Dodaj do ulubionych

czarna d...a

08.09.12, 17:45
... właściwie nie wiem czego ta czarna d..pa. Na pewno rozpaczy. Beznadziei. Już nawet nie płaczę po związku i facecie, ale po prostu nie wiem co teraz.
Bo forum jest "rozwód... i do dalej", ale ja chcę już przejść do tego co dalej!!! Nie wiem kompletnie JAK się do tego zabrać. Tzn, formalnie to tak, ale jak do tej pory JA organizowałam życie, to dlaczego mam organizować swój własny rozwód z jego winy?
Czy walczyć o jego winę? Czy odpuścić i mieć za sobą? Nie utrzymam się bez alimentów na siebie, nie w tym momencie nowego zawodu.

Jednocześnie moja uczciwość nakazuje mi sprzedaż nieruchomości, ale z drugiej strony on w ten sposób OKRADA MNIE I DZIECKO z własnego lokum. Nigdy nie będzie mnie stać na zakup własnego mieszkania - a dla mnie jest to sprawa elementarna. Nie chce sprzedawać, a wiem że trzeba. Okradł mnie ze wszystkiego - uczucia, rodziny, przyszłości planowanej i zamierza ukraść DOM (metafizycznie).

Prawnik doradza walkę (nie chodzi mu o pieniądze, bo po znajomości), ale ja jestem uczciwa, mam zasady jakieś tam. Na nieruchomość jest kredyt, nic nie zostanie po sprzedaży - dlatego uważam że nas OKRADA Z DOMU. Doradzają wkopanie go w spłatę kredytu (jak? prawnik mówi że jak najbardziej wykonalne), a ja dzieckiem mieszkam we własnym domu. Ale czuję, że to wtedy ja byłabym nieuczciwa. Nie zostanie mu za wiele na życie. Dylematy i rozterki.

Mam podstawy aby uzyskać zakaz spotykania z kochanką byłego. Ale czy to będzie dla jego dobra? Nie będzie mogło do niego nigdy pojechać...

Czy najpierw sprzedawać, podzielić resztę i jak? Jak wycenić np garnki, talerze, szklanki, książki (każdą osobno???), tv? Potem wniosek o rozwód? Czy razem? Nie mogę o tych sprawach porozmawiać spokojnie z byłym, bo jestem niewidzialna... Nie istnieję...

Dwoma słowami - czarna d..a.....

K.
Obserwuj wątek
    • krokodil123 Re: czarna d...a 08.09.12, 18:10
      Jedno jest pewne-ten prawnik jest przynajmniej uczciwy.

      „ ale z drugiej strony on w ten sposób OKRADA MNIE I DZIECKO z własnego lokum.”

      Rozumiem że nadal piszesz o waszym wspólnym z mężem mieszkaniem?

      Według mnie ty z dzieckiem nigdy nie mieliście „własne” strikte mieszkanie
      ( gdzie w akcie notarialnym widniejecie tylko ty+dziecko).
      Miałaś i nadal masz współwłasność z mężem.
      To co piszesz jest tylko skrót myślowy i może jak to sobie uświadomisz będzie ci łatwiej.
    • niutka Re: czarna d...a 08.09.12, 18:46
      Nie mysl, ze nie bedzie Cie stac na wlasne mieszkanie! Wyprowadzilam sie od (jeszcze wtedy) meza z chlopcami (nastolatki) 3,5 roku temu i wynajelam mieszkanie. Nie mialam zadnych praw do mieszkania, w ktorym mieszkalismy (mieszkanie tylko ex - dluuuga opowiesc). Tez myslalam, ze do konca zycia bede wynajmowac i nigdy nie bede miala swojego. A jednak, w koncu, dostalam kredyt (rodzina na swoim) i od 7 miesiecy mieszkam z chlopcami we wlasnym M. Wkurw exa na wiesc (miny nie mialam okazji zobaczyc), ze kupilam mieszkanie - bezcenne.
    • maciekqbn Re: czarna d...a 08.09.12, 23:23
      Gratuluję postawy moralnej.
      Szkoda, że ja nie miałem szczęścia trafić na taką kobietę. Niektórzy nie doceniają tego co mieli.
    • zolza42 Re: czarna d...a 09.09.12, 10:40
      WALCZ o co tylko się da. Masz KANAŁ nie ze swojej winy. Jeszcze Ci mało?
    • zegnaj_kotku Re: czarna d...a 09.09.12, 12:22
      Kwiaty jestem w trochę podbnej sytuacji co Ty tzn..
      - mogłam walczyc o jego winę (kochanka)
      - mamy nieruchomośc na kredyt
      - sama musze "organizować rozwód"
      - sama na codzień musze borykac się z emocjami dziecka.

      Dookoła też mi podpowiadali walkę, orzekanie winy, puszczenie go w skarpetkach...
      Ale ja nie chce ciągnąć tego latami, wzywać świadków, zyć rozwodem i walką zmiast skupić się na tworzeniu swojego obecnego i przyszłego życia. Chcę zakończyć ten etap w moim życiu szybko i bez dodatkowych (zbędnych) negatywnych emocji. Nie chce się "spalić" w rozwodzie.
      Będę mieć rozwód bez orzekania o winie, nieruchomośc (a właściwie to co zostanie po spłacie) dzielimi 50/50.W samym mieszkaniu nie mamy "Kossaków" a o 6 letnią szafę nie mam zamiaru wojny toczyć, więc pewnie się dogadamy.
      Ale ja WIEM, że sobie poradzę... mam jak rozwiązać kwestię mieszkaniową, więc nie mam takich obaw jak Ty.
      Nie wiem jak wyglądało Twoje małżeństwo, ale moje nie było szczęsliwe, o rozwodzie myślałam również przed jego zdradą, po prostu źle się dobraliśmy nie mam potrzeby z tego powodu niszczyć człowieka...
      Gdybym była niesamodzielna z brakiem perspektyw na włąsny kąt być może z "musu" bym podjeła inne decyzje.
      • zegnaj_kotku Re: czarna d...a 09.09.12, 12:56
        ale nawiązując do innego watku to mój nie w stosunku do mnie nie zachowuje się jak duperk i odczuwa skruchę..
        to też pewnie ma spory wpływ na całość...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka