Dodaj do ulubionych

zdrady, romane i inne nalogi

21.06.11, 10:21
Uwazam, ze moj maz jest nalogowym zdradzaczem. Uzaleznionym od uwodzenia, romansow i zdrad. Oczywiscie on twierdzi, ze to nieprawda. Ale imho to typ czlowieka uzaleznionego od zachowan kompulsywnych. Papierosy, alkohol, sklonnosc do kompulsywnego objadania sie. Potem okresy abstynencji, rzucanie palenia na kilka lat i znow wpadanie w nalog. Wszystko szybko i powierzchownie, niczego nigdy nie konczy, zostawia sprawy rozgrzebane. Te jego romanse, niby jakies wielkie milosci, a potem nagle koniec. Jesli taki romans byl powazna miloscia, to czy mozna go tak skonczyc nagle i nic? Do tego wiecznie trzesace sie rece, dopiero drobna dawka alkoholu powoduje uspokojenie. Wiecznie rozedrgany, za czyms goniacy, nie potrafiacy okreslic priorytetow w zyciu i niczego nie potrafiacy doprowadzic do konca. A przy tym mily i uroczy czlowiek. Ale slaby. Mam juz dosc, postanowilam wreszcie sie rozwiesc, nie byc wiecej osoba wspoluzalezniona. Czy ktos ma do czynienia z podobnym czlowiekiem? Podzielcie sie doswiadczeniami.
Obserwuj wątek
    • armia55 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 10:40
      Mój były mąż był takim typem.
      Mocno mnie zniszczył ten związek , nawet nie wiedziałam jak bardzo póki się nie rozwiodłam.
      Syn mówi, ze wyglądam dużo lepiej teraz niż jak byłam młodsza smile.
      Znajomi powtarzają to samo.
      Współczuje Ci.
      Leczyłam sie prawie trzy lata po tym związku.

      • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 11:11
        Dzieki. Najgorsze w takim zwiazku jest zanizone poczucie wlasnej wartosci. Bo skoro ciagle kogos szuka, to znaczy, ze ze mna jest cos nie tak. A to po prostu pasikonik. Tu usiadzie, tam zapyli, poleci dalej.
        • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 11:46
          heksa_2 napisała:

          > Najgorsze w takim zwiazku jest zanizone poczucie wlasnej wartosci. Bo s
          > koro ciagle kogos szuka, to znaczy, ze ze mna jest cos nie tak.
          To nie tak. Jego poczucie własnej wartości oscyluje w pobliżu zera. Aby je podnieść, dobrze jest wzbudzić zachyt w tej czy innej pani. Wskazuję Ci na jedno ze źródeł ciągłego poszukiwania nowych kontaktów z kobietami. Sex pozamałżeński czy uwodzenie kobiet może stać się nałogiem jak wszystko inne. Ciągła potrzeba potwierdzania się w roli super atrykcyjnego mężczyzny rozbiła niejedno małżeństwo.
          • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 12:04
            Na poziomie racjonalnym to ja wiem, ze tak jest. Zreszta sam mi powiedzial, ze podziw jednej osoby jest bardzo wazny. Zwlaszcza, jak sie roztrwonilo swoje mozliwosci i zdolnosci goniac za nowymi podbojami, zawalajac ewidentnie sprawy zawodowe. Ale na poziomie emocji to nie jest takie latwe. Na poziomie emocji zawsze bedzie sie mialo poczucie roznych deficytow. Bo skoro zdradza, to jestem ta gorsza. I tez sobie trzeba to w jakis sposob udawadniac, ze sie jest kims wartosciowym. Moze to zreszta niezly motywator.
            • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 12:19
              Zdaję sobie sprawę, że między racjonalnością a uczuciowością istnieje przepaść. Konia z rzędem temu, kto myśli podporządkuje emocje, ale zawsze warto podpierać się wiedzą. A nuż z niej coś wyniknie?smile
              • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 12:32
                Dzieki za wsparcie.
                Na razie wynika decyzja o rozwodziewink
                • scindapsus Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 12:48
                  Czyzby mój ex mąz już się ożenił?
                  • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 12:58
                    Niestety, moja droga. Jestem zona tego pana od 30 lat. Raczej ten sam wirus ich zaatakowal.
                    A swoja droga, ciekawe, co jest przyczyna takich zachowan. Czy to problem wychowawczy? Moze jakie deficyty z dziecinastwa? Brak milosci matczynej? Wydaje mi sie, ze moj maz mial (ma) zbyt surowa matke, ktora nie okazywala mu uczuc w dziecinstwie.
                    • armia55 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 13:42
                      Ja upatruje przyczyny miedzy innymi w jego dzieciństwie i wychowaniu.
                      Jego ojciec i matka popijali.
                      Ojciec tyran , matka totalnie zdominowana. Wiem , ze to go bolało.
                      Później doszło nadużywanie alkoholu, który totalnie oderwał go od rzeczywistości i pozbawił uczuciowości wyższej uncertain
                      Szkoda. Myślę ze musi sie z tym mocno męczyć, ale ja juz potrafie dojrzale podejść do tego.
                      • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:06
                        armia55 napisała:

                        > ale ja juz potrafie dojrzale pode
                        > jść do tego.
                        To znaczy rozstanie czy czekanie na ... ?smile
                        • armia55 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 17:03
                          Dojrzale podejść ......miałam na myśli, ze już nie szukam powodów czy przyczyn jego zachowań na teraz i coraz mniej mnie one dziwią .
                          Szkoda czasu i energii.
                          Jestem po rozwodzie.
                    • scindapsus Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 13:59
                      Miałam parę swoich teorii ale na szczęscie dla siebie doszłam do takiego punktu, że to już nie jest mój problem. I juz nie roztrząsam, nie analizuję.
                      Będąc jeszcze żoną próbowałam ratować/wspierać i podpierac.
                      Strata czasu i energii.
                    • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:04
                      heksa_2 napisała:

                      > Moze jakie deficyty z dziecinastwa? Brak milosci matczynej? Wydaje mi s
                      > ie, ze moj maz mial (ma) zbyt surowa matke, ktora nie okazywala mu uczuc w dzie
                      > cinstwie.
                      ... i rozliczne kompleksy, których by sam właściciel czasem się nie domyślał.
                      • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:11
                        Ale tez przyzwolenie mamusi. Moja tesciowa wysylala komunikaty: kobieta bez mezczyzny nic nie znaczy i ze chlop sobie musi.
                        • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:13
                          Znam to, czasami próbowałam polemizywaćsmile
            • tequil.a Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 14:15
              heksa_2 napisała:

              > Na poziomie racjonalnym to ja wiem, ze tak jest. Zreszta sam mi powiedzial, ze
              > podziw jednej osoby jest bardzo wazny. Zwlaszcza, jak sie roztrwonilo swoje moz
              > liwosci i zdolnosci goniac za nowymi podbojami, zawalajac ewidentnie sprawy zaw
              > odowe. Ale na poziomie emocji to nie jest takie latwe. Na poziomie emocji zawsz
              > e bedzie sie mialo poczucie roznych deficytow. Bo skoro zdradza, to jestem ta g
              > orsza. I tez sobie trzeba to w jakis sposob udawadniac, ze sie jest kims wartos
              > ciowym. Moze to zreszta niezly motywator.

              Mądra z Ciebie babka!!!
              • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 18:03
                Dzieki, ale zycie w tak dysfunkcyjnym zwiazku przez 30 lat nie swiadczy o specjalnej madrosciwink
          • armia55 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 12:57

            puzzle33 napisała:
            > To nie tak. Jego poczucie własnej wartości oscyluje w pobliżu zera.

            Dokładnie tak to wygląda.
            Mój kłopot polegał na tym ze ja mu za wszelka cene chciałam pomóc poczuc się lepiej a on to wykorzystywał do granic możliwości do tego stopnia ze sprawiał wrazenie mocno zdzionego ze ja mu dziewczyny nie pozwole mieć.
            Samej sobie zrobiłam kuku uncertain
            • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 13:01
              No popatrz, to zupelnie jak u mnie. Pomagalam wyklady pisac, przygotowywalam materialy. Nawet prace magisterska i doktorat napisalam. On mi tez pomagal, nie moge powiedziec, ze nie. Wspieralismy sie zawodowo wzajemnie. Ale tez byl zdziwiony, ze nie jestem zadowolona, ze posiadamy kochanke. Powiedzial, ze jest normalnym facetem. Caly problem polega na tym, ze mam inna wizje normalnego faceta.
              • i.rys Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 15:45

                W ramach autoterapii polecam książki:"Efekt gasnącego światła" i "Toksyczne związki", następnie by zrozumieć, że nawet pozornie normalni ludzie mogą stanowić dla nas zagrożenie - polecam już bardziej zaawansowane pozycje: "Psychopaci są wśród nas" oraz "Dar strachu. jak wykorzystywać sygnały o zagrożeniu, które ostrzegają nas przed przemocą i zapewniają przeżycie."
                Jest sporo dobrych książek, które omawiają osoby (bo działają tak obie płcie) o podobnych zachowaniach, do tych prezentowanych przez Twojego męża.
                Jeśli zechcesz to podam jeszcze kilka tytułów.

                I ja też myślę (podobnie jak inni odpowiadający na wątek), że po tylu latach towarzyszenia mężowi warto byś zaczęła towarzyszyć swoim potrzebom - szacunku, samorealizacji w roli kobiety, bezpieczeństwa emocjonalnego ect.
                • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:00
                  Dzieki.
                  Wlasnie to robie (tzn. realizuje sie). Tylko czasem siada mi psychika.
                  Mysle, ze moj maz nie wytrzymal tego, ze zaczelam robic kariere i on nagle okazal sie nikim.
                  A rozwod jest mi potrzebny, zeby spogladac w lustro bez obrzydzenia.
                  • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:12
                    heksa_2 napisała:

                    > A rozwod jest mi potrzebny, zeby spogladac w lustro bez obrzydzenia.
                    To bardzo ważki argument. Nie da się zachować równowagi psychicznej bez poczucia wewnętrznej spójności i, co za tym idzie, godności osobistej. Jeśli ktoś rezygnuje z tych wyznacznikow zdrowia psychicznego, skazuje się na wyniszczenie. Gdyby ktoś pytał, skąd to wiem - niestety - także z wieloletniej praktyki.
                    • roserot Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:14

                      [17.06.2011] 13:45
                      [zgłoś do usunięcia] patka126
                      nie wchodzi coś skopiuję:

                      Dlaczego mężczyźni zdradzają?

                      Dla emocji podobnych do tych, które daje hazard. Nawet nie dla seksu. Jedno jest pewne jego zdrada nie ma nic wspólnego z tobą.

                      Peadar de Burca jest przystojnym irlandzkim aktorem i scenarzystą. Do historii przejdzie jednak dzięki interesującemu dochodzeniu, przeprowadzonemu wśród 250 mężczyzn, którzy zdradzili swoje kobiety. Przez pięć lat pytał ich o motywacje i o to, jakie były TE INNE kobiety o ich wygląd, zawód, osobowość. "Jedna odpowiedź była stała. Dłuższe włosy", mówi Peadar de Burca.

                      Teraz już wiecie, dlaczego kobiety komplementują swoje koleżanki po ścięciu włosów zawsze to jedna rywalka mniej.

                      Bo szukają emocji

                      De Burca wyliczył, jakie zawody najczęściej wykonują zdradzający mężczyźni. W czołówce znaleźli się: lekarz, piłkarz, architekt, inżynier, bankier, biznesmen. Dlaczego? Bo to zajęcia, które nie wymagają kontaktu z uczuciami. "Mężczyźni mający predyspozycje do zdrady mają słabo rozwiniętą strefę uczuć i zmysłów. To niezrozumiałe dla większości kobiet, ale oni naprawdę nie zdradzają dla seksu", tłumaczy Piotr Mart, autor poradnika "Mężczyzna od A do Z". "Oni zdradzają dla emocji. Podobnych do tych, które daje hazard, kupno nowej rzeczy, agresywne zachowanie, niebezpieczna jazda samochodem".

                      Czyli chodzi o dreszcz emocji wynikający z tego, że prowadzi się sekretne życie, w którym co nie bez znaczenia to oni są gwiazdami grającymi w dramatycznym, pełnym niespodzianek i zwrotów akcji filmie. "Wszyscy moi rozmówcy mówili o potrzebie nowych doświadczeń. Nowa kobieta oznaczała nowych ich. Rodzili się na nowo w oczach innych kobiet i mogli przestać być starym, znienawidzonym sobą", ujawnia Peadar de Burca. Muszą być nieźle zakręceni, prawda? Z pewnością od zdradzających facetów nie należy uczyć się dojrzałości i empatii.

                      By poczuć się lepiej

                      Permanentni zdrajcy chcą uciec przed samym sobą, bo siebie nienawidzą i nie są szczęśliwi, a w dodatku brakuje im pewności siebie. I to niezależnie od tego, jak wyglądają i ile zarabiają. Ale, jak twierdzi Piotr Mart, bystre kobiece oko może zauważyć w wyglądzie faceta jego skłonność do skoków w bok. "Takie sygnały jak biżuteria, chęć do wywierania wrażenia, ubieranie się w krzykliwe kolory: czerwień lub pomarańcz, powinny dać do myślenia", podpowiada Mart.

                      Peadar de Burca dorzuca jeszcze jeden istotny, choć niezwiązany z wyglądem trop. Chodzi o sukces. A raczej o jego brak. Im gorzej wiedzie się mężczyźnie w sprawach zawodowych, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie chciał zrekompensować to sobie podbojami erotycznymi. De Burca wspomina 34-letniego emerytowanego piłkarza z Londynu, który nigdy nie odniósł sukcesu. Winą za własne niespełnienie obarczał wszystkich: menedżera, agenta, żonę. A żonę w dodatku notorycznie zdradzał. De Burca spytał go, dlaczego romanse są dla niego ważniejsze niż rodzina. "Miałem w życiu wiele dołów i upadków. Kobiety są najlepszym hajem, na jakim kiedykolwiek byłem, i nic nie sprawi, że będę tego żałował", odparł były piłkarz.

                      W pogoni za siłą

                      Jeżeli zdradzi cię facet, masz dwa wyjścia: zostać z nim albo zmienić zamek w drzwiach. Zarówno Peadar de Burca, jak i Piotr Mart, bez wątpienia wyśmienici znawcy męskich sekretów, radzą to drugie.

                      "Rozmawiałem z prawie setką zdradzonych kobiet. Niektóre wyprowadziły się od niewiernych facetów i rozkwitły. Ale wiele z nich akceptuje niewierność partnera i z tym żyje", mówi Peadar. "Doceniam powody, dla których dają swoim mężom drugą szansę, ale nie akceptuję ich. Pieniądze, dobro dzieci, wspólnie spędzony czas. Tak naprawdę chodzi jednak o to, że wiele kobiet nie wyobraża sobie, że mogłyby być same". Tymczasem, zostając z niewiernymi, narażają się na dalsze upokorzenia. Bowiem większość facetów, którzy raz zdradzili, nie przestaje tego robić.

                      Zdrajcy są tchórzami i bije od nich słabość. Wśród wielu rzeczy, których się boją, na pierwszym miejscu jest siła. Jeśli to będzie twoja siła, być może powstrzyma go od zdrady. Jeśli więc jesteś empatyczna i niezdecydowana, masz duże szanse, by stać się ofiarą poszukiwacza emocji. "Żeby poradzić sobie ze zdradzającym mężczyzną, trzeba mieć w sobie trochę bezwzględności. No i najlepiej przejąć kontrolę nad związkiem", radzi Piotr Mart.

                      Dla przyjemności

                      De Burca w czasie swoich poszukiwań rozmawiał z pewnym nieokrzesanym francuskim gburem o imieniu Guy. Nie miał on w sobie za grosz uroku, za to jedną ważną cechę: pewność siebie. "Facet taki jak ja, który zdradza, mówi kobietom wszystko, ale nic im nie daje. A wiele z nich uwielbia zarozumiałych, zadufanych w sobie kolesi z problemami", Guy powiedział rozbrajająco to, co wszystkie dobrze wiemy, choć wolimy myśleć, że to nie o nas.

                      Pamiętaj: to czyny świadczą o mężczyźnie, nie jego słowa. Nie chodzi o to, co mówi, ale o to, co dla ciebie (a także innych) robi. Obserwuj to już wtedy, gdy rodzi się uczucie. Potem może być za późno. Przyjrzyj się jego relacjom z najbliższymi kobietami matką, siostrami. Niemal wszyscy mężczyźni, z którymi rozmawiał irlandzki tropiciel zdrajców, wykazywali się brakiem szacunku dla nich.

                      Nie daj się łatwo zwieść jego pozycji zawodowej i zarobkom. To ważne, ale jeszcze ważniejsze może się okazać, jak traktuje przyjaciół. Jeśli o nich nie dba, to znak, że najważniejsze są dla niego jego własne przyjemności. Prędzej czy później taką przyjemnością może okazać się zapasowa dziewczyna.

                      To nie twoja wina

                      Dobra, dobra. Wiemy, jak jest. Podczas słodkich początków czerwone lampki mogą nam świecić prosto w oczy i nic nie zauważymy. Pozostaje wierzyć, że nas to akurat nie dotknie. A jeśli już tak się stanie, pamiętaj: to nie była twoja wina! Notoryczny zdrajca zdradzi zawsze, choćby spotkał ideał żony, matki i kochanki. "Kobiety zwykle tracą w takich wypadkach poczucie bezpieczeństwa, uważają, że mężczyzna zdradza, ponieważ ona mu nie wystarcza. Nic z tych rzeczy!", podkreśla Piotr Mart.

                      Badania pokazują, że jest tylko jeden sposób, by powstrzymać zdrajcę przed szukaniem nowych emocji. Mieć pewność siebie, która pozwoli mu uwierzyć, że to z nami mogą przeżywać coraz to nowe przygody. Niełatwe, ale nie można nie spróbować.

                      "Dostrzegamy, że pierwszy krok ku wolności i sile możemy uczynić tylko przez całkowitą klęskę. Uznanie naszej osobistej bezsilności ostatecznie okazuje się pewnym fundamentem, na którym można zbudować szczęśliwe życie."
                      Znalazłam to na innym forum.
                      • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:25
                        Cenny tekst
                        • roserot Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:35
                          Może to coś rozjaśni:
                          linemed.pl/nhealth_guide/details/cId,25,id,1256
                          • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:40
                            Tym sposobem koło się domyka.
                          • roserot Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 16:51
                            Tutaj może naświetli nam się problem z dzieciństwa takich delikwentów, o których pyta autorka:
                            www.mydwoje.pl/index/?id=6e0721b2c6977135b916ef286bcb49ec
                            • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 17:14
                              Nie wierzę w powodzenie terapii Narcyza. Dziewczyny pisały wcześniej, że posuwały się niemalże do akceptacji jego pozamałżeńskich związków, aby podbudować jego poczucie wartości. Narcyz korzystał, ale w jego naturze leży zapotrzebowanie na ciągle nowe wyrazy podziwu i uznania, więc poszukiwaniom kolejnych luster nie ma końca.
                              W związku z tym musi ciągle uwodzić. W sumie smutne to.
                      • olowas1 Re: zdrady, romane i inne nalogi 23.06.11, 21:08
                        roserot<
                        dobre badania i wnioski. Piszę to akurat z drugiej strony, tzn. byłem małżonkiem zdradzającym. Z 10 lat małżeństwa, w jego schyłkowym okresie, jakieś 2 lata. Dużo z tego w tych badaniach jest, ale wielu wątków nie ma. Widocznie niekiedy sytuacje są bardziej złożone. Własne kompleksy - na pewno. Jednak nie tylko, grała również rolę totalna obcość żony. I tchórzostwo nas obojga przed zmianami. A gdy uczciwie postanowiłem z tym skończyć, wziąłem winę na siebie i zdecydowałem się zakończyć tę fikcję - jedyną osobą, która do dziś się z tym nie pogodziła, jest była. Mści się, gra dzieckiem, majątkiem, emocjami... Nie może z tego związku wyjść. I tak już 5 lat. Od tego czasu nie dokonałem żadnej zdrady, ani jednej, nawet mi to nie w głowie. Postanowiłem, że ostatnim kłamstwem były te zdrady i też się tego trzymam. Czyli - bywa różnie. I nigdy nie jest za późno na zmiany. Tylko trzeba zrozumieć siebie, czego być może część zagubionych notorycznych zdrajców nigdy nie uczyni (choćby ten piłkarz z przytaczanego artykułu).
                        Zdradzanym partnerom życzę odwagi i podjęcia dobrych decyzji - zwykle terapia wstrząsowa jest tą właściwą. Trwanie bez zmian jest tylko oznaką słabości i tchórzostwa, a to Wasze życie. Raczej nie warto wypełniać go cierpieniem, ono nie uszlachetnia wbrew bredniom powtarzanym w kościołach. Powodzenia. Olgierd
                • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 23.06.11, 10:25
                  W ramach autoterapii przeczytalam wlasnie polecone przez Ciebie Toksyczne zwiazki. Mozesz polecic jeszcze cos bardziej zaawansowanego w temacie?
    • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 21:02
      Dzieki za wszystkie wypowiedzi, zwlaszcza za obszerny tekst o zdradzie, naprawde swietny i wyczerpujacy. Mysle, ze dokladnie tak jest.
      Nie ma sensu sie ogladac za siebie. trzeba wykazac sile. Alleluja i do przodu, jak mawia klasyk.
      • jwczd Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 21:27
        piszecie o mnie!!! mówi się że nie ma takich samych przypadków, a tu proszę.... Jestem w trakcie rozwodu, koszmar, ale porównując to do mojego wcześniejszeo życia- pryszcz. Mój małożon (bardzo lubię to określenie): zawodowo- nędza, co chwila bez pracy, teraz już wiem co było przyczyną, zamiast zajmować się robotą podbijał kolejne panny. Fizycznie bardzo atrakcyjny, ale życiowy nieudacznik. Znalazłam jego onta na sympatia.pl, kochanka.pl, erodate.pl, polishhearts.com, założę się że coś mi umknęło. W zależności od charakteru profila albo w separacji, albo rowiedziony albo żonaty. Do wyboru. Na tyle był beszczelny, a ja głupia, że przyprowadzał nawet do nas do domu swoje dziewczyny, właściwie to muszę przyznać, że nie krył się szczególnie. Tylko że ja tak bardzo go kochałam, że nie widziałam tego. Zawsze mierzy się osobę pod swoim kontem, tzn. skoro ty nie zdradzasz to przez myśl ci nie przejdzie, ze możesz być zdradzana. Co za naiwność! Ja pochłonięta pracą, domem, dzieckiem, a on kolejnymi podbojami. Bardzo ważne dla niego było dobry image, poczynakąc od samochodu, którym uwielbia się afiszować, markowe ciuchy, taki "prosty" lansik, wygadany, kulturalny, miły itd. Poza nielicznymi, którzy szybciej ode mnie go zdemaskowali, pozostali są w szoku, wielu nie wierzy do tej pory, że przez tyle lat prowadził podwójne życie. To mnie najbardziej boli, że niby ta obok, najbliżej i też nie widziałam. Ale nic to, najważniejsze, że już za mną. Nie mogę się doczekać końca.

        Czytam Was namiętnie, ale nie uczestniczę w dyskusji, jak zobaczyłam ten wątek to oniemialam i musiałam wtrącić swoje 5 groszy.
        • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 22:33
          Moze to glupio zabrzmi, ale cieszy mnie, ze jest nas wiecej.
          • mola1971 Re: zdrady, romane i inne nalogi 21.06.11, 22:45
            To również opis mojego exa. Mnie najbardziej cieszy to, że to już nie moje małpy i nie mój cyrk smile))
            • roserot Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 04:49
              Puzzle33, też nie wierze w naprostowanie narcyza.
              Co jest gorsze od narcyza?
              Stary narcyz.
              Smutne i straszne, ale niestety coraz częstsze. Ci wszyscy chłopcy "zdradzeni" przez ojca, a jeśli już był, to sprzedał synowi najgorsze wzorce. I co z tego, że taki pokaleczony chłopiec, zarzeka się, nigdy nie bedę taki jak ojciec. Podświadomie wchodzi w tą samą rolę, powiela kalkę i krzywdzi swoich bliskich, bo jego dupa najmojsza i taka ciągle nie dopieszczona.
              Ciągle to głodne i nienażarte.
              • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 09:15
                Twój post puentuje wąteksmilesad
    • kajda28 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 11:14
      Każdy kobieciarz zdradza?

      A może da się z takim żyć?

      • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 11:22
        Pewnie sie da. To zalezy od granic wlasnej tolerancji.
        • kajda28 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 12:08
          > Pewnie sie da. To zalezy od granic wlasnej tolerancji.

          A może tą tolerancję da się przesunąć?

          Może to nie tolerancja a nasze bezpodstawne lęki, obawy?

          Szukam złotego środka, i ciągle nie mogę go znaleźć.

          • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 12:19
            Z perspektywy czasu wydaje mi sie, ze to nie ma sensu. To jest zabawa w kotka i w myszke. On sie ukrywa, a ty go sledzisz. Po co? To jest bardzo niszczace. To jest toksyczna relacja, w ktorej nigdy nie jestes soba. Zawsze zalezysz od niego. Chyba, ze jest ci to zupelnie obojetne. Ale wtedy to nie jest zadna relacja. Szkoda czasu. Lepiej skoncentrowac sie na sobie, na wlasnych potrzebach i pragnieniach.
            • kajda28 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 12:32
              >On sie ukrywa, a ty go sledzisz. Po co?

              Wolałabym wiedzieć o tym. Tylko że on woli mówić że nic nie ma.

              A może to tylko moja paranoja, może to jedynie kobieciarz ale nie zdradza?

              Wszystkie jego opowiadania dotyczą jeszcze młodych lat, choć kilka się jakby się pokrywały z początkiem jego małżeństwa - a byli razem ok 15 lat.

              Gdyby nie jego upór już dawno byśmy razem nie byli, nie chciał odejść.
              W sumie dlatego mam problem, nie umiem z nim skutecznie zerwać.



              • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 12:45
                Ten obszerny tekst przeklejony z innego froum bardzo ladnie to wszystko podsumowuje. To tchorze sa. On sie boi twojej sily. Jak go w koncu nakryjesz, to bedzie to sobie racjonalizowal i twierdzil, ze zdradza Cie, bo go sledzisz i nie ma prywatnosci. Odwroci kota ogonem. A ty bedziesz ta zla. Szkoda zycia.
              • jwczd Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 12:50
                Jeżeli chcesz i potrafisz być z kims takim to nikomu nic do tego. Ja nie potrafię i nie chcę, a powodów dla jakich powinnam zacisnąć zęby jest milion, mimo to nie. Wiem, że są różne powodu rozstań, dochodzę jednak do wniosku że życie z notorycznym zdradzaczem jest szczególnie wyniszczające, musze się zgodzić z heksa to śledzenie, sprawdzanie, wypytywnie... po co? Po co się męczyć, rozmyślać, analizować. Lepiej zająć się sobą i odciąć od takiego gada. Chociaż moja historia jest świeża, a dystans niewielki, to już mogę powiedzieć że i lepiej i spokojniej.
                • kajda28 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 13:01
                  NIe wiem czy umiem z nim być, ciągle jestem na huśtawce nastrojów - choć już nie czuję tej wielkiej miłości do niego, coraz dłużej dochodzę do siebie, jestem coraz bardziej obojętna, nawet zaczełam się wokół rozglądać - i wiem że gdyby ktoś interesujący się trafił to bym się zastanawiła.
                  Już kilka razy mu powiedziałam że przestaje mi zależeć, znaczy przygotowuje grunt pod ostateczne rozstanie. Choć jeszcze walczę, próbuje ufać.
              • nowel1 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 13:01
                > Gdyby nie jego upór już dawno byśmy razem nie byli, nie chciał odejść.
                > W sumie dlatego mam problem, nie umiem z nim skutecznie zerwać.
                >

                Nie rób tego. Marnujesz swój czas, czas Twojego życia.
                • kajda28 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 13:05
                  > Nie rób tego. Marnujesz swój czas, czas Twojego życia.

                  Nie marnuje, bo gdyby go nie było to nic inneg by się nie wydarzyło. Nikogo bym nie poznała, moje życie byłoby takie same, tylko że bez seksu.
                  Z niczego dla niego nie rezygnuje.
                  • jwczd Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 13:38
                    te Twoje rozterki przypominaja mi siebie na początku. Strach jest naturalny, chcemy mieć poczucie stabilności, wiedzieć obok kogo obudzisz się dzisiaj, za miesiąc za 15 lat, wierzysz że będzie to ta sama osoba. Cholera człowieka bierze jak ten ktoś jednak burzy Twój świat i to bez Twojej zgody. To wszystko wiem i rozumiem, jednak... burzę się w środku jak czytam o tych dylematach, może dlatego że już mam je za sobą i denerwuję się na Ciebie że tkwisz w czymś na co nikt nie zasługuje.
                    • kajda28 Re: zdrady, romane i inne nalogi 23.06.11, 11:15
                      Już zaczynam mieć wyrzuty sumienia że nie ufam, że nie mam ochoty się do niego przytulać, że czekam aż w końcu sobie pojedzie. Z tydzień temu po raz kolejny spróbowałam mu zaufać, wierzyć - udało mi się, nie wymuszone, naturalnie. Do momentu aż zobaczyłam jego tel. Ostatnio obiecałam mu że już nie będę go przeglądać za jego plecami, więc powiedziałam aby sam mi pokazał. Oczywiście prawie wszystko wykasowane, jeden sms skasował zanim zobaczyłam od kogo i tel do jakieś Anki - a że mój L. nie umie kłamać, to opowiedział mi całą historię z nią. Pani ze sklepu, najpierw on zapytał przez jej koleżankę czy ona jest wolna - zajęta. Później ona zapytała czy on jest wolny - odpowiedział że tak, bo przecież jego stan cywilny to wolny. Ale ona całkiem nie jego typie. Zapytałam co by było jakby była w jego typie.
                      Kiedyś w nocy napisała do niego jakaś Gośka, zaczełam z nią pisać, później zadzwoniłam - okazało się że są "przyjaciółmi", ona ma roczne dziecko, męża - a z moim L. czasami sobie piszą, ona się mu zwierza ze swoich problemów itd. Niby nic, wszystko normalnie (też mam takich przyjaciół). Tylko że moi przyjaciele wiedzą że ja z kimś jestem, a ona nie wiedziała że L. od prawie 3 lat jest ze mną.


                      Nie wiem jak to skończyć, tyle razy próbowałam. TRochę mi go wtedy szkoda i się łamię. Już myślałam aby go zdradzić, albo go okłamać że go zdradziłam, byłoby łatwiej, ale się boje że będzie chciał mi wybaczyć i będzie jeszcze trudniej.
                  • bartek8987 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 13:42
                    > Nie marnuje, bo gdyby go nie było to nic inneg by się nie wydarzyło. Nikogo bym
                    > nie poznała, moje życie byłoby takie same, tylko że bez seksu.
                    > Z niczego dla niego nie rezygnuje.

                    Skąd wiesz? Łatwo tak powiedzieć na początku, ale po iluś latach okaże się, że to jednak inwestycja i do tego nietrafiona. Tzn. w tym czasie mogło być lepiej.
          • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 22.06.11, 19:19
            Ależ to proste! Wystarczy zamknąć oczy na podboje m.
    • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 23.06.11, 10:28
      W ramach suplementu pragne dodac, ze moj maz zawsze wybiera jakies niedowartosciowane pasztety (latwa zdobycz?), najchetniej panie niezbyt urodziwe, zalezne zawodowo lub mezatki. Ktora mezatka nie mazy o chwilach uniesien?
      • amanda-lear Re: zdrady, romane i inne nalogi 07.07.11, 10:44
        heksa_2 napisała:

        > W ramach suplementu pragne dodac, ze moj maz zawsze wybiera jakies niedowartosc
        > iowane pasztety (latwa zdobycz?), najchetniej panie niezbyt urodziwe, zalezne z
        > awodowo lub mezatki.

        Ktora mezatka nie mazy o chwilach uniesien?

        Nie marzyłam, heksa, dopóki nią byłamsmile Co do reszty się zgadzam. Kobiety niepewne swej wartości są łatwą zdobyczą, wystarczy parę gładkich słóweksmile
        Tak a'propos panów zdradzających, kiedyś już po rozwodzie zalogowałam się na randkowym portalu, wpisałam że nie wiem czego szukam co było prawdą, bo trudno mi było wtedy określić czego mi faktycznie brak. Napatoczył się jeden żonaty, niby miły na początku. Chciał seksuwink Gdy go zapytałam, czy nie obawia się ceny jaką zapłaci za ten wyskok i stwierdziłam,że w odróżnieniu do niego ja przecież nie kocham jego żony, wyzwał mnie od dziwekwink Zapamiętałam to, chociaż trudno mi było na początku zaakceptować takie hasło i wszystko we mnie się burzyło, bo to przecież nie ja na sex nalegałam lecz on, to z czasem dotarło do mnie,że facet dzięki temu że mnie wyzwał od najgorszych nadal tkwi w błogostanie swojego niezmąconego wizerunkuwink Od kiedy jestem rozwódką tzn prawie półtora roku udało mi się zebrać niezły materiał poglądowy na temat mężczyzn i szczerze powiedziawszy dzięki temu już w końcu wiem czego na pewno nie chcęwink Pozdrawiam
        • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 07.07.11, 10:53
          Mój mąż natomiast nazwał męża swojej aktualnej kochanki dupkiem, podobnie wyrażał sie kiedyś o mężu innej kochanki. I ciekawi mnie niezmiernie, co czują takie zdradzające żony, które robią ze swoich mężów dupków, a potem z nimi żyją. Bo w żadnym z tych przypadków nie ma mowy o rozwodzie ani rozstaniu z mężem.
          • amanda-lear Re: zdrady, romane i inne nalogi 07.07.11, 11:39
            Heksa, nie każda kobieta i nie każdy facet na problem zdrady patrzy tak zasadniczo. Ja nie wybaczyłam zdrady, ty też, ale ludzie mają inną optykę, czasem są nawet związki otwarte i nieźle się mają. Czasem w związku brakuje tylko seksu bo jeden z partnerów ma wyższe libido niż drugi, więc nie zawsze jest to takie biało czarne. Ja już doszłam do etapu takiego,że nie interesuje mnie to czy ktoś kogoś zdradza i dlaczego. Ważne co ja chcę a na co sobie nie pozwolę, a świata całego nie zmienię i nie zbawię. Pozdrawiam
    • xciekawax Re: zdrady, romane i inne nalogi 23.06.11, 21:37
      Hej, ja nadal bije sie po glowie ze moglam byc z takim czlowiekiem. Moj ex byl moim zyciem, a ja przestalam miec swoje - nie to ze nie chcialam miec swoje, ale on ciagle wpadal w jakies problemy, ciagle trzeba go bylo "ratowac", ciagle najwazniejszy byl on i on i on...... wykonczylo mnie to psychicznie. Ale oczywiscie nie widzialam tego.

      Dopiero po odejsciu i miesiacach bycia samej uwierzylam we wlasne sily, przyjemnoscia bylo zyc wlasnym zyciem-dla odmiany. Tego sie nie widzi mieszkajac z kims. Nadal mam czasami problemy z poczuciem wlasnej wartosci, szczegolnie na temat innych dziewczyn (zdrady to do siebie maja ze padaja na umysl), ale daje sobie swietnie rade.

      Ale prawda jest taka ze najbardziej mnie boli ze tak dlugo z nim bylam. i czasami mnie to bardzo doluje, tyle zycia swojego zmarnowalam..... zamiast cieszyc sie zyciem, poswiecilam je czlowiekowi ktory na to nawet nie zaslugiwal. Drugi raz tego bledu nie popelnie. Szukam samorealizacji, najpierw ja, moje szczescie nr 1, a jezeli facet mnie lubi to bedzie tez lubial moje hobby, i moja ciekawosc zycia. Smieszne jest to ze mysle ze takiego faceta znalazlam. A nie szukalam, a jak juz byl nic nie obiecywalam, wszystko powoli bylo, i nagle on wariuje na moim punkcie. smile A ja jestem szczesliwa smile Ale mam priorytety - i glownym jestem ja smile

      Sorry ze tak o sobie mowie, ale mysle ze moze warto opisac o osobistej zmianie, bo ja bylam w naprawde toksycznym zwiazku. I dzisiaj jestem inna osoba. A tez smieszne jest to ze ex zadzwonil do mnie ostatnio "pogadac", wypytujac sie o mojego next smile Wiem ze jego ego zostalo naruszone bo myslal ze ja go bede latami oplakiwac, ze sie z nikim nie zwiarze czekajac na niego i jak mu jego kochanki nie wyjda to jakos wrocimy do siebie (kiedys mi to bezczelnie powiedzial - tak byl pewny mnie). I chyba troszke go zabolalo ze mam wlasne zycie i jestem szczesliwa i wcale tak dlugo mi nie zajelo aby pojac ze jestem o wiele wiecej warta niz myslalam smile

      Wiec zycze tylko powodzenia.
      • jagienka_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 23.06.11, 22:16
        Fajnie się czyta takie historie, szczególnie po takim dniu jak ten, który właśnie mija. Świątecznym i samotnym.
      • armia55 Re: zdrady, romane i inne nalogi 23.06.11, 22:28
        xciekawax napisała:
        > Sorry ze tak o sobie mowie, ale mysle ze moze warto opisac o osobistej zmianie,
        > bo ja bylam w naprawde toksycznym zwiazku. I dzisiaj jestem inna osoba.


        Warto opisać bo to sa bezcenne doświadczenia. To tez pomocne dla innych osób bedących w takich związkach lub już po zakończeniu ich.
        Rozumiem o czym piszesz .
        Ja wróciłam do siebie sprzed lat smile
        Poprostu błogostan smile
      • heksa_2 do xciekawax 05.07.11, 19:02
        Przeczytałam jeszcze kilka razy Twój post, żeby się dowartościować. Niskie poczucie własnej wartości to coś, co bardzo doskwiera w takiej sytuacji. I wszelkie nielojalności bardzo bolą. Teraz, kiedy wyszła na jaw sprawa naszego rozwodu, wszyscy częstują mnie ciekawymi historiami o moim mężu, o których nie miałam pojęcia. A to, że ze swoją panienką, która jest mężatką i ukrywa swój romans przed własnym mężem, odwiedzał naszych wspólnych znajomych. Okazuje się też, że miał jakiś czas temu romans z naszą wspólną koleżanką, będąc jednocześnie w bardzo bliskich stosunkach z jej mężem. Kompletnie żadnych hamulców i kręgosłupa moralnego. Wydawało mi się, że się już pozbierałam, ale to jak kolejne kopniaki raz po razie.
        • xciekawax Re: do xciekawax 06.07.11, 02:20
          ja to samo mialam, ciagle, z tygodnia na tydzien dowiadywalam sie wiecej, najpierw o jednej kochance, potem o drugiej, potem ze ja bral na rozne wakacjie, wariowal na jej punkcie, gdy juz go wyprosilam z domu - chcial ja jak najszybciej przedstawic swojej rodzinie, po prostu upokarzal mnie jak tylko mogl (tzn ja tak wtedy czulam). To wszystko spowodowalo ze przestalam sie czuc jak kobieta. Pomoglo mi gdy jednego wieczoru poznalam faceta (ktory byl w miescie na jeden dzien) i bardzo sie polubielismy i jak nastolatkowie calowalismy sie przez pare godzin wink zobaczylam jak duzo trace, jak duzo we mnie jest seksualnosci ktora zostala doslownie zabita. Obudzilo mnie to nieco. Oczywiscie zajelo mi troche zeby dojsc kompletnie do siebie, ale to byl taki pierwszy przystanek dla mnie.

          Druga sprawa to to ze w takich sytuacjiach jestesmy przywiazane emocjonalnie do exa. Ja ten problem mialam i ciagle o tym mowilam wszystkim. Ja to widzialam jak jakis emocjonalny lancuch ktory mialam na szyi i trzymal mnie przy jego osobie - nawet gdy jego fizycznie przy mnie nie bylo. z pomoca psychologa, przyjaciol, znajomych i wlasnej zawzietosci pozbylam sie tego lancucha w 4 lub 5 miesiace. wiem, krotko, jak na 14letni zwiazek, ale jest to mozliwe. Potem przestalo mnie obchodzic co on robi, z kim, w ogole myslalam ze on marnuje sobie zycie i staralam sie odizolowac od tych mysli.

          A mezczyzni czasami po latach zdaja sobie sprawe co zrobili. Ale zanim moj ex sobie zdal/zdaje sprawe to ja juz jestem w innym miejscu - duzo szczesliwszym. Slyszalam exa pytania, badajace grunt, i mnie to nie wzrusza. Totalnie bylabym szczesliwsza jako singiel niz byc z TAKA osoba jak on.

          I wiesz co? juz nie wierze ze przeciwienstwa przyciagaja, i ze mozna pokonac pewne "trudnosci". nie bylabym z trudna osoba, nie boje sie juz samotnosci, i mysle ze z grubsza jest to atrakcyjne dla fajnych facetow. smile

          Dla Ciebie radze zebys dla swojego spokoju myslala o tych "wiadomosciach" jako glupotki meza, faceta ktory nie mysli normalnie, ktory ma faze i bedzie tego zalowal. A bedzie, ale miejmy nadzieje ze juz niedlugo bedziesz w takim miejscu ze nie bedzie Cie to obchodzilo - bo taki jest cel. Teraz jest to bardzo trudne, ale moze jest to tez czas ze wkoncu mozesz pomyslec o sobie. Juz nie myslec "MY", tylko "Ja", co ja chce, co JA uwazam, jakie jest MOJE zdanie, itd.... To piekna szansa na lepsze jutro.

          Jezeli masz srodki na utrzymanie sie, jezeli masz jaja - to chyba warto sprobowac poszukac wlasnego szczescia, bo teraz co masz to faceta ktory sprawia ze czujesz sie zle. A to nie zycie.
          • heksa_2 Re: do xciekawax 06.07.11, 09:29
            Dzięki, kobiety, za wsparcie. Naprawdę jest ono bardzo ważne.
            Tak naprawdę, to on by mi zaimponował, gdyby potrafił to wziąć na klatę i wziąc rozwód jak mężczyzna oraz ożenić się ze swoją nową kobietą. Ale ta kobieta jest tylko aktualną jego zachcianką. Wiem to, bo to tchórz, który zawsze ucieka, jak go przyprzec do muru. Powiedział mi, ze nie czuje się na siłach, zeby zaczynać wszystko od nowa. Po roku nagle nie jest gotowy. Mięczak po prostu.
            • puzzle33 Re: do xciekawax 06.07.11, 09:46
              Każda z jego kobiet zostanie potraktowana utylitarnie. Taka już jest jego natura. Wypracuj sobie dystans. Wiem, że to bardzo trudne. Próbuj zmontować sobie w wyobraźni film o tym człowieku, od początku do obecnej chwili. Scenariusz możesz zapisać. Bacz, aby to on był głównym bohaterem. Pewną sekwencję będzie stanowił związek z Tobą.
              • heksa_2 Re: do xciekawax 06.07.11, 10:02
                Nie ukrywam, że chciałabym, żeby końcową sceną filmu był upadek Ikarawink
                • puzzle33 Re: do xciekawax 06.07.11, 12:13
                  A ja Ci życzę, żeby los Ikara był Ci najzupełniej obojętny. Czy naprawdę to takie ważne, co będzie jeszcze wyczyniał w życiu niedojrzały chłopaczek? A niech sobie nawet jest szczęśliwy, byle z dala od Ciebie, bo czym grozi jego bliskość już wiesz. Dzielenie z nim szczęścia to istne nieszczęściesmile
                  • xciekawax Re: do xciekawax 06.07.11, 22:42
                    zgadzam sie, sam fakt ze cie on obchodzi swiadczy ze jeszcze nie jestes uwolniona z tego emocjonalnego stanu. ale wyobraz sobie ze jest mozliwe ze pewnego dnia obudzisz sie i w ogole nie bedzie cie obchodzilo co on robi. Ja przez miesiace mialam ten stan ze cos mi nie wychodzilo i pierwsza mysl byla : zadzwon do niego po porade, oczywiscie ignorowalam to i staralam sie poradzic sobie samej. Teraz? teraz nie mam tych mysli. cos sie stanie? sama mysle jak to rozwiazac - a jest to WIELKA zmiana. i jestem szczesliwsza bo ufam w swoja sile, w to ze sama moge rozwiazac problemy.

                    Staraj sie odizolowac, liczyc tylko na siebie. z czasem staniesz sie taka osoba, i powiem ci ze jest to czasami przerazajace, ale zazwyczaj jest to wyzwalajace, i bedziesz szczesliwsza.
                    • heksa_2 Re: do xciekawax 07.07.11, 00:34
                      Wiem, że tak jest i w sumie jestem silna, wszyscy mnie podziwiają za siłę, którą prezentuję w zaistniałej sytuacji, ale czasem dopada mnie niepewnośc i stres. Dziękuję Wam za wsparcie. Nawet nie wiecie, jakie to ważne.
                      • xciekawax Re: do xciekawax 07.07.11, 18:53
                        bo pewnie jestes silna. Mi tez wszyscy mowili jaka jestem silna itd, chociaz nie wiedzialam o czym mowia wtedy. Kazdy ma napady slabosci, i ci silni i ci slabi, i bedziesz miala wzloty i upadki, tego sie spodziewaj, grunt w tym ze z czasem tych upadkow mentalnych bedzie mniej, duzo mniej, az wkoncu gdzies prawie ze zanikna smile To trzeba przezyc, tego nie unikniesz. Mysl o tym jak o procesie, jak o zalobie.
        • puzzle33 Re: do xciekawax 06.07.11, 07:39
          heksa_2 napisała:

          > Kompletnie żadnych hamulców i kręgosłupa mora
          > lnego.
          Dokładnie tak mają jednostki zaburzone, odbiegające swoją psychiką od normalności. Ich problem polega właśnie na braku "hamulców i kręgosłupa moralnego"smile

          > Wydawało mi się, że się już pozbierałam, ale to jak kolejne kopniaki raz
          > po razie.
          Żadne z zachowań, o których się dowiadujesz, nie możesz traktować jako ciosów dotykających Twoją osobę. Czy czułabyś głęboki uraz, gdyby kilkuletnie dziecko zachowało się wobec Ciebie wysoce niewłaściwie? Masz tę samą sytuację - niedojrzały człowiek postępuje zgodnie z tym, do czego popycha go jego chora psychika. To nie ma nic wspólnego z Twoją osobą. Próbuj patrzeć na wyczyny swego chłopaczka, pomijając w nich swoją obecność. On o Tobie nie myślał ani nie myśli, wyłącznie realizuje swoje chore potrzeby.
          • heksa_2 Re: do xciekawax 06.07.11, 09:30
            Dzięki.
            • puzzle33 Re: do xciekawax 06.07.11, 12:52
              Tak trudno jest odpowiednie dać rzeczy słowo. Staram się, jak tylko potrafięsmile
        • amanda-lear Re: do xciekawax 07.07.11, 10:55
          Heksa, sorry ale tych Twoich znajomych, to ja bym w dupę kopnęła. To jest kopanie leżącego, jeśli nie mieli odwagi by Ci to wcześniej powiedzieć to niech sobie zachowają te historie dla siebie. Nie byli lojalni wobec Ciebie wtedy, nie będą w przyszłości, jak najdalej od nich. Takie jest moje zdanie.
          • heksa_2 Re: do xciekawax 07.07.11, 11:10
            Wiesz, csama się często tak zachowywałam. Czasem nie wiadomo, co zrobić. Ludzie nie chcą przyjąc prawdy, można stracić przyjaciół. A moi znajomi zdecydowali się świadczyć na rozprawie na moją rzecz.
            • amanda-lear Re: do xciekawax 07.07.11, 11:44
              Skoro Tobie to nie wadzi, to mnie to rybka. Ja nie lubię obłudy to raz, nie chcę litości to dwa. Niemniej brak reakcji to też reakcja.
    • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 08.07.11, 17:02
      Czy u Waszych partnerów skłonność do zdrady łączy się także krzyżowo z innymi nałogami?
      • puzzle33 Re: zdrady, romane i inne nalogi 08.07.11, 18:43
        W przypadku mojego ex w grę wchodziłyby głównie kompulsje.
      • armia55 Re: zdrady, romane i inne nalogi 08.07.11, 22:51
        U mojego ex to był alkohol, gry, zakupy.
        Heksa....myślę, choć wiem , ze to jest bardzo trudne i moze być niemozliwe samodzielnie sie odciąć od męża, ale spróbuj jednak nie zajmować sie mężem i jego nałogami.
        To jest slepa uliczka. Wiem , ze to kuszace dla Ciebie, ale to można zmienić. Dla własnego dobra, zdrowia, przede wszystkim psychicznego.
        Ktoś juz napisał wczesniej i ja się podpisuje jak najmniej czegokolwiek związanego z mężem.
        Pamietam, ze ja nawet gg nie właczałam zeby nie stwarzać okazji do kontaktu. Bo mnie to rozwalało starsznie. Teraz już umiem stawać z nim do rozmowy, ale dojście do ładu kosztowało mnie prawie 3 lata terapii. Życze siły.
        • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 08.07.11, 23:40
          Staram się, nawet dobrze mi idzie. Ale to jest proces. Piszę sobie rózne notatki dla adwokata i nasuwają mi się różne pytania. Zawsze łatwiej odzyskać poczucie własnej wartości, jak sobie człowiek uswiadomi, że mąż jest nałogowcem. On mi wmawia, że jego zdrady to moja wina. A ja zbieram argumenty, że tak nie jest.
          • armia55 Re: zdrady, romane i inne nalogi 09.07.11, 00:40
            heksa_2 napisała:
            Ale to jest proces.

            Tak to proces. Dobrych decyzji życze.
            • heksa_2 Re: zdrady, romane i inne nalogi 09.07.11, 07:49
              armia55 napisała:
              > Tak to proces. Dobrych decyzji życze.

              Dziękuję.
              • podroznie ... 09.07.11, 08:28
                Podejdź do dzisiejszego dnia, całego weekendu aktywnie-nie wierzę
                byś ot tak wcieliła przeczytane książki w życie od razu-za dużo przymyśleń.
                Jesteś świetnym rozmówcą, o Twojej fizyczności nie wiem. Zarazem czuję z oceny
                Twoich opinii wybórów celów męża, że tu też jest duży kapitał do optymizmu.
                Reasumując masz wszystko i nie zmarnuj.

                pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka