brak_dystansu
27.04.12, 08:42
Dzień dobry...To mój pierwszy wątek na tym forum.Dopiero zaczynam przeżywać koszmar porzucenia emocjonalnego a jeszcze nie wyszłam z szoku-w ciągu 1,5miesiąca miesiąca po poinformowaniu o 'nielojalności'(zdradzie i kryzysie uczuć)którą chciałam wybaczać i ratować małżeństwo,on się wyprowadził wśród kolejnych kłamstw dla mnie?dla niego? w przekonaniu że wszystko się powiedziało oczekując że się domyślę że już za późno na ratowanie Mąż w końcu się przyznał przyciśnięty że ma kogoś innego i że decyzję podjął już wcześniej a jednocześnie że wszystko,życie samo się tak ułożyło...Jak żyć?....Cały czas się łudziłam że się otrząśnie,że jesteśmy dorośli,mamy dziecko,że zrozumie-i dopiero teraz dociera do mnie najgorsza myśl że prawda nie miała znaczenia...Że walczyłam za późno,że mówiłam do najbliższej osoby która już nie była najbliższa...Czuję ból,czuję się oszukana chociaż on twierdzi że sama się oszukiwałam...Muszę tą świadomość znieść jednocześnie czując ogromny ból z trudem podejmując prozaiczne decyzje czy iść na imieniny do jego rodziny skoro on tam będzie. Muszę oglądać go codziennie i ot tak zapomnieć i udać że nic do niego nie czuję a jest inaczej....On juz niczego sie nie boi,uwolnił się od poczucia winy,uważa że się zachował poprawnie,jak gdyby nigdy nic przychodzi.A ja czuję się... Jak przestać kochać...Jak się zachowywać...Jak żyć...Sama muszę odpowiadać sobie na te pytania...a nie potrafię...