Dodaj do ulubionych

nie daję rady

20.03.12, 22:30
jutro nie idę do pracy. nie daje już rady. jadę do terapeuty, nota bene juz od 2000 roku tam jeżdżę. może coś znowu podpowie, jak żyć, kiedy nadal się coś czuje po rozwodzie. i jak to jest, że nie potrafię go znienawidzić po tym co mi zrobił. ciągle chcę odzyskac z nim normalny, podkreslam normalny kontakt dla dobra dzieci, bo od tygodnia o niczym z nim porozmawiać nie mogę. jest obrazony, zły i mnie obwinia za wszystko. nie umiem z nim walczyć, nie umiem się odciąć od przeszłości. nigdy nie umiałam powiedziec sobie: ok, nie chce z Tobą gadać, olej to, potrzebujesz czasem jego rady w sparwie dzieci, zcegokolwiek, ale on ma w nosie to, ze dzwonisz - olej to, poradzisz sobie sama, nawet jakby się świat zawalił, to wyjdziesz z tego sama. nie umiem być silna. robię z siebie idiotkę dzwoniąc do niego, pisząc. i cały czas mam w sobie pytanie bez odpowiedzi: dlaczego o mnie nie walczył? o rodzinę? o nas? dlaczego tak odpuścił?
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: nie daję rady 20.03.12, 22:42
      Od 2000 roku masz tego samego terapeutę, czy zmieniałaś?
    • kobieta306 Re: nie daję rady 20.03.12, 22:49
      mój też o mnie i o rodzinę nie walczył, a to wystarczający powód, żeby postawić kropkę nad i.
      • izak28 Re: nie daję rady 20.03.12, 22:54
        Taaaa mój też. W związku z czym stwierdziłam, że ma co rozpaczać po nim i trzeba żyć dalej. Mam nadzieję, że mu Bozia "wynagrodzi".
        • altz Re: nie daję rady 21.03.12, 08:11
          izak28 napisała:

          > Taaaa mój też.

          A to co? Linia frontu? big_grin Czy akcja odbijania zakladnika? wink
          Jak mozna "walczyc" o kogos? Juz nawet samo slowo mi sie nie podoba w tym kontekscie, bo dla mnie oznacza, ze to jest jakas glupia gra, a nie decyzja dojrzalego czlowieka.
          Jesli druga strona mowi, ze juz nie chce, to nie chce. Trzeba dac spokoj, odejsc zamykajac porzadnie drzwi na zawsze i wyrzucajac klucz w bagno, zeby jakies glupie mysli nie przychodzily do glowy.
    • heksa_2 Re: nie daję rady 20.03.12, 22:52
      Może ty za bardzo walczyłaś?
    • jakkamien Re: nie daję rady 20.03.12, 23:10
      Odpusc pytanie sobie dlaczego - pewnie i tak Ci nie odpowie, a usprawiedliwiając siebie opowie Ci, ze bylas winna. Sama nie moge zrozumiec, ale po paru miesiacach wiem, ze to nie ma sensu. Czas, czas, i przestaje tak strasznie bolec, bo i tak sie tego nie zmieni, a on powoli zacznie obojetniec - trudno kochac kogos, kto traktuje Cie zle. I przede wszsytkim nie dzwonic, nie prosic.
      • pomimo1 Re: nie daję rady 21.03.12, 08:31
        to ja Ci powiem coś, co powiedziała mi moja terapeutka po rozwodzie:
        dlaczego chcesz układać przyjacielskie relacje po rozwodzie z kimś, kto nie byl Twoim przyjacielem w trakcie małżeństwa? Nie da się tego zrobić!!!!! Gdyby się dało, to byście się nie rozwodzili. Nie zrobisz przyjaciela z człowieka, który Cię oszukał, zdradził. bił czy cokolwiek innego, co przyczyniło się do rozwodu.

        Wybij sobie z głowy, że teraz, w tych trudnych emocjach bedziesz mogła robić z exa przyjaciela. To niemożliwe.To się kłóci w ogole z rozsądkiem
    • altz Re: nie daję rady 21.03.12, 08:19
      12 lat do terapeuty? To jest dopiero chore!
      Poza tym, nie ma nic gorszego, niz czlowiek jeczacy i blagajacy o wspolne zycie.
      Moze byly maz myslal, ze ma w domu wariatke?

      Nie wiem tylko, na co moglby sie obrazac? A co do dzieci i ojca, Twoim zasadniczym obowiazkiem jest nieprzeszkadzanie w spotkaniach i pomaganie dziecku na wybranie numeru telefonu ojca. Jeszcze mozesz dziecku pomoc sie spakowac. I to wszystko. Pozostale sprawy, to wcinanie sie miedzy dwoje ludzi, ktorzy powinni sobie sami poradzic.
    • mayenna Re: nie daję rady 21.03.12, 08:27
      Steppen, masz inną bliską osobę, taką do której mogłabyś zadzwonić po radę w sprawie dzieci?
      Na normalne układy z eksem trzeba czasu. Na razie musisz się od niego odseparować, odzwyczaić. Jak oddzielisz się emocjonalnie to on też będzie normalniej się zachowywał.
    • lady-z-gaga Re: nie daję rady 21.03.12, 08:46
      Może Ty jego chcesz odzyskac, a nie normalny kontakt, on to czuje i ogania się jak od uprzykrzonej muchy. Może jest niemiły właśnie po to, żebyś przestała sobie cokolwiek roić. Może pod pretekstem "rady w sprawie dzieci" jesteś wobec niego zbyt namolna i ingerujesz w jego życie. Dopóki tego sobie nie poukładasz, normalnych kontaktów nie będzie.
    • garibaldia Re: nie daję rady 21.03.12, 12:16
      Jesteś od niego uzależniona i w związku z tym nękasz go telefonami pod byle pretekstem. Nie chcesz być niezależna, nie chcesz decydować o sobie, chcesz emocjonalnie wisieć na byłym mężu.
      Sorry, ale czemu się dziwisz, że facet Cię olewa coraz bardziej? Każdy by miał dość czepliwego exa. Ogarnij się wreszcie.
      • garibaldia Re: nie daję rady 21.03.12, 12:19
        I "dla dobra dzieci" to stań na nogi samodzielnie, wyprostuj kręgosłup,
        a nie nękaj ich ojca tak, że coraz bardziej będzie miał dośc jakiegokolwiek tematu związanego z Tobą więc tym samym także dzieci...
    • inna_nowa_ja Re: nie daję rady 21.03.12, 12:36
      też swego czasu (całkiem niedawno) wisiałam na mężu, a to telefony (nieodbierane), a to sms-y. Odpuściłam, i jest lepiej, sam z siebie dzwoni czy może wpaść do dzieci, przez cały ten tydzień mając urlop nieproszony zadeklarował że będzie je odbierał. Zwróciłam mu tę wolność bo czułam że go osaczam.
      Nie wiem ale wydaje mi się że im bardziej kobieta zabiega o swojego eksa, pokazuje mu, że bez niego nie umie się poskładać tym bardziej eks ma to w dupie i jest tym sfrustrowany.
      Musisz sobie uzmysłowić, jego już nie ma.
    • wendd Re: nie daję rady 21.03.12, 16:01
      Steppen to nie jest miłość czy uczucie do męża tylko coś jak uzależnienie czy nałóg, nad którym nie dajesz rady zapanować.
      On Ci tak na prawdę do niczego nie jest potrzebny ale przestać nie potrafisz.
      Rozmowa z terapeutą będzie dobrym pomysłem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka