blue_ania37 16.02.12, 09:27 Mój mąż zabrał mi nawet odkurzacz Znikł czajnik, mikrofalowka... Wysyłam do niego smsy czy mogę zadzwonić dzo dziecka. i jest cisza? Co mogę zrobić? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 10:10 zadzwonić do dziecka bez uprzedzenia kupić nowy odkurzacz i czajnik (ceramiczny zdrowszy) mikrofalówka nie jest zdrowa podobno niech sobie ma i niech się cieszy jak dziecko? Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 10:20 nie wiem... bo nie odbiera tel tych rzeczy mi nie zal.... tylko malego mi brak i zal... A Odpowiedz Link
czlowiek-na-torze Re: co zrobić? 16.02.12, 12:59 > mikrofalówka nie jest zdrowa podobno Brednie. Jest tak samo niezdrowa lub zdrowa jak każda inna kuchenka. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 13:20 bzdury jeśli jedzenie traktujemy jako substancję chemiczną, której cząsteczki w jakikolwiek sposób trzeba wzbudzić - czyli dostarczyć energię - to masz rację rówie dobrze możemy spróbować wzbudzać te cząstki bombardując je promieniami roentgena ale jesli uznamy, że ważna jest tez jakość energii dostarczanej organizmowi, to poczytaj o energii życia czy żywotnej (różnie zwanej) - i o zdjęciach tej energii choćby w przypadku nasion gorczycy, bo ta ma tę energię wyjątkowo silną po wzbudzeniu mikrofalami ta energia podobno zanika - piszę podobno, bo aż tak się nie zaangażowalam w temat, żeby sobie to udowadniać Odpowiedz Link
czlowiek-na-torze Re: co zrobić? 16.02.12, 13:41 > to poczytaj o energii życia czy żywotnej (różnie zwanej) O matko, o energii życia! Może jeszcze o świecowaniu uszu, różdżkarstwie, tarocie i homeopatii... > i o zdjęciach tej ener > gii choćby w przypadku nasion gorczycy, bo ta ma tę energię wyjątkowo silną > po wzbudzeniu mikrofalami ta energia podobno zanika To co powyżej napisałaś wystawia fatalne świadectwo szkołom, które kończyłaś. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 14:04 nie za dobrze to wypada, jak usiłujesz oceniać czyjąś wiedzę i gotów jestes i szkoły oceniać nei sądziłam, że wiedząc o energii choćby nasion, z czego wypływa z kolei makrobiotyka, co z kolei bywa ratunkiem w przypadkach nowotworu - wystawię złe świadectwo szkołom, które kończyłam, a które dobrze się mają - mam jednak cichą nadzieję, że ludzie nadal będą mogli się w tych moich szkołach kształcić, nawet wbrew Twojej opinii świecowanie uszu bywa pomocne - ale tu musiałbyś porozmawiać z tymi, którzy to zastosowali, homeopatia na mnei nei działa, ale na innych tak - no, tez możesz apteki usiłować zamykać, bo tam sa preparaty homeopatyczne sprzedawane gronkowca pokonałam m.in. miodem manuka, ale to chyba tez nie najlepiej... kurczę, no, zasmuciłeś mnie swoją ignorancją jak czegoś nei wiem, jednak próbuję najpierw się zorientować w temacie, a nie krytykuję szkół, które ktoś skończył - i chyba z tym lepiej się czuję niż z takimi tekstami jak Twój no, szkoda, szkoda Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:35 Czy widziałaś osobę, która pokonała nowotwór przy użyciu makrobiotyki? Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 14:44 czy jeśli nie widziałam, to jestem Bogiem, którego decyzją coś ma sens albo nie? wolę w takiej roli nie występować, dlatego wierzę, że coś jest dobre nawet, jeśli pomoże jednej tylko osobie o wspomaganiu wyleczeń makrobiotyką słyszałam i akurat mnie to wystarczy podobnie jak wiem, że poduszki i materace z gorczycą (ziarnem, bo łupianmi dużo słabiej) działają podobnie wiem o działaniu lampy bioptron i paru innych rzeczy - ale uspokoję Cię - nie narzucam swojego punktu widzenia, nie mam wiedzy absolutnej, a ludzkość wciąż się uczy - ciekawa jestem, jakie metody leczenia będą na porządku dziennym za 200 czy 500 lat nie sądzę, że te opisywane w najlepszych obecnie podręcznikach, my jesteśmy tylko na etapie prześciowym, tak jak byli ludzie 200 czy 500 lat temu Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:49 Pytałam, bo ja nie widziałam i nie znam nikogo kto widział; stosuję EBM i dlatego pytam o fakty, nie o wiarę. Ale dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 14:52 jeśli masz potrzebę stosowania ebm, to poczytaj, gorąco polecam, dane o stosowaniu soku z noni to nei zastępuj, ale wspomaga i tu już znam konkretne osoby, które sobie pomogły Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: co zrobić? 16.02.12, 21:40 EBM jest wygodne- to jedyna jego zaleta. ja tam zdecydowanie wolę własną wiedzę i rozsądek Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 16.02.12, 22:29 > EBM jest wygodne- to jedyna jego zaleta. > > ja tam zdecydowanie wolę własną wiedzę i rozsądek Nie, teraz to mnie absolutnie oczarowałaś )))) O tym samym rozmawiamy, tak? O medycynie opartej na faktach, od której Ty wolisz własną wiedzę i rozsądek, bo jedyną jej zaletą jest wygoda???? ROTFL Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: co zrobić? 16.02.12, 22:36 O tym samym Ale ja wywrotowiec jestem www.termedia.pl/Spojrzenie-klinicysty-standardy-to-nie-dogmaty-r-nRozmowa-z-prof-Tadeuszem-Tolloczka,12,16730,0,0.html Moim priorytetem nie jest ochrona własnego tyłka, więc dlatego mam taki stosunek do EBM Zresztą EBM jest przereklamowane, a w dodatku trzeba by było uznać, że początki medycyny sięgają powstania EBM i że do dzisiaj część tej medycyny nie istnieje (bo nie ma jej w EBM ). Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 16.02.12, 23:12 Upraszczasz mówiąc "ochrona własnego tyłka", i trywializujesz. "Standardy to nie dogmaty", ale jakby mocno się przydają, choćby po to, żeby świadomie można było od nich o parę kroków odejść. W Polsce "radosna twórczość" wśród medyków zawsze była radośnie praktykowana, mogłabym o tym długo mówić, ale to forum to nie jest odpowiednie miejsce. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 17.02.12, 07:37 różnie to bywa z medykami, nie jest dobrze uogólniać generalnie najlepsz eefekty póki co przynosi konwencjonalna medycyna plus praca nad psychiką plus każda metoda, która realnie pomaga i w którą się wierzy z kolei bez pracy nad psychiką, jeśli np. odrzuca się w jakis sposób świadomie czy nieświadomie chemię w przypadku leczenia nowotworu, możemy sobie bardoz prosto utrudnić albo uniemożliwić leczenie Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 17.02.12, 09:39 lampka_witoszowska napisała: > różnie to bywa z medykami, nie jest dobrze uogólniać > > generalnie najlepsz eefekty póki co przynosi konwencjonalna medycyna plus praca > nad psychiką plus każda metoda, która realnie pomaga i w którą się wierzy > > z kolei bez pracy nad psychiką, jeśli np. odrzuca się w jakis sposób świadomie > czy nieświadomie chemię w przypadku leczenia nowotworu, możemy sobie bardoz pro > sto utrudnić albo uniemożliwić leczenie Z tym się mogę zgodzić w całej rozciągłości; uważam też że jakaś tam skuteczność, którą mają niektóre metody niekonwencjonalne, wynika głównie z jej wpływu na psyche. Mózg jest nadrzędny, ma wpływ na system immunologiczny i co za tym idzie na walkę z infekcjami i nowotworami. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: co zrobić? 17.02.12, 09:53 > Upraszczasz mówiąc "ochrona własnego tyłka", i trywializujesz. Ależ oczywiste, że upraszczam Chodzi mi tylko o to, że medycyna "w moim wykonaniu" to EBM razem z własnym doświadczeniem oraz aktualną wiedzą, a nie tylko "od - do", czyli czyste EBM. Może i jest to radosna twórczość, ale jeśli daje oczekiwany rezultat, to wolę ją od sztywnych standardów. Odpowiedz Link
czlowiek-na-torze Re: co zrobić? 16.02.12, 15:17 > o wspomaganiu wyleczeń makrobiotyką słyszałam i akurat mnie to wystarczy > (...) > podobnie wiem o działaniu lampy bioptron Ale czy Ty w ogóle rozumiesz różnicę pomiędzy korelacją a koincydencją? Chyba nie, skoro takie duby smalone prawisz... Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 17.02.12, 07:42 twoja potrzeba wyżycia się za coś na kimkolwiek jest normalnie paskudna jeśli przyniosło ci na chwilę radość to, co napisałeś - to w sumei się cieszę - na szczęście tylko ktoś, kto jest dla mnie autorytetem wyda o mnie opinię, która wezmę pod uwagę już pomijając dziedzinę, w której czuję się dość pewnie, by podejmować dyskusje (dyskusje, podkreslam, nie głupkowate przepychanki) ale swój problem jednak spróbuj załatwić jakoś inaczej niż rozdając ciosy w ciemno Odpowiedz Link
mayenna Re: co zrobić? 16.02.12, 10:41 Ania, można takie sprawy załatwić formalnie.Zgłosić na policję, że mąż wynosi wspólne rzeczy z domu. Przynajmniej dzielnicowy z nim porozmawia. Zależy jak się silna czujesz i co chcesz osiągnąć. Odpowiedz Link
kobieta306 Re: co zrobić? 16.02.12, 10:50 musisz wyjśc z założenia, że cokolwiek tutaj napiszesz, to on to przeczyta. Nie ujawniaj zatem zbyt wiele. Odpowiedz Link
inna_nowa_ja Re: co zrobić? 16.02.12, 11:02 Ania jak to nie możesz zadzwonić do dziecka? Nie pytaj tylko dzwoń. Mój m nie odbiera ode mnie telefonów i jak dzieci chcą z nim porozmawiać to ukrywam numer, wtedy dopiero odbierze(: Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: co zrobić? 16.02.12, 11:39 Z tym nie odbieraniem telefonów... Moj eks tez ode mnie nie odbiera, gdy pisze mu, ze to dzwonia dzieci to pisze" że nie może rozmawiać i, ze zadzwoni jutro. Może." ... Potem oczywiście do nich nie odzwania. To jest skuuurr...wy..syńsko za przeproszeniem, bo zdarza się notorycznie. Co ja teraz robię? Uderzyłam w stół. Gdy dzieci mi mówią, żebym zadzwoniła do taty mówię, że... tatuś widział, że dzwoniliście i jak będzie chciał sam zadzwoni...Pomału ich przyszykowuje na mniejsze rozczarowanie. Przestałam być już niańką, wychowanką, sekretarka, etc. dorosłego mężczyzny. ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 12:27 Zadzwoniłam, 10 razy, 3 smsy zero... Kużwa....nie ogarniam tego.... Mam doła jak cholera....wiem, że dam radę...ale teraz ciężko... Mam w d...jego odkurzacz....nie o to w życiu chodzi Mi chodzi tylko o Szyma...tesknię i tylko chciałam powiedzieć, że pamiętam. Nie lubię Was faceci...tak do końca... pewnie mi minie...ale dziś mam wkurw... Odpowiedz Link
sonia_30 Re: co zrobić? 16.02.12, 12:54 A od kiedy Dziecko jest z Tatą? I kiedy wraca? Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 12:58 od soboty... do poniedzialku... chcialam tylko pogadac ma niecale 5 lat A Odpowiedz Link
czlowiek-na-torze Re: co zrobić? 16.02.12, 13:00 > pewnie mi minie...ale dziś mam wkurw... Zdrowy objaw! Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 13:22 tylko gdzie te zastępy rycerzy występujących w obronie kontakatów dziecka z rodzicem hehe Odpowiedz Link
tom-74 Re: co zrobić? 16.02.12, 13:33 lampka_witoszowska napisała: > tylko gdzie te zastępy rycerzy występujących w obronie kontakatów dziecka z rod > zicem > hehe > Tu chyba nie doszło do jakiegoś rażącego naruszenia. W końcu oboje to chyba ustalili. Pozwolisz, że cacytuję: blue_ania37 napisała: > od soboty... do poniedzialku... > chcialam tylko pogadac ma niecale 5 lat Nie chcę tu nikogo tłumaczyć, ale telefony mają to do siebie, że padają na mrozie. Mój się zbiesił na tyle, że przestał grać dzwonki. Wyświetla, że jest połączenie, ale zero dźwięku i wibracji. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 13:51 to trzeba zwyczajnie wymienić na lepszy model, że tak to ujmę a ja nie o zakazie spotkań, tylko zwykłym telefonie do, było nie było, małego dziecka... jakoś nei wzięłam pod uwagę, że Ania dopiero po jednorazowym przypadku nieodbierania telefonu opisała problem z tą formą komunikacji Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:01 On wogóle nie odbiera ode mnie tel... dziecko dałam...bo nie chciałam walki o dziecko itp... Ale drodzy Panowie nie miejcie do mnie żalu itp...ale niektórzy nie zasługują na to, żeby mieć dziecko i coraz bliższa mi idea...ograniczenia praw bo zwyczajnie, i tak poprostu z chamidłem się nie da dogadać. Telefon mu się nie zwiesił:0 przysłal mi smsa że mam się odpier... A Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:04 Współczuję... i naprawdę nie wiem co można zrobić, żeby do takiego tumana cokolwiek dotarło Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 14:05 można wnioskowac o sądu o krótsze i częstsze spotkania, tym bardziej, Aniu, że już opisywałaś reakcję dziecka na KONIECZNOŚĆ takich spotkań Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:36 Chyba jest to jakiś pomysł... zachowaj te jego cudne sms-y i wnioskuj jak wyżej. Odpowiedz Link
tom-74 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:11 Obrał taktykę wkurzania Cię. Wie, że informacje o dziecku są dla Ciebie ważne i to wykorzystuje. Bądź silna. Dziecku przy ojcu nic się nie stanie, a jakby nie daj... nawet, sam zadzwoni. Ty wykorzystaj ten czas dla siebie. Idź do fryzjera, kosmetyczki, na basen, babskie pogaduchy, dyskotekę. Pobaw się i nie myśl za dużo Nie dzwoń i nie wysyłaj sms-ów. Po co masz się wkurzać? Po co masz dawać satysfakcję i poczucie przewagi? /T Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:19 Ja ze sobą sobie poradzę Na dyskotekę nie...ale do fryzjera i owszem. Nie rozumiem tylko czemu i dlaczego? Ja byłam bardzo ugodowa i przegrywam na tym... trzeba krótko za mor...wtedy jest posłuch A Odpowiedz Link
tom-74 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:53 blue_ania37 napisała: > Ja ze sobą sobie poradzę > Na dyskotekę nie...ale do fryzjera i owszem. > Nie rozumiem tylko czemu i dlaczego? > Ja byłam bardzo ugodowa i przegrywam na tym... > trzeba krótko za mor...wtedy jest posłuch > A Eskalacja nie jest chyba dobrym rozwiązaniem, ale takie ciągłe uleganie też. Czasem można a nawet trzeba pokazać pazurki... ale żeby tak od razu za mor... ? Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:57 jak nie za mor to za co? Wnerwia mnie to wszystko i tyle...piszę coby się uspokoić ale średnio pomaga A Odpowiedz Link
inna_nowa_ja Re: co zrobić? 16.02.12, 14:26 współczuję Aniu, mam to samo, inwektywy i nie odbieranie telefonów, pajac i tyle. Mój wie, że ja jestem bardzo związana z dziećmi i wie, jaki ból mi zadaje(: Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 16.02.12, 14:35 przysłal mi smsa że mam się odpier w ten sposób usiłuje wyznaczyć granicę mamusinej troski. w zupełności go rozumiem Kiedy dawno temu bywała u nas pasierbica lat 7, mój M odbierał dziennie 2-3 telefony - daj mi "X" do telefonu - i pytania: a co jadłaś, co piłaś, a nie tęsknisz?, a kupka zdrowa itp... I dziewczynka zamiast zajmować się sobą, pół dnia dziewczyna spędzała na opowiadaniu mamusi co robi, czy samochodzie jest przypięta, czy rosołek nie za ciepły itp. W końcu wyjechaliśmy na długi weekend, telefony zostały w domu. jeden wieczór było pytanie: czemu mama nie dzwoni? Bo nie mamy telefonu. I ryk, bo jak mama nie porozmawia to będzie awantura i ona musi natychmiast rozmawiać z mama. Ja chce natychmiast rozmawiać z mamą! - Nie mamy telefonu, wiec poczekasz do jutra na kontakt z mama. -Ale ja muszę TEEEERAAAZ! -nie Ex mojego m dzwoniła chyba cała noc , ale i tak nikt nie słyszał. Od tego czasu oduczyła się i jedynie w wakacje - 1 telefon na 3-4 dni. I jakoś się nie rozpadła. Ani córka ani mamusia Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:39 Ja nie dzwonię codziennie. Jeden telefon na 5 dni to faktycznie nadmiar? nie uważam. Dziecko nie jest z nim bo on jest w pracy...wczoraj też z nim wieczorem nie był bo musiał powynosić z domu sprzęt, którego wcześniej nie wyniósł. On ma niecałe 5 lat i jest ze mną zwiążany, chciałam tylko powiedzieć, że kocham, a ni ewypytywać się o kupkę...litości! A Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 16.02.12, 14:41 Wydaje mi się, ze 5 latek wie, że go kochasz i 5 dni bez zapewnień, ze mamusia go kocha, dla jego rozwoju będzie w sam raz. Powoli czas aby przestawał być z tobą tak bardzo związany. Tez mam syna wiem o czym mówię. Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 16.02.12, 14:45 Jak będzie płakał po powrocie do domu, że tęsknił za tobą, to po prostu ukochaj i powiedz, że tak to już jest, że dzieci jak się robią coraz większe to są coraz bardziej samodzielne i bywają coraz dłużej bez mamy. Tęsknota jest normalna. I tak bywa. A mamy kochają dzieci nawet jak ich nie widzą Jak nic nie powie, to nie mów nic i ty. Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:52 Kara, ten ojciec jest zwyczajnie nie w porządku, nie widzisz tego? Oczywiście że dziecko może obyć się przez 5 dni bez mamy, ale w czasach gdy tel.jest codziennym, powszechnie używanym narzędziem, jest zwykłą nieżyczliwością przez 5 dni ani razu nie pozwolić matce porozmawiać z dzieckiem. Mój 14-latek uwielbia jeżdzić do ojca mimo że jest bardzo ze mną związany, ale też zawsze bardzo tęskni i dzwoni co najmniej raz dziennie - czy jest w tym coś niewłaściwego? Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:49 tylko, że ja musze wytrzymać do poniedziałku... Nie jestem wariatką...ale człowiekiem i matką tego dziecka, opiekuję się nim kiedy mąż spędza czas u kochanki... Nie ograniczam mu żadnych praw...to on się wypiąl i bierze małego raz na dwa tyg, teraz ma zryw...bo niedługo sprawa rozwodowa a jeszcze alimenty nie są przyznane:0 więc tatuś wziął dziecko na ferie i nawet nie chciał wziąść szamponu i mydła bo mu kupi Nie wydaję mi się, że właściwą formą pomiędzy rodzicami jest forma nie odbierania tel i przysyłania smsów spier....zawsze będę jego matką a on ojcem. Dla jasności, pan tatuś ani razu nie zadzwonił i nie przysłał smsa jak młody A Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 16.02.12, 16:42 Aniu, ABSOLUTNIE uważam, ze postępowanie twojego EX jest nie w porządku. I nie powinien tak robić, bo to jest po prostu niegrzeczne wobec Ciebie, rzekłabym chamskie! I to jest jedyny powód, dla którego tak nie powinien robić. Ale jak rozumiem, w ogóle zalet ma nieco mniej od wad, dlatego jest ex a nie obecnym mężem, więc cudów kultury sie po nim spodziewać nie można... Ja się tylko "czepiam" powodów, które podałaś: że ty tęsknisz a dziecko jest z tobą zżyte. - to nie jest "dobry powód" To, że jest Ci źle bo twój ex to ostatni cham - to jest powód. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 16:45 Oki Kara Mia Ja przyjmuję krytykę i zawsze się zastanawiam... A Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 16.02.12, 16:55 Ja to Aniu rozumiem... ale tymi telefonami mu nie pomożesz. Tylko dziecku będzie gorzej. On ma źle bo rodzice sie rozstali. W takiej sytuacji myślę, że lepiej się skoncentrować jakie twoje działania dziecku przyniosą silę i ulgę , a nie czy radzisz sobie z twoja tęsknota. Wybacz, ale na tle tego co przezywa twoje dziecko, to ma niewielkie znaczenie. Siłę dziecku przyniesie twoja wiara w niego, że sobie poradzi z tym co nieuchronne a ulgę, że twoje emocje (np tęsknota, kochanie go itp) jego nie obciążają... Jak młody jest u taty i nie czuje się rewelacyjnie, to zapłakany ( nie daj boże) głos mamusi przez telefon : pamiętaj kochanie, ze ja Ci kocham, ulgi nie przynosi... Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 17:08 Wiem, że muszę mojemu dziecku postarać się zrozumieć, że u nas już tak będzie. Nie płaczę przy nim... Kiedyś dawno,....jak byłam jeszcze z panem tatą. Może żle się wyraziłam z tą tesknotą chciałam tylko zapewnić go, że pamiętam i dać mu wiarę, że jestem pomimo tego że w tym momencie nie jesteśmy razem. A Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 16.02.12, 14:47 mam nadzieję, że przynajmniej wasza "dorosła" satysfakcja była warta płaczu tego dziecka Odpowiedz Link
nowel1 Re: co zrobić? 16.02.12, 14:54 lampka_witoszowska napisała: > mam nadzieję, że przynajmniej wasza "dorosła" satysfakcja była warta płaczu teg > o dziecka Zgadzam się. Chory pomysł - po prostu uniemożliwić płaczącemu dziecku kontakt z matką. Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 16.02.12, 16:46 nie warta płaczu dziecka była nauka, że jak mama robi histerie ma napady kontroli otoczenia, to niekoniecznie jej trzeba ulegać i świat się nie kończy. Można żyć z tym i nie zwariować. I lekcja nr 2, że jak się nawet bardzo głośno ryczy, to nie dostaje się wtedy tego:czego się ZARAZ chce. Jak po latach się okazało, lekcje była warte o wiele więcej niż jedna awantura Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: co zrobić? 17.02.12, 07:44 i tak to sobie tłumacz, a nie będziesz musiała zmierzyć się z tym, co zrobiliście Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 17.02.12, 09:03 Tak se tłumacze, szczególnie jak widzę efekty obecnie, na co dzień. Odpowiedz Link
kara_mia "bo dziecko płacze" off top 17.02.12, 09:30 Jak już napisałam. Sytuacja : "I ryk, bo jak mama nie porozmawia to będzie awantura i ona musi natychmiast rozmawiać z mama" Lekcja 1. jak mama robi histerie ma napady kontroli otoczenia, to niekoniecznie jej trzeba ulegać i świat się nie kończy. To była lekcja praktyczna Lekcja teoretyczna tutaj : „Do szantażu trzeba dwojga. To duet a nie występ solowy i nie może się odbyć bez aktywnego uczestnictwa ofiary szantażu. Często wydaje się inaczej i próbujemy usprawiedliwić własne zachowanie. Zawsze łatwiej jest skoncentrować się na tym, co robi druga osoba, niż przyznać się ze mamy swój udział w zaistniałej sytuacji. Ale chcąc zapobiec dalszym szantażom, musimy również skierować uwagę na własne wnętrze i przyjrzeć się elementom, które doprowadziły do uczestnictwa w emocjonalnym szantażu. Mówiąc o uczestnictwie w szantażu, nie sugeruje ze go wywołaliśmy lub sprowokowałyśmy, lecz raczej ze pozwoliłyśmy by do niego doszło. Może nawet nie zdajemy sobie sprawy, ze czyjeś żądania są nierozsądne, wydaje się ze, kiedy prawie bez zastrzeżeń akceptujemy wolę drugiej osoby, to jesteśmy po prostu dobra żona, dobrym pracownikiem, córka czy synem, gdyż tak nas nauczono zachowywać się. Możemy również w pełni zdawać sobie sprawę z szantażu, ale czuć ze nie potrafimy mu się przeciwstawić, ponieważ presja, jaką wywiera na nas szantażysta wywołuje u nas niemal zaprogramowana reakcje i reagujemy automatycznie. „ szerzej tu : www.emocje.net.pl/szantaz-emocjonalny/ oraz tu www.gwp.pl/1108,szantaz-emocjonalny-jak-sie-obronic-przed-manipulacja-i-wykorzystaniem.html Lekcja 2. Cześć praktyczna : że jak się nawet bardzo głośno ryczy, to nie dostaje się wtedy tego czego się ZARAZ chce - Nie mamy telefonu, wiec poczekasz do jutra na kontakt z mama : mowa o 7 latce w towarzystwie ojca a nie 3 latku wśród obcych ludzi i bez widoku na kontakt z rodzicami! Lekcja teoretyczna tutaj : "Wśród małych tyranów są dzieci, które poprzez skrajnie agresywne zachowanie zdominowały otoczenie, takie, które konieczność panowania nad otoczeniem przerasta, i takie, które tłumią w sobie ataki wściekłości. Te ostatnie przyjmują raczej postawę odmowną, przyczajone obserwują sytuację i wycofują się w swój wewnętrzny świat, w którym relacje są jeszcze możliwe do opanowania. Spotykam również dzieci, które pozbawiono w którymś momencie poczucia mocy i dlatego są zagubione i smutne. Żyją w poczuciu doznanej krzywdy, załamują się, zapadają na choroby psychosomatyczne. Dzieci te są nieszczęśliwe - są więźniami swojej własnej władzy. Żyją w ciągłym niepokoju i całkowitym osamotnieniu. Potrafią brać, ale nie umieją dawać. W ten sposób zostają pozbawione doświadczenia miłości, która jest równowagą pomiędzy dawaniem a braniem. Napisałam tę książkę właśnie dla nich, ponieważ czeka je bardzo smutna przyszłość, jeśli we właściwym czasie nie znajdą u nas pomocy. Jeśli nie poczują się dobrze i bezpiecznie na świecie, nie podołają życiu. Droga do tego prowadzi nie poprzez panowanie nad otoczeniem, ale przez przyswojenie sobie szeregu umiejętności: czekania, przystosowania, znoszenia niepowodzeń, umiejętności pracy z lękami polegającej nie na ignorowaniu ich, lecz przeciwnie, na doświadczaniu ich i na przechodzeniu przez nie. Dzieci te nie przeczuwają jeszcze, że nie będą wolne, dopóki będą uzależnione od żądzy panowania." szerzej tu : www.dobreksiazki.pl/b3022-maly-tyran.htm Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: "bo dziecko płacze" off top 17.02.12, 11:40 widzę, że nadal masz wątpliwości, czy postąpiliście słusznie daj spokój teoriom, w dzieci naprawdę wystarczy się "wczuć", wtedy każde porozumienie jest możliwe o ile nie traktuje się dziecka jak głupka, którym ktoś steruje - i innych ludzi równiez jak głupków się nei traktuje, tylko jak ludzi, którzy z jakiegoś powodu mają jakieś obawy tak, można to ośmieszyć do woli, co komu potrzebne Odpowiedz Link
kara_mia Re: "bo dziecko płacze" off top 17.02.12, 11:50 1. wątpliwości nie mam i raczej w swojej wypowiedzi nie pisałam, że mam. 2. dzieci naprawdę wystarczy się "wczuć" - i wtedy wiadomo gdzie należy postawić granicę 3. czasem zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś steruje dziećmi i mam zaufanie do naszego spojrzenia. 4. ludzie maja obawy z różnych powodów. Nie mamy ochoty i nie widzimy powodu, aby dostosowywać nasze zachowanie i naszej rodziny komfort i spokój do obaw innych osób, szczególnie zakomunikowanych w sposób niemiły. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: "bo dziecko płacze" off top 17.02.12, 14:09 najwazniejsze w tym wszystkim, co nam się podoba, co nie i z czym wojujemy powinno być dziecko cholernie mnei wkurza, jak ktoś to dziecko olewa, tłumacząc, że to dla jego dobra mam nadzieję, że żadna next nie będzie ograniczać telefonów do dziecka ani dziecku dobrze robić takimi sposobami na "wychów", bo to się dla baby bardzo nieprzyjemnie skończy a dziecka, które dziwnym trafem znalazło się pod twoimi wpływami, mocno mi szkoda nie, nie przez mamę, której nei znam tylko dokładnie przez wasze zlekceważenie tego dziecka, którego nie trzeba ukształtować na swoją modłę, pokazując cokolwiek matce, tylko brać pod uwagę z realiami, w jakich żyje zero wyczucia zero Odpowiedz Link
kara_mia Re: "bo dziecko płacze" off top 17.02.12, 14:37 Z powodu pomijania przez Ciebie zupełnie zawartości merytorycznej moich postów oraz Twoją odporność na logiczną komunikację, dalsza rozmowa wydaje się być bezcelowa. Odpowiedz Link
mayenna Re: co zrobić? 16.02.12, 13:32 Złóz przy rozwodzie ustny wniosek, ze chcesz być informowana o zdrowiu dziecka i mieć możliwość rozmowy z nim w czasie pobytu u ojca. Mozna jeszcze na poiicje iśc i powiedziieć że sie martwisz i chcesz porozmawiać. Myslę, że jak władza zadzwoni i poprosi to mąż nie odmówi. Ja tak tę policję doradzam, ale z moich doświadczeń wynika, ze autorytet władzy jednak na takich panów działa studząco w ich zapędach dokopywania żonie.Masz prawo do informacji co się z dzieckiem dzieje, jak ono sie czuje i takie zachowanie męża to pod jakieś paragrafy podpada. Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 14:25 Złóz przy rozwodzie ustny wniosek, ze chcesz być informowana o zdrowiu dziecka i mieć możliwość rozmowy z nim w czasie pobytu u ojca. Mozna jeszcze na poiicje iśc i powiedziieć że sie martwisz i chcesz porozmawiać. Myslę, że jak władza zadzwoni i poprosi to mąż nie odmówi. Ania nie martwi się o zdrowie dziecka, Ania tęski Mi chodzi tylko o Szyma...tesknię i tylko chciałam powiedzieć, że pamiętam. chcialam tylko pogadac ma niecale 5 lat Od soboty do poniedziałku – 2,5 dnia bez mamy – 5 lat dziecko. Gdybyś była moja żona i nie umiała wytrzymać 2,5 dnia bez informacji o tym co dzieje się z twoim 5 letnim synem, który jest pod opieka rodzica, to pewnie tez napisałabym, cos niemiłego – niekoniecznie jak twój ex maż. To nie on ma problem, ani dziecko, problem jest po twojej stronie, bo to ty potrzebujesz tego kontaktu telefonicznego a nie dziecko. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 14:31 od soboty to jest 5 dni tak mi się wydaje... ma 5 lat i od 5 dni jest u taty... Wariatka ze mnie, że chciałam pogadać? Dla jasności dziecko wziął ojciec ale on nie wziął wolnego w pracy i dziecko do 17 jest z babcią,którą nie za bardzo lubi bo jej nie zna ( teściowa nigdy nie interesowała się nim) Pszesadzam? A Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 14:38 moim zdaniem: tak dać luz... rozumiem nerwy dzieci są odporne na opieke Odpowiedz Link
herta_m Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 14:57 Z tego co pamiętam z innych wątków ojciec Szymka nie jest wzorem odpowiedzialności. Dziecko jest małe (jeśli dla kogoś 5-latek jest już dużym dzieckiem, to pozwolę sobie się nie zgodzić), dla niego (dziecka znaczy) sytuacja jest nowa i całkiem nietypowa: rodzice nie mieszkają nagle razem, ono musi mieszkać z babcią i tatą, z dala od mamy, z ktorą się wcześniej nie rozstawał, wcześniej rodzice się często kłocili, mały raczej nie miał lajtowego dzieciństwa, ma prawo tęsknić za mamą, niepokoić się, że mama nie dzwoni nawet. To jest diametralnie inna sytuacja niż w przypadku juz jakiś czas wcześniej rozwiedzionych rodziców, gdy dziecko regularnie odwiedza drugiego z rodziców (zakładam, że Kara nie związała się z nieodpowiedzialnym przmocowcem), ma juz oswojoną sytuację, wtedy rzeczywiście drugi rodzic nie musi wydzwaniać codziennie, szczególnie gdy wtedy rodzic, ktorego dziecko odwiedza, jest dla niego na wylączność. Tutaj ojciec nawet nie wziął urlopu, by pobyć z dzieckiem, zabrał je pewnie, bo tak. Na takiej samej zasadzie, jak zabranie odkurzacza i innych sprzętów. Mamusia nie ma odkurzacza? Zabiera sprzęty i dziecko, by dokuczyć, udręczyć, to ewidentne. Wytykanie Ani, że tęskni za dzieckiem i przesadza z potrzebą kontaktu z nim po kilku dniach nieobecności jest nieludzkie, ale to moje zdanie. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:01 poryczałam się herta, własnie tak bardzo mocno i chlipię w tą klawiaturę Odpowiedz Link
yoma Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:22 Oj Ania, a już tak dobrze szło. Już miałaś wku...a, a nie chlipkę. Twój mąż ewidentnie nie jest w porządku. I co z tego? O tym to już chyba wiesz, nie? Miej tę satysfakcję, że to on jest nie w porządku, a nie ty. Teraz tak: młody jest pod opieką dwojga dorosłych, krzywdy mu nie zrobią, a to najważniejsze. To i przejmować się nie ma co. Wróci, to się poprzytulacie. Ja bym raczej, zamiast chlipać, zaczęłam trzeźwo rozważać scenariusz: co zrobię, jak młody nie wróci w terminie. Bo jestem skłonna mniemać, że mąż będzie robił na złość. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:27 Myślę, że krzywdy mu nie zrobią choć jest dyscyplinowany i porządnie wychowywany bo ja to taka, że nie umiem. W terminie dziecię odda, o dziecko ni ebędzie walczył...jest dziunia i nowe życie....babcia też ma swoje życie i nie zamierza go poświęcić na wnuka. Tego się kompletnie nie obawiam. Jest wkur...ale też chlipka.niestety. A Odpowiedz Link
yoma Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 16:03 No już nie chlip, nie chlip, ciocia Yoma cię przytuli, no Odpowiedz Link
altz Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:43 Bardzo dobrze, że ojciec nie odbiera telefonu, powinien go wręcz wyłączyć. Już sobie wyobrażam, jak płaczesz do telefonu, a dziecko z drugiej strony. Byłoby jeszcze gorzej, a dziecko by nie mogło wrócić. Jeśli masz coś do ojca, jakieś uzasadnione zarzuty, to trzeba spokojnie działać, załatwić kuratora, spotkanie w towarzystwie osoby odpowiedzialnej czy częściej, ale na krócej. Dzwonienie i pastwienie się teraz nad dzieckiem nie jest na miejscu. Wiem, że tego nie rozumiesz, to emocje działają. Trzymaj się! Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:51 rozumiem Altz i bym nie płakała, ja Wam tu chlipie Dziękuję Herta za miłe słowa. Wiem, że młody zamyka się w sobie, nauczyłam go już mówić, jak mu coś nie odpowiada... pracuję nad nim....byłam zszokowana jak mi psycholożka powiedziała co on pamięta i co wie. Dziś już dużo mówi...i to moja praca. Ale wiem, że w rozmowie ze mną przy tacie lub babci byłby dzielny. A Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 16:49 część pierwsza postu - zgadzam się niestety. Dziecko nie ma lekko. cześć druga : tu się nie zgadzam. Jak do przewalonego dzieciństwa dzieciaka dołożymy jeszcze znoszenie "bo mamusia za tobą tęskniła" , to już jak kopanie leżącego. Odpowiedz Link
sonia_30 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:17 Aniu, we wcześniejszym wątku pisałaś tak: "Mlody chodził do przedszkola do pani psycholog (poprosiłam ją, żeby pomogła mi go przygotować do rozwodu ), powiedziałam o tym, mężowi też to olał. Ona napisała mi nawet opinię. Dziecko ojca się boi "straszył go, że go zamknie w kotłowni" dużo grzeszków by wymieniać. W rysunkach dziecka wyszło to co on mówi, że kompletnie nie jest związany z rodziną męża ( babcia ), nie narysował jej jako rodziny najpierw był pies i kot który z nami mieszka. To wszystko dla mnie trudne... Jak go bierze na week młody prosi mnie żeby nie iść. Po powrocie ani razu ni epowiedział że było fajnie. Mówi, że tata wyzywał go od debili, bił po łapkach, że nieładnie je. Babcia daje kary i ląduje w kącie". Skoro tak jest, nie czekaj, tylko wnioskuj o zmianę wcześniej ustalonego planu. Argumenty masz, dołącz opinię psychologa, działaj. A co do telefonów - ex powinien Cię informować gdzie są i jak dziecko, przy czym pamiętać należy że tęskniącego Dziecia rozmowa z Tobą może rozkleić i wręcz utrudnić rozłąkę. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:23 jestem na jutro umówiona z moją adwokatką.Coś będę musiała zrobić... Wiem, że młodego może rozkleić rozmowa choć on raczej z tych dzielnych i zamknętych w sobie. Chciałam tylko, powiedzieć, bo umie liczyć do 10 ile jeszcze dni będzie, że ma odejmować paluszki i że czekam na niego i tylko to. Oszaleję dziś w tym domu, zostawił mi syf po tych mikrofalówkach, odkurzaczu czajniku A ja nie mam sił sprzątać...nie mam.. A Odpowiedz Link
yoma Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:27 Olej syf, nie jesteś mopem, ty gdzieś na odludziu zdaje się mieszkasz? No to leć na długą przebieżkę po łąkach. Tak, żeby się porządnie zmęczyć. Nie żartuję. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:30 na odludziu.... juz byłam a śniegu mam po kolana...nie pomaga....łażenie... A Odpowiedz Link
yoma Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 16:06 To może odśnież? Wiem co mówię. Tłuczesz się po pustym i zimnym domu i jest ci coraz gorzej, a solidne fizyczne zmęczenie pomaga na takie. Naprawdę. Odpowiedz Link
herta_m Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 15:39 Aniu, wiem, że teraz jest Ci strasznie ciężko, ale pomyśl, o ile to lepiej, że ocknęłaś się wcześniej, że wiesz, z czym i z kim masz do czynienia, że zawalczylaś nie tylko o swoje lepsze jutro, ale przede wszystkim o lepsze jutro malego. Za jakiś czas będziecie mogli odetchnąć, układać sobie swoje życie tak, jak Wam odpowiada, nikt nie będzie Wam niczego dyktował, do niczego zmuszał, maly nie będzie widział awantur, będzie wreszcie spokój. W rozmowie z adwokatką koniecznie porusz temat opinii psycholożki. Może można te pobyty u babci z niespecjalnie zainteresowanym tatusiem jakoś ograniczyć w przyszłości. Nie wiemy przecież, ale jak znam życie, to możemy się domyślać, co taka babcia z takim tatusiem wygadują dziecku. I nie daj się zwieść pozorom, że mały jest dzielny i zamknięty w sobie. Dzielny na pewno nie jest, to nawet nie byłoby za dobre dla niego, a zamknięcie często wynika z nieumiejętności odpowiedniego artykułowania potrzeb i problemów. Musisz synka bardzo dokładnie obserwować, ale nie zakładaj, że on jest dzielny, to tylko pozory. Ja podobnie myślałam o córce, ktora długo nawet się słowem nie zająknęła, że słyszy po nocach nasze awantury, dopiero jak miała kilkanaście lat i zobaczyła, że ja być może nie będę do końca znosiła tego wszystkiego, przyznała, że słyszała i cierpiała. A myślałam, że mam z nią najlepszy kontakt na świecie. W innych sprawach tak, ale nie w tej. Dzieci cierpią w milczeniu, gdy rodzice walczą ze sobą, tak już jest. Dlatego Twoja decyzja o rozwodzie jest naprawdę dobra Trzymaj się dzielnie! I nie sprzątaj dzisiaj, bałagan nie zając, nie ucieknie, posprzątasz jutro Odpowiedz Link
sonia_30 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 16:30 Nie sprzątaj.. walnij się na podłogę w pozycji kwiat lotosu i powtarzaj: ommmmmmmmm jestem zaj..st ym kwiatem lotosuu ommmmmm na p..ej tafli jezioraa ommmmmmmm ;-P A jak skończysz szukaj mieszkania, bo na dłuższą metę tak się nie da. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 16:38 ja bardzo chce uciec...ale nie zabezpieczyli mi na pierwszej sprawie alimentow, pieniazki ktore dostaje od panan taty nie pozwolą mi na nic... Jak się zapytałam o to ile przewiduję mojego udzualu w majątku powiedział, że mam pamiętać o tym ze jadłam przez ostatnie 8 lat. Więc wiem, że tylko sąd a to trwa. Odpowiedz Link
yoma Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 16:46 > nie zabezpieczyli mi na pierwszej sprawie alimentow, A odwołałaś się? Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 16:51 maz zalozyl sobie we wrzesniu tajemne konto, na ktore splywaja jego pieniadze ze zlecen. Ma dzialalnosc, jestem żoną jednego z lepszych w polsce grafików, znany jest. O tym koncie powiedzieli mi nasi znajomi, wlasciwie jego, którzy nie mogli uwierzyć jak poznali prawdę o naszym małżeństwie. Miał do połowy dostarczyć wyciągi ze wszystkich swoich kont Zaniemówił w sądzie jak powiedziałam o tym jego koncie, mina była bezcenna I chyba dlatego teraz się mści Adwokatka powiedziała, że jak do końca marca nic ni edostanę to będziemy pisać, ale moja kolejna sprawa w kwietniu więc może dopiero wtedy... A Odpowiedz Link
yoma Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 17:15 No to ja nie rozumiem twojej adwokatki szczerze mówiąc. Składałaś wniosek o zabezpieczenie alimentów na czas postępowania? Sąd wniosek oddalił? Trzeba było natychmiast składać zażalenie na postanowienie oddalające, toż nie ma co czekać do marca, terminy lecą. Nie pamiętam, jakie są. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 17:34 yoma napisała: > No to ja nie rozumiem twojej adwokatki szczerze mówiąc. > > Składałaś wniosek o zabezpieczenie alimentów na czas postępowania? Składałam > Sąd wniosek oddalił? Sąd wniosku nie oddalił, ale mój mąż nie chce mi dawać tyle ile ja chcę, i zaczął w sądzie robić się na biednego misia, wtedy moja adwokatka go zabiła tym jego ukrytym kontem i poprosiła by dał wydruki ze swoich wszystkich kont, sąd na to poszedł i dał mu termin do połowy lutego. Adwokatka mi powiedziała, że zanim to się w sądzie znajdzie zanim rozpatrzą to będzie pewnie marzec...jak nie lepiej...a ja w kwietniu mam kolejną sprawę rozwodową termin A Odpowiedz Link
yoma Re: co zrobić? _ zajac sie sobą 16.02.12, 18:28 A, takie buty. No nie wiem, czy to dobre rozwiązanie, bo jakieś zabezpieczenie by sąd zapewne klepnął niezależnie od ubóstwa misia, a lepiej mieć coś niż nic. No trudno. A napiszcie pismo ponaglające do sądu, w bardzo uprzejmym tonie, że prosicie o jak najszybsze rozpatrzenie wniosku z powodu, że termin złożenia kwitów przez męża już minął, a ostatnie wydatki spowodowane wyniesieniem przez męża z chałupy niezbędnych sprzętów poważnie nadszarpnęły twój budżet. Odpowiedz Link
inna_nowa_ja Re: co zrobić? 16.02.12, 16:34 Aniu, powiem Ci tak, ponieważ ja się starałam łagodzić cały konflikt z moim m, próbowałam go przed dziećmi tłumaczyć (to w kwestii nie odbierania telefonów), po kolejnej nieudanej próbie kontaktów postanowiłam, że dzieci mu nie dam. Jeśli mu zalezy, jeśli je kocha to przemyśli jak bardzo je krzywdzi swoim beznadziejnym zachowaniem. Ja tłumaczę,że tata kocha a tatuś ma w dupie.. Przestałam się bać, że jak nie dam dzieci to coś tam, już nic gorszego od tego co ostatnio przechodzę przydażyć mi się nie może, czy jestem ugodowa czy konfliktowa mój m ma na celu zgnojenie mnie i upodlenie psychiczne, więc czy zrobię tak czy tak to i tak w rezultacie będzie źle, a przynajmniej zaoszczędzę dzieciom stresu. Ja jeszcze przed rozprawą, ale wiem, że będe wnioskować o kontakty póki co ograniczone. Do tej pory jakoś nie wykazywał się zainteresowaniem bycia z dziećmi, czysta złośliwość mojego m powoli przestaje robić na mnie wrażenie. Nie dam się już zastraszyć, koniec tego. ureguluj tę kwestie sądownie. Odpowiedz Link
moniapoz Re: co zrobić? 16.02.12, 19:51 Aniu, szczerze współczuję przeczytałam wątek i mam mieszane uczucia, z jednej strony można faktycznie być nadgorliwą mamuśką i dziecko osaczać, podważając jednocześnie zdolności ojca do zajmowania się dzieckiem, ale to chyba Ciebie nie dotyczy. z drugiej strony jeżeli dziecko się ojca boi i ma tylko 5 lat......to hmmmm.....rozumiem, że może Ci być trudno. a z trzeciej strony zauważyłam nadzwyczajną siłę dzieci do adaptacji w nowych warunkach. mój 4-latek też boi się taty, mówi, że go nie lubi, nie chce z nim nigdy sam iść, ale jak trzeba to się okazuje, że i tata i Mały dają radę znacznie lepiej niż bym się tego spodziewała. szkoda tylko, że jesteście w takim stanie wojny z EX, że jakby na złość Tobie on nie chce choćby poinformować Cię, że wsjo OK - myślę, że tak jak ktoś napisał wcześniej: wie, że Ci na tym zależy więc to wykorzystuje. może jak odpuścisz to to się zmieni i kiedyś będzie tak, że sam zadzwoni i powie: słuchaj bawimy się świetnie, chcesz zamienić parę słów z naszym synem ? ------ Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem. Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 16.02.12, 20:19 > Aniu, szczerze współczuję > przeczytałam wątek i mam mieszane uczucia, z jednej strony można faktycznie być > nadgorliwą mamuśką i dziecko osaczać, podważając jednocześnie zdolności ojca d > o zajmowania się dzieckiem, ale to chyba Ciebie nie dotyczy. Tego we mnie nie ma....z chęcią daję dziecko Piegusowi nie przeczę, że jest jego ojcem ale też wiem, że mój mąż nigdy nie zrobił mu jedzenia, nie był u lekarza...Ja zawsze byłam samotną matką.I zawsze chciałam pomocy której nie dostawałam. Mój mąż zawsze małego traktował jako przeszkodę, bo niemógł imprezwoać, bo nie mógł obejrzeć swojego filmu bo młody okupuje telewizor o 19, zawsze nie miał tolerancji, że jak dziecko się bawi to brudzi i wiele innych rzeczy > a z trzeciej strony zauważyłam nadzwyczajną siłę dzieci do adaptacji w nowyc > h warunkach. mój 4-latek też boi się taty, mówi, że go nie lubi, nie chce z ni > m nigdy sam iść, ale jak trzeba to się okazuje, że i tata i Mały dają radę znac > znie lepiej niż bym się tego spodziewała. Zazdroszczę, mały po spotkaniach z tatą najwięcej mówi o tym, że był ustawiany... Ma być poukładany, nosić kapcie, nie gadać o BEN10 i takie rzeczy...z drugiej strony bywa w kinie, na pizzy itp... Ale ma być grzeczny i zapomnieć, o mamie...bo mama to samo zło... Jak usłyszałam ostatnio ten tydzień to dla DOBRA dziecka > szkoda tylko, że jesteście w takim stanie wojny z EX, że jakby na złość Tobie o > n nie chce choćby poinformować Cię, że wsjo OK - myślę, że tak jak ktoś napisa > ł wcześniej: wie, że Ci na tym zależy więc to wykorzystuje. może jak odpuścisz > to to się zmieni i kiedyś będzie tak, że sam zadzwoni i powie: słuchaj bawimy s > ię świetnie, chcesz zamienić parę słów z naszym synem ? Tego nie będzie nigdy ze strony mojego męża... Myślę, że jak się już rozwiedziemy...to przestanie być tatą... On się wyprał emocjonalnie zupełnie... A może był tak zawsze tylko ja tego nie widziałam. Z własną matką nie gadał 6 lat, teraz jest love bo jest wspólny wróg:0 Nigdy nie zadzwoni...to nie ten typ...za prosty...i bez refleksji... U nas na polu śniegu po uda a ja wysoka 173cm mam domyślcie się jakie to pustkowie A > > > > ------ > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem. > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie. Odpowiedz Link
moniapoz Re: co zrobić? 16.02.12, 21:27 > Tego nie będzie nigdy ze strony mojego męża... > Myślę, że jak się już rozwiedziemy...to przestanie być tatą... smutne, ale faktycznie możliwe. niektórzy faceci nigdy nie dorosną do ojcostwa ale uważam, że trzeba dać im szanse - choć przy takim zachowaniu exa doskonale rozumiem Twój smutek. ------ Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem. Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie. Odpowiedz Link
maturelle Re: co zrobić? 16.02.12, 20:28 A mój pan ex kupił dziecku telefon, mały ma 6 lat. O zdanie mnie nie spytał, ale to norma. On PAN postanowił i tak zrobił. I nie daj Boże jakby syn telefonu nie odebrał, albo jeszcze gorzej telefon by się wyładował... Mały słyszy przy pierwszej okazji "dzwoniłem ale telefon był wyłączony, mama wyłączyła ci komórkę, albo zapomniała naładować". Jak chce syna zabrać na noc to po prostu dzwoni do niego i z nim się umawia. A ja co zrobić mam? Odpowiedz Link
moniapoz Re: co zrobić? 16.02.12, 22:07 >jak chce syna zabrać na noc to po prostu dzwoni do > niego i z nim się umawia. > A ja co zrobić mam? a nie możesz po prostu zabrać Małemu tej komórki jak jest z Tobą ? i jak dzwoni ex odbierać ją i po uzgodnieniu szczegółów przekazywać słuchawkę dziecku ? dziwne mi się wydaje, że 6-latka traktujecie z exem jak dorosłego..... ------ Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem. Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie. Odpowiedz Link
maturelle Re: co zrobić? 17.02.12, 11:39 To ex traktuje tak syna, a mnie jak powietrze. Każdy mój sprzeciw jest tylko powodem kolejnej awantury Odpowiedz Link
moniapoz Re: co zrobić? 17.02.12, 18:40 > To ex traktuje tak syna, a mnie jak powietrze. Każdy mój sprzeciw jest tylko po > wodem kolejnej awantury przepraszam, ale nie rozumiem do końca i chce neutralnie wyjaśnić jak jesteś w domu to co dzieje się gdy dzwoni telefon do 6-latka który jest pod Twoją opieką ? czemu nie odbierzesz telefonu? boisz się, nie masz ochoty rozmawiać ? mnie nie chodzi o to, żeby zakazać dziecku rozmowy z ojcem ale żeby było jasne dla tak małego dziecka, że w tym wieku sam nie dysponuje jeszcze sobą i jak się gdzieś wybiera z ojcem to Ty musisz o tym wiedzieć. jak będzie mieć naście lat to co innego, ale nie 6 lat. nie daj się traktować jak powietrze, tylko bądź rodzicem. nie wypowiedział się nikt kto ma już rozwód za sobą więc nie wiem czy to co piszę w praktyce by się sprawdziło, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że moja córeczka ma telefon i ustala sobie samodzielnie spotkania z ojcem. nawet jakby było to dla mnie wyjątkowo niemiłe doznanie to bym ten telefon odbierała, ustalała co trzeba a następnie słuchawkę przekazywała dziecku.....tak w tej chwili myślę. ------ Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem. Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie. Odpowiedz Link
ula-bak Re: co zrobić? 16.02.12, 21:10 doskonale Cię rozumiem,skoro dziecko ma słaby kontakt z ojcem do tego nie bardzo lubi z nim przebywać to takie 10 dni bez mamy nie jest chyba szczególnie miłym doświadczeniem.sorki ale 5latek to jeszcze małe dziecko i telefon nawet raz dziennie do mamy nie jest chyba niczym nadzwyczajnym.moje panny mają 7i 5 lat ojca widują raz w tygodniu(jego wybor)ale bardzo często do niego dzwonią.podobnie jak nocują u niego,dzwonią do mnie.pewnie,że kilka dni bez mamy nikomu krzywdy nie zrobi ale juz izolowanie i utrudnianie kontaktu tak.a jakoś nie chce mi się wierzyć,że taki maluch nie pyta o mamę albo nie chce jej opowiedzieć co ciekawego robił skoro jest z nią mocno związany. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: co zrobić? 16.02.12, 21:51 Ależ to zupełnie normalne i naturalne przecież, że dziecko związane emocjonalnie z jednym rodzicem chce być też w kontakcie z nim wtedy, gdy przebywa z tym drugim. Tym bardziej małe dziecko, dla którego rodzic opiekujący się nim stale jest ostoją bezpieczeństwa. I wcale nie chodzi tu o maminsynka; kontakt z bliskim to przecież norma i wśród dorosłych (setki SMSów miesięcznie, przegadane godziny- choćby o pierdołach ), a dziecku takiej potrzeby się odmawia... Mój jest już "starym" dzieckiem, wyrośniętym do tego i ma swoją dziewczynę, ale kiedy wyjechał ze swoim ojcem na tydzień, to kilka razy dziennie dzwonił do mnie- po prostu chciał pogadać, pochwalić się, gdzie był i co robił. Dla mnie to normalne, że osoby sobie bliskie chcą być ze sobą w stałym kontakcie... Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 16.02.12, 23:24 to kilka razy dziennie dzwonił do mnie- po prostu chciał pogadać, pochwalić się, gdzie był i co robił. z forum : Co drugi dzien jak nie codziennie musi byc u rodzicow zeby spytac sie co slychac. Z kazda sprawa biegnie do swoich rodzicow o rade (..) Jestesmy 2 lata po slubie mamy pol roczna coreczke i juz nie raz rozmyslalam o rozwodzie Jakoas nam sie nie uklada ale najbardziej denerwuje mnie jego stosunke do swej matki. Dzwonia do siebie co dziennie.Jak tylko ma okazje to ja odwiedza. (…Boje sie ze za kilka lat nas zostawi i pojdzie zajmowac sie matka I wyprowadził się do mamusi , niech jemu prasuje koszule .................... oraz wiele innych postów tak tylko zauważam, że może to co się mamusiom podoba, to przyszłym partnerkom dzieci może nie do końca... Odpowiedz Link
sebalda Re: co zrobić? 16.02.12, 23:56 Jeśli nawet dość duże dziecko dzwoni codziennie do matki i to ma być sygnał do tego, że będzie niezdrowo do niej przywiązane, to jaką masz, Kara, propozycję dla takiej matki? Nie odbierać telefonu, gdy widzi, że dziecko dzwoni? Powiedzieć bez ogródek synowi, że ma nie dzwonić? Gdy moje dzieci wyjeżdżały od najmłodszych lat na kolonie i obozy, zawsze miałam pokusę, żeby dzwonić, dowiedzieć się, jak dojechały, jakie warunki, jak im się podoba, ale mąż mi perswadował, żebym dała im luz, nie narzucała się. Uznawałam jego rację, właśnie z obawy, żeby nie być tą nadopiekuńczą matką, ale zawsze potem dzieci mówiły, że czekały na ten mój telefon i było im trochę smutno, że nie dzwonię. Mam na myśli czas, gdy były młodsze. Teraz syn wyjeżdża na obozy harcerskie i i tak nie ma z nim przez większość czasu kontaktu, ale jak wreszcie po 2 tygodniach daje znak życia, to dla nas obojga ten kontakt jest przyjemny Z troską o dziecko nie można przesadzać, ale czasami taki zimny wychów też nie jest dobry, a dotyczy to szczególnie tych młodszych dzieci. Normalna matka chyba jednak najlepiej wie, jakie jej dziecko ma potrzeby i czy pragnie tego kontaktu. Dobry, ciepły układ syna z matką nigdy by mnie jakoś szczególnie nie martwił, część młodych żon przesadza z pretensjami do mężów o częsty kontakt z matką. I niektórym wlaśnie kompletnie brakuje wyobraźni i refleksji, jakie one będą, gdy synowie wyfruną z gniazda Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 17.02.12, 00:03 gadalam z nim! a teraz 4 godzine płaczę zepsuł mu się samolot...nie ma kto naprawić...i na tej łapce będzie odliczał 5 dni Byłam dzielna i on też choć kontakt złapałam przez faceta teściowej bo oni solidarnie nie odbierali. Odpowiedz Link
heksa_2 Re: co zrobić? 17.02.12, 00:31 Buuu. Nie dzwoń więcej. Zaciśnij zęby i nie dzwoń. Odpowiedz Link
blue_ania37 Re: co zrobić? 17.02.12, 00:34 nie będę! ale zawalczę o moje dziecko Tatuś i babcia nie odbierają przez cały dzień tel od matki dziecka! Dość! Pójdę na tą wojnę! A Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 17.02.12, 09:14 sebalda, jak zwykle ważny jest umiar - w każda stronę przesada nie jest dobra. moje doświadczenia z obserwacji i forum i życia "na żywo" przemawiają za tym, że mamy tradycje przesadzania w stronę "chowania pod skrzydełkami". I niektórym wlaśnie kompletnie brakuje wyobraźni i refleksji, jakie one będą, gdy synowie wyfruną z gniazda Mój syn własnie wyfruwa. Rok mieszkał poza domem, poza krajem, daleko, nie widzieliśmy się przez ten czas. Wrócił pół roku temu. Zadowolony. Ma obecnie 17+. jestem zwolennikiem tezy, że dzieci się wychowuje dla świata, po to żeby wyfrunęły i ostatnia rzecz, której należy uczyć, żeby syn / córka dbali o to, żeby mamusi / rodzicom smutno bez nich nie było. Rodzice są dorośli i maja sobie radzić a pomoc i wsparcie potrzebne ( szczególnie na początku ) jest dzieciom. Odpowiedz Link
sebalda Re: co zrobić? 17.02.12, 11:17 > jestem zwolennikiem tezy, że dzieci się wychowuje dla świata, po to żeby wyfrun > ęły i ostatnia rzecz, której należy uczyć, żeby syn / córka dbali o to, żeby ma > musi / rodzicom smutno bez nich nie było. Pełna zgoda. Ale gdzie przebiega granica czułego podejścia do matki, z ktorą dziecko było w dziecinstwie blisko, troska dziecka o matkę (nie mówię o szantażu emocjonalnym, ale takiej ludzkiej empatii wobec bliskiej w koncu, jak by nie bylo, osoby) a uzależnieniem od tejże? Jak wychować dziecko, by umialo odciąć pępowinę, ale jednocześnie, żeby się nie znieczuliło na matkę? Jak w koncu młoda małżonka ma odróżnic, czy jej mąż po prostu kocha i troszczy się o matkę (szczególnie w sytuacji, gdy matka jest na przykład samotna), czy jest od niej uzależniony emocjonalnie? Moi rodzice nie żyją, nie mam rodzeństwa ani bliskiej rodziny w miejscu zamieszkania, będę wkrótce samotną osobą, nie chcę być dla dzieci ciężarem, ale też nie chcę im pokazać za wszelką cenę, że ich nie potrzebuję i mają się o mnie nie troszczyć, bo dla mnie jednak miarą człowieczeństwa jest stosunek do dzieci, do osób starszych i do zwierząt. Niedługo zaliczę się do tej drugiej kategorii i stosunek dzieci do mnie będzie ważnym sprawdzianem tego, jak je wychowałam. Chcę je zatem wychować tak, by troska o mnie nie byla może najważniejsza, ale jednak żebym nie była na szarym końcu, gdzieś jako przykry obowiązek. Jestem z tego pokolenia, gdzie wielu moich znajomych musi opiekowac się starymi i schorowanymi rodzicami. Mam cały przekrój postaw. Niektóre bardzo mnie przerażają. Natomiast moje młode koleżanki obrażają się niemal, gdy próbuję powiedzieć, że stosunek do rodziców jest ważny. Niektóre zostały tak skrzywdzone psychicznie przez rodziców, że deklarują całkowite odcięcie się od tychże. I trudno im się dziwić. Rodzicielstwo to najtrudniejsza sztuka świata i to na każdym etapie życia dziecka. W zasadzie do samego końca. Odpowiedz Link
kara_mia Re: co zrobić? 17.02.12, 11:40 Jak w koncu młoda małżonka ma odróżnic, czy jej mąż po prostu kocha i troszczy się o matkę (szczególnie w sytuacji, gdy matka jest na przykład samotna), czy jest od niej uzależniony emocjonalnie? Dobre pytanie. Dla mnie pewna umowna granica przebiega w miejscu powiedzenia "nie" Jeżeli mama prosi: - Pomóż mi wnieść synu meble na 3 piętro - i słyszy: Ok, ale nie dziś tylko za 2 dni bo z zona wychodzimy do teatru ( zakładając, ze te meble stoją już na parterze 2 tygodnie..) i mama reaguje: Ty już mnie nie kochasz, stara matkę na zmarnowanie zostawiasz itp - czyli presja - to jest to próba szantażu i chorego uzależnienia. jeżeli reaguje: OK, to niech postoją do pojutrza lub: ale tak mi zależy dzisiaj, może pomożesz znaleźć mi na necie firmę od wnoszenia? to jest OK. jeżeli syn mówi do żony : mama prosiła, żeby pomóc jej wnieść meble. Jak wyglądamy z popołudniami w tym tygodniu? - jutro wychodzimy do Stefka, pojutrze mamy wizytę z dzieckiem u dentysty, ale w czwartek przychodzi mój brat , to może pójdziecie razem i ci pomoże. To jest OK Jeżeli słyszy , znowu ta stara jędza cie wykorzystuje - to znaczy, że młoda żona ma problemy z sobą. Jeżeli syn mówi : dziś idę wieczorem wnieść mamie meble do domu, bo prosiła zona odpowiada: - ale kochanie, od miesiąca jesteśmy umówieni z wizyta do stryjenki Barnaby, a meble u mamy stoją od pół roku! a maż na to : Mam Cie gdzieś, bo mama chciała dzisiaj, a ty chcesz mnie pozbawić dobrych relacji z mama i nie wiesz jak ja ja kocham! tzn, że on jest uzależniony. - najważniejsza dla mnie jest 1.reakcja na "nie" oraz zdolność do "elastyczności" Odpowiedz Link