Dodaj do ulubionych

Alimenty a praca dziecka

29.03.12, 11:37
Sytuacja:
W wyroku rozwodowym wpisane 300zł alimentów na dziecko. Ojciec, mimo ustaleń ustnych o wspólnym ponoszeniu kosztów, płacił tylko te alimenty w wysokości 300zł. Na ogół z opóźnieniem i fochami. Cała reszta wydatków, opieki oraz rozwiązywania problemów wychowawczych z dziećmi została na głowie matki.
Dziecko zaczęło studiować, ale przerwało naukę. Zamierza w październiku wrócić na studia. Dwa tygodnie temu podjęło pracę-na razie nie wiadomo czy w tej pracy zostanie, nie dostało jeszcze nawet pierwszej pensji a ojciec (ktoś znajomy z rodziny mu wygadał bo ojciec sam sprawami dzieci się nie interesuje), nagle zadzwonił do dziecka z nim "pogadać" a potem do matki żeby jej oświadczyć, że nie chce płacić już na dziecko alimentów.

Powiedzcie jak to się ma prawnie, formalnie, moralnie , itd...
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 11:46
      Prawnie: alimenty są należne, dopóki dziecko nie jest w stanie samodzielnie się utrzymać.
      Formalnie: w praktyce rozumie się to tak, że alimenty są należne, dopóki dziecko się uczy (żeby stary koń nie wisiał na rodzicach twierdząc, że nie może znaleźć odpowiedniej pracy).
      Moralnie: na pierwszy rzut oka dziesięć metrów dna i mułu.
    • yoma Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 11:47
      PS. Formalnie nie chcieć ojciec sobie może. Wyrok obowiązuje, dopóki nie dostanie uchylony.
      • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:10
        yoma napisała:

        > PS. Formalnie nie chcieć ojciec sobie może. Wyrok obowiązuje, dopóki nie dostan
        > ie uchylony.

        I tu się trochę uśmiechnąłem. Wiesz, Yoma, ostatnio gadałem o tym z prawnikiem, mam trochę inne przemyślenia smile
        Zwróć uwagę na zapisy, które występują w większości wyroków dotyczących alimentów na małoletnie dzieci. Zauważ wpis: małoletni/a. Specjalnie to podkreślam.
        Przy zastosowaniu literalnego podejścia do w/w sformułowania:
        Małoletni - Jest to osoba fizyczna, która nie ukończyła jeszcze 18 lat. Pełnoletność uzyskuje w dniu, w którym ukończyła 18 lat, albo w którym zawarła małżeństwo. Nie traci jej nawet w razie unieważnienia małżeństwa. Dopiero z chwilą uzyskania pełnoletności nabywa się pełną zdolność do czynności prawnych.
        Co daje literalną podstawę do zaprzestania wypłacania alimentów. Dopiero powtórny pozew, złożony już przez pełnoletniego uprawnionego do alimentów i wyrok, eliminuje tą "wadliwość" poprzedniego orzeczenia.
        Pozostaje jeszcze otwartą kwestią, czy sąd się do takiego pozwu ustosunkuje pozytywnie, czy też stwierdzi, że dzieciak może powinien iść do pracy.
        Dlatego warto zachęcać dzieci do kontaktów z drugim rodzicem i nie buntować przeciwko niemu. Łatwiej w tedy będzie dziecku wystartować, mając wsparcie z dwóch stron. A tak, cóż, facet czuje się pewnie od lat bankomatem i mu to zbrzydło.
        • kiszczynska Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:22
          No wiec, jezlei mialas chociaz jedna podwyzke, to naciagana teria Toma odpada.

          A co do buntowania: to nie dziecko tylko ojciec sie buntuje... Tutaj widac, ze niteresuje sie tlyko kasą, czyli jak nie placic, jak sie uchylic, jak placic mniej itd..
          To jest tak, ze kazdy wyrok obowiazuje do jego uchylenia, ale syn namotal niezle rzucajac skzole i palac siedo pracy zarobkowej. Jak staremu sad uchyli obowiazek i np. syn zechce sie po roku, dwoch uczyc, to watpie, czy zostanie alimentowany... Niew wieku 20 paru latsad
          Przmemow synowi do rozumusad
          • kiszczynska Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:25
            Mialam kozlenke ktora bardzo chcial isdc do pracy w iweku 23 lat. Jej ojciec mzarl wiec spokojnie do 25 r.z, gdyby sie uczyla miala wyplacana chyba z ZUSU rente. Kilkaset zlotych, ale na czas i max ustawowesmile No i poszla do pracy, skzole rzucila, nie ksonczyla.. wrocla do niej majac lat 26,27, laczac prace nieskoplatna z uczlenia. Znowu nie ksonczyla, bo za duzo miala tego na lgowie.
            Pierwsze lata to czas nauki a nie pracy. Zdazy porpacowac. Bez skzoly bedzie pracowla za minimum, potem i tka bedizem usial ja dorobić, laczac prace ze skzola i pewnie z rodziną.
            Ja bym nalegala na to, by syn jendak zarzucil prace, zanim stary, wystosuje pozew...
          • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:34
            kiszczynska napisała:

            > No wiec, jezlei mialas chociaz jedna podwyzke, to naciagana teria Toma odpada.
            >

            Oczywiście po ukończeniu przez syna 18 roku życia (przy 300 zł alimentów, nie sądzę, by takowa była). Jak na razie podtrzymuję to co napisałem smile
            • kiszczynska Re: Alimenty a praca dziecka 31.03.12, 01:10
              Nie mzoesz niczego podtrzymwac, bo bylo to naciągane i grubymi nicmi szyte.
              Zeby wyrok nie obowiązywał, trzeba go uchylić.
              Czy plenoletnie czy nie.


              tom-74 napisał:

              > kiszczynska napisała:
              >
              > > No wiec, jezlei mialas chociaz jedna podwyzke, to naciagana teria Toma od
              > pada.
              > >
              >
              > Oczywiście po ukończeniu przez syna 18 roku życia (przy 300 zł alimentów, nie s
              > ądzę, by takowa była). Jak na razie podtrzymuję to co napisałem smile
              >
        • yoma Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:43
          Co do zasady masz rację, Tom. Dlatego zrobiłam milczące założenie, że albo młodzież jest małoletnia i jej się alimenty należą jak psu buda, albo jest pełnoletnia i otrzymuje alimenty na podstawie wyroku wydanego po wniesieniu pozwu przez samą młodzież. W każdym razie istnieje podstawa do otrzymywania tychże.

          I proszę cię, nie wyjeżdżaj z bankomatem. Czy naprawdę jest to jedyny, ale to jedyny argument, jaki potrafią wytaczać faceci na tym forum? A u was Murzynów biją? Bankomat wypłacający 300 zł miesięcznie po fochach? Phi!

          > Łatwiej w tedy będzie dziecku wystartować, mając wsparcie z dwóch
          > stron.

          Otóż to, Tom. Otóż to. Z postu założycielskiego to wsparcie po oczach bije.
          • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:50
            Trochę się sobą zasugerowałem. Zdarza się.
            Konkretnie odcięciem dziecka od ojca bez baczenia na przyszłe konsekwencje. Tutaj widać ewidentnie taki przykład. Brak jakiejkolwiek więzi między rodzicem a dzieckiem powoduje brak wsparcia. Można się wręcz spodziewać w przyszłości wystąpienia z pozwem o alimenty ze strony ojca. Skoro jego zmuszano, on też może. Oby do tego nie doszło.
            Traktuje ten wątek jako ostrzeżenie dla wszystkich rodziców obojga płci, będących "właścicielami" swoich pociech.
            Gdyby zachowana była prawidłowa relacja między obojgiem rodziców a dzieckiem, sytuacja opisana przez Autorkę w ogóle nie miała by miejsca. Ojciec i syn załatwili by to między sobą i tyle. Jak facet z facetem.
            • yoma Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:55
              Gdyby zachowana była prawidłowa relacja między ojcem a dzieckiem, autorka nie musiałaby pisać postu z 12:48.
            • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:56
              Ojciec czuje się właścicielem byłej zony (jako matka ma zapieprzać i mu dzieci wychowywać w szacunku do niego, albo się dzieci wyrzeknie) oraz włascicielem dzieci (mają mu być posłuszne bo inaczej ojciec się obrazi i je oleje).
              • altz Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:59
                msuisu napisała:

                > Ojciec czuje się właścicielem byłej zony (jako matka ma zapieprzać i mu dzieci
                > wychowywać w szacunku do niego, albo się dzieci wyrzeknie) oraz włascicielem d
                > zieci (mają mu być posłuszne bo inaczej ojciec się obrazi i je oleje).
                Tak Tobie mowil? Czy jestescie bliskimi znajomymi?
                Nie dalo sie wplynac na swojego znajomego?
                • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:08
                  Nie dało się wpłynąćsmile. Sugerowałam kilkakrotnie psychologa lub psychiatrę nie wiem czy skorzystał.
                  Ale policja sama skierowała przeciwko niemu oskarżenie (żona nie chciała działać "przeciw" mężowi,obdukcja,nękanie, zgłoszenia dzieci do awantur), a sędzia po wysłuchaniu tego co ojciec ma do powiedzenia na sprawie kazał żonie przestac traktować exmęża jak zdrowego psychicznie człowieka bo on normalny nie jest, oraz chciał mu tez ograniczyć prawa do dzieci ale żona poprosiła by tego nie robić bo jak tylko dzieci o ojciec będa chcieć kontaktów to ona się sprzeciwiac nie zamierza.
                  • altz Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 14:38
                    Ja tak sobie zażartowałem, bo nie wiem, kim jesteś w całym zamieszaniu. Matką? Córką? Znajomą pana? Panem? Skąd tyle wiesz, co pan myśli i jak zareaguje? Mnie to często zaskakuje, czasami potrafię przewidzieć, ale wtedy mówię "prawdopodobnie pan/pani zrobi to i to...", ale już nie śmiem twierdzić, co kto myśli. smile
                    • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 15:20
                      Fajnie fajnie, tylko że w efekcie watek zmienia się w "plotkarski" a ja chciałam konkrety i spojrzenie "doswiadcznonych" co do najlepszych wyjśc z przedstawionej sytuacji.
              • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:04
                msuisu napisała:

                > Ojciec czuje się właścicielem byłej zony (jako matka ma zapieprzać i mu dzieci
                > wychowywać w szacunku do niego, albo się dzieci wyrzeknie) oraz włascicielem d
                > zieci (mają mu być posłuszne bo inaczej ojciec się obrazi i je oleje).

                Jesteście chyba mocno skonfliktowani. Emocje ciągle na wierzchu.
                Skoro napisałaś, że dzieci same zakończyły kontakty z ojcem, nie możesz teraz powoływać się na szantaż emocjonalny z jego strony ponieważ jest on całkowicie chybiony. Chyba, że nie jest? I sytuacja przedstawia się trochę inaczej niż napisałaś w poście z 12:48 .
                • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:16
                  Napisałeś coś takiego:

                  >Konkretnie odcięciem dziecka od ojca bez baczenia na przyszłe konsekwencje. Tutaj widać >ewidentnie taki przykład.

                  Jest to obrzydliwe pomówienie kogoś, w sytuacji której nie znasz pozwalasz sobie na daleko idące wredne sugestie. Jeszcze raz napiszę: opamiętaj się bo chyba jedyne co ci przyświca w tych wywodach to chęć dokopania innym kobietom bo nie możesz dokopac swojej ex.
                  • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:19
                    msuisu napisała:

                    > bo nie możesz dokopac swojej ex.

                    Skąd ten wniosek?
                    Jesteś tego pewna ? big_grin
                    Bo widzisz, moja ex ma co do tego pewne, daleko idące, wątpliwości... wink
          • kiszczynska Re: Alimenty a praca dziecka 31.03.12, 01:12
            yoma napisała:

            > Co do zasady masz rację, Tom. Dlatego zrobiłam milczące założenie, że albo młod
            > zież jest małoletnia i jej się alimenty należą jak psu buda, albo jest pełnolet
            > nia i otrzymuje alimenty na podstawie wyroku wydanego po wniesieniu pozwu przez
            > samą młodzież. W każdym razie istnieje podstawa do otrzymywania tychże.

            Ale takiego zalzenia niem ozna zrobic, bo jest prpzies mowic o uchyleniu sie przez ordizca palcacego laiembnty odp lacenia, po uzyskaniu pelnoetnosci, gdy nzajduej sie tenze w trudnej sytuacji materialnej, czyli wynika z tego, ze nawet za maloletnosic wyrok wydany obowiązuje.
        • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:48
          > Dlatego warto zachęcać dzieci do kontaktów z drugim rodzicem i nie buntować prz
          > eciwko niemu. Łatwiej w tedy będzie dziecku wystartować, mając wsparcie z dwóch
          > stron. A tak, cóż, facet czuje się pewnie od lat bankomatem i mu to zbrzydło.

          I tu się trochę uśmiechnąłam... Bankoman 300zł na nastolatka... faktycznie..
          To matka zachęcała dzieci i ojca by kontakty jednak utrzymywali, pomimo przemocy ze strony ojca na niej, wyzwiskom, itd. Dzieci tęskniły i czekały, ojciec olewał albo nachodził by robić awantury i śledzić byłą żonę, dzieci pierwszy rok się łudziły że z ojcem da się normalnie kontaktować potem same sprzeciwiły się rozwalaniu im życia a ojciec innych kontaktów nie miał do zaproponowania. Taniej wychodzi olać dzieci niż się do wychowania poczuwać.
          • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:53
            Nie znam relacji drugiej strony, więc przyjmuję do wiadomości Twoje zapewnienia.
            • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 12:59
              Z wszystkich Twoich wypowiedzi w tym wątku wynika sugestia, że biedny ojciec został naciągnięty przez złą matkę na wielkie alimenty i odcięty przez nią od dzieci.
              Weź się opamiętaj, mniej używaj typowo męskich stereotypów a więcej życiowych realiów.
              • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:09
                msuisu napisała:

                > Z wszystkich Twoich wypowiedzi w tym wątku wynika sugestia, że biedny ojciec zo
                > stał naciągnięty przez złą matkę na wielkie alimenty i odcięty przez nią od dzi
                > eci.
                Tu już trochę przesadziłaś. Niczego takiego nie sugeruję.
                Gdyby podążyć tym tokiem rozumowania, to z Twojej wypowiedzi można wywnioskować, że sama zdajesz sobie sprawę z tego, że aktualnie naciągasz ex na kasę wink

                > Weź się opamiętaj, mniej używaj typowo męskich stereotypów a więcej życiowych r
                > ealiów.

                Tak, i tego też Tobie życzę big_grin
            • mola1971 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:03
              tom-74 napisał:
              > Nie znam relacji drugiej strony, więc przyjmuję do wiadomości Twoje zapewnienia.

              Uwielbiam takie argumenty. Zwykle na forum bywa, że zna się relację dwóch stron big_grin
              Przepraszam za złośliwość, ale nie mogłam się powstrzymać.

              Co do meritum to obawiam się, że trzeba będzie udać się do sądu. Tzn. dorosłe dziecko będzie musiało pozwać ojca o alimenty. I w sądzie wykaże (lub nie), że nie jest w stanie samodzielnie się utrzymać.
              • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:12
                Zastanawiam się nad tym... Bo alimenty dla świętego spokoju podnoszone nie były (by uniknąc kolejnego powodu do awantury). Teraz dziecko jest "dorosłe". Więc rozumiem , że jesli ojciec sam przestanie płacić, to ciężko będzie cokolwiek wyegzekwowac? Syn by musiał złożyć nowy pozew o alimenty we własnym imieniu?
                • mola1971 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:19
                  Chcąc mieć święty spokój i jasną sytuację najlepiej byłoby złożyć nowy pozew.
                  Jednak z tego co wiem, komornik bez problemu egzekwuje "stary" wyrok, czyli alimenty przyznane na dziecko małoletnie, mimo, że dziecko już dorosło. Może więc od tego zacząć? Od wizyty u komornika.

                  P.S.
                  Mszczące się niepodwyższanie alimentów, dla świętego spokoju, znam z autopsji wink
                  • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:26
                    Tu dochodzi brak "oficjalnych" zarobków ojca i strach przed jego zemstą i nękaniem gdy cokolwiek się "ruszy". Bo oznacza to kolejne tygodnie jazd.. Więc najlepsze się wydaje siedzieć cicho, tylko, że ma to krótkie nogi bo niedokończone sprawy lubią wypływac później w najmniej odpowiednim momencie...
                    • mola1971 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:34
                      To przede wszystkim trzeba się przestać go bać. I iść do komornika. Komornik sobie z nim poradzi, mimo braku oficjalnego źródła dochodu.
                      • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:42
                        Tu ciągle działa litość: "on na pewno ma gorzej ode mnie", "pewnie ma długi i dlatego nie płaci", "może ma rację że to ja go skubię i jestem niegospodarna", "zachciało mi się rozwodu a moze powinnam dawać szanse w nieskończoność i go wspierac"... itd.
                        • mola1971 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:44
                          Uuu, to na taką postawę wiecznej ofiary losu to już chyba nic i nikt nie pomoże.
                          • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:48
                            Spadek wychowania "mężczyzna moim panem jest" uncertain
                            Życia może nie starczyć na korektę ale powolutku.....wink
                            • mola1971 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:53
                              Byle chociaż dzieci niespaczone wyrosły uncertain
              • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:17
                mola1971 napisała:

                > tom-74 napisał:

                > Uwielbiam takie argumenty. Zwykle na forum bywa, że zna się relację dwóch stron
                > big_grin
                > Przepraszam za złośliwość, ale nie mogłam się powstrzymać.
                >
                > Co do meritum to obawiam się, że trzeba będzie udać się do sądu. Tzn. dorosłe d
                > ziecko będzie musiało pozwać ojca o alimenty. I w sądzie wykaże (lub nie), że n
                > ie jest w stanie samodzielnie się utrzymać.

                Nie ma sprawy smile
                Co do meritum, masz rację. Po przeczytaniu większości wpisów Autorki nie widzę "pokojowej" metody zakończenia tego. Pozostaje sąd.
                Problematyczna będzie kwestia podjęcia pracy przez chłopaka. W praktyce oznacza to, że jest w stanie się samodzielnie utrzymać, więc sam sobie strzelił gola.
                Wydaje mi się też, że na dzień dzisiejszy nie otrzyma alimentów. Powinien się wstrzymać z założeniem sprawy do rozpoczęcia nauki i dopiero z indeksem w ręku występować do sądu.
                Jeżeli ojciec zaprzestał by płacenia, powinien składać o alimenty wstecz, ale dopiero od chwili rozpoczęcia nauki.
                • mola1971 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:21
                  I w taki sposób dorastające dzieciaki uczone są lenistwa i bierności. Skoro bardziej im się opłaca nie pracować niż pracować, bo alimenty stracą, to po co mają pracować?
                  • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:24
                    mola1971 napisała:

                    > I w taki sposób dorastające dzieciaki uczone są lenistwa i bierności. Skoro bar
                    > dziej im się opłaca nie pracować niż pracować, bo alimenty stracą, to po co maj
                    > ą pracować?

                    Bo tak stanowi prawo. - Cytując ze stopki dobrze znanej nam osoby uncertain
                    • mola1971 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:30
                      Prawo prawem. Człowiekiem jeszcze trzeba być. Nie rozumiem pseudorodziców odcinających dzieciaka od alimentów z chwilą, w której ten dzieciak samodzielnie zarobi pierwszą złotówkę.
                      Mam nadzieję, że życie sprawiedliwe jest i w przyszłości tacy rodzice od swoich dzieci dostaną to samo, co im dali, czyli figę z makiem.
                      • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:38
                        Jakoś coraz mniej z wiekiem w sprawiedliwośc życiową wierzę smile Bardziej działa schemat, że jak jestes typem ofiary która daje się wykorzystywac to zawsze znajdzie się kolejka chętnych by na tobie zawisnąć(emocjonalnie,finansowo). A ten ojciec który teraz nie płaci na dzieci - to za 20 lat przyśle im pozew o alimenty na siebie.
                        • mola1971 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:42
                          Pozew im możliwe, że przyśle. Możliwe też, że sąd mu przyzna alimenty na siebie.
                          Ale serca, czułości i cierpliwości od dzieci nie dostanie, a tego się nie da kupić za żadne pieniądze.
                          • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:44
                            W tym zgoda.
                      • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:42
                        mola1971 napisała:

                        > Prawo prawem. Człowiekiem jeszcze trzeba być. Nie rozumiem pseudorodziców odcin
                        > ających dzieciaka od alimentów z chwilą, w której ten dzieciak samodzielnie zar
                        > obi pierwszą złotówkę.

                        Są różne sytuacje w życiu. Niektóre jestem w stanie zrozumieć. Wszystko zależy od różnych czynników. Wsparcie nie może być bezwarunkowe, bo, jak to napisałaś wcześniej, wychowa się arcyksiężniczkę lub arcyksięcia.

                        > Mam nadzieję, że życie sprawiedliwe jest i w przyszłości tacy rodzice od swoich
                        > dzieci dostaną to samo, co im dali, czyli figę z makiem.

                        Nadzieję można mieć, ale jeżeli nie odebrano ojcu praw rodzicielskich, ma prawo do alimentów od dzieci w przypadku popadnięcia w ubóstwo. Jeżeli dobrze to rozegra, dzieci będą musiały żywić pasożyta. Niestety uncertain
                • msuisu Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:21
                  Dziecko jest "honorowe" i przypuszczam , że na 99% nie pójdzie do sądu po alimenty, ma duży uraz do ojca za to jak ich potraktował i będzie "ja od niego nic nie chcę".
                  Więc ojciec osiągnie swój cel- całośc utrzymania dzieci spadnie na matkę a on się zwolni z odpowiedzialności.
                  • tom-74 Re: Alimenty a praca dziecka 29.03.12, 13:27
                    msuisu napisała:

                    > Dziecko jest "honorowe" i przypuszczam , że na 99% nie pójdzie do sądu po alime
                    > nty, ma duży uraz do ojca za to jak ich potraktował i będzie "ja od niego nic n
                    > ie chcę".
                    > Więc ojciec osiągnie swój cel- całośc utrzymania dzieci spadnie na matkę a on s
                    > ię zwolni z odpowiedzialności.

                    Sama podałaś argument, który możesz użyć w rozmowie z synem.
                    Odniosę się jeszcze do wcześniejszego Twojego postu.
                    Syn nie musi sam występować do sądu. Może wyznaczyć Ciebie jako pełnomocnika i w tym wypadku będziesz występować w jego imieniu, tak jak prawnik występuje w imieniu swojego klienta.
    • tricolour Prawnie jest tak... 29.03.12, 18:00
      ... że ojciec musi płacić do czasu uchylenia wyroku. Moim zdaniem, to bzdura, ale musi.

      Moralnie jest tak, że matka zlekceważyła swoje obowiązki ustalając alimenty na skandalicznym poziomie. W wielu krajach groziłoby matce odebranie dzieci za rażące zaniedbanie i wyrok. U nas nie i szkoda ze względu na dzieci.

      Moralnie jest także tak, że gdy dziecko sie nie uczy, to nie żyje na krzywy ryj tylko pracuje. W październik może na studia pójdzie, a może i nie. Do tego czasu nie powinno dostawać pieniędzy, bo samo z nich zrezygnowało.
      • garibaldia Re: Prawnie jest tak... 30.03.12, 11:10
        W wielu krajach prawo i jego stosowanie jest inne niż w Polsce. A chyba rozmowa jest o polskich realiach? Nigdzie nie ma napisane, że rzecz dzieje się poza Polską.
        W wielu krajach są ustawowe tabelki wysokości alimentów, matka nie musi nic wyszarpywać ojcu z poczuciem winy i wysłuchiwaniem od niego awantur że on jest biedny a ona go okrada ani kopać się z koniem żeby się dowiedzieć jakie ojciec naprawdę ma dochody, bo w wielu krajach nie ma tak rozbudowanej szarej strefy jak u nas. Itd itp. Nie wiesz ile ten ojciec zarabia i czy byłby w stanie płacić dużo więcej, a przy większej niż jedno ilości dzieci dla niektórych nawet takie alimenty to problem.
        Rzeczą normalną dla rodziny jest też, że jeśli dziecku się np noga podwinie na studiach i z nich zrezygnuje to nie wyrzuca się go na drugi dzień z domu jeśli nie wpłaci kwoty za swoje utrzymanie. Więc dlaczego w opisanym przypadku niby rodzic nie mieszkający z dzieckiem moralnie miałby nie dawać alimentów na życie dziecka? Rodzic mieszkajacy z dzieckiem musi wykładać nadal pieniądze na jego utrzymanie. I tak dobrze że dzieciak znalazł jakąkolwiek pracę nie wszystkim się udaje gdzieś zaczepić.
        • tricolour A Ty kiedyś studiowałaś? 30.03.12, 16:45
          I znasz sposób na powinięcie się nogi w trakcie semestru? Bo ja nie znam choć się troszkę nastudiowałem.

          Poza tym zrównujesz losowe powinięcie nogi ze świadomą rezygnacją czyli PORZUCENIEM nauki. Piszesz bowiem: "Rzeczą normalną dla rodziny jest też, że jeśli dziecku się np noga podwinie na studiach i z nich zrezygnuje". Otóż rzeczą normalną w pracy jest to, że jej porzucenie skutkuje brakiem wynagrodzenia. Rzeczą normalną jest też to, że porzucenie nauki oznacza koniec alimentów, bo alimenty są naukę, a nie lenistwo. Mówiąc inaczej: decyzja porzucenia studiów powinna mieć finansowe konsekwencje zarówno u ojca, jak i matki: brak kasy. I to jest wychowawcze ponieważ uczy ponoszenia konsekwencji decyzji.

          Ty zaś chcesz zrobić z rodziców, a szczególnie z matki, robola zaiwaniającego na lenia.
          • maciekqbn Re: A Ty kiedyś studiowałaś? 30.03.12, 17:12
            Bardzo dobre podsumowanie tri.
          • mola1971 Re: A Ty kiedyś studiowałaś? 31.03.12, 00:08
            Wiesz Tri, zasadniczo niby masz rację, ale gdyby moi rodzice byli tak restrykcyjni jak Ty (póki co w teorii) to mój brat pewnie jakieś 20 lat temu by się zapił, zaćpał lub wylądował w więzieniu.
            Na szczęście nie byli, brat dziś jest zakonnikiem. W dodatku bardzo mądrym (bo doświadczonym), z powołania. Być może Twój syn kiedyś na swojej drodze duchowej na niego się natknie. Oby.
            Zatem spasuj czasem.
            Żeby nie było, mój Młody pracuje i studiuje jednocześnie, ale gdyby powinęła mu się noga, na pewno z automatu nie wypisałabym go z rodziny. Nie odmówiłabym mu w trudnym okresie życia tzw. chleba. Jako matka i jako katoliczka.
            • tricolour O wypisywaniu rodziny słowem nie pisałem... 31.03.12, 09:12
              ... pisałem o ponoszeniu konsekwencji za decyzje.

              Bo to młody człowiek decyduje o porzuceniu nauki i jeśli dostaje od matki - jak to widać w wielu postach - wsparcie w postaci finansowania lenistwa, to oczywiste jest, że do nauki się nie garnie. Skoro płacą za leżenie bykiem, to po co się męczyć. Mało płacą! Jeszcze mamusia organizuje jakby to ojca dołączyć do tego grona, bo leń nawet sam do sądu nie trafi.

              Poza tym rodzina to nie jest taka organizacja, że rodzice wchodzą do tyłka dzieciom. Rodzina opiera się na partnerstwie i szacunku.
              • mola1971 Re: O wypisywaniu rodziny słowem nie pisałem... 31.03.12, 12:14
                W tym wątku dzieciak nie leży, tylko pracuje. Nie wiemy z jakiego powodu przerwał naukę. Być może pomylił się i źle wybrał kierunek, może chorował. Tego nie wiemy. Wiemy za to, że pracuje (ale nie wiemy ile zarabia) i że ta praca, jeszcze zanim dostał pierwszą pensję, jest powodem do odebrania alimentów przez ojca.
                • tricolour Ojciec robi źle... 31.03.12, 14:05
                  ... jeśli czyha na pierwszą wypłatę, by zaprzestać alimentacji. To nie jest odpowiednie rozwiązanie sprawy.

                  Jednakże jeśli młody człowiek zaprzestał nauki i podjął pracę, to nie może mieć pretensji, że alimentujący rodzic nie chce płacić alimentów. To jest przecież oczywiste, że skoro młodzieniec pracuje i nie dzieli się swoimi dochodami z rodzicami, to rodzice też się swoimi dochodami nie dzielą - no na tym właśnie polega partnerstwo. I nie dotyczy to tylko rodzica płacącego alimenty tylko obojga. Mówiąc inaczej: młodzieniec mieszkając z matką powinien pracą pokryć koszty swojego utrzymania, w tym także koszty mieszkaniowe identycznie wszystko liczone jak do sprawy o alimenty. Właśnie o tym piszę w odpowiedzi na zdanie Garibaldii.
    • endrju957 Re: Alimenty a praca dziecka 31.03.12, 19:17
      A dlaczego ojciec dalej płaci do rąk mamusi ? Powinien płacić synowi i z nim kwestie alimentów wyjaśniać. Tak by było zresztą zdrowiej, bo od rodziców na kilometr bije wzajemną nienawiścią .
    • baabcia Re: Alimenty a praca dziecka 31.03.12, 20:53

      msuisu napisała:
      ...Powiedzcie jak to się ma prawnie, formalnie, moralnie , itd..."

      moralnie widać jak na dłoni - płaci czy nie przy 300,- zasądzonych różnicy prawie żadnej nie ma

      podziwiam guru głoszących mądrości - ciekawe, który w sytuacji konfliktu z była żoną odkłada kasę dla dziecka już pełnoletniego, żeby miało na start - jestem w stanie pojąć, ze paskudnej matce nie daje ani grosza więcej niz w wyroku ale przecież dziecko kocha i jest odpowiedzialny i odkłada to czego głupiej babie nie dał

      - dobrze tłumaczę sobie jak to jest? - że kochający tatuś w poczuciu odpowiedzialności za to, że dziecku marną kobietę na matkę wybrał nie uchyla się a jedynie odracza przekazania kasy?

      na pewno tak jest! przecież to nie sknerusy, cwaniaki tylko super faceci i nie żałują dziecku nic! są lepsi od tych wyrodnych matek co to tylko kasa i kasa i 300,- takiej mało

      z babami to zawsze tak

      Co do alimentów na dorosłe dzieci uczące się

      msuisu - nie wiem czy wiesz, ze na starsze dzieci można wystąpić o podniesienie alimentów - własnie w związku z nauką, dojazdem itd
      ale czy przy 300,- warto rozmawiać w sądzie nie wiem - dla syna może to być traumatyczne doswiadczenie - oceńcie czy przeżyjecie bez tych 300,- czasem warto machnąć ręką i zapomnieć, ze się miało pecha przy przydzielaniu tatusia na starcie
      • zolza42 Re: Alimenty a praca dziecka 01.04.12, 11:19
        19-latek to NIE JEST DZIECKO tylko MŁODY MĘŻCZYZNA.
        I ojciec i syn powinni SAMI załatwić swoje sprawy - matka dorosłego syna w charakterze pośrednika w sądzie pomiędzy panami to pomyłka i kompromitacja.
        • baabcia Re: Alimenty a praca dziecka 01.04.12, 11:58
          mało wiesz?

          lepiej czasem stać się biednym dorosłym niż spotkać się w sądzie z własnym rodzicem
          bywa to traumatyczne do śmierci i upokarzające

          czasem matki wypychają swoje dzieci do sądu by doświadczyły jaki to tatuś jest podły - weź i to pod rozwagę

          jeśli dorosłe dziecko zdaje sobie sprawę co może w sadzie usłyszeć i jest odporne i chce - nie ma przeszkód ale tylko po upewnieniu się, że coś wie

          znam sprawy po których dziecko wyszło zdruzgotane z opinią, że nie każdy musi się uczyć i to ze kiedykolwiek cokolwiek ojciec płacił to niezasłużona łaska

          i znam sprawę gdzie córka odreagował wszystkie żale i poniżenia i wydoiła ojca maksymalnie - z jednej strony miała rację, bo kręcił i pogrywał, ale z drugiej stanęła twardym butem na facecie rozsypanym, schorowanym i zrujnowanym - w dużym stopniu na własne życzenie ale jednak to była zemsta na ojcu - nie wiem jak sobie z tym poradzi za kilka lat - może świetnie - nauczyła się pieprz* wszystkich i wszystko - obstawiam, że matce zrobi za trochę to samo

          nie wysyłajcie dzieci do sądu - nawet jeśli same się wyrywają - przygotujcie je - by nie wyszły po sprawie innymi ludźmi

          • zolza42 Re: Alimenty a praca dziecka 01.04.12, 16:13
            Sąd to absolotna ostateczność.
            Młody mężczyzna może i powinien sam dojść z ojcem do porozumienia.
            Niech się uczy rozwiązywać własne sprawy.
            Na rozmowę o pracę też przyjdzie z mamusią?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka