Dodaj do ulubionych

Pytanie o eksmisję

24.02.12, 10:13
Witam. Jestem po rozwodzie od maja ubiegłego roku. Mój były mąż nie chce opuścić mojego mieszkania. Wystąpiłam z pozwem o eksmisję. Czy ktoś z Was też przez to przechodził? Jak wygląda taka sprawa? Niby sprawę mam jasną- mieszkanie kupione podczas małżeństwa, ale do majątku odrębnego (pieniądze na nie z darowizny), była i jest przemoc psychiczna i fizyczna (bez obdukcji i innych dokumentów to potwierdzających), a boję się straszliwie. Sąd zażądał ode mnie pisemnych wyjaśnień do pozwu, dołączenia obdukcji i zaświadczeń lekarskich. To wszystko spowodowało to, że się boję... Czy mogę nie uzyskać nakazu eksmisji?
Obserwuj wątek
    • inna_nowa_ja Re: Pytanie o eksmisję 24.02.12, 13:06
      z tego co ja się orientuję nie jest łatwo wyeksmitować zameldowanego, prawdopodobnie musisz mu zagwarantować lokal zastępczy. Może ta kwestia inaczej wygląda gdy jest przemoc fizyczna.
      • zmeczona100 Re: Pytanie o eksmisję 24.02.12, 13:16
        Zameldowanie nie ma nic do rzeczy. NIC.
      • scindapsus Re: Pytanie o eksmisję 24.02.12, 13:56
        nie, nie musi
    • yoma Re: Pytanie o eksmisję 24.02.12, 13:07
      A co macie w wyroku na temat korzystania z mieszkania?
    • zmeczona100 Re: Pytanie o eksmisję 24.02.12, 13:13
      Twoje mieszkanie, więc eksmitowany będzie- kwestia czasu. Gdy znęca się nad rodziną (koniecznie nagrywać i wzywać policję- za każdym razem), to bez wskazania lokalu zastępczego z Twojej strony, a jeśli bez udowodnienia przemocy, to ze wskazaniem lokalu (np. opłacasz mu na 3 miesiące pokój w hotelu pracowniczym lub jakiejś zrujnowanej, ale zdatnej jeszcze do zamieszkania, ruinie wink ).

      A już teraz wyślij mu poleconym za potwierdzeniem odbioru, aneks do umowy o wynajem części Twojego mieszkania, w zakresie opłat za ten wynajem- i zażądaj np. 1 500 co miesiąc; po braku pierwszej wpłaty sprawę oddajesz do sądu wink
      • secondmysza Re: Pytanie o eksmisję 24.02.12, 14:05
        No właśnie- kwestia czasu. Wiem, że zameldowanie nie ma nic do rzeczy. Lokal zastępczy- z tym się liczę. Ale interesuje mnie to jak wygląda taka sprawa. Czy świadków też się powołuje? Bo rozstrzygnąć na pierwszej rozprawie to chyba nie ma szans...
      • tricolour No, nie tak szybko... 24.02.12, 20:04
        ... żeby wysłać aneks do umowy, to musi być najpierw umowa. A umowa ma to do siebie, że jest dobrowolna i nie sądzę, by ktoś przy zdrowych zmysłach podpisał umowę na najem części wyższy niż opłata czynszowa za całość.

        Poza tym umowa musi spełniać formalne wymogi prawne, nie może być ze szkodą dla żadnej ze stron, nie może mieć znamion nadzwyczajnego wzbogacenia - pod rygorem nieważności.
        • zmeczona100 Re: No, nie tak szybko... 24.02.12, 21:30
          Umowa (z pewnym wyjątkiem) może być zawarta waznie ustnie. To raz.
          Skoro on tam nadal mieszka mimo rozwodu, to umowę musiał zawrzeć. To dwa.
          Trzy- nie zmusiła go do zawarcia tej umowy, więc skoro ją zawarł (bo mieszka), to się godził na jej warunki (a może to sąd ma rozstrzygać, czy ktoś w pełni władz umysłowych miał świadomość tego, co zawiera taka umowa?).
          Po czwarte- stawki mogą być w każdej chwili podwyższone i właściciel lokalu nie musi tego argumentować.
          Po piąte- nie ma obowiązku godzić się na aneks; alternatywą jest więc poszukanie sobie innego, tańszego loku.

          Czyli polecony z aneksem do umowy zawartej ustnie (na pewno ma na to świadków)- albo zgadza się na nowe warunki (od dnia...), albo z dniem (...) zwalnia wynajmowane pomieszczenia.

          A na Twoje oburzenie taką nieuczciwością, od razu Ci odpowiem- obca osoba nie musi zapewniać innej miejsca do mieszkania i ma prawo do rozporządzania swoją własnością- o ile na tym nie ucierpią dzieci.
          • tricolour Gdyby był, jak piszesz... 25.02.12, 00:38
            ... to syfiaste ruiny pełne byłyby kobiet zamienionych na żwawsze modele. Ale tak nie jest.

            Przyznam, że ciąg przyczynowo-skutkowy wyprowadzony z wygodnej tezy (bez dowodu) "Skoro on tam nadal mieszka mimo rozwodu, to umowę musiał zawrzeć" doprowadził prawie do odkrycia ciągłej syntezy jądrowej. Tymczasem on tam mieszka nie dlatego, że jest jakaś umowa tylko dlatego, że był mężem i miał prawo mieszkać w mieszkaniu żony. Z tego powodu nie można podwyższać żadnych stawek (kobietom będącym kiedyś żonami też nie można) bo o żadnych stawkach NIGDY nie było mowy w sensie zgody dwóch stron, bo nie było takiej potrzeby. Nie ma też mowy o żadnych aneksach do nieistniejących umów ustnych czy ocznych - wszak umowę można również zawrzeć wzrokiem lub gestem, nieprawdaż?

            Jedyne co pozostaje, to sądowa eksmisja wynikająca z ustania wspólnoty małżeńskiej, a nie dlatego, że ktoś wysmażył aneks. Zresztą aneks ma służyć wywaleniu z mieszkania, a nie ustaleniu nowej stawki więc jest nieprawny i nieważny poprzez minięcie się merytorycznego celu z hipotetycznym zamiarem. Tak konstruowane umowy są nieważne z zasady.
            • exina Re: Gdyby był, jak piszesz... 25.02.12, 00:45
              tricolour napisał:

              > Tymczasem on tam mieszka nie dla
              > tego, że jest jakaś umowa tylko dlatego, że był mężem i miał prawo mieszkać w m
              > ieszkaniu żony.

              Jakas podstawa prawna? Czy tak sobie pierdolisz?
              • tricolour Nic z tych rzeczy... 25.02.12, 08:32
                ... brzydziłbym się ciebie dotknąc nawet kijem.
            • zmeczona100 Re: Gdyby był, jak piszesz... 25.02.12, 13:37
              tricolour napisał:

              > ... to syfiaste ruiny pełne byłyby kobiet zamienionych na żwawsze modele. Ale t
              > ak nie jest.

              Bo z babą tak można, ale z dziećmi- już nie smile
              >
              > Przyznam, że ciąg przyczynowo-skutkowy wyprowadzony z wygodnej tezy (bez dowodu
              > ) "Skoro on tam nadal mieszka mimo rozwodu, to umowę musiał zawrzeć" doprowadzi
              > ł prawie do odkrycia ciągłej syntezy jądrowej. Tymczasem on tam mieszka nie dla
              > tego, że jest jakaś umowa tylko dlatego, że był mężem i miał prawo mieszkać w m
              > ieszkaniu żony.

              Zgoda- tak było w okresie ich małżeństwa. Sam zastosowałeś czas przeszły; w teraźniejszym nie ma żadnej podstawy prawnej, by mieszkał tam nadal.


              Z tego powodu nie można podwyższać żadnych stawek (kobietom bę
              > dącym kiedyś żonami też nie można) bo o żadnych stawkach NIGDY nie było mowy w
              > sensie zgody dwóch stron, bo nie było takiej potrzeby.

              Poważnie? A ja tam wiem, że zaraz po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego byli małżonkowie zawarli umowę ustną (dogadali się) w obecności świadków co do wysokości najmu.

              Nie ma też mowy o
              > żadnych aneksach do nieistniejących umów ustnych czy ocznych - wszak umowę moż
              > na również zawrzeć wzrokiem lub gestem, nieprawdaż?

              Jeśli spełnia warunki art. 60 KC, to prawdaż.

              >
              > Jedyne co pozostaje, to sądowa eksmisja wynikająca z ustania wspólnoty małżeńsk
              > iej, a nie dlatego, że ktoś wysmażył aneks.

              Do każdej umowy może być sporządzany aneks.Także do tej, zawartej ustnie.

              Zresztą aneks ma służyć wywaleniu z
              > mieszkania, a nie ustaleniu nowej stawki

              Jasne big_grin Bo Ty siedzisz w głowie właściciela nieruchomości big_grin


              więc jest nieprawny i nieważny poprze
              > z minięcie się merytorycznego celu z hipotetycznym zamiarem.

              To się wtedy aneksu nie podpisuje, lecz dochodzi swych praw przed sądem smile

              Tak konstruowane u
              > mowy są nieważne z zasady.

              Już pisałam- umowa ustna jest ważna, a aneksy też. Byłaby nieważna, jak i aneksy, gdyby najmujący miał przystawioną lufę do głowy albo np. miał ograniczone możliwości decydowania i rozumienia (niepoczytalność).
              • zmeczona100 Re: Gdyby był, jak piszesz... 25.02.12, 13:37
                PS

                spec.pl/prawo/prawo-cywilne/umowa-ustna-w-swietle-prawa
              • tricolour Czsem tak sie zastanawiam... 25.02.12, 23:49
                ... czy Ty piszesz niektóre rzeczy serio? Bo mam czasem wrażenie, że to na krawędzie jakiejś dysfunkcji psychicznej. W sumie zaczyna mną trochę wstrząchać...

                Takie zestawienie:

                "A ja tam wiem, że zaraz po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego byli małżonkowie zawarli umowę ustną (dogadali się) w obecności świadków co do wysokości najmu" vs "big_grin Bo Ty siedzisz w głowie właściciela nieruchomości big_grin".

                To już kolejny raz uważam rozmowę z Tobą, która czasem nawet bywa interesująca, za coś absurdalnego. Nie, to nienajlepsze określenie. Za coś, do czego podchodzi się z niesmakiem, niechęcią, od czego chce się stronić... coś, co odpycha...
                • zmeczona100 Re: Czsem tak sie zastanawiam... 26.02.12, 20:14
                  Nie, to nienajlepsze określenie. Za coś, do czego podchod
                  > zi się z niesmakiem, niechęcią, od czego chce się stronić... coś, co odpycha..

                  To tak samo, jak mnie u Ciebie drażni brak empatii i egoizm smile

                  Co jednak wywołuje we mnie jeszcze większe zdziwienie- w odniesieniu do Twojej stronniczości w opisywanym tu problemie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka