Dodaj do ulubionych

do "babag":)

25.02.12, 20:46
Hej, jak mija weekend - pewnie nie tak przyjemnie jak na piatkowym spotkaniu, ale mam nadzieje ze sie trzymasz przed poniedzialkiemsmile)
Wiesz, właśnie sobie uświadomiłam ze moja sprawa za rowny miesiąc od Twojejsmile
Trzymam kciuki - a potem powiesz mi jak to sie robi by bylo szybko i skutecznie!

Pozdrawiam,

Obserwuj wątek
    • kobieta-000 Re: do "babag":) 25.02.12, 20:57
      Hej, też - rzecz jasna - się dołączam. Będzie dobrze. "Wymieciesz" swojego prawie byłego męża/węża i na następnym po Świętach forumowym spotkaniu będziemy się z tego śmiały.
      A tymczasem się wstrzymaj ( przynajmniej do poniedziałku ) do spędzania "stosunkowo" udanych wieczorów, żeby nie zostały wykorzystane przeciwko Tobie.

      ps. moja, kolejna sprawa 16 kwietnia ( po Świętach ). Więc nieco dalej po Was babeczki.
      • ewela1_1 Re: do "babag":) 25.02.12, 21:04
        I ja się dołączam. Będzie dobrze, jeszcze tylko jutro i oby na pierwszej rozprawie się skończyło. Odetchniesz...
        -------------
        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
        • babag Re: do "babag":) 25.02.12, 22:48
          Dzięki dziewczyny. Oby do poniedziałku. I oby wszystko poszło dobrze. Ale na razie jest kurczę ciężko.
          Dam radę smile. Muszę dać. Czekałam w końcu pół roku na tę sprawę smile.
    • babag Ale ze mnie... 26.02.12, 09:10
      Aaaaaaaaa dziewczyny o 9 w poniedziałek, o 9 trzymajcie kciuki!!! Pomyliłam godziny, dopiero przed chwilą coś mnie tknęło i zajrzałam na wezwanie. No nieźle, totalny zakręt ze mnie wink wink wink
      • bab34 Re: Ale ze mnie... 26.02.12, 09:44
        To w takim razie trzymam kciuki jutro o 9, dasz radę i jeśli Twój prawie ex z czymś nie wyskoczy skończy się na 1 rozprawie.... A ja mam jeszcze 2 tygodnie do uprawomocnienia się wyroku
        • kobieta-000 Re: Ale ze mnie... 26.02.12, 09:52
          do bab34: Ten czas do uprawomocnienia się wyroku to chyba jest bardzo ciężki? Bo nie wiadomo co taki "delikwent" wymyśli: czy będzie się odwoływał. Może w ostatnim dniu dostarczyć pismo do sądu, że się nie zgadza z wyrokiem. Martwisz się tym czy raczej jesteś o to spokojna?

          ps. szkoda,że nie byłaś na spotkaniu. Fajnie było, super się rozmawiało.
          • bab34 Re: Ale ze mnie... 26.02.12, 10:07
            Tak też żałuję, że nie mogłam przybyć, ale następnym razem już będę...
            Cóż tak nie mam pojęcia co za numer ex może wywinąć, te 3 tygodnie jak dla mnie jest chyba bardziej stresujące jak samo oczekiwanie na sprawę.....jak będę miała wyrok już w ręku to się chyba upije.....
            • kobieta-000 Re: Ale ze mnie... 26.02.12, 10:14
              To pamiętaj o nas, nie pij sama..smile) Kolejne forumowe spotkanie zaplanowałyśmy wstępnie na po Świętach. Nie może nikogo zabraknąć.
              • bab34 Re: Ale ze mnie... 26.02.12, 10:40
                Ależ oczywiście nie zamierzam sama pić.....może wtedy więcej babeczek będzie miało okazję do oblewania wink
      • kobieta-000 Re: Ale ze mnie... 26.02.12, 09:54
        Dobrze, że sprawdziłaś godzinę. Mąż by się zapewne cieszył, gdyby Ciebie nie było na sprawie. Miała byś pozamiatane.
      • ewela1_1 Re: Ale ze mnie... 26.02.12, 12:09
        Dobrze, że sprawdziłaśsmile...Także o 9-ej będziemy wysyłać pozytywne wibracje. Powodzenia!smile
        -------------
        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
    • heksa_2 Re: do "babag":) 26.02.12, 12:55
      Trzymaj się dziewczyno. Wysyłam wirtualnie trochę siły w pigułce. Dasz radę. Jutro będziesz wolna!
      • dolcevita76 Re: do "babag":) 26.02.12, 21:58
        No, to nieźle narobiłabyś sobie z tą godziną. Kurcze, ale byłaby wpadka, ale dobrze się skończyło. Trzymaj się i nie daj się zastraszyć Wysokiemu Sądowi i nie pozwól, aby jeszcze mąż Tobą manipulował. Czego ja strasznie żałuję. Daj jutro koniecznie znać. Już niedługo będziesz śpiewać: "Niech żyje wolność, wolność i swoboda..."
        • babag Re: do "babag":) 26.02.12, 22:03
          Cały dzień był ok. Teraz zaczynam wpadać w lekką panikę. Najbardziej (wiadomo) boję się, że się rozkleję totalnie sad
          • dolcevita76 Re: do "babag":) 26.02.12, 22:12
            babag napisała:

            > Cały dzień był ok. Teraz zaczynam wpadać w lekką panikę. Najbardziej (wiadomo)
            > boję się, że się rozkleję totalnie

            Przecież mówiłam, że ja całą rozprawę przepłakałam i Wysoki Sąd nie robił z tego afery. Bardziej mnie opieprzyła (Sędzia), że zaczęłam śmiać się z naszego świadka, który nic dokładnie nie wiedział. Weź sobie o 8.45 ze dwa-trzy Perseny, nie otumanią, a trochę wyciszą. Głowa do góry!!!
            • ewela1_1 Re: do "babag":) 26.02.12, 22:28
              Tez płakałam, nie całą rozprawę, ale jednak....Sądu to nie dziwi. Później tez się wprawiłam w lepszy nastrój, w pewnym momencie było aż śmiesznie, bo adwokat mojego męża porzyczył mu kasę za kuratora, bo eks się zobowiązał. Musiało byc to uregulowane od razu( dziwne trochę), eks nie miał przy sobie pieniędzy, wyszedł na 10 minut z sali zapłacić big_grin. A ten jego adwokat tez był taki trochę z innej planety, zakręcony, śmieszny, ale sympatyczny. Będzie dobrze...
              -------------
              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
          • kobieta-000 Re: do "babag":) 26.02.12, 22:25
            Nawet jeśli się rozkleisz to trudno, widocznie Twój organizm tak reaguje. Nie wstydź się tego.
            Będzie dobrze. Jesteśmy z Tobą. Nie reaguj na zaczepki mężulka, nie komentuj tego co do Ciebie będzie mówił. Bądź chłodna i z dystansem. Będzie to na Twoją korzyść.
            Czekamy jutro na info.
            • 0.myszka Re: do "babag":) 26.02.12, 22:50
              też będę trzymać kciuki !!!
              a to że sie rozkleisz to nic... ja sie poryczalam jak odczytywali wyrok... i obrączkę wtedy zdjęłam...
              w końcu to emocje, uczucia i to mieszanka rożnych skrajności...
              ale tak ogolnie będzie dobrze...trzymaj się
    • bab34 Re: do "babag":) 27.02.12, 07:45
      Od rana myślę o Tobie......ja tydzień temu o tej godzinie byłam już w drodze i tak mi się przypomina każda minuta z tego dnia...... Po pół godzinie na sali byłam już wolna, tego i Tobie życzę i mocno zaciskam kciuki....
      • kobieta-000 Re: do "babag":) 27.02.12, 08:02
        Do bab34: Ty miałaś z orzekaniem o winie męża? Dobrze pamiętam? Jeśli tak to jak możesz co było winą męża? Jak wygrałaś?
        • bab34 Re: do "babag":) 27.02.12, 08:17
          Nie ja miałam bez....tak naprawdę orzekanie o winie niewiele by zmieniło, więc sobie odpuściłam ja się chciałam jak najszybciej uwolnić od tego człowieka.. Wiem, że gdybym chciała orzekania jego winy cały rozwód mógłby potrwać dość długo..
    • heksa_2 Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 12:53
      Jak poszło?
      • bab34 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 12:57
        No własnie ja też siedzę tu i czekam
        • anataza Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 13:12
          ja tez , chociaz sie tu nie udzielam
        • kobieta-000 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 13:13
          ja też się niecierpliwię..
          Może poszła dziewczyna się rozerwać z radości że jest już wolna i zapomniała o nas tu wyczekujących na info. Czekamy dalej cierpliwie. Musi się odezwać!
          • babag Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 15:25
            Jestem.
            Przepraszam, ze dopiero teraz, ale... Wcale kamień z serca mi nie spadł sad
            Rozprawa trwała 15 minut, sędzia powiedział, że nie będzie zbędnie nic przedłużał, skoro oboje jesteśmy zdecydowani.
            Cały czas się trzymała, przy ogłoszeniu wyroku trochę się. Generalnie gorzej wyglądał mąż. Zobaczyłam rano pogubionego człowieka.

            No i jest mi ciężko. Byliśmy na kawie, przegadaliśmy parę godzin, popłakaliśmy się. Trochę po prostu jest mi żal.

            Rozwód to dla mnie nie powód do radości. Tak naprawdę to niestety porażka życiowa.
            Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i słowa otuchy. Jesteście wszystkie i wszyscy wielcy smile
            • babag Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 15:26
              Z tego wszystkiego pogubiłam całe wyrazy smile. Trzymałam się dopiero przy odczytywaniu wyroku się rozkleiłam smile
              • kobieta-000 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 15:36
                To się cieszę się, że po Twojej myśli. Jesteś uwolniona!.
                Chciałabym by moja sprawa też się szybko skończyła, ale niestety nie zapowiada się na to. Mężulek ma wizję, że udowodni że miał powody by... ale to już opowiadałam na naszym forumowym spotkaniu. Pranie brudów przy udowadnianiu winy jest obrzydliwe. Ale gdybym nie upierała się przy swojej racji i nie spróbowała zawalczyć to straciłabym szacunek do siebie samej. Jeśli mi się nie uda ( mąż jest cwany, przebiegły, nie gra uczciwie ) to będę miał satysfakcję że przynajmniej próbowałam.

                Daj znać jakie masz plany na wieczór?

                ps a o co sądzia pytał?
                • babag Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 15:55
                  Pytał, czy braliśmy pod uwagę separację, mediację. Czy widzimy szanse, na to, żeby jeszcze być razem, kiedy były ostatnie kontakty fizyczne. Czy kogoś mamy. Czy syn wie o rozwodzie i co o nim myśli. To wszystko. Mało pytań.

                  Cieszę się, że tak spokojnie się to wszystko odbyło. Jeszcze wczoraj mąż mówił, że się nie zgodzi, bo nie wyobraża sobie życia beze mnie. Cieszę się też, że ominęło nas pranie brudów, że mimo wszystko potrafiliśmy się rozstać w spokoju.
                  Co nie znaczy, że się Tobie dziwię kobieta-000. Uważam, że akurat Ty masz rację, że starasz się udowodnić mężowi winę. Bo jest niezaprzeczalna. I wydaje mi się, że raczej Ci się uda! Musi. Sędziowie nie są głupi.

                  Jakie mam plany? Nie mam pojęcia, jakoś kurczę wcale nie skaczę z radości.
                  • kobieta-000 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 16:21
                    Wiem, że wina mojego mężusia jest niezaprzeczalna, ale boję się co on takiego może wymyśli. Przecież wszystko to co wypisuje do tej pory w pismach kierowanych do Sądu to wierutne bzdury i bezpodstawne zarzuty. Wyssane z palca.
                    Ja myślę, że gdyby część tych jego kłamstw była prawdą podkuliłabym ogon, uznała swoją po części winę i zgodziła się o rozwód z obopólną winą lub bez orzekania o niej. A tak ze zwykłej przyzwoitości nie mogę zrobić inaczej. Walczę dla samej siebie.
                    Słuchaj, nawet adwokat ( heksa go zna ) mojego winnego w pełni mężulka na korytarzu sądu namawiał mnie bym dała sobie spokój z udowadnianiem winy, że szkoda czasu i nerwów, pieniędzy itd.. A ja chciałabym móc za jakiś czas stanąć przed lustrem i nie splunąć sobie w twarz ze wstydu że nie walczyłam. O szacunek do samej siebie.

                    Zdaję sobie sprawę, że u mnie to będzie długo raczej trwało> mężulek się nie podda. Bo jakby on wyglądał przed innymi. Przecież w/g niego miał powód i musiał mnie zdradzać i mieć niechciane, nieplanowane dziecko na boku, o którym sam się wyraża" niewyobrażalne gówno". Przepraszam za słownictwo ale to wyrażenie mojego mężulka o cięży swojej kochanki. A swoją drogą gdyby mnie kochanek tak powiedział to pokazałabym mu drzwi. Ale nie martwmy się, na szczęście nie jesteśmy na miejscu kochanki mojego mężulka więc nie musimy "szmaty na twarz"..
                    • babag Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 16:43
                      To prawda. W sumie dziwię się facetowi - dowody jego winy są tak oczywiste, że nawet znany adwokat, podejrzewam ma wątpliwości co do wygrania tej sprawy. I dlatego pewnie namawiał Cię do zaniechania orzekania o winie. Nie poddawaj się! Być może nie jestem zbyt obeznana w prawie i może to, co napiszę będzie naiwne, ale wydaje mi się, że chyba tylko ślepy sędzia mógłby pozwolić mężowi wygrać sprawę. Albo przekupny - a to już inna para kaloszy.


                      • kobieta-000 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 17:15
                        No właśnie: i tego się boję, że przekupny.. A mec mojego mężulka ma tzw "chody". Co nie znaczy że moja mec nie jest dobra. Jestem zadowolona z Niej . Nawet bardzo. Wygrałyśmy bitwę że naszej stronie przeciwnej oddalił S Okr. zażalenie na S Rejon. odnośnie alimentów zabezpieczających na czas trwania procesu.
                        Ale czy wygramy wojnę? Staram się.
              • bab34 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 15:42
                Fajnie, że już jesteś po i że poszło szybko... Porażka chyba po części tak.....wiążemy się z kimś z kim wydaje nam się, że będziemy szczęśliwe, niestety później okazuje się, że jednak jest inaczej..... Głowa do góry będzie dobrze
            • ewela1_1 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 17:09
              Dobrze jednak, ze masz to już za sobą. Ja pamiętam, ze przez ok 3, 4 dni po rozwodzie popadałam od skrajności w skrajność. Od poczucia ulgi i przekonania, ze teraz już mogę zacząć nowe życie bez tego co było złe, po wspomnienia i również ogromny żal, przykrość, bo runęło wyobrażenie o szczęśliwej rodzinie, bo tak przecież miało być na zawsze.

              Ale...Minęło... Zamknął się pewien etap w życiu...Może byłoby Ci łatwiej gdyby eks nie "mącił" Ci w głowie przed rozwodem, ale z czasem uspokoisz emocje.
              -------------
              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
            • heksa_2 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 20:02
              Myślę, że to ogromna trauma. I ogromne emocje. Ale pewnie uspokoją się z czasem. Dobrze, że ci się udało od razu. Trzymam kciuki za ciebie i twój spokój.
              • babag Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 20:14
                Dziękuję. Strasznie ważne są dla mnie te słowa smile
                • heksa_2 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 20:25
                  smile
                • kobieta-000 Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 20:49
                  Pamiętaj, emocje się wyciszą i odzyskasz pogodę ducha, spokój wewnętrzny. A tymczasem zafunduj sobie odrobinę przyjemności: zrób sobie tzw dzień piękności w swojej łazience, aromatyczna kąpiel, spędź dzień w miękkim szlafroku, poczytaj gazety, książki, napij się swojego ulubionego trunku i zaplanuj coś na następny weekend. Pojedź może gdzieś na cały dzień z synem, a drugi dzień weekendu z przyjaciółką lub sama w swoim towarzystwie. Odzyskasz dawny spokój, dawną siebie. Wszystko z czasem. Głowa do góry, dziewczyno!!!
                  • 0.myszka Re: Hop hop! Odezwij się! 27.02.12, 22:13
                    wiem co teraz czujesz.....ale z czasem jest lepiej......minęło pół roku i jest lepiej..... chociażdla mnie najgorsze jest to że muszę go widywać ze względu na dzieci.... każda środa i co 2 wekend.... no i relacje dzieci na temat Pani.... jeszcze boli - ale jest lepiej i teraz już jestem pewna na 100 % że dobrze zrobiłam ina pewno nie mogłabym z nim być....
                    popłacz , powspominaj, porozmyślaj a potem zamknij za sobą ten rozdział i będzie ok smile
                    • dolcevita76 Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 10:21
                      Oj, znam to uczucie rozgoryczenia i złości na samą siebie, że rodzina mi się rozpadła. Był czas, że jak mąż przywoził dzieci, to tak strasznie chciałam go zatrzymać, żeby nie jechał do tej swojej hipopotamicy, że robiłam wszystko, aby dłużej (choć parę minut) został w moim domu. Boże, co ja wyprawiałam... Nieźle świrowałam. A teraz zaczęłam żyć. I myślę sobie, niech ta jego kochanka prasujemu jemu stertę koszul, układa ciuchy w szafie, robi obiadki..., a ja od dzisiaj zaczynam chodzić na salsę, wczoraj byłam z koleżanką na basenie, w weekend studia podyplomowe i jeszcze wiele innych przyjemności. Boże, jak ja mogłam tak żyć tyle lat. Dom, praca, dzieci, aż do wyrzygania jak sobie to przypomnę. I jakoś strach przed samotnością minął. Nie, nie mam żadnego "drugiego" męża, bo nie brakuje mi go, bo nie szukam, bo po prostu na razie nie chcę.
                      Ale, UWAGA, kiedyś wróżka hihi powiedziała mi, że nie jest mi pisana starość w samotności (a już były nocne powroty niewiernego męża i wiedziałam, że małżeństwo chyli się ku upadkowi). I tego się trzymam, bo przecież jeszcze drugie tyle co mam teraz lat, mogę przeżyć u boku faceta, którego będę kochać z wzajemnością, zaufaniem, szacunkiem, czułością, zrozumieniem, partnerstwem i co tam jeszcze chcę innego.
                      • ewela1_1 Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 10:43
                        Bardzo dobrze napisane, lubię to!smile
                        -------------
                        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                        • kobieta-000 Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 13:42
                          Dziewczyny, a co my wypadłyśmy sroce spod ogona by żyć cierpiętnicami w samotności przez resztę życia? Czy my jesteśmy jakieś garbate, czy co? To nasi byli lub prawie byli mężulkowie będą mieli gorzej ( lowelasi pieprzeni ). A my doświadczymy od innego mężczyzny szacunku, miłości, przyjaźni, lojalności, poczucia bezpieczeństwa i radości z nim przebywania. A wszystko to zapewne będzie bardziej dojrzalsze niż do tej pory. A stare pryki niech siedzą z babka dla których nas zdradzili ( lub wpadli bez zabezpieczenia ).I dobrze im tak!! Wiem co mówię. Zapewniam.. Ha, Ha...
                          • dolcevita76 Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 16:37
                            Powiem Wam Dziewczyny, że nie dam sobie ręki obciąć (ba, nawet palca), za to, że mój mąż-nie-mąż jest super extra szczęśliwy ze swoją hipopotamicą. Myślę, że ta cała sytuacje jego przerosła. On sobie wyobrażał, że to będzie takie eldorado, a tak nie jest. Tylko najbardziej żal mi Dzieci. Och...
                            • ewela1_1 Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 16:50
                              Niestety, zawsze najbardziej szkoda dzieci. U mnie sytuacja jest o tyle "korzystniejsza", że dzieci nie zdążyły z eksem nawiązać więzi. Chociaż wiem, że i tak będą problemy z chłopcami, zaoszczedziłam im jedynie całej tej traumy logistycznej z tym związanej. U Ciebie przynajmniej jest inaczej. Interesuje się nimi, zabiera regularnie, to naprawdę bardzo dużo i od niego zależy, czy bedzie chciał uczestniczyc w ich życiu. To, że nie jestes jego żoną, czy nie będziesz nie jest jednoznaczne z tym, że przestanie być ich ojcem. Mama nie musi być żoną taty, aby tak się wlasnie stało...
                              -------------
                              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                      • dolcevita76 Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 16:43
                        Aaaa, zapomniałam dodać, że dzisiaj spotkała mnie mała przyjemność. Sąsiad (szkoda, że żonaty i dzieciaty hihi) powiedział, że narąbie mi drewno do kominka i ponaprawia parę rzeczy w domu. Ach, ta pomoc dobrosąsiedzka. No, powiem Wam, szkoda, że Sąsiad ma rodzinę. Przydałaby mi się męska ręka w domu. No, nie tylko ręka hihihi!!!!
                        • kobieta-000 Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 18:55
                          Halo, halo, dolcevita76, nie rozpędzaj się!! Jeszcze Ci Kochana łoże nie wystygło po "wyprowadzeniu" męża a tobie już " stosunkowo " udane chwile w głowie. Nie ma tak lekko. Pilnuj się , bo jeszcze sprytny adwokacina twojego mężusia zrobi Ciebie winną przy rozwodzie. Bo i o takich przypadkach słyszałam. Pamiętasz jak mówiłam na spotkaniu forumowym o "szmacie na twarz"??.No!
                          • babag Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 19:02
                            Właśnie to samo chciałam napisać smile. Pamiętaj, że faceci hołdują zasadom: "on może - ona już nie". Daj sobie na wstrzymanie smile.
                            • dolcevita76 Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 20:46
                              babag napisała:

                              > Właśnie to samo chciałam napisać smile. Pamiętaj, że faceci hołdują zasadom: "on m
                              > oże - ona już nie". Daj sobie na wstrzymanie smile.

                              No, co Wy Dziewczyny, przecież żartuję. Napisałam, że sąsiad ma rodzinę i dlatego jest dla mnie poza zasięgiem. Nie wyobrażam sobie, aby jego dzieci przeze mnie płakały, że tata nie mieszka z nimi.
                              • babag Re: Hop hop! Odezwij się! 28.02.12, 20:47
                                A sąsiada Ci zazdroszczę smile. U mnie same baby mieszkają, nie ma kto porąbać drzewa do kominka wink
    • heksa_2 Re: do "babag":) 29.02.12, 00:28
      Babag, jak sobie radzisz? Lepiej?
      • babag Re: do "babag":) 29.02.12, 08:02
        Dobre pytanie. A zastanawiam się od 10 minut, co odpowiedzieć.
        Jak mam się dobrze czuć, jak właściwie nic się jeszcze nie zmieniło? Mąż, a właściwie już eks cały czas mówi, że kocha, że chce ze mną być, że mam mu dać szansę (!), że nie pożałuję. Może to też moja wina, bo po kiego diabła z nim rozmawiam??? Nie potrafię jednak zupełnie się od niego odciąć. Boję się, że tak już będzie cały czas, że będzie mnie tumanił, mącił mi w głowie. Że ciągle będę się czuła osaczona i ciągle będę czuła jego oddech.
        A on? Z jednej strony mówi, że kocha, że czeka itd. a z drugiej mówi, że kończy mu się cierpliwość i że zacznie się umawiać z innymi kobietami. Kiedy mu powiedziałam, że ma do tego prawo, w końcu jesteśmy po rozwodzie, odpowiedział, że on chce się umawiać tylko ze mną. I tak w koło Macieju. Mam wrażenie, że jestem poddawana jakiemuś szantażowi emocjonalnemu sad

        Wiem, że dopiero minęły dwa dni i nie mam wątpliwości, w to czy dobrze zrobiłam. Wiem, że to było jedyne wyjście.
        • kobieta-000 Re: do "babag":) 29.02.12, 09:29
          Kochana , gdybyś dłużej w tym trwała odwiedzałybyśmy Ciebie w miejscu bez klamek.
          Nie miej wątpliwości: dobrze zrobiłaś, nie daj się manipulować. Teraz Ty jesteś najważniejsza i Twój syn. Wiem co mówię.
        • garibaldia Re: do "babag":) 29.02.12, 11:13
          > Może to też moja wina, bo po kiego diabła z nim rozmaw
          > iam??? Nie potrafię jednak zupełnie się od niego odciąć. Boję się, że tak już b
          > ędzie cały czas, że będzie mnie tumanił, mącił mi w głowie. Że ciągle będę się
          > czuła osaczona i ciągle będę czuła jego oddech.


          Tak będzie jeśli się nie odetniesz, odcięłas się formalnie, teraz zrób to emocjonalnie i realnie.
          Mówisz "nie dzwoń do mnie więcej, nie chcę z tobą być ani z tobą rozmawiać, nie wypisuj do mnie maili bo ich nie czytam"
          I wykonujesz to.
          To znaczy nie rozmawiasz z nim, nie odbierasz telefonów, kasujesz maile bez czytania-ustawiasz jego adres jako spam.
          Wylądujesz w wariatkowie jesli pozwalisz się długo nękać.

          A jak nie chcesz się rozstawać emocjonalnie z exem to już twój wybór i twoja własna odpowiedzialność za to co SAMA SOBIE ROBISZ...
          • ewela1_1 Re: do "babag":) 29.02.12, 11:50
            Babag, to prawda, Ty się pozwalasz nękać... Jeśli naprawdę chcesz oddzielić eksa grupą krechą od siebie emocjonalnie to musisz mu to wyraźnie, stanowczo, acz grzecznie dac do zrozumienia. Inaczej faktycznie zwariujesz....

            Nie rozmawiaj z nim....tylko i wylacznie na tematy związane z Synem, formalnie, nie pozwalaj się ciągnąć w dół, ucinaj kazde rozmowy, ktory doprowadzają Cie do stanu w jakim właśnie jesteś. Eks Ci w tym nie pomoże, sama musisz sobie pomóc.
            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
            • babag Re: do "babag":) 29.02.12, 22:38
              Wiem, że to nic, ale się dzisiaj nie ugięłam smile. Zostałam zaproszona na kolację. Odmówiłam.
              Może dam radę.
              • heksa_2 Re: do "babag":) 29.02.12, 22:41
                Dzielna dziewczynka.
                To jest teraz obcy facet. Przynajmniej formalnie. Do niczego nie jesteś zobowiązana.
                • kobieta-000 Re: do "babag":) 29.02.12, 22:45
                  Jestem z Ciebie dumna!!
                  Chciałabym jednak móc to samo powiedzieć o sobie w moich zawirowaniach i w postępowaniu ze starszym synem.. Ale to nie ten wątek..
                  • babag Re: do "babag":) 29.02.12, 23:09
                    Obym była tylko silna i się nie dała. I żeby to nie był tylko ten jeden raz.
                    W każdym bądź razie będę się starać smile. Obiecuję smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka