub tamto" a ona to ZROBIŁA. Czujesz różnicę? Dlatego ona może być nie tyle ekspertem co autorytetem w danej dziedzinie życia a Ty nie. Bo ona ma DOŚWIADCZENIE a Ty nie. Dodam (na wszelki wypadek bo bywasz nadwrażliwy na swoim punkcie), że w tym co napisałam nie ma cienia złośliwości, to tylko proste stwierdzenie faktów. Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 17:51 > Czujesz różnicę? Dlatego ona może być nie tyle ekspertem co autoryte > tem w danej dziedzinie życia a Ty nie. Dla Ciebie może być autorytetem, dla mnie nie musi. czujesz różnicę? Dla mnie autorytetem może być człowiek, który traktuje poważnie rozmówców i dorosłych i dzieci, może prowokować, denerwować, ale dyskutuje, a nie unosi się pychą. Wierzę, że inaczej wyglądają kontakty z dziećmi, chociaż mam watpliwości przy takich nieomylnych i wszystko wiedzących osobach. Szanuję samą decyzję i nie wątpię w intencje. Mi chodziło tylko o takie sytuacje, gdy matka odmawia kontaku dziecku z ojcem, bo chce walczyć z ojcem i dziecko jest dobrym narzędziem, oboje mają świetne pomysły, jakby zepsuć humor drugiej stronie. Ojciec też tak uważa i oboje świetnie się w tym czują, a dziecko żyje swoim nieszczęśliwym życiem. To jest taka sama patologia, jak w rodzinie, gdzie w domu codziennie ląduje flaszka na stole, z tym że tutaj dziecko będzie odebrane, a tam nie wiadomo dlaczego, nie będzie. Czym się różnią te rodziny, być może w tej rodzinie - alkoholowej dziecko jest kochane, w drugiej na pewno nie. Nadal uważam, że lepiej by było, gdyby takie dziecko było w rodzinie zastępczej, może by w końcu jakoś to dotarło do rodziców, jak nie, to trudno, niech będzie adopcja. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 18:07 altz napisał: > Mi chodziło tylko o takie sytuacje, gdy matka odmawia kontaku dziecku z ojcem, > bo chce walczyć z ojcem i dziecko jest dobrym narzędziem, oboje mają świetne po > mysły, jakby zepsuć humor drugiej stronie. Ojciec też tak uważa i oboje świetni > e się w tym czują, a dziecko żyje swoim nieszczęśliwym życiem. To jest taka sam > a patologia, jak w rodzinie, gdzie w domu codziennie ląduje flaszka na stole, z > tym że tutaj dziecko będzie odebrane, a tam nie wiadomo dlaczego, nie będzie. > Czym się różnią te rodziny, być może w tej rodzinie - alkoholowej dziecko jest > kochane, w drugiej na pewno nie. Nadal uważam, że lepiej by było, gdyby takie d > ziecko było w rodzinie zastępczej, może by w końcu jakoś to dotarło do rodziców > , jak nie, to trudno, niech będzie adopcja. Zgadzam się z tym co napisałeś, ale po pierwsze to tylko teoria a po drugie ja nie jestem ekspertem ani od patologii, ani od adopcji, ani od rodzin zastępczych. To są bardzo trudne tematy, w których nic nie jest proste i wolę w takich tematach słuchać ludzi, którzy mają DOŚWIADCZENIE a nie takich samych teoretyków jak ja. Odpowiedz Link
argentusa Re: Opieka naprzemienna 10.04.11, 07:37 A ja robie swojeE. I jestem raczej impregnowana na złośliwości. Na teoretycznych ekspertów też. Nie takie ludzie mają pomysły by proponować adopcję To przy codziennych problemach rz i ra to mały pikuś . Odpowiedz Link
ciociacesia ludzie i instytucjeczesto nie rozumieja ze adopcja 10.04.11, 09:56 i rodzina zastepcza to ostatezna ostatecznosc. ze znacznie lepsze rezultaty moze dac wsparcie i terapia tej 'patologicznej' biologicznej rodziny Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: ludzie i instytucjeczesto nie rozumieja ze ad 10.04.11, 10:06 Ale żeby wsparcie uzyskać, trzeba ieć w naszym kraju duzo samozaparcia - nawet jak rodzina chce. Odpowiedz Link
altz Re: ludzie i instytucjeczesto nie rozumieja ze ad 10.04.11, 10:36 Niektórymi rodzicami trzeba mocno wstrząsnąć, żeby skończyli swoje gierki, inaczej się nie skończą. Odpowiedz Link
ciociacesia taa. tylko przy takim wstrzasaniu 10.04.11, 11:06 najbardziej cierpi dziecko zabierane z domu Odpowiedz Link
altz Re: taa. tylko przy takim wstrzasaniu 10.04.11, 13:13 Myśle, że nie trzeba zabierać, wystarczyłaby groźba, albo kara finansowa. Ale u nas instytucje patrzą na dzieci, jak na hodowlę królików. Ma dziecko jedzenie i ubranie, to jest według nich wszystko w porządku. W USA się nie patyczkują z głupimi rodzicami, mają też przegięcia, ale są skuteczni. Odpowiedz Link
kasiamasia Re: taa. tylko przy takim wstrzasaniu 11.04.11, 16:43 >altz napisał: >Myśle, że nie trzeba zabierać, wystarczyłaby groźba, albo kara finansowa. Ale u > nas instytucje patrzą na dzieci, jak na hodowlę królików. Ma dziecko jedzenie > i ubranie, to jest według nich wszystko w porządku. W USA się nie patyczkują z > głupimi rodzicami, mają też przegięcia, ale są skuteczni. Altz, ja rozumiem ze ty w tym USA mieszkasz/mieszkales i masz doswiadczenia z tamtejszym systemem? Czy to moze kolejna z opinii jak to tam sie za gorami i morzami dzieje? Odpowiedz Link
altz Re: taa. tylko przy takim wstrzasaniu 11.04.11, 21:50 > Altz, ja rozumiem ze ty w tym USA mieszkasz/mieszkales i masz doswiadczenia > z tamtejszym systemem? > Czy to moze kolejna z opinii jak to tam sie za gorami i morzami dzieje? Czy mam rozumieć, że nie umiesz czytać? A może nie wierzysz w kulistość Ziemi, bo nie byłaś w kosmosie? Odpowiedz Link
kasiamasia Re: taa. tylko przy takim wstrzasaniu 11.04.11, 22:27 Nie chcialam Ciebie obrazac Altz, ale w USA tez jest bardzo duzo problemow jak to przeforsowac prawa drugiego rodzica do czasu z dziecmi, albo prawo dzieci do zmuszenia drugiego rodzica lozenia na utrzymanie uczacych sie dzieci. Czesto konczy sie na tym ze masz papier (opodpisany przez oboje rodzicow) przypieczetowany przez sedziego, a jak przychodzi czas to sie okazuje ze drugi rodzic mowi "A mnie sie odwidzialo i nie bede placil, albo nie mam czasu/nie chce mi sie odbierac dziecka, albo drugi rodzic nie chce dac dziecka, a jak masz pieniadze na prawnikow i czas i zdrowie to oddaj mnie do sadu......." A prawnicy tam kosztuja troszke wiecej niz w Polsce. Na papierze mozna bardzo duzo napisac, opatrzec go wieloma podpisami i pieczeciami ale czasami w koncowej sytuacji okazuje sie ze nie nadaje sie on do niczego, nawet do podcierania. Odpowiedz Link
altz Re: taa. tylko przy takim wstrzasaniu 11.04.11, 22:43 Tak, są problemy, jak wszędzie. Ale tam działa zasada: nie pozwalasz się spotykać z dzieckiem, to przekaż dziecko drugiemu rodzicowi. Opieka ma za duże prawa, robią czary z podejrzeniami o molestowanie czy pedofilię, wtrącają się brutalnie rodzinie, a prawnicy to osobne królestwo. Ugody za to mają opanowane do bólu. Nie chciałbym tam mieszkać, nigdy w życiu, ale niektóre pomysły mi się podobają. Odpowiedz Link
satelitka1 Re: Opieka naprzemienna 08.04.11, 19:52 popieram w 100%. to rodzice - godzący się na taką formę opieki - winni się przystosować do dziecka - a nie składać cały ciężar tego rozwiązania na barki dziecka. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 13:03 Nigdy nie miałam dobrego zdania na temat opieki naprzemiennej i regularnych przeprowadzek dziecka. Znakomicie dezorganizuje życie wszystkim naokoło. Odpowiedz Link
anka_cyganka35 Altz 07.04.11, 13:28 Naprawdę uważasz, że dziecko 5 letnie powinno podejmowac decyzje gdzie bedzie mieszkac? wiesz, ze takie dziecko chce byc/woli/lubi gdzie np. ma wiekszy luz, ciekawsze zabawki, moze grac w gry komputerowe itp itd. przemyslałam to bardzo dokładnie i rozmawiam z nim bardzo dużo i tłumaczę mu to w prosty zrozumiały dla niego sposób. Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Altz 07.04.11, 14:03 Nie do mnie, ale ja uważam, że rozwód rodziców, nie powinien oznaczać rozwodu rodzica z dzieckiem. Dlatego też o ile jest taka wola kontakt z rodzicami powinien być w miarę równy i to nie poprzez "kontakty", ale poprzez codzienne życie. Odpowiedz Link
altz Re: Altz 07.04.11, 14:17 > Naprawdę uważasz, że dziecko 5 letnie powinno podejmowac decyzje gdzie bedzie m > ieszkac? wiesz, ze takie dziecko chce byc/woli/lubi gdzie np. ma wiekszy luz, > ciekawsze zabawki, moze grac w gry komputerowe itp itd. przemyslałam to bardzo > dokładnie i rozmawiam z nim bardzo dużo i tłumaczę mu to w prosty zrozumiały d > la niego sposób. Decyzję taką podejmują rodzice i sąd. Ale to, czy chce iść do taty na kilka dni i kilka nocy, to nie jest decyzja za trudna na ten wiek i dziecko ma prawo do takich decyzji. > wiesz, ze takie dziecko chce byc/woli/lubi gdzie np. ma wiekszy luz A wiesz, że nastolatek może postępować podobnie? I co? Czy też go zamkniesz w areszcie domowym? Wbrew pozorom, małe dziecko jest mądrzejsze od nastolatka, można mu wiele wytłumaczyć. Rozwój dziecka w tym głównie polega na zabawie, więc w czym problem z zabawkami? A co do ilości czasu gier komputerowych czy telewizji, są to ustalenia między rodzicami i to jest ich problem, a nie dziecka, nie można domagać się od dziecka, żeby kontrolowało rodziców. U mnie dziecko 7-letnie podjęło decyzję, gdzie ma mieszkać po rozwodzie. To był trudny wybór dla dziecka, potrzebowało na to dwóch miesięcy, ale podjęło. Nikt nie naciskał, dlatego mi trochę żal, ale nie neguję tego. Odpowiedz Link
anka_cyganka35 Re: Altz 07.04.11, 14:29 Altz możesz mi wierzyć lub nie ale nie jestem jakąś sfiksowaną matką. moje dziecko ma dużo swobody i pozwalalm mu na podejmowanie decyzji ale adekwatnych dla jego wieku. Odpowiedz Link
altz Re: Altz 07.04.11, 14:41 > pozwalalm mu na podejmowanie decyzji ale adekwatnych dla jego wieku. Życzę Ci tego samego na starość, żeby dzieci powiedziały, że masz prawo do decyzji adekwatnych do Twojego wieku. ))) Nie mam więcej nic do powiedzenia na ten temat. Odpowiedz Link
fikcyjne-konto Re: Altz 07.04.11, 15:17 brniesz. obserwując kilkoro dziadkow znajomych, np z demencją starczą, to ja bym bardzo sobie życzyła mieć za x-dziesiąt lat przy sobie kogoś zaufanego kto mnie ustrzeże od podejmowania głupich decyzji wynikających z problemów związanych ze starzeniem się. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Altz 08.04.11, 20:50 Mogą sobie mówić do woli. Dorośli decydują sami o sobie, a dzieci nie. Czaisz różnicę? Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Altz 07.04.11, 16:27 Altz, moim zdaniem (dołączę do chóru koleżanek) racjonalizujesz swoją decyzję: >U mnie dziecko 7-letnie podjęło decyzję, gdzie ma mieszkać po rozwodzie. To był trudny wybór >dla dziecka, potrzebowało na to dwóch miesięcy, ale podjęło. Nikt nie naciskał, dlatego mi >trochę żal, ale nie neguję tego. Dziecko 7-letnie jest wbrew pozorom najłatwiejsze do zmanipulowania, zatem jeśli byłeś/jesteś przekonany, że masz lepsze kompetencje wychowawcze od jego matki, powinieneś nie odpuścić. Odpowiedz Link
altz Re: Altz 07.04.11, 19:09 > Dziecko 7-letnie jest wbrew pozorom najłatwiejsze do zmanipulowania Ręczę Ci, że nie było zmanipulowane. Kompetencje są podobne. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Altz 08.04.11, 20:53 > U mnie dziecko 7-letnie podjęło decyzję, gdzie ma mieszkać po rozwodzie. To był > trudny wybór dla dziecka, potrzebowało na to dwóch miesięcy, ale podjęło. Nie ma to, jak zwalic podejmowanie takich decyzji na dziecko. Szczerze wspólczuję dziecku ojca. Odpowiedz Link
pandora81 Re: Altz 13.04.11, 10:00 Dziecko 7 letnie jest za małe na obarczanie go odpowiedzialnością za podejmowanie takich decyzji. To należy do rodziców. Boże! Co ono musiało przeżywać I dalej pewnie przeżywa: poczucie winy z powodu tatusia itp. Brrr aż mną wzdrygnęło Odpowiedz Link
altz Re: Altz 13.04.11, 10:18 Gadasz bez sensu, ja się sam nie wyrzuciłem z domu, miałem bardzo dobry kontakt z dziećmi. Chciałem zrobić tak, żebyśmy mieli oboje dobry kontakt z dziećmi, nie dało się z kobietą. Proponowałem dziecku zamieszkanie ze mną, najpierw chciało, ale po miesiącu powiedziało, że chce z mamą, więc to uznałem. Ja to najbardziej przeżyłem że wszystkich, cud, że żyję. Ja nie jestem żadnym tatusiem, ja jestem ojcem i sobie nie życzę obrażania mnie. A po rozwodzie tak bywa, że później najbardziej cierpią dzieci. Muszą sobie dać z tym radę, jak mają patologiczną rodzinę. Odpowiedz Link
pandora81 Re: Altz 13.04.11, 18:42 altz napisał: > Gadasz bez sensu, ja się sam nie wyrzuciłem z domu, miałem bardzo dobry kontakt > z dziećmi. Dziecko też Cię nie wyrzucilo, tylko taką decyzję podjeliście Wy- dorośli. > Proponowałem dziecku zamieszkanie ze mną, najpierw chciało, ale po miesiącu pow > iedziało, że chce z mamą, więc to uznałem. Ale to nie ono powinno podejmować decyzję- nie 7latek. Za duże obciążenie dla psychiki. To Wy powinniście to zrobić > Ja to najbardziej przeżyłem że wszystkich, cud, że żyję. Hmmm... To ciężko ocenić, nie wiem co sobie myśli Twoje dziecko > Ja nie jestem żadnym tatusiem, ja jestem ojcem i sobie nie życzę obrażania mnie Czy coś obraźliwego jest w słowie tatuś? To zdrobniona forma (czuła) którą ja stosuje do mówienia dzieciom o ich ojcu. Taka zabarwiona pozytywnie. Jeśli Cię obraża to przepraszam, nie chciałam tego > A po rozwodzie tak bywa, że później najbardziej cierpią dzieci. Muszą sobie dać > z tym radę, jak mają patologiczną rodzinę. I musimy zrobić wszystko by im tę sytuację ułatwić, a nie dowalać im jeszcze więcej. Wiem, że cierpisz strasznie, ale dziecko również i do tego jest małe Moje też cierpią. Starszy rok po wyprowadzce exa dalej sika w łóżko A dorosłym z podejmowaniem takich decyzji jest ciężko, a dziecko potem wszystko bierze na siebie (( Odpowiedz Link
altz Re: Altz 13.04.11, 19:16 > Dziecko też Cię nie wyrzucilo, tylko taką decyzję podjeliście Wy- dorośli. Ja nie miałem żadnej możliwości i ja takiej decyzji nie podjąłem. Nie miałem wyjścia, nie zabezpieczałem się przed taką sytuacją, bo podchodziłem do związku na serio. Teraz zaczynam prawie od zera. > Ale to nie ono powinno podejmować decyzję- nie 7latek. Za duże obciążenie dla p > sychiki. To Wy powinniście to zrobić Tu się nie zgodzę z Tobą. Ja nie miałem szans na dziecko przy sobie, żona nie była pijaczką, ani narkomanką. Miałem tylko w ten sposób szansę, nie udało się. > Czy coś obraźliwego jest w słowie tatuś? Na tym forum to jest obraźliwe określenie. > A dorosłym z podejmowaniem takich decyzji jest ciężko, a dziecko potem > wszystko bierze na siebie (( Dla mnie to nie jest żadna decyzja, bo rozwód był z niewiadomego dla mnie powodu, więc ja to oceniam jako patologię, ja bym się nie rozwodził, choćby ze względu na dzieci. Ale w życiu jest różnie, czasami nie ma wyboru. Jakoś trochę mi przeszło, nie jest ze mną idealnie, zdaję sobie z tego sprawę, ale mam teraz bardzo fajną partnerkę, ambitne i wspólne plany i jakoś życie będzie się toczyć. Za jakiś czas znowu zapytam dziecko, czy nie chce mieszkać z nami i liczę, że już będę miał odpowiednie warunki. A teraz kilka lat solidnej walki o przetrwanie i budowania "imperium". Odpowiedz Link
pandora81 Re: Altz 13.04.11, 19:51 > > Ale to nie ono powinno podejmować decyzję- nie 7latek. Za duże obciążenie > dla p > > sychiki. To Wy powinniście to zrobić > Tu się nie zgodzę z Tobą. Ja nie miałem szans na dziecko przy sobie, żona nie b > yła pijaczką, ani narkomanką. Miałem tylko w ten sposób szansę, nie udało się. Szansa była DLA CIEBIEi o swoim dobrze myślałeś Zdarza się, wiem, że bardzo kochasz dziecko i nie wyobrażałeś sobie bez niego życia. Ja pewnie też bym walczyła wszystkimi dostępnymi środkami, gdyby chłopcy mieli nie mieszkać ze mną > > A dorosłym z podejmowaniem takich decyzji jest ciężko, a dziecko potem > > wszystko bierze na siebie (( > Dla mnie to nie jest żadna decyzja, bo rozwód był z niewiadomego dla mnie powod > u, więc ja to oceniam jako patologię, ja bym się nie rozwodził, choćby ze wzglę > du na dzieci. Ja też, ale tak to w życiu jest. Ale w życiu jest różnie, czasami nie ma wyboru. Jakoś trochę mi p > rzeszło, nie jest ze mną idealnie, zdaję sobie z tego sprawę, ale mam teraz bar > dzo fajną partnerkę, ambitne i wspólne plany i jakoś życie będzie się toczyć. Trzymam za Ciebie kciuki Za jakiś czas znowu zapytam dziecko, czy nie chce mieszkać z nami i liczę, że ju > ż będę miał odpowiednie warunki. A teraz kilka lat solidnej walki o przetrwanie > i budowania "imperium". Za kilka lat 7latek trochę podrośnie, a nastolatek to już niech podejmuje swoje decyzje (moim zdaniem tak od około 13 lat, najlepiej od 16). Wcześniej to jest za duże obciążanie dziecka. Odpowiedz Link
altz Re: Altz 13.04.11, 20:08 > Szansa była DLA CIEBIEi o swoim dobrze myślałeś Zdarza się, wiem, że bardzo > kochasz dziecko i nie wyobrażałeś sobie bez niego życia. Ja pewnie też bym walc > zyła wszystkimi dostępnymi środkami, gdyby chłopcy mieli nie mieszkać ze mną Myślałem nie tylko o sobie, ale również o dzieciach. Szansa była na dobry kontakt z obojgiem rodziców, gdyby ze mną było dziecko/ci. Dopilnowałbym, żeby były dobre kontakty. Była partnerka już nie jest takim gwarantem, za bardzo jest apodyktyczna. Zresztą ja się już po tej zmianie decyzji całkiem załamałem i nie byłem zupełnie do życia. Było, minęło, nie warto myśleć, co by było, gdyby. Odpowiedz Link
noname2002 Re: Altz 13.04.11, 20:21 "Dla mnie to nie jest żadna decyzja, bo rozwód był z niewiadomego dla mnie powod > u, więc ja to oceniam jako patologię, ja bym się nie rozwodził, choćby ze wzglę > du na dzieci. " Ale w którymś z wpisów pisałeś o awanturach i rękoczynach ze strony małżonki, to w końcu byliście idealnym małżeństwem i żona nie wiadomo dlaczego chciała rozwodu czy się nie mogliście dogadać? I czy w końcu żona Cię wyrzuciła czy z obecną partnerką zdecydowaliście się rozwieść z współmałżonkami i być ze sobą, bo i coś takiego pisałeś? Odpowiedz Link
altz Re: Altz 13.04.11, 20:36 Były awantury, były rękoczyny, ale nikt we mnie nożem nie rzucał, jak u niektórych panów. Nie byłem w jakiś sposób zagrożony fizycznie. Awantury się zdarzają wszędzie, ja to trochę sobie uzasadniałem kobiecymi humorami. Nie byliśmy idealnym małżeństwem, ale nie było tak źle, żeby rozwód był uzasadniony. Żona się zdecydowała na rozwód rok temu. Nie było żadnej zdrady z mojej strony. Fakt, pomogłem mojej obecnej się rozwieść, ale jej małżeństwo już nie istniało od długiego czasu. Nie mam żadnych wyrzutów. Gdyby była jakakolwiek szansa, nigdy bym się nie zdecydował. Odpowiedz Link
hanyszka Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 15:41 triss_merigold6 napisała: > Nigdy nie miałam dobrego zdania na temat opieki naprzemiennej i regularnych prz > eprowadzek dziecka. Znakomicie dezorganizuje życie wszystkim naokoło. No trudno. Jak już się zdecydowaliśmy rozpirzyć dzieciakowi dotychczasowy porządek i zabrać pełną rodzinę, ktora mu się należy jak psu micha, to chyba wypada znieść tę niedogodność. Inna rzecz, czy taka forma opieki jest takim świetnym rozwiązaniem, przyznam, że mam wątpliwości. ---------- Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 18:43 Niedogodność to np. konieczność dowożenia dziecka na drugi koniec osiedla do przedszkola, a nie podporządkowywanie każdego elementu życia takiej formie opieki nad dzieckiem i konieczność ustalania z eks najdrobniejszych szczegółów. Nigdy nie byłam fanką trwania w związku "za wszelką cenę" i "dla dobra dziecka". Spodziewam się dziecka z nowego związku i nie wybrałabym opcji, w ramach której jedno z rodzeństwa regularnie zmienia dom i jest przewożone jak paczka z całym wyposażeniem. Odpowiedz Link
altz Re: Opieka naprzemienna 07.04.11, 19:13 > Inna rzecz, czy taka forma opieki jest takim świetnym rozwiązaniem, przyznam, ż > e mam wątpliwości. Nie ma dobrych rozwiązań w takiej sytuacji. Może jechać jak paczka, może zostać w jednym miejscu, jak paczka. Może też mieć jednego rodzica jak szczęśliwa półsierota. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: Opieka naprzemienna 08.04.11, 20:55 > Może też mieć jednego rodzica jak szczęśliwa półsierota. Może tez mieć ojczyma, który w pełni zastąpi ojca. Czyż nie, altz? Odpowiedz Link
haalszka Re: Opieka naprzemienna 08.04.11, 23:00 dla mnie opieka naprzemienna odpada całkowicie. zaznaczam: dla mnie, mojego syna, jego ojca. Mój syn jest bardzo przywiązany do swojego pokoju, swojego łóżka. Często mówi nawet do taty że chce już jechać do domu /do mojego mieszkania/, bo np chce dziś spać w swoim łóżku. Wszystko zależy od dziecka, nie od chęci czy niechęci rodziców. Odpowiedz Link
obrazo-burca Re: Opieka naprzemienna 09.04.11, 23:35 A może tak mówi, bo u taty bywa co najwyżej co 2-gi weekend? Odpowiedz Link
haalszka Re: Opieka naprzemienna 10.04.11, 16:08 nie wykluczam takich pobudek jego myśli. jednak taty w jego zyciu regularnie nie ma od trzech lat, wydaje mi się że już za późno na taką zmianę... dziecko przywykło do takiego trybu kontaktu z tatą, a druga sprawa że tata nie jest chętny do zwiększenia opieki nad synem. Tak jak napisałam wcześniej, w mojej sytuacji jest to nie osiągalne. Gdyby propozycja padła decyzję pozostawiłabym już synowi. Odpowiedz Link