Dodaj do ulubionych

Nieodebranie wezwania na sprawę ?

14.10.11, 11:09
Złożyłam pozew jakiś czas temu.
Właśnie przyszło wezwanie - do odbioru na poczcie.

Nie jestem przekonana, że chcę tego rozwodu. Myślę o ratowaniu.
Poza tym, absolutnie nie pasuje mi termin.

Co się stanie, jeśli nie odbiorę wezwania i zawiadomienia o sprawie..?
Obserwuj wątek
    • ladyhawke12 Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 11:31
      to zalezy co bedzie napisane na blankiecie odesłanym przez poczte do sądu, jesli wpiszą że zostało prawidłowo dostarczone a tak tez bywa. To nie wiedząc kiedy jest rozprawa, mozesz zostac potraktowana jako poinformowana i lejaca to rowno, punkt dla jeszcze meza. jak nie stawisz sie nastepnym razem, po odroczeniu sprawy, sad wyznaczy nowy termin, widziałam juz jak sąd orzeka rozwód bez udziału współmazonka, mozesz wiele stracić, napewno szanse negocjacji, powiedzenia że nie chcesz rozwodu tylko np terapie małzeńska.
      • lippy100 Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 11:44
        Nawet w przypadku, kiedy to ja złożyłam pozew o rozwód. Bez orzekania o winie ?

        Awizo leży na poczcie do dzisiaj. Od listonosza nie mogłam odebrać, bo rzeczywiście mnie nie było. O terminie rozprawy wiem od "jeszcze-męża", stąd wiem, że data tak bardzo mi nie pasuje.

        Załóżmy więc, że na blankiecie wpiszą, że nie dostarczono. Co wówczas ?
        • puzzle33 Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 11:53
          lippy100 napisała:

          > Awizo leży na poczcie do dzisiaj. Od listonosza nie mogłam odebrać, bo rzeczywi
          > ście mnie nie było. O terminie rozprawy wiem od "jeszcze-męża", stąd wiem, że d
          > ata tak bardzo mi nie pasuje.
          >
          > Załóżmy więc, że na blankiecie wpiszą, że nie dostarczono. Co wówczas ?
          Sąd odrzuci sprawę i sporo się trzeba natrudzić, żeby przywrócić jej bieg. Czy nie prościej wycofać pozew, skoro nie masz przekonania do słuszności swojej decyzji?
          • lippy100 Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 12:02
            Chciałam to zrobić, ale nie zdążyłam, wyjechałam i... tak się jakoś potoczyło... sad
            • malgolkab Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 12:08
              a co na to wszystko mąż? on tez chce jeszcze ratować?
              • lippy100 Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 14:46
                malgolkab napisała:

                > a co na to wszystko mąż? on tez chce jeszcze ratować?

                On nie chce. Przynajmniej tak mówi.
                Ale może to tylko pozory ? Jeszcze w sierpniu przywoził mi kwiaty i.. bardzo chciał.

                Teraz, aż do momentu, w którym otrzymał zawiadomienie, zdarzało mu się wysyłać smsy kończąc typu;" Buziaczki"

                To chyba nie świadczy o całkowitym rozkładzie więzi, przynajmniej emocjonalnej...?
            • puzzle33 Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 12:10
              Nie posądzaj mnie o złośliwość, bo bardzo mi do niej daleko, jednak nasuwa mi się myśl, że rozwód to nie zmiana pary butów.
              • ladyhawke12 lippy100 14.10.11, 12:34
                Ty chcesz postraszyć meża rozwodem, czy ratować, bo teraz nie rozumie. Jak ratować to moze wczesniej trzeba było pogadac i zaproponowac np terapie. Puzzle napisała dobrze rozwód to nie zmiana obuwia na inne. Sam złozyłaś i teraz nie masz czasu sie tym zajac, to ty namieszałaś, i jak mąż sie postawi to jeszcze tez rozwód dostaniesz bez swojego udziału, i wtedy sie dopiero zdiwisz. Przy pierwszej adnotacji ze nie dostarczono, a mąż na rozprawie sie zjawi, w zaleznosci od tego co on powie sąd moze odroczyc sprawe i wyznaczyc nowy termin, jesli i ten olejesz a maz dalej bedzie sie upieral ze jednak sie z toba chce rozwiesc moze sad wniosek oddalic, ale moze tez i byc tak że mąż złozy swoj wniosek o rozwód. Opcji postepowania sądu jest tyle ile skladow sedziwskich i sadów, rózne juz tu opisywane były sprawy. Przemysl to.
                • malgolkab Re: lippy100 14.10.11, 13:27
                  ladyhawke12 napisała:

                  > Ty chcesz postraszyć meża rozwodem, czy ratować, bo teraz nie rozumie.
                  mój ex najpierw przez rok chyba wygrażał rozowdem, pokazywał mi co jakiś czas wersje pozwów, w końcu wyniósł się z domu, potem wrócił, po kilku miesiącach wyniósł się znowu, złożył pozew, a po rozwodzie powiedział, że on się wcale rozwodzic nie chciał tylko chciał, żebym ja się zmieniła i spokorniała (czyt. tańczyła jak on zagrawink no to się zdziwiłsmile
                  autorka postu miała pewnie te same zapędy, tylko teraz jej się odwidziało, a małżonek pewnie juź się z sytuacja pogodził i poukładał w życiu...
                  • lippy100 Re: lippy100 14.10.11, 14:44
                    Nie, nie. Nie miałam takich zapędów...

                    Nie jesteśmy razem od lutego, to ja odeszłam. Nie wytrzymałam, co tu dużo mówić - było źle, a właściwie, co ja mówię.. było.. okropnie.
                    I on walczył, przez dwa miesiące walczył zabójczo... Ale ja nie miałam wówczas siły, nie przekreślałam go, choć prosiłam o czas.

                    Później, kiedy minęło już nieco czasu, tak się potoczyło, że on wyjechał z miejsca, w którym mieszkaliśmy, a ja nie wyjechałam z nim.
                    Chciałam, żeby wrócił, ale się zaciął.
                    Chciałam coś naprawiać, ale on nie chciał.

                    Później, w trakcie wakacji znów chciałam naprawiać, ale że on nie chciał, ja poszłam..no, w swoją stronę. Kiedy sprawy przybrały taki obrót, to i małżonek się obudził i potrafił mi przywieźć bukiet kwiatów w środku nocy.
                    Ale wtedy z kolei ja nie chciałam. A raczej nie potrafiłam.
                    Byłam zbyt głęboko zraniona.
                    Nie odpowiedziałam więc na jego próby, mimo, że mieliśmy nawet razem lecieć do Grecji, bo to mi proponował. Musiałam jednak zająć się naszym Dzieckiem.
                    Poleciał z kolegami.

                    I później już nie chciał. Nie próbował.
                    A kiedy ja mówiłam, że chcę rozmawiać, próbować - zaciął się, mówiąc, że się spóźniłam.

                    To tak pokrótce. Typowy układ "Żuraw i czapla".
                    Porąbane to wszystko.
                    • krecia_3 Re: lippy100 14.10.11, 15:01
                      Może wycofaj swój pozwew i spróbujcie coś sklecić z tego, co się rozpada?
                      • lippy100 Re: lippy100 14.10.11, 15:26
                        Myślisz, że jeszcze jest sens.. próbować..? Wiem, że on coś jeszcze do mnie czuje, ale... jednocześnie przemawia przez niego nienawiść i wielkie poczucie krzywdy sad
    • altz Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 12:28
      Sama wnosisz o rozwód, potem nie chcesz odbierać pisma, nie załatwiasz spraw, bo wyjeżdżasz, piszesz "jeszcze mąż" itd.
      Dla mnie, nie za bardzo zależy Ci na mężu, a raczej na tym, żeby się nazywać mężatką i robić swoje. Załatw sobie wolne na ten dzień, idź na sprawę i daj temu biednemu facetowi wolność.
      • lippy100 Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 14.10.11, 14:37
        altz napisał:

        > Dla mnie, nie za bardzo zależy Ci na mężu, a raczej na tym, żeby się nazywać mę
        > żatką i robić swoje. i daj temu biednemu facetowi wolność.

        Nazwałeś/ nazwałaś rzeczy dokładnie po imieniu uncertain//
    • lippy100 Re: Nieodebranie wezwania na sprawę ? 07.03.16, 21:51
      Gdyby ktos pytal - rozwiodlam sie. Zreszta bardzo szczesliwie - tzn. - nie zaluje rozstania z owczesnym mezem.

      Co prawda na papierze bylismy malzenstwem jeszcze latami, mimo, ze oboje bylismy juz w innych zwiazkach - ale nie po drodze nam bylo z sadem, a skonczylo sie na tym, ze z racji odleglosci, rozwod zostal przeprowadzony zaocznie.

      Nie warto chwytac sie ratowania czegos, co od lat nie istnialo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka