Proszę poradzcie:
Mój mąż chce mojej winy w rozpadzie małżeństwa, taki chwyt reklamowy

jako zarzuty podaje moje bałaganiarstwo: świadek mama, na która mam dowody że nie kontaktowała się z nami przez ostatnie 3 lata + zdjęcia, i tak zobaczyłam wnętrze jakiegoś kibelka gdzie leżą jakieś dwa niedopalki, zdjęcia kup na trwaniku nie wiem jakim i nie wiem gdzie ( domyślam się że chodzi o trwanik przed domem, gdzie dostęp mają wszystkie koty z okolicy ale to pewnie nasz pies zrobił), zdjęcie zapchanego zlewu, obok stoi kret.
Pozatym mam być pijaczką, na co ma zdjęcia sztuk 5 gdzie razem pijemy piwo, i moje na przestrzeni 10 lat z 6 gdzie piję piwo, wino, nic strasznego i wszystko w kulturalnych warunkach.
Czy te dowody mają sens?
A