Dodaj do ulubionych

jutro sprawa

07.04.11, 21:42
A mi już niedobrze, denerwuję się, ale mam nadzieję, że będę musiała przez to przechodzić tylko raz i następnej rozprawy nie będzie. Żebym tylko umiała trzymać nerwy na wodzy, nie palnąć czegoś i się nie rozpłakać. Idę sobie walnąć soku w kieliszku (alkoholu nie mogę, bo jestem sama z dziećmi)
Obserwuj wątek
    • podroznie ... 07.04.11, 23:39
      Spokojnie, bedzie po Twojej mysli.
      Młodszy ma juz naście miesięcy, z każdym miesiącem łatwiej.

      trzymaj się. Spokojnej nocy
    • brzydula09 Re: jutro sprawa 08.04.11, 08:12
      brr... zimno mi się zrobiło na samą myśl, wiem co czujesz bo ja też 3 rok chodzę do tej instytucji celem składania zeznań-informacji.
      Trzymam kciuki - będzie dobrze, powolutku i nie stresuj się - będzie dobrze!
      Odezwij się jak ochłoniesz.
      POZDRAWIAM.
    • anka_cyganka35 Re: jutro sprawa 08.04.11, 08:43
      trzymam kciuki! daj znać jak było
      • jarkoni Re: jutro sprawa 08.04.11, 10:45
        Daj znać po..
        Zazwyczaj strach ma wielkie oczy
    • plujeczka Re: jutro sprawa 08.04.11, 10:54
      przy rozwodzie nie ma znaczenia czy jest to sprawa 1 czy ostania i tak jednakowa zjada nas stres ale swiadomośc ,że może to byc nasza ostatnia wizyta w sądzie już sprawa ,że pojawia się "jakaś perspektywa" końca. Mimo wszystko postaraj się poradzić sobie ze stresme bo świeża mysl w sądzie jest na wagę złota=zyczę Ci powodzenia, po rozwodzie wychodzi się z sądu czasami z uczuciem porażki ale czasami otwiera się nowe drzwi do nieznanej ale lepzej przyszłości czego Ci zyczę, dezwij się po sprawie.
      • rainboweyes Re: jutro sprawa 08.04.11, 14:37
        Plujeczka ma rację, w takiej sytuacji raczej trudno uniknąć stresu...
        ale na pewno sobie poradzisz!
        A może rzeczywiście pierwsza sprawa będzie zarazem ostatnią?
        Daj znać jak poszło.
        • pandora81 już po 08.04.11, 18:03
          10 lat życia zakończone w 10 minut.
          Na sprawie zapytali mnie ile mam lat, czy zgadzam się z pozwem i z zeznaniami ex i świadka (na okoliczność dzieci).
          Nie zapytali mnie np:czy go kocham, ani o dzieci, ani o nic. I może lepiej, bo jeszcze bym się zapętliła albo coś.
          Oczywiście się popłakałam jak EX MĄŻ zeznawał - starałam się bardzo, żeby nie na rozprawie, ale nie dałam rady, na szczęście nie wpłynęło to na decyzję sędziny smile
          Płakać mi się dalej chce, położę dzieci, to sobie pozwolę w końcu się wypłakać.
          • jarkoni Re: już po 08.04.11, 18:21
            Czyli poza stresem wielkim generalnie OK było?
            • pandora81 Re: już po 08.04.11, 19:19
              Miałeś rację - strach ma wielkie oczy smile
              Szybko i łatwo dostaliśmy rozwód, ale też mieliśmy zgodny pozew, wszystko dogadane, z zeznaniami się zgadzaliśmy (świadka i exa), mówiliśmy, żeby nie ustalali kontaktów, bo się dogadamy, jak będą jakieś sytuacje nagłe, to się będziemy zdzwaniać. Nie padło ani jedno oskarżenie, ani jedno zdanie rozpoczynające się: Bo on/ona....
              Zastanawiałam się czy nie będą mieli jakiś ale, bo przed rozprawą siedzieliśmy i gadaliśmy razem, nie kłóciliśmy się, wręcz dodawaliśmy sobie sił. Po rozprawie też rozstaliśmy się ładnie- poszliśmy na obiad do knajpy.
              I mimo że poszło szybko i lepiej niż się spodziewaliśmy, to ciężko jest teraz. Ale wypłaczę się i będzie dobrze smile
              • jarkoni Re: już po 08.04.11, 19:25
                A wypłacz się, należy Ci się.
                Miło, że jest szansa, że zostaniecie hmm przyjaciółmi?
                • pandora81 Re: już po 08.04.11, 19:55
                  Dodam jeszcze, że ja w sumie nie chciałam rozwodu, prosiłam go jeszcze niedawno po raz setny, by się zastanowił (tak wiem żałosna jestem), ale jak nie chce ze mną być, to to że bym nie dała mu rozwodu niczego nie zmieni, przecież sąd go do domu nie doprowadzi. Jak i tak nici z ratowania rodziny (a nie było żadnej zdrady ani nic), to chciałam to mieć jak najszybciej za sobą. I mam, i muszę żyć dalej (już się oswoiłam z tą myślą, w końcu od roku z nami nie mieszka, ale i tak mnie walnęło)

                  A czy zostaniemy przyjaciółmi? Aż tak daleko bym się nie posuwała, ale myślę, że damy radę zachować poprawne kontakty ze względu na dzieci
                  • nadia3008 Re: już po 08.04.11, 20:13
                    Trzymaj się dzielnie. Ja tez ponad rok temu chciałam ratować malżeństwo, ale muszą dwie strony chcieć. Ex niby mnie kochał a juz dawno ułozył sobie życie z kimś innym. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Ważne, by wyciągnąć wnioski na przyszłość. Będzie lepiej. Powodzenia.
                    • anka_cyganka35 Re: już po 08.04.11, 22:59
                      bedzie dobrze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka