Dodaj do ulubionych

mój mąż wyprowadził się

18.10.11, 21:12
z domu miesiąc temu...spadło to na mnie jak grom bo mimo, że czułam że miłości już nie ma między nami jest tylko przyzwyczajenie nie spodziewałam się, że tak nagle odejdzie zostawiając mnie i synka...zawsze był bardzo dobrym ojcem i tego mu nie moge zarzucić a teraz potrafi nie widzieć synka 4 dni bo woli rozwijac swoją pasję, tu nie chodzi o inną kobietę tego jestem pewna, powiedzcie prosze czy któraś z Was miała podobny powód rozstania? czy Wasz mąż odszedł od Was bo po prostu miał dośc wszystkich problemów jakie niesie za sobą małżeństwo(pieniądze praca za granicą brak porozumienia różnica temperamentów) i jako powód podał po prostu to, że już Was nie kocha?
Obserwuj wątek
    • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:16
      a co to za pasja jest, jeśli wolno spytać, co go tak pochłania.
      Faceci często mają pasję ale rzadko jest nią rodzina. Przykładem może być mój ex, który kochał przyrodę ale tę niezbyt ożywioną. Dzieci i żona to było za dużo.
      • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:23
        konie, przesiaduje w fundacji cale dnie, przedtem oboje tam chodzilismy, potrafie pogodzic sie z tym, że odszedl ode mnie ze juz mnie nie kocha ale nie moge przezyc tego, że odseparował synka, z którym do czasu kiedy sie wyprowadzil spedzal kazda minute, nie chcial sie z nim rozstawac bo jezdzi tirami przez 2 tygodnie i wraca na tydzien do domu, poza tym ze powiedzial mi ze mnie nie kocha prosi mnie zebym jezdzila z nim do tej fundacji, podwozi samochodem, chce wspierac finansowo, twierdzi ze chce byc moim przyjacielem bo laczylo nas 10 lat razem i nie potrafi tego przekreslic a dzis kiedy mu powiedzialam, ze nie kocha synka skoro woli przesiadywac z koniami niz z nim i nie obchodzi go ze synek strasznie to wszystko przezywa to tak sie wkurzl ze w zyciu swoim calym nie slyszalam takich obelg w moja stron z zadnych ust...
        • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:29
          kurna następny artysta. Tej jesieni obrodziło w nawiedzonych na forum, a raczej obrodziło w kobiety, które poślubiły tych nawiedzonych. W sumie miałam użyć innego słowa ale znowu mi napiszą, że nie rozumiem, a on ma na pewno depresje i wcale nie jest idiotą, tylko człowiekiem chorym, poszukującym kontaktu z naturą, bo tylko natura go zrozumie.
          Pytam się - po co taki ##$#%@$%$#@ ma dziecko?????? Jakim trzeba być podłym gadem żeby nie znależć czasu dla syna ale znależć ten czas dla konia. Jasne - napiszcie mi, że sa gorsi. W sumie lepiej że chodzi na konie jak by miał chodzić na dziwki. Skutek taki sam - zaniedbuje własne dziecko. Zero wytłumaczenia. Kolejny egoista do odstrzału !!!
          • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:31
            Walerianki?
            • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:35
              a wiesz, możesz dać jak masz, bo mnie dziś wszystko wnerwia. I taki miłośnik koni, co miłosnikiem własnego dziecka nie jest to już wybitnie działa mi na nerwy.
              • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:38
                No widze, ze Cie wnerwia jak diabli.
                Sprawa z dzieckiem dziwna - bylabym za proba pogadania, dogadania sie, zrozumienia.
                Sama jestem dziwaczka, to mam sporo zrozumienia dla dziwakow.
                • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:42
                  to niech on zabiera syna na te konie, niech spróbuje przekazać mu tę pasję, niech spróbuje od samego początku znależć z dzieciakiem porozumienie, które będzie trwać, nawet jak już będzie 10 lat po rozwodzie. Zaloże się, że tak nie będzie. Bo to kolejny nawiedzony za przeproszeniem fjut, który poczuł ból duszy!! Sami artyści wokół. To po co było dziecko robić????!!!!!!!
                  • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:47
                    zabieralismy kube zawsze na konie ale latem, teraz bym mu nawet na to nie pozwolila bo jest za zimno
                    • yoma Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:57
                      ratunku...

                      Coś ki się widzi, że ten tydzień, co ten chłop był w domu, to miał murem w domu siedzieć. Konie nie, bo za zimno, nad wodę nie, bo się Kuba utopi, do lasu nie, bo go mrówki pogryzą... no to się chłop zawinął i poszedł do koni. Koniom nie za zimno.
                    • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 09:23
                      maria220 napisała:

                      > zabieralismy kube zawsze na konie ale latem, teraz bym mu nawet na to nie pozwo
                      > lila bo jest za zimno
                      a w zimie to Kuba nie będzie przebywał na zewnątrz w ogóle?
                • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:45
                  rozmawialam z nim o tym, tlumaczyl ze teraz jest bardzo potrzebny w tej fundacji i owszem moglby np rano przyjechac do kuby zawiezc go do szkoly ale popoludniu juz nie moglby sie z nim widziec wiec nie chce mu robic nadzieji...zawsze byl przewrazliwiony na punkcie kuby kochal go az za bardzo jesli tak to mozna nazwac, a teraz taka odmiana nie moge tego pojąć, mowi ze kuba nie ma zle ze dzieci w afryce maja gorzej
                  • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:48
                    No czyli jednym słowem debil.
                    Skoro jest tak potrzebny w tej fundacji to Tobie pozostaje tylko zadbać o godne alimenty na syna. Trzymaj się. Mój tez był pasjonatem wink
                    • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:50
                      alimenty poki co placi, oplaca tez rachunki i kredyty
                    • tautschinsky Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 16:53
                      kobieta306 napisała:


                      > No czyli jednym słowem debil.




                      Widzę, że jakowaś forumowa kumoszka usunęła mój post, jak mniemam
                      za porównanie kobiety do cepa, co ubodło, a nazywanie kogoś (męża
                      założycielki tematu) debilem uszło uwadze. Jakaż to wybiórczość
                      wspierających się w gnojeniu. Dwóch moderatorów, administrator
                      też facet, a co do czego jedna baba rządzi tym forum jak wami w
                      małżeństwach i teraz, alimentacyjnie, wyznaczając swoje żądania
                      i je egzekwując nie gorzej niż milicyjna pała za Sowietów.

                      PS. Jeśli nie można obrażać, to wszystkich, a nie tylko tych obecnych.
                      • ekscytujacemaleliterki Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 20:32
                        Oj tam, oj tam Tauczyński! Przesadziłeś i to grubo....
                        żadna ze mnie kumoszka Kobiety306, ja ją słabo znam!
                      • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 23.10.11, 14:12
                        o przepraszam bardzo tautschynski
                        debil to stan upośledzenia umysłowego w stopniu lekkim. Pokusiłam się tylko o diagnozę ale w dobie internetu każdy może być lekarzem smile to schorzenie dotyczy wielu. Poczytaj sobie.
                  • yoma Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:59
                    No i co - dlaczego nie mógłby zawieźć Kuby do szkoły?
                    • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 22:01
                      nie doczytałąś??? Jego wrażliwość mu na to nie pozwala. Jego zrozumie tylko koń.
                      • yoma Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 10:49
                        No popatrz pani, a ja doczytałam, że

                        > moglby np rano przyjechac do kuby zawiezc go do szkoly

                        tyle że po południu już nie, a na to matce wrażliwość nie pozwala, bo nie chce robić nadziei.
                  • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 22:13
                    Bo on chyba za bardzo wikla sie w poczucia winy, tak bardzo, ze nie jest w stanie zachowac sie sensownie i przerzuca na Ciebie, sytuacje etc.
                    Ja bym jak najbardziej zgodzila sie na codzienne odwozenie dziecka do szkoly, super pomysl.
                    No i oczywiscie jakies stale terminy spotkan - zaproponuj mu na przyklad dwa popoludnia w tygodniu, i cos z weekendow - on ma tez obowiazek opiekowac sie dzieckiem.
                    • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 22:14
                      Chodzi mi o to, zeby nie zrzedzic, tylko proponowac i negocjowac konkretne rozwiazania smile
                  • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 09:24
                    maria220 napisała:

                    > rozmawialam z nim o tym, tlumaczyl ze teraz jest bardzo potrzebny w tej fundacj
                    > i i owszem moglby np rano przyjechac do kuby zawiezc go do szkoly
                    to Kuba chodzi do szkoły? myślałam, że to niemowlak, skoro nie pozwalsz go ojcu zabierać na konie, bo jest zimno...
                  • ada828 Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 18:49
                    Twój mąż kocha swoje dziecko, tylko chce go kochać na swoich zasadach. Pozwolił się Tobie zdominować, a teraz eksploduje. Oboje okazaliście się niedojrzali.
        • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:30
          Zle powiedzialas. Trzeba bylo mowic, ze jest wspanialym ojcem i czas z nim spedzany jest dla synka najwazniejszy na swiecie. Serio. Ja tak zrobilam w analogicznej sytuacji i naprawde na Exa jako ojca nie narzekam (oczywiscie jak na rozwiedzionego ojca wink
    • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 21:27
      U nas tak bylo.
      Zwiazal sie powazniej dopiero jakies 3-4 lata po wyprowadzeniu sie. Dwoje malych dzieci, wyprowadzil sie jeszcze szybciej niz ode mnie. Teraz haruje na alimenty dla calej trojki, malymi sie zreszta dosyc zajmuje (moja juz dorosla, ale tez moze na niego liczyc, jakby co).
      • maria220 nangaparbat 18.10.11, 21:31
        i nigdy nie probowal wrócić? nigdy tego nie żałował?
        • nangaparbat3 Re: nangaparbat 18.10.11, 21:35
          Nie, wrocic nie probowal - i slusznie wink
          Czy nie zalowal, nie wiem. Na osiemnastce corki puscilam slajdy z jej dziecinstwa, takze z czasow, kiedy bylismy razem - i on, nalezacy raczej do osob co to nie okazuja emocji, mial lzy w oczach. Mysle wiec, ze w jakis sposob, z jakiegos powodu zalowal.
          W ogole mysle, ze pozostawienie zony/meza, a juz zwlaszcza kiedy sie ma dzieci, to bardzo trudna sprawa; okazywanie i deklarowanie tego to zupelnie inna kwestia.
          Pod latach zrozumialam, ze on mial racje, ze odszedl - mnie tez lepiej osobno. Ale na poczatku oczywiscie nie wiedzialam o tym.
          Jestesmy zaprzyjaznieni.
          • maria220 Re: nangaparbat 18.10.11, 21:42
            u nas jest podobnie, ja mimo ze minal miesiac wiem i czuje ze jesli chodzi o mnie i o niego to decyzja jest sluszna, bo meczylismy sie oboje cholernie w tym zwiazku, jesli chodzi o synka to decyzja ta jest najgorsza z mozliwych bo Kubuś z tatą jest bardzo zzyty...tego mu nie moge wybaczyc ja bym pociagnela to malzenstwo przynajmniej do czasu az synek bedzie troche starszy i szybciej zrozumie wiecej spraw...on po prostu sie poddal, stal sie zimny obojetny twierdzac ze wszystkiego ma dosyc i wszystko dla niego stracilo sens
            • kobieta306 Re: nangaparbat 18.10.11, 21:46
              Mario - trafiłaś na artystę, który dusi się w małżeństwie, który potrzebuje przestrzeni, którego ta szażyzna zycia dobija, który widzi piękno konia w galopie ale nie widzi piękna opłakanego dziecka. Przykre to, ale tak ma sporo panów, że rodzina jest dla nich więzieniem.
              • maria220 Re: nangaparbat 18.10.11, 21:49
                tak tez mi powiedzial, ze on nie chce byc więźniem ze potzrebuje swobody wolności ze chce wreszcie pomyslec o sobie, tylko ze przed rozstaniem tez jezdzil sam do koni nigdy mu tego nie zabranialam, poza koniami pokochal motory na to sie nigdy nie godzilam bo balam sie ze zginie po prostu, teraz wreszcie moze na nich szalec po 200 na h
              • yoma Re: nangaparbat 18.10.11, 22:00
                Kobieto - ja mam wrażenie, że to widzenie piękna dziecka miało polegać na siedzeniu przy dziecku 24 h. Też bym się udusiła.
                • kobieta306 Re: nangaparbat 18.10.11, 22:03
                  ale czemu 24H?
                  • yoma Re: nangaparbat 19.10.11, 10:52
                    Odnoszę takie wrażenie. Być może mylne.

                    Popatrz: skoro ojciec nie może wziąć dziecka po południu, to nie dam mu go rano. Na konie ojciec w zimie nie pójdzie, bo ma siedzieć z dzieckiem, któremu za zimno. Motor niech sobie wybije z głowy (ojciec, nie dziecko!), bo się zabije. No żeż...
              • nangaparbat3 Re: nangaparbat 18.10.11, 22:09
                kobieta306 napisała:

                > Mario - trafiłaś na artystę, który dusi się w małżeństwie, który potrzebuje prz
                > estrzeni, którego ta szażyzna zycia dobija, który widzi piękno konia w galopie
                > ale nie widzi piękna opłakanego dziecka. Przykre to, ale tak ma sporo panów, że
                > rodzina jest dla nich więzieniem.

                Zdarzaja sie i kobiety co tak maja, ale raczej sie do tego nie przyznaja. I czesto doprowadzaja - nieswiadomie - do rozwalenia malzenstwa przez meza, tak aby on bral za to calkowita odpowiedzialnosc.
            • nangaparbat3 Re: nangaparbat 18.10.11, 22:06
              To widac za dlugo to ciagneliscie. Znajomi czekali do matury syna - wiec ja oblal. Czekanie nie ma sensu.
              Teraz odetchnij, a jak wyluzujesz, pogadaj z nim jak ulozyc Wasze stosunki tak zeby dziecku bylo mozliwie najlepiej. Juz bez wyrzutow i pretensji, one niczego nie pchna do przodu.
            • malgolkab Re: nangaparbat 19.10.11, 09:29
              maria220 napisała:

              >...tego mu nie moge wybaczyc ja bym pociagnela to malze
              > nstwo przynajmniej do czasu az synek bedzie troche starszy i szybciej zrozumie
              > wiecej spraw...
              tak, np. zrozumie, że małżeństwo rodziców to fikcja... myślisz, że dzieci tego nie widzą? braku miłości, czułości między rodzicami... myślę, że Twoim największym problemem jest fakt, że traktujesz syna jak dzidziusia, którym dawno przestał być
              • yoma Re: nangaparbat 19.10.11, 11:05
                Gorzej, że męża też.
    • der1974 Re: mój mąż wyprowadził się 18.10.11, 23:51
      Tja na pewno ma pasję i dlatego zostawił rodzinę. Weź zrzuć klapki z oczu i zobacz jak ma na imię ta pasja: Kasia, Ania czy Joasia?

      Naiwność kobieca jest masakrująca jak chodzi o wiarę, że facet się wyprowadza z domu bo ma pasję.
      --------
      5.3.11
      • plujeczka Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 07:58
        a jak sie nazywa ukochany "koń" artysty?-Ewa, kasia, Zosia , chodzi w spódnicy czy tez ujeżdża rózne konie. Boe jakaś ty naiwan, cóż "głupich nie sieją sami się rodzą"
        Wierzysz w to ,że zostawił rodzinę dla pasji? a do tej pory to mu nie przeszkadzało.Powiem tak jeden NASZ debilny krok lub wejscie do łózka z debilem powoduje ,że całe zycie mamy do d....zresztą może być końskiej,
        • anka_cyganka35 Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 08:22
          no dzieki Der smile że w końcu to napisałes. jakoże "pasja" to żeńskie imie to to jest jakas kasia, basia czy cuś
          • nangaparbat3 Der, Plujeczka, Anka 19.10.11, 20:27
            1. Na swiecie naprawde zyja ludzie, ktorzy dusza sie w zwiazkach, dla ktorych zwiazek nie jest tym co najwazniejsze, i naprawde nie kazdy odchodzi dlatego, ze sie zakochal w kim innym.
            2. Jesli nawet macie racje - czy to cokolwiek zmieni w sytuacji kobiety, ktora uznala rozpad swojego malzenstwa za dokonany, nie chce go ratowac, nie chce powrotow?
            No zmieni - bedzie ja tylko bardziej bolalo. To Wasz cel? Czy bezmyslna chec okazania sie madrzejszym za cene cudzego bolu?
    • ro35 Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 08:31
      nie proszę Pani (oraz innych udzielających się Pań)
      pasja to nie powód, to może wisienka na torcie,
      to bardzo ogólnikowo tutaj wspomniany "brak porozumienia", który można rozszerzyć zapewne na szereg innych poważnych problemów,

      podstawa w udanym związku to komunikacja,
      to zaczęło szwankować w moim małżeństwie, głównie poprzez paranoidalną osobowość mojej małżonki,
      tak, mam też swoje pasje (bo co to za życie bez), niestety nie są to Kasie, Basie i inne takie suspicious

      • zmeczona100 do Ro35 23.10.11, 00:31
        Czy możesz napisać coś o tym, w czym przejawiała się paranoidalna osobowość Twojej ex?
        Czy to oficjalna diagnoza, czy tylko Twoje przypuszczenia?
    • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 08:43
      nie wiem dziewczyny być może macie rację ze to inna kobieta a ja po prostu tak się ludzę, że to jednak nie dla innej mnie zostawił...w każdym razie nawet jeśli jest inna to jest to konsekwencja tego, że nasze małżeństwo było do dupy, próbuje sobie przypomnieć jakiś wzruszający moment w naszym małżeństwie, coś za czym tęsknię i jedyne co mi sie nasuwa to jakieś wspólne zabawy z synkiem, takich wspomnień ja i on prawie nie ma...
      • labadine Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 09:01
        Pieknie,zostalas zraniona i teraz syn stal sie moneta zamienna w stosunkach z mezem.
        • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 09:03
          czemu tak uwazasz?
          to ja wrecz blagam o to zeby spotykal sie z synem
      • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 09:32
        maria220 napisała:

        > nie wiem dziewczyny być może macie rację ze to inna kobieta a ja po prostu tak
        > się ludzę, że to jednak nie dla innej mnie zostawił...
        a co za różnica, skoro - jak napisałaś - nie kochasz go już, a małżeństwo było do dupy?
        • mozambique Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 10:41
          mozliwe ze maz popłynął - z jakąś osoba mocno zaangażowaną w tę fundację

          dlatego wciąz tam przesiaduje

          a nie puszczanie syna z ojcem do stajni bo jest zimno w pażdzierniku = żenada!
          • mozambique Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 10:42
            dokoncze -= jak najbardzije puszczac , ubierac na cebulkę i puszcac
            świeze powietrze, kontakt ze zwierzetami , uczenie stosunku do ziwerząt - same korzysci

            tylko pamietac o regularnym odrobaczaniu malucha !
            • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 10:47
              ale on sie o to wogole nie zapytal, mam go blagac czy jak?
              • yoma Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 10:53
                Ale o co miał pytać, na Boga? Skoro x lat temu postawiłaś sprawę arbitralnie, że dziecko jesienią na konie nie chodzi, bo zimno...
              • mozambique Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 12:53
                masz ciepło ubrac dzieciaka na spotkanie z ojcem i powiedizec mu ze go tatus zabiera do koników na całe popołudnie/rano/sobote/niedziele
                i męzowi to samo

                on na miejscu zacznie pilnowac dzieciaka , głowe i rece bedzie miał zajęte
                a jesli na miejscu ma jakąś kobiete to i ona sie przekona ze jej ukochany ma obowiazki rodzicielskie
        • argentusa Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 10:43
          No własnie, co za różnica?
          Przecież i tak nie tworzyliście dobrej rodziny. Po chusteczkę dociekać dlaczego.
          I podonie jak wyżej dziewczyny pisały: mi się wydaje, że Ty chciałąś go udomowić na 100%. Każda chwila z dzieckiem.
          Zwariowałabym. Nie wyobrażam sobie spędzania całego wolnego czasu z dziecmi! Co więcej, ja wiecej z wolnego czasu poświęcam sobie niż każdemu dziecku osobno. Boję się, ze udusiłabym się w macierzyństwie. A na pasje tez musi być w życiu czas.
          Może kłopot w tym, że duża częśc kobiet po prostu takiej pasji (p0ozadomowej) nie ma. I dlatego nie potrafi zrozumieć posiadających takowe.
          co do pasji męża autorki watku. Znajomo to wygląda - dzielę pasję Obecnego. Co prawda zaczęłam to robić gdy juz był "rozstany", ale niewykluczone, że koniom towarzyszy inna kobieta.
          Taki lajf.
          Ar.
          • yoma Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 11:01
            Może mnie zadziobią tu obecne panie, ale trudno.

            Mnie się obraz sprawy jawi tak: mąż zwiał w ostatniej chwili, póki mu małżonka nie obcięła resztek cojones. Sama pisze, że miłości dawno nie było, że trwali dla dobra dziecka, też nie wiem, co to za dobro, na razie pomijam - ale w tym trwaniu mężowi nic nie było wolno. Chciał iść na te cholerne konie z dzieckiem, to nie, bo zimno, ale bez dziecka nie pójdzie, bo tak sobie małżonka wyobraża szczęście rodzinne. Na motory nie pójdzie, bo się zabije. Mąż, nie dziecko, no kurcze żeż!

            Jak w ogóle można czegokolwiek zabraniać dorosłemu, odpowiedzialnemu, normalnemu człowiekowi?

            Człowiek, niezależnie od płci, musi mieć swój kawałek podłogi, który jest jego i od niego zależy, czy się nim podzieli, czy nie. Jak ten nieszczęsny mąż był przykuty do kaloryfera, to ja mu się nie dziwię, że zwiał, zwłaszcza że poza Kubą nic ich nie łączyło.

            A rachunki opłaca i Kubę chce zawozić do szkoły...
    • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 11:04
      jakie wy wszystkie wyrozumiałe i idealne żony! nie rozumiem w takim razie czemu rozpadły się Wasze małżeństwa, odczuwam w waszych wypowiedziach zgryźliwość i chęć dobicia mnnie bo niby jakim prawem nie rozpaczam za mężem(tak jak wiekszosc z Was) tylko próbuje sie z tym pogodzic, straszna nienawiścią zioniecie do ludzi
      • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 11:14
        maria220 napisała:

        > jakie wy wszystkie wyrozumiałe i idealne żony! nie rozumiem w takim razie czemu
        > rozpadły się Wasze małżeństwa, odczuwam w waszych wypowiedziach zgryźliwość i
        > chęć dobicia mnnie bo niby jakim prawem nie rozpaczam za mężem(tak jak wiekszos
        > c z Was) tylko próbuje sie z tym pogodzic, straszna nienawiścią zioniecie do lu
        > dzi
        niby czemu masz rozpaczasz? u mnie było podobnie - w momencie rozstania nie było juz miłości, byliśmy razem "bo dziecko". też nie rozpaczałam i nie czułam nienawiści, w zasadzie to nie czułam do męża juz wtedy nic... Twój mąż alimenty płaci - to jest coś na plus, bo odpada użeranie się, u mnie też - mimo wielu nieporozumień - ta kwestia była od początku dogadana. Skoro nie targaja Toba emocje, spróbuj na spokojnie z mężem omówić kwestię spotkań z synem, nie ingeruj w sposób w jaki chce czas z dzieckiem spędzać... chce rano wozić do szkoły - super, ty zaoszczędzisz ten czaswink chce wziąć na konie w jesienie -ok, ubierz cieplej i tyle. Piszesz, że mąż jest zawodowym kierowcą, że jeździł w trasy, więc dziecko i tak jest przyzwyczajone, że taty duzo nie było.
        • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 11:21
          i tak tez chce zrobic malgolka, chce z nim zyc w dobrych relacjach nie moge tylko patrzec na to jak syn widzi go rano przed szkola a potem cale popoludnie pyta mnie dlaczego taty nie ma, budzi sie w nocy i placze za nim, ja nie chce zeby on spedzal kazda wolna chwile z kuba ale narazie to wyglada tak ze przyjedzie po kube do szkoly widzi go raptem 5 minut i tyle w temacie tak na odczep sie, zeby uspokoic swoje sumienie no ,,przeciez widzialem sie z synem''
          • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 11:23
            powiedz synowi, że nie wiesz dlaczego tata tak robi i zaproponuj, by zapytał taty. Nie mów nic złego na ojca, nie krytykuj jego zachowania, ale też nie tłumacz...
          • argentusa Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 14:56
            A ja to widzę tak: masz własną wizję tego jak mąz powinien spędzac czas z dzieckiem. I odstepstwa od tej wizji sa traktowane jako "odczepne" a nie rzeczywisty kontakt z synem.
            Z drugiej strony piszesz, że nic nie czujesz do męża, ale "łudzisz się, że nie chodzi o inną kobietę".
            Albo tu jest sprzeczność, albo nic nie rozumiem.
            To nie chęc przyłożenia, tylko pokazanie jak sytuacja opisana przez Ciebie moze byc odbierana przez kogoś z zewnątrz.
            Żona nei byłam idealną, ale za to partnerką jestem genialną wink Bo nieuciążliwa i nieobciążająca faceta najmojszą wizją rodziny.
            Ar.
            • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 21:01
              argentusa napisała:


              > partnerką jestem genialną wink Bo nieuciążliwa
              > i nieobciążająca faceta najmojszą wizją rodziny.
              > Ar.

              Oj, nie chwal sie tak, bo w koncu zapeszysz tongue_out
              • argentusa Re: mój mąż wyprowadził się 20.10.11, 09:51
                hihihih, Nanga, ja to mam talent do wmawiania pewnych "prawd" hihihi. Taka jestem pewna swojej genialności, że Obecny tez w to uwierzył wink tongue_out
                • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 20.10.11, 14:13
                  smile
      • skwargosia Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 11:17
        dla większości facetów praca i pasja są na pierwszym miejscu. i tyle.
        i nie łudźmy się , że to zmienimy.żona i dziecko zajmuje najważniejsze miejsce w życiu mężczyzny zaraz po pracy i hobby.
      • yoma Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 11:56
        > jakie wy wszystkie wyrozumiałe i idealne żony!
        Jak wszystkie, z tobą włącznie.

        > nie rozumiem w takim razie czemu
        > rozpadły się Wasze małżeństwa
        Z różnych przyczyn, ale na pewno nie z takiej, że małżonkowie byli do siebie przywiązani... drutem kolczastym.

        > zgryźliwość i
        > chęć dobicia mnnie
        Któżby tam się i łakomił na Waćpani nędzne życie...

        > straszna nienawiścią zioniecie do lu
        > dzi
        Raczej przerażeniem, z powodu postępków niektórych ludzi.
      • ada828 Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 18:59
        Nie twierdzę, ze byłam idealna żoną. Mój mąż miał sferę dla własnych pasji, ale ja jej nie miałam. Rozminęliście się z oczekiwaniami, a teraz możesz usiąść ze swoim mężem i porozmawiać (kiedy już jest Was troje) , jak chcecie by wyglądało Wasze życie.
    • pendzacy_krolik Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 18:57
      to juz klasyka,ale powtorze,bo widze,ze kobiety sie nie zmieniaja: MEZCZYZNI ZAWSZE ODCHODZA DO INNYCH KOBIET. WYJATKAMI SA CI,KTORZY ODCHODZA DO INNYCH MEZCZYZN.
      • yoma Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 20:40
        Bzdura.
    • wendd Re: mój mąż wyprowadził się 19.10.11, 19:12
      Maria ja tak może z góry przeproszę - bo być może się mylę, ale po przeczytaniu wątku mam wrażenie, że tu być może wcale o dobro dziecka nie chodzi.
      Jest jakiś kryzys, mąż wyprowadził się z domu, ale Ty chyba wolalabyś aby wszystko zostało po staremu.
      I chyba używasz dziecka do wzbudzenia w facecie poczucia winy i zmotywowania go tym sposobem do powrotu do domu.
      Jeśli tak rzeczywiście jest to przyniesie to skutek odwrotny do zamierzonego.
      I może nie jest to niechęć do kontaktów z dzieckiem tylko niechęć do bycia obiektem manipulacji.

      Maria, a Ty masz jakieś swoje pasje i zajęcia? Może mąż chętnie posiedzi w domu z dzieckiem kiedy Ty wyskoczysz na swoje "konie"smile
    • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 07:39
      no wiec tą pasją okazała się blondynka, mój mąż wkopał się sam a dokładniej ta jego nowa lalunia dodała ich wspólne zdjecie na facebooka ze wspolnego wyjazdu, o którym mówił, że to wypad z kumplem w sprawie pracy...Bosze jaka ja naiwna bylam, łudziłam się, że to jednak nie dla innej mnie zostawił...że to tej wolności mu tak brakowało...że on taki szlachetny bo zawsze tak wszystkich zapewniał, że on to by nigdy w życiu rodziny nie zostawił, żony nie zdradził...
      • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 08:29
        W sumie i tak na jedno wychodzi - nie wyszlo wam, i trzeba zyc kazde z osobna. Pozdrawiam najserdeczniej, radze schladzac emocje, dla dziecka.
        A ex im bardziej deklarowal szlachetnosc i niezlomnosc tym bardziej sie wstydzi, wiec tym silniej temu wstydowi zaprzecza. Gdyby nie Syn, moglabys wdeptac go w ziemie, ale macie wspolna sprawe wazniejsza niz zdrady, blondynki i poronione deklaracje. Wiec w imie tej sprawy machnij reka na ostateczna przyczyne rozstania, nie wygarniaj exowi, spokojnie negocjuj zasady opieki nad synkiem, tak zeby malemu bylo dobrze, w ostatecznym rozrachunku tylko to sie liczy.
      • argentusa Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 14:10
        No to przynajmniej masz jasność sytuacji.
        Do tego co pisze Nanga dodałabym, że najważniejsze jest też to żeby Tobie było dobrze. I żebyś nauczyła isę, że zeczywistośc małżeńska to nie jest jedyna właściwa i najlepsza dla wszystkich rzeczywistość.
      • tautschinsky Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 20:56
        maria220 napisała:


        > że on to by nigdy w życiu rodziny nie zostawił, żony nie zdradził...



        Co miałby nie zdradzić? I niby dlaczego? Że już zaobrączkowany,
        to choćby się w małżeństwie paliło i waliło, żona chadzała wymięta
        i wrzeszcząca cały dzień, odmawiająca współżycia, ale że żona, no nie,
        to już tak na amen i koniec? To się zdziwiłaś, i nie ty jedna. O małżeństwo,
        męża, żonę, trzeba zabiegać a nie traktować jak "automat rodzinny" -
        bo tym dla wielu żonek ma być mąż: kasa do domciu co do złocisza,
        po pracy froterowanie podłóg, pranie, zajmowanie się dzieckiem, dziećmi,
        i potem jeśli łaskawie pani żona w papilotach uzna, że zasłużył piesek,
        szybciutki numerek. A tu zonk. Potrafi sobie znaleźć seksowną blondynę
        i hasać aż miło i błogo na sercu się robi big_grin
      • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 09:25
        maria220 napisała:

        > ...Bosze jaka ja naiwna b
        > ylam, łudziłam się, że to jednak nie dla innej mnie zostawił...że to tej wolnoś
        > ci mu tak brakowało...że on taki szlachetny bo zawsze tak wszystkich zapewniał,
        > że on to by nigdy w życiu rodziny nie zostawił, żony nie zdradził...

        a co to za różnica, skoro jak sama pisałaś małżeńswto było nieudane, chciałaś z nim być tylko aż dziecko nie będzie starsze, bo nic już do niego nie czułaś?
    • heksa_2 Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 19:10
      Niczego w życiu nie można być pewnym. A już na pewno wierności męża.
      • altz Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 19:11
        heksa_2 napisała:

        > Niczego w życiu nie można być pewnym. A już na pewno wierności męża.
        Ani wierności żony. wink
        • heksa_2 Re: mój mąż wyprowadził się 22.10.11, 21:59
          altz napisał:
          > Ani wierności żony. wink

          Ależ oczywiście. Ale autorka wątku pisała wcześniej, że jest pewna, że mąż nie wyprowadził się do innej i do tego odnosiła sie moja wypowiedź.
          • mozambique Re: mój mąż wyprowadził się 23.10.11, 13:51
            a jak autorka na ta fotek wpadła?
            skoro o instnieniu drugiej pani nie miala pojecia a fotke byla na profiu owej pani ?????
            • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 23.10.11, 15:19
              A mało to na świecie życzliwych????
              ot chocby na tym forum - wystarczy przejrzeć wątek, by zabrać się za przeszukiwanie netu.
            • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 23.10.11, 21:38
              mam męża w znajomych na fb i on dodał że lubi owo zdjęcie, aa wiec automatycznie widziałam to na swoim fb i obejrzałam sobie jej galerię
              • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 09:33
                jak można byc tak głupim, mam na myśli Twojego męża?

              • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 09:36
                swoją drogą ja też niezły muł, bo uwierzyłam w te jego konie po Twojej opowieści. Jednak babeczki dobrze od razu sprawe wyczuły, że to jakas blond klacz musi być wink
                • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 10:00
                  kobieta306 napisała:

                  > swoją drogą ja też niezły muł, bo uwierzyłam w te jego konie po Twojej opowieśc
                  > i. Jednak babeczki dobrze od razu sprawe wyczuły, że to jakas blond klacz musi
                  > być wink

                  ale co to za różnica? pani napisała tak nasze małżeństwo było do dupy, próbuje sobie przypomnieć jakiś wzruszający moment w naszym małżeństwie, coś za czym tęsknię i jedyne co mi sie nasuwa to jakieś wspólne zabawy z synkiem, takich wspomnień ja i on prawie nie ma... więc teraz zachowanie typowe dla psa ogrodnika...
                  • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 10:41
                    no ja myślę, że teraz tak brutalnie dotarło, że skoro jest inna kobieta, to szanse/nadzieje na odbudowę związku, które pewnie gdzies tam były, są nikłe. Poza tym to jednak boli gdy sie naocznie zobaczy swoja nastepczynię, niezaleznie od wszystkiego co było. Nie nalezy równiez wykluczyc, że owa blond klacz była wczesniej w zyciu męza obecna i przyczyniła sie skutecznie do tego, że mąż się oddalił.
                    • mozambique Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 10:47
                      a równie dobrze mogal pojawic sie niedawno , jako efekt a nie pzryczyna wyprowadzki

                      a panstwo są po rowodzie? ( byla mowa o alimentach)
                      • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 10:52
                        autorka wspomina, że do rozpadu małżeństwa przyczyniła sie praca za granicą.
                        Może blond klacz poznana została za granicą?? Czy to byłoby autorko wątku realne??
                        • nangaparbat3 kobieto 306 24.10.11, 19:30
                          kobieta306 napisała:

                          > autorka wspomina, że do rozpadu małżeństwa przyczyniła sie praca za granicą.
                          > Może blond klacz poznana została za granicą?? Czy to byłoby autorko wątku realn
                          > e??

                          A co Ci do tego?
                          • kobieta306 Re: kobieto 306 24.10.11, 19:52
                            mi absolutnie nic do tego. Tobie też nic do tego co autorka ma zrobić. Każdy pisze jak uważa. Jeden rozprawia się z rzeczywistością tak, że przechodzi nad nią do porządku dziennego, a inny (np. ja ) woli wszystko wiedzieć i rozbiera na atomy (może niepotrzebnie, może potrzebnie - jeśli komuś to pomaga). Zadając pytanie na forum każdy liczy się z tym, że pojawią się różne odpowiedzi, także skrajne od jego poglądów. Taki jest świat. Każdy jest inny. Dlaczego uważasz, że jedynie słuszne jest Twoje podejście, czyli w tym wypadku zapominamy o temacie i życie idzie dalej i nie rozmawianie o przyczynie/skutku w postaci kochanki? Ty tak umiesz, ja tak nie umiem. Uważasz, że dlatego jesteś lepsza? Jesteś po prostu inna. I ja jestem inna. I autorka wątku jest inna.
                      • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 11:32
                        nie jestesmy po rozwodzie, on wyprowadzil sie poltora msca temu z domu, narazie płaci alimenty ale nie wiem jak dlugo to potrwa...
                    • maria220 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 11:29
                      jestem o tym przekonana, że to trwa już dłużej ona mieszkała w Birmingham a mąż tam często przebywał gdy był na wyjeździe w pracy...
                      • on.a29 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 13:23
                        Skoro nie ma między wami miłości dlaczego Ci żal? Nie rozumiem....odpuść
                        Sama piszesz o braku porozumienia.....że męczyłaś...żal Ci, że kogoś sobie znalazł???
                        Ty go nie kochasz, on Ciebie..... to co...do końca życia ma być sam?
                        Nie płacz tylko weź się w garść i nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma....
                        • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 13:33
                          to chyba nie jest takie proste, bo wiele wskazuje na to, że ta klacz została znaleziona dużo wczesniej, podczas pracy w Anglii, zatem to, że on sobie kogoś znalazł w trakcie trwania małżeństwa nie jest zbyt ok i rzuca ciut inne światło na sprawę. Oczywiście klacz nie jest winna tylko mąż. Oczywiście można dyskutowac, że zdrada jest wynikiem, a nie przyczyna itd. Dla mnie jednak całość nie jest tak prosta jak sugerują poprzednicy.
                          • on.a29 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 13:42
                            Ok, nie twierdzę, że facet zachował się ok....
                            Ale skoro ona go i tak nie kocha - a nie wynika z informacji, że dopiero teraz przestała go kochać - to nie ma co mieć żalu o coś co tak naprawdę nie trwało tak jak trwać powinno....

                            • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 13:47
                              jasne, że można mieć żal i to spory żal. Zona zawiodła, facet zawiódł na całej linii. Gdyby nie ta trzecia może nie byłoby aż tak źle jak jest teraz. Trudno oceniac, bo nie znamy szczegółów.
                              Praca na emigracji, samotność itd. skłaniaja do "oddalenia" się od rodziny jesli w okolicy pojawi się blond klacz.
                              Żal jednak jest jak najbardziej zasadny i doskonale rozumiem autorkę wątku.
                              • on.a29 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 13:55
                                A ja nie do końca ją rozumiem....tak jak ktoś już tu napisał - mąż pracował jako kierowca - z racji tego zawodu miał ograniczony kontakt z dzieckiem...
                                Nie odmawia płacenia alimentów - autorka z góry zakłada, że nie wie jak długo to będzie trwało - a może będzie trwało bez problemów.
                                Facet odbiera dziecko ze szkoły...więc ma kontakt z dzieckiem.
                                Owszem idealnie by było gdyby byli ze sobą - ale dziecko nie powinno być powodem bycia ze sobą gdy miłości nie ma.
                                Lepsze zdrowe relacje osobno, z nowymi partnerami, niż kłótnie, żale i obojętność razem.
                                Takie jest moje zdanie....
                                • mozambique Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 13:57
                                  no ale do tego jednak przydalby sie normalny rozwód
                                  • on.a29 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 14:07
                                    I taki pewnie będzie...jeszcze raz - bo nie chce tego tłumaczyć - nie neguję zdrady w tym przypadku....ale nie wiemy co dokładnie i kiedy się stało.
                                    Jak w wielu przypadkach na forum znamy tylko opinię i wersję jednej ze strony smile
                                    Panią blond klacz mógł poznać w Anglii ale związać się z nią mógł dopiero teraz....
                                    Skoro się wyprowadził, ma prawo spotykać się z kim chce.....
                                    Powiedział jej, że jej nie kocha - nic nie ukrył, nie zataił
                                    A jak zdradził wcześniej....trudno, takie życie, nie on pierwszy i nie ostatni....
                                    Jeszcze raz podkreślam....autorka sama zaznaczył, że nie był to związek idealny, miłości nie było od dawna-cytuję słowa autorki " mimo ze minal miesiac wiem i czuje ze jesli chodzi o mnie i o niego to decyzja jest sluszna, bo meczylismy sie oboje cholernie w tym zwiazku"

                                    Wiec niech autorka przestanie się ŻALIĆ...ZASŁANIA SIĘ DOBREM DZIECKA...a dobro w tym przypadku to rodzice ale nie za wszelką cenę razem.

                                    Facet nie zostawił jej bez niczego...płaci na dziecko, opłaca rachunki, kredyty!
                                    A jakiś kontakt z dzieckiem ma....i dramatyzować w tym przypadku według mnie nie ma o co....dopiero minął miesiąc.


                              • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 14:03
                                kobieta306 napisała:


                                > i w okolicy pojawi się blond klacz.

                                nie podoba mi się określanie ludzi nazwami zwierząt, a Ty robisz to juz chyba 10 raz... co to ma na celu?
                                • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 14:14
                                  to jest tylko nawiązanie do oficjalnych zainteresowań męża, czyli jego pasji jaką były rzekomo konie. Taka była oficjalna wersja, która autorka była karmiona przez długi czas, zanim sama nie odkryła prawdy, że chodzi o inny rodzaj pasji.


                                  To nie ma nic na celu. Nie podobaja Ci się moje wątki dodaj mnie do wygaszonych i nie bedziesz musiała czytać. Proste.
                                  • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 14:16
                                    kobieta306 napisała:

                                    > To nie ma nic na celu. Nie podobaja Ci się moje wątki dodaj mnie do wygaszonych
                                    > i nie bedziesz musiała czytać. Proste.
                                    napisałam co mi się nie podoba, więc się nie unoś. Nie znam Cię, ani Twoich poglądów na każdy temat, denerwuje mnie po prostu nazywanie ludzi nazwami zarezerwowanymi dla innych gatunków.
                                    • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 14:21
                                      a mnie denerwuje, że dorosły facet ucieka do kłamstw, że potrzebny jest w fundacji, bo go konie potrzebują, a chodzi o kochankę.
                                      • malgolkab Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 14:24
                                        kobieta306 napisała:

                                        > a mnie denerwuje, że dorosły facet ucieka do kłamstw, że potrzebny jest w fun
                                        > dacji, bo go konie potrzebują, a chodzi o kochankę.
                                        a to swoją drogą.
                            • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 19:34
                              on.a29 napisała:


                              > Ale skoro ona go i tak nie kocha - a nie wynika z informacji, że dopiero teraz
                              > przestała go kochać - to nie ma co mieć żalu o coś co tak naprawdę nie trwało t
                              > ak jak trwać powinno....
                              >

                              Ale połowa forum ją nakręca i zamiast pomóc jej skupić uwagę na tym, co będzie, na ułożeniu sobie zycia, na wszelkie sposoby zmusza do koncentrowania się na romansie męza i rozpamiętywaniu go.
    • der1974 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 14:06
      Sprostuję tylko że der nie jest babeczką tylko normalnym facetem z jajami.

      Nanga nie masz racji - dziewczyna pyta co uważamy. Wiec każdy ma prawo napisać nawet to co bolesne. Poza tym ilzuje do niczego dobrego nikogo nie zaprowadziły.
      • nangaparbat3 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 19:39
        Z izlujami wink różnie bywa.
        Czasem pomagają przetrwać najgorsze, a potem i tak już wszystko jedno.
        Jak ktoś odchodzi, i mówi że nie kocha, to nie ma sensu się w tym grzebać, tylko uznać fakty.
        • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 19:58

          Ty tak uważasz i ja to akceptuję. Dlaczego zatem Ty nie możesz zaakceptować, że ktoś ma inne poglądy od Twoich?
          Autorka zadaje pytanie, wspomina o pracy za granicą i o wielu drobnych faktach. Toczy się dyskusja. Ty podsumowujesz mnie - kobieto306 a co cie to wszystko obchodzi? No nic mnie to w sumie nie obchodzi. Piszę swoje myśli związane z tym tematem. Staram się przedstawić swój punkt widzenia. Czy pomagam nie wiem. Może byc tak, że szkodzę. Ale nie robie tego świadomie ani celowo. Po prostu jestem taka. Nie chcesz nie czytaj. Wygaś mnie. Ale pozwól żyć/pisać ludziom innym niz Ty. Każdy jest inny i każdy ma na te jedną sprawe swoje własne zdanie. Kim jesteś, że mówisz iż moje zdanie jest złe? Jest po prostu różne od Twojego. Tylko tyle.
      • kobieta306 Re: mój mąż wyprowadził się 24.10.11, 20:20
        zgodzę sie z tym co pisze der1974. Iluzje nie są dobre. Brutalne uświadomienie rzeczywistości działa na niektórych lepiej niż psychoterapia na innych. Może na autorkę tak właśnie zadziała fakt uświadomienia i ulokowania w czasoprzestrzeni tej nieszczęsnej kochanki, o która nanga ma do mnie żal, bo stale o niej nawracam. Mogę?
        Poza tym każdy ma prawo napisać to co sądzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka