Dodaj do ulubionych

powielanie wzorców

23.08.11, 18:39
Zakładam ten wątek, aby się oficjalnie przedstawić smile

Podczytuję to forum od dość dawna, chociaż nigdy nie byłam mężatką (i nie zamierzam). Podczytywałam je, bo wywodzę się z rozwodniczej rodziny - rozwiedzeni rodzice, którzy następnie weszli w związki z rozwodnikami (z dziećmi), mój tata nawet dwa razy. Dzieci ich partnerów też rozwodnicze, dziadkowie też porozwodzeni - no, wręcz choroba rodowa wink

Z tego właśnie powodu nigdy sama nie myślałam poważnie o małżeństwie, chociaz mam na koncie już jeden "rozwód" - z byłym partnerem, po czterech latach życia razem. Z obecnym jestem ponad pięć lat, i niestety chyba znów się kroi powielanie rodzinnych wzorców. Bardzo, bardzo niestety. O ile wyjście z pierwszego mojego związku było najlepszą rzeczą, jaką mogłam zrobić, bo facet był po prostu sadystycznym psychopatą, o tyle związek obecny był niemal idealny. Mój partner jest uczciwy, uważny, serdeczny, spokojny. Nigdy żadnych kłótni, wszelkie konflikty rozwiązywaliśmy pokojowo. Jest inteligentny, zabawny, pracowity, można na nim polegać w potrzebie. Ale ma jedną wadę - nie chce mieć dzieci. A ja tak.

Było to być może błędem, że nie porozumieliśmy się w tej sprawie bardziej konkretnie o wiele wcześniej. Ale to było tak, że on nigdy nie mówił, że na pewno nie, tylko że raczej nie, ja miałam momenty, w których myślałam, że skoro jest to taki dobry związek, to może lepiej w nim zostać bezdzietną niż bez tak wspaniałej osoby, którą kocham. Obydwoje braliśmy rzecz na przeczekanie. Ale ostatnio pojawiły się okoliczności, które nas zmusiły do zmierzenia się z faktami. Było parę rozmów, jest chwilowe zawieszenie, czas do namysłu dla niego, czas na wykończenie paru ważnych spraw zawodowych dla mnie, ale naprawdę trudno mi jest myśleć optymistycznie i jestem w zasadzie przekonana, że za te parę miesięcy, które sobie daliśmy, trzeba będzie się rozstać.

Jest mi ciężko na duchu, ale daję sobie radę. Tylko nie mogę się pozbyć plączących się po głowie myśli: czy ja jestem skazana na związkowe niewypały? Czy naprawdę nie można wyzwolić się od rodowej klątwy? wink Kiedyś wydawało mi się, że jeśli za mąż nie wyjdę, to i nie ryzykuję rozwodu - no i tak, rozwieść nigdy się nie rozwiodłam, ale jakoś specjalnie nie czuję, żebym dała radę uniknąć rodzinnych wzorców uncertain
Obserwuj wątek
    • errormix Re: powielanie wzorców 23.08.11, 18:57
      To co zaraz napiszę na pewno zaskoczy tych, którzy mnie tu znają. Ale prawda jest taka, że ja... też nie chciałem dzieci.

      A może inaczej. Chciałem, wiedziałem, że pewnego dnia one się pojawiają na świecie, ale... nie miałem odwagi. Jeszcze przed ślubem często powtarzałem, że chciałbym mieć pięcioro. Bo to prawdziwa rodzina. No i te święta, przy wspólnym stole, te ranki kiedy jakiś mały szkrab wpełza do waszego łóżka żeby się przytulić.

      Ale, gdy już się ożeniłem i przyszło co do czego to zwyczajnie zacząłem się bać. Prześladowały mnie myśli, że nie podołam, że nie jestem wystarczająco dojrzały, że nie sprawdzę się jako tata. Że jeszcze jest czas. Nie potrafiłem sobie wyobrazić jak to jest i jak to będzie. A skoro nie potrafiłem, więc się bałem. Trwało to ponad trzy lata.

      W końcu doszło do tego, że zostałem zwyczajnie... zgwałcony. Kobiety doskonale wiedzą jak się to robi. Mruczy się do faceta, mówi, że dzisiaj jest "bezpieczny dzień", że nie ma się czego obawiać, że przecież "kobiety doskonale wiedzą, kiedy mogą zajść w ciążę". No i mnie zbałamuciła.

      Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy o 7 rano z łazienki odbiegł mnie donośny głos żony: "Error! Są dwie czerwone kreski!"

      A to był akurat sylwester.

      Pamiętam też, że osobiście podszedłem i sprawdziłem czy aby na pewno te dwie kreski są i czy może nie kupić nowego testera.

      A później... później najzwyczajniej oszalałem. I tak mi zostało do dzisiaj.

      Dlatego wydaje mi się, że inni faceci mogą mieć podobnie. Też mogą się bać, choć tego strachu nie można jakoś szczegółowo opisać. To jest po prostu takie wrażenie. Że jeszcze nie czas, że jeszcze za wcześnie.

      Może twój chłopak też tak ma. Może nie wie jak to będzie. Myślę, że wiele wyjaśniłaby wspólna rzeczowa rozmowa, ale podejrzewam, że już nie raz próbowałaś.

      Bez względu jednak na to, z jakiego powodu on nie chce dzieci, robi olbrzymi błąd.

      Bo dzieci to najlepsza rzecz jaka może się przydarzyć człowiekowi.
      • eeela Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:08
        Myślę, że wiele wyjaś
        > niłaby wspólna rzeczowa rozmowa, ale podejrzewam, że już nie raz próbowałaś.

        Owszem, rozmawialiśmy o tym. On się po prostu nie widzi jako ojca dzieciom. To jest niewątpliwie mocno związane z jego profesją, która nie oferuje stabilności, a która jest jego całym życiem. Po prostu wybiera pracę, nie rodzinę.

        > W końcu doszło do tego, że zostałem zwyczajnie... zgwałcony. Kobiety doskonale
        > wiedzą jak się to robi. Mruczy się do faceta, mówi, że dzisiaj jest "bezpieczny
        > dzień", że nie ma się czego obawiać, że przecież "kobiety doskonale wiedzą, ki
        > edy mogą zajść w ciążę".

        Na takie coś nigdy by nie poszedł, jest nazbyt ostrożny smile A ja byłam przez większość czasu na pigułkach. Och, oczywiście, przychodziły mi do głowy pomysły, żeby po prostu je po tajniacku odstawić, nie mogłam nic poradzić na takie myśli, ale nie potrafiłam tego zrobić człowiekowi, który zawsze był wobec mnie doskonale uczciwy. Żyłabym w wiecznym poczuciu winy. Wolę się na to nie skazywać, bo nie wiem, czy potrafiłabym to udźwignąć.
        • altz Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:16
          > Na takie coś nigdy by nie poszedł, jest nazbyt ostrożny smile A ja byłam przez wi
          > ększość czasu na pigułkach. Och, oczywiście, przychodziły mi do głowy pomysły,
          > żeby po prostu je po tajniacku odstawić, nie mogłam nic poradzić na takie myśli
          > , ale nie potrafiłam tego zrobić człowiekowi, który zawsze był wobec mnie dosko
          > nale uczciwy. Żyłabym w wiecznym poczuciu winy. Wolę się na to nie skazywać, bo
          > nie wiem, czy potrafiłabym to udźwignąć.
          Aż taki uczciwy nie był, skoro nie liczył się z Twoimi ważnymi potrzebami. :-\
          A to poczucie winy bywa często bardzo miłe, gdy przychodzi i siada na kolanach. wink
          • eeela Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:25

            > Aż taki uczciwy nie był, skoro nie liczył się z Twoimi ważnymi potrzebami. :-\

            Był uczciwy, bo nigdy nie krył swojego stosunku do perspektywy posiadania dzieci. To ja się łudziłam, że to się może zmienić. Nieliczenie się z moimi potrzebami to kwestia priorytetyzowania rzeczywistości, a nie uczciwości. Dla niego jego praca jest ważniejsza niż moje potrzeby, niż ja - teraz wreszcie to wiem, chociaż łudziłam się. Łudziłam się, bo miałam na co dzień dowody jego dobroci i uwagi, i myślałam, że to się w końcu może przenieść na te bardziej fundamentalne kwestie, ale teraz już wreszcie zdołałam wytłumaczyć sobie, że nie ma na co czekać.

            On podczas ostatnich rozmó wciąż mówił "nie wiem", "nie potrafię ci odpowiedzieć", ale on nie wie i nie potrafi odpowiedzieć od pięciu lat, więc staram się nie budzić w sobie nadziei, że to się za parę miesięcy zmieni. Gdybym mogła, załatwiłabym tę sprawę tu i teraz, ale nie mogą bo a) zobowiazałam się do dania mu czasu, b) mam na głowie bardzo ważną pracę i boję się, że jakbym miała się teraz rozstawac, szukać mieszkania, wyprowadzać, dzielić majątek etc., to zawaliłabym ją z kretesem.
            • mayenna Re: powielanie wzorców 24.08.11, 08:51
              Dziecko ma prawo do pełnej rodziny, do taty i mamy. Jesli on nie chce dziecka to istnieje prawdopodobieństwo, że nawet jak już je urodzisz to nadal zdania nie zmieni.Sytuacja może przypominać tę Alicji Tysiąc: do dziś nie wiem, czy ona kocha córkę czy nie bo mówi, że jej nie chciała.Dzieci powinny być chciane i nie mogą mieć co do tego żadnych wątpliwości.
              Myśle, że masz racje podejmując decyzję o rozstaniu a nie 'wpadce'.

              Egoista, który nie liczy się z Twoimi potrzebami nie jest dobrym partnerem do życia.
              • yoma Re: powielanie wzorców 24.08.11, 09:58
                Nie, Mayenno...

                > Mój partner jest uczciwy, uważny, serdeczny, spokojny. Nigdy żadnych kłótni, wszelkie konflikty rozwiązywaliśmy pokojowo. Jest inteligentny, zabawny, pracowity, można na nim polegać w potrzebie.

                Daj Boże wszystkim takich egoistów. Stosunku do posiadania dzieci, jak pisze Eeela, nigdy nie krył, więc dlaczego ma na siłę zostawać ojcem tylko dlatego, że Eeela wolę Bożą poczuła? To już raczej Eeela wprowadziła go w błąd decydując się na życie z nim przez pięć lat mimo wiedzy, że on nie chce mieć dzieci

                Eeela, a może adoptujcie? smile
                • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 11:08

                  > Eeela, a może adoptujcie? smile

                  Przecież to nijak nie zmienia postaci rzeczy, on się na to by również nie zgodził.

                  Każdy jest po trosze egoistą. On jest trochę egoistą, bo nie chce choćby ze względu na mnie zgodzić się na dzieci, ja jestem trochę egoistką, bo nie chcę ze względu na niego z posiadania dzieci zrezygnować. To jest moim zdaniem bardzo ważne w życiu, żeby pamiętać o tym, aby być choć trochę egoistą - w końcu nawet najbliżsi ludzie przychodzą i odchodzą, a ze sobą samym trzeba żyć przez całe życie, więc jednak lepiej warto zadbać o swój własny komfort i swoje interesy.
        • errormix Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:16
          Doskonale pamiętam, że tłumaczyłem dokładnie tak jak twój chłopak. Że mamy świetne zawody, że powinniśmy się najpierw ustabilizować materialnie, że po co nam dziecko, skoro nie będziemy go mieli z kim zostawić, bo dziadkowie w innych miastach, a w żłobku będzie łapało co tydzień nowe choroby.

          Słowem - wymyślałem wszystko, byle tylko nie podjąć tej decyzji.

          A swoją drogą, każdego faceta można zgwałcić. Bo z nami jak dziećmi.
          • eeela Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:35

            > A swoją drogą, każdego faceta można zgwałcić. Bo z nami jak dziećmi.

            Nie wiem, nie wiem. Po tych ostatnich rozmowach on wyjechał na miesiąc w sprawach służbowych, a ja miałam czas dla siebie na myślenie. Moja mama i macocha strasznie mnie namawiały, żebym cichaczem odstawiła pigułki, ja się strasznie miotałam między chęcią zastosowania tego pomysłu a wpojoną mi (o, przewrotna matko!) uczciwością. Ta druga wygrała. Odstawiłam pigułki i powiedziałam mu o tym, jak tylko wrócił - to w formie zabezpieczenia siebie samej przed głupimi pomysłami, żeby mi nie wpadło do głowy wywalić pigułę do śmietnika, jak mnie znów najdzie nastrój. Powiedziałam mu, że antykoncepcja spada teraz na niego. No i od tamtej pory jest zero seksu. Nie wiem, czy ma blokadę, czy może po prostu doszedł już do swoich wniosków, że jednak woli się rozstać, ale czeka, aż ja się uporam ze swoją pracą? W każdym razie nie jest to dobry znak, i o ile dotąd mogłam jeszcze hołubić jakieś nadzieje (w końcu powiedział, że nie wie), to teraz mi już przeszły.
            • errormix Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:53
              Wiesz, w twoim związku pewnym utrudnieniem może być to, że żyjecie bez ślubu. Ja wiem, że zaraz odezwą się tacy co to powiedzą, że to tylko papier, że wolne związki dłużej trwają niż małżeństwa itp. Ale małżeństwo, przynajmniej w moim przypadku, dawało olbrzymie poczucie stabilizacji. Taką pewność, że wszystko co robimy to wspólnie, dla nas, do grobowej deski. Że wszystko co robimy, robimy dla nas, a nie dla każdego z osobna. Oczywiście okazało się to jedynie złudzeniem, ale każdy człowiek ma w sobie jakie wyobrażenie stabilizacji, przyszłego życia. Ja miałem właśnie takie.

              Wiem też, że są ludzie, dla których brak dzieci jest ich świadomym wyborem. Co ciekawe, jest sporo takich kobiet. Znam takie, które z uśmiechem na twarzy powtarzają, że nie mają zamiaru nigdy w życiu być "chodzącym inkubatorem". Może dla twojego chłopaka też to jest świadomy wybór.

              Tu nie ma prostej odpowiedzi. Nie ma rady: zrób tak i tak i będzie dobrze.

              Trochę mi dało do myślenia to co napisałaś o seksie. A właściwie o jego braku. Bo jeśli kobieta mówi mi, że od dzisiaj to ja ma się martwić o antykoncepcję, to w te pędy lecę do apteki i wybieram w Durexach o smaku bananowym, miętowym, pręgowanymi, podwójnie nawilżanymi, "turbo" (cokolwiek to znaczy) i dodatkowo dorzucę jeszcze Unimil, żeby "umilić sobie życie".

              A sokor tego nie ma to problem może leży gdzieś głębiej.

              No chyba, że artyści brzydzą się prezerwatywami, bo im guma ogranicza wenę twórczą.
              • eeela Re: powielanie wzorców 23.08.11, 20:10
                Ale małżeństwo, przynajmniej w moim pr
                > zypadku, dawało olbrzymie poczucie stabilizacji.

                Error, myślę, że jednak będziesz w stanie mnie zrozumieć, jeśli wrócisz jeszcze raz do historii mojej sytuacji rodzinnej. W moich oczach małżeństwo nie jest żadnym gwarantem, i nie tylko nie mam potrzeby zawierania go, ale wręcz bałabym się tego. Zdaję sobie sprawę, że o ile pierwsze jest jeszcze logiczne, to drugie jest już zwykłym uprzedzeniem, ale nie widzę potrzeby z tym walczyć.
                • errormix Re: powielanie wzorców 23.08.11, 20:18
                  Rozumiem cię i szanuję twój wybór. Sam jestem samotnym tatą. Wychowuję córkę. Są takie dni, że nie mogę zasnąć, bo wciąż myślę, że ten cholerny rozwód tak się na niej odbije, że do końca swojego życia będzie się bała wchodzić w związki, bo przecież każdy może się skończyć tak jak ten mamy i taty.

                  Ale ja ją będę zachęcał. Z całych sił. Mimo tego co przeżyliśmy. Na każdym kroku pokazuję jej zalety rodziny, tłumaczę, wyjaśniam. Ona jest jeszcze mała, nie wszystko rozumie.

                  Ale nie o to mi chodzi by zrozumiała, tylko by się nie bała.
            • altz Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:56
              > Powiedziałam mu, że antykoncepcja spada teraz na niego. No i od tam
              > tej pory jest zero seksu.
              Daj sobie spokój z człowiekiem, za dużo już zmarnowałaś czasu na tego faceta, ludzie nie są wieczni, a rozmnażają się jeszcze krócej. Bardzo dobrze jest mieć zaangażowanego ojca Twoich dzieci, tacy mężczyźni dłużej dojrzewają, ale oni są.
              Najwyższy czas zacząć szukać kogoś innego i powoli rozstawać się z obecnym ( i to w tej kolejności, bo czas nagli, nie daj się zwodzić).
              • eeela Re: powielanie wzorców 23.08.11, 20:06
                Wiem, Altz. Udało mi się wreszcie dojść do tego wniosku, chociaż zajęło mi to duzo czasu. Dlatego też się tu wreszcie przedstawiłam, jako bądź co bądź bezpośrednio dotknięta tematem smile
          • nowel1 Error 24.08.11, 13:19
            Sorry jeśli się mylę, bo może to jest z Twojej strony celowy zabieg stylistyczny; ale czy Ty aby nie mylisz GWAŁTU z UWIEDZENIEM? wink
            • errormix Re: Error 24.08.11, 13:57
              nowel1 napisała:

              > Sorry jeśli się mylę, bo może to jest z Twojej strony celowy zabieg stylistyczn
              > y; ale czy Ty aby nie mylisz GWAŁTU z UWIEDZENIEM? wink

              Z punktu widzenia tego co robiliśmy, to było ewidentne uwiedzenie, ale z punktu widzenia tego co to miało na celu - to był gwałt big_grin
      • altz Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:10
        > Bo dzieci to najlepsza rzecz jaka może się przydarzyć człowiekowi.
        Ja jednej rzeczy bardzo żałuję, oprócz tego, że nie jestem z dziećmi, że mam ich tak mało. sad
        Chciałbym co najmniej piątkę, teraz bym już wiedział, jak sobie dać radę :-\
        • errormix Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:12
          altz napisał:

          > Chciałbym co najmniej piątkę, teraz bym już wiedział, jak sobie dać radę :-\

          Chyba nam na starość odbija, bo mi ta piątka też ciągle w głowie siedzi big_grin
          • altz Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:26
            > Chyba nam na starość odbija, bo mi ta piątka też ciągle w głowie siedzi big_grin
            Czy na starość? Po prostu przeszliśmy już te pierwsze zęby i miłości dzieci i już wiadomo, że nie jest to takie straszne, a zazwyczaj jest bardzo przyjemne.
            Jedno dziecko to jest nieszczęście, ale kilkoro to są szczęśliwe dzieci, mają się z kim bawić, z kim pobić, mają z kim porozmawiać czy od kogo się uczyć.
            U mnie żona dała mi szlaban, dwójka i nic więcej.
            Źle wybrałem kobietę, ale nie miałem takiego doświadczenia, jak teraz. :-\
          • mola1971 Re: powielanie wzorców 23.08.11, 21:30
            errormix napisał:
            > Chyba nam na starość odbija, bo mi ta piątka też ciągle w głowie siedzi big_grin

            Ale to znaczy, że chcesz by jeszcze czwórka Ci się urodziła? Czy liczysz razem z dziećmi przyszłej żony? wink))
            • errormix Re: powielanie wzorców 23.08.11, 22:13
              Przy takich liczbach, jedno w tę czy we w tę nie robi różnicy. Poza tym jeszcze pies musi być. Żebym wieczorem mógł siąść na fotelu i komuś się spokojnie wygadać. I kto mnie zrozumie.
              • mola1971 Re: powielanie wzorców 23.08.11, 22:20
                Do słuchania koty lepsze som. Bo psy szczekają, same gadatliwe. A kot przyjdzie, przytuli się, pomruczy i wysłucha. I jeszcze po każdym Twoim zdaniu doda inteligentne "miaaau" smile
                • errormix Re: powielanie wzorców 23.08.11, 22:23
                  Koty są dla rozwódek. To ich znak rozpoznawczy. Nie ma się do kogo przytulić? Trzeba kupić se kota.

                  Moja żona w małżeństwie wręcz brzydziła się kotów. Że niemowy, że sierść wszędzie zostawiają, że niewdzięczne, bo uciekają.

                  Miesiąc temu Julia wchodzi do pokoju i mówi: Mama mi przysłała SMS-a, że sobie kota kupiła.
                  • mola1971 Re: powielanie wzorców 23.08.11, 22:36
                    No to u mnie dziwnie jest bo raz, że najwięcej kotów w domu było, gdy nawet o rozwodzie nie myślałam a dwa - największą miłośniczką kotów jest moja Ola a ona panienka jeszcze smile
                    Wprawdzie ma plany zostać starą panną z trzydziestoma kotami, ale o byciu rozwódką nic nie mówiła big_grin
                  • mayenna Re: powielanie wzorców 24.08.11, 08:44
                    Moje córki też chcą kota i nawet rozważałam przygarnięcie jakiegoś, ale teraz to never!smile
                  • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 11:12

                    > Koty są dla rozwódek. To ich znak rozpoznawczy. Nie ma się do kogo przytulić? T
                    > rzeba kupić se kota.

                    A ja jako panna i potem też kobieta w grzechu żyjąca miałam zawsze koty, dopóki nie wyjechałam z Polski. Bardzo lubię koty. Kto wie, może jak się rozejdę z facetem, to znów kota przygarnę, rzeczywiście jest to świetne rozwiązanie dla potrzeb przytulania smile
                  • nowel1 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:44
                    errormix napisał:

                    > Koty są dla rozwódek. To ich znak rozpoznawczy. Nie ma się do kogo przytulić? T
                    > rzeba kupić se kota.

                    To teraz nareszcie wszystko rozumiem. Miałam zadatki na rozwódkę od kiedy skończyłam 5 lat; 19 lat małżeństwa i 2 dzieci to tylko dla zmylenia przeciwnika.
                    • noname2002 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 15:31
                      Cholera, mój syn koniecznie chciał mieć kota, czy to znaczy, że jest przyszłym rozwodnikiem? suspicious
                      • mola1971 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 15:47
                        Nie, wg teorii Errora jest przyszłą rozwódką big_grin
    • altz Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:02
      Gdybym Was mógł zaprosić do siebie, to bym zaprosił i pokazał, jakie dzieci są świetne, może facet by się przekonał? Niestety, nie mam ich , bo małżonka się rozwiodła i mnie odseparowała, więc z zaproszenia nici. big_grin
      • eeela Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:10
        Niestety, nie mamy żadnych bliskich dzieciatych znajomych, więc nie miał jak się o tym naocznie przekonać smile
        • altz Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:19
          Serio bym Was zaprosił, teraz, niestety, nie mam takiej możliwości.
          Poszukaj dobrze i zaplanuj wycieczki edukacyjne, na pewno kogoś znajdziesz, gdy się rozejrzysz.
          Może w końcu facet coś skuma... Przecież z samej pracy nic nie ma, pieniądze się przejada, a medale i puchary z biegiem czasu już tak nie cieszą.
          • eeela Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:27
            Jemu nie chodzi o pieniądze. To jest artysta. Jemu chodzi tylko o to, żeby mógł robić to, co kocha robić - a to nie daje stabilizacji.
            • altz Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:34
              Przecież z dziećmi można robić, co się chce.
              Tylko druga strona musi się zgodzić z tym, że ma większe obciążenia.
              Nie zawsze musi być po równo i zazwyczaj tak nie jest.
              • eeela Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:37

                > Tylko druga strona musi się zgodzić z tym, że ma większe obciążenia.

                Deklarowałam taką gotowość, ale to nic nie dało.
                • justy-nka58 Re: powielanie wzorców 23.08.11, 19:46
                  Nie poświęciłabym sie dla faceta jeżeli bym chciała mieć dziecko.Error pięknie piszesz ale to nie ten adres,gdybyś tak powiedział temu zimnemu facetowi może by coś trochę dotarło??Ja postawiłabym faceta przed faktem dokonanym,uprzednio już będąc przygotowaną na konsekwencje.Facetów można mieć różnych i w każdym swoim wieku,dzieci niestety nie a potem można żałować bardzo.
                  • 0.jezynka93 Re: powielanie wzorców 23.08.11, 20:33
                    Trudno postawić faceta przed faktem dokonanym, jeżeli unika seksu. Myślę, że wyraźnie powiedział, że nie chce dzieci. Zachodzić w ciążę z nadzieją, że może mu się odmieni? Chyba że "fakt dokonany" to komunikat: żegnaj, chcę dzieci, szukam kogoś, kto zechce je mieć ze mną.
                    altz, myślisz, że gdybyś miał wybierać partnerkę dzisiaj, trafiłbyś w dziesiątkę? Czy złe doświadczenia sprawiają, że wybieramy lepiej? Bo ja mam wątpliwości, niestety....
                    • altz Re: powielanie wzorców 24.08.11, 09:14
                      > altz, myślisz, że gdybyś miał wybierać partnerkę dzisiaj, trafiłbyś w dziesiątk
                      > ę? Czy złe doświadczenia sprawiają, że wybieramy lepiej? Bo ja mam wątpliwości,
                      > niestety...
                      Wiem, jaką bym chciał mieć partnerkę po 20 latach związku, ale gdyby była młodsza, to oboje bylibyśmy inni, bo się jednak ludzie zmieniają. Czy dałoby się wytrzymać z przyszło super żoną za młodu? Nie wiem. big_grin
    • adaria38 Re: powielanie wzorców 23.08.11, 20:47
      Jak pan fajny to powiedz panu że chcesz od niego tylko geny dla dziecka, ojcem nie musi być, znajdziesz dla dziecka innego tatusia.

      ps. fakty są takie, że niestety uczciwe kobiety przegrywają walkę o przetrwanie. gdyby dzieci mogły się rodzić tylko za pozwoleniem faceta, a kobiety nie planowały po cichu wpadki zeby zaspokoić swoje potrzeby - to świat dawno by się wyludnił i obecni na tym forum to by byli jedyni mieszkańcy niemałego województwa...
      • errormix Re: powielanie wzorców 23.08.11, 20:51
        adaria38 napisała:

        >gdyby dzieci mogły się rodzić tylko za pozwoleniem faceta, a kobiety nie pl
        > anowały po cichu wpadki zeby zaspokoić swoje potrzeby - to świat dawno by się w
        > yludnił

        Potwierdzam. Dlatego za ten gwałt na mojej skromnej osobie, będę wdzięczny mojej byłej żonie do końca moich dni.
      • mola1971 Re: powielanie wzorców 23.08.11, 21:24
        Coś w tym jest... Choć z autopsji nie znam. Dla mnie samej każda ciąża był zaskoczeniem bo była skutkiem (nie)skuteczności antykoncepcji. Wprawdzie zawsze chciałam mieć trójkę, ale na pewno nie tak wcześnie i nie w takim tempie. Ale stało się jak się stało i odkąd pamiętam, jeśli ktoś zadaje mi (głupie) pytanie czy moje dzieci było planowane (jakie to niby znaczenie ma?) to odpowiadam, że nie tylko planowane, ale też wymarzone tylko trochę później wink)))
        Gdybym miała dzieci tak do końca świadomie planować to pewnie do tej pory byłabym bezdzietna bo zawsze znalazłoby się jakieś "ale".
        Dzieci to najlepsza "rzecz" jaka mnie w życiu spotkała.

        A do autorki... Jeśli dla Ciebie urodzenie dziecka jest ważne a dla niego nie to wg mnie lepiej będzie jeśli poszukasz jakiegoś innego kandydata na ojca Twojego dziecka. Ten wg mnie kiepsko rokuje.
      • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 11:48

        > Jak pan fajny to powiedz panu że chcesz od niego tylko geny dla dziecka, ojcem
        > nie musi być, znajdziesz dla dziecka innego tatusia.

        Na to też nigdy by nie poszedł. On przecież własnie dlatego nie chce mieć dzieci, bo uważa z całym przekonaniem, że posiadanie dzieci jest dla mężczyzny odpowiedzialnością, od której nie można się migać. To mężczyzna jest odpowiedzialny za dobrobyt dzieci. Dlatego właśnie ich nie chce, bo myśli, że mając dzieci nie mógłby pracować tak jak pracuje, skacząc z grantu na grant, z jednego krótkiego kontraktu na drugi, tylko musiałby się zagnieździć na etacie, robić nie do końca to, co lubi, i skupić się na zarabianiu pieniędzy, aby utrzymać rodzinę.

        Ja mu mówiłam, że zgodziłabym się chętnie na to, abym to ja była odpowiedzialna za stabilną bazę domowych dochodów, abym to ja była ta inwestującą w dzieci więcej czasu (on dużo wyjezdża, często pracuje od rana do nocy), ale to go nie przekonuje. Dla niego to jest główna odpowiedzialność mężczyzny, który jest ojcem, i tyle.
        • adaria38 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 12:26
          Moja znajoma ma szczęście do takich odsobnikow: atrakcyjnych, inteligentnych ale... skupionych na sobie, swoim rozwoju, swojej pracy; tylko oni i ich plany ważne, kobieta musi się dostosować do nich, a oni chętnie skorzystają z jej obecności przy sobie ale nie chcą mieć żadnych dodatkowych zobowiązań (częściowo to ich kompleksy, że nie podołają, że żona i dzieci zagonią ich do zarabiania większej kasy a nie beztroskiego robienia czego sami chcą, częściowo egoizm i skupienie tylko na zaspakajaniu ich własnych potrzeb). Nie byli gotowi na małżeństwo, nie byli gotowi na dzieci. Przerobiła takich dwóch. Każdemu poświęciła kilka lat życia. Wpadka dla niej nie wchodziła w grę. Gdy postawiła sprawę ostrzej - dochodziło do rozstania. OBAJ jej byli partnerzy w ciągu roku po rozstaniu z nią "zaciążyli" z inną kobietą, ze skwaszoną miną ale poszli do ślubu i jakoś żyją w rodzinie i z dziećmi. Pierwszy się ożenił w wieku 26lat-więc ok, może dojrzał do małżeństwa (dzieci już trójka), drugi się ożenił mając 37 lat (słabo się angażuje w życie rodzinne, ale jest mężem i ojcem, żona się spełniła macierzyńsko bo też już nie była młoda i to był ostatni dzwonek na dzieci. A moja znajoma obecnie jest sama , po 40tce, bez dzieci i bardzo nieszczęśliwa z tego powodu. Od jakiegoś czasu ma nowego "adoratora": przystojny, inteligentny, zafiksowany na swojej międzynarodowej pracy naukowiec.... który nie chce absolutnie dzieci ani pełnego związku, a jedynie przyjemne bycie we dwoje w przerwach swojej pracy...
          • adaria38 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 12:39
            Aha, a drugi facet mojej znajomej podawał podobne powody do nie-małżeństwa jak ten twój. Że on jako odpowiedzialny mąż i ojciec to by "musiał" na dziecko więcej zarabiać, iść na lepiej płatny etat, itd. (jako naukowiec zbijał bąki na uczelni, w trakcie "ciężkiej pracy" wychodząc sobie to na obiad, to na tenisa, itd). Gdy wpadł i dziecko się pojawiło, to jakoś swoich teorii o wzięciu odpowiedzialności za utrzymanie rodziny w obliczu faktów wcale nie zrealizował, podczepił się pod garnuszek teścia i nadal, jako mąż i ojciec unika wszelkiego większego wysiłku...
            Przypuszczam, że ten twoj to też typowy "pięknie gadający" leń.
            • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 12:49

              > Przypuszczam, że ten twoj to też typowy "pięknie gadający" leń.

              Źle przypuszczasz, bo pracuje bardzo dużo. Za dużo w zasadzie, bywały takie momenty, że obawiałam się o jego zdrowie. Ale to się nie przekłada na jakieś duże pieniądze - czasami jakieś skapną, a czasami pracuje za friko, bo to mu buduje CV i kontakty, czasami pieniądze są większe, czasem ledwo pokrywają koszty projektu, a zdarza się też, że wręcz dokłada do interesu.

              Nie mogę oczywiście wykluczyć, że jak się rozstaniemy, to on się spiknie z jakąś mniej uczciwą osobą i tym ojcem jednak zostanie. Ale ja nie chcę być tą mniej uczciwą osobą. Uwierz mi, maglowałam tę myśl na wszystkie strony przez długi czas, i po prostu wiem, że nie mogę tego zrobić, to by było wbrew temu, jaką sama chcę się widzieć, z jaką sobą chcę żyć. Po prostu postaram się następnym razem nie popełniać tego błędu i nie inwestować zbyt wiele czasu w faceta, który nie chce miec dzieci. W końcu mam jeszcze sporo czasu na znalezienie takiego, który te dzieci będzie chciał mieć i sam będzie mi odpowiadał. Nie jestem brzydka, nie jestem głupia, na brak chętnych nigdy nie narzekałam, więc nie zamierzam się jeszcze w tym momencie martwić perspektywą wiecznej samotności smile
              • adaria38 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:12
                Ex znajomej też "dużo" pracuje, tylko kasy zarabiać nie umie więc unikał zobowiązań żeby nie wyjść na nieudacznika tongue_out Głośno podnoszony powód: "nie chcę dzieci bo gdybym je miał to bym musiał iśc do nudnej pracy dającej większe pieniądze ale niekoniecznie moją satysfakcję" - okazał się wielkim kłamstwem, bo gdy dziecko się pojawiło to pan zobowiązania/które sam sobie wyznaczył/ do lepszych zarobków nie podjął. Ot, mitomania - wymówka.
                Myslę, że jesteś obecnym facetem zauroczona i nie widzisz realnie faktów. Panu nie chce się wysilać na cokolwiek innego niż JEGO PRZYJEMNOŚĆ. Ty z dzieckiem - nie jesteś w obszarze jego przyjemności, więc wypadasz.

                Znajomej też się wydawało przez długie lata, że przy jej sporym powodzeniu, to bez trudu swoje potrzeby dziecka i rodziny zrealizuje. A jak wyszło w praniu to napisałam powyżej.
                W każdym bądź razie życzę powodzenia.
                • altz Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:23
                  Może coś w tym jest, a może nie jest aż tak czarno-białe.
                  Mężczyźni trochę później otrzymują dar chęci na potomstwo wink
                  Potem mówią, że to nie było takie straszne i niepotrzebnie się bali, a plusów jest co niemiara.

                  Może być też tak, że facet się zafiksował na tę swoją pracę i to jest uzależnienie, jak każde inne. Wypadałoby to leczyć, bo może się przestawić na coś innego, w razie niepowodzeń. Zamiast pracy będzie alkohol albo hazard. Ludzie nie są świadomi swoich uzależnień i taka sytuacja jest najgorsza. Będzie wszystko odrzucał, co będzie mu przeszkadzało w nałogu.
                  • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:27

                    > Może być też tak, że facet się zafiksował na tę swoją pracę i to jest uzależnie
                    > nie, jak każde inne. Wypadałoby to leczyć, bo może się przestawić na coś innego
                    > , w razie niepowodzeń. Zamiast pracy będzie alkohol albo hazard. Ludzie nie są
                    > świadomi swoich uzależnień i taka sytuacja jest najgorsza. Będzie wszystko odrz
                    > ucał, co będzie mu przeszkadzało w nałogu.

                    Możliwe, że występuje tu w pewnym stopniu taki mechanizm, ale jakbym mu powiedziała, że "wypadałoby się leczyć" z jego zaangażowania w to, co robi, to albo by mnie zabił śmiechem, albo by się o mnie poważnie zaniepokoił i jeszcze mnie samą wysłał do lekarza wink
                    • altz Re: powielanie wzorców 25.08.11, 08:05
                      eeela napisała:
                      > > Może być też tak, że facet się zafiksował na tę swoją pracę i to jest uzależnie
                      > Możliwe, że występuje tu w pewnym stopniu taki mechanizm, ale jakbym mu powiedz
                      > iała, że "wypadałoby się leczyć" z jego zaangażowania w to, co robi, to albo by
                      > mnie zabił śmiechem, albo by się o mnie poważnie zaniepokoił i jeszcze mnie sa
                      > mą wysłał do lekarza wink
                      Mnie to nie dziwi, jego przewidywane zachowanie, tak się zachowują wszyscy nałogowcy. Oni przecież nie mają problemu. Dziwi mnie jedynie, że się z tego śmiejesz, z tej jego przewidywanej reakcji.
                      Uzależniamy się w większym stopniu nie od alkoholu jako związku, ale od endorfin, testosteronu itp. To bywa przydatna reakcja, jak inaczej przez 30 lat pomagać ludziom, czy przechodzić Afrykę na piechotę, gdyby nie było takiej nagrody? Byłoby zbyt nudno, a zapał by się kończył góra po tygodniu.

                      Czasami można kogoś skierować w innym kierunku, niech robi coś pozytywnego dla rodziny, dla dzieci i ma taką samą satysfakcję. Dla mężczyzn takim naturalnym kierunkiem jest na przykład budowa własnego domu.

                      Mimo wszystko ja bym spróbował porozmawiać. Pewno powie, że robi to, bo to lubi. Wtedy zawsze możesz się zapytać czy tak samo lubi być z Tobą? Może to da mu do myślenia?
                      • eeela Re: powielanie wzorców 25.08.11, 19:15
                        . Wtedy zawsze możesz się zapytać czy tak samo lubi być z Tobą? Może to da mu d
                        > o myślenia?

                        Przecież właśnie dlatego stoimy na granicy rozstania - on się, jasna cholera, zastanawia, czy lubi być ze mną wystarczająco, żeby się zdecydować na dzieci. Ja wiem, że niewystarczająco lubię z nim być, aby z nim pozostać w bezdzietnym związku - miałam momenty, kiedy rozważałam i taką opcję, ale zrozumiałam, że to dla mnie zbyt ważne i nie mogę tego poświęcić nawet dla niego. I tyle.
                • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:25
                  > Ex znajomej też "dużo" pracuje, tylko kasy zarabiać nie umie więc unikał zobowi
                  > ązań żeby nie wyjść na nieudacznika tongue_out

                  > Myslę, że jesteś obecnym facetem zauroczona i nie widzisz realnie faktów.

                  Myślę, że to ja z nim żyję od ponad pięciu lat, nie ty, więc mam lepsze wyobrażenie o tym, jak dużo on pracuje i jakie znaczenie ma dla niego ta praca. Nie wątpię też, że gdyby jednak ojcem został, byłby w stanie zapewnić rodzinie godziwe utrzymanie. Nie jest ani leniem, ani mitomanem, wręcz przeciwnie, pracuje bardzo dużo i nigdy nie miałam żadnych podstaw do podejrzewania go o jakiekolwiek kłamstwa.
                  • adaria38 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:30
                    big_grin Proponuję, wróć tu za 10 lat, gdy spojrzysz na to z perspektywy tongue_out
                    • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:36
                      Zmiana perspektywy nie zmienia faktów.
                      • malgolkab Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:38
                        eeela napisała:

                        > Zmiana perspektywy nie zmienia faktów.
                        >
                        może nie, ale punkt widzenia - jak wiadomo - zalezy od punktu siedzeniasmile
                      • adaria38 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:39
                        Tak tak, oczywiście big_grin Szczególnie tych "faktów" zrodzonych w głowie zakochanej kobiety, której do świadomości przez 5 lat nie dotarły słowa faceta , że on dzieci z nią nie chce.
                        • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:48

                          > Tak tak, oczywiście big_grin Szczególnie tych "faktów" zrodzonych w głowie zakochane
                          > j kobiety


                          Facet pracuje średnio po 12-14 godzin na dobę - jak moja perspektywa ma zmienić ten fakt?
                          Faceta nigdy nie przyłapałam na żadnym kłamstwie - rozumiem, że za dziesięć lat uda mi się sobie wmówić, że było inaczej?

                          Muszę przyznać, że nie jestem w stanie poważnie traktować twoich sugestii. Na podstawie tego, że ty miałaś jakąś koleżankę, która miała przejścia z jakimiś facetami, ty twierdzisz z całą pewnością, że mój jest na pewno taki sam, leń i mitoman, chociaż w życiu faceta na oczy nie widziałaś. Z góry zakładasz, że wszystko, co piszę, jest mrzonkami zakochanej kobiety, chociaż ledwo co się forumowo poznałyśmy i prawie w ogóle mnie jeszcze nie znasz. To się dopiero nazywa demonstracja uprzedzeń - mam nadzieję, że ja nigdy do takiego stanu świadomości i do takiej "perspektywy" nie dojdę.
                          • adaria38 Re: powielanie wzorców 24.08.11, 14:27
                            Jeśli faceta permanentnie nie ma przy tobie, bo ciągle jest gdzieś w pracy to nic dziwnego, ze właściwie "na niczym" go nie przyłapałaś big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                            A dlaczego ja mam ciebie osobiście poznawać, żeby móc skomentować to co wypisujesz na forach to zupełnie nie wiem.

                            Jeśli facet na początku znajomości ci jasno oznajmił, że dzieci mieć nie zamierza, a ty po pięciu latach nadal próbujesz go do dziecka namówić - to dalibóg nie wiem na czym opiera się wasz związek jeśli na jakiejś mitomanii i wyobrażeniu, że z tego kogoś można zrobić kogoś innego.

                            Z tego co napisałaś to faktem jest, że faceta mało co widujesz bo jest 14 godzin dziennie w pracy i często wyjeżdża, mimo to zarabia kiepsko, właściwie mało wiesz co i z kim robi chyba że z nim pracujesz i widzisz, ale twierdzisz .że zawsze mówi prawdę, nigdy nie kłamie, zawsze jest uczciwy, itd. big_grinbig_grin Faktem jest jedynie, że nie przyłapałaś go na kłamstwie, a nie, że nie kłamie. Bo tego nie wiesz. Swoje założenia i wyobrażenia uważasz za fakty i jeszcze się obrażasz, że ktoś ci to wytknie.

                            Ja tam twierdzę, że każdy kto się wiąże z -holikiem, sam ma coś nie tak z głową. tongue_out I właściwie twój atak na mnie tylko dlatego, że napisałam coś co nie jest ci wygodnie czytać nie jest w tym kontekście taki dziwny.
                            Chętnie poczekam, az przedstawisz cechy swojego następnego kandydata na ojca dzieciom. wink
                            • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 14:53

                              > Jeśli facet na początku znajomości ci jasno oznajmił, że dzieci mieć nie zamier
                              > za,

                              Jakbyś przeczytała uważniej moje wypowiedzi w tym wątku, to byś wiedziała, że nigdy nie powiedział nigdy.


                              > A dlaczego ja mam ciebie osobiście poznawać, żeby móc skomentować to co wypisuj
                              > esz na forach to zupełnie nie wiem.

                              Ależ oczywiście, że możesz komentować do woli. To, że jakość twoich komentarzy pozostawia nieco do życzenia, to inna sprawa, i robisz to na własną odpowiedzialność. Ja cię tylko informuję, że nie mając tej wiedzy, którą mam ja, nie masz możliwości wiedzieć pewnych rzeczy lepiej ode mnie.

                              > Z tego co napisałaś to faktem jest, że faceta mało co widujesz bo jest 14 godzi
                              > n dziennie w pracy

                              Napisałam, że PRACUJE po 12-14 godzin na dobę, a nie że jest w pracy. On często pracuje w domu. Jak jest w pracy to tez wiem, że się nie obija, bo znam jego miejsce pracy, znam całe środowisko, poza tym wiem po prostu, ile czasu zajmuje wykonanie pewnych zadań, projektów, przedsięwzięć, i mogę oceniać włożony przez niego czas i wysiłek po wynikach pracy.

                              Faktem jes
                              > t jedynie, że nie przyłapałaś go na kłamstwie, a nie, że nie kłamie. Bo tego ni
                              > e wiesz.

                              I tak też napisałam - że nigdy nie przyłapałam go na kłamstwie, nigdy nie miałam żadnych podstaw, aby go o kłamstwa podejrzewać. Nie napisałam "on nigdy nie kłamie", bo tego oczywiście nie mogę z całą pewnością wiedzieć, ale po pięciu latach życia z nim nie miałam nigdy żadnej przesłanki do tego, aby myśleć, że mnie okłamuje. Ja wiem, co piszę, ty najwyraźniej nie wiesz, co czytasz.

                              Swoje założenia i wyobrażenia uważasz za fakty i jeszcze się obrażas
                              > z, że ktoś ci to wytknie.

                              Ależ ja się na ciebie nie obrażam ani cię nie atakuję, z jakiej racji miałabym to robić? Po prostu mówię ci, że twoje rady i komentarze są w moich oczach mało wiarygodne.
        • malgolkab Re: powielanie wzorców 24.08.11, 14:00
          eeela napisała:
          > Ja mu mówiłam, że zgodziłabym się chętnie na to, abym to ja była odpowiedzialna
          > za stabilną bazę domowych dochodów, abym to ja była ta inwestującą w dzieci wi
          > ęcej czasu (on dużo wyjezdża, często pracuje od rana do nocy), ale to go nie pr
          > zekonuje.>
          hm, a jak to chcesz zrobić tzn. i być stroną zarabiającą większe i stałe pieniądze i równocześnie inwestującą w dzieci więcej czasu? Chętnie poznam sposobysmile
          • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 14:59

            > hm, a jak to chcesz zrobić tzn. i być stroną zarabiającą większe i stałe pienią
            > dze i równocześnie inwestującą w dzieci więcej czasu? Chętnie poznam sposobysmile

            Pracując na etat - w UK przy przyzwoitej płacy to są całkiem konkretne pieniądze, roczny urlop macierzyński (płatny przez 9 miesięcy, ale planują przedłużyć do roku), poza tym mam dodatkowe dochody z tłumaczeń. Na razie mam tylko pół etatu, więc w tym momencie o dzieciach i tak nie może być mowy, ale szukam, szukam smile
            • malgolkab Re: powielanie wzorców 24.08.11, 15:16
              eeela napisała:

              >
              > > hm, a jak to chcesz zrobić tzn. i być stroną zarabiającą większe i stałe
              > pienią
              > > dze i równocześnie inwestującą w dzieci więcej czasu? Chętnie poznam spos
              > obysmile
              >
              > Pracując na etat - w UK przy przyzwoitej płacy to są całkiem konkretne pieniąd
              > ze, roczny urlop macierzyński (płatny przez 9 miesięcy, ale planują przedłużyć
              > do roku), poza tym mam dodatkowe dochody z tłumaczeń. Na razie mam tylko pół et
              > atu, więc w tym momencie o dzieciach i tak nie może być mowy, ale szukam, szuka
              > m smile
              >
              ok, a co po tych 9 płatnych miesiącach? 8 godzin w pracy (jeśli etat) plus dojazd (zleceń - tłumaczeń nie liczę, możesz to robić jak dziecko śpi). Dziecko 9 miesięczne śpi 12-16 godzin na dobę (średnio), Ciebie nie będzie 9-10 godzin to gdzie ten czas?? niestety coś za coś - nie da się przy niemowlaku być stroną zarabiającą (stały dochód, bo zlecenia to inna sprawa, ale na zleceniu nie ma L4, urlopu, macierzyńskiego itp.) większe pieniądze, a do tego spędzającą z dzieckiem czas (piszesz "dzieci", więc rozumiem, ze zakładasz przynajmniej 2)....
              • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 15:26

                > ok, a co po tych 9 płatnych miesiącach?

                Po roku - nursery, czyli tutejszy żłobek. Płaci się za to, oczywiście, ale można dostać dofinansowanie z publicznych funduszy, jeśli się samemu nie wyrabia, poza tym wielu pracodawców oferuje "nursery vouchers", czyli po prostu pomagają pracownikom opłacać opiekę nad dzieckiem. Poza tym nie byłoby przecież tak, że to jedynie ja utrzymywałabym rodzinę - ja zapewniałabym regularny, stabilny dochód, ale facet bądź co bądź też zarabia i jest bardzo dobry w umiejętnym gospodarowaniu finansami, nie wydaje wszystkiego co mu przyjdzie, jak ma jakiś przychód, zawsze sporą część oszczędza na te biedniejsze miesiące.

                > (piszesz "dzieci", więc rozumiem, ze zakładasz przynajmniej 2)...

                Och, nie, niekoniecznie, to było takie uogólnienie. Może być jedno, chociaż jakbym mogła sobie pozwolić na dwójkę, to czemu nie smile
    • mayenna Re: powielanie wzorców 24.08.11, 08:38
      Myślę, że łatwiej podjąć decyzję o rozwodzie gdy ma się w pobliżu przykłady, że to jest dobre rozwiązania, ze też dasz radę przez to przejść bo: koleżanka, mama, kuzynka rozwiodły się i są w kolejnych związkach czasem dużo lepszych niz pierwsze małżeństwo.Twoja decyzja spotyka sie tez wtedy z większym zrozumieniem u rodziny, znajomych bo mają podobne doświadczenia.

    • malgolkab Re: powielanie wzorców 24.08.11, 13:37
      uważam, że to uczciwe, że facet stawia sprawę jasno, dużo gorzej byłoby, gdyby dał się "przekonać", a potem stwierdził, że do nie dla niego i zostawił cię w ciąży albo z małym dzieckiem.
      Niektórzy nie chcą mieć dzieci i to ich wybór, uważam, że to duzo lepsze niż zostać rodzicem, bo druga strona naciska, bo wypada, bo inni mają dzieci, bo jakoś to bedzie itd.
      Skoro znasz jego stanowisko, to albo się z tym godzisz, albo się rozstajesz, bo chcesz mieć dzieci.
      • energiasto Re: powielanie wzorców 24.08.11, 16:01
        Odpowiedz jest dosyc schmeatyczna. Pzerabialam to samo, ale nie tak samo..

        Wezcie slub, postawicie sie przed faktem dokonanym. Zmieni sie wam mentalnosc-jemu. Dziecko to krok na gleboka wode, a slub.. jeszcze nie tak bardzo, przeciez mozna ie rozstac...

        On zyje w pewnmy ukladzie. Ukladzie doskonalym. Nie chce sie przelamac, bo tylko takie zycie zna.

        My wzdrygalismy sie nam ysl o dziecko od zawsze. Jestesmy rodzicami, bo doslzo do wpadki.. Cieszy nas syn, ale drugiego dzieca nie chcielibysmy.. Dziecko zweryfikowało nasz zwiazak, bo nagle okazalo sie, ze bardzijeze sobaby nie mzoemy

        Nadl boimy si lsubu... i cghyba tkzostabie
        • eeela Re: powielanie wzorców 24.08.11, 16:07
          a slub.. jeszcze nie tak bardzo, przeciez
          > mozna ie rozstac...

          To po co go brać? Tak samo możemy żyć razem albo się rozstawać bez ślubu smile
          Poza tym branie ślubu wydaje mi się bardzo dziwnym remedium na brak porozumienia w sprawie dzieci. Nie dogadujemy się w ważnej kwestii - weźmy ślub? I co on ma zmienić niby, skoro zawsze można się rozwieść?
          • pati_kazadi Re: powielanie wzorców 25.08.11, 01:16
            przeciez golym okiem widac tu brak porozumienia dusz, a ie w psrawie dizeci
            do teog mylne o nich wyobrazenia..

            takie gadani o czyms, o czmy nie ma sie pojecia i gotowym jest sie nawet odejsc na skutek tego..

            zapytaj go o slub, zobaczymy co odpowie
            • eeela Re: powielanie wzorców 25.08.11, 01:20

              > zapytaj go o slub, zobaczymy co odpowie

              Nie będę go pytać o ślub po tym, jak przez lata mówiłam mu, że ślubu nie chcę i nie potrzebuję smile
              • altz Re: powielanie wzorców 25.08.11, 08:55
                Może by spróbować przygotować partnera do myśli, że Ty chcesz dziecko?
                Zawsze można skomentować jakiegoś obcego faceta w rodzaju "ten to dobry materiał genetyczny na ojca!" albo coś w tym stylu. Może się w końcu włączy program "pies ogrodnika"? wink

                Kobieta i tak zrobi to, co uważa za słuszne, takie są moje doświadczenia. W związku z tym niczym nie ryzykujesz. big_grin
                • eeela Re: powielanie wzorców 25.08.11, 19:12

                  > Może by spróbować przygotować partnera do myśli, że Ty chcesz dziecko?

                  Nie wiem, jak jeszcze bardziej dosadnie mogłabym go do tej myśli przyzwyczaić smile Głośne i prowokacyjne komentowanie czyjegoś materiału genetycznego - nie w moim stylu. Toż on rozpatruje możliwość rozstania się z tego powodu - oboje rozpatrujemy - co więcej mogłabym zrobić, jeśli on się okaże gotów prędzej się rozstać niż mieć ze mną dziecko? Nic, i jakkolwiek go szanuję, cenię i kocham, to nie chcę być z mężczyzną, który nie potrafi się do tego chociażby ze względu na mnie przekonać, bo po prostu oznacza to, że mnie niewystarczająco kocha - jak na moje potrzeby, oczywiście.
                  • altz Re: powielanie wzorców 25.08.11, 20:46
                    Może trzeba się jednak nauczyć głośno komentować jakiś facetów?
                    Na pewno na tym nie stracisz, w najgorszym przypadku zyskasz większą pewność siebie wink
                    Ja serio myślę o jego uzależnieniu, tylko jakiś mocny impuls mógłby go ruszyć, więc nie żałuj, nie bądź grzeczna trusia, bo to nie jest w Twoim interesie.
                    • eeela Re: powielanie wzorców 25.08.11, 23:28
                      Nie mam raczej problemu z brakiem pewności siebie, wręcz przeciwnie, czasami się spotykam z zarzutami o zarozumiałość, więc staram się raczej tonować swoje zachowania, żeby ludzi do siebie nie zrażać smile

                      I nie chcę walczyć z jego uzależnieniem od pracy. Każdy ma swoje słabości i swoje uzależnienia, z nimi da się żyć. Ja mam swoje i wcale nie chciałabym, żeby mnie ktoś z nimi wysyłał do lekarza, bo mi z nimi dobrze. Dopóki nie rujnuje się przez nie swojego życia i zdrowia, nie traci się kontaktu ze światem albo nie popada w przestępczość, to nie można dorosłemu człowiekowi zabraniać czy nakazywać, aby to robił, a tamtego nie robił.

                      Mocnym impulsem, który mógłby go ruszyć, być może mogłoby być rozstanie, ale przyznam, że i w tym nie pokłądam zbyt wielu nadziei. Raczej się godzę z tym, że to rozstanie nastąpi i pozostanie stanem dokonanym. Będzie ciężko, ale trudno. Może się jeszcze dam radę kiedyś trafniej zakochać wink
    • triss_merigold6 Ci, co walczyli fair, zginęli 25.08.11, 14:57
      Ci, co walczyli fair, zginęli.
      Współczuję dylematów spowodowanych uczciwością, inna kobieta ich mieć nie będzie i osiągnie sukces reprodukcyjny.
      Mój partner nie chciał mieć dzieci. Nie, bo nie, bo się nie nadaje, bo to odpowiedzialność, bo wzorce rodzinne niezbyt, bo tysiąc sto ważnych powodów. Wiedziałam o tym oczywiście i konsekwentnie komunikowałam, że ja chcę więcej dzieci (tzn. drugie) i będę bez tego nieszczęśliwa. 2 lata mojej ciężkiej pracy, 2 lata dzikich awantur z mojej strony średnio raz na kwartał z podkreślaniem, że jeśli zajdę w ciążę to na bank nie usunę. W końcu uznał, że niech się dzieje wola Nieba. Odstawiłam prochy, nowe dziecko urodziło się w lipcu. Przez całą ciążę chłop prawie się do mnie modlił, a teraz mu odklepało totalnie.
      BTW został gorącym zwolennikiem podejmowania decyzji przez kobiety , twierdzi, że panom jest zbyt wygodnie aby się zdecydowali tak świadomie.
      • herta_m Re: Powielanie schematów 25.08.11, 16:07
        Zarówno w mojej, jak i mojego męża rodzinie nie ma rozwodów. W tej najbliższej i dalszej też. Jedyną osobą w moje rodzinie rozwiedzioną była moja mama. Znaczy to ojciec się z nią rozwiódł dla ścisłości. I, o ironio losu, następną będę najprawdopodobniej ja. Ostatnio mąż mi to wykrzyczał, że historia lubi się powtarzać, że niedaleko jabłko, że nikt w rodzinie tylko ja. Znaczy coś jest na rzeczy z tym powielaniem. Choć powód rozwodu będzie tak bardzo, bardzo różny od tego, jaki był w przypadku moich rodziców, stawiam zatem na przypadek, o tyle, że nie poczuwam się do winy za rozpad, co najwyżej do złego wyboru (poniekąd sprowokowanego powodem rozwodu moich rodziców, wiem, zaplątanewink. Tak czy inaczej rozumiem obiekcje związane z lękiem przed powielaniem schematów.
        Druga rzecz dziecko. Swoje zrobiliśmy z rozsądku, kiedyś bardziej "wypadało" mieć dziecko po kilku latach małżeństwa, gdy sytuacja finansowo się ustabilizowała. Bałam się rosnącego we mnie dziecka, nie czułam z nim więzi, lecz gdy się urodziło - oszalałam, a że nie była to tylko kwestia hormonów po porodzie świadczy to, że nadal szalejęsmile Znaczy jestem bardzo silnie związana emocjonalnie z dziećmi, kocham je, a jednocześnie bardzo lubię, one dają mi od początku niewyobrażalnie dużą dawkę radości i dumy. Do rodzicielstwa zwyczajnie najczęściej się dojrzewa, a apogeum tej dojrzałości powinno nastąpić szybko po pojawieniu się dziecka na świecie. Myślałam, że jest to domena kobiet, że instynkt macierzyński, ale Error jest ewidentnym przykładem na to, że takie rzeczy są też możliwe u facetówsmile
        Niestety nie zawsze się tak dzieje i dziecko nie może być eksperymentem, nie można ryzykować, że trafiłaś na egzemplarz faceta, ktory nigdy nie zwiąże się emocjonalnie z własnym dzieckiem, a gdy jego opór przed jest tak silny, to rokowanie nie jest najlepsze (choć niewykluczone, że okaże się dobre, to jednak za duże ryzyko). Facet deklarujący chęć posiadania potomstwa często okazuje się niedojrzały i nienadający się na ojca, a co dopiero taki, ktory za nic tego dziecka nie chce?
        Pomysł z wrobieniem faceta w dziecko jest w moim odczuciu nie do przyjęcia. Po pierwsze jest zwyczajnie nieuczciwy, po drugie przy takich oporach, przy takim podejściu, przy tak silnym preferowaniu niezależności i ambicji zawodowych, poczucia wolności z całą pewnością będzie źródłem konfliktów. I nie dość, że mężczyzna nie zaakceptuje dziecka, to na pewno będzie miał żal i pretensje do kobiety, a to będzie oznaczało rozpad związku. Nawet jeśli zostanie, może już zawsze ten żal odczuwać i dawać do zrozumienia. To średnio fajne dla kobiety, a tragiczne dla dziecka, gorsze chyba od odejścia tatusia.
        Przekonywanie, dawanie przykładów, a nade wszystko wyjaśnienie, że w dzisiejszych czasach dziecko nie jest aż takim problemem i uwiązaniem, że można je wszędzie zabierać, że pierś i chustasmile. Jeśli macie pieniądze, stać Was będzie na wynajęcie dobrej opiekunki, wcale dziecko nie musi tak ograniczać. Dużo gadać o dobrodziejstwie posiadania prawdziwego przyjaciela do końca życia, bo przy odpowiednim wychowaniu dziecko powinno się stać takim przyjacielem. I duma, radość z sukcesów. Ogólnie nawijać ciągle o tym, jak to jest fajnie mieć dzieci.
        • triss_merigold6 Re: Powielanie schematów 25.08.11, 16:17
          Jeszcze gorsze dla kobiety jest, gdy - grając fair - spędzi z panem tyle lat, że straci biologiczną przydatność do spożycia i pozostanie bezdzietna. Braku dziecka - przy rozbudzonym pragnieniu posiadania go - nie zrekompensuje jej nic.
          • malgolkab Re: Powielanie schematów 25.08.11, 19:42
            ale nie ma przymusu... zawsze można poszukać takiego, który chce. rozmawiać, przekonywać - można, ale nie zawsze to przynosi efekt
            • herta_m Re: Powielanie schematów 25.08.11, 21:54
              Nie wyobrażam sobie wychowywania dziecka z mężczyzną, który tego dziecka nie kocha, jest mu niechętny. Bo fundowanie sobie dziecka wbrew woli mężczyzny z dużym prawdopodobieństwem może się tym skończyć. Może się też skończyć rozpadem takiego związku. Wtedy pozbawia się dziecko ojca i zostaje się samodzielną matką, ktora jednak ma nieco mniejsze (choć nie żadne, wiem) szanse na udany kolejny związek. Na jakimś forum czytałam (słuszną skądinąd) uwagę, że ojciec niebiologiczny nie ma obowiązku kochania nieswojego dziecka. Zatem w każdym przypadku fundujemy dziecku życie w rodzinie, gdzie jedno z rodziców może go nie kochać. Ileż komplikacji dla wszystkich, podczas gdy można zwyczajnie poszukać sobie mężczyzny, który będzie kochał kobietę i będzie chciał dopełnienia tej miłości w postaci dziecka.
              A w ogóle miłość prawdziwa to dla mnie przede wszystkim pragnienie szczęścia tej drugiej strony. Jeśli odmawia się jej najważniejszej z możliwych potrzeb w imię swojego umiłowania swobody, to sorry, nie widzę tej miłości. Wiem, to mało realistyczne, ale jakże ważne. Jeśli mężczyzna tak kocha wolność i nie pasują mu jakiekolwiek ograniczenia, skąd pewność, że za, powiedzmy, 20 lat nie powie partnerce, że z tego pragnienia wolności postanowił spróbować, jak ona smakuje z inną, młodszą? Tak tylko dywaguję;P
              • eeela Re: Powielanie schematów 25.08.11, 23:30
                Dzięki, Herto, za twoje wpisy. Doszłam właśnie do takich samych wniosków.
                • szizumami Re: Powielanie schematów 26.08.11, 08:30
                  a wogóle w jego rodzinie ..czy gdzieś tam
                  miałaś okazje zaobserwowac jak sie zachowuje w obecności dzieci..?
                  a może sprowokuj sytuacje --żeby ktos z małym dzieckiem was zaprosił?


                  • szizumami Re: Powielanie schematów 26.08.11, 08:34
                • herta_m Re: Powielanie schematów 26.08.11, 10:34
                  Nie ma za co dziękować, bardzo poruszył mnie Twój problem, bo go jako kobieta tak bardzo spełniona w macierzyństwie świetnie rozumiem. I choć rozumiem też kobiety broniące się przed posiadaniem dziecka, zawsze cieszy mnie taka deklaracja i chęć, głębokie pragnienie obdarowania miłością tej najbliżej wszak związanej z nami istotysmile Nic nie jest, moim zdaniem, w stanie równać się z emocjami związanymi z posiadaniem własnego dziecka, a jeszcze lepiej dzieci, bo jedno można zakochaćsmile.
                  Wczoraj rozmawiałam o tym z córką (20 lat). Powiedziałam, że to wyraz braku prawdziwej miłości ze strony faceta, jego braku zrozumienia najważniejszej potrzeby. Ona z kolei, bardzo słusznie, stwierdziła, że wymaganie od mężczyzny, by zrezygnował z tak fundamentalnej dla niego decyzji o nieposiadaniu dziecka jest również oznaką braku zrozumienia jego potrzeb. Zatem może nie oceniajmy ani tego faceta, ani jego postawy, wszak ma do niej prawo. Zwyczajnie rozminęliście się w tej kwestii, a że jest ona jedną z najważniejszych kwestii życiowych (o ile nie najważniejszą w wielu przypadkach), chyba lepiej się rozstać, choć rozumiem, że to może być bardzo bolesne.
                  Ze swojej strony z całego serca życzę, by jednak jego miłość do Ciebie zwyciężyła, by perspektywa utracenie Ciebie spowodowała zrewidowanie jego poglądów, a narodziny dziecka były tym, czym okazały się dla Errorasmile. Cuda się zdarzają.
    • zolza38 Re: powielanie wzorców 26.08.11, 11:33
      Na wstępie zaznaczam, że przeczytałam tylko część odpowiedzi, bo szkoda mi czasu na coś takiego, jak wmawianie ucziwej i otwartej kobiecie, że tylko oszustwo może uczynić ją szczęśliwą oraz, że powinna za wszelką cenę unieszczęśliwić przyzwoitego człowieka.

      Eeela,
      są na świecie mężczyźni i kobiety, którzy po prostu NIE CHCĄ MIEC DZIECI i koniec.
      Każda inna opcja - czyli posiadanie jakichkolwiek dzieci: własnych, przysposobionych, dzieci partnera z poprzedniego związku - jest dla nich męką i totalną porażką życiową.
      Tak jest i nikt oraz nic tego nie zmieni.
      Sama jestem taką kobietą, więc wiem, co mówię.
      Nie urodziłabym dziecka NIKOMU i za ŻADNE skarby świata.

      Problem jest w tym, aby spotkać ucziwego partnera, który myśli podobnie i dla którego Twoje priorytety są zrozumiałe i ważne. Wówczas życie staje się pasjonujące, razem można góry przenosić i nieczego się nie bać. Zaufanie, jakie jest w takich (BARDZO nielicznych zwiąkach) jest czymś tak oczywistym jak oddychanie. To wspaniałe, budujące uczucie, bo oboje partnerzy doskonale wiedzą, że bez względu na zakręty życiowe - ZAWSZE i w każdej sytuacji mogą na siebie liczyć. I mają TYLKO SIEBIE.
      Powtarzam. To wspaniałe, inspirujące i głębokie uczucie.
      To PRAWDZIWA MIŁOŚĆ.

      Najwyraźniej nie trafiłaś na takiego partnera, który wyznaje Twoje parytety.
      Sądzę, że dla Was obojga najlepiej będzie, jak się rozstaniesz z panem, który jest uczciwy i cudowny, ale do Ciebie po prostu nie pasuje, bo wyznaje inne wartości życiowe, niż Ty.

      Nie warto unieszczęśliwiać uczciwego człowieka, artystę, tylko dlatego, że komuś na forum w głowie się nie mieści, że można nie chcieć dzieci.
      Można nie chcieć dzieci. Można żyć pracą. Można żyć sztuką.
      I można być przy tym bardzo bogatym wewnętrznie (i finansowo mieć się równie dobrze).

      Odejdź od pana - może nawet zostaniecie przyjaciółmi?
      Nie unieszczęśliwiaj go, bo nie masz żadnej gwarancji, czy pan zmieni zdanie, jak w ciążę jednak zajdziesz i nagle stanie szczęśliwym ojcem. A jeśli w ciążę zajdziesz podstępem - pan straci do Ciebie zaufanie, a i Ty sama stracisz dla siebie szacunek.
      Związek oparty na oszustwie, wymuszeniu, szantażu, podstępie - nie jest dobrym związkiem i nie ma przyszłości. Kończy się rozstaniem, obelgami i poniżającą szarpaniną o alimenty.

      Śmieszy mnie to, że obcy ludzie z forum lepiej wiedzą, co dla Twojego pana jest dobre, co on czuje, czego chce i jak ma się realizaować w życiu. Wiedzą o tym nawet lepiej od Ciebie, choć to Ty dzieliłaś z panem życie przez parę lat.

      Twój post odebrałam jako smutek i rozczarowanie po związku, który już umarł - i Ty o tym wiesz. Twój list to rodzaj epitafium na kamieniu żałobnym przeszłości. I nic poza tym.

      Wzruszyła mnie Twoja uczciwość i prawość - rzecz dziś już bardzo, bardzo unikalna.
      Życzę Ci, abyś pozostała prawa i uczciwa na zawsze, bo mało jest takich ludzi jak Ty.
      Życzę Ci też, abyś spotkała wspaniałego człowieka, który Cię doceni, będzie Cię kochał i spełni wszystkie Twoje oczekiwania i nigdy Cię nie zawiedzie i nie porzuci.
      Zasługujesz na wszystko, co najlepsze.
      Zyskałaś mój głęboki szacunek - a wierz mi - to jest ogromny komplemet, bo uczciwych ludzi jest BARDZO mało i miło jest sobie pomyśleć, że jednak są. Świat wydaje się od razu milszy.

      Jeszcze raz życzę Ci wszystkiego najlepszego.
      Zołza.
      • herta_m Re: powielanie wzorców 26.08.11, 11:56
        Zołza, ładnie piszesz i masz w większości spraw absolutną rację, ja też uważam, że wrobienie podstępem partnera w dziecko jest głęboko nieuczciwe i też myślę, że ten związek nie rokuje, ale...
        Ja tak naprawdę nie pragnęłam dziecka, niemniej gdy urodziłam córkę w jednej minucie mój świat całkowicie się odmienił, czułam niewyobrażalną euforię, moje życie się dopełniło. I tak trwa do dzisiaj, od ponad 20 lat. Nigdy bym się o tym nie przekonała, gdyby nie decyzja z rozsądku, niejako pod presją obowiązku. Myślę, że w bardzo wielu kobietach instynkt macierzyński rodzi się wraz z dzieckiem, nie wcześniej. Widziałaś film Grbavica? A mało jest filmów o tym, jak matka zastępcza nie jest w stanie oddać dziecka, choć przez 9 miesięcy to planowała? Myślę, że zdarzają się też tacy mężczyźni. Choć z pewnością znacznie rzadziej. A ryzyko jest zbyt duże. Brak miłości jednego z rodziców jest bagażem często nie do udżwignięcia dla dziecka, właściwie dla człowieka na całe życie.Także podtrzymuję tezę, że lepiej szukać takiego, dla którego dziecko będzie dopełnieniem, a nie ograniczeniem.
        • zolza38 Re: powielanie wzorców 26.08.11, 12:12
          Z całym szacunkiem Herta, ale tu mówimy o panu, artyście, który nie chce być ojcem.
          A panowie mają inną psychikę niz kobiety i nie kierują się zegarem biologicznym.
          Zaś panowie artyści - są już w ogóle inni i to oni właśnie egzystują na zasadzie dużych dzieci, którymi trzeba się po części opiekować i całe życie wspierać.
          Nagrodą za kobiecy trud są dzieła panów artystów, czasem wiekopomna sława, a czasem tylko krew, pot i łzy oraz satysfakcja płynąca z własnego poświęcenia.

          Miło mi, że także uważasz związek oparty za oszustwie i szantażu za porażkę i coś bardzo podłego, na co prawdziwa kobieta nigdy się nie zdecyduje.
          • altz Re: powielanie wzorców 26.08.11, 12:55
            > A panowie mają inną psychikę niz kobiety i nie kierują się zegarem biologicznym.
            A kobiety mają jedną nóżkę bardziej. big_grin

            > Miło mi, że także uważasz związek oparty za oszustwie i szantażu za porażkę i c
            > oś bardzo podłego, na co prawdziwa kobieta nigdy się nie zdecyduje.
            Prawdziwa kobieta nie zawsze jest ideałem, potrafi zakląć, uderzyć, ukraść, kochać i nienawidzić, puszcza gazy, beka, ma gorszy dzień i czasami brak humoru i nie przeszkadza jej to być prawdziwą kobietą.
            Też uważam, że po "zaplanowanej wpadce" trudno mieć 100% zaufania do partnerki.
      • eeela Re: powielanie wzorców 26.08.11, 18:58
        Dziękuję ci, Zołzo, twój post podniósł mnie trochę na duchu smile
      • malgolkab Re: powielanie wzorców 26.08.11, 19:49
        świetnie napisane, Zołzo...zgadzam się w 100 % (mimo, ze sama mam dziecko i myślę, że nie będzie zawsze jedynakiemwink
      • tricolour Zołza, a mogłabyś napisać... 29.09.11, 00:17
        ... - skoro już otwarcie napisałaś, że nie chcesz mieć dzieci - dlaczego nie chcesz mieć dzieci?
    • eeela no i stało się 28.09.11, 11:33
      Chłop wczoraj zgarnął już ostatnie klamoty i udał się do swojego nowego lokum.

      Udało nam się to załatwić bardzo przyjaźnie i spokojnie - było trochę łez, rozmów, ale takich podsumowująco-wspominkowych, nie wypominań i żalów. Udało nam się przekonać wspólnych przyjaciół, że nie zamierzamy ich między sobą dzielić. Nowe lokum znalazło się bardzo szybko, ja tez już znalazłam dla siebie i za miesiąc się wyprowadzam, z czego się bardzo cieszę, bo nie jest mi dobrze w tym nagle opustoszałym domu.

      Teraz następuje faza trzecia (po pierwszej: uświadamiania sobie konieczności, i drugiej: przeprowadzania procesu rozstania) - będziemy musieli oboje z samymi sobą walczyć, żeby nie dopuścić do sytuacji, w której znów się zaczniemy spotykać, bo będzie kiszka wink
      • zolza38 Re: no i stało się 28.09.11, 12:03
        Ela, najlepszy dla Ciebie byłby teraz szybki romasik bez zobowiązań z jakimś przystojniachą smile
        Przytulam, bo mądra i szlachetna z Ciebie kobieta.
        • malgolkab Re: no i stało się 28.09.11, 12:19
          zolza38 napisała:

          > Ela, najlepszy dla Ciebie byłby teraz szybki romasik bez zobowiązań z jakimś pr
          > zystojniachą smile
          zgadzam sięsmile
          • eeela Re: no i stało się 28.09.11, 12:30
            Może i byłby, ale jakoś zupełnie nie mam nastroju na wyrywanie facetów, ech.
            • zolza38 Re: no i stało się 28.09.11, 13:28
              Co tam, napij się dziś wina, jutro kup sobie buty - i będzie dobrze smile
              • wawrzanka Re: no i stało się 28.09.11, 22:20
                Dopiero teraz czytam ten wątek i tak mi żal Autorki. Kolejna porażka, bo jest się "za dobrym". A wiecie co? Kupiłam wczoraj "Rozmyślania (dla samego siebie) " Marka Aureliusza i każdemu polecam. Normalnie tą książką oddycham. Ostatnie tłumaczenie na polski było ok. 100 lat temu, a w tym roku ukazało się nowe, świeże, bardzo dobre, nawet angielskie tak dobre nie jest (zresztą też bardzo stary przekład). Nie wiem, może to nie to forum, ale jakoś tu mi dobrze, więc się dzielę. Polecam wszystkim zrozpaczonym, także Eeeli. Eeeli, która rezygnuje z zajścia w ciążę (choćby i ukartowanego), które przecież jest najnaturalniejszą rzeczą na świecie tylko dlatego, by nie zaskakiwać kochanego mężczyzny. Nie będę tu snuć wywodów filozoficznych, ale książkę polecam. Zresztą jak pokazuje przykład Errora - jakie jedno poczęcie ma znaczenie dla wszechświata? W skali makro - zerowe. W skali mikro (przepraszam, Errorwink - nadrzędne. Dlatego nie dajmy się zwariować: róbmy to, co dla nas dobre, bo to jest naturalne, a co jest naturalne dla nas - jest naturalne dla świata, dla rwącej rzeki czasu, dla życia. Matka Julki "wrobiła" Errora w dziecko, które okazało się dla niego całym światem, a matka co? Nawet z nią nie mieszka. I zacytuję: "Przemiana nie jest żadnym złem dla rzeczy, które się zmieniają, ani żadnym dobrem dla tych, które wskutek przemiany zaistniały".
                • eeela Re: no i stało się 28.09.11, 22:37
                  Och, nie, dla mnie książki zmuszające do myślenia o życiu byłyby w obecnym stanie bardzo niebezpieczne. Kuruję się ziołowymi pigułkami na sen, Pratchettem i grą w literaki wink
                  • tricolour Wiesz, co... 28.09.11, 22:44
                    ... bo tak sobie czytam i czytam... i jakoś mi dziwnie. Że bardzo to intelektualne, a moim zdaniem powinno być uczuciowe. Że rozstanie z facetem opisujesz jak proceduę krojenia kaszanki na plastry tak, by się nie rozleciała zanim trafi do buzi. Bo nawet ten główny problem "dzieciowy" to był tak obgadany w szczegółach, że zabrakło już przestrzeni na samo dziecko.

                    I tak mi sie kołacze myśl, że po co ta cała wiedza, z której zwyczajnie nie można skorzystać?
                    • eeela Re: Wiesz, co... 28.09.11, 22:54
                      Taki mam styl wypowiadania się. Nie lubię szczegółowo mówić o swoich uczuciach, nie lubię płakać przy ludziach, nie lubię podnosić głosu, więc takich rzeczy nie robię. To nie oznacza wcale, że mniej czuję.
                      • tricolour Bardzo dużo "nie"... 28.09.11, 23:28
                        ... tego czego nie robisz, czego nie lubisz. Może lepiej - dla siebie - zastanowić się co robic, co lubić. Bo ile łatwiej przychodzi to, czego się "nie" o tyle trudniej nazwać (podkreślam: nazwac odpowiednim słowem) konkret o ile jest.
                        • eeela Re: Bardzo dużo "nie"... 28.09.11, 23:38
                          Ależ ja bardzo dobrze wiem, co lubię smile Ale nikt mnie o to nie pytał, ani też w żaden inny sposób rozmowa nie była naprowadzana na ten temat, więc z jakiej racji miałam te rzeczy wymieniać?
                          • tricolour No właśnie... 29.09.11, 00:08
                            ... chodzi o to, że sami wiele mówimy o sobie podczas swobodnej wypowiedzi. Bez pytań, bez naprowadzania - tylko z własnej inicjatywy, która wskazuje na naszą konstrukcję. I mnie wręcz uderzyło to, o czym piszę, a w szczególności, że rzecz emocjonalnie katastrofalną opisałas jak krojenie pasztetowej. Oczywiście może to tylko obrona przed obcymi, a może cos innego. Potem zaś pisałaś jaka nie jesteś, co akurat ma mniejsze znaczenie od tego jaka jesteś. Ja - na ten przykład - nie jestem fioletowy na twarzy i nic absolutnie z tego nie wynika.

                            Zwracam więc na to uwagę, bo ilość pięciolatek, które możesz zmarnować by przekonać się, że nie dla dziecka oznacza rzeczywiste nie dla dziecka ograniczona jest do kilku. Może nawet do pary. Najwyższy zatem czas na weryfikacje kryteriów doboru facetów, a szczególnie swojej roli.
                            • eeela Re: No właśnie... 29.09.11, 00:22
                              I mnie wręcz uderzyło to, o czym piszę, a w szczególności, że rze
                              > cz emocjonalnie katastrofalną opisałas jak krojenie pasztetowej. Oczywiście moż
                              > e to tylko obrona przed obcymi, a może cos innego. Potem zaś pisałaś jaka nie j
                              > esteś, co akurat ma mniejsze znaczenie od tego jaka jesteś.

                              Alez wymienianie rzeczy, których nie lubię robić, jest jak najbardziej określaniem tego, jaka jestem. Jestem właśnie taką osobą, która nie uzewnętrznia zbyt wielu emocji. Opisując swoją tragedię - tak, jest to dla mnie tragedia - nie mam potrzeby zwierzać się z tego, ile razy płakałam i jak bardzo. Odczuwam potrzebę rozmawiania o tym, co się dzieje, dlatego tu jestem, ale mówię o faktach, nie o uczuciach, bo tymi nie jestem gotowa się dzielić. Nie wiem, dlaczego w twoich oczach osobiste katastrofy trzeba koniecznie opisywać odpowiednio łzawo, żebyś uznał, że tak jest stosownie, a nie jak krojenie pasztetowej.

                              Swoją drogą, muszę przyznać, że czepianie się osoby, która - jak sam jesteś w stanie dostrzec - przechodzi życiową tragedię o to, że nie wstawia wystarczającej ilości emocjonalnych przymiotników i wykrzykników, wydaje mi się co najmniej nietaktowne.

                              > Zwracam więc na to uwagę, bo ilość pięciolatek, które możesz zmarnować by przek
                              > onać się, że nie dla dziecka oznacza rzeczywiste nie dla dziecka
                              > ograniczona jest do kilku.

                              Ja też już doszłam do takich wniosków, i pisałam o tym powyżej, więc pouczać mnie w tym względzie nie ma potrzeby. A jak to jest związane z moim stylem wypowiedzi, to już zupełnie nie rozumiem.
                              • tricolour A dlaczego nietaktowne? 29.09.11, 08:24
                                Dlaczego nietaktowne skoro wyzułaś wypowiedź z emocji przez co czytelnik tylko może się domyślać, że przeżywasz tragedię? A może wcale nie tragedię? Opisywane sucho fakty wręcz przeczą tej tragedii, na co zwracam uwagę od swego pierwszego postu: że jest wielki dysonans między tym co opisujesz, a jak to opisujesz. Pojawia się pytanie czy tylko czytelnika wprowadzasz w pewien rodzaj dezorientacji? Jesli tylko jego, to pół biedy. Gorzej jeśli też siebie, a wydaje mi się, że tak w istocie jest.

                                Poza tym opisując swoją historię w publicznym miejscu godzimy się na różne wypowiedzi, nawet takie, które nie będą się nam podobać, co wcale nie umniejsza ich wagi. Moim zdaniem wręcz przeciwnie.
                                • argentusa Re: A dlaczego nietaktowne? 29.09.11, 09:26
                                  Z całym szacunkiem Tri,
                                  mam inne zdanie. I już na pewno nie uzurpuję sobie prawa do mówienia eeli, co czuje albo czego nie czuje.
                                  Przyjmuję do wiadomosci i szanuję to,że ludzie mają rózną ekspresję. Biorę też pod uwagę jakiś dysonans tego forum. Jak ktoś jest rozemocjonowany, piszemy mu, że mu empcje przysłoniły ogląd rzeczywistości. Ty zaś, pisząc o sposobie wyrażaniaeeli, zarzucas jej deficyt emocji.
                                  A moze by tak po proastu przyjąć, że ludzie mają różnie?
                                  I nawet jesli eela nadzwyczaj racjonalnie pisze, nie oznacza to braku tych emocji czy też ich zagłuszania.
                                  I ... mi się tak jakos rzuca w oczy, że piszesz o TRAGEDII. Być może rozstanie z już bł partnerem nie BYŁO tragedią dla EEli. Potrafisz to przyjąć? Że ona naprawdę mogła głęboko kochałać tego człowieka, ale rozstanie wobec niezaspokojenia jej potrzeby jest nie tyle tragedią, co szansą na inne życie. To, że sami w analogicznej sytuacji przeżywalibyśmy tragedię, nie oznacza wszak ,ze eela ją przeżywa/nie przeżywa. Ludzie są RÓŻNI. Nie ma w tym nic złego, czy dobrego.
                                  Jakostak z Twoich wypowiedzi Tri dociera to, że rozwód w Twoim przyadku nie wniósł nic dobrego, był wyłącznie porażką. I torchę przenosisz to na innych tu piszących. Jakbyś nie dopuszczał możliwości, że mimo, że związek był niezły, udany do czasu i ludzie mogli się po prostu przestać kochać i rozstać (również w mało eleganckich okolicznosciach). Ale to oczywiscie moje zdanie. Nie ma obowiązku uznawania go za jedynie właściwe.
                                  Ar.
                                  • tricolour Owszem, ludzie mają róznie... 29.09.11, 09:36
                                    ... ja zwracam uwagę na korelację między niespójną wypowiedzią, a pięcioletnim oczekiwaniem na odpowiedź na fundamentalne pytanie. Sposobem, na uzyskanie tej odpowiedzi było - jak napisano - przeczekanie.

                                    Dla mnie i ta niespójnośc, i sposób uzyskiwania odpowiedzi są z tej samej bajki.
                                • eeela Re: A dlaczego nietaktowne? 29.09.11, 12:54

                                  > Dlaczego nietaktowne skoro wyzułaś wypowiedź z emocji przez co czytelnik tylko
                                  > może się domyślać, że przeżywasz tragedię?

                                  Wybacz, ale piszę o swoich perypetiach nie dla czytelników, tylko dla siebie, bo czuję potrzebę wygadania się i zmierzenia z opiniami innych. Mam dla swoich czytelników szacunek, dlatego staram się pisać poprawnie, jasno i czytelnie, ale nie mam zamiaru pisać tak, żeby zadowolić żądzę dramatu takiego Tricoloura na przykład. A jeśli taki Tricolour po przeczytaniu całego wątku i połączeniu faktów (dobry związek, dawanie sobie wzajemnie szansy przez ponad 5 lat) nie potrafi z nich wysnuć wniosku, że dla obojga ludzi w opisywanej sytuacji to jest tragedia, to już Tricoloura i jego braku wyobraźni problem.


                                  > Poza tym opisując swoją historię w publicznym miejscu godzimy się na różne wypo
                                  > wiedzi, nawet takie, które nie będą się nam podobać, co wcale nie umniejsza ich
                                  > wagi. Moim zdaniem wręcz przeciwnie.

                                  Owszem, i były w tym wątku takie wypowiedzi, z którymi się nie zgadzałam, a mimo to miały one swoją wagę. Do tych ważnych wypowiedzi nie zaliczyłabym jednak czepiania się o styl prezentacji, bo ta akurat wydaje mi się po prostu kompletnie irrelewantna.
                                  • tricolour Skoro chcesz się zmierzyć z opiniami innych... 29.09.11, 16:44
                                    ... to agresja nie jest dobrym przejawem chęci zmierzenia się. Raczej jest to przejaw nieumiejętności przyjmowania krytyki.

                                    Poza tym taki Tricolour uważa takąż agresję za znak, że ma trafne spostrzeżenia. Co z tym zrobi ten, który prosił o zdanie, to nie Tricoloura problem.
                                    • eeela Re: Skoro chcesz się zmierzyć z opiniami innych.. 29.09.11, 17:08
                                      Nie wiem, gdzie w moich wypowiedziach obserwujesz agresję. Myślę, że widzisz ją jedynie dlatego, że nie potrafisz przyjąć krytyki - bo ta, i owszem, w moich wypowiedziach się znajduje.
                                      • tricolour W trzeciej osobie liczby pojedynczej... 29.09.11, 17:58
                                        ... widze agresję, bo jest ona przejawem przedmiotowego traktowania rozmówcy. Również w chęci słownej przepychanki na zasadzie: skoro Ty mnie, to ja Tobie. Również w tym, że meritum już jest z boku, a zaczęły sie personalia.
                                        • eeela Re: W trzeciej osobie liczby pojedynczej... 29.09.11, 18:32
                                          Użyłam trzeciej osoby liczby pojedynczej, ponieważ jesteś dla mnie exemplum pewnego zjawiska. Nie miałam intencji być agresywną, ponieważ nie budzisz we mnie agresji. Nie uważam też, abym próbowała ci dowalać personalnie. Zaobserwowałam po prostu, że jeśli nie potrafisz zrozumieć czyjejś tragedii na podstawie samych faktów, zapewne cierpisz na brak wyobraźni. To jest dość silnie narzucająca się konkluzja, a nie bezpodstawny, personalny przytyk.
                                          • tricolour Prawdę mówiąc... 29.09.11, 20:55
                                            ... mnie Twoja tragedia mało obchodzi, bo to Twoje życie. Kto inny jest sprawcą cierpienia, kto inny po pięciu latach wspaniałego życia w miesiąc zawinął cztery litery jakby oddawał książkę do miejskiej biblioteki.

                                            Przyszłas na forum, by uzyskac wsparcie. Jedni głaszczą po głowie, inni radzą planowaną wpadkę, są tacy co racjonalizują, a jeszcze inni czytają niespójnośc wypowiedzi widząc w niej całościowy mechanizm. Wybierzesz do budowy przyszłości, co zechcesz, a nawet nic.

                                            PS. Tragiedii nie można zrozumieć, ale można ją współodczuwac lub nie. Zrozumieć można za to przyczyny tragedii, w samej tragedii upatrując konsekwencję własnego działania. To Ci właśnie chciałem zasygnalizować.
                                          • tricolour A tak już na marginesie... 29.09.11, 21:17
                                            ... to początek końca jest w momencie gdy chcesz żyć w związku, ale pod żadnym pozorem nie może być to małżeństwo. Bo wnosisz w ten związek uprzedzenia (i to cudze, a nie własne doświadczenia) i ograniczasz go zanim jeszcze powstanie cos sensownego. Dodatkowo musisz znaleźć podobnie myślącego faceta, z którym zaczynasz budować coś, o czym z góry wiesz czym nie może być (to dlatego pytałem o te liczne "nie").

                                            A ten facet wnosi dodatkowe ograniczenia jak choćby niechęć do dzieci. Zresztą całkiem słusznie moim zdaniem, bo ta niechęc do dzieci jest dodatkową konsewncją niechęci do pełnej relacji.

                                            Dlatego piszę o całościowym mechanizmie.
                                            • eeela Re: A tak już na marginesie... 29.09.11, 22:33
                                              > ... mnie Twoja tragedia mało obchodzi,

                                              Nawet nie musiałeś o tym wspominać, to się dało zauważyć. Mnie to zresztą również nijak nie dotyka. Niemniej brak zainteresowania czy współczucia nie usprawiedliwia nietaktownych zachowań.

                                              > kto inny po pięciu latach wspaniałego życia w miesiąc zawinął cztery litery jakby oddawał książkę do miejskiej biblioteki.

                                              Decyzja była wspólna, to ja zaczęłam rozmowy, i to ja poprosiłam go o pośpiech, bo było mi bardzo ciężko i chciałam przez to jak najszybciej przejść. Co i jak czuliśmy i przeżywaliśmy w ciągu tego miesiąca od podjęcia decyzji do jego wyprowadzki nie zostało tu opisane, i - wierzysz w to czy nie, to akurat mało istotne - nie odbywało się jak zwrot książki do biblioteki. To, że nie było awantur, wywalania żalów i szarpaniny, być może w Twoich oczach czyni cały proces bezdusznym, choć nie za bardzo rozumiem, dlaczego. Może dlatego, że nigdy nie byłeś w takiej sytuacji i z racji swojego braku wyobraźni nie potrafisz wyobrazić sobie, jak to jest żyć ze sobą, spać ze sobą, jeść śniadania, oglądać razem filmy, rozmawiać o wszystkim i o niczym do czwartej nad ranem i robić wszystkie te różne rzeczy, które dwoje żyjących ze sobą ludzi robi, ale ze świadomością, że są to tych wszystkich rzeczy ostatnie chwile.

                                              > Zrozumieć można za to przyczyny tragedii, w samej tragedii upatrując konsekwencję własnego działania. To Ci właśnie chciałem zasygnalizować.

                                              I zacząłeś od czepiania się stylu wypowiedzi smile Na przyszłość radziłabym, żebyś czynił swoje intencje bardziej przejrzystymi, jeśli oczywiście zależy ci na tym, aby cię rozumiano.

                                              > ... to początek końca jest w momencie gdy chcesz żyć w związku, ale pod żadnym
                                              > pozorem nie może być to małżeństwo. Bo wnosisz w ten związek uprzedzenia (i to
                                              > cudze, a nie własne doświadczenia) i ograniczasz go zanim jeszcze powstanie cos
                                              > sensownego. Dodatkowo musisz znaleźć podobnie myślącego faceta, z którym zaczy
                                              > nasz budować coś, o czym z góry wiesz czym nie może być (to dlatego pyta
                                              > łem o te liczne "nie").

                                              Coś sensownego nie powstaje od dążenia do podpisywania papierków. Taka jest moja opinia, potwierdzona licznymi obserwacjami. Nie mam ochoty wychodzić za mąż, ale to akurat jest mniej istotna kwestia, i jeśliby moja niechęć sprawiała, że kochany przeze mnie mężczyzna byłby nieszczęśliwy, pewnie bym machnęła ręką i papierki podpisała.

                                              Poza tym uważam, że bardzo dobrze jest z góry wiedzieć, czym związek NIE powinien być. Wiem też doskonale, że muszę znaleźć podobnie myślącego faceta. Tym razem nie do końca mi się udało, ale dawałam temu czas, ponieważ pod każdym innym względem mój związek był taki, jaki być powinien, i facet był niemal pod każdym względem podobnie myślący o istotnych sprawach. Zabrakło tylko jednego. Lekcję - jak już wyżej jakiś czas temu pisałam - otrzymałam. Twoje rady więc są nieco spóźnione.
                                              • tricolour "Podpisywanie papierków"... 29.09.11, 22:49
                                                ... to nie jest zwykłe składanie podpisu na zadrukowanej kartce. To jest rytuał przejścia, który ma (jeśli ma) poważne podstawy emocjonalne i okreslone konsekwencje przede wszytskim w wymiarze także emocjonalnym. Zgoda na dzieci to także taki rutuał i są one ściśle skorelowane w wymiarze porządku rzeczy.

                                                Ja nie mam najmniejszego zamiaru deprecjonować Twojego związku czy oczekiwać, że tylko awantura na noże jest godnym jego zakończeniem. Zresztą najważniejsze słowa mówi się szeptem, więc trudno bym nagle podnosił range karczemnej awanturze. Wcale tez nie jest mi przyjemnie (a wręcz przeciwnie) czytać, że komuś niszczy się związek.

                                                Tyle, że uważam, że on zaczął ginąć przed laty z konkretnych powodów. Nie chcę tego zostawić bez wtrącenia własnej opinii, to podpowiadam - jak umiem - co widzę.
                                                • eeela Re: "Podpisywanie papierków"... 29.09.11, 23:00

                                                  > ... to nie jest zwykłe składanie podpisu na zadrukowanej kartce. To jest rytuał
                                                  > przejścia, który ma (jeśli ma) poważne podstawy emocjonalne i okreslone konsek
                                                  > wencje przede wszytskim w wymiarze także emocjonalnym.

                                                  Ależ ja nie podważam tego, że dla innych może takim rytuałem być. W moich oczach nie ma na to szans, obawiam się, bo zbyt wiele razy widziałam i odczuwałam na własnej skórze, jak te papierki okazywały się właśnie jedynie papierkami. Mówienie o uprzedzeniach jest tutaj moim zdaniem nadużyciem - można natomiast mówić o doświadczeniach, które nas kształtują.
                                                  • eeela P.S. 29.09.11, 23:08
                                                    Aha, i tak, masz oczywiście rację, że związek był skazany na niepowodzenie od dawna, co dziś możemy wiedzieć, bo stało się to, co się stało. Ale wtedy tego nie wiedzieliśmy, kochaliśmy się, było nam ze sobą dobrze, więc dawaliśmy sobie czas, bo nie czuliśmy jego presji. Żadne z nas tego nie żałuje, to były bardzo piękne lata. Oczywiście rozumiem, że dziś ta presja czasu jest - przynajmniej dla mnie - większa, i że nie mogę się angażować w kolejny związek bez uzgodnienia tej sprawy przez lata. Myślę, że on również rozumie, że za następnym razem będzie musiał również odpowiednio wcześnie tę sprawę uzgodnić, zanim dojdzie do takiego silnego emocjonalnego scementowania związku. Ponadto obydwoje dziś wiemy, czego tak naprawdę chcemy - przez lata próbowaliśmy się sami łudzić, że możemy się nagiąć do drugiej strony, ale żadnemu z nas to nie wyszło, więc teraz wiadomo przynajmniej z góry, że takie nagięcie się nie jest dla żadnego z nas możliwe.
                                                  • zolza42 Re: P.S. 30.09.11, 09:40
                                                    Ela, nie daj sobie nikomu wmówić, że z Tobą jest coś nie tak.
                                                    Ten tri usiłuje Cię sprowadzić do parteru, bo jesteś wyjątkową, światłą i silną kobietą, a on panicznie boi się takich kobiet.
                                                    On nie jest ŻADNĄ wyrocznią więc nie tłumacz się.
                                                  • eeela Re: P.S. 30.09.11, 13:30
                                                    Koniec końców, jedyną osobą, która jest w stanie wmówić mi, że coś ze mną jest nie tak, jestem ja sama wink Co nie znaczy, że nie słucham ludzi i nie liczę się z opiniami tych, których cenię. Ale mam, podobnie jak Tiffany Aching, "drugie" i "trzecie" myśli, które mnie wiecznie kontrolują i oceniają, a czasem się nawet ze mnie bezczelnie śmieją! Wystarczająco trudne jest dojście ze wszystkimi mną do ładu, żebym miała sobie jeszcze zawracać głowę mocno irrelewantnym czepialstwem na forum wink Ale odpowiadam, bo skoro ktoś do mnie pisze, to wydaje mi się, że wypada odpowiedzieć na pytania i odnieść się do komentarzy.
                                                  • tricolour Ja wyrocznią? 30.09.11, 17:37
                                                    A w życiu. Zamiaru żadnego nie mam tylko wypowiadam się skoro proszą o pomoc.

                                                    A nawet czasem pytam, na ten przykład dlaczego nie chcesz mieć dzieci skoro przyznajesz się, że nie chcesz. Mnie to ciekawi. Dlaczego? Dlaczego przyznajesz się, że nie chcesz, a nie mówisz dlaczego? I tak myślę, że pani Prezes firmy medialnej, mająca pod sobą ponad tuzin dusz wręcz zemle na proch tchórza za tak durne pytanie stawiane światłej kobiecie jeśli tylko zechce odpowiedzieć.

                                                    I też tak sobie myślę, że może ta niechęć to uprzedzenia i kompleksy. Poznamy odpowiedź, to zobaczymy. Lub nie.
                                                  • zolza42 Re: Ja wyrocznią? 03.10.11, 08:06
                                                    A nawet ci odpowiem tri, choć jesteś śmiertelnym nudziarzem.
                                                    Dlaczego nie mam dzieci?
                                                    BO NIE smile
                                                    Zadowolony?
                                                    Argumet godny twojej dociekliwości.
                                                  • tricolour Argument godny pisowca... 03.10.11, 09:11
                                                    ... albo matki, przez którą przemawia tłamszone macierzyństwo.

                                                    Bo tak światała pani prezes na pewno może wyliczyć i wymienić czynnki, które odstręczją ją od macierzyństwa jeśli tylko zdobędzie się je nazwać. Zawsze (podkreślam: zawsze) można powiedziec dlaczego czegoś nie chcemy jeśli tylko tchórz nie jest większy od słownego lenistwa.

                                                    Ale nie musisz. Nie musisz objawiać światu swoich kompleksów jeśli na tę chwilę nie jesteś gotowa, by unieśc ten ciężar.
                                                  • zolza42 Re: Argument godny pisowca... 03.10.11, 15:42
                                                    Napisz coś jeszcze tri, takich śmiesznych głupot już dawno nie czytałam.
                                                    Wychodzę z grypy, to trochę rozrywki mi się należy, no nie?
                                                    Pisz, pośmieję się smile
                                                  • tricolour A, to życzę zdrowia. 03.10.11, 15:50
                                                    Unik zaś słaby. Znaczy, standardowe zaśmiewanie gdy nie ma czym napisać. Rozumiem.
                                                  • tricolour I tak niejako przy okazji... 03.10.11, 15:59
                                                    ... bo w Necie o tyle lepiej, że mniejszy wstyd: jeśli celowo piszesz mój nick z małej litery podczas gdy inne wielką, to szmacisz się. Bo zwykłą netową przepychanką chcesz wskazać na brak szacunku do mnie, co uderza w Ciebie, a nie mnie: szacunek jest zerojedynkowy ---> z braku szacunku do rozmówcy wynika i brak szacunku , i pogarda samej siebie.

                                                    A to nie jest powód do śmiechu.
                                                  • zolza42 Re: I tak niejako przy okazji... 04.10.11, 09:46
                                                    Sam się szmacisz.

                                                    Szmacisz się swoimi poglądami, brakiem kultury, wścibstwem, brakiem szacunku dla kobiet i tą śmieszną, irytującą nutą wyższości nad kobietami - niczym nie uzasadnioną, jakbyś miał monopol na RACJĘ i jakbyś sobie uzurpował prawo do oceniania wszystkich i wszystkiego.

                                                    Z dużej litery piszę TYLKO do kobiet, albo do bardzo nielicznych mężczyzn, którzy rozmawiają na poziomie merytorycznym i kulturalnym do którego jestem przyzwyczajona.
                                                    Ty się w tych standardach w ogóle nie mieścisz.
                                                    Na mój szacunek trzeba sobie zasłużyć.
                                                    Mam dość.
                                                  • tricolour Im dalej w las, tym więcej drzew. 04.10.11, 14:24
                                                    Zarzuty mnie postawione wobec deklaracji "Z dużej litery piszę TYLKO do kobiet, albo do bardzo nielicznych mężczyzn, którzy rozmawiają na poziomie merytorycznym i kulturalnym do którego jestem przyzwyczajona" są dowodem na podzielenie rozmówców na gorszych i lepszych, co pani Prezes mnie zarzuca. Dodatkowo także na brak szacunku a'priori skoro trzeba sobie nań zasługiwać. Pani Prezes powinna ograniczyć swoją prezesurę do granic własnej firmy, bo - jak Pani widzi - na zwykłym forum już nie daje Pani rady tracąc afekt w zwykłej rozmowie na Pani temat, który to temat powinien być rozpoznany do bólu. Zwykła rozmowa uwolniła oprócz kompleksów, braku odwagi (by nie nazwać tego tchórzostwem) także agresję.
                                                • kasper254 Re: "Podpisywanie papierków"... 30.09.11, 05:02
                                                  1.Tri, daj spokój. Twoje wywody to budowanie od dymu z komina. Jesteś zbyt bystry, abyś tego nie rozumiał.
                                                  2. Teraz do tego dobierasz argumenta, bo zauważyłeś miałkość swojej intelektualnej i emocjonalnej konstrukcji. "Porządek rzeczy" /.../, a skąd wiesz, że "najwazniejsze słowa mówi się szeptem"?
                                                  3. Gdybyś chciał czytać, to zrozumiałbyś, że nie istnieje twoja jedna - dominująca - prawda. Gdybyś chciał czuć, to nie widziałbyś.
                  • triss_merigold6 Re: no i stało się 28.09.11, 22:52
                    Popłacz sobie, to przynosi ulgę.
                    Swoją drogą, nikt Ci za uczciwość w temacie dzieciowym nie będzie wdzięczny.
                    • eeela Re: no i stało się 28.09.11, 22:55
                      Owszem, będzie, a raczej jest - mój (już były) partner.
                      • argentusa Re: no i stało się 29.09.11, 12:55
                        Nie tylko eks.
                        Przyjmuję, że znacznie fajniej mieć dziecko z człowiekiem, który go chciał niż za wszelką cenę z kimś kto się do tego nie rwie.
                        I wiem o czym piszę, przeszłam niemożność bycia matką biologiczną - wtedy gdy tego oczekiwałam nie było większej tragedii niz moja.
                        I mimo to jestem zdeklarowaną przeciwniczką "wrabiania" kogokolwiek w rodzicielstwo. A argument, że ktoś będzie na moją emeryturę pracował, między bajki włożyłam już daaawno wink
                        Ar.
    • zolza42 Re: powielanie wzorców 29.09.11, 09:38
      Zarzucanie Eli, że mało widowiskowo cierpiała na publicznym forum to nie tylko nietakt - to grubiaństwo.
      Dla mnie rozpacz Eli była wstrząsająca i jak myślę - Ela potrzebuje jeszcze sporo czasu, aby się pozbierać.

      Odniesienie do Marka Aurelisza w kontekście oszustwa, do którego - według części forumowiczów - Ela powinna się była jednak dopuścić, jest poważnym nadużyciem, bo sam Marek Aureliusz NIGDY nie pochwaliłby czegoś tak podłego i niskiego.

      Może warto czytać ze zrozumieniem nie tylko Marka Aurelisza?

      Ela, trzymam za Ciebie kciuki.
      Gocha


      P.S.
      Zmieniłam nick - ten bardziej odpowiada rzeczywistości niż zolza38
      • zolza42 Re: powielanie wzorców 29.09.11, 09:41
        Aureliusza - oczywiście.
      • eeela Re: powielanie wzorców 29.09.11, 13:01

        > Ela, trzymam za Ciebie kciuki.

        Dzięki smile
      • wawrzanka Re: powielanie wzorców 29.09.11, 15:37
        zolza42 napisała:

        > Odniesienie do Marka Aurelisza w kontekście oszustwa, do którego - według częśc
        > i forumowiczów - Ela powinna się była jednak dopuścić, jest poważnym nadużyciem
        > , bo sam Marek Aureliusz NIGDY nie pochwaliłby czegoś tak podłego i niskiego.

        Już tam zaraz. To, że napisał w ostatniej dekadzie życia fajne, stoickie rozmyślania nie zmienia faktu, że zdarzało mu się dopuszczać ukartowane zabójstwa, jeśli tylko miały służyć wyższym celomwink Takie "oszustwo" to dla niego mały pikuś i nic nie znaczący szczegół. Jak mówi mój kolega "wszystko to ch. w porówaniu z prędkością światła" i tak właśnie należy rozumieć stoików.
        • zolza42 Re: powielanie wzorców 30.09.11, 09:33
          Akurat Marek Aureliusz był jednym z najszlachetniejszych i najświatlejszych cezarów.
          I z całą pewnością pochwaliłby Elę.
          • wawrzanka Re: powielanie wzorców 30.09.11, 10:33
            zolza42 napisała:

            > Akurat Marek Aureliusz był jednym z najszlachetniejszych i najświatlejszych cez
            > arów.
            > I z całą pewnością pochwaliłby Elę.

            Bingo, Pani Prezes, lekcja z wikipedii odrobiona na piątkę, z tym zastrzeżeniem, że ani by nie pochwalił, ani nie potępił.
            • zolza42 Re: powielanie wzorców 30.09.11, 11:11
              Na jakiej podstawie tak sądzisz?

              Bo ja na podstawie stosunku Marka Aureliusza do kobiet szlachetnych (tzw. matron - i nie nie chodzi tu o wiek kobiety tylko o jej wykształcenie, charakter i trochę o wysokie urodzenie) z którymi chętnie rozmawiał i zawsze brał ich zdanie pod uwagę.

              "Wejdź w siebie. Tę cechę ma wola rozumna, że czuje zadowolenie wewnętrzne, gdy postępuje sprawiedliwie i przez to samo wolna jest od niepokoju."

              "Nie myśl o tym, czego nie masz tak, jakbyś już to miał. Ale z tego co masz wybierz to, co najbardziej jest cenne i pomyśl z jakim byś trudem się o to starał, gdyby tego nie było. A uważaj, byś wskutek upodobania w tej rzeczy nie przyzwyczaił się jej tak wysoko cenić, iżbyś miał doznać niepokoju duszy, gdyby ci jej zabrakło".

              "Nie daj roić wyobraźni. Uspokój popędy. Bądź panem teraźniejszości. Poznaj, co zdarza się tobie i innym. Pomyśl o godzinie ostatniej. Błąd (...) pozostaw u jego źródła".

              "Z uwagą i natężeniem słuchaj tego, co się mówi, a rozumem przenikaj, co się dzieje i co działa."

              "Ozdobą twą niech będzie prostota i skromność i obojętność wobec tego, co leży pośrodku między dobrem i złem."

              Gdzie tu widzisz miejsce na oszustwo, podłość i kłamstwo?
              Wrabianie mężczyzny w ciążę, nawet dlatego, że bardzo chce się mieć dziecko - to niebywała podłość i obrzydliwe kłamstwo. Bo dziecko można mieć z kimś, kto je pragnie mieć.
              A pięć lat pięknej miłości z artystą - zakończonych spokojnym i pełnym godności rozstaniem - to mała cena za pięć lat szczęścia.

              P.S.
              Akurat Marka Aurelisza mam przerobionego (jak i wielu innych myślicieli i filozofów) w całości.
              • wawrzanka Re: powielanie wzorców 30.09.11, 12:48
                zolza42 napisała:

                Dobra, ok - powiedziałby - "zuch, dziewczyna"

                > A pięć lat pięknej miłości z artystą - zakończonych spokojnym i pełnym godności
                > rozstaniem - to mała cena za pięć lat szczęścia.

                Co???

                > P.S.
                > Akurat Marka Aurelisza mam przerobionego (jak i wielu innych myślicieli i filoz
                > ofów) w całości.

                A jakich jeszcze?smile Weźmy inny nurt, bo stoicyzm nijak nie pasuje do tej sprawy.
              • marek.aureliusz.antoninus Re: powielanie wzorców 30.09.11, 12:51
                Nie widziano jeszcze, by kto był nieszczęśliwy z tego powodu, że nie troszczy się o to, co się dzieje w duszy innego człowieka. Ci zaś muszą być nieszczęśliwi, którzy nie śledzą z rozwagą drgnień duszy własnej.

                Pozdrawiam,
                Marek
                • marcepanna Re: powielanie wzorców 01.10.11, 18:52
                  zrobić jak radzi Error
                  zajść w ciążę i zobaczyć , bez ryzyka nie ma zabawy
                  • eeela Re: powielanie wzorców 01.10.11, 20:02
                    Na to już trochę za późno, bo zdążyłam podjąć inną decyzję i ją przeprowadzić ;-P
                    • zolza42 Re: powielanie wzorców 03.10.11, 08:10
                      Mam nadzieję, że te damskie porady o oszustwie to zwykłe żarty, bo inaczej musiałabym zweryfikować swoje pozytywne nastawienie do kobiet i uznać, że bywają jednak kobiety do cna głupie, prymitywne i tchórzliwe.
                      Porady panów z tego forum mnie nie interesują.
                      • argentusa Re: powielanie wzorców 03.10.11, 08:32
                        Oooo, w sporej ilości Zołzo smile
                        Swego czasu był tu nawet spór, z konkluzjami obu stron. Z jednej: że gdyby nie "wrabianie" w dzieci, to ludzkosc by wymarła. Tak jakby nie było na świecie facetów, którzy chcą mieć dzieci.
                        Z drugiej strony, że dziecie, które było "narzędziem" wrobienia, będzie mogło się poczuć uprzedmiotowione.

                        • eeela Re: powielanie wzorców 03.10.11, 15:30

                          > Swego czasu był tu nawet spór, z konkluzjami obu stron.

                          Och, ja w swoich bitwach myślowych też go przerobiłam, i miałam bardzo dużo bardzo logicznie brzmiących argumentów na rzecz drugiego rozwiązania wink I wciąż jeszcze w co bardziej kryzysowych chwilach chlipię w kącie, że głupio zrobiłam. Ale to są rzadkie chwile, spowodowane tym, że strasznie mi tego chłopa brakuje, i żal mi bardzo, że nie jesteśmy już razem. Niemniej nie zapominam, dlaczego podjęłam tę decyzję, i wciąż uważam, że zrobiłam słusznie, i że strona tego konfliktu, którą wybrałam, ma jednak mocniejsze argumenty smile
                          • zolza42 Re: powielanie wzorców 03.10.11, 15:44
                            Ela, trzymaj się, jak o Tobie opowiedziałam dziś koleżankom w kawiarni to się bardzo wzruszyły i prosiły, żeby Ciebie najserdeczniej pozdrowić, co niniejszym czynię smile
                            • eeela Re: powielanie wzorców 03.10.11, 16:05
                              Dziękuję smile
                            • wawrzanka Re: powielanie wzorców 03.10.11, 23:24
                              Ale skąd to wzruszenie, Zołzo? Czy płakały?
                              I czy nie wiesz - wracając do tego "światłego cezara" Aureliusza, że on całe życie marząc, by pozostawić po sobie dobre owoce - pozostawił okrutnego syna (przeżył jako jedyny z jego 13 dzieci), o którym mówiono, że to jedyne zło, jakie Marek Aureliusz wyrządził Rzymowi? Popatrz, jaki to ten los przewrotny jest...
                              • zolza42 Re: powielanie wzorców 04.10.11, 10:05
                                Oczywiście, że wiem doskonale o Kommodusie, Wawrzanko.
                                Ale co to ma wspólnego z tym, że Marek Aureliusz był człowiekiem światłym i prawym?
                                To, jak wychowano mu syna o złych instynktach i to, jak miękkim był ojcem dla rozwydrzonego chłopaka z patologiczną skłonnością do bezmyślnego okrucieństwa nie przekreśla Marka Aurelisza jako człowieka, ale jako ojca.

                                Oczywiście, uważam - jak wielu znanych mi historyków - że Marek Aureliusz nigdy nie powinien był zostawić Kommodusowi cesarstwa, tylko adoptować sobie godnego następcę, ale myślisz, że nie skończyłoby się to wojną domową? Zawsze znajduje się kamaryla, która za wszelkę cenę przejmie władzę i majątki innych.
                                Akurat Cesarstwo Rzymskie miało wiele takich przykładów, że z prawego ojca zrodziła się bestia - nie muszę Ci przypominać choćby o Kaliguli czy Neronie?

                                Ale - co to wszystko ma wspólnego z tym, że Marek Aureliusz był szlachetny?

                                Jedyną rzeczą wiadomą z historii jest to, że ludzkość z historii niczego się nauczyła smile

                                P.S.
                                Moje koleżenki wzruszyły się piękną i szlachetną postawą Eli. Sama przyznasz, że mało już jest takich wspaniałych kobiet, które szczerość, czystość i bezinteresowność oraz miłość i szacunek w związku cenią sobie bardziej niż własne pragnienia.
                                Jej czyn jest godzien rzymskiej heroiny.
                                Miło sobie pomyśleć, że takie kobiety jednak istnieją, a mężczyzna, który będzie w przyszłości z Elą i któremu Ela urodzi dzicko - to szczęściarz niewiarygodny! Oby na Elę zasługiwał.
                                Dla mnie Ela to Kobieta Roku.

                                • kasper254 Re: powielanie wzorców 04.10.11, 11:16
                                  Marek Aureliusz był tak "światły i prawy" jak kapo w obozie koncentracyjnym. Natomiast co do rzymskich heroin - to słów brak. Czy ty, zolza, wiesz, co piszesz? Może więcej zrozumiesz, jak odcyfrujesz powyższą analogię, np. w gronie koleżanek w kawiarni. Myślę, że podziękujesz mi za temat, bo co tak można o pierdołach prawić przy kawie czy herbacie, gdy oczy już się naoglądają z nudów, powleką mgłą, wyjdą niemalże z oczodołów.
                                • wawrzanka Re: powielanie wzorców 04.10.11, 11:51
                                  zolza42 napisała:

                                  > Oczywiście, uważam - jak wielu znanych mi historyków [...]

                                  Bestia! Intelektualna bestia z Ciebie zołzo!smile Nie myślałaś o wzięciu udziału w jakimś telewizyjnym teleturnieju?

                                  > Sama przyznasz, że mało już jest takich wspaniałych kobiet, które szczerość, czystość i bezinteresowność oraz miłość i szacunek w związku cenią sobie bardziej niż własne pragnienia.

                                  Nie, wcale sama nie przyznam. A dlaczego jedno drugiemu miałoby przeszkadzać?

                                  > Dla mnie Ela to Kobieta Roku.

                                  Dla mnie Ty jesteś Zołzo Kobietą Rokusmile
                                  Masz w jednym palcu historię Rzymu, a gubisz się w podstawach starożytnej filozofii.
                                  Ela jest Twoją heroiną, ale Ciebie z kolei "zdanie facetów z tego forum nie interesuje".
                                  Prowadzisz kilkunastoosobową firmę i jeździsz super bryką, a darmowe porady z przedsiębiorczości i zarządzania, którymi szafujesz na forum to mrożąca krew w żyłach opowieśćsmile
                                  • zolza42 Re: powielanie wzorców 04.10.11, 14:11
                                    Nie mam wykształcenia filozoficznego Wawrzanko smile
                                    Filozofia to nawet nie moje hobby smile
                                    Rozmawiam z Tobą tak, jak z moimi koleżankami w kawiarni i naprawdę nie mam ambicji Ci imponować pamięcią czy wiedzą. Jesteś bardzo sympatyczna i masz w sobie wiele ciekawości intelektualnej, masz także symapyczną świeżość spojrzenia na fakty historyczne, które ja już dawno sobie zaklasyfikowałam i jest w tym jakaś rutyna. Może powinnam nad pewnymi sprawami zastanowić się znowu?

                                    Bardzo mi się spodobało, że czytasz Marka Aureliusza smile
                                    To nie jest standard w dziesiejszych czasch.

                                    Jak będziesz miała chwilę czasu, poczytaj Jędrzeja Kitowicza - z pewnością rozbawi Cię, bo masz żywy umysł.

                                    Wybacz mi, jeśli byłam dla Ciebie niemiła.


                                    • triss_merigold6 Pięknie, szlachetnie etc. 04.10.11, 14:36
                                      Pięknie, szlachetnie, uczciwie etc., może się autorka wątku powzruszać i ponapawać własnym godnym postępowaniem oraz uzyskać podziw otoczenia (i forum). Co nie zmienia faktu, że - jeśli szybko nie znajdzie chłopa w miarę chętnego do posiadania dzieci - to w okolicach menopauzy niezaspokojony instynkt macierzyński uderzy ją w głowę z siłą wodospadu. Satysfakcja z bycia fair kilka lat wcześniej specjalnie jej wtedy nie pomoże.
                                      • eeela Re: Pięknie, szlachetnie etc. 04.10.11, 14:56
                                        Heh, dzięki, Triss, za sprowadzenie na ziemię wink Ale muszę przyznać, że dobrze mi się zrobiło na duszy, jak sobie te pochwały poczytałam, bo w życiu realnym wcale ich specjalnie nie zaznaję. Moim przyjaciołom wydaje się to oczywiste, że podjęłam jedyną słuszną decyzję, więc oprócz krótkiego "dobrze zrobiłaś" nic więcej nie usłyszałam. Mojej najbliższej rodzinie natomiast wydaje się, że powinnam była podjąć inną decyzję - oczywiście nie wypominają mi, że nie posłuchałam ich rad, i wspierają jak mogą, ale peanów pochwalnych od nich też nie usłyszę. Dobrze więc mi robi, jak mnie ktoś chociaż na forum trochę porozpieszcza wink

                                        A chłop się pewnie znajdzie. Jakoś nie martwię się o to specjalnie, nigdy nie narzekałam na brak chętnych, no i mam nadzieję, że nie będę miała tak potwornego pecha, żeby nie móc znaleźć jakiegoś fajnego faceta, który jednak te dzieci będzie chciał mieć. Ale nie zamierzam się zmuszać do romansowania już teraz zaraz, bo po prostu nie czuję się jeszcze na to gotowa.
                                        • marcepanna Re: Pięknie, szlachetnie etc. 04.10.11, 20:01
                                          Ja się nie chciałam wcianć (choć przeczytałam wszystkie posty eeeli) ale Triss swoim pragmatyzmem mnie powaliła, jak zwykle.
                                          Może dodam że mnie niespecjalnie podoba się na ojca dziecka artysta, niby pisałaś że umie zarządzać z sensem swoimi finansami ale de facto chyba Ty byś była głównym żywicielem tej rodziny...ja bym się nie zdecydowała nigdy na takiego ojca dla mojego dziecka
                                          Artyści są wg mnie niepewni jacyś i jakoś nie kojarzą mi się ze stabilnością finansowa a dziecko tego wymaga...
                                          Niby pisałaś że on wtedy by się zmienił i pracował tak aby zapewnić stałe dochody rodzinie...pewnie tak ale czy byłby tak szczęsliwy jak teraz? Kto to wie...

                                          Tak swoją droga ciekawe jak on teraz to znosi wszystko
                                          • eeela Re: Pięknie, szlachetnie etc. 05.10.11, 00:32
                                            niby pisał
                                            > aś że umie zarządzać z sensem swoimi finansami ale de facto chyba Ty byś była g
                                            > łównym żywicielem tej rodziny...

                                            Nie, nie, nigdy tak nie było. Były czasy, kiedy to ja miałam więcej pieniędzy, ale o wiele częściej było tak, że to on miał więcej pieniędzy. Nigdy nie składaliśmy wszystkich dochodów na kupę, tylko mieliśmy podzielone wydatki (np. on czynsz, ja jedzenie i rachunki). Przez rok byłam praktycznie na jego utrzymaniu, bo skończyło mi sie stypendium, ale jeszcze pisałam pracę. Absolutnie nie można tak powiedzieć, że to ja byłam główną żywicielką rodziny.


                                            > Niby pisałaś że on wtedy by się zmienił i pracował tak aby zapewnić stałe doch
                                            > ody rodzinie...pewnie tak ale czy byłby tak szczęsliwy jak teraz?

                                            No właśnie, o to chodzi. Ja wiem, że jego praca jest dla niego niesamowicie ważna i przeszedł wiele trudności w życiu, żeby móc robić to, co robi. Nie miałam prawa tego niweczyć, i wcale zresztą nie zamierzałam - chciałam to urządzić tak, żeby to moje dochody były stabilne, a on żeby mógł pracować tak jak pracował - raz kasa jest większa, innym razem mniejsza, ale on potrafił nią gospodarować tak, żeby nie doprowadzać do sytuacji kryzysowych.

                                            > Tak swoją droga ciekawe jak on teraz to znosi wszystko

                                            Tak sobie. Ale jest mu łatwej - co sam przyznaje - pod tym względem, że jest w nowym miejscu, które wymaga uwagi, sprzątania, przestawiania mebli, urządzania. To go zajmuje, i nie siedzi w ścianach pełnych wspomnień. Bardzo się cieszę, że też udało mi się znaleźć fajny dom dla siebie i przeprowadzam się pod koniec miesiąca, bo trochę tu świruję wink
                                            • marcepanna Re: Pięknie, szlachetnie etc. 05.10.11, 09:20
                                              Hmmm ja wierzę w tylko jedno w życiu. Że dobro wraca do nas jak i zło wraca. W nic innego nie wierzę, nawet w pieniądze nie wierzę.
                                              Zobaczysz że bedziecie obydwoje szczęśliwi. Na świecie są kobiety jak ja np które niespecjalnie rwały się do macierzyństwa więc i on kogoś znajdzie. Po tym zabiegu na tkance sercowej i nerwowej będzie też zwracał uwagę na ten aspekt i nie będzie chciał krzywdzić kolejnej kobiety bo de facto gdyby nie twoja odwaga jakaś krzywda działaby ci się jednak, skoro chcesz być matką.

                                              Możesz napisać ile on ma lat? Ciekawość ale nie musisz oczywiście, rozumiem to.
                                              • garibaldia Re: Pięknie, szlachetnie etc. 05.10.11, 10:20
                                                Pierdu pierdu mitomania.

                                                Znam niejednego faceta który jest "seryjnie" z kobietami które mu się zwyczajnie podobają a -jeszcze niedoświadczone-nie pytają na dzień dobry o chęci do dzieci i ślubu
                                                Gdy kobieta zaczyna cisnąć na ślub albo dziecko to pan bardzo "szczerze" mówi że on jednak nie, że "kocha" ale odchodzi by jej "nie krzywdzić" , i za jakiś czas jest z następną-która kilka lat wytrzymuje zachwycona panem i jest odstawiana z układu gdy chce jej się ślubu lub dzieci.
                                                Życia nie znacie?
                                                Myślicie, że facet będzie bardziej dbał o interes kobiety niż swój? Jest fajna laska chętna na związek to się z nią jest tak długo, jak ona nic nie stawia na ostrzu noża. Do przystojnego inteligentnego faceta z kasą kolejka panienek będzie zawsze stała. Któraś zaciąży nie pytając o zgodę i tym się to skończy, chyba że facet będzie sobie pilnował każdego plemnika.

                                                A na kobietę po 35roku życia która chce mieć dzieci i szuka partnera - patrzy się jak na frustratkę z parciem na macicę, ktora już straciła przydatność do spożycia i na pewno urodzi upośledzone dziecko.

                                                Obudźcie się dziewczynki.

                                                Chcecie mieć dzieci- pilnujcie sobie interesu. Bo faceta do luźnego związku jest znaleźć dużo łatwiej niż odpowiedzialnego partnera do zakładania rodziny.
                                                • garibaldia Re: Pięknie, szlachetnie etc. 05.10.11, 10:29
                                                  I Ela - jak tak czytam -
                                                  za długo tkwisz w układaniu swojego życia "w opozycji do rodziców".
                                                  Zafiksowałaś się, że w rodzinie były rozwody więc ty nie będziesz wychodzić za mąż bo to nic nie warte. Może też podświadomie wybierasz sobie mężczyzn którzy Ci to pragnienie zaspokoją.
                                                  Chyba pora dojrzeć i stworzyć swoje życie i zasady. Odciąć pępowinę od rodzinnych traum.

                                                  Masz jeszcze kilka lat czasu na dzieci. Ale jesli emocjonalnie się uwikłałaś w byłym facecie i w rodzinnych traumach to możesz nie zdążyć założyć rodziny.
                                                  • triss_merigold6 Mogę się podpisać? 05.10.11, 11:14
                                                    Mogę się podpisać pod Twoimi wywodami? Bardzo trafne.
                                                    Mężczyzn wchodzących w seryjnie w kilkuletnie związki też znam, wszystko jest pięknie dopóki kobieta nie zaczyna naciskać na stabilizację rozumianą jako posiadanie dzieci. Panowie wtedy, oczywiście z żalem, bólem etc., zgrabnie doprowadzają do zakończenia układu pod pretekstem rozbieżności celów i priorytetów życiowych.

                                                    Z racji wieku znam też coraz więcej bezdzietnych kobiet 30++, które są lub zostały bez partnera. Mam takie w rodzinie, są w rodzinie mojego faceta, w dalszych kręgach towarzyskich, w pracy. Aktywne zawodowo, wykształcone, zadbane, ambitne, uczciwe, z zainteresowaniami - klasyka wielkomiejskiej singielki. W konkurencji o mężczyzn kandydatów na mężów i ojców przegrały z kobietami typu "Krysia z warzywniaka", bo albo nie potrafiły stworzyć stabilnych związków albo nie stawiały odpowiedniego pana pod ścianą żądając konkretnych deklaracji i czynów ew. zachodząc po prostu w ciążę. I tym kobietom prima sort odwala po prostu, rozpaczliwie chcą mieć dzieci, rodzinę.

                                                    Nie, nie jest cudnie. Bezdzietna trzydziestoparolatka w poszukiwaniach partnera przegra z dzieciatą rozwódką w tym samym wieku i o porównywalnej urodzie, inteligencji etc. Dlaczego? Ponieważ większość panów ma niezły shit detector (lepszy niż kobiety) i sądzą, że z bezdzietną trzydziestoparoletnią panną jest coś nie tak, że ma jakąś ukrytą wadę i nie nadaje się do związku.
                                                  • marcepanna shit detector 05.10.11, 14:06
                                                    Pierdu pierdu.

                                                    Eeela nie daj się otumanić.

                                                    Na rozwódkę z dziećmi lecą tylko misie z defektem, tacy co sami włażą paniom krysiom z warzywniaka do łóżka i życia bo u wykształconej singielki nie mają żadnych szans.

                                                    Poza tym co to za facet jakiego postawiła przy ścianie Triss i Garibaldka?
                                                    PRĄCIE W KĄCIE !

                                                    Eeela no chciałabyś prącie w kącie ???

                                                    Wolni mężczyzni po 30tce którzy chcą założyć rodzinę szukają kobiet w wieku 28-35 lat i więcej bez jakiegoś shitu w postaci cudzego materiału genetycznego który trzeba karmic i wykształcić -)))
                                                    Są faceci którzy znają swoją wartość i wiedzą że mogą mieć świetny seks, piękną i mądrą kobietę i mogą wydawac swoje pieniądze tylko na swój materiał genetyczny

                                                    To proste jak rypanie!

                                                    Tacy panowie szukają wg klucza :
                                                    1. inteligencja
                                                    2. pochodzenie
                                                    3. uroda

                                                    Punkt nr 2 dyskwalifikuje laski z cudzymi dzieciakami...

                                                    Oczywiście prącie w kącie nie ma szans na taki klucz więc musi tolerowac cudze geny w swoim domu...
                                                  • errormix Re: shit detector 05.10.11, 14:46
                                                    marcepanna napisała:

                                                    > Tacy panowie szukają wg klucza :
                                                    > 1. inteligencja
                                                    > 2. pochodzenie
                                                    > 3. uroda

                                                    Cała nadzieją w tym, że panie nie szukają wg takiego samego klucza, bo mnie też punkt 2 dyskwalifikuje.
                                                  • marcepanna Re: shit detector 05.10.11, 15:43
                                                    Error zależy kto kogo szuka
                                                    Masz szanse u rozwódek z dziećmi i u samotnych matek z dziećmi. Albo u wolnych jak ja , atrakcyjnych 44-latek ,bezdzietnych. No ale ja juz jestem zajęta -)))
                                                    Hihihihi chichotam
                                                  • errormix Re: shit detector 05.10.11, 15:45
                                                    marcepanna napisała:

                                                    >Albo u wolnych jak ja , atrakcyjnych 44-latek ,bezdzietnych. No ale ja juz jestem zajęta -)))
                                                    > Hihihihi chichotam


                                                    Nie podnoszę wzroku na starsze. Hihihhi - również chichotam.
                                                  • argentusa Re: shit detector 05.10.11, 19:35
                                                    Error, bosssskie!
                                                    ps. dalej nie jestem w fan clubie ,ale przyznaję ubawiło mnie to smile
                                                  • argentusa Re: shit detector 05.10.11, 19:33
                                                    hihih, uśmiałąm isę. Zapomniałaś marcepanna, że sa faceci, którzy dzieci nie chcią mieć (albo więcej nie chcą). I tak idzięi bogu mi się trfił .Bo ja więcej dzieci nie chcę. I przyznaję kryterium "nie chcę dzieci bo już mam" było bardzo ważne przy wyborze Obecnego smile.
                                                    Tak więc, dzieciate rozwódk isą w cenie, u tych, kórzy dzieci nie chcą. Bezdzietne panny/singielki u tych, którzy dzieci chcą (zdaje isę Tri pisał, że on wybrał bezdzietną pannę, bo dziecię chciał jeszcze!)
                                                    Peace ladies, peace.
                                                    Ar.
                                                  • wawrzanka O szajse! Co za shit. 06.10.11, 09:52
                                                    marcepanna napisała:

                                                    > Pierdu pierdu.

                                                    Grochówkę jadłaś?

                                                    > Wolni mężczyzni po 30tce którzy chcą założyć rodzinę szukają kobiet w wieku 28-
                                                    > 35 lat i więcej bez jakiegoś shitu w postaci cudzego materiału genetycznego któ
                                                    > ry trzeba karmic i wykształcić -)))

                                                    Inteligentni mężczyźni szukają po prostu kobiet, które im pasują. Gdy zdarzy się, że taka ma dzieci - czasem bywa to atutem, czasem wyzwaniem. Niektórzy mają jednak shit zamiast mózgu. Tylko, że tacy to i o własnym materiale genetycznym mają adekwatne mniemanie: "ch...uj z tym, na takiego dzieciaka to całe życie trzeba zapier..ć" - taka podsłuchana rozmowa pomiędzy dwoma panami w brudnych dresach, w Biedronce. Myślę, że kupowali tanie piwo i marcepanowe mikołaje z przeceny, bo to jakoś tak kole gwiazdki było.
                                                  • ewela1_1 Re: O szajse! Co za shit. 06.10.11, 10:11

                                                    Brawo! smile
                                                    -------------
                                                    "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
                                                  • zolza42 Re: shit detector 06.10.11, 11:41
                                                    Marcepanna, jesteś BOSKA!
                                                  • malgolkab Re: shit detector 06.10.11, 13:47
                                                    marcepanna napisała:

                                                    > Pierdu pierdu.
                                                    zabolało?smile
                                                    > Na rozwódkę z dziećmi lecą tylko misie z defektem, tacy co sami włażą paniom kr
                                                    > ysiom z warzywniaka do łóżka i życia bo u wykształconej singielki nie mają żadn
                                                    > ych szans.
                                                    i tu sie bardzo mylisz, ale ja ci tego udowadniać nie będę...

                                                    >

                                                    >
                                                    > Wolni mężczyzni po 30tce którzy chcą założyć rodzinę szukają kobiet w wieku 28-
                                                    > 35 lat i więcej bez jakiegoś shitu w postaci cudzego materiału genetycznego któ
                                                    > ry trzeba karmic i wykształcić -)))
                                                    dobrze, że nie masz dzieci i mam nadzieję, że mieć nie będziesz, bo ktoś kto w ten sposób myśli o jakimkolwiek dziecku powinien mieć zakaz posiadania własnych


                                                    >
                                                    > Tacy panowie szukają wg klucza :
                                                    > 1. inteligencja
                                                    > 2. pochodzenie
                                                    > 3. uroda
                                                    >
                                                    > Punkt nr 2 dyskwalifikuje laski z cudzymi dzieciakami...
                                                    haha, a to niby czemu? co ma pochodzenie wspólnego z posiadaniem dzieci...

                                                    >
                                                • marcepanna do garibaldki 05.10.11, 14:16
                                                  Garibaldziu -)))

                                                  Akurat tak się składa że ja się załapałam na wolnego inteligentnego, nawet mega inteligentnego i z naparwdę niezłą kasą
                                                  I już Ci tłumaczę jak tacy faceci pilnują swoich plemników
                                                  Nie pakują się do łóżek paniom z którymi potencjalnie nie chcieliby miec dzieci bo mają swiadomosć że konsekwencją seksu sa najczęściej jednak dzieci...

                                                  Wiem to z pierwszej ręki więc jest to prawda.

                                                  -)))
                                                  • garibaldia Re: do garibaldki 05.10.11, 16:26
                                                    Ale o czym Ty ściemniasz słodyczy ty moja?

                                                    O tym, że jesteś z facetem który nie chce mieć z Tobą dzieci? Z jakich powodów? A co to kogo obchodzi? Tobie to pasuje to super.
                                                    Ale nie wiem czy zauważyłaś, że Ela właśnie rozstała się z podobnym typem faceta bo ona chce mieć dzieci.
                                                    Więc swoje rady dla niej schowaj głęboko pod koc, bo bezdzietna kobieta po 40tce która dzieci mieć nie chce i jest z facetem który z nią dzieci też mieć nie chce, nie ma pojęcia o realiach gdy partnerzy dzieci chcą. Jesteś na drugim biegunie. Oderwana od "dzieciowych" problemów.
                                                    Możesz tu piać peany nad swoim cudownym życiem i cudownym związkiem, ale zauważ, nie ma w nim twoich dzieci. Więc tak jakby mówisz nie na temat.
                                                    Chcesz się pochwalić jak Ci dobrze, to się chwal. Zawsze miło poczytać jak ludzie są zadowoleni z życia. Ale cel Eli czyli znalezienie faceta by mieć dziecko i rodzinę jest Ci obcy. A jeśli nawet kiedyś, w jej wieku, to planowałaś to Ci nie wyszło. I obecna pochwała bezdzietności nie jest receptą na problem Eli z brakiem sensownego faceta który zechce świadomie mieć z nią dziecko.
                                                  • garibaldia Re: do garibaldki 05.10.11, 16:36
                                                    Aha, jeszcze jeden tak jakby istotny szczególik. Jeśli Twój obecny partner za 5 lat wpadnie na pomysł, że jednak bardzo chce mieć dziecko; to bez trudu znajdzie młode ładne dziewczę które mu i czwórkę bobasków chętnie urodzi. Ale Ty nie masz szansy na zmianę opcji życiowej, bo dzieci mieć w pewnym wieku już nie możesz i choćbyś się związała z nastolatkiem o biegłych plemnikach to płodnośc Ci się nie zmieni. Więc czy to się komuś podoba czy nie, jeśli Ela chce mieć dzieci, to sobie musi o ten aspekt sama zadbać wybierając mężczyzn wg innego klucza niż do tej pory. Im szybciej to zrobi tym lepiej.
                                                  • tricolour Gdybym miał sześć rąk... 05.10.11, 17:02
                                                    ... to bym sie nimi sześcioma pod Twoim zdaniem podpisał.

                                                    Ela tak ustaliła kryteria doboru życiowych partnerów (na zasadzie uprzedzenia do cudzych przeżyć), że znalezienie kandydata na ojca i jednocześnie partnera-niemęża zawężyło obszar poszukiwań do nikogo z jednoczesnym zmarnowaniem dziewięciu lat na znalezienie nikogo.
                                                  • marcepanna 9 lat? 05.10.11, 17:10
                                                    Eeela pospiesz się bo 9 lat to faktycznie chyba nie szukasz ojca dziecku...

                                                    Skąd Tri wytrzasnął 9 lat? ja czytałam wszystkie posty Eeeli i nie ma tam 9 lat nigdzie ,..chyba...
                                                  • marcepanna Re: do garibaldki 05.10.11, 17:05
                                                    Garibaldziu

                                                    Sądzisz że ja nie znam się na fizjologii rozrodu a tylko Ty?
                                                    Komórki jajowe mozna przechowywac w cieklym azocie dłużej niż ja będę żyła więc jeśli będe chciala mieć swoje dziecko biologiczne to będę je miała. Akurat był to pomysł mojego męża, któremu też jest wygodnie w życiu bez dzieci (na razie)
                                                    Oczywiście być może kiedyś on zmieni zdanie. Wtedy będę się martwić i szukać innego. Nie ma nizcego stałego we wszechświecie, więc ja się nie boje

                                                    Akurat myślę że Ty nie rozumiesz dylematów Eeeli.

                                                    Eeela chciała byc uczciwa w stosunku do partnera który tez był zawsze uczciwy w stosunku do niej. Mogła zajść w ciążę i postawić faceta do kąta jak wy z Triss. Wybrała inne rozwiązanie a ja uważam że niekoniecznie jest ono trudne do wykonania.

                                                    Rozumiesz kobieto wreszcie?

                                                    Uważam że znalezienie partnera który będzie chciał mieć dzieci z Eeela nie jest trudne wcale a już na pewno nie niewykonalne jak wy ją straszycie

                                                    Eeela znajdziesz!

                                                    Garibaldziu nie każda kobieta chce miec dziecko, gdybym w wieku Eeeli chciała miec dziecko zrobiłabym jak wy, zaszła w ciążę nie pytając o zdanie delikwenta no ale raczej z takim który deklarowałby się w miarę pozytywnie w temacie dzieci. Problem jest taki że partner Eeeli specjalnie sie nie rwie, dlaczego Eeela ma mu na siłę fundować być moze nieszczęsliwe zycie?
                                                    Niech go unieszczęsliwia inna.
                                                  • triss_merigold6 Ale zaraz, zaraz 05.10.11, 17:25
                                                    Zaraz, zaraz, gdzie ja napisałam, że zaszłam w ciążę bez zgody i wiedzy faceta?! Moje nowe dziecko było wystarane, chodziłam do endokrynologa, brałam leki etc. przy pełnym wsparciu i współudziale partnera. Tyle, że zlewałam równo jego początkowe deklaracje, że dzieci własnych nie chce i nigdy w życiu. Moja ciężka praca i chłopu fobie przeszły jak sen złoty.

                                                    Eeela chciała być uczciwa - cudownie, oklaski już zebrała. Ale od samej uczciwości nie zachodzi się w ciążę. Może znajdzie, a może nie, bo pula dostępnych i atrakcyjnych wolnych mężczyzn w jej wieku jest coraz mniejsza, a konkurencja mordercza.

                                                    Chwalisz swojego partnera - cudownie, cieszę się Twoim szczęściem. Tyle, że dla kobiety w sytuacji Eeeli, która chce mieć dziecko, dowolnie duży pakiet męskich zalet przy jednoczesnej niechęci do rozrodu , nie ma znaczenia. Facet może być bystry, zaradny, kasiasty, romantyczny, ciekawy, przemiły etc. ale jeśli jest zdecydowanie antydzieciowy to jako następny partner dla Eeeli odpada w przedbiegach.
                                                    Rozumiesz to?
                                                  • eeela Re: do garibaldki 05.10.11, 17:44
                                                    Odpiszę tu wszystkim zbiorowo, bo przez noc wywiązała się niezła dyskusja smile

                                                    Nie zgadzam się z komentarzami pt. "on cię nie kochał", "będzie miał w dupie szczęście następnej kobiety", "dobrze, że pozbyłaś się dupka". Tak, nie kochał mnie wystarczająco, żeby się przełamać w kwestii dzieci. Ale kochał, jak umiał, i nigdy nie miałam obaw, że nie byłby w stanie się mną zaopiekować w razie jakiegoś nieszczęścia.

                                                    Gorycz i sceptycyzm przebijające z wypowiedzi niektórych pań są oczywiście zrozumiałe, zważywszy na fakt, że wszyscy jesteśmy tu po przejściach, często bardzo nieciekawych. Niemniej ja nie mam wątpliwości, że związana byłam z człowiekiem dobrym, uczciwym i inteligentnym, i że wyciągnie on swoją lekcję z naszego związku tak, jak i ja wyciągam. Możecie mnie oczywiście mieć za naiwną, ja tego nie jestem w mocy zmienić i nie mam z tym, szczerze mówiąc, żadnego problemu. Wiem, że to nie jest jakieś niesamowicie częste zjawisko, ale się zdarza - zdarzają się ludzie na wskroś uczciwi i o dobrej woli. Ja spotkałam dość wielu takich na swojej drodze, którzy nigdy nie zawiedli mojego zaufania, nawet jeśli popełnili jakies błędy. Tego nikt nie jest w stanie uniknąć.

                                                    I choćbym miała marnie skończyć, chcę do grupy takich właśnie ludzi należeć. Bo jedynym związkiem, na jaki jestem skazana do końca życia, jest związek ze mną samą, i muszę dbać o to, żeby się sama ze sobą dobrze czuć.

                                                    Myślę, że facet się znajdzie - na pewno nieprędko, bo jestem na to zupełnie niegotowa, ale się znajdzie. A nawet jeśliby się nie znalazł, pozostaje mi adopcja. Żyję w kraju, w którym ludzie samotni też to mogą zrobić smile Nie boję się przyszłości, nie boję się życia w pojedynkę, które mnie teraz (przez jakiś czas przynajmniej) czeka. W tym wszystkim, co teraz przeżywam, na strach nie ma już miejsca - było, przedtem, kiedy bałam się go stracić, ale to mam już za sobą, i nie pozostało mi nic do bania się.

                                                    Nie podobały mi się komentarze o tym, jak to panowie wolą panie bez bagażu, z bagażem, że mają shit detector, że chcą wydawać pieniądze tylko na swój materiał genetyczny. Zupełnie niepotrzebne uogólnienia. Znam rozwódki z dziećmi i rozwódki bez dzieci, kobiety po przejściach i bez przejść, które koniec końców odnajdywały się w nowych związkach.Dopóki ktoś nie przedstawi twardych statystyk, to - przepraszam - takie gadki-szmatki o tym, co wolą panowie, a co wolą panie, są po prostu guzik warte. Ludzie mają tendencję do łączenia się w pary, za tym łączeniem stoi cała masa czynników zupełnie przypadkowych, i to jest cała filozofia.
                                                  • malgolkab Re: do garibaldki 06.10.11, 13:51
                                                    marcepanna napisała:

                                                    > Garibaldziu -)))
                                                    >
                                                    > Akurat tak się składa że ja się załapałam na wolnego inteligentnego, nawet mega
                                                    > inteligentnego i z naparwdę niezłą kasą
                                                    który Cię zostawi, jak będzie chciał miec dziecko, bo najmłodsza nie jesteśwink
                                                    zdziwisz się, bo ja też takiego mam, a stała kolejka bezdzietnychsmile
                                              • eeela Re: Pięknie, szlachetnie etc. 05.10.11, 17:45

                                                > Możesz napisać ile on ma lat? Ciekawość ale nie musisz oczywiście, rozumiem to.

                                                32
                                            • alinawk Re: Pięknie, szlachetnie etc. 05.10.11, 10:06
                                              > No właśnie, o to chodzi. Ja wiem, że jego praca jest dla niego niesamowicie waż
                                              > na i przeszedł wiele trudności w życiu, żeby móc robić to, co robi. Nie miałam
                                              > prawa tego niweczyć, i wcale zresztą nie zamierzałam - chciałam to urządzić tak
                                              > , żeby to moje dochody były stabilne, a on żeby mógł pracować tak jak pracował
                                              > - raz kasa jest większa, innym razem mniejsza, ale on potrafił nią gospodarować
                                              > tak, żeby nie doprowadzać do sytuacji kryzysowych.

                                              No własnie - praca jest dla niego niesamowicie ważna, ale przecież ty nie żądałaś od niego rezygnacji z pracy, ani ograniczenia jej godzin, ani większej kasy z jego pracy. A co by było gdyby np . z powodu twojej choroby musiał ograniczyć lub zrezygnować z pracy? Byłby zdolny do jakiegokolwiek poświęcenia dla ciebie? Podejrzewam że nie. Myslę że twój były facet to egoista, zresztą uważam że większość facetów to egoiści, zdolni tylko do brania i nie chcący nic dawać.
                                              Poza tym wygląda, że cię wcale nie kochał, skoro tak łatwo się zgodził na rozstanie. Jeżeli nam zależy na jakiejś osobie to jesteśmy w stanie dużo zrobić aby zatrzymać tę osobę przy sobie. Albo uszczęśliwić. Wyglada na to że ty nie byłaś w ogóle dla niego ważna.
                                              Tak że w ostatecznym rozrachunku chyba powinnaś się cieszyć, że pozbyłaś się tego typa.

                                              Pozdrawiam
                                    • wawrzanka Re: powielanie wzorców 04.10.11, 14:45
                                      zolza42 napisała:

                                      > Nie mam wykształcenia filozoficznego Wawrzanko smile

                                      No, ale przecież jakieś masz, prawda? Ależ jesteś dla mnie bardzo miła. Mam nadzieję, że i ja niczym Cię nie uraziłam. Dużo w życiu osiągnęłaś. Jak do tego wszystkiego doszłaś? To na pewno długa historia... chętnie poczytam. No i jak to jest z tymi facetami? Dlaczego oni wszyscy tacy źli są?
                                      • zolza42 Re: powielanie wzorców 04.10.11, 15:22
                                        Uśmiejesz się Wawrzanko, ale jestem zwykłym magistrem smile
                                        Do wszystkiego doszłam bardzo ciężką pracą i nadal bardzo, bardzo ciężko pracuję.

                                        O mężczyznach mam niskie mniemanie, bo mało jest porządnych mężczyzn, którzy nie wykorzystują swojej przewagi nad kobietami. Kiedyś byłam nieśmiałym, prześlicznym, filigranowym stworzeniem, które każdy chciał przelecieć. I ciągle pamiętam to opędzanie się od nachalnych samców. Żle to znosiłam, bo miałam przecież mózg i duszę. Szkoda słów.
                                        Napatrzyłam się też w życiu różnych straszności, a jestem w wieku, kiedy ma się koleżanki na zakręcie, więc różne zdrady, kochanki, kradzieże pieniędzy ze wspólnego konta - to tematy naszych codziennych rozmów.
                                        Mam wielki szacunek dla kobiet i po prostu bardzo je lubię.

                                        Jesteś bardzo miła.
                                        Pozdrawiam cieplutko.
                                        Gocha
                                        • wawrzanka Re: powielanie wzorców 04.10.11, 17:15
                                          zolza42 napisała:

                                          > Uśmiejesz się Wawrzanko, ale jestem zwykłym magistrem smile

                                          A ja inżynierem.

                                          > różne zdrady, kochanki, kradzieże pieniędzy ze wspólnego konta - to tematy naszych codziennych rozmów.

                                          Ale chyba nie tylko tak smutne tematy poruszacie?
                                          Są przecież wspaniali mężczyźni na świecie.
                                          • marcepanna Re: powielanie wzorców 05.10.11, 09:27
                                            O tak! Są ! Dziwię się Zołza że takiego nie znalazłaś bo mając tak duże doswiadzcenie z facetami można błyskawicznie wyłowić który jest do niczego a który do czego się nadaje....l

                                            Tzw małe panie są w cenie więc mogłaś sie świetnie ustawić w życiu.

                                            Dla mądrych kobiet mężczyzni nie są problemem ale rozwiązaniem problemów-jak powiedziałą pewna gwiazda a ja sie z tym zgadzam

                                            FAceci jacy są to są , nie ma sensu ich zmieniać ale wykorzystywać swa przewagę nad nimi...-)
                                            • marcepanna Re: powielanie wzorców 05.10.11, 09:30
                                              Zresztą wg mnie najbardziej podejrzani byli zawsze panowie którzy bełkotali że szukają miłości...taaak miiiiiłooooosci....to jest najbardziej podejrzane i tzreba uważać na takich delikwencików
                                              • wawrzanka Re: powielanie wzorców 06.10.11, 10:12
                                                Hm.... Czyżbyś miała rozdwojenie jaźni?
                                            • zolza42 Re: powielanie wzorców 06.10.11, 11:55
                                              Marcepanno Droga, ależ ja mam męża - i to trzeciego smile
                                              Po dwóch falstartach już wiedziałam czego szukać i z całej puli zainteresowanych związkiem za mną panów wyselekcjonowałam takiego, który mi najbardziej odpowiadał smile
                                              I jestem szczęśliwa smile

                                              I mam zamiar z nim zostać smile
                                          • zolza42 Re: powielanie wzorców 06.10.11, 11:58
                                            Oczywiście, że jest paru naprawdę wspaniałych mężczyzn, znam takowych i bardzo ich szanuję.
                                            Ale jednak palantów jest więcej - pewnie w myśl zelaznej zasady ekonomicznej:
                                            "Pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy".
    • bene_gesserit Re: powielanie wzorców 10.10.11, 03:09
      No, to jak sobie juz foro popisalo, a sytuacja zostala rozwiazana, to i ja sie wtrącę.

      (Na marginesie: podziwiam odwage, z jaka rzucilas na zer fora swoja bardzo osobista historie. Ja bym w podobnej sytuacji bala sie, ze znajdzie sie ktos, kto gotow jest wtykac brudne paluchy w cudze krwawiące rany dla samej przyjemnosci pogmerania, jak tricolour).

      Zupelnie - sorry - nie rozumiem zachwytow twoja postawa, eeelu. Imo nie mialas wyjscia. Nie chodzi tylko o lojalnosc i uczciwosc wobec bogu ducha winnego czlowieka, czyli twojego eks, ale i tego ewentualnego dziecka. Ma prawo byc wyczekiwane przez oboje rodzicow i zyc w domu pelnym milosci, a nie takim, w ktorym uczucie powoli wygasa wsrod niespelnionych marzen ojca i frustrujacej sie jego rozczarowaniem matki. Wiec rozumiem twoja decyzje jako podyktowana nie tylko miloscia do eksa, ale i do dziecka.

      I wcale nie jest prawda, ze narodziny dziecka z 'wpadki' zawsze zmieniaja niechetnych i przerazonych 'ojcow z wpadki' w szalejacych na punkcie dziecka zakochanych tatusiow. Bylam swiadką historii wrecz odwrotnej. Nie sadze, aby ktokolwiek mial prawo grac w taka ruletke cudzym - bo dziecka - zyciem.
      • eeela Re: powielanie wzorców 10.10.11, 06:07

        > Zupelnie - sorry - nie rozumiem zachwytow twoja postawa, eeelu. Imo nie mialas
        > wyjscia.


        Nie, no, miałam inne wyjście. Nie można powiedzieć, że nie miałam możliwości go zastosować, i na dodatek mogłam liczyć na zrozumienie i wsparcie swoich bliskich. Niektórzy mnie wręcz do tego namawiali. Zgadzam się, że daleko mi do bohaterki, po prostu zrobiłam to, co mi się wydawało słuszne z różnych względów. Ale prawdą jest też, że od środka o wiele bardziej boli niż z punktu obserwatora (nawet bliskiego), więc miło mi poczytać, że ktoś mnie za tę decyzję docenia. Pomaga mi to. Jednym z głównych powodów podjęcia takiej a nie innej decyzji było to, że chciałam móc dobrze myśleć o sobie - więc jak inni dobrze o mnie myślą, to daje to pewną otuchę smile
        • bene_gesserit Re: powielanie wzorców 10.10.11, 12:02
          Nieno, oczywiscie, ze postapic uczciwie i w zgodzie ze soba (a nie swoimi pragnieniami) jest trudniej, wymaga wysilku, hartu ducha, kregoslupa moralnego itd itd. Ok - to byl jedyny WLASCIWY wybor.

          Jednak uderzylo mnie, ze w tym watku malo kto zajmuje sie dzieckiem. Te wszystkie namowy - trzeba go postawic przed faktem dokonanym; na nastepne mozesz byc za stara, kiedy ty znajdziesz nowego faceta, rodz teraz; ja mojemu urzadzalam awantury tak dlugo, ze sie zgodzil; zobaczysz - za rok on bedzie mial dziecko z jakas Fruzia, a ty bedziesz samotna - w ogole nie biora pod uwage glosu dziecka, o ile wiesz, co mam na mysli. Dlatego twoja decyzja jest tak bardzo wlasciwa. Dziecko urodzone ze strachu i/lub podstepem mialoby przekichane juz na starcie.
          • argentusa Re: powielanie wzorców 10.10.11, 16:30
            co prawda to prawda,
            wtrąciłąm tylko o przedmiotowym traktowaniu dziecka, któe mnie bulwersuje i dlatego między innymi jestem przeciwniczką wrabiania facetów w dzieci.
      • tricolour Bene, ja jestem zajęty... 10.10.11, 17:55
        ... ale miło mi, że siedzę w Twojej głowie aż w takim stopniu, że zauważasz tylko mnie w gronie licznych gmerających.

        W każdym razie weryfikacja kryteriów doboru facetów Eeeli musi zacząć się od niej samej. Trzeba sięgnąć podstaw własnej konstrukcji, by znów nie czekać pięć lat na prostą odpowiedź "nie". Facet zwinął się w miesiąc pod pięcioletnim związku, co wskazuje na głębokość (czytaj: powierzchowność) relacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka