Dodaj do ulubionych

opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać domu

08.03.12, 17:36
fakty.interia.pl/ciekawostki/news/niecodzienna-decyzja-sadu-ws-opieki-nad-dzieckiem,1769589

pisaliśmy o tym niedawno na forum i proszę.

Po raz pierwszy sąd rodzinny we Włoszech zdecydował, że to nie dziecko rodziców w separacji ma mieszkać u nich na zmianę, ale oni mają wprowadzać się do niego co tydzień, by się nim zajmować. Dziecko domu nie będzie zmieniać - postanowił sąd w Trieście.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Buhahaha 08.03.12, 17:48
      Buhahaha. Przyjmując, że dziecko mieszka z matką w jej własnościowym mieszkaniu - w jaki sposób i na jakiej podstawie można tę matkę zmusić, żeby własną chatę opuszczała co tydzień i udostępniała obcemu facetowi tylko dlatego, że ten jest ojcem dziecka?
      Albo w jaki sposób zmusić - w polskich realiach - oboje rodziców, żeby wspólnie wynajęli lub kupili trzecie mieszkanie i ponosili po połowie kosztów utrzymania?
      • ro35 Re: Buhahaha 08.03.12, 19:34
        typowo polskie, materialistyczne podejście...
        to włochy,
        nie ma się z czego śmiać, rozsądny a ciekawy wyrok - rodzice są w separacji, powinno to ich czegoś nauczyć
        • argentusa Re: Buhahaha 08.03.12, 19:41
          Nie widzę nic złęgo w takim materialistycznym podejściu podejściu.
          Zupełnie poważnie. Sama odwoływałabym się w nieskończoność. I jak znam życie i orzecznictwo w ogóle, wygrałabym. Bo ja w odróżneiniu do niektórych uważam ,że rozwiedzeni dorośli mają pełne prawo do normalnego życia. A nawet do posiadania potomstwa z kolejnego związku. A tegoż potomstwa nie da się nie opuszczać, przeprowadzajac się regularnie do potomstwa z poprzedniego związku. No i uwazam, że dla dzieciz poprzedniego związku lepsze jest życie z ojczymem i przyrodnim rodzeństwem niz mieć zmienialnych opiekunów. Bo tu o dobrym wzorcu rodziny nie ma mowy.
          Ar.
          ps. niepomiernie mnie dziwi niechęc do ludzi, którzy uznają, że pieniaze są ważne - nie móię, że najważniejsze, ale ważne. Nio i ta polska niechęc do zamożnych, śmiechu warte.
          • nangaparbat3 Re: Buhahaha 08.03.12, 22:58
            A gdzieś Ty się dopatrzyła niechęci do zamożnych? Jeśli już to chyba lekceważenie niezamożnych.
          • maciekqbn Re: Buhahaha 09.03.12, 07:56
            argentusa napisała:

            > No i uwazam,
            > że dla dzieciz poprzedniego związku lepsze jest życie z ojczymem i przyrodnim
            > rodzeństwem niz mieć zmienialnych opiekunów.

            To Ty tak uważasz, bo patrzysz przez pryzmat swojej "kasiorki".

            > ps. niepomiernie mnie dziwi niechęc do ludzi, którzy uznają, że pieniaze są waż
            > ne - nie móię, że najważniejsze, ale ważne.

            Pieniądze są bardzo ważne, ale są sprawy ważniejsze. Jeśli rodzice rozpieprzyli dziecku dzieciństwo swoim rozwodem, to powinni chocby starać się po tym fakcie przedkładać potrzeby emocjonalne dziecka ponad swój własny, szczególnie finansowy interes.

            > Nio i ta polska niechęc do zamożnych, śmiechu warte.

            A to skąd wzięłaś? Chyba, że mówisz o sobie...
            Jeśli ktoś kogoś piętnuje, to raczej skąpych i egoistów a nie zamożnych.
            • argentusa Re: Buhahaha 09.03.12, 09:22
              <To Ty tak uważasz-
              Ależ to oczywiśte, przecież napisałam, że "moim zdaniem". Dodam tylko, że jaka jest moje motywacja, to póki ja jej nie wyjawię, to możesz tylko spekulować.
              Twierdzę też, że interes finansowy rodziny (rodziców, dzieci i maoszki/ojczyma, przyrodniego rodzeństwa )wcale nie musi iść w sprzeczności z emocjonalnym interesem dziecka. Co więcej interes dziecka z kolejnego związku jest tak samo ważny jak dziecka z poprzedniego związku.

              A o niechęci mi się skojarzyło to materialistyczne podejście, o którym pisał ro35. To, co mi się rzuca w oczy na tym forum to ogólne potępienie ludzi, którzy zarabiają więcej pieniędzy (albo to pijawki wydzierające ostatni grosz od zobowiązanego alimentami albo obrzydliwi skąpcy żałujący pieniędzy na dzieci, a przecież tyyyle ich mają). I patrzę na to oczywiście z najlepszej dla mnie perspektywy. Bo mojej.
              Ar.
        • yoma Re: Buhahaha 08.03.12, 20:27

          > typowo polskie, materialistyczne podejście...

          Znaczy kasę, która na drzewie nie rośnie, wolisz władować w trzecie mieszkanie niż w materialne potrzeby potomka, rozumiem.
          • zmeczona100 Re: Buhahaha 08.03.12, 20:49
            Toż mieszkanie może być później potomka wink
            • yoma Re: Buhahaha 09.03.12, 12:00
              Jak kogo stać, to nie ma sprawy, ale większość ludzi w tym kraju jednak z biedą stać na jedno smile
              • zmeczona100 Re: Buhahaha 09.03.12, 20:21
                Majgasz....

                Toż opieka naprzemienna w takim wydaniu i tak ewentualnie może dotyczyć niewielu rodziców- i ich sytuacja finansowa jest tylko jednym z elementów, które by o tym decydowały (wbrew pozorom- nie sądy).
      • zalosny.jestes Buhahahahaha, błehahahahaha! 12.03.12, 09:45
        ~Ponieważ ja sobie czegoś nie wyobrażam to znaczy, że to niemożliwe...
        Buhahahaha, błechachachacha!!!!
    • zmeczona100 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 08.03.12, 20:48
      smile Aż sobie pozwolę, a co wink

      A nie mówiłam? tongue_out

      Można własnie w taki sposób i popieram w 100% smile
      • maciekqbn Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 07:47
        Ja także popieram takie rozwiązanie.
        • tricolour Popierać można, ale wiele zależy od pieniędzy... 09.03.12, 08:50
          ... a one byłyby sporym ograniczeniem.

          Bo bądźmy realistami: ludzi, którzy mają pieniądze na osobne mieszkania dla małżonków i na zakup trzeciego dla dziecka, jest mało. Bardzo mało. Najwięcej jest tych, któtrzy nie mają pieniędzy nawet na jedno mieszkanie dla siebie. Więc jest to rozwiązanie dla zamożnych ludzi, umiejących dogadać się także w kwestii utrzymania mieszkania dziecka, którzy także nie potrzebują i nie oczekują alimentów ani na dzieci, ani na siebie, którzy potrafią i chcą żyć na walizkach, logistycznie potrafią i chcą przemieszczać się między lokalami niekoniecznie w tym samym miejscu. No i mają tylko jedno dziecko, bo w przypadku większej liczby sprawa może się skomplikować. I mają na dodatek wyrozumiałego partnera, który bedzie tolerował regularne znikanie do dziecka.

          Zatem jest to ciekawostka, ale warta o tyle zainteresowania, że wskazuje na kolejny sposób życia po rozwodzie.
          • mola1971 Re: Popierać można, ale wiele zależy od pieniędzy 09.03.12, 10:06
            tricolour napisał:
            > Zatem jest to ciekawostka, ale warta o tyle zainteresowania, że wskazuje na kol
            > ejny sposób życia po rozwodzie.

            Pragnę zwrócić uwagę, że artykuł mówi o separacji, a nie o rozwodzie. A w tym przypadku ma to kluczowe wg mnie znaczenie.
    • tricolour To w Polsce odpada... 08.03.12, 20:54
      ... ze względu na fakt, że nikt wtedy nikomu by nie płacił alimentów oraz przez zawiłości lokalowe.
      • maciekqbn Re: To w Polsce odpada... 09.03.12, 07:48
        tricolour napisał:

        > ... ze względu na fakt, że nikt wtedy nikomu by nie płacił alimentów

        Ano, wydaje mi się, że rozbiłoby się to o barierę mentalności większości Polek (nie wszystkich na szczęście, ale niestety myślących inaczej niż egoistyczna tłuszcza jest mniejszość).
        • zmeczona100 Re: To w Polsce odpada... 09.03.12, 20:22
          No to jak uogólnienia, to jedziemy:

          Ojcowie szybko by się wycofali, bo płacąc alimenty traciliby zdecydowanie mniej.
    • woda_woda Świetny pomysł. 09.03.12, 09:11
      Szczególnie w sytuacji, gdy rodzice po rozwodzie mieszkają w innych miastach - kupują trzylatkowi mieszkanie w mieście znajdującym się w połowie drogi i każde z nich co pół roku zmienia pracę, aby zamieszkać z dzieckiem. Pozostawiając, rzecz jasna, na ten czas swoje ewentualne nowe rodziny.

      Bo przecież jest tak, że potrzeby dzieci są jedynie ważne i dla nich trzeba wszystko poświęcać.

      Bajka po prostu smile
    • ewela1_1 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 09:14
      Najlepsze rozwiązanie dla dziecka. Tylko trzeba mieć 3 mieszkania, dobrą wolę rodziców do chęci opiekowania się dzieckiem i wystarczy.

      Do takiego rozwiązania niepotrzebny jest nawet wyrok sądu, jeśli rodziców w Polsce stać i umieją i chcą się dogadać, nic nie szkodzi by wprowadzili to w życie.
      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
    • katja75live Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 09:18
      Ja popieram jak najbardziej, ja tez takie rozwiazanie chce zaproponowac exs, jak sie wreszcie wyprowadzi. (ale on jak wiekszosc na tym watku chce budowac nowe zycie, wiec sie nie zgodzi), rownoczesnie nie chcac oddac opieki mnie, dzieci beda musialy przeprowadzac sie co tydzien do innego mieszkaniasad((
      • argentusa Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 09:24
        Katja, może nie będą się musiały przeprowadzać, nie ma szansy by Sąd ustalił JEDNO miejsce pobytu dla dzieci?
        • katja75live Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 09:35
          Dzieci maja silna wiez zarowno ze mna jak i exs. Sad bierze pod uwage kto sie dziecmi zajmowal do tej pory i kto ma lepsze warunki materialne. No i u nas sie to wszystko rozklada pol-na pol. Ja sie wiecej zajmowalam dziecmi (ale nie jeko jedyna), ale on za to lepiej zarabia.
          Tam gdzie mieszkam kobiety nie sa absolutnie faworyzowanoe do opieki nad dziecmi. Jak by sie uparl to mialby szanse na calkowita opieke (tego oczywiscie nie chce, ale on tez nie chce na szczescie - bo wiadomo nowe zycie i nowa kobieta wymagaja troche czsu sam na sam).
          No i dlatego u nas najbardziej prawdopodobny wariant 50% na 50% lub w najlepszym wypadku 60% do 40% dla mnie.
    • endrju579 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 09:30
      Jest to decyzja w bardzo dobrym dla ojców kierunku, szkoda że nie w Polsce.
    • moniapoz Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 09:41
      mnie się to rozwiązanie kompletnie nie podoba, bo jestem jednak tą egoistyczną tuszą i zakładam, że po rozwodzie kiedyś tam może mogłabym mieć nową rodzinę, więc takie rozwiązanie kompletnie by się nie sprawdziło. wiem, wiem, jestem straszna egoistką, że w ogóle śmiem o takim czymś myśleć.

      inna sprawa, że nie stać by mnie było na 3 mieszkania....ba nie znam nikogo kogo byłoby stać

      i tak sobie myślę pół żartem pół serio....po co się rozwodzić....znajdę sobie kogoś na boku, mąż niech też sobie znajdzie kogoś a oficjalnie to będziemy mieszkać w domu z dziećmi i nimi się zajmować, może nie jak kochający się małżonkowie ale przecież w takim rozwiązaniu z artykułu małżonkowie też się nie kochają ......

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • ewela1_1 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 09:50
        Przy takim rozwiazaniu jesli się ma nową rodzinę można ich tam ze sobą zabieraćsmile. To jet moze dobre, ale na krótkich dystansach, najlepiej w jednej miejsowości. Im dłużej się jednak nad tym zastananawiam równiez wydaje mi sie to zbyt piękne.
        -------------
        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
        • endrju579 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 09:58
          Sąd rozstrzygnął w ten sposób, bo rodzicom nie udało się dojść do porozumienia, jak się zmęczą takim rozwiązaniem to przecież zawsze mogą ponownie ustalić kwestie opieki.
          Szanujący się sędzia nie wychodził z założenia, że lepszym opiekunem dla czterolatki będzie matka, jeśli nie miał do tego postaw.
    • garibaldia Bardzo dobra decyzja dla kłócących się rodziców 09.03.12, 11:09
      Daję sobie głowę uciąć, że po góra roku takiej "zabawy" w utrzymywanie mieszkania dziecka, kontaktów z dzieckiem i równoległego zapewniania sobie mieszkania i normalnego życia - albo obojgu z tych rodziców albo jednemu z nich się to znudzi, zmęczą się i kłócenie odpuszczą chętnie oddając dziecko drugiemu rodzicowi pod dach.

      Ma to wielkie uzasadnienie przy rozwodzie- zapewne niejedna kobieta się spotkała z tym, że mąż się wykłócał o to by dziecko z nim zostało, groził jej odebraniem dzieci, itd. A parę miesięcy po rozwodzie nawet mu się nie chciało do dziecka zadzwonić ani się spotkać. "Miłośc" do dziecka szybko wyparowała gdy trzeba było stanąc przed wysiłkiem zorganizowania z nim spotkania, zaopiekowania się dzieckiem samodzielnie, lub mieć wybór weekend z dzieckiem albo z nową panią. Świetna też szkoła dla niektórych wrednych matek które z posiadaniem dziecka wiązą przede wszystkim nadzieje na sponsoring.

      W przypadku podanym w artykule, rodzice sa w separacji, kłócą się kto będzie lepszym rodzicem. Ten wyrok sądu to łatwo zweryfikuje bez naruszania praw żadnego z rodziców i bez ich poczucia krzywdy, że sądy stronnicze i blebleble. Niech zapieprzają koło dziecka oboje, kto wcześniej odpadnie ten grzecznie wykłada alimenty i nie pyszczy że dziecko mieszka u drugiego. Amen.
      • martishia7 Re: Bardzo dobra decyzja dla kłócących się rodzic 09.03.12, 13:36
        Dokładnie temu celowi, który opisałaś, moim zdaniem, służy decyzja sądu. Kto pierwszy wykruch smile A tak z oglądu świata dookoła siebie strzelam w ciemno, że w jakichś 4 przypadkach na 5 pierwsi wymiękaliby panowie, więc wszystko tradycyjnie, tylko nie mieliby moralnego mandatu do pyszczenia. I tyle.
      • altz Re: Bardzo dobra decyzja dla kłócących się rodzic 10.03.12, 19:06
        garibaldia napisała:

        > Ma to wielkie uzasadnienie przy rozwodzie- zapewne niejedna kobieta się spotkał
        > a z tym, że mąż się wykłócał o to by dziecko z nim zostało, groził jej odebrani
        > em dzieci, itd. A parę miesięcy po rozwodzie nawet mu się nie chciało do dzieck
        > a zadzwonić ani się spotkać. "Miłośc" do dziecka szybko wyparowała gdy trzeba
        > było stanąc przed wysiłkiem zorganizowania z nim spotkania, zaopiekowania się d
        > zieckiem samodzielnie, lub mieć wybór weekend z dzieckiem albo z nową panią.

        Nawet nie warto dyskutowac, gdy ktos ma rozwiazanie na wszystko, wie co inni mysla itd.
        Mozna stanac przed lustrem i porozmawiac z kims inteligentnym? smile

        Swoja droga, sad pewno stwierdzil, ze jesli rodzice chca miec zabawe, to im zorganizuje.
        Nadal uwazam, ze nie ma dobrych rozwiazan dla dziecka, sa tylko bardziej lub mniej kiepskie.
    • virtual_moth Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 11:59
      Bez przesady z tą wielka kasa na 3 mieszkanie - mysle ze sredniozamoznych rodziców byłoby stac na spłate połowy kredytu i opłat, a mieszkanie byłoby przepisane na dziecko. Mysle, ze to moglaby byc nawet dobra inwestycja w jego przyszłosc.

      Zrozumiałe jednak, ze podnoszona jest kwestia finansów, w Polsce jest mało ludzi nawet sredniozamoznych.

      Smieszy mnie ciagle jednak ten argument o układaniu sobie zycia i ze ciągłe "przeprowadzki" to moglyby uniemozliwiac Ciekawe co ma zatem powiedziec samotna matka, która ma dziecko ze soba non stop, pracuje na etacie, nie dostaje alimentów, a ojciec bezkontaktowy - ona ma po prostu rewelacyjne warunki by sobie ponownie "zycie układac". Sama byłam w takiej sytuacji 7 lat (teraz przynajmniej wyszarpałam w koncu alimenty, co i tak niewiele zmienia) i naprawde nikogo nie obchodzi czy ja mam warunki, by sobie zycie układac. I tego sie ode mnie wymaga - zadbac o dziecko, a nie o swoje amory, jest to tak oczywiste i naturalne, ze nikt sie nad tym nie zastanawia. A takich samotnych matek jest wciaze jeszcze bardzo duzo. Dlaczego mielisbysmy sie zastanawiac nad komfortem rodziców sprawujacych opieke naprzemienna. Moze tak jak od samotnych matek całodobowych powinno sie od nich wymagac, ze całe swoje pozostałe zycie poswieca dziecku juz spłodzonemu?
      • katja75live Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 12:17
        Bardzo dobrze napisane, to wlasnie dlatego ja nie mialabym problemu z przenoszeniem sie do dzieci, bo moje szanse, mozliwosci, checi ukladania sobie zycia sa i tak bardzo mizerne.
        I to nie jakies "'poswiecenie'' sie dla dzieci tylko realny poglad na sytuacje. Dla nich to na pewno bedzie wiekszy komfort, stabilizacja, a ja na takim ukladzie ani nic nie wygram, ani strace, a dla dzieci zdecydowanie lepiej niz sie przenosic jak worek ziemniakow co tydzien.
      • moniapoz Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 15:00
        serio myślisz, że bez przesady z tą kasą ? ja ledwo zipię z jednym kredytem i nie wyobrażam sobie płacić jeszcze za wynajem mieszkania .......no nie wiem, biedna nie jestem ale na takie rozwiązanie mnie po prostu nie stać.

        a argument o ułożeniu życia: ja nie chcę sobie układać teraz już natychmiast, ale zakładam, że kiedyś może....i czemu miałabym z tego rezygnować. im dzieci będą starsze tym prościej wszystko będzie logistycznie ogarnąć i nie oszukujmy się czasu też będzie więcej.
        nie rozumiem też czemu nie można jednocześnie zadbać o dziecko i o jak to nazwałaś "amory".
        a zastanawiamy się nad komfortem rodziców sprawujących opiekę naprzemienną, bo ten wątek dotyczy opieki naprzemiennej a nie matek samotnie walczących ze wszystkim smile
        i ja nie bronie takim matkom, żeby sobie ułożyły życie - jest to na pewno trudne, ale nie mam nic przeciwko.

        a przeciwniczką opieki naprzemiennej w wersji tradycyjnej nie jestem - osobiście bardzo by mnie cieszyło gdyby mój mąż chciał się dziećmi zająć samodzielnie i nie przez 5 minut.

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • virtual_moth Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 19:04
          Pisałam przeciez, ze opieka naprzemienna mogłaby miec sens, jesli rodziców na to stac, proste. To ze wiekszosci z nas na to nie stac niczego nie zmienia w kwestii oceny, czy taka forma opieki byłaby ok, jesli ma sie warunki.

          Odbijam pałeczke - ja nie bronie rodzicom przeprowadzającym sie do dziecka co tydzien układac sobie zycia. Bedzie trudno, ale tez nie mam nic przeciwko.

          Tak naprawde to postanowienie włoskiego sądu niczego nie wnosi do polskich warunków, uswiadamia tylko jej zwolennikom w tradycyjnym wydaniu, ze bycie przerzucanym jak worek ziemniaków nie słuzy psychice i "układaniu sobie zycia". Owszem, dziecko tez chce miec zycie ułozone, w jednym miejscu, a to niespodzianka.
          • moniapoz Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 19:59
            dla mnie obydwie wersje opieki naprzemiennej wymagają nakładów finansowych
            nie zgodzę się, że dziecko musi się czuć jak przerzucany worek kartofli w wersji tradycyjnej - natomiast w wersji włoskiej dziecko żyję w świecie kłamstwa utrzymywanego na jego potrzeby i to moim zdaniem wcale nie daje mu poczucia bezpieczeństwa.

            poza tym podtrzymuję, że szczęśliwy rodzic to także szczęśliwe dziecko a poświęcanie się w całości tylko dla dziecka jest błędem - moim zdaniem.

            i nie chodzi o odbijanie pałeczki smile uważam po prostu, że każdy ma prawo tak sobie ułożyć życie jak chce - jeżeli partnerzy dogadają się co do wersji tradycyjnej opieki naprzemiennej - nic mi do tego, jeżeli będzie dobra komunikacja i szereg innych warunków spełnionych to moim zdaniem nie będzie to ze szkodą dla dziecka, jeżeli dogadają się, że będą się co tydzień wyprowadzać a dziecko zostanie w domu - też nic mi do tego, jeżeli chcą żyć tylko życiem dziecka ich wybór - mnie taki system by nie odpowiadał. Ale cały sukces polega na tym, że jak rodzice dobrze ze sobą współpracują to każdy nawet najbardziej dziwny system może się sprawdzić.

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • virtual_moth Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 20:17
              moniapoz napisała:

              >uważam po prostu, że każdy ma prawo tak so
              > bie ułożyć życie jak chce

              Jednym daje sie prawo do tego, by to zycie mielu ułozone kosztem dziecka, innym nie i o tym pisze. Uwaza sie zatem, ze opieka naprzemienna w domu, w ktorym mieszka dziecko jest zła, bo rodzic nie moze załozyc nowej rodziny, ale samotna matka najpierw musi zrobic "koło dzieciaka", a dopiero potem pozwalac sobie na amory. I tak, uwazam, ze zapewnienie bezpieczenstwa i dobrych warunków dziecku do podstawa i nalezy je zapewnic kosztem swojego zycia, JESLI taka jest koniecznosc.
              Nie jestem zwolennikiem opieki naprzemiennej ale wiem, ze na tym forum jest ich spora liczba. Wymagałabym zatem do nich, aby decydujac sie na taka forme opieki (lepsza dla dziecka, a nie dla rodzica) zdawali sobie sprawe, ze w pewnych sprawach moze byc im ciezej.

              Zwykle ten rodzic, ktory pozostaje z dzieckiem ma zdecydowanie mniejsze szanse na ułozenie sobie zycia niz "dochodzacy". Opieka naprzemienna z wyroku włoskiego sprawiedliwiej rozkłada te szanse, mozna powiedziec. Do tego w takim modelu "układanie" sobie zycia przez rodziców nie jest warunkiem koniecznym, by dziecko czuło sie dobrze. Warunkiem koniecznym jest po prostu wspólna, równomierna opieka i dbanie o dziecko.
              • moniapoz Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 20:29
                no nie zgodzę się...sorry ja tego tak nie widzę
                ale nie chcę się powtarzać - powiem tylko jeszcze raz: wersja, że dziecko zostaje w domu a rodzice się wyprowadzają - to podtrzymywanie iluzji i nie daje poczucia bezpieczeństwa dziecku - tak uważam.

                więc to poświęcenie jest bez sensu - bo i rodzice i dziecko nie są szczęśliwi.

                zresztą dla mnie cała dyskusja jest czysto teoretyczna - mój mąż nie ma zamiaru zajmować się dziećmi bo ich po prostu chyba nie lubi, a moim pobożnym życzeniem byłoby, żeby chciał np. opieki naprzemiennej lub w ogóle kontaktów z dziećmi po rozwodzie.

                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • zmeczona100 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 20:31
                Otóż to.

                Mnie śmieszy to układanie sobie życia jako argument anty z jeszcze jednego powodu- przecież osoby, które zostają same z dzieckiem pracują, mają swoich znajomych, zainteresowania, osobę/y do seksu (a może się mylę?). Czyli jednak nie jest to całodobowe przebywanie z dzieckiem. Jest więc jakiś problem z tym, aby i podczas tygodnia zamieszkiwanego z dzieckiem, rezygnować np. z wyjścia ze znajomymi czy na siłownię albo na zakupy czy randkę? Niby z jakiego powodu i dlaczego miałoby tak być? A do tego kolejny tydzień cały wolny...

                A im starszy dzieć, tym łatwiej, bo przecież nie wymaga on oczu dookoła głowy, a i w zakupach czy pracach domowych pomoże. Żyć- nie umierać.


                Do tego w takim modelu
                > "układanie" sobie zycia przez rodziców nie jest warunkiem koniecznym, by dzieck
                > o czuło sie dobrze. Warunkiem koniecznym jest po prostu wspólna, równomierna op
                > ieka i dbanie o dziecko.


                A to, uważam, najważniejsze słowa w tej dyskusji.
                • moniapoz Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 20:44
                  > Mnie śmieszy to układanie sobie życia jako argument anty z jeszcze jednego powo
                  > du- przecież osoby, które zostają same z dzieckiem pracują, mają swoich znajomy
                  > ch, zainteresowania, osobę/y do seksu (a może się mylę?).

                  widzisz dla mnie układanie sobie życia to nie szukanie osoby do seksu....tylko partnera
                  i nie wyobrażam sobie, że jakikolwiek nowy związek przetrwał takie coś, że matka/ ojciec na tydzień muszą wyprowadzić się do dziecka, a nowy partner/ partnerka w tym czasie albo mogą się wprowadzić z nim albo mogą mieszkać osobno i wieczory spędzać osobno - to się nie sprawdzi.

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • zmeczona100 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 21:00
                    Monia, jak sobie poukładasz to życie, mając przy boku stale, non stop, z przerwą na przedszkole/ szkołę (ale Ty wtedy w pracy) dzieciaka? Bierzesz go ze sobą wszędzie- do kina, pubu i łóżka??
                    Powiedz mi, czy są jakieś przeszkody, aby robić zakupy we trójkę, a nawet jeść obiady czy kolacje razem, odwiedzać znajomych, załatwiać wizyty u ortodonty, we trójkę- mieszkając na dwa domy co kilka dni? Czy partner, który na stale mieszka w innym mieszkaniu, nie może uczestniczyć w życiu wtedy, gdy jego partnerka ma tydzień z dzieckiem? Jakiś zakaz jest czy co?
                • triss_merigold6 Pogięło Cię? 09.03.12, 20:53
                  Pogięło Cię z tymi randkami?!
                  Na randki to chodziłam jak miałam dwadzieścia parę lat, po rozstaniu z mężem to miałam regularnego kochanka, a nie żadne randki, a teraz z tym facetem mieszkam, mam wspólny budżet i wspólne dziecko. I z tej perspektywy koncepcję opieki naprzemiennej uważam za chorą.
                  • zmeczona100 Re: Pogięło Cię? 09.03.12, 20:56
                    Nie, nie pogięło mnie. Kochanek to facet od seksu dla mężatki.
                    Chyba, że u Ciebie zaczęło się od kochanka, to honor zwracam wink
                    • triss_merigold6 Re: Pogięło Cię? 09.03.12, 21:13
                      Toż byłam mężatką. Formalności uważam za trzeciorzędne w takich momentach. Ba, jak zamieszkaliśmy razem to nadal byłam mężatką - zresztą z winy eksa, który schrzanił podejście do składania pozwu i zapomniał wpłacić 6 stów, mimo, że dostał kasę i wszystko uzgadnialiśmy razem. I sie przedłużyło.
                  • virtual_moth Re: Pogięło Cię? 09.03.12, 21:27
                    Kwestia nazewnictwa tylko. Żeby uprawiac seks z facetem, trzeba raczej sie z nim spotkac, raczej sam na sam w ustronnym miejscu, mozna to zatem nazwac randką. Ba, randki w tradycyjnym tego słowa znaczeniu (spotkanie w miesjscu publicznym) łatwiej uskuteczniac z dzieckiem, zatem by miec regularnego kochanka trzeba niezłej logistyki.
                • virtual_moth Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 20:58
                  zmeczona100 napisała:

                  > Jest więc jakiś problem z tym, aby i po
                  > dczas tygodnia zamieszkiwanego z dzieckiem, rezygnować np. z wyjścia ze znajomy
                  > mi czy na siłownię albo na zakupy czy randkę? Niby z jakiego powodu i dlaczego
                  > miałoby tak być? A do tego kolejny tydzień cały wolny...

                  Tez mnie własnie to dziwi. Jak pisałam, jesli juz to opieka naprzemienna w takim wydaniu nie byłaby zła, a przynajmniej dla potencjalnej samotnej matki. Łatwiej byłoby sie jej ogarnac w takim układzie, niz majac dzieciaka 24/dobe, a tatus od lodów i kina (czyli model polskitongue_out) Jak widac nie tylko faceci hamuja rozwój równouprawnienia w Polsce, przyczyniaja sie do tego tez same kobiety.

                  Sama jestem zwolenniczka innego modelu, jednak imho równie utopijnego - czyli dziecko przy jednym rodzicu, a drugi rodzic zaangazowany, czyli organizuje opieke codzienna (a nie tylko wypełnia polecenia i prosby), tez bierze L4, chodzi do lekarza, na zebrania, organizuje przyjecia urodzinowe i zamiast robic sobie wakacje w gorach ze znajomymi, to bierze dzieciaka na miesiac do rodzinnego osrodka wczasowego/do swoich rodziców/organizuje i oplaca kolonie. Czasami widuje sie takie cos na filmachwink
                  • zmeczona100 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 21:05
                    Eh...
                    Możemy sobie pomarzyć...
      • triss_merigold6 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 15:26
        Myślę jednakowoż, że nie, zwłaszcza jeśli dotychczasowe wspólne mieszkanie rodziców było/jest nadal na kredyt albo jeśli po rozwodzie któreś musi wziąć kredyt na własne.

        Inwestycji w przyszłość potomka wolę dokonywać na własną rękę, z własnej woli i bez konieczności uzgadniania tego z eksem - zwłaszcza jeśli chodzi o wyłożenie mojej kasy.

        Argument o układaniu sobie życia dotyczy tych, którzy życie sobie ułożyli lub układają właśnie.
        Zamiast zajmować się próbą implementacji do orzecznictwa głupot z opieką naprzemienną, polski wymiar sprawiedliwości powinien IMO skupić się na skutecznej egzekucji alimentów, bo obecna to kpina z prawa.
        • maciekqbn Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 17:58
          A od kiedy to wymiar sprawiedliwości zajmuje się kwestiami egzekucji ? Chyba coś Ci się pozajączkowało. Od tego są komornicy.
        • virtual_moth Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 19:26
          Mowie Triss o rodzicach, ktorzy nie zarabiaja po sredniej krajowej, tylko "troche" wiecej. To jest jakby warunek konieczny, by w ogole o tym 3 mieszkaniu mowic, tyle ze nie trzeba być Kulczykiem, by finansowo podołac. Na tym forum mysle z połowa facetów moglaby sama dzwignac 100% kosztów utrzymania tego 3 mieszkania. Oczywiscie nie tyczy sie to ich ex najczesciej i to dla tych ojcow doskonały argument, by taką forme opieki naprzemiennej całkowicie odrzucic (czesc z nich jest jednak nadal nie widzi nic niefajnego w przerzucaniu dziecka z jednego mieszkania do drugiego)
          Inwestycje na rzecz potomka - mysle ze nic złego w tym, by kluczowe uzgadniac z ojcem dziecka. Juz nawet sąd ogranicza władze ojcu (jesli ogranicza) do współdecydowania o najwazniejszych sprawach dziecka. Zatem tak, wypadałoby sie z ojcem dziecka dogadywac w takich sprawach. A mysle, ze jesli kogos stac, to kupno mieszkania dla dziecka jest dobra inwestycją.

          Oczywiscie zgadzam sie, ze rozmowa na powaznie o opiece naprzemiennej w Polsce to farsa. Pamietaj Triss jednak, ze w Polsce to juz sie dzieje - czyli zajmowanie sie rozdzielaniem szynki miedzy jednostki, zamiast chleba miedzy potrzebującą większosc. Czyli zamiast rozwiązaniem ostatecznym kwestii sciagalnosci alimentów ustawodawca zajmuje sie korektami prawa rodzinnego takimi jak: nadanie domniemanemu ojcu prawa do wniesienia powództwa o ojcostwo (rzeczywiscie tabuny "ojców" o to walcza), kwestia władzy przy ustaleniu ojcostwa (teraz ojciec po ustaleniu ojcostwa ma ja z automatu), kwestia nazwiska dziecka (jakies dwuczłonowe potworki) i wieeeeele innych zmian zrobionych pod naciskiem "lobby proojcowskiego".
          Jesli tendencja bedzie sie utrzymywac, nie bede zdziwiona, gdy ustawodawca zacznie sie zajmowac opieka naprzemienna w Polsce zamiast rozwiazac kwestie sciagalnosci alimentów i egzekwowania od ojców wypełniania innych obowiazków rodzicielskich.
      • woda_woda Nie, virtual_moth. 09.03.12, 19:11
        virtual_moth napisała:

        > Moze tak jak od samotnych matek całodobowych powinno s
        > ie od nich wymagac, ze całe swoje pozostałe zycie poswieca dziecku juz spłodzon
        > emu?

        Matka, która całe swoje życie poświęca dziecku popełnia błąd.
        • virtual_moth Re: Nie, virtual_moth. 09.03.12, 19:51
          Oczywiscie zgadzam sie, kłania sie jednak piramida potrzeb. Jesli cała energie wkłada sie w zapewnienie potomkowi podstawowych potrzeb (jedzenie, mieszkanie, wychowanie, rozrywka) to juz nie pozostaje mocy na nic innego.
          Dochodzi jeszcze kwestia, ze tej mocy na "amory" potrzeba bardzo duzo, bo samotna całodobowa matka musi wiele zainwestowac w siebie, by miec troche wiekszy wybór niz bezrobotny albo alkoholik. Oczywiscie, jesli sama potrafi utrzymac siebie i dziecko i zapewnic godziwe warunki zycia to juz nie jest znowu taka zła partia, ale szczerze - to nie jest nadal wystarczajace. Trzeba duzo włozyc w "opakowanie" i jesli nie jest sie z natury wysoka szczupla laska, ktora byle co włozy i zje i nadal wyglada i czuje sie super, to ma sie spory problem. Proponuje zrobic cwiczenie - wez laske wzrost 160, rozmiar 42 i sprobuj w ciagu godziny kupic jej zakiet w sklepie. Mozesz ja odchudzic, ale zmus ja do tego, by była na diecie i cwiczeniach dłuzej niz dwa lata, zwłaszcza ze z kupnem zakietu w ciagu godziny nadal bedzie problem.
          Troche zartuje, ale problem jest powazny. Jesli zdobycie dla siebie wartosciowego chłopa traktowac jako kolejny obowiazek wobec dziecka to tak, ten obowiązek łatwo zawalić. Trudno, dzieci samotnych matek maja bardziej przechlapane niz inne.
          • woda_woda Re: Nie, virtual_moth. 09.03.12, 20:02
            Nie chodzi o "zdobycie chłopa", tylko o rozsądek.

            Poświęcanie się dla dziecka to bląd, ponieważ należy równolegle inwestować w swoje życie. Choćby po to, aby następnie nie mieć do dziecka pretensji typu "ja tak sie poświęcałam, a ty jesteś niewdzięczny"; aby być dla dorastającego dziecka partnerką (inaczej mówiąc, aby dziecko miało powód być dumne z mamy); aby gdy dziecko odejdzie z domu nie zostać z pustym, tylko mieć swoje dużo wcześniej zorganizowane życie; no i zpowodów ideologicznych: matka ma do wszystkiego takie samo prawo, jak dziecko i jak jest jedna czekoladka, należy ją podzielić na pół.

            A co do "chłopa" - interesujące (czyli inwestujące w swoje życie) kobiety prędzej go znajdą, nawet te z nadwagą, niż te, którym potrzeby dziecka przesłaniają potrzeby własne.
            • virtual_moth Re: Nie, virtual_moth. 09.03.12, 20:32
              Nie wiem o czym piszesz. Ja o zapewnianiu podstawowych potrzeb dziecka, a nie o poswiecaniu sie mu i nadopiekunczosci. Nawet zwyczajne wyzywienie i zapewnienie kata dla dziecka to dla samotnej osoby (zwłaszca kobiety, ktorej sie zwykle gorzej płaci) spory wyczyn, wiekszosc bez alimentów zwyczajnie nie dałaby rady. A gdzie wakacje, rozrywki dla dziecka itd. Gdzie tu poswiecanie.
              Zatem zwykłe samotne wychowywanie potrafi wykonczyc na tyle, ze nie ma sie sily na nic innego. Nie mowiac o tym, ze czesto "szukanie chłopa" i opieka nad małym dzieckiem (w podstawowym wydaniu) sie po prostu wykluczaja, bo zarobiona matka ma zwyczajnie tylko 3 godziny dziennie dla dziecka i woli je przeznaczyc dziecku niz na randki.
              Mysle, ze łatwiej byłoby tego chłopa znalezc i utrzymac w "modelu włoskim" opieki naprzemiennej. Widac zeszta, ze paru kobietom w tym watku by taki model odpowiadał. Zreszta mezczyzni tez nie mogliby narzekac, pisałam juz o tym w innym watku - mysle, ze ich kolejne partnerki raczej wolałyby, by do pasierba tatus jezdził, niz gdyby był przywozony do nowego domuwink
            • ciociacesia zeby inwestowac 09.03.12, 20:43
              to trzeba miec co
              • zmeczona100 Re: zeby inwestowac 09.03.12, 21:02
                jak się nie ma co, to chyba normalne, że się nie inwestuje i nawet nie rozmysla o takich możliwościach.
                • ciociacesia Re: zeby inwestowac 09.03.12, 22:55
                  zmeczona100 napisała:

                  > jak się nie ma co, to chyba normalne, że się nie inwestuje i nawet nie rozmysla
                  > o takich możliwościach.
                  polemizuje z tym zdaniem: 'Poświęcanie się dla dziecka to bląd, ponieważ należy równolegle inwestować w swoje życie.'
                  • zmeczona100 Re: zeby inwestowac 09.03.12, 23:00
                    'Poświęcanie się dla dziecka to bląd, ponieważ należ
                    > y równolegle inwestować w swoje życie.'

                    I o to chodzi- równolegle, a nie tylko w siebie.
    • zmeczona100 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 20:44
      Ja to jednak mam skłonności do przypisywania innym cech, których oni jednak nie posiadają...
      Np. uważam, że dorośli kierują się jednak logiką. A tu ZONK.

      Bo przecież jest jasne, jak słońce, że opieka naprzemienna nad dzieckiem w jego stałym miejscu zamieszkania ma sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy spełnione są łącznie warunki:
      - rodziców stać na trzecie mieszkanie (jaka wygoda, jeśli mają więcej, niż jedno dziecko)
      - dogadują się i kierują dobrem dziecka, a nie własnymi animozjami czy pretensjami, poczuciem krzywdy
      - mieszkają w tej samej lub pobliskiej miejscowości
      - obydwoje tego chcą
      - dziecko ma silną więź emocjonalną z każdym z rodziców i czuje się przy nich bezpiecznie
      - rodzice mają w miarę ustabilizowaną sytuację zawodową i nie wyjeżdżają poza miejsce zamieszkania na wiele dni/ tygodni np. w delegacje, na szkolenia

      Wydawało mi się, że to było jasne od początku, a tu- dyskusje o trzecim mieszkaniu i złej sytuacji materialnej Polaków czy o tym, że niektórzy rodzice nie chcą takiej opieki...
      • virtual_moth Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 21:23
        Zaraz ci napiszą, ze skoro tak, to nie ma co dyskutowac, bo spełnienie tych warunków jest niemozliwetongue_out



        zmeczona100 napisała:

        > - dogadują się i kierują dobrem dziecka, a nie własnymi animozjami czy pretensj
        > ami, poczuciem krzywdy

        Ja mysle, ze w niektorych przypadkach te animozje mogłyby zniknac własnie przez wprowadzenie takiej opieki. Czyli np. zdradzona i opuszczona kobieta łatwiej by sie otrząsnęła z poczucia krzywdy gdyby wiedziała, ze po rozwodzie były mąż ponosi takie same konsekwencje tego rozwodu jak ona. W wydaniu polskim kobieta moze pielegnowac w sobie nienawisc do konca zycia wiedzac, ze nie dosc, ze została zrobiona na szaro, to jeszcze byłego meza nic nie ogranicza z korzystania z zycia poza jakimis tam alimentami (nie twierdze przy tym, ze wszystkie ex z pretensjami maja do nich swiete prawo)
        • zmeczona100 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 09.03.12, 22:59
          virtual_moth napisała:

          Ad krzywdy czy animozji- chodziło mi bardziej o postawę typu "Odszedłeś/ odeszłaś, to teraz wara ci od naszego dziecka", czyli o karanie za odejście czy zdradę.
        • kobieta306 Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 10.03.12, 23:15
          Przemawia do mnie to co piszą virtual_moth oraz zmęczona.

          Od siebie dodam - jestem zdania, że nie należy rezygnować " z siebie" po rozwodzie.
          Natomiast wiele kobiet wypacza to "nierezygnowanie z siebie" i karykaturalnie wręcz goni za szczęściem, związkiem, nowym życiem, miłością, pozostawiając dzieci gdzieś tam, na drugim planie, bo przecież trzeba sobie odbić to wszystko złe co było.
          • argentusa Re: opieka naprzemienna-dziecko nie musi zmieniać 11.03.12, 08:18
            Zgadzam się z Kobietą, ale nie dokońca.
            Nie wiem, co robię kobiety, które NA PIERWSZY rzut oka wydają się byc tymi goniacymi za wszelką cenę. Nie wierzę, że ktoś, kto obserwuje z boku jest w stanie objąć całość sytuacji. Bo nie jest 24/24 z tymi kobietami i dziećmi.
            Ważne jest zachownaie rónowagi. By nie przeginać w żadną stronę. A to jest cholernie trudna sztuka. Dzieci są ważne, życie osobiste też jest ważne. Wszelkie skrajności mnie zniechęcają.
            Ar.
    • zalosny.jestes Pysznie! Niestety w kartoflanej takie rozwiązania 12.03.12, 09:48
      będą możliwe za minium 50 lat. Ja pijawie proponowałem wspólną opiekę naprzemienną w domu, w którym mieszkałyby dzieci a my zmienialibyśmy się co dwa tygodnie. Koszta po mojej stronie. Odpowiedź standardowa - Nie bo nie...przyciśnięta do muru wyjawia prawdziwe powody...chcesz MI zabrać alimenty i drugi, o którym nie wspomniała a doniosła mi jej "życzliwa" koleżanka to fakt, że Mateusz (bląd tłok z grzywką na oko) nie zaakceptuje takiego rozwiązania. Wcale mu się zresztą nie dziwie, skoro alimenty na moje dzieci są większe niż jego pobory wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka