Dodaj do ulubionych

Psycholog - jak kromka chleba

22.02.13, 14:27
Jak mówił jeden z poetów, życie człowieka przez tysiące było "samotne, biedne, zwierzęce i krótkie". Trudno dzisiaj tak o nim powiedzieć. No, właśnie. To jak on obywał się bez psychologów, psychoterapii, zajęć indywdualnych grupowych? Czemu zamiast kapłana w ciągłych wojnach nie towarzyszył mu biegły w badaniu psyche?
Może jej nie miał?
Nawet tutaj, na tym forum, psychog przewija się jak duch, co najmniej tak czesto, jak pieniądz.
Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 14:36
      i dobrze

      nic zlego w tym, że człowiek szuka rozwiązań swoich problemów albo wsparcia - tym bardziej, że teraz dla malutkich ważniejsze od przyjaźni czy życzliwości (którą mogliby dać i otrzymać) jest zabłysnąć i pokazać sobie czy światu, że sa mądrzejsi, lepsi i wogólenajnaj z całej wsi
    • zabelina Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 15:10
      kasper254 napisał:

      > Jak mówił jeden z poetów, życie człowieka przez tysiące było "samotne, biedne,
      > zwierzęce i krótkie". Trudno dzisiaj tak o nim powiedzieć. No, właśnie. To jak
      > on obywał się bez psychologów, psychoterapii, zajęć indywdualnych grupowych?
      > Czemu zamiast kapłana w ciągłych wojnach nie towarzyszył mu biegły w badaniu p
      > syche?
      > Może jej nie miał?
      > Nawet tutaj, na tym forum, psychog przewija się jak duch, co najmniej tak czest
      > o, jak pieniądz.
      > Co o tym sądzicie?

      Jeszcze 120 lat temu nie operowana zapalenia wyrostka robaczkowego. Chory, cierpiący na tę przypadłość zwyczajnie umierał. W naszych czasach appendektomia jest jedną z najczęściej wykonywanych operacji (przykładowo w mojej rodzinie usunięty wyrostek mam ja, mój tato, moja mama i starsza siostra). Czy tez uważasz ten zabieg za zbędny, bo wczesniej go nie wykonywano??
    • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 15:45
      kasper254 napisał:
      > Czemu zamiast kapłana w ciągłych wojnach nie towarzyszył mu biegły w badaniu p
      > syche?
      > Może jej nie miał?

      Pewnie miał, ale być może gdyby skorzystał z pomocy psychologicznej (jeśli takowa wtedy by istniała), w ogóle by w wojnach nie uczestniczył, bo byłby na tyle odporny psychicznie, że nie dałby się zmanipulować jakimś chorym jednostkom, nie pozwoliłby wyprać sobie mózgu.

      Psychologia jest bardzo młodą dziedziną nauki i jak na młodość przystało, popełnia masę błędów. Ale czy to znaczy, że nie jest potrzebna? Wg mnie jest potrzebna i to bardzo.
      Inną sprawą jest to, że o dobrego, doświadczonego, mądrego psychologa bardzo trudno. Ci najlepsi zajęli się psychologią biznesu, bo tam są prawdziwe pieniądze.
    • katja75live Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 15:46
      Ja osobiscie uwazam, ze rola pschologow zrobila sie teraz bardzo modna, nie ma to jednak przelozenia na ich wyniki. Jestem zdecydowanie sceptyczna co do tego, ze jakikolwiek psycholog moze wczymkolwiek pomoc. Sa problemy bardzo powazne i wtedy lepiej do lekarza po pastylki, sa problemy materialne (na to zaden psycholog nie zaradzi) i sa problemy do poukladania, przepracowania w glowie. (wtedy psycholog moze nakierowac, ale na pewno nie rozwiazac ich za nas).
      Osobiscie mialam do czynienia z 2 psychologami, i ich pomoc byla zadna, czasem wrecz szkodzili niz pomagali, opowiadali takie oczywiste oczywistosci, ze tylko 'szlag'' mnie trafial i zamiast podbudowana wychodzilam wkurzona na maxa.
      Jak widze wiekszosc sie ze mna nie zgodzi, ale po moich doswiadczeniach nikomu bym psychologa nie podsuwala.
      • nowel1 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 16:05
        Kiedyś ludzie nie mieli prądu, umierali krótko po 40-tce i żyli w wielopokoleniowych rodzinach, które udzielały psychicznego wsparcia w trudnych sytuacjach, no a poza tym Freud się jeszcze nie urodził.
        • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 16:10
          Ja się zgadzam z Katjasmile
          Spotkać dobrego psychologa to problem.
          Poza-tym jesteśmy My różni, jeden będzie "gadał" jak nakręcony u psychologa z drugiego trzeba będzie wyciągać każde słowo.
          Freud to dla mnie porażka, bo jest tam stawiana najpierw teza a potem budowane wokół niej wnioski.
          To dla mnie nie bardzo jest ani etyczne ani prawdziwe.
          A
          • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 16:19
            A propos Freuda, tu jest ciekawy artykuł.
            • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 16:27
              Molasmile
              Artykuł dobry.
              Dla mnie to zajefajny wątek bo psychologiasmile to mój konik.
              Tutaj mogę godzinamismile
              A
            • xciekawax Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:05
              Ciekawa jestem kim jest autor tego tekstu i jakie sa jego kwalifikacjie. Bo dla mnie wyglada to jak na wypisy studenta albo amatora psychologji. Zalosne farmazony

              To tak jakby drzec koty na Einsteinie bo popelnil wiele bledow w swoich teoriach, ktore teraz sa poprawiane przez innych naukowcow. To jest dokladnie to samo.
              • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:11
                Nie mam pojęcia kim jest autor, ale artykuł poleciła mi swego czasu znajoma, która ma doktorat z psychologii. Nie nazwałabym tego żałosnymi farmazonami, jest to raczej ocena pracy naukowej Freuda. Z perspektywy czasu rzecz jasna.
                • xciekawax Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:31
                  smile z perspektywy czasu to ja moge ocenic nawet pierwszego homo-sapiens za nieudacznika. wink
                  • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:39
                    No możesz smile Z Freudem problem polega na tym, że nadal, mimo, że psychologia mocno poszła do przodu, wielu psychologów (i to tych, którzy nauczają kolejne pokolenia) nadal uważa go za guru. I głównie o to chodziło w tym artykule. O to, by nie traktować jego twórczości jako prawdy objawionej, bo dziś już trąci ona myszką. A nawet bywa szkodliwa.
                    • altz Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 07:58
                      mola1971 napisała:
                      > Z Freudem problem polega na tym, że nadal, mimo, że psychologia m
                      > ocno poszła do przodu, wielu psychologów (i to tych, którzy nauczają kolejne po
                      > kolenia) nadal uważa go za guru.

                      Mam podobne problemy z niektórymi znajomymi, którzy np. powołują się na medycynę sprzed 2000 lat. Tłumaczę im, że to jest nie w porządku wobec tamtych ludzi, bo oni coś wymyślili i kiedyś było to rewolucyjne, ale gdyby teraz żyli, byliby wiele kroków naprzód i korzystaliby z dużo większej wiedzy, a możliwe, że coś obecnego by rozwinęli, bo to były światłe umysły.
                      Tak więc uważam, że Freud byłby nadal na wysokim poziomie w naszych czasach, jak był wtedy, a przyjmowanie obecnie wszystkiego bez zastanowienia jest nie w porządku wobec samego Freuda.
              • pampelune Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 15:39
                xciekawax napisała:

                >drzec koty na Einsteinie

                ^^
          • nowel1 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 16:57
            blue_ania37 napisała:


            > Freud to dla mnie porażka, bo jest tam stawiana najpierw teza a potem budowane
            > wokół niej wnioski.

            Ania, litości... Freud to słowo- klucz, nikt nie twierdzi, że był alfa i omegą - położył podwaliny pod współczesną psychologię.
            W tej chwili jest wiele szkół psychoterapii (jak zapewne wiesz, skoro interesujesz się psychologią), i akurat psychoanaliza chyba powoli odchodzi w przeszłość. Psychoterapia behawioralna, systemowa, eriksonowska mają naprawdę duże sukcesy i robią wiele dobrego. A że można trafić na szarlatana lub kogoś nieudolnego? No można, dlatego trzeba sprawdzic, jakie kwalifikacje ma psychoterapeuta.
            • yoma Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:09
              > dlatego trzeba sprawdzic, jakie kwalifikacje ma psychoterapeuta

              Gdzie?
              • nowel1 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:57
                Zapytać, czy jest członkiem PTP i certyfikat ukończenia jakiej szkoły psychoterapii posiada.
                Poza tym, tak jak ze wszystkim - jeśli szukasz dobrego warsztatu samochodowego, pytasz znajomych o polecenie; to samo z lekarzami.
                • yoma Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 18:17
                  A właśnie właśnie. Dlaczego niby nagle PTP?

                  Jest tak. Ustawa o zawodzie psychologa jest martwa. Samorząd zawodowy, z takim jego przymiotem jak egzekwowanie odpowiedzialności zawodowej, nie istnieje. Kompetencje samorządu uzurpuje sobie prawem kaduka PTP, które tak naprawdę składa się z leśnych dziadków zatrzymanych w rozwoju na etapie chyba Freuda, niedopuszczających nowych trendów. Szkołę wydającą certyfikaty mogę sobie nawet ja założyć.

                  Tak naprawdę jakąś tam weryfikację przechodzą jeszcze terapeuci uzależnień, którzy muszą mieć certyfikat PARPY albo tej komisji od narkomanii, nigdy nie pamiętam pełnej nazwy, zle cała reszta to hulaj dusza.

                  Do tego jakaś dziwna moda, że psycholog ma być lekiem na całe zło i wujkiem dobrą radą, i mamy anarchię i bezhołowie.
                  • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 18:21
                    Ja najbardziej lubię np oferty przedszkolismile
                    Szkolimy i wychowujemy metoda np montessorismile
                    Jakby dla małego człowieka było to ważne.
                    Ale przedszkole od razu kosztuję 1000 PLN
                    A
                    www.youtube.com/watch?v=7_FEeB9bidg
                    • argentusa Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:35
                      a nieprawda, bo nasze bardzo tańsze, a też montessori smile i to bardzo tańsze.
                      No, ale to poza wieeeelkimi miastami. smile
                      • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:44
                        Argentusa!smile
                        Ja nie mam nic przeciwko Montessorismile
                        Ona miała ciekawą koncepcję, dać żyć dzieciom na luziesmile, nawet ja lubię.
                        Ale widziałam takie mamy, które uważały się za "lepsze" bo jacuś chodzi do montessori, i to tak dobrze na niego wpływasmile
                        W Poznaniu 1000smile najbiedniejsmile
                        A
                        • argentusa Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:23
                          Ania, wiem, wiem smile podśmiewam się. hihihi

                          równie dobrze mogłoby być polsko-północnowietnamskie przedszkole i obraz były ten sam smile
                          No tak, wielkopolska a do tego targowe miasto, to i czesne odpowiednio wysokie sad

                          Doceniam jednak zalety małego miasta, doceniam. Chociaż wady toto też ma.
                          Ar.
                          ps. z pozdrowieniem małomiasteczkowym!
              • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 16:26
                Po pierwsze - sprawdzić krytycznie wszelkie certyfikaty, jakimi dysponuje podejrzany, po drugie - skontrolować, czy psycholog jest zarejestrowany w PTP, po trzecie (i najważniejsze) - zasięgnąć języka wśród byłych klientów.
                A może inaczej: zamiast mozolić się nad znalezieniem psychologa, sobie zadać trud przewertowania literatury przedmiotu. Na ogół potrzeba nabyć umiejętność obracania się w kręgu jednego zagadnienia; wiem, że to ogromne uproszczenie. Kiedy uda się zgromadzić wystarczającą wiedzę, można przystąpić do montowania autoterapii. Krewni, przyjaciele i bliscy na niewiele by się tu zdali, chyba że dysponowaliby rozeznaniem w temacie, co zdarza się raczej dość rzadko.
                Tu ukłon w stronę wszystkich psychologów, którzy dostarczają narzędzi, aby możliwe były samodzielne kroki w kierunku korzystnych zmian osobowości. Bez ich pracy badawczej i twórczej byłabym w czarnej doopiesmile
            • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:10
              Nowel:0
              To nie było nic do Ciebiesmile bron bożesmile
              Ja po prostu napisałam, że nie wierzę w pomoc psychologiczną.
              Piszę to tylko na podstawie własnych doświadczeń.
              Spędziłam miesiąc w życiu w zamkniętym oddziale psychiatrycznym, terapia tam stosowana można zamknąć w słowa że miałyśmy palarnię na oddziale i salę, gdzie można było malować i lepić w glinie.
              Jeden uwierzy psychologowi drugi nie.
              Nie ma tu nic do rzeczy stosowana metoda.
              Jednemu psychologowi się będzie chciało drugiemu nie.
              A
              www.youtube.com/watch?v=7_FEeB9bidg
              • zabelina Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:18
                blue_ania37 napisała:

                > Nowel:0
                > To nie było nic do Ciebiesmile bron bożesmile
                > Ja po prostu napisałam, że nie wierzę w pomoc psychologiczną.
                > Piszę to tylko na podstawie własnych doświadczeń.
                > Spędziłam miesiąc w życiu w zamkniętym oddziale psychiatrycznym, terapia tam st
                > osowana można zamknąć w słowa że miałyśmy palarnię na oddziale i salę, gdzie mo
                > żna było malować i lepić w glinie.
                > Jeden uwierzy psychologowi drugi nie.
                > Nie ma tu nic do rzeczy stosowana metoda.
                > Jednemu psychologowi się będzie chciało drugiemu nie.

                Ania, ale warto odróżnić niekompetentnych, leniwych czy też niedouczonych ludzi od idei psychoterapii. Nie warto też wyciągać przy okazji tej dyskusji niedociągnięć naszej polskiej służby zdrowia (vide szpital). Zawsze mnie dziwi wyciąganie wniosków na podstawie jakiś jednostkowych doswiadczeń. To, że napotka się w swoim życiu na beznadziejnego psychologa nie znaczy, że psychologia (psychoterapia) nie pomaga.
                Osobiście, mnie samej, zgłębienie kilku tematów z zakresu psychologii bardzo pomogło w zrozumieniu własnych problemów, własnej historii życia, pomogło mi się pozbierać i żyć dalej nie ciągnąc wiekszych traum za sobą.
                > www.youtube.com/watch?v=7_FEeB9bidg
                • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 16:33
                  zabelina napisała:

                  > Osobiście, mnie samej, zgłębienie kilku tematów z zakresu psychologii bardzo po
                  > mogło w zrozumieniu własnych problemów, własnej historii życia, pomogło mi się
                  > pozbierać i żyć dalej nie ciągnąc wiekszych traum za sobą.
                  Bingo! Swoją drogą przechowuję adres, z którego mogłabym skorzystać, gdym poległa jako samouk na polu przemocy w rodzinie.
              • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:33
                To fakt, dużo zależy od tego w co człowiek wierzy, jeden pójdzie do szamana zdejmować klątwę, inny na nabożeństwo do św. Rity, a jeszcze inny do psychologa na terapię.
                To wszystko może pomóc, ale nie musi. Dobrze, że jest wybór.
                Ludzie często przychodzą do psychologa, żeby usłyszeć to co chcą usłyszeć, bywają wściekli, że usłyszeli całkiem co innego, nie po myśli- no i wiadomo, psycholog jest kiepski, bo jak inaczej to wytłumaczyć?
                Zgadzam się, że jest dużo miernot w tej branży, ale świetnych ludzi nie mniej. Zresztą dla jednego pacjenta ten sam psycholog może być strzałem w dziesiątkę, dla innego kompletnym nieporozumieniem- jak we wszystkich ludzkich relacjach trzeba znaleźć wspólną falę, porozumienie.
              • nowel1 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:58
                Ania, nie biorę tego do siebie, bo nie jestem psychoterapeutą smile
                Chociaż - kurs psychoterapii systemowej w stopniu podstawowym ukończyłam.
                • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 18:07
                  Jestem gadułą z zasadysmile, ogólnie towarzyska i nie uciekam od ludzi, ale nie trafiłam na fajnego psychologa w życiu.
                  Uważam, że wiele rzeczy jest "w nas" i my musimy je wyrzucić.
                  rożnie ludzie to robią, jeden np po nieudanym małżeństwie, zacznie szybko z kimś innym być, drugi powie nie i dotrzyma nigdy więcejsmile, trzeci będzie pić a czwarty zacznie chodzić na pielgrzymki.
                  Trafienie dobrego psychologa to jak strzał w dziesiątkę.
                  PS. Nie jestem wariatką pomimo doświadczeńsmile na wypisie mam zaburzenia adaptacyjne, wylądowałam tam jak się dowiedziałam, że naszsmile dom jest budowany na działce który jest jego odrębną własnością:0
                  Psychologa nie znam fajnego, ale znam fajnego psychiatrę:0 Pan Rafał 204 cm, wielki miś o świetnym serduchusmile
              • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:16
                blue_ania37 napisała:
                > Spędziłam miesiąc w życiu w zamkniętym oddziale psychiatrycznym

                Aniu, psychiatria to nie psychologia. To są dwa, zupełnie inne tematy.
                • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:21
                  Wiem, że psychiatria to trochę innesmile
                  Ale na całe swoje życie nie spotkałam fajnego psychologa.
                  Albo właśnie zadaniowo 100 za godzinę, albo nie umiejętność wejścia w sytuację pacjenta.
                  Jeśli będę chciała to sobie "jakoś" pomogę, jeśli nie to mi nikt nie pomoże, nawet najlepszy psycholog.
                  Zdać trzeba sobie sprawdź z własnych ograniczeń z własnych słabości.
                  Może jest mi łatwiej bo zdaję sobie mniej więcej:0 sprawę z własnych ograniczeń itp..wiem, że nie wszyscy to potrafią, ale taka recepta na wszystko to psycholog to nie kupuję.
                  A
                  • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:28
                    Ależ psycholog wcale nie musi (ba, nie powinien) wchodzić w sytuację klienta (nie pacjenta, bo psycholog, w przeciwieństwie do psychiatry, nie jest lekarzem).
                    Wymaganie od psychologa tego, by wczuwał się w sytuację klienta jest nieporozumieniem. On ma tę sytuację rozumieć, a nie w nią wchodzić. By pomagać nie może w żaden sposób być zaangażowany emocjonalnie w życie klienta.
                    • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:40
                      Psycholog powinien wejść w rolę klientasmile
                      Inaczej będzie rozmawiał z panią bitą przez męża a inaczej z wypalonego życiem biznesmenemsmile
                      Nieumiejętność patrzenia na ludzi właśnie powoduję, że nie umie np psycholog pomóc.
                      Ja kiedy miałam sytuację spotkania z psychologami biegłymismile
                      Przeżyłam największą jak do tej pory traumę życiową przy której mój rozwód to pikuś pan pikuśsmile, dwa dni po tym miałam testy i spotkanie z psychologami bo chciałam pracować w policji.
                      Ja te testy zdałam, pomimo, że wiem, że na tamten moment to byłam rozwalona zupełniesmile, wyszłam stamtąd i pomyślałam sobie, udało mi się oszukać komisję 10 osobową.
                      Od tamtej pory unikam jak ognia psychologów.
                      A
                      • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:46
                        Ale co to wg Ciebie znaczy, że ma wejść w rolę klienta?
                        To, że inaczej rozmawia z kobietą bitą przez męża, a inaczej z wypalonym biznesmenem, to jest właśnie rozumienie, o którym pisałam. Jednak rozumienie czyjegoś problemu, to nie to samo co wejście w ten problem.

                        To, że tamte testy zdałaś, nie znaczy, że oszukałaś komisję. Oni Cię badali pod kątem konkretnej pracy, a nie pod kątem rozwodu. Psycholog to nie wróżka, nie czyta ze szklanej kuli i nie widzi wszystkiego co w człowieku siedzi, jeśli mu ten człowiek o tym nie powie.
                        • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:59
                          Testy zdałam jako:
                          osoba odpowiedzialna, konkretna, wyważona, z poukładanymi emocjami.
                          Mieli sprawdzić czy nadaję się do tego czy mogę nosić ostrą broń.
                          Daliby ją osobie która kompletnie się do tego nie nadawała.
                          Która była w totalnej rozsypce i miała totalnego doła.
                          Wiedziałam to wtedy i wiem teraz.
                          Mój rozum i posiadana wiedza pozwoliły mi to przejść, ale wystarczyło się na mnie popatrzeć.
                          A wejście w rolę klienta?
                          Chodzi mi o empatię i niestety uważam że należy wejść w emocję.
                          Babka bita przez męża może być cholernie pewna siebie, a biznesmen może za fajnym ciuchem być cholernie nieśmiałym facetem.
                          A
                          • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:07
                            To, że na tamtą chwilę byłaś rozchwiana emocjonalnie nie znaczy, że komisja się pomyliła.
                            Oni oceniali cechy osobowości, a nie Twój stan emocjonalny na tamtą chwilę. Stan emocjonalny człowieka się zmienia, cechy osobowości nie.

                            Anka, psycholog to nie jest przyjaciółka od serca, która ma się wczuwać w położenie człowieka.
                            Psycholog wczuwający się w emocje klienta bardzo szybko ląduje w szpitalu psychiatrycznym. By móc dobrze wykonywać ten zawód trzeba być bardzo odpornym psychicznie i pod żadnym pozorem nie można się angażować emocjonalnie w życie klientów.
                            • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:14
                              Pozwolę sobie się nie zgodzićsmile
                              Patrzę na swoją pracę, tam jest czynnik ludzki, a nie papiery.
                              Mogę podejść, sru idę od do wyczyścić pokoje itp....lub mogę wejść w jakiś "układ", który pozwala mi na usłyszenie historii o miłości, braku okresu itpsmile
                              Dzięki temu wiem i mogę to wykorzystać w różny sposób co ostatnio ćpają i jakiej słuchają muzyki.
                              Są rodzaje pracy przy której nie da się jej nie zabierać do domu.
                              Mnie też wkurza mama Weroniki jak do mnie dzwoni, że ta znowu zwiała, ale taki wybrałam sobie zawód i taką Weronikę muszę poukładać lub mi się nie uda.
                              A
                              • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:19
                                Ale Ty nie jesteś psychologiem, Twoja praca wymaga zaangażowania się emocjonalnego w życie podopiecznych. Podobnie jak praca nauczyciela.
                                A czynnik ludzki? Kto z nim w pracy nie ma do czynienia? Chyba tylko informatycy wink Choć i oni pracują miedzy i z ludźmi, a nie tylko z komputerami.
                            • kami_hope Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 20:39
                              > Psycholog wczuwający się w emocje klienta bardzo szybko ląduje w szpitalu psych
                              > iatrycznym. By móc dobrze wykonywać ten zawód trzeba być bardzo odpornym psychi
                              > cznie i pod żadnym pozorem nie można się angażować emocjonalnie w życie klientó
                              > w.

                              Z tym angażowaniem nie do końca jest tak. Trzeba zachować dystans, tj. nie brać do siebie reakcji pacjenta (może reagować złością, przeklinać, obrażać, dramatyzować, itp.) – na te reakcje trzeba być odpornym i zachować chłodny dystans. Tylko rozumowe podejście w podobnych sytuacjach umożliwia podjęcie trafnych ocen i rozwiązań. Ale oczywiście jesteśmy ludźmi i czujemy… współczucie i empatię. Trzeba umieć wejść w świat pacjenta, pozwolić mu się w nim oprowadzić… a później wskazać drogę do realnej rzeczywistości. Psychiatra (psycholog lub ktokolwiek inny kto pracuje z ludźmi chorymi psychicznie lub chociaż z czasowymi zaburzeniami psychicznymi) jest jak most, który łączy chorego z rzeczywistością. Jedni przejdą na drugą stronę, inni nie. Nie zawsze wyzdrowienie jest możliwe. Ale ważne aby umieć być tym pomostem między dwoma światami. Do tego – moim zdaniem – umiejętność „wejścia” w świat chorego jest bardzo istotna.
                              Jeśli o mnie chodzi, ja wchodzę w te światy. Nie zaburza to mojego poczucia rzeczywistości i nie pretenduję jako pacjentka – bynajmniej nie w tym obszarze. Jeśli cokolwiek wpływa na mnie depresyjnie, to polityka i pieniądze. Gdzie leczenie jest biznesem. Gdzie liczy się CZAS, bo czas to PIENIĄDZ. Gdzie na klienta patrzy się od strony „głowy” przynoszącej pieniądze danej instytucji - tak, to mnie doprowadza do depresji. Zaś „wejście” w świat pacjenta jest niesamowitą przygodą, pasją… Nie wyobrażam sobie wykonywania tego zawodu inaczej.
                              • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 20:50
                                Kami, to o czym piszesz, to jest rozumienie problemu (świata) klienta, o którym pisałam, a nie zaangażowanie emocjonalne. Tak ja to zrozumiałam.
                                Różnica między jednym i drugim jest duża. Rozumienie powoduje, że jesteś w stanie sobie wyobrazić, co drugi człowiek czuje i co nim kieruje, ale nie bierzesz na siebie jego emocji, nie cierpisz razem z nim.
                                Poza tym Ty, z tego co pamiętam, jesteś lekarzem, a nie psychologiem, a to są dwa oddzielne tematy. Choć wg mnie również od lekarzy nie powinno się oczekiwać zaangażowania emocjonalnego w nasze problemy. Lekarz ma nam pomóc, ma nas leczyć, a nie współodczuwać nasze emocje. Od tego są przyjaciele i rodzina.
                                • kami_hope Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 21:14
                                  Zasadniczo lekarz, psycholog, pielęgniarka, opiekun, itp. pracują w relacji „partnership” – to znaczy, tu podziałów nie powinno być, ważna jest współpraca dla dobra pacjenta. Jedyna różnica w dostępie i zastosowaniu różnych narzędzi/możliwości. Cel jest zawsze jeden.
                                  Oczywiście emocji na siebie nie można brać. Jeśli ktoś bierze emocje na siebie, staje się tożsamy z pacjentem – wtedy nie może mu pomóc. Mam przykład w pracy (znajomy opiekun reaguje bardzo emocjonalnie, lada moment się wypali, albo go zwolnią bo ma zły wpływ na pacjentów – np. potęguje ich schizmy). Ale ja nie o tym. Ja o „wejściu” w świat pacjenta, w jego indywidualny i niepowtarzalny świat. Tutaj czasem balansuje się na granicy, trzeba być elastycznym, naginać wyuczone „zasady”, a czasami wręcz im zaprzeczyć. Do każdego pacjenta podejście powinno być inne, bo każdy jest inny.
                                  Od czego jest lub powinna być rodzina to wiemy. Jednak często najbliżsi z różnych powodów nie są w stanie wypełniać swoich zobowiązań. Czasami tej rodziny, w ogóle nie ma. Dlatego mówię o indywidualnym traktowaniu pacjenta. Jednych się przytula i całuje, a wobec innych zachowuje chłodniejszą postawę. Wszystko ZALEŻY od sytuacji pacjenta.

                                  • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 21:37
                                    I napisałaś Kami o co mi chodziłosmile
                                    Nie wolno płakać z podopiecznym, pacjentem, klientem ale trzeba spróbować zrozumieć i wejść w jakiś sposób odczuwania tej drugiej osoby.
                                    A
                                    • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 21:46
                                      Aniu, to napisz proszę jakich konkretnie zachowań Ty oczekujesz od psychologa. Konkretnie co ma robić, jak ma się zachowywać, byś czuła, że Cię rozumie i, jak napisałaś, wchodzi w Twój sposób odczuwania?
                                      • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 22:08
                                        to nie tak łatwo Molasmile
                                        Ale dooobrasmile
                                        Ja oczekuję od idealnego dla mnie psychologasmile tego że zauważy że ta wysoka babka która do niego przyszła to największa chodząca nieśmiałość która przyszła, pomimo, że gadasmile i to dużosmile
                                        Ja szukałam pomocy w swoim małżeństwie, kazano mi zrobić dobrą kolację, nie przesadzać, wypytywano o cenę działek w mojej okolicy.
                                        Może trzeba wyjechać na weekend?ja długo czułam że jest źle w moim małżeństwie i mówiłam o tym, jak umiałam, ale nie umiałam być zrozumiana, bo mieszkałam w domku, bo jeździłam samochodem, taka cenasmile, jaki brak pieniędzy u pani?
                                        To nie byli psycholodzy z łapankismile
                                        A
                                        • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 22:20
                                          No to widać bardzo kiepskich psychologów sobie wybierałaś.
                                          Normalny psycholog nie wypytuje o ceny działek i nie neguje żadnego odczucia klienta. Nie podaje też gotowych rozwiązań, jak np. te z kolacją i wyjazdami na weekend. Takie porady to można sobie na forum poczytać, normalny psycholog nie powinien rad żadnych udzielać, a już na pewno nie takich uncertain
                                        • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 22:26
                                          Ania, nie obraź się, ale może Ty masz problem z jednoznacznym przekazem.
                                          Zauważyłam, że często piszesz o czymś w sumie smutnym, a na końcu wypowiedzi dajesz emot-uśmiech...I ja na przykład nie wiem, czy to o czym piszesz to dla Ciebie zagwozdka i problem, czy tylko anegdota.
                                          Jeżeli podobnie komunikujesz się w realu ludzie mogą mieć problem z odczytaniem Twoich emocji. Opowiadałaś, że nie rozpoznano na badaniach psychologicznych w jakim jesteś dole- jeśli nie opowiedziałaś "komisji" o tym jednoznacznie, jeśli to przykryłaś uśmiechem i gadatliwością, to skąd ktoś ma to wiedzieć, jak ma do tego dotrzeć ?
                                          Może Ty musisz ukonkretnić swój przekaz, postarać się by brzmiał jednoznacznie i był odpowiednio zabarwiony emocjonalnie, zamiast oczekiwać, że ktoś w cudowny sposób odczyta to, co starasz się jakoś ukryć i ubrać w uśmiechy.
                                          • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 22:38
                                            Hm...
                                            W sumie chyba odgadłaś mój sekretsmile
                                            Jestem pełna sprzeczności, gaduła i nieśmiała.
                                            Wytrwała i spolegliwa.
                                            Jestem pewna, że gdybyśmy się spotkały w realu i byś usłyszała np moja historię małżeństwa nie uwierzyłabyś ze ja byłam uczestnikiem tej historii.
                                            Nie sprawiam takiego wrażenia. Może tylko mój głos łagodny.
                                            Nie sprawiam wrażenia ofiary, w żadnym wypadku.
                                            Byłam u dwóch psychologów, poleconych przez dyrektora największego w Wielkopolsce szpitala psychiatrycznego.
                                            Na badaniach nie pytano co robiłam dwa dni temu, to pozwoliło mi zachować twarz, ale tez pokazało, że te badania są do niczego.
                                            Na czym polega praca psychologa?
                                            Ja mogę się ubrać w najbardziej kolorowe piórka i być najbardziej zakompleksiałą kobietą.
                                            On ma mnie pokierować i za fasadą piórek zauważyć problem, a nie ja mam tłumaczyć bo ja mogę się na tym nie ZNAĆ
                                            www.youtube.com/watch?v=7_FEeB9bidg
                                            • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 22:45
                                              Anka, psycholog jest tylko człowiekiem, nie jest Duchem Świętym i jeśli nie powiesz mu na czym Twój problem polega, to on tego po prostu nie będzie wiedział. Komunikacja to podstawa. Nie tylko w kontaktach z psychologiem rzecz jasna wink
                                              Dopiero gdy się powie na czym problem polega, psycholog może pomóc. A pomóc może zadając pytania i słuchając odpowiedzi. Jednak jest podstawowy warunek - najpierw samemu trzeba wiedzieć czego się chce i na czym nasz problem polega.
                                              Zatem by Tobie psycholog mógł pomóc musisz być z nim szczera. Nie możesz udawać kogoś, kim nie jesteś.
                                              • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 22:51
                                                Molka ja nie udawałam.
                                                To nie tak.
                                                Ja po prostu nie spotkałam psychologa, który się postarał, kiedy ja nie wiedziała co robić.
                                                Zabrakło empatii, chęci zrozumienia i tyle.
                                                Spokojnie nie przezywam tego.
                                                A
                                                • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 22:57
                                                  Ale to nie chodzi o to czy coś przeżywasz, czy też nie.
                                                  Gdybyś kiedyś zdecydowała się na terapię, to szukaj raczej psychologów polecanych przez innych klientów, a nie przez lekarzy. No i przygotuj się na to, że również ci z takiego polecenia nie wszyscy muszą akurat Tobie odpowiadać. Dopiero z którymś z kolei możesz złapać wspólny język. Tutaj też ważne są relacje międzyludzkie, z jednymi ludźmi się dogadujemy, z innymi nie. Psychologów to też dotyczy.
                                                • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 18:17
                                                  blue_ania37 napisała:

                                                  > Ja po prostu nie spotkałam psychologa, który się postarał, kiedy ja nie wiedzia
                                                  > ła co robić.
                                                  > Zabrakło empatii, chęci zrozumienia i tyle.
                                                  A może tylko rzetelnej wiedzy i umiejętności? W każdej grupie zawodowej znajdują się mistrzowie, rzemieślnicy i partacze.
                                            • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 22:55
                                              Ale psycholog wie tylko tyle, ile mu powiesz i ile mu chcesz powiedzieć.
                                              Pracujesz z młodzieżą, pewnie znasz ten problem. Wiesz o nich tyle, ile chcą powiedzieć-ile uda Ci się z nich wydobyć. Nie wiesz o tym, o czym nie mówią, czego się wypierają albo przeinaczają.
                                              Nie ma żadnego szybkiego i sprawnego narzędzia służącego do dotarcia do spraw skrzętnie ukrytych i zakłamanych.
                                              No może hipnoza czasem, a i to nie zawsze smile
                                              Jeśli chcesz żeby psycholog docierał do Ciebie, a Ty będziesz mu zmykać swoim zwyczajem- to musisz się zdecydować na długie i żmudne wałkowanie, wiele spotkań, trudne i ciężkie pytania, bolesne przełamywanie swoich mechanizmów komunikowania się itp.
                                              Jeśli przychodzisz rozpromieniona, cała w uśmiechach i opowiadasz o problemach małżeńskich, łagodząc przy tym wszelkie kanty- to faktycznie może Cie potraktować jak nudzącą się kurę domową, której pomoże zwykła kolacja przy świecach czy inny bajer z mężem.
                                              • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 18:21
                                                anbale napisała:

                                                > Nie ma żadnego szybkiego i sprawnego narzędzia służącego do dotarcia do spraw s
                                                > krzętnie ukrytych i zakłamanych.
                                                Sądzę, że testy tworzą niezły punkt orientacji dla mądrego psychologa. Jeśli założyć, że klient nastawiony jest na współpracę, można na podstawie pakietu testów kreślić zrąb jego osobowości.
                          • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:18
                            Równie dobrze można by wymagać od okulisty, żeby włożył zaciemniające okulary a od laryngologa, żeby pracował z zatyczkami, bo wtedy wejdzie w rolę chorego...
                            W emocje nie wolno wchodzić, nie wolno włazić nikomu w duszę. To jest nadużycie, jeśli to robi psycholog- tu się zaczynają kwestie związane z manipulacjami, praniem mózgu itp. i od takich trzeba wiać, bo to sekciarze albo znachorzy.
                            Psycholog ma słuchać, rozumieć, zadawać pytania, łączyć fakty, nawiązać dopasowany do możliwości, zdrowy kontakt, być szczerym i godnym zaufania.
                            Na podstawie pisemnego testu nikt nikomu pistoletu nie wręczy. Bez wywiadu i ustnej diagnozy się nie obejdzie.
                            • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 21:29
                              Był Anable ustny wywiad. i była rozmowa z biegłymi psychologami.
                              Było ich 10.
                              Ja przerobiłam tam całe swoje życie psychologicznesmile
                              Testy do policji psychologiczne są najtrudniejsze do przejścia fikołki łatwiejsze.
                              Nie napiszę w jakiej byłam rozsypce bo to nie dotyczy tego forum i jest bardzo gdzieś mocno we mnie.
                              Nie powinnam zdać tych testów, ostatnio obalil je mój kolega z pracy, mily, poukladany 30 latek,nie mógł uwierzyć że ja to zrobiłamsmile i to w takim stanie.
                              Pozostałością po tamtym okresie niech będzie fakt, że byłam podobno pierwszą osobą która wygrała z lekarzami w sądzie lekarskim, na drugi dzień po wydarzeniach ( bo sąd był 3 lata później), obolała poszłam na testy.
                              Nie chodzi mi o włażenie w duszę ale o zrozumienie i indywidualne podejście psychologów.
                              Nie wymagam, żeby chciał, żeby był pod telefonem 24 godziny wymagam empatycznego podejścia do moich problemów.
                              A
                      • tricolour Anka, nie rozumiesz roli psychologa... 22.02.13, 20:49
                        ... on nie ma wchodzi w żadne role, a w szczególności w role klienta.

                        Jego zadaniem jest, by klient wszedł w swoją rolę, a nie rolę pogiętego gościa, który nie radzi sobie z tym pogięciem i pojęcia nie ma kim jest.
                      • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:58
                        Ale to pewnie były testy na Twoje predyspozycje i cechy osobowościowe potrzebne do konkretnej pracy, a nie na stan Twoich emocji, bo tego chyba nawet nie wolno badać w takich okolicznościach- więc nic na temat Twoich emocji nie wyszło w tym teście !
                        Psycholog, który "wchodzi" w rolę klienta sam się na ogół nadaje do leczenia. Psycholog patrzy z boku i wskazuje mechanizmy, którymi się klient kieruje- mówiąc w ogromnym skrócie.
                        Hm, przy swoim zainteresowaniu psychologię masz niesamowicie małą wiedzę na jej temat...
                        • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 16:50
                          anbale napisała:

                          > Psycholog, który "wchodzi" w rolę klienta sam się na ogół nadaje do leczenia. P
                          > sycholog patrzy z boku i wskazuje mechanizmy, którymi się klient kieruje- mówią
                          > c w ogromnym skrócie.
                          > Hm, przy swoim zainteresowaniu psychologię masz niesamowicie małą wiedzę na jej
                          > temat...
                          A ja z pewną taką nieśmiałością zapytywuję, czym Ania się zajmuje zawodowo? Gdzieś wcześniej mi to umknęło.
                      • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 16:41
                        blue_ania37 napisała:

                        > Psycholog powinien wejść w rolę klientasmile
                        > Inaczej będzie rozmawiał z panią bitą przez męża a inaczej z wypalonego życiem
                        > biznesmenemsmile
                        Hm, musiałby przeżyć to samo, co klient, a nic 2 razy się nie zdarza. Zatem co???wink))

                        > Nieumiejętność patrzenia na ludzi właśnie powoduję, że nie umie np psycholog po
                        > móc.
                        Wybacz, ale to doprawdy głęboka diagnoza i od dawna jakże poszukiwane panaceum na niedomogi psychologiismile))

      • oczy123 100% racji 25.02.13, 15:42
        katja75live napisała:

        > Ja osobiscie uwazam, ze rola pschologow zrobila sie teraz bardzo modna, nie ma
        > to jednak przelozenia na ich wyniki. Jestem zdecydowanie sceptyczna co do tego,
        > ze jakikolwiek psycholog moze wczymkolwiek pomoc. Sa problemy bardzo powazne i
        > wtedy lepiej do lekarza po pastylki, sa problemy materialne (na to zaden psych
        > olog nie zaradzi) i sa problemy do poukladania, przepracowania w glowie. (wtedy
        > psycholog moze nakierowac, ale na pewno nie rozwiazac ich za nas).
        > Osobiscie mialam do czynienia z 2 psychologami, i ich pomoc byla zadna, czasem
        > wrecz szkodzili niz pomagali, opowiadali takie oczywiste oczywistosci, ze tylko
        > 'szlag'' mnie trafial i zamiast podbudowana wychodzilam wkurzona na maxa.
        > Jak widze wiekszosc sie ze mna nie zgodzi, ale po moich doswiadczeniach nikomu
        > bym psychologa nie podsuwala.

        PSYCHOLOGIa to nie jest nauka ...nie ma w niej niczego udowodnionego ani pewnego ...to zbior teori opartch na ekspermentach kazda z nich mozna podwazyc.....

        tez uwazam ze to strata czasu i pieniedzy ....przy powaznych problemach potrzebne sa leki i psychiatrzy ...zyciowych i tak nie rozwiaze nikt poza samym zainteresowanym ...a jezeli chodzi o relacje miedzyludzie to sa one tak skomplikowane ...ze proba znalezienia do nich jakiegos klucza jest niemozliwa ...kazda relacja jest inna

        co do spotkan z psychologami to tez sie zgadzam banal goni banal autorytarnie wypowiadane opinie wiecej szkodza niz pomoga ..jeszcze bardzie skloca czlowieka ze swiatem i rodzina...

        dziecnistwo relacje z matka uzaleznienia...dawaj 100 zl
        • tricolour Czego się boisz? 25.02.13, 15:51
          Faceci to raczej po drzewach chodzą, na wojny. Proce i karabiny konstruują. Kobiety zdobywają, a Ty się boisz zwyczajnyh psychologów, których miałeś pęczki twierdząc "co do spotkan z psychologami to tez się zgadzam".
        • nowel1 Re: 100% racji 25.02.13, 15:54
          Terapia u psychologa nie polega na "autorytarnym wypowiadaniu opinii" przez niego.

          Skoro piszesz takie rzeczy, to sugeruje, że bardzo nikłe masz pojęcie o tym, jak wyglada psychoterapia.

          Co do jednego zgadzam się, - to nie jest rzecz dla każdego. Trzeba jakiegoś wglądu na początek, świadomości przynajmniej wstępnej, że ma się jakiś problem, i chęci zwrócenia się po pomoc.

          Ja mam za sobą ogromną pracę nad sobą. Nawet nie chcę wiedzieć, kim bym była teraz, gdybym z pomocą mądrych psychologów tej pracy nie wykonała.
          • oczy123 Re: 100% racji 25.02.13, 16:12
            nowel1 napisała:

            > Terapia u psychologa nie polega na "autorytarnym wypowiadaniu opinii" przez nie
            > go.
            >
            > Skoro piszesz takie rzeczy, to sugeruje, że bardzo nikłe masz pojęcie o tym, ja
            > k wyglada psychoterapia.
            >
            > Co do jednego zgadzam się, - to nie jest rzecz dla każdego. Trzeba jakiegoś wgl
            > ądu na początek, świadomości przynajmniej wstępnej, że ma się jakiś problem, i
            > chęci zwrócenia się po pomoc.
            >
            > Ja mam za sobą ogromną pracę nad sobą. Nawet nie chcę wiedzieć, kim bym była te
            > raz, gdybym z pomocą mądrych psychologów tej pracy nie wykonała.

            opnie psychologow sa autorytarne nawet jezeli podawane w asertywny czy nienachalny sposób............. zawsze powiedza ze zrodlem twoich problemow jest dom rodzinny dziecinstwo relacja z matka ojcem ...jezeli masz problemy z dziecmi to powiedza ze to twoja wina bo dziecko mialo za malo milosci za duzo milosci itp itd......

            bo co w koncu maja powiedziec jak sami g....wiedza

            Co do jednego zgadzam się, - to nie jest rzecz dla każdego. Trzeba jakiegoś wgl
            > ądu na początek, świadomości przynajmniej wstępnej, że ma się jakiś problem, i
            > chęci zwrócenia się po pomoc

            zycie to ciagle problemy i nikt poza zainteresowanym ich nie rozwiaze zaden psycholog za ciebie sie nie rozwiedzie nie odmlodnieje nie wezmie drugiej pracy zeby wiecej zarobic nie schudnie nie dorosnie i nie dojrzeje


            Ja mam za sobą ogromną pracę nad sobą. Nawet nie chcę wiedzieć, kim bym była te
            > raz, gdybym z pomocą mądrych psychologów tej pracy nie wykonała


            moja ulubiona gadka lludzi ktorzy wydali kupe kasy na terapie i podniesli sobie EGO

            jak to prace mozna wykonac ...nad soba

            .nie jesc czekoladki przez tydzien przeczytac kilka smieciowych poradnikow wyjechac do Indi zeby zajrzec w glab i wyciszyc siebie zaopiekowac sie wewnetrznym dzieckiem nie zapalic papierosa przez miesiac rozwiesc sie z pijakiem zapisac na YOGE albo zaakceptowac mobing w pracy ?

            wiekszosc zyciowych problemow nawet tych traumatycznych i tak minie emocje opadna i czas wyleczy rany bez grzebania i ciaglego uzalania sie nad soba a uniknac ich sie nie da bo to jest wlasnie dojrzewanie

            ...glupiemu psycholog nie pomoze madremu nie jest potrzebny
            • nowel1 Re: 100% racji 25.02.13, 17:22
              Oczy szanowne,
              po przeczytaniu Twojego potoku myśli nie mam już wątpliwości - nie jesteś osobą, która byłaby zdolna i chętna do rzeczonego dokonania wglądu w siebie i pracy nad sobą.

              Rozumiem, że jesteś tym mądrym, któremu psycholog nie jest potrzebny.
              No i fajnie, jeśli Ci z tym dobrze.

              Widać, że tobie "podnoszenie EGO" jest już doskonale zbędne.
          • kobieta306 Re: 100% racji 25.02.13, 17:31
            nowel1 napisała:
            > Ja mam za sobą ogromną pracę nad sobą. Nawet nie chcę wiedzieć, kim bym była te
            > raz, gdybym z pomocą mądrych psychologów tej pracy nie wykonała.

            zupełnie bez żadnych złośliwości spytam ile to kosztowało w złotych /euro ?

            • nowel1 Re: 100% racji 25.02.13, 17:40
              Jeśli bez złośliwości - to chętnie odpowiem.
              Nieiwle kosztowało. Na pierwszą terapię poszłam wiele lat temu, wtedy zaczęło do mnie docierać, że zdarza mi się w relacji z bliskimi funkcjonować w sposób, który sama odbieram jako chory, ale nie umiem nic z tym zrobić - terapia trwała ok. roku, 1- 2 x w miesiącu, nie pamiętam stawki ale nie przekraczała kosztu wizyty u specjalisty. Było to w 1994 albo 95.
              Potem chodziłam na bezpłatną grupę wsparcia zorganizowaną przez znajomego terapeutę, znów ok.roku, to mógł być rok 2003, 2 - 3 x w miesiącu.
              I ostatnia terapia własna - w ramach kursu terapii systemowej, ktory robiłam, żeby podnieść swoje kwalifikacje zawodowe - z własnej potrzeby. Sama terapia własna pochłonęła pewnie z 1000 zł w ciągu pół roku.
        • altz Re: 100% racji 25.02.13, 17:48
          oczy123 napisał:
          > PSYCHOLOGIa to nie jest nauka ...nie ma w niej niczego udowodnionego ani pewneg
          > o ...to zbior teori opartch na ekspermentach kazda z nich mozna podwazyc.....
          To jest prawda, ja o tym też piszę.

          Ale nie spodziewałem się po sobie, że będę tego bronił. big_grin
          > tez uwazam ze to strata czasu i pieniedzy ....przy powaznych problemach potrzeb
          > ne sa leki i psychiatrzy ...zyciowych i tak nie rozwiaze nikt poza samym zainte
          > resowanym
          Też uważam psychiatrów za odpowiednich, ale czasami potrzebna jest również interpretacja zachowań ludzkich typu akcja->reakcja i spojrzenie z boku, niektórzy psycholodzy mają taką wiedzę, ma to też ciocia Krystyna czy dziadek Mietek, ale nie każdy ma taką osobę w rodzinie i nie zawsze pod ręką. wink Dlatego uważam, że jedno spotkanie z mądrym człowiekiem może nam pomóc w rozwiązaniu wielu spraw. Ale wiele spotkań, to już jest wyrzucanie żalów i przy okazji pieniędzy. wink
          A tak swoją drogą, kobiety mają do rozmów psychologów, a mężczyźni mają do tego kochanki. big_grin
          • puzzle33 Re: 100% racji 25.02.13, 18:25
            altz napisał:

            > jedno spotkanie z mądrym człowiekiem może nam pomóc w rozwiązaniu wielu
            > spraw. Ale wiele spotkań, to już jest wyrzucanie żalów i przy okazji pieniędzy.
            > wink
            > A tak swoją drogą, kobiety mają do rozmów psychologów, a mężczyźni mają do tego
            > kochanki. big_grin
            Kochanki służą do rozmowy????
          • anbale Re: 100% racji 25.02.13, 18:46
            Cóż wy za ściemy wypisujecie- psychologia to nauka (zaliczana do nauk społecznych, humanistycznych, behawioralnych) zajmująca się mechanizmami i zasadami, prawami rządzącymi ludzką psychiką smile
            Nawet jest psychologia zwierząt- też nauka. Człowiek istota biologiczna, żadne tam w sumie wielkie halo, nie wiem dlaczego niektórzy żyją w przekonaniu, że jego funkcjonowania psychicznego nie da się naukowo zbadać i uschematyzować...
            Psychiatra to lekarz- zajmuje się chorobami psychicznymi, zdrowy psychicznie człowiek nie bardzo ma podstawy do kontaktu z nim, choć ogólnie może być kłębkiem problemów. Psycholog świadczy usługi w zakresie pomocy psychologicznej. Przychodzi się do niego z konkretną potrzebą, jak do każdego innego usługodawcy, płaci się również tak jak każdemu innemu za jego usługę. Nie ma się potrzeby, to się nie idzie. Nigdy nie zrozumiem dlaczego niektórzy mają taki wielki problem z psychologami...
            Kobiety też mają kochanków i rezygnują wtedy z usług psychologów, muszę niestety rozwiąć Twoje iluzje, Altz smile
            • altz Re: 100% racji 25.02.13, 19:01
              anbale napisała:
              > Cóż wy za ściemy wypisujecie- psychologia to nauka
              A te wyniki są na jakim poziomie istotności? wink
              Bieda w tym wszystkim jest taka, że psycholodzy bardzo nie lubią statystyki, a powinni polubić, jeśli ktoś miałby ich poważnie traktować.

              > zaliczana do nauk (...) humanistycznych
              To mnie zawsze śmieszy.

              > dlaczego niektórzy żyją w przekonaniu, że jego funkcjonowania psychicznego
              > nie da się naukowo zbadać i uschematyzować...
              W tym sęk, że jest dużo sprzeczności i nikomu nie zależy na uporządkowaniu całości i wyrzuceniu ewidentnych głupot.
              W medycynie też tak bywa, jest na przykład homeopatia, która jest dotowana w ramach NFZ, ale z tym się w końcu walczy, bo to jest jednak nauka i cierpliwość środowiska się skończyła.

              > Kobiety też mają kochanków i rezygnują wtedy z usług psychologów, muszę niestet
              > y rozwiąć Twoje iluzje, Altz smile
              Wiedziałem, że ktoś to napisze i tego oczekiwałem. wink
              Ale wydaje mi się, że jednak kobiety dużo częściej korzystają z porad psychologów.
              • mola1971 Re: 100% racji 25.02.13, 19:31
                altz napisał:
                > > zaliczana do nauk (...) humanistycznych
                > To mnie zawsze śmieszy.

                Mógłbyś rozwinąć tę myśl? Co konkretnie Cię śmieszy?
              • mayenna Re: 100% racji 26.02.13, 14:45
                altz napisał:


                > Ale wydaje mi się, że jednak kobiety dużo częściej korzystają z porad psycholog
                > ów.
                A może w takim razie statystyka bo mi się wydaje odwrotnie. Mężczyźni są klientami psychologów np. z powodu nałogów.
                A psychologia jest nauką humanistyczną co nie znaczy, że pozbawiona swojej metodologii i narzędzi badawczych. W tej grupie jest tez np. filozofia, etyka, socjologia, historia... Czy sama przynależność do grupy nauk humanistycznych już je wszystkie dyskredytuje?
                • mayenna Re: 100% racji 26.02.13, 14:47
                  A jak się weźmie pod uwagę, że służby mundurowe korzystają cyklicznie z takiej pomocy i badań to się okaże że jednak większość pacjentów u psychologów to jednak mężczyźnismile
            • mola1971 Re: 100% racji 25.02.13, 19:37
              anbale napisała:
              > Psychiatra to lekarz- zajmuje się chorobami psychicznymi, zdrowy psychicznie cz
              > łowiek nie bardzo ma podstawy do kontaktu z nim, choć ogólnie może być kłębkiem
              > problemów. Psycholog świadczy usługi w zakresie pomocy psychologicznej.

              W wielkim uproszczeniu psychiatrę można porównać do chirurga, a psychologa do rehabilitanta.
              Jeśli ma się poważne schorzenie kręgosłupa i konieczna jest operacja, udajemy się do chirurga. Po operacji zazwyczaj konieczna jest rehabilitacja. Przy mniej skomplikowanych schorzeniach może wystarczyć sama rehabilitacja.
              Podobnie jest z psychiatrą i z psychologiem. Z poważnymi zaburzeniami psychicznymi należy się udać do psychiatry, po leczeniu farmakologicznym (lub nawet w jego trakcie) zazwyczaj pacjent kierowany jest na terapię do psychologa. W przypadku, gdy stan pacjenta nie wymaga leczenia farmakologicznego, sama psychoterapia może wystarczyć.
              • krecia_3 Re: 100% racji 25.02.13, 19:44
                mola1971 napisała:

                > Z poważnymi zaburzeniami psychiczn
                > ymi należy się udać do psychiatry, po leczeniu farmakologicznym (lub nawet w je
                > go trakcie) zazwyczaj pacjent kierowany jest na terapię do psychologa.
                Na ogół stosuje się terapię skojarzoną. Współczesna psychologia kliniczna niesie pomoc kręgowi, często wyrzucanymi onegdaj poza jej zakres - schizofrenikom.
                • kami_hope Re: 100% racji 25.02.13, 23:41

                  > Na ogół stosuje się terapię skojarzoną. Współczesna psychologia kliniczna niesi
                  > e pomoc kręgowi, często wyrzucanymi onegdaj poza jej zakres - schizofrenikom.

                  Że jak?? Nic a nic nie zrozumiałam...
                  • krecia_3 Re: 100% racji 26.02.13, 06:07
                    Ja też nie. Jak wzięłam się za poprawki, żeby było po polsku, wyszło mi po chińskusad((
                    Psycholog kliniczny pomaga n.p. wyrobić sobie krytycyzm wobec choroby schizofrenikom. Niedawno tą grupa pacjentów psychologia nie była zainteresowana w zupełności.
              • oczy123 w uproszczeniu 13.03.13, 22:52
                wielkim uproszczeniu psychiatrę można porównać do chirurga, a psychologa do r
                > ehabilitanta.
                > Jeśli ma się poważne schorzenie kręgosłupa i konieczna jest operacja, udajemy s
                > ię do chirurga. Po operacji zazwyczaj konieczna jest rehabilitacja. Przy mniej
                > skomplikowanych schorzeniach może wystarczyć sama rehabilitacja.
                > Podobnie jest z psychiatrą i z psychologiem. Z poważnymi zaburzeniami psychiczn
                > ymi należy się udać do psychiatry, po leczeniu farmakologicznym (lub nawet w je
                > go trakcie) zazwyczaj pacjent kierowany jest na terapię do psychologa. W przypa
                > dku, gdy stan pacjenta nie wymaga leczenia farmakologicznego, sama psychoterapi
                > a może wystarczyć.

                to psychologa mozna co najwyzej porownac do wrózki ...taka sama szansa ze cos sie poprawi jest po wizycie u mgr. psychologi jak u MADAM FUFU ktora ma wielki dekolt szklana kule i kladzie karte na milosc moze tez odkodowac rodzine naprawic zwiazek i rzucic klatwe na szefa....

            • oczy123 KOSMETOLOGIA 13.03.13, 22:28
              óż wy za ściemy wypisujecie- psychologia to nauka (zaliczana do nauk społeczny
              > ch, humanistycznych, behawioralnych) zajmująca się mechanizmami i zasadami, pra
              > wami rządzącymi ludzką psychiką smile

              tez sie konczy na logia i sa nawet prywatne uczelnie ktore daja dyplom licencjata z tej dziedziny....
    • xciekawax Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:28
      Myslimy o tym ze kiedys medycyny jaka znamy teraz tez nie bylo, a kobiety czesto umieraly przy porodzie. Na szczescie czasy sa inne, i kobiety nie musza juz umierac bo np sa sonogramy ktore pokaza w jakiej pozycji jest dziecko. Moja bliska kolezanka 100 lat temu by umarla z dzieckiem przy porodzie. Dzisiaj obydwoje maja sie swietnie.

      Moze dla Ciebie zycie w nieswiadomosci sprzyja, mi nie. smile
      • kasper254 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:41
        1.N Nie mam zamiaru dezauwować roli czy/i rangi psychologii. Co do jednostkowej roli (mojej) psychologa, to mam zdanie podobne do Anii. Nie mam zamiaru kpić itp.
        2.Nie rozumiem. Czy powodem ucieczki w fachowe porady jest niemoc współczesnego człowieka, ból, rozdarcie, izolacja, brak rodziny..?
        Czy dzisiaj człowiek jest słabszy?
        Ponad 100 lat średnia życia to ok. 50-i. Kultura zabija naturę?
        • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 17:52
          Nie był słabszy, nie był silniejszy, po prostu nie było psychologów.
          Jak sobie radził? Jak potrafił.
          Ostatnio czytałam opowiadania Dostojewskiego; w jednym "Łagodna" wyskakuje przez okno z ikoną przy piersi z powodu nieudanego małżeństwa. W innym ciężko uzależniony hazardzista strzela sobie w łeb. Może dziś najpierw skorzystaliby z usług poradni zdrowia psychicznego, taka Dlaczego kultura miałyby zabijać naturę?
          • yoma Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 19:18
            A dzisiaj przychodzi na forum kobitka poskarżyć się, że rodzina męża ją obgaduje, a mąż nie staje po jej stronie - zaraz pojawia się jakiś nick znikąd z dobrą radą: idź na terapię. Grrr. Przykład z tego forum.

            Kacper ma rację: wszystko jest dla ludzi, psychologowie też, ale ostatnio ludzie mają jakąś taką dziwną tendencję do chodzenia po linii najmniejszego oporu. Za leniwi, żeby się zmierzyć sami z własnymi problemami?
            • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 19:42
              yoma napisała:

              > A dzisiaj przychodzi na forum kobitka poskarżyć się, że rodzina męża ją obgaduj
              > e, a mąż nie staje po jej stronie - zaraz pojawia się jakiś nick znikąd z dobrą
              > radą: idź na terapię. Grrr. Przykład z tego forum.

              Jeśli będzie miała farta i trafi na rzetelnego psychologa, a nie tylko świadczącego usługi na zasadzie "klient nasz pan"- to jej nie weźmie na terapię, skoro nie ma potrzeby; ale jakąś konstruktywną poradę, wsparcie, możliwość wygadania się itp. powinna dostać. Jeśli ktoś nie ma nikogo bliskiego, życzliwego obok siebie, a ludzie na forach plotą jak potłuczeni- to co w tym złego?
              >
              > Kacper ma rację: wszystko jest dla ludzi, psychologowie też, ale ostatnio ludzi
              > e mają jakąś taką dziwną tendencję do chodzenia po linii najmniejszego oporu. Z
              > a leniwi, żeby się zmierzyć sami z własnymi problemami?

              Teza dla mnie brzmi dość ryzykownie. Znam osoby zadręczające, wykańczające ludzi dookoła sobą i swoimi problemami. Zatruwające i niszczące swoich bliskich bo się zaparli, że do żadnego szarlatana-psychologa nie pójdą. A wiadomo bliscy dużo zniosą i np. matki, żony przecież się nie wyprą, można więc ryć komuś beret bez końca zamiast się zmobilizować na jakiejś terapii.
              Czasem trudno ocenić co jest tą linią najmniejszego oporu.
            • lampka_witoszowska Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 19:53
              Yomal psycholog ma kopnąc w kierunku, gdzie musisz się zmierzyć z problemem, sama go przemyśleć i sama znależć rozwiązanie

              nawet nie wyobrazasz sobie, jak na przstrzeni jakiś 20stu lat zmieniły się oczekiwania klientów - moja przyjaciółka psycholożka z duuuzym dośiadczeniem mówi, że wtedy się pracowało razem, aż miło było patrzeć, jak ktoś pracował -a teraz ludzie przychodzą na 1-2 spotkania i mają pretensje, że nic nie czują, żeby SIĘ ZMIENIŁO albo - skoro to psycholog i wzięla pod skrzydła klienta - to dlaczego nie chce o 2.00 w nocy pożyczyć klientowi pieniędzy...
              i tu wyłazi lenistwo i durne oczekiwania: lekarz ma za pomocą Ducha św. odkryć, co komu dolega,a psycholog zmienic komuś życie za ok. 100-200 zł wydane na terapeutę
              • yoma Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 09:12
                > Yomal psycholog ma kopnąc w kierunku, gdzie musisz się zmierzyć z problemem, sa
                > ma go przemyśleć i sama znależć rozwiązanie

                A zgoda. No to masz inny przykład z tego forum: poszła kobitka do psychologa, a ten jej radośnie poradził - poradził! - że cudownym lekiem na jej problemy będzie odzyskanie dzieci i zamieszkanie w TBS-ie, bogowie raczą wiedzieć, dlaczego w TBS-ie akurat, ale mniejsza. No i się kobitka pozbierała od tego do kupy, że hej.

                Ja nie jestem wrogiem psychologów jako takich, ale jestem wrogiem podejścia: pokłóciłaś się z mężem - idź na terapię, sąsiadka krzywo spojrzała - idź na terapię, szef cię nie rozumie - idź na terapię. IMHO dobrze jest najpierw samemu spróbować rozwiązać problem, a nie zakładać na wejściu, że psycholog z czarodziejską różdżką ci go rozwiąże. Zwłaszcza że nie wiadomo, na kogo się trafi, bo jak pisałam wyżej, nikt tego naprawdę nie kontroluje.

                Już nie mówiąc o tym, że gros młodych ludzi, którzy idą na psychologię, nie idzie tam z umiłowania ludzkości, ale dlatego, że mają problemy sami ze sobą (a kto w wieku 19 lat ich nie ma).
                • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 10:06
                  yoma napisała:


                  > A zgoda. No to masz inny przykład z tego forum: poszła kobitka do psychologa, a
                  > ten jej radośnie poradził - poradził! - że cudownym lekiem na jej problemy będ
                  > zie odzyskanie dzieci i zamieszkanie w TBS-ie, bogowie raczą wiedzieć, dlaczego
                  > w TBS-ie akurat, ale mniejsza. No i się kobitka pozbierała od tego do kupy, że
                  > hej.
                  >

                  Akurat pamiętam ten wątek, miałam wrażenie, że ta osoba niemożliwie konfabuluje...Wiele rzeczy, które opisała było bardzo dziwne, mówiąc eufemistycznie.

                  > Ja nie jestem wrogiem psychologów jako takich, ale jestem wrogiem podejścia: po
                  > kłóciłaś się z mężem - idź na terapię, sąsiadka krzywo spojrzała - idź na terap
                  > ię, szef cię nie rozumie - idź na terapię. IMHO dobrze jest najpierw samemu spr
                  > óbować rozwiązać problem, a nie zakładać na wejściu, że psycholog z czarodziejs
                  > ką różdżką ci go rozwiąże. Zwłaszcza że nie wiadomo, na kogo się trafi, bo jak
                  > pisałam wyżej, nikt tego naprawdę nie kontroluje.
                  >
                  Mam wrażenie, że wielu rzeczy ludzie nadużywają. Na przykłada antybiotyków- biorą na wszystko, łykają jak witaminy. Po prostu mają dostęp, zakodowało się, że to dobre lekarstwo, więc bezrefleksyjnie się łyka, nie zastanawiając się nawet, że organizm po takich dawkach dawno już uodporniony na nie a chorobę to by dało się wyleczyć nawet i herbatką ziołową.
                  Podobnie jest z psychoterapią, zrobiło się z tego słowo-klucz. Nawet mąż nie chcąc komunikować się z żoną, mówi jej "idź do psychologa jak masz problem", znam takie przypadki. To wciąż kwestia nieświadomości, traktuje się psychologa jak cudowne antidotum na wszystko, a jak się już pójdzie to giga- rozczarowanie, że zawyrokował, że to terapia na 2 lata i wymaga dużej pracy...Bo przecież powinien wypowiedzieć tylko trzy słowa, które wszystko odmienią i mieć ręce, które leczą...

                  > Już nie mówiąc o tym, że gros młodych ludzi, którzy idą na psychologię, nie idz
                  > ie tam z umiłowania ludzkości, ale dlatego, że mają problemy sami ze sobą (a kt
                  > o w wieku 19 lat ich nie ma).

                  Tego zarzutu nigdy nie rozumiałam. Czy u kardiologa wada serca jest przeciwskazaniem do wykonywania zawodu? Poza tym, kto nie ma "problemu ze sobą"? Czy na psychologię powinny zdawać tylko cyborgi, a na egzaminie powinien być test z bezduszności?
                  • yoma Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 10:11
                    Wada serca u kardiologa może być nawet pożyteczna, bo znając swoją wadę serca będzie bardziej empatyczny wobec innych z wadą serca. Ale studia psychologiczne nie służą rozwiązywaniu własnych problemów, bo służyć nie mogą; i potem taki młody człowiek z własną potarganą duszą bierze się za układanie duszy innych. Czy poszłabyś do adwokata, który ma problemy z prawem?
                    • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 11:18
                      yoma napisała:

                      > Czy poszłabyś do adwokata, który ma problemy z prawem?

                      Nie poszłabym, bo to świadczy o lekceważeniu własnego zawodu, złej woli, nieuczciwości.
                      Jednak gdy psycholog wypełnia swoje obowiązki profesjonalnie, rzetelnie i z pełnym zaangażowaniem, nie dając odczuć klientowi, że sam boryka się ze swoimi problemami, nie wyżywając się na nikim- nie widzę żadnego problemu, najmniejszego.
                      • yoma Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 13:44
                        Ależ ja nie neguję tego, że jeśli zachowuje się profesjonalnie, to jest OK smile
                      • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 17:01
                        anbale napisała:

                        > Jednak gdy psycholog wypełnia swoje obowiązki profesjonalnie, rzetelnie i z peł
                        > nym zaangażowaniem, nie dając odczuć klientowi, że sam boryka się ze swoimi pro
                        > blemami, nie wyżywając się na nikim- nie widzę żadnego problemu, najmniejszego.
                        Jeszcze raz powtórzę: dobry terapeuta ma swoje wewnętrzne problemy dawno zaleczone; sam przeszedł terapię i jest pod opieka superwizora, z którym może na bieżąco konsultować problemy w terapii klienta.
                    • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 16:55
                      W przypadku poważnych psychoterapetów odnajdziemy ślad, że przeszli własną terapię, a ich poczynaniom zawodowym towarzyszy superwizor.
                      • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 17:00
                        Ania jest po resocjalizacji.
                        Moje doświadczenia z psychologami nie muszą być obowiązującą normąsmile
                        Są ludzie którym pomaga są ludzie którym nie pomoże.
                        • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 17:04
                          Przepraszam za niefortunny zwrot: czym zajmuje się Ania.
                          <rumieni się> wiadomo, że nie Ona, lecz jasmile
                  • altz Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 10:30
                    anbale napisała:
                    > Tego zarzutu nigdy nie rozumiałam. Czy u kardiologa wada serca jest przeciwskaz
                    > aniem do wykonywania zawodu? Poza tym, kto nie ma "problemu ze sobą"? Czy na ps
                    > ychologię powinny zdawać tylko cyborgi, a na egzaminie powinien być test z bezd
                    > uszności?

                    Znam trzech psychologów ewidentnie zaburzonych emocjonalnie, myślę, że im to w pracy i ich klientom co najmniej nie pomaga.
                    • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 11:26
                      altz napisał:
                      >
                      > Znam trzech psychologów ewidentnie zaburzonych emocjonalnie, myślę, że im to w
                      > pracy i ich klientom co najmniej nie pomaga.

                      Akurat nie znam żadnego takiego przypadku, raczej normalni, zrównoważeni, przyjaźni ludzie.
                      Znam za to jedną panią psycho-onkolog, niesamowicie zaangażowaną, traktującą swą pracę jak misję dziejową i jednego psychologa-obiboka, niedawno wyleciał z pracy za rażące zaniedbania.
                      Ludzie mają niesamowicie wyśrubowane oczekiwania wobec psychologów. Już nauczyli się w księżach dostrzegać istoty ludzkie, czasem słabe i błądzące- ale co do psychologów mają wciąż oczekiwania, że to jakieś niebiańskie istoty powinny być z nadprzyrodzonymi zdolnościami...
                      • altz Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 12:05
                        anbale napisała:
                        > Akurat nie znam żadnego takiego przypadku, raczej normalni, zrównoważeni, przyj
                        > aźni ludzie.
                        Gratulacje!

                        > Znam za to jedną panią psycho-onkolog, niesamowicie zaangażowaną, traktującą sw
                        > ą pracę jak misję dziejową i jednego psychologa-obiboka, niedawno wyleciał z pr
                        > acy za rażące zaniedbania.
                        Ja też znam takiego obiboka, ale on nie wyleciał, bo ma plecy. wink
                        Co do onkologów, mam bardzo dobrą opinię o nich, chyba sami się mocno przesiali, bo to jest ciężki zawód, zostały osoby, które jakoś radzą sobie ze stresem i przy tym są empatyczne. Nie wiem, w każdym razie jakoś widocznie kiepskiego onkologa jeszcze nie spotkałem, a znam wielu z nich, którzy nie boją się przyznać, że nie wiedzą i z życzliwości kierują pacjenta gdzie indziej, gdzie może otrzymać pomoc.

                        > Ludzie mają niesamowicie wyśrubowane oczekiwania wobec psychologów.
                        Nie zauważyłem tego. Myślę, że ludzie oczekują, że można z psychologiem porozmawiać i że jest po prostu normalny.
                        Mnie denerwują sytuacje, gdy mówię że coś jest wycofane i nie powinno się używać jakiejś metody badawczej i pojawia się zazwyczaj zdziwienie: taaak? :-o Wszystko łykają, jak gęsi, byle było w druku, bez żadnego dystansu do tekstu. Dzieci we mgle.

                        > Już nauczyli się w księżach dostrzegać istoty ludzkie, czasem słabe i błądzące- ale co do
                        > psychologów mają wciąż oczekiwania, że to jakieś niebiańskie istoty powinny być
                        > z nadprzyrodzonymi zdolnościami...
                        Od księdza oczekiwano, że będzie się stosował do zasad moralnych, które oczekuje od innych, chyba słusznie?
                        Z kolei wierzono, że ksiądz się na wszystkim zna, a przecież to jest śmieszne.

                        Psycholodzy mają taką manierę, starają się udowodnić, że się na wszystkim znają. big_grin
                        Śmieszne, że nawet w mediach tak jest i również mądrzy ludzie dają się ponieść. Chyba dlatego, że społeczeństwo tego od nich oczekuje? Ma być pytanie i od razu rozwiązanie, jak w Wielkiej Grze. big_grin Mądry człowiek wie, że tak się nie da.
                        Osobiście oczekuję wyłącznie, że psycholog będzie w taki sposób mądry, znał swoje ograniczenia i będzie wnikliwie i życzliwie słuchał innych.
                    • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 17:06
                      altz napisał:

                      > Znam trzech psychologów ewidentnie zaburzonych emocjonalnie, myślę, że im to w
                      > pracy i ich klientom co najmniej nie pomaga.
                      Na czym polegają zaburzenia i jak oznaczasz ich ewidentność?
            • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:14
              yoma napisała:
              > Kacper ma rację: wszystko jest dla ludzi, psychologowie też, ale ostatnio ludzi
              > e mają jakąś taką dziwną tendencję do chodzenia po linii najmniejszego oporu. Z
              > a leniwi, żeby się zmierzyć sami z własnymi problemami?

              Yoma, psychoterapia to bardzo ciężka praca. Nad sobą. Nie nazwałabym tego pójściem po linii najmniejszego oporu. Wielu ludzi nie stać (w sensie psychicznym, emocjonalnym) na tę pracę i po 1-3 spotkaniach rezygnują. I bywa, że stąd się biorą mity na temat nieskuteczności terapii.
              Znam co najmniej kilka osób, które właśnie po kilku spotkaniach zrezygnowały, bo terapeuta nie użalał się nad nimi, wyciągał sprawy, z którymi nie chcieli się zmierzyć, bo były bolesne/trudne.
              • yoma Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 09:15
                Zgoda. A ludzie liczą na to, że psycholog machnie różdżką i im coś rozwiąże i potem latają takie porady od czapy: złamałaś paznokietek? Nie płacz, idź na terapię.

                Tutaj na szczęście mniej, ale na takim Życiu rodzinnym to ho, ho smile
                • noname2002 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 15:47
                  Tutaj na szczęście mniej, ale na takim Życiu rodzinnym to ho, ho smile

                  Akurat na Zyciu rodzinnym to polowie uczestnikow przydalaby sie wieloletnia terapiatongue_out
                  Zwlaszcza takim co z uporem maniaka wierza, ze maz to dobry i kochajacy czlowiek tylko zeby sie tak latwo nie irytowal i nie wyzywal od k...w i szmat.
                  • lampka_witoszowska Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 15:56
                    życie rodzinne to hardcore i perwersja i grzeczne dziewczynki tam dostają obstrukcji, a niegrzeczne pukają się w czoło - własne,z braku cudzego
                    • yoma Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 16:05
                      Czyli mówicie, że to nie ja jestem nienormalna? Miłe smile
                    • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 18:04
                      To może i lepiej, że tam nie zaglądam?smile
                  • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 18:03
                    Zyskać świadomość, to zyskać wszystko.

                    Nie dziwię się kobietom, tkwiącym w krzywdzących związkach, bo sama w takim przeżyłam ćwierćwiecze. Dziwi mnie natomiast, że pokolenie moich dzieci, zdaje się, trwa w podobnym, martwym punkcie. Nie czytają? Nie słyszą? Nie widzą? Z pewnością milczą. Ich sprawa jak długo, ale przede wszystkim - sprawa dzieci, za które przyjęły odpowiedzialność. Zmiany pokoleniowe następują niezmiernie rzadko, ale że aż tak?
                    • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 19:41
                      puzzle33 napisała:

                      > Zmiany pokoleniowe następują niezmiernie rzadko,
                      > ale że aż tak?
                      ...nie tyle *rzadko*, co wolno. Sama ślimaczę się, gdzieś tam, w ogoniesmile))
              • puzzle33 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 17:52
                mola1971 napisała:

                > psychoterapia to bardzo ciężka praca. Nad sobą. Nie nazwałabym tego pójśc
                > iem po linii najmniejszego oporu. Wielu ludzi nie stać (w sensie psychicznym, e
                > mocjonalnym) na tę pracę i po 1-3 spotkaniach rezygnują. I bywa, że stąd się bi
                > orą mity na temat nieskuteczności terapii.
                > Znam co najmniej kilka osób, które właśnie po kilku spotkaniach zrezygnowały, b
                > o terapeuta nie użalał się nad nimi, wyciągał sprawy, z którymi nie chcieli się
                > zmierzyć, bo były bolesne/trudne.
                I tu mówimy o dwóch podejściach do psychoterapii; pierwsze polega na oczekiwaniu natychmiastowych rozwiązań problemów ze strony terapeuty, drugie - na świadomości nieuniknionej, katorżniczej pracy nad sobą, rozłożonej często na lata, gdzie terapeuta stanowi jedynie błyski latarni morskiej. Pierwsze podejście się nie sprawdza, drugie - daje szansę.
        • xciekawax Re: Psycholog - jak kromka chleba 22.02.13, 20:26
          Napewno ludzie szukaja pomocy psychologa gdy nie radza sobie sami, ale moim zdaniem, trzeba tez miec jaja aby przyznac sie przed soba, ze potrzeba nam pomocy - dowiedziec sie paru faktow, isc na spotkanie, i jednak co tydzien przychodzic tam i walkowac trudne tematy. Nie jest to dla ludzi "slabych". Slaby czlowiek woli nie stawiac czola problemowi - slaby czlowiek bedzie wolal biedolic jak mu zle, ale niz z tym nie zrobi.

          Rowniez rozpowiadane sa klamstwa przez ludzi ktorzy nigdy przez sesjie z psychologiem nie przeszli, albo byli na dwoch spotkaniach, albo akurat napotkali zlego psychologa (ale wszyscy oczywiscie ekspertami sa). Mowi sie ze psycholog zaradzi, powie co powinno sie zrobi, itd... Psycholog to nie Samolon!!!. Psycholog po prostu pomaga poukladac Tobie Twoje mysli, (nie zmienia ich, jak juz cos, to pomaga Tobie rozpoznac pewne zachowania, pewien typ myslenia, a przez to uswiadamia Cie o tym jak myslisz, jak dzialasz - i przez to, to uswiadomienie sobie "dlaczego" tak dzialamy, myslimy, zachowujemy sie... mozemy wybrac aby to zmienic.

          Jednak prawda jest to ze kiedys czlowiek nie czul sie tak samotny bo mial wiecej relacji z ludzmi - prawdziwymi ludzmi, a nie tylko klikanie na internecie.

          W ogole co do psychologi, to Twoje podejscie jest zbyt proste. To wszystko jest skomplikowane.
    • tricolour Dentysta jak kromka chleba... 22.02.13, 20:46
      ... okulista, ginekolog, urolog, chirurg, onkolog - jak kromki chleba. Korzystamy z ich usług gdy zachodzi potrzeba.

      I tak sobie myślę, że do "zwykłych"lekarzy już przywykliśmy, a psycholog budzi emocje, bo jak to może być, by nawaliła głowa? Że zęby, oczy, gardło, to OK. Ale żeby cała głowa naraz?

      W głowie się nie mieści...
      • kasper254 Re: Dentysta jak kromka chleba... 23.02.13, 06:19
        1.To jedna z tendencji/postaw/konkretyzacji przecież danego zjawiska czy/i zachowania. Ania ma prawo patrzeć tak czy inaczej na rolę psychologa. Myśle, że nauczanie ją, pouczanie, jak ma patrzeć, myśleć i czuć, jest niepotrzebne. Ja patrzę podobnie, chociaż wiem, że to m o j e widzenie jednostronne i być może infantylne. Widzę moich psychologów - interokutorów, całkowicie niezaangażowanych w rozmowę ze mną, sztucznych, upozowanych na pewną/jakąś rolę, zagubionych w świecie, który przedstawiam i który jest im na nic potrzebny. Wspominam te zdarzenia jako kretyńskie, niepotrzebne, bezsensowne.To pewnie dlatego niektórzy piszą, że psycholog jest jak płatna prostytutka, gdy obok nie ma partnerki.
        2. Znam jedną osobę, którą nauczyła się odgrywać chorobę psychiczną, a żaden z uczonych psychologów i psychiatrów nie odkrył tego. To kto manipulował i kto był manipulowany?
        3.Poruszyłem ten temat, bo nie rozumiem i widzę jakby absurdalność tego zjawiska. Przecież nawet w sprawie jazdy na rowerze pod wpływem alkoholu jest potrzeba zarządzenia badań psychologicznych. Czy nie poruszamy się w jakimś absurdalnym świecie? Czy może brak np. bliskich i - odrzuceni przez innych - sięgamy do substytutów?
        • anbale Re: Dentysta jak kromka chleba... 23.02.13, 10:33
          kasper254 napisał:


          Widzę moich psychologów - interokutorów, całkowicie niezaangażowanych
          > w rozmowę ze mną, sztucznych, upozowanych na pewną/jakąś rolę, zagubionych w św
          > iecie, który przedstawiam i który jest im na nic potrzebny. Wspominam te zdarze
          > nia jako kretyńskie, niepotrzebne, bezsensowne.

          Właśnie, widzisz, to jest kwestia Twojego postrzegania. Ty masz bardzo wyraźną, mocno zakorzenioną wizję świata, jako miejsca w którym niemalże nie da się żyć i każdy, kto tak świata nie postrzega jest "upozowany na jakąś rolę, zagubiony w świecie który mu przedstawiasz, sztuczny"
          Coś, co jest Twoim skrajnie subiektywnym odczuciem traktujesz jako fakt absolutnie obiektywny i stąd pewnie silny dysonans poznawczy, że to wszystko kretyńskie i bezsensowne...

          To pewnie dlatego niektórzy pisz
          > ą, że psycholog jest jak płatna prostytutka, gdy obok nie ma partnerki.

          Nie rozumiem, że niby co? Partnerka powinna, na przykład, leczyć Twoje fobie i nerwice lękowe oraz analizować źródło konfliktów z matką?

          > 2. Znam jedną osobę, którą nauczyła się odgrywać chorobę psychiczną, a żaden z
          > uczonych psychologów i psychiatrów nie odkrył tego. To kto manipulował i kto by
          > ł manipulowany?

          Tak, pewnie również uważasz, że psycholog i psychiatra powinni wejść w głowę i pochodzić po zwojach, w najgorszym przypadku już w drzwiach rozpoznać co pacjentowi dolega... Nawet sobie nie wyobrażasz jak ciężko zdiagnozować jest niektóre przypadki, jakie hece odprawiają niektórym ich mózgi, jak niejednoznaczne bywają symptomy- ale tu, podobnie jak w sądzie, lepiej leczyć kilku zdrowych, niż zignorować jednego chorego.
          Poza tym jesteś na 100% pewny, że ta osoba "odgrywa" swoją chorobę? Czy tylko tak twierdzi?

          > 3.Poruszyłem ten temat, bo nie rozumiem i widzę jakby absurdalność tego zjawisk
          > a. Przecież nawet w sprawie jazdy na rowerze pod wpływem alkoholu jest potrzeba
          > zarządzenia badań psychologicznych.

          Pierwsze słyszę. Może w konkretnym przypadku zachodziła obawa o niepoczytalność?

          Czy nie poruszamy się w jakimś absurdalnym
          > świecie? Czy może brak np. bliskich i - odrzuceni przez innych - sięgamy do su
          > bstytutów?

          Aleś odkrył Amerykę. Tylko widzisz, wciąż ten świat dla Ciebie jest "absurdalny", a na przykład dla mnie jest to w miarę logiczne, że osamotniony, odrzucony człowiek szuka wyjścia ze swej trudnej sytuacji. I tak już pewnie było w epoce kamienia łupanego, tak właśnie "absurdalnie"
          • kasper254 Re: Dentysta jak kromka chleba... 23.02.13, 21:19
            1.Tri, a czy do dentysty idziesz, aby Ci wyrwał zdrowy ząb?
            2.anbale, wyluzuj. Twoja nadinterpretacja użytych przezemnie słów/konsytuacji aż poraża. Teraz rozumiem, że dobry artysta moża nawet udrapować tekst książki telefonicznej na dramę.
            a/nie umniejszam znaczenia sychologów i psychologii. Nie rozumiem,. No więc wprost spytam:dlaczego żołnierze pod Stalingradem walczyli bez psychologów, a dzisiaj, gdyz żołnierze wracają z jakiejś misji wojennej, od razu otacza się ich opieką psychologiczną. Ich, ich rodziny, dziadków, a jeszcze trochę to i Azorka, co pilnuje obejścia. Przecież w powaznych pracach psychologicznych pisze się, że człowiek na przełomie tysięcy lat się nie zmienił, a najmniejdrgnęła mu psyche.
            b/ moje odczucia sa tylko moimi i nic do nich nie ma moje postrzeganie świata. Jeden z psychologów pytał mnie, w czym ma mi pomóc i na następny tydzień mam przygotować pytania. W tym czasie otarłem się o śmierć, a bliscy mówili mi, że wyglądam, jakby mnie z krzyża zdjęli. Inny rysował mi pewne rzeczy. Po latach dowiedziałem się, że podobnie sygnuje się czynności poprzedzające podjęcie decyzji, rozwiązywanie konflktów i ...np. przygotowanie do kupna telewizora czy pralki.
            c/nie miej mnie z tłuka i nie myśl, że nie iodróżniam czynników endogennych od innych i obca mi jest teria wieloczynnikowych uwarunkowań. Przypadek, o którym opowiadam, jest ardziej skomplikowany. Nie wiem, czy t a osoba odgrywała chorbę czy tylko twierdziła. Mówię o skutkach i zachowaniach. T a osoba, chorując na t ą chorobę nie mogłaby tak racjonalnie,chłodno przewidywac, planować, działać. A tego nie rozpoznał profesor, znany w Polsce i poza nią. Autorytet!
            d/na końcu piszesz to, od czego mogłabyś zacząć. Może od sacrum i profanum? Bo w epoce kamienia łupanego nie było - jak wiem - psychologów nie byli potrzebni.
            • tricolour Zdrowy do lekarza nie chodzę... 23.02.13, 21:24
              ... no chyba, że kontrolnie. Wtedy idę kontrolnie.

              Kasper, czy Ty w ogóle dopuszczasz chorobę uczuć?
              • kobieta306 Re: Zdrowy do lekarza nie chodzę... 23.02.13, 21:40
                mąż mojej koleżanki jest policjantem. Chodzi do psychologa i ma zapełnioną tam kartę. Po co? No proste jak drut - sam powiedział po co - otóż lepiej na wszelki wypadek w tym zawodzie mieć dowody na to, że się "w przeszłości już leczyło psychiatrycznie"
            • altz Re: Dentysta jak kromka chleba... 23.02.13, 21:33
              kasper254 napisał:
              > A tego nie rozpoznał profesor, znany w Polsce i poza nią. Autorytet!

              W Stanach zrobili podpuchę, wprowadzili do zakładów zamkniętych ludzi udających chorych, nikt się nie poznał. Nie pamiętam już, kto zrobił taki numer, czy to ekipa Zimbardo czy jakaś inna.
              • anbale Re: Dentysta jak kromka chleba... 23.02.13, 22:04
                Jedynymi którzy się zorientowali, że mają do czynienia ze zdrowymi, byli sami chorzy, pacjencismile
                Uczestnicy eksperymentu opowiadali, że byli przez nich notorycznie demaskowani "ale ty zdrowy przecież jesteś, co tu robisz?"...
                To nie Zimbardo, nie pamiętam już kto. Generalnie chodziło o udowodnienie, że personel mało się interesuje pacjentami.
            • zabelina Re: Dentysta jak kromka chleba... 23.02.13, 21:53
              kasper254 napisał:

              > a/nie umniejszam znaczenia sychologów i psychologii. Nie rozumiem,. No więc wpr
              > ost spytam:dlaczego żołnierze pod Stalingradem walczyli bez psychologów, a dzis
              > iaj, gdyz żołnierze wracają z jakiejś misji wojennej, od razu otacza się ich op
              > ieką psychologiczną. Ich, ich rodziny, dziadków, a jeszcze trochę to i Azorka,
              > co pilnuje obejścia. Przecież w powaznych pracach psychologicznych pisze się,
              > że człowiek na przełomie tysięcy lat się nie zmienił, a najmniejdrgnęła mu psyc
              > he.

              A czego ma być dowodem fakt, że żołnierze walczący pod Stalingradem nie mieli opieki psychologa??
              Nie mieli i sami musieli radzić sobie potem ze skutkami traum. Lepiej lub gorzej. A zazwyczaj jednak gorzej.
              Znam człowieka, którego ojciec walczył na pierwszej linii frontu w czasie II wojny. Ojciec ów przeżył okropne rzeczy, po których nie mógł się otrząsnąć. Radził sobie ze skutkami tego jak mógł - topiąc smutki w alkoholu, który był jedynym ówczesnym lekarstwem. Traumy odreagowywał bijąc żonę i dzieci. Syna pobił raz tak, że ten nie chodził dwa tygodnie do szkoły. Żona nie wytrzymała i odeszła. Zapił się w samotności na śmierć.

              Czy takie "radzenie" sobie ze skutkami stresu, Kacper, jest lepsze niż pomoc psychologa??
            • anbale Re: Dentysta jak kromka chleba... 23.02.13, 22:00
              Owszem, w epoce kamienia łupanego nie był potrzebny psycholog, bo osamotnionego i odrzuconego człowieka zjadał tygrys jaskiniowy i po sprawie.
              Żołnierze spod Stalingradu byli- jak wszyscy żołnierze w historii do mniej-więcej drugiej połowy XX wieku- mięsem armatnim. Pewnie wychodzono z założenia, że tak wielkim szczęściem dla nich jest to, że przeżyli- że nie powinni domagać się już niczego więcej; troski, uwagi, zrozumienia- żaden demon już nie powinien być dla nich straszny.
              Gdy nie było psychologów, ludzie szukali pomocy i wsparcia w modlitwie, w konfesjonale, na seansach spirytystycznych, w palarni opium, u szamanów, u szeptunek, u znachorów, u zielarek...teraz doszli do tego psychologowie, czy dostrzegasz w tym jakiś problem?
              W swoim zamaszystym stylu moją interpretację nazywasz nadinterpretacją. Ja widzę w Tobie człowieka ciężko przestraszonego światem, bo przestał go rozumieć, bo brakuje mu w nim jasnych i przejrzystych zasad. Tęskniącego do jakiejś mitycznej Arkadii z przeszłości. Szukającego jakiegoś algorytmu objaśniającego to, co się wokół dzieje.
              Jak Cię czytam, to zawsze mam wrażenie, że w Twoim świecie jest deficyt światła, jest dużo mroku. Jestem w stanie uwierzyć, że Ci psychologowie pobłądzili przy Tobie.
              • kasper254 Re: Dentysta jak kromka chleba... 24.02.13, 10:16
                1.Jeśli chodzi o badania amerykańskie, to albo się mylisz albo wprowadzasz ludzi w błąd. Prowadzono je po to, aby ukazać, jak łatwo przeniknąć do szpitala psychiatrycznego i udać chorego prychicznie. T, o czym piszesz, było niezamierzonym celem ubocznym.
                2. Nie wiem skąd bierzesz historię człowieka dawnych czasów, ale ma ona niewiel wspólnego z prawdą. Są tacy (poeci rzymscy, Locke i inny), którzy mówią o jego zadowoleniu, afirmacji, itd. Wczasach totalnej wojny (homo homini lupus est) człowiek nie był osamotniony i nie był odrzucony. Wlaśnie m.in. sacrum i profanum, wrogość świata zewnętrznego itd. dawały mu siłę. Jak mówił Sartre - w czasach wojny był najbardziej wolny.
                3.Człowiek zawsze był mięsem armatnim. Dzisiaj też. Panowie z Londynu nie przybyli do płonącej Warszawy i nie spodziewaj się, że i dzisiaj Komorowscy czy inni poszliby na pierwszą linię. A to, że odreagowywali traumy, to jasne.
                4.Jeśli bardziej zastanawiasz się nad moim stylem, to może nie docierają do Ciebie treści, Anbale.Problem, który postawiłem, brzmi mniej więcej tak: od jakego momentu ludzie zaczęli mieć migreny, stresy itd. i dlaczego, a do kiedy napierdalała ich głowa? Co takiego jest w stawającej się cywilizacji konsumcji, samotności, izolacji,utraty świata, że człowiek nie daje sobie rady i ucieka po pomoc zewnętrzną? Nie tłumasz mi istoty ucieczki człowieka do szamanów czy/i kapłanów, bo wybierasz swobodnie, bezrefleksyjnie obrazki z historii. Owszem, to było, ale dotyczyło jednostek, gdy dzisiaj szamanizm obejmuje masy. To moda czy potrzeba?

                5.Co do mojego swiata - mylisz się. Jeste we mnie niezgoda na ten obecny świat styropianowców, ale nie ma strachu. Mam jasno określone kryteria: nie kradnę, nie oszukuję, nie kłamię, daję bliskim wszystko, co mogę, nie szczędząc sił. Wiem, co się wokół dzieje i gdybym np. był feministką, jak wiele kobiet tutaj na forum, to popełniłbym harakiri za nieprawny, niemoralny czyn pierwszej feminiski III RP, która nie dość, że nie miała prawa przyjąć kasy, to jeszcze nie umiała zrzec się funkcji, przyznac do błędu.
                • anbale Re: Dentysta jak kromka chleba... 24.02.13, 11:10
                  kasper254 napisał:

                  > 1.Jeśli chodzi o badania amerykańskie, to albo się mylisz albo wprowadzasz ludz
                  > i w błąd. Prowadzono je po to, aby ukazać, jak łatwo przeniknąć do szpitala psy
                  > chiatrycznego i udać chorego prychicznie. T, o czym piszesz, było niezamierzony
                  > m celem ubocznym.

                  Możesz mi przytoczyć źródło, z którego czerpiesz tą wiedzę? Bo zachodzę w głowę, po cóż by miano przeprowadzać taki akurat eksperyment, dowodzący czy zdrowy człowiek może z sukcesem udawać wariata, po prostu idea jest dla mnie niezrozumiała...Bo wiadomo, nie od dziś przecież, że jednemu to wychodzi (np. zdolności aktorskie, skłonność do histerii), inny nie potrafi w żaden sposób, a normy są płynne...To wiedza stara jak świat, po co dla niej eksperymentować, narażając zdrowych ludzi na "przenikanie" do świata chorych?


                  > 2. Nie wiem skąd bierzesz historię człowieka dawnych czasów, ale ma ona niewiel
                  > wspólnego z prawdą. Są tacy (poeci rzymscy, Locke i inny), którzy mówią o jego
                  > zadowoleniu, afirmacji, itd.

                  Zawsze są mniej i bardziej zadowoleni z życia, słabsi i silniejsi, mniej i bardziej dostosowani. Skąd biorę wiedzę? A skąd Ty bierzesz? Bo rozumiem, że masz w małym palcu nawet i realia życia człowieka jaskiniowego, jego kondycję psychiczną, chętnie się dowiem jaka to TA PRAWDA.
                  W sumie Twoje wyobrażenia o przeszłości wydają mi się strasznie naiwne i nagięte do przyjętej tezy. Skoro była tak cudownie, to czemu bywało tak źle? Może po prostu ci niezadowoleni, niezdolni do afirmacji, z nizin społecznych nie mieli okazji zostawić żadnego przekazu o swym przerąbanym życiu, które doprowadzało ich na skraj szaleństwa?

                  Wczasach totalnej wojny (homo homini lupus est) c
                  > złowiek nie był osamotniony i nie był odrzucony. Wlaśnie m.in. sacrum i profanu
                  > m, wrogość świata zewnętrznego itd. dawały mu siłę. Jak mówił Sartre - w czasac
                  > h wojny był najbardziej wolny.

                  Gnijąc w okopach, w zimnie, błocie i z gangreną człowiek rozmyślał pewnie o sacrum i profanum...
                  Aha, i czuł się wolny jak nigdy

                  Owszem, to było
                  > , ale dotyczyło jednostek, gdy dzisiaj szamanizm obejmuje masy. To moda czy pot
                  > rzeba?

                  A powiedz skąd teza, że korzystanie z pomocy psychologa jest zjawiskiem masowym? Nawet na tym forum może 10-20-30% (na oko) uczestników było lub się wybiera do psychologa, a przecież to ludzie niekiedy po wielkich traumach. Reszta sobie radzi, lepiej-gorzej, samotnie lub w gromadzie, jak się da, jak nie drzwiami to oknem. Ogromna rzesza ma psychologa za ciężkiego szarlatana, wyłudzacza kasy. Już prędzej do wróżki się wybiorą, bo przynajmniej poznają przyszłość. Takie są realia, nie przesadzałabym z tymi wszechobecnymi psychologami.
                  Chyba za mało znasz żywych ludzi, trochę się już oderwałeś od rzeczywistości wśród tych swoich filozofów i histerycznych przekazów medialnych
                  >
                  > 5.Co do mojego swiata - mylisz się.

                  Raczej na pewno się mylę w ocenie "całości" Twojej osoby, bo to tylko wrażenia. Jakaś, być może, cząstka prawdy o człowieku, ale zdaję sobie sprawę, że całokształt to suma wielu, różnorodnych cząstek.
                  • kasper254 Re: Dentysta jak kromka chleba... 24.02.13, 16:18
                    1.To nie był eksperyment. Po prostu konkurencja zamówiła ludzi, aby - udając chorych psychicznie - dostali się do szpitala. Ośmieszono pracujących tam lekarzy, a bardziej system, który tak prawde mówiąc od "Lotu..." niewiele się zmienil. I tyle. Żródło - amerykańskie.
                    2.Nie kpij ze mnie. Nie mam wiedzy "w palcu". Czerpię ją - jak Ty - z różnych żródeł, ale - idąc śladami dziekana z Bordeaux mówię, "że historia nie uczy, to ja się uczę".
                    3.Masz rację, nie wiem czy korzystanie z pomocy psychologów jest zjawiskiem masowym czy nie. Użyłem pewnej przenośni, skrótu. Te imponderabilia - w każdej niemalże kryzysowej sytuacji mówi się o opiece psychologa - wywołują, jak myślę, impotentyzację człowieka. W USA - podobno - około 40 % korzysta z omawianej pomocy. Niezaleznie jednak od procentów, wcześniej jednak - o "masowości" - nie można było mówić.
                • tricolour Czy Ty do życia potrzebujesz przykładów? 24.02.13, 14:09
                  Bo często ilustrujesz coś (nawet trudno powiedzieć co) jakimiś przykładami - jak ten o feministce, co wzięła, a nie powinna.

                  Wygląda na to, że do życia nie wystarczasz sam sobie, że Twój świat nie jest zbudowany wokół Ciebie tylko wokół innych tak nieszczęśliwie dobieranych, byś mógł cierpieć. Z Twoich postów zawsze bije smutek, żal, jakaś forma cierpienia.
                  • kasper254 Re: Czy Ty do życia potrzebujesz przykładów? 25.02.13, 06:55
                    1.Masz rację, Tri. Siedem lat temu mój świat się kompletnie zawalił, a przy tym zdarzyły się rzeczy, które wyobrażałem sobie tylko w jakiejś tragifarsie. Straciłem wiarę - nie w Boga, bo jej nie miałem.
                    2.Co do stylu i przykładów - czytam forum i piszę w dosyć trudnych warunkach, stąd liczne błędy. Przykład Nowickiej to wskazanie na forumową schozofrenię niektórych - w ramach omawianego tematu impotentyzacji. Ileż tu manifestów feministycznych, ileż pogardy dla facetów. A tu nagle zdarza się rzecz niespotykana: ktoś, kto tak pięknie mówi o skrzydzonych kobietach, nagle nieprawnie zgarnia sobie dużą kasę. I nawet nie czuje wstydu. I feministki milczą. I tak prawią o miłości, odpowiedzialności, dobru dzieci,poradach psychologa itd. - jak w wacie.
                    3.Co do samych przykładów. Tak, nie wystarczam sobie sam do życia. Dlatego sam list do Koryntian nie urzeka mnie tylko dlatego, że ma bogate słownictwo. Nie padam na twarz przed prof. de Berii, tylko - ilustrując jego wypowiedź przykładami z życia, dziwię się, że jest kapłanem i ktoś dał mu tytuł profesora. Podobnie jak Niesiołowskiemu.Bez tych przykładów - kontrapunktów - pewnie byłbym oślepiony kadzidłem i sutanną.
                    • mola1971 Re: Czy Ty do życia potrzebujesz przykładów? 25.02.13, 09:27
                      kasper254 napisał:
                      A tu nagle zdarza się rzecz niespotykana:
                      > ktoś, kto tak pięknie mówi o skrzydzonych kobietach, nagle nieprawnie zgarnia s
                      > obie dużą kasę. I nawet nie czuje wstydu. I feministki milczą. I tak prawią o
                      > miłości, odpowiedzialności, dobru dzieci,poradach psychologa itd. - jak w wacie

                      Które feministki masz na myśli? Forumowe? Jeśli tak to nie widzę niczego nadzwyczajnego w tym milczeniu, bo forum dotyczy tematu zupełnie innego niż feminizm. Natomiast jeśli chodzi Ci o feministki tak ogólnie, to bądź łaskaw iść ze swoim oburzeniem na forum Feminizm, bo to jest odpowiednie miejsce do dyskusji na temat feminizmu.
                      Tak czy inaczej nie próbuj wzbudzać w feministach poczucia winy z tego powodu, że jakaś jedna kobieta zachowała się obrzydliwie. Wszędzie są ludzie i są parapety, wśród feministek też. Nie mówiąc już o tym, że feminizm ma wiele twarzy, to nie jest jakiś jeden spójny ruch. Ale to nie jest temat do dyskusji na to forum.
                • mola1971 Re: Dentysta jak kromka chleba... 24.02.13, 14:17
                  kasper254 napisał:
                  gdybym np. był feministką, jak wiele kobiet tutaj na
                  > forum, to popełniłbym harakiri za nieprawny, niemoralny czyn pierwszej feminisk
                  > i III RP, która nie dość, że nie miała prawa przyjąć kasy, to jeszcze nie umiał
                  > a zrzec się funkcji, przyznac do błędu.

                  Kasper, Ty się dobrze czujesz??? Niby z jakiego powodu miałabym popełniać harakiri??? Jestem feministką, ale musiałabym mieć mocno chory umysł, gdyby w ogóle przyszło mi do głowy robienie sobie czegoś złego z tego powodu, że jakaś inna kobieta zachowała się tak, jak się zachowała. Odpowiadam wyłącznie za to, co sama robię, a nie za to co robią inni ludzie.
      • puzzle33 Re: Dentysta jak kromka chleba... 23.02.13, 16:00
        tricolour napisał:

        > do "zwykłych"lekarzy już przywykliśmy, a psycholog budzi
        > emocje, bo jak to może być, by nawaliła głowa? Że zęby, oczy, gardło, to OK. Al
        > e żeby cała głowa naraz?
        >
        > W głowie się nie mieści...
        A gdyby tak rzucić temat mechaniki głowy w psychiatrii? Pewnie w tym wątku by się nie zmieściłosmile))
    • krecia_3 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 20:09
      Z wielu powodów, a może i z jednego, nie powinnam rozmawiać z Kasprem254, jednakże tytuł wątku: "Psycholog - jak kromka chleba" budzi we mnie jednoznaczne konotacje: "Śmierć jak kromka chleba". Wszyscy pamiętamy K.Kutza, chociaż ten jeszcze żyjewink Nie jestem Ślązaczką, ale durna to chyba jestem, a przynajmniej na taką wyglądamsmile Ba, proszę mnie tak wręcz traktować. Dobrze się czuję w tej rolismile))
      • altz Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 20:48
        krecia_3 napisała:
        > Z wielu powodów, a może i z jednego, nie powinnam rozmawiać z Kasprem254, jedna
        > kże tytuł wątku: "Psycholog - jak kromka chleba" budzi we mnie jednoznaczne kon
        > otacje: "Śmierć jak kromka chleba".
        Mógł napisać: "Psycholog - jak garnek ziemniaków", czy byłoby lepiej? wink
        Przecież z wątku wynika, o co chodzi, że psychologa traktuje się jak coś niezbędnego na co dzień.
        Zupełnie jak w Apple, stwierdzenie zostało opatentowane i nie wolno nigdzie używać. wink
    • kobieta306 Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 20:49
      uporałam się ze wszystkim bez psychologa i nigdy, jak do tej pory, nie musiałam odwiedzać jego gabinetu. Są natomiast osoby, które tego potrzebują. Rozumiem to.
      Natomiast z zainteresowaniem czytam opinie różnych psychologów na te same sprawy. I choćby ta ostatnia, Pistoriusa i zastrzelonej modelki albo też Katarzyny W - medialne obie, a zatem i łasy kąsek dla wszelkiej maści domorosłych medialnych psychologów - a każdy opowiada co innego, byle tylko stacja TV, bądź gazeta kupiły właśnie jego wersję. Mało etyczne to jest moim zdaniem i świadczy, że w tym zawodzie można popłynąc i polawirować, a "pacjent" i tak kupi wszystko.
      Wyrostek jak wytniesz, to po usg widać, czy fachowo przebiegła operacja. A z psychologiem, nawet jak cie okaleczy, to na usg tego nie zobaczysz.
      • zabelina Re: Psycholog - jak kromka chleba 23.02.13, 21:39
        kobieta306 napisała:

        > Wyrostek jak wytniesz, to po usg widać, czy fachowo przebiegła operacja. A z ps
        > ychologiem, nawet jak cie okaleczy, to na usg tego nie zobaczysz.

        Polemizowałabym z tak postawioną teząsmile Mimo wszystko bezpieczniejszy jest w tym wypadku psycholog - masz czas na jego wybór, możesz sprawdzić jego kompetencje, podpytać na forach internetowych. W przypadku wycięcia wyrostka - trafiasz półprzytomna z bólu na izbę przyjęć dyżurujacego szpitala i masz zerowy wpływ na wybór operującego lekarza. Tak się składa, że ten co mnie operował był znany z nadużywania alkoholu - również w pracy. Miałam widać szczęście, bo powikłań nie byłosmile
        • teuta1 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 01:06
          Co do Stalingradu - ci ludzie walczyli o ojczyznę. I ta świadomość wielu z nich dała siłę uporać się z tym, że zabijali. Przy tym świat był jednak inny - było w nim wiele przemocy, okrucieństwa, bicie było na porządku dziennym. O ile dobrze pamiętam, to do niedawna nawet Kościół utrzymywał rozróżnienie między wojną w obronie kraju a napaścią na inny kraj...Stąd Stalingrad można zaliczyć do szeroko rozumianej obrony własnej. Zresztą i my czcimy bohaterów II wojny światowej, prawda? Natomiast jesli chodzi o psychologów, to niestety, dostrzegam i potwierdzam problem, który zasygnalizował Kacper, tylko widzę go inaczej: nawet świetnie przygotowany psycholog poprowadzi cię według swojej szkoły i"ścieżki przekonań". Tzn. jeden psycholog bedzie się koncentrował na tym, by na powrót połączyć rodzinę, inny postawi na indywidualizm (typu: każdy ma prawo do szczęścia, niestety, pani mąż woli je realizować z inną kobietą", ktoś inny powie ci, że czeka cie wiele lat psychoterapii, ktoś skupi sie na behawioralnej terapii i każe ci działać tu i teraz, ktoś zaś bedzie dłubał w przeszłosci. Piszę to z doświadczenia, bo na takich właśnie trafiłam. Byli dobrzy i znajdowali się na słynnej liście, ale najlepiej mi zrobiła zmiana nastawienia i zaufanie własnej intuicji i -czasem - radom przyjacioł.
    • nieszufladkowalny Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 08:47
      Z psychoterapeutami nie mam i nie muszę mieć nic wspólnego, za to rozglądam się za lepszą pracą i trzeba przyznać, że męczący bywa pierwszy etap, w którym podlegam ocenie pani z działu personalnego, a w szczególności męczące bywa wypełnianie różnorakiej maści testów psychologicznych i odpowiadanie na pytania z rodzaju "Czy zdarzyło się Panu mierzyć z problemem, z którym nie mógł Pan sobie poradzić ? Czy mógłby Pan opisać sytuację i opowiedzieć co Pan zrobił ?", "Czy mógłby Pan przybliżyć ostatnie zdarzenie, kiedy uczestniczył Pan w konflikcie, w sytuacji zawodowej ?" itp.
      Rozmowa z panią z HR sama w sobie bywa zresztą całkiem przyjemna, bo to często właśnie młoda, komunikatywna dziewczyna po psychologii. Niestety z mojej perspektywy rozmowa ta jest zupełnie bezcelowa, bo dziewczyna nie ma pojęcia na czym tak naprawdę polega praca, o którą się ubiegam, zielonego nie ma pojęcia o technologiach, o których jej opowiadam, i nic od niej kompletnie nie zależy.
      Na rozmowę merytoryczną, z osobą która rzeczywiście jest w stanie ocenić moją wiedzę, kompetencje i przydatność na dane stanowisko, jest miejsce dopiero w drugim etapie, a na rozmowę z osobą decyzyjną o konkretach, czyli o warunkach współpracy, które firma może mi zaoferować, na samym końcu, kiedy już stracę na gadkę z nimi trzy tygodnie. Ale takie bywają niestety obecnie standardy procesów rekrutacyjnych w korporacjach.
      • katja75live Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 12:08
        U mnie w firmie, byl zwyczaj wysylania potencjalnych kandydatow na tak zwany assessment center, czyli caly dzien pod okiem psychologow wypelnianie testow itp. Po paru latach okazalo sie,ze wyniki maja sie nijak do rzeczywistosci. Polowa przetestowanych kandydatow nie sprawdzala sie w funkci i musiala odejsc, byly nawet przypadki, gdzie ktos zostal odrzucony na podstawie testow i ostatecznie go jednak przyjeto i byl wlasnie bardzo dobry. Czyli normalna statystyka bledu, a zadna wiedza psychologiczna. Poniewaz nie byla to korporacja, po kilku latach zaprzastano tych ''praktyk'', bo zwyczajnie sie to '' nie oplacalo".
        • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 12:47
          Ludzie po iluś tam rozmowach kwalifikacyjnych odpowiadają na tych schematycznych testach jak tresowane małpki, wyszukują w internecie zestawy najlepszych odpowiedzi na "podchwytliwe pytania", uczą się ich na pamięć i klepią jak paciorek na rozmowach rekrutacyjnych...Z tego się robi chora bzdura. Pracowitości, odpowiedzialności nie da się zmierzyć w żadnych testach. To wychodzi dopiero w praktyce. Nie da się inaczej
          Trudne sytuacje nigdy się nie powtarzają kropka w kropkę, i to że ktoś z jedną sobie poradził śpiewająco- nie oznacza, że zawsze będzie taki batman. Nieprzyjazne środowisko potrafi stłamsić największego orła, przyjazne wyzwolić w człowieku ogromny potencjał. Tego w żaden sposób nie da się zmierzyć i przewidzieć. Ludzie robią dobre wrażenie, bo to akurat potrafią najlepiej- a cała reszta u nich leży odłogiem. Nawet super oceny ze szkoły o niczym nie świadczą, bo to może być mistrz świata w ściąganiu i kombinowaniu.
          Tak więc przyjmowanie ludzi do pracy to wielka loteria i wszelkie możliwe psychologie powinny to w końcu uczciwie przyznać i pozabierać HR-om te przekombinowane testy smile
          • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 13:50
            Miałam kilka lat temu spotkanie z pewną panią guru psycholog. Mój pracodawca mnie wysłał przy okazji awansu.
            Czytałam potem to, co ta pani o mnie napisała i w 100% się z tym zgadzałam. Natomiast nadal nie rozumiem po co mnie mój pracodawca do niej wysłał? Przecież pracowałam już w tej firmie kilka lat, więc swoją pracą zdążyłam już udowodnić, że się na to nowe stanowisko nadaję. Pokazałam już co potrafię.
            Zastanawiałam co by było, gdybym wtedy na tym badaniu wypadła źle. Czy gdyby pani psycholog stwierdziła, że się na to stanowisko nie nadaję, to bym nie została awansowana?

            I tak sobie myślę, że z psychologami to jest tak, że jeśli człowiek sam z siebie czuje, że potrzebuje pomocy psychologicznej, to psycholog może pomóc. Natomiast takie wciskanie mu psychologa jak to podczas rekrutacji, czy jak u mnie przy okazji awansu, więcej złego niż dobrego może dać.
            • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 14:15
              mola1971 napisała:
              > Zastanawiałam co by było, gdybym wtedy na tym badaniu wypadła źle. Czy gdyby pa
              > ni psycholog stwierdziła, że się na to stanowisko nie nadaję, to bym nie został
              > a awansowana?

              Nie wiem jaki jest charakter Twojej pracy, ale czasem się bada rzeczy kompletnie niepotrzebne do wykonywania jakiegoś zawodu, np. zdolności interpersonalne u osób, które pracują głównie z komputerem i właśnie muszą się wykazać wytrwałością przy pracy indywidualnej, samotniczej i wymagającej wielogodzinnej koncentracji na "maszynie" a nie budować siatkę kontaktów wokoło...Spotkałam się z takimi przypadkami i też kompletnie tego nie rozumiem, nie wiem czy pracodawcy i psycholodzy-testerzy też coś z tego rozumieją...

              > I tak sobie myślę, że z psychologami to jest tak, że jeśli człowiek sam z siebi
              > e czuje, że potrzebuje pomocy psychologicznej, to psycholog może pomóc. Natomia
              > st takie wciskanie mu psychologa jak to podczas rekrutacji, czy jak u mnie przy
              > okazji awansu, więcej złego niż dobrego może dać.

              Dokładnie tak jest. Psycholog to jest jakaś "propozycja" przy rozwiązywaniu problemu, wiele osób nie odczuwa żadnej potrzeby kontaktu z nimi, i bardzo dobrze. Mam wrażenie, że te badania psychologiczne podczas rekrutacji zahaczają czasem o nadużycia. Są zawody, gdzie cechy osobowościowe są naprawdę drugo-i dalszorzędne, wystarczą wysokie kompetencje zawodowe i doświadczenie, nie wiem po co ludzi tak się bezceremonialnie obnaża, jeszcze na dodatek "szantażując" awansem...
              • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 14:30
                Moja praca wymaga pewnych szczególnych zarówno kompetencji, jak i cech osobowościowych, ale ja już przed tym awansem, swoją wcześniejszą pracą na innych stanowiskach, pokazałam, że te wymagane cechy i kompetencje mam. Dlatego mnie to badanie zadziwiło. Zwłaszcza, że kosztowało fortunę.
    • sandrad2 Re: Psycholog - jak kromka chleba 24.02.13, 23:55
      Ludzie mają w sobie wiele nieuporządkowanych emocji, które kierują ich do takich a nie innych wyborów, które się destrukcyjnie kończą i przynoszą im samym cierpienie lub frustrację. A gdyby przepracowali swoje problemy z "nauczycielem" i przy tych "lekcjach" zauważyli gdzie robią "błędy w wymowie" to by im się łatwiej żyło. Można się, rzecz jasna, uczyć samemu z książek, podpatrywać znajomych, słuchać kaset z dobrą wymową. Tylko, że szybciej się człowiek nauczy z osobistym nauczycielem który pokieruje na początku co i jak i wytknie błędne przyzwyczajenia.
      Powiem czemu ja kieruję ludzi do psychologa. Kiedyś zaangażowałam się w pomoc doradczo-psychologiczną koleżance przechodzącej ciężki rozwód. Ile nerwów przy tym zjadłam to moje, koleżanka codziennie na telefonie, ja codziennie pogadanki i zachęty co ma robić oraz sugestie by może skorzystała z pomocy fachowców. Po roku dała się namówić na psychologa. Wróciła zadowolona ze stwierdzeniem "powiedziała mi dokładnie to samo co ty mi mówisz". Ja odetchnęłam, bo się bałam czy nie krzywdzę złymi radami. A koleżanka radośnie kolejny rok pompowała ze mnie energię przybiegając z problemami "bo ja wolę ciebie jako mojego psychologa". Otwarte mówienie że mi się już siły kończą na jej problemy niewiele dało, dało dopiero odmówienie kontaktu w celach doradczych. Na szczęście znajomość przetrwała w okrojonej formie, jednak zużytej energii nie odzyskam a kilka miesięcy jeszcze czułam się z energii wydojona. A po zastanowieniu się, chyba wiem czemu wolała mnie niż fachowego psychologa: mnie jako jedynej mogła szczerze opowiadać o żonatym kochanku a psychologowi się wstydziła. Mną łatwiej było manipulować, tylko zrzucić z siebie ciężar a z "zaleceń" za dużo nie robić samej. Fachowy obcy psycholog szybciej by się na tym wyznał i przywołał do porządku, że albo chce zmian i się za nie bierze, albo wizyty nie mają sensu. Ona musiała by się określić.
      Więc zdecydowanie polecam psychologów, a nie korzystanie z energii psiapsiółek by nimi swoje rany łatać... Ja byłam wypompowana. A koleżanka -z czego się cieszę - stanęła na nogi. Psiapsiółki mogą chcieć dobrze, ale może je to za wiele kosztować gdy się na nich "zawiśnie" emocjonalnie i chce z nich zrobić jedynych swoich orędowników. Mogą potrzymać za rękę - ale lekarz ktoremu za tę ciężką robotę płacą jest w gabinecie. Także ten od emocjji i problemów z samym sobą. I tam człowiek z problemami pójdzie po pomoc jeśli nie jest egoistą.
      • azmb Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 00:36
        Mola, a może psycholog był po to, aby zarobić na gażę? Wiesz, taki znajomy dobrze ustawionego królikasmile
      • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 00:36
        Jedno na dobranoc.
        Myślę, że nie zamęczam nikogo swoimi problemami.
        Nie jest moim problemem mówić że mój mąż ma inna kobietą w jakim sensie miałabym tak czynić?
        Nie wiszę na ramieniu koleżanek i nie wiszę na ramieniu psychologów.
        Nie neguje i nie zaprzeczam ich roli.
        Moje doświadczenia są inne i tyle.
        Rolą psychologa jest dojście do tego co siedzi w jego kliencie, pacjencie itp a nie wymaganie od drugiej strony wiedzy na temat jak powinien się zachowywać, żeby był we właściwą szufladę włożony bo to bzdura.
        Chyba, że podejście freuda najpierw wniosek a potem będziemy budowac dowody nadal rządzi w 21 wieku.
        A
        • mola1971 Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 09:32
          Wiesz co Aniu? Równie dobrze możesz oczekiwać od słońca, że zacznie wschodzić na zachodzie, a zachodzić na wschodzie. Tylko czy od Twojego chcenia słońce swoje "zwyczaje" zmieni? Nie.
          Podobnie jest z Twoimi oczekiwaniami względem psychologów. Są nierealne. Ty oczekujesz cudu, a nie ciężkiej pracy nad sobą, w której psycholog może Ci pomóc, jeśli będziesz z nim szczera.
          • blue_ania37 Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 10:22
            Ja pisałam o sobie bo najłatwiej mi pisać na podstawie wlasnych doświadczeń itp.
            Nie oczekuję od psychologa cudu.
            Zdaję sobie sprawę, że to jak wygląda moje życie głównie siedzi w mojej głowie.
            Ale wyobraziłam sobie nie siebie, która ma jakąś wiedzę mniejszą lub większą, ale kogoś takiego z mniejszą wiedzą na temat życia, mechanizmów, szkół psychologicznych itp.
            Jemu nic nie mówi szkoła behowioralna, humanistyczna itd...
            Ludzie mają bardzo różną wiedzę na temat "siebie" i niekiedy są ograniczeni w umiejętności dojścia do swojego wnętrza.
            Nie wynika że są źli ale jesteśmy inaczej skonstruowani.
            Ludzie nie łączą swojego życia choćby z dzieciństwem które ma na nasze życie duży wpływ.
            Nie wpadną nawet niektórzy na pomysł psychologa.
            Jak często na tym forum czytałam," próbowałam wyciągnąć go do psychologa na terapię to usłyszałam, że on nie musi, bo on nie jest wariatem".
            To dla mnie jest tylko dowodem na to, że ta osoba która poszukuję tego psychologa ma wiekszą świadomość np problemu od drugiej strony.
            I nawet jesli wyciągnie w końcu tą drugą stronę na terapię to nie przyniesie ona rezultatów żadnych jeśli psycholog nie będzie umiał uświadomić drugiej stronie problemu.
            Ja oczekiwałam nie prostej drogi ale "nazwaniu" tego co mówiłam i miało to nazwy ale ja ich nie znałam, wtedy może wyglądało by to inaczej.
            A
            • tricolour I w tym tkwi problem... 25.02.13, 10:36
              ... "Nie oczekuję od psychologa cudu".

              A czego oczekujesz?

              Ile Ty razy w prostej wypowiedzi użyjesz zaprzeczenia, za którym się de facto chowasz?

              PS. Piszesz, że masz doświadczenia z psychologami: nie robili cudów. No to masz głębokie doświadczenia...
              • blue_ania37 Re: I w tym tkwi problem... 25.02.13, 10:47
                Nie zamierzam dalej uczestniczyć w analizie psychologicznej mojej osoby.
                Może się zasłaniam, może wypowiadam się w sposób dla niektórych dziwny.
                Wynika to pewnie z mojego charakteru mniej lub bardziej uświadomionego.
                Biorąc pod uwagę jak zakończyło się moje małżeństwo byłoby dziwne gdybym była harda i cholernie pewna siebie.
                Zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń i z ich pochodzenia.
                I to tyle na mój temat.
                Pytanie w wątku było zupełnie inne, czy traktujemy psychologów jako lek na cale zło i nie traktujemy w dzisiejszych czasach psychologów jak tytułowej kromki chleba.


                www.youtube.com/watch?v=7_FEeB9bidg
                • tricolour Pytanie w tytule wątku jest bezsensowne... 25.02.13, 10:54
                  ... ponieważ jest to pytanie sugerujące.

                  Kasper celowo je tak zadał, by nie dostać odpowiedzi. To jest jaskrawe i adekwatne do tego jak pisze.
              • puzzle33 Re: I w tym tkwi problem... 25.02.13, 18:28
                tricolour napisał:

                > PS. Piszesz, że masz doświadczenia z psychologami: nie robili cudów. No to masz
                > głębokie doświadczenia...
                Wiedzieć, że na cud liczyć nie można, to już bardzo wielesmile
            • esteraj Oczekiwania od psychologa 25.02.13, 12:08
              blue_ania37 napisała:
              > I nawet jesli wyciągnie w końcu tą drugą stronę na terapię to nie przyniesie on
              > a rezultatów żadnych jeśli psycholog nie będzie umiał uświadomić drugiej stroni
              > e problemu.

              Nigdy nie korzystałam z żadnej terapii psychologicznej, ale podobnie jak Ania miałabym takie same oczekiwania, tzn. psycholog powinien odczytać co jest moim problemem, skąd się on wziął i jak jemu zaradzić.
              Gdybym poszła np. do gastrologa i powiedziała, że mam problemy z żołądkiem, to lekarz powinien zadawać mi takie pytania i tak mnie badać, by dojść do przyczyny, a potem leczyć nie tylko skutek ale i zapobiec nawrotom.

              Jeśli chodzi o główne pytanie, czy psycholog stał się modny, trendy i potrzebny jak kromka chleba, to myślę, że popularność tego zawodu bardzo wzrosła.
              Czy jest faktycznie tak potrzebny? Może i nie, ale skoro jest, to dlaczego nie skorzystać?
              Dawniej taką funkcję psychologa pełnił ksiądz, tak mi się wydaje.
              Człowiek potrzebuje zrzucić ciężar swoich myśli. Czasami nie są to myśli świetliste i nie chcielibyśmy, by ujrzały światło dzienne. Nawet najlepsza przyjaciółka może wygadać naszą tajemnicę.
              Czasami potrzebujemy też porady kogoś doświadczonego, kto da skuteczną wskazówkę na nasze problemy...

              Czy gdybym teraz miała jakiś problem sama ze sobą, poszłabym do psychologa?
              Chyba nie... Albo tak, ale nie opierałabym się na opinii jednego człowieka.

              Tak samo miałam ze spowiedzią.
              Dręczył mnie jeden grzech i każdy ksiądz inaczej go traktował. Dla jednego mój czyn był czymś potwornym, dla innego był czymś normalnym.
              Wtedy zaczęłam zastanawiać się jak to jest, że człowiek siedzący w konfesjonale, natchnięty
              Duchem Świętym, za każdym razem mówi coś innego... Czyżby istota boska zmieniała wciąż zdanie?
              Doszłam do wniosku, że tylko ja sama mogę sobie udzielić odpowiedzi na dręczące mnie pytania, bo to co słyszę, to tylko ludzkie przekonania i są one zależne od różnych czynników.
              Niemniej, wskazówki i doświadczenie innych osób są mi wręcz niezbędne.
              • tricolour A jak psycholog odczytuje? 25.02.13, 14:51
                Skoro oczekujesz by on odczytywał tak, jak gastrolog, to z czego on ma czytać?

                Proszę konkretnie. Tak konkretnie jak konkretne jest badanie krwi, moczu, usg, tomograf.
                • esteraj Re: A jak psycholog odczytuje? 26.02.13, 15:01
                  tricolour napisał:

                  > Skoro oczekujesz by on odczytywał tak, jak gastrolog, to z czego on ma czyta
                  > ć
                  ?
                  >
                  > Proszę konkretnie. Tak konkretnie jak konkretne jest badanie krwi, moczu, usg,
                  > tomograf.

                  Psycholog powinien odczytywać z moich odpowiedzi.
                  Nie wystarczy mieć badania krwi, moczu, usg itp. Trzeba umieć te badania odczytać i odpowiedni lekarz to potrafi.
                  Kiedy idę np. do dentysty, ten również pyta mnie, czy mój ząb reaguje na zimne i ciepłe, czy boli mnie podczas mycia, czy ząb mi krwawi...

                  Zatem idąc do psychologa spodziewam się, że zadając mi odpowiednie pytania (bo te mają być jego narzędziem pracy) będzie mógł mnie zaliczyć np. do grupy introwertyków lub ekstrawertyków, powie jakie mam mocne cechy osobowości, jak mogę je wykorzystać, gdzie leżą moje słabe punkty, w jaki sposób nad nimi popracować...
                  Oczekuję, że psycholog pomoże mi w pełni siebie zaakceptować, bym czuła się ze sobą dobrze i żebym mogła czuć się szczęśliwa...
                  Pomoże mi zrozumieć siebie i otaczający mnie świat.

                  Tak mniej więcej sobie wyobrażam pracę z psychologiem.
                  • tricolour A jeżeli pacjent kręci? 26.02.13, 16:07
                    Co ma zrobić okłamywany psycholog? Nie celowo okłamywany poprzez podawanie nieprawdziwych faktów tylko wprowadzany w błąd.

                    Nawet na tym forum można to wyraźnie zauważyć gdy czyjaś wypowiedź rozwija się w trudniejszym kierunku. Pojawiają się wtedy "sprostowania" pierwotnych wypowiedzi, "wyjaśnienia", ataki, uśmieszki itp manipulacje.

                    Co ma zrobić psycholog gdy przychodzi pacjent nie mający najmniejszego zamiaru współpracować?
                    • oczy123 Re: A jeżeli pacjent kręci? 13.03.13, 22:57
                      Co ma zrobić psycholog gdy przychodzi pacjent nie mający najmniejszego zamiaru
                      > współpracować?

                      pojsc do psychologa
                  • yoma Re: A jak psycholog odczytuje? 26.02.13, 17:32
                    > Pomoże mi zrozumieć siebie i otaczający mnie świat.

                    Uuuuu... wysoko stawiasz poprzeczkę. Świat realny nie jest poznawalny smile
        • anbale Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 10:15
          blue_ania37 napisała:

          > Rolą psychologa jest dojście do tego co siedzi w jego kliencie, pacjencie itp a
          > nie wymaganie od drugiej strony wiedzy na temat jak powinien się zachowywać, ż
          > eby był we właściwą szufladę włożony bo to bzdura.
          > Chyba, że podejście freuda najpierw wniosek a potem będziemy budowac dowody nad
          > al rządzi w 21 wieku.
          > A

          Chciałabyś iść na łatwiznę i na skróty, przerzucić na drugą stronę odpowiedzialność za jakość relacji. Jeśli idziesz do adwokata, to naświetlasz mu dokładnie i w detalach sytuację, żeby potrafił skutecznie pomóc- a nie oczekujesz żeby się domyślił i doszukał co w Tobie siedzi, prawda? Czy psycholog to jakiś inny materiał ludzki, jakiś czarodziej, że powinien posiąść tą umiejętność?
        • tricolour Mylisz się... 25.02.13, 10:31
          ... to nie rolą psychologa jest dochodzenie, co siedzi w kliencie.

          Powiem brutalnie: psycholog ma w dupie, co siedzi w pacjencie. Psycholog przyszedł do pracy, chce się napić kawy i zarobić kilka złotych na chleb. Ma to związek w klientem, ale nie wynika z tego, że psycholog ma pracować za pacjenta. To pacjent ma dochodzić do źródła swoich problemów. Bo to pacjent ma problem i pacjent ma mieć ochotę ten problem rozwiązać (tak jak rozdziawia buzię przed dentystą i PROSI O LECZENIE zęba.

          Nikt też pacjenta nie wkłada w żadną szufladę. Właśnie użycie przez Ciebie słowa "szuflada" obrazuje Twoje lęki i uprzedzenia przed odkryciem kim jesteś, a rolę psychologa spycha do roli oprawcy, który wciska pacjenta w szufladę.

          Wiesz kim jesteś? Proszę - oto próbka:
          "Nie jest moim problemem mówić że mój mąż ma inna kobietą w jakim sensie miałabym tak czynić? Nie wiszę na ramieniu koleżanek i nie wiszę na ramieniu psychologów. Nie neguje i nie zaprzeczam ich roli"

          Człowiek dookreślony mówi co robi. Ty zaś zrobiłaś wyliczankę czego nie robisz. To jest zasadnicza różnica.
          • kobieta306 Re: Mylisz się... 25.02.13, 11:44
            tricolour napisał:

            > Człowiek dookreślony mówi co robi. Ty zaś zrobiłaś wyliczankę czego n
            > ie robisz
            . To jest zasadnicza różnica.

            chrzanisz bzdury. Ania pochodzi z poznańskiego,a tutaj tak zwyczajnie ludzie mówią. A pochodzi to z naleciałości niemieckich. Do Stalina idź i spytaj dlaczego to zrobił.
            • zabelina Re: Mylisz się... 25.02.13, 11:59
              kobieta306 napisała:
              > chrzanisz bzdury. Ania pochodzi z poznańskiego,a tutaj tak zwyczajnie ludzie mó
              > wią. A pochodzi to z naleciałości niemieckich.

              A mogłabyś szerzej rozwinąć temat naleciałości niemieckich, bo sama jestem z Poznańskiego i nie bardzo rozumiem...
              • kobieta306 Re: Mylisz się... 25.02.13, 12:37
                pewne konstrukcje językowe są naleciałościami z j. niemieckiego. Podobnie jak słowa i zwroty potocznie używane.
                Doszukiwanie się podtekstów psychologicznych w tym, że Anka pisze tak, a nie inaczej, stawianie niemal na tej podstawie diagnozy, jest co najmniej nadużyciem.
                • nowel1 Re: Mylisz się... 25.02.13, 12:42
                  kobieta306 napisała:

                  > pewne konstrukcje językowe są naleciałościami z j. niemieckiego. Podobnie jak s
                  > łowa i zwroty potocznie używane.
                  > Doszukiwanie się podtekstów psychologicznych w tym, że Anka pisze tak, a nie in
                  > aczej, stawianie niemal na tej podstawie diagnozy, jest co najmniej nadużyciem.

                  Może i nadużyciem; jednak jednocześnie w tym samym wątku kilka osób, w tym Ania, oczekują, że psycholog sam dojdzie/domyśli się, co jest klientowi i naprowadzi pacjenta na właściwy trop.
                  Dlaczego więc jest to nadużycie, gdy dokładnie w ten sposób ktoś w tym wątku odnosi się do Anki? wink
                • zabelina Re: Mylisz się... 25.02.13, 12:48
                  kobieta306 napisała:

                  > pewne konstrukcje językowe są naleciałościami z j. niemieckiego. Podobnie jak s
                  > łowa i zwroty potocznie używane.
                  > Doszukiwanie się podtekstów psychologicznych w tym, że Anka pisze tak, a nie in
                  > aczej, stawianie niemal na tej podstawie diagnozy, jest co najmniej nadużyciem.

                  Myslałam, że może się dowiem o czymś o czym nie wiem, bo temat gwary wielkopolskiej czy tez poznańskiej mnie bardzo interesuje. Ale to co piszesz jest bardzo ogólnikowe i w zasadzie nadal nie wiem co właściwie masz na myśli w kwestii tych naleciałości. Jedyną oznaką gwary wielkopolskiej związaną z używaniem wyrazu "nie" w zdaniu jest stawianie wspomnianego "nie" na końcu zdania twierdzącego. W przypadku wypowiedzi Ani nic takiego nie miało miejsca.
                  • kobieta306 Re: Mylisz się... 25.02.13, 12:51
                    chodzi mi konkretnie o język niemiecki i o to, jak w niemieckim stosuje się przeczenia.
                    • anbale Re: Mylisz się... 25.02.13, 12:55
                      Również nie rozumiem. Czyli w gwarze wielkopolskiej zdania przeczące to zdania twierdzące?
                    • blue_ania37 Re: Mylisz się... 25.02.13, 13:00
                      Od 5 do 8 roku życia mieszkałam z babcią, która używała języka niemieckiego na równi z polskim.
                      Zaczynała w jednym języku kończyła w drugim.
                      Może mam naleciałości z tego okresu, może jest to wytłumaczenie mojej użytej konstrukcji jezykowej.
                      Nie mam pojęcia.
                      Nie robię użyte przeze mnie, miało być zrozumiane, że nie jestem biedną istotką która wisi na ramieniu psiapsiółki bo jej mąż ma inną kobietę. Chodziło oto że przerobiłam ten temat i że nie przezywam tego i tyle.
                      A

                      www.youtube.com/watch?v=7_FEeB9bidg
                      • paris-texas-warsaw Re: Mylisz się... 25.02.13, 14:24
                        Jeśli chodzi o psychologię serwowaną nam przez psychologów na rynku, to ja widzę na swój prywatny użytek dwa takie główne nurty. Pierwszy nazwę „poradnictwo psychologiczne” (w sumie te wszystkie dobre rady na forach to taki dziki odłam tego nurtuwink). Przydatne, gdy ktoś ma jakiś mały, techniczny problem. Łatwo ten nurt zauważyć na przykładzie poradnictwa psychologicznego dotyczącego dzieci. Np. jest problem, że dziecko nie chce zostawać w przedszkolu. Więc psycholog znając wiek dziecka, jego dotychczasowe doświadczenia, zakładając, że większych problemów nie ma ani z dzieckiem ani z rodzicami, może coś poradzić. I radzi np. „dziecku potrzebny jest okres adaptacyjny, na razie proszę zaprowadzać dziecko na trzy godziny dziennie”. I nawet taka rada może być błędna – ostateczną decyzję i tak muszą podjąć rodzice, bo znają swoje uwarunkowania, znają swoje finanse, znają lepiej realia przedszkolne. Okazać się też może za kilka lat, że większość psychologów dziecięcych będzie zdania, że np. okresy adaptacyjne to błędne postępowanie, trzeba od razu rzucać dzieci na głęboką wodę. W małych problemach poradnictwo tego typu może być bardzo wskazane, albo doraźnie – gdy problemy są wielkie i coś trzeba robić (jak w ratowaniu życia – nie ma czasu na konsylia, trzeba pacjenta ciąć od razuwink). Jak to jest mały problem, to zapewne jakiej decyzji rodzice by nie podjęli, dziecko do przedszkola się dostosuje i będzie prawidłowo rozwijało. Przyszłość może taką dziecko mieć świetlaną, nawet jak psycholog a za nim rodzice się pomylą.
                        Ale są większe problemy. Zbieżność przypadku oczywiście przypadkowawink Tu wg mnie lepiej zdać się na dobrego psychoterapeutę, który ma i warsztat i doświadczenie – będzie szybciej i często skuteczniej (pomijam problemy z zakresu psychiatrii – wtedy to bez psychiatry się może nie obejść). Np. taki problem - kobieta dowiaduje się, że mąż buduje dom – niby ich wspólny na działce, która należy tylko do niego. Bywa. Trafia w ostrym stanie do psychiatryka. Z miesiąc ją potrzymają, bo do końca nie wiadomo, czy to zaburzenia adaptacyjne (tu na marginesie – czym leczymy zaburzenia adaptacyjne??? - odsyłam np. „Dobre życie” J. Santorski – rozdział 9 - autorstwa prof. Andrzeja Kokoszki – psychiatry, psychologa, psychoterapeuty jak przynajmniej jest w książce napisane - pt. „Zaburzenia dobrego życia”…wink , czy depresja. Zawsze może podjąć jakieś próby samobójcze i będzie problem. Do tego widać, że nieźle nią telepie, więc miesiąc standardowo potrzymamy. Na oddziale są cięższe przypadki, ale niech z nimi pobędzie, najwyżej sobie odpocznie. Generalnie kulturalna, wykształcona osoba, trochę pewnie pogubiona. Może kilka rozmów z psychologiem, tak można się wyżalić. I na wypisie zalecenie, żeby skontrolować się już po wypisie u psychiatry, który dalej pokieruje terapią. Może zalecenie psychoterapii. Trudno na oddziale psychiatrycznym rozwiązywać meandry ludzkiej psychiki, do tego trzeba czasu, niezłego warsztatu i chęci „pacjenta”. W stanie ostrym ciężko też mówić o psychoterapii rozwiązującej dogłębnie problemy, pewnie na początek zastosuje się jakąś terapię wspomagającą, by pacjent przetrwał kryzys. No a potem jak w życiu - można słabo trafić – np. do typu psychologa „od porad” – jak z akapitu wyżej. Ale można zdecydować się i poszukać terapeuty „na poziomie”, jeśli będzie się samemu chciało skonfrontować z tym, co doprowadziło do sytuacji utraty kontroli nad własnym życiem, czego przejawem jest np. ładowanie pieniędzy w budowę domu na czyjejś działce. Czyli coś jak utrata instynktu samozachowawczego, przy braku którego jakaś tam nieśmiałość to chyba mały problem. I przez kilka spotkań taki psychoterapeuta może tylko ustalać z pacjentem nad czym konkretnie chce ten pacjent (a nie psychoterapeuta!smile))) pracować i czy on jest mu w stanie pomóc. I taki psychoterapeuta nie będzie robił poradnictwa– bo to i tak nic nie da, rada – dbaj o swoje interesy jest świetna, ale tylko dla kogoś, kto wie, co to znaczy w praktyce, i rad ekonomiczno-prawniczych też nie da (jak np. czytać dokumenty, zapoznać się z zasadami własności nieruchomości, sposobem ich podziału, itd. – w zależności od konkretnej sytuacji). Po jakimś czasie np. taki pacjent zobaczy, że oddał władzę dotycząca swojego życia osobie, która nieźle to wykorzystała, a masa była sytuacji wskazujących, że nie jest to osoba, której zachowania wskazują, że ”życie za nas odda”. Może nawet wręcz przeciwnie. Więc jak to się stało, że z taką osobą zaczęło się budować dom i nie sprawdziło się papierów? No, jeszcze trochę i może się dojdzie jak to się stało. I nie będzie się w ogóle już wysuwało argumentu, że taką osobę chciało się wziąć na wspólną terapię (i że wierzy się w ludzi i bla bla blawink. Bo po co tej osobie jakaś terapia by była??? – taki mąż przecież budował dom na własnej działce, on umiała zadbać o własne interesy, a psychoterapia moralnością nie do końca się zajmuje. Jak mąż trafi do psychiatryka na miesiąc, to może wtedy warto, żeby i on się zajął własną psychoterapią. No i po jakimś roku-dwóch taka sytuacja z budową domu na nieswoim gruncie wyda się pacjentowi zwykłą konsekwencją jego działań. W międzyczasie będzie trudno, bo psychoterapeuta ani się nie użali, ani nic nie poradzi. Więc nastrój nawet może się pogorszyć w stosunku do nastroju przy wypisie z psychiatryka, gdzie pewnie mogło być i nawet dość miło, a na pewno ciekawie na swój sposóbwink. Psychoterapeuta będzie kazał się zastanawiać na emocjami, opisać dokładnie pewne zachowania, lęki, itd. I będzie powtarzał, żeby być szczerym, bo najważniejsze jest to, co się przed psychoterapeutą ukrywawink. I może doda jak Anbale, że często przekaz, który daje mu pacjent jest niespójny – bo opowiadanie dotyczy ciężkich przeżyć, a twarz jest uśmiechnięta. Więc poprosi o wytłumaczenie, czemu to wzbudza uśmiech, bo dla niego nie jest to jasne. Tak przynajmniej by to chyba mogło wyglądać u mojego psychoterapeuty, który przez dwa lata żadnego specjalnego wsparcia mi nie dawał, może dwa razy przez pomyłkę powiedział, żebym czegoś nie robiła – i musiałam mu przypomnieć, że to JA PODEJMUJĘ DECYZJE (chyba się zagalopował, bo mu się zrobiło szkoda osoby, której moje działania dotyczyły – szkoda, że wtedy o to nie dopytałamwinkwink, z czym musiał się zgodzićsmile. Dobry psychoterapeuta (może oprócz np. terapii behawioralnych, ale to pewnie z specyficznych problemach) w większości przypadków pewnie nic nie będzie kazał robić, bo każdy jest za swoje życie odpowiedzialny i właśnie na terapii musi to z całą siłą pojąć. Ja uważam, że psychoterapia to jedna z bardziej fascynujących spraw, które mnie w życiu spotkały. Jestem w tej materii laikiem, ale to wg mnie naprawdę działa, pewne procesy myślowe trwają długo po terapii, człowiek zapamiętuje błahe stwierdzenia psychoterapeuty, które w innym świetle widzi czasem po długim czasie. Uważam, że każdemu, który znalazł się w faktycznie długotrwałej skomplikowanej sytuacji życiowej albo ma generalnie "trudną przeszłość" psychoterapia by mogła sporo pomóc i zabezpieczyć na przyszłość. Nie zawsze jest na nią miejsce i czas, ale jak można skorzystać i się faktycznie chce, to warto.
                      • zabelina Re: Mylisz się... 25.02.13, 14:28
                        blue_ania37 napisała:

                        > Od 5 do 8 roku życia mieszkałam z babcią, która używała języka niemieckiego na
                        > równi z polskim.
                        > Zaczynała w jednym języku kończyła w drugim.
                        > Może mam naleciałości z tego okresu, może jest to wytłumaczenie mojej użytej ko
                        > nstrukcji jezykowej.

                        Tu w Wielkopolsce takich nas jest wiecejsmile Rodzina mojego ojca dwa pokolenia żyła w Westfalii - takie to były czasy, że język niemiecki był przez nasze babcie używany z polskim wymiennie. Ale myslę, że nie chodzi o kwestie stylistyczne Twojej wypowiedzi.
                        Kwestią raczej jest to, dlaczego piszesz o sobie w zdaniach negujących a nie twierdzących (i myslę, że na to chciał Ci zwrócić uwagę Tri).


                        >
                        > www.youtube.com/watch?v=7_FEeB9bidg
                      • tricolour Ja też nie wiszę na ramieniu psiapsiółka... 25.02.13, 14:48
                        ... więc nawet do głowy mi nie przychodzi pomysł, by o tym pisać, a Tobie przyszło. Dlaczego?

                        Dlaczego piszesz o tym, że nie wisisz skoro to nie ma żadnego znaczenia nawet dla Ciebie? Skąd pomysł, że można wisieć na czyimś ramieniu? Skąd pomysł, by pisać, że nie przeżywasz rozstania skoro nie przeżywasz rozstania?
                    • puzzle33 Re: Mylisz się... 25.02.13, 18:42
                      kobieta306 napisała:

                      > chodzi mi konkretnie o język niemiecki i o to, jak w niemieckim stosuje się prz
                      > eczenia.
                      A jak to wygląda w przeniesieniu na grunt wielkopolskiej polszczyzny? Odrobina komparatyski uczyniłaby mnie szczęśliwą, a co najmniej - zaspokojoną.
            • tricolour Dziwny ten język poznański... 25.02.13, 14:43
              ... w języku wrocławskim człowiek, który się umyje mówi, że się umył. W języku poznańskim pewnie będzie "nie jestem brudny", ale z faktu, że nie jest brudny wcale nie wynika, że się kiedykolwiek mył. Może strząsa brud i uważa, że już jest niebrudny.

              Normalny człowiek najedzony w języku poznańskim pewnie będzie niegłodny. Poznańska piękność pewnie nazywać się każe "nie straszę na ulicy".

              A tak serio: znacznie łatwiej powiedzieć o sobie, że się czegoś nie zrobiło, bo za to nie ponosi się żadnej odpowiedzialności. Za czyny już sie ponosi - i o to chodzi.
            • puzzle33 Re: Mylisz się... 25.02.13, 18:35
              kobieta306 napisała:

              > tricolour napisał:
              >
              > > Człowiek dookreślony mówi co robi. Ty zaś zrobiłaś wyliczankę czeg
              > o n
              > > ie robisz
              . To jest zasadnicza różnica.
              >
              > chrzanisz bzdury. Ania pochodzi z poznańskiego,a tutaj tak zwyczajnie ludzie mó
              > wią. A pochodzi to z naleciałości niemieckich. Do Stalina idź i spytaj dlaczego
              > to zrobił.
              No nie, jako mieszkanka pewnego pięknego miasta w Wielkopolsce, upraszam o podanie jakiegokolwiek materiału źródłowego. Z racji zwietrzałego wykształcenia też jestem żywo zainteresowana tematem.
    • braktalentu Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 15:10
      Korzystałam z pomocy psychoterapeuty, który nie był psychologiem. Zmiany, których dokonałam w swoim życiu dzięki tej współpracy są dla mnie nie do przecenienia. Mimo dość wcześnie nabytej umiejętności czytania ze zrozumieniem, nie osiągnęłabym takich samych rezultatów, nawet gdyby ktoś podsunął mi książkę opisującą dokładnie mój przypadek.
      Większość ludzi z mojego otoczenia prezentuje pogląd, że korzystanie z pomocy psychoterapeutycznej to moda i delikatnie mówią dowód na niski poziom intelektualny. I być może tak jest. Ale skoro dzięki modnym zabiegom i udowodnionej wizytami w gabinecie głupocie życie jest dla mnie o tyle bardziej satysfakcjonujące to wybieram ten matrix i z całego serca życzę go każdemu.

      PS: Mój psychoterapeuta nie brał pieniędzy za podnoszenie mnie na duchu, tylko za pomoc w dotarciu do źródeł moich frustracji i ich "rozbrojeniu".
      • kasper254 Re: Psycholog - jak kromka chleba 25.02.13, 15:24
        1.Trudno nie doceniać roli psychologa czy/i psychiatry w danej konkrenej sytuacji. Jeśli wszystko zawodzi, nie ma bliskich; krewnych, przyjaciół itd., oczywiście, że warto udać się nawet do wróżki - Cyganki. Nie czynię żadnej aluzji do psycologów czy psychiatrów. Chodzi mi o determinację w ratowaniu siebie.
        Ale jest drugi problem, który poruszyłem: skąd ta duża skala w eferowaniu pomocy psyche i skąd tak duże zapotrzebowanie. Prof. Bauman pisał nostalgicznie, z w jego czasach ludzie robili wszystko, żeby się godzić, starali się być ze sobą mimo wszystko. A jeśli chodzi o odpowiedż na moje pytanie, podaje wiele przyczyn. Jednak to tylko teoria. Przypomina mi się Arendt, która tak słodko pisała o moralności, a zabierała obcym dzieciom ojca.Chciałem usłyszeć od Was, jak Wy to widzicie. I tyle. Czy to globaliacja, konsumpcjonizm, alienacja, wrogość, wyścig szczurów, w którym nie ma czasu, aby ratować sebie z kimś, tylko przy pomocy kogoś..?
        2.Ty, Tri, jak zwykle masz gotowe wzorce. Jaki prosty Twój świat. Po kilku wypowiedziach Ani masz syntezę. Sądzę, że gdybyś zobaczył biegnącego faceta z wywalonym ozorem , to pomyślałbyś tylko jedno: ale musiał mieć kosmiczny orgazm.
        • tricolour Pomyślałbym co innego... 25.02.13, 15:32
          ... że za czymś strasznie zaiwania.

          O orgazmie pomyślałbym wtedy gdyby szedł z opuchniętym penisem, ale uradowaną gębą.
          • kasper254 Re: Pomyślałbym co innego... 25.02.13, 22:28
            No widzisz, Tri, jedno w sumie proste zdarzenie z wyrażnymi didaskaliami, a tyle interpretacji. A Ty np. tego, co napisała Ania, z wieloma niewiadomymi, skąpym opisem itp. , wysnułeś niepodważalne wnioski. Niczym Berier, przepraszam, profesor.
        • lampka_witoszowska Re: Psycholog - jak kromka chleba 26.02.13, 07:42
          Kasper, nikt cię nei przekona do docenienia psychologów, i ok
          znam ludzi, co wolą sami się leczyć i do zwykłego lekarza nei pójdą, bo nei wierzą i nie ufają - kazdy ma wybór i o to chodzi

          a jak ktoś sie całe życie rzucał ze strachu na podłogę przy najmniejszym hałasie, co podobno było typowym zjawiskiem u tych, co przezyli front - to co? chciałbyś widzieć taką pamiątkę powojenną u swojego syna? czy jednak - obecnie mając możliwość - szukałbyś pomocy?
          czy lepiej nei iść do psychologa i chowac pod wannę odruchowo?
          • paris-texas-warsaw Re: Psycholog - jak kromka chleba 27.02.13, 10:07
            Esteraj napisała: "Zatem idąc do psychologa spodziewam się, że zadając mi odpowiednie pytania (bo te mają być jego narzędziem pracy) będzie mógł mnie zaliczyć np. do grupy introwertyków lub ekstrawertyków, powie jakie mam mocne cechy osobowości, jak mogę je wykorzystać, gdzie leżą moje słabe punkty, w jaki sposób nad nimi popracować...
            Oczekuję, że psycholog pomoże mi w pełni siebie zaakceptować, bym czuła się ze sobą dobrze i żebym mogła czuć się szczęśliwa...
            Pomoże mi zrozumieć siebie i otaczający mnie świat."

            I to wg mnie podchodzi pod trzecią grupę '"usług psychologicznych" (oprócz nazywanych przeze mnie "poradników" i "faktycznych psychoterapeutów". Może te oczekiwania, że tak napiszę, opisałaś troche infantylnie (coś jak licealiściwink), ale myślę, Esteraj, że teraz na rynku jest masa psychologów, które z chęcia przyjęłaby takiego jak Ty klienta. Gdy nie ma jakichś głębszych problemów można zająć się właśnie różnego rodzaju treningami psychologicznymi, warsztatami komunikacji, asertywności, szeroko pojętego rozwoju. Mój mąż mówi, że to oferty dla bardzo nudzących się i niedociążonych pracąsmile Czasem w pismach typu "Zwierciadło" masa takich ofert. Ja nigdy nie korzystałam z takich ofert, trochę szkoda mi czasu, myślę, że "zwyczajnym" życiem można osiągnąć te same cele. To trochę jak coaching, trochę może zahaczać o wspomniany przez kogoś nurt psychologii biznesu (faktycznie, tam pewnie największa kasa ze szkoleń, doradztwa i konsultingu...). Myślę, że jakby się trafiło na kogoś faktycznie mającego doświadczenie i charyzmę to można wiele wynieść z takiej "współpracy" z psychologiem. To zresztą dość podobne jak obcowanie z inspirującymi osobami i przeżywanie różnorodnych doświadczeń.
            • paris-texas-warsaw Re: Psycholog - jak kromka chleba 27.02.13, 10:51
              Esteraj, nawet gdzieś w necie znalazłam ofertę, gdzie takie usługi, których Ty oczekujesz nazwano "life-coaching" (trochę rozwalająca i sekciarska nazwa mimo wszystkowink). Nie będziesz na pewno miała problemu ze znalezieniem kogoś, kto podejmie się takiej pomocysmile
              • kasper254 Re: Psycholog - jak kromka chleba 27.02.13, 12:01
                1.Idąc do psychologów oczekiwałem mniej - więcej tego samego, co Esteraj. Wydawało mi się, że człowieka można zaszufladkować w odpowiednie miejsce, np. spośród dziesięciu przedziałów, a następnie przefiltrować odpowiednie do sytuacji narzędzia terapeutyczne. Pokonywanie kryzysu i odzyskiwanie "siebie" byłoby więc odpowiedzią na ingerencje zewnętrzne psychologa/psychiatry.
                Minęło trochę czasu i zrozumiałem, że oczekuję czegoś nierealnego. To, na co czekałem/ ów cud/przemiana/światełko w tunelu nie zawierało się w jakimś kadzidle czy lusterku. Było ono w sercu, czasie mi poświeconym, życzliwości otwartości tych którzy mi pomogli. Nie miel żadnej wiedzy "fachowej", ale po pierwsze - stanowili część mojego życia; po drugie - im na mnie zależało.
                Nie umniejszam w ten sposób roli i znaczenia psychologów czy i psychiatrów. Wiem jednak, że gdybym znowu był w takiej przepaści, chociaż to jest za życia niemożliwe, to poszedłbym do krewnego lub innej osoby.
                2.Czy w związku z tym rozwój omawianych usług bierze się z tego, że jesteśmy coraz bardziej mali, krusi, bezradni, słabi, czy też z mody na uczetsnictwo w psychoterapiach, które nas dowartościowują, jak fitnes? A może są i inne przyczyny? Może łamiemy się, bo nie mamy nikogo przy sobie; boimy się, a za otaczająca nas ciągle mgłą czai się nowe niebezpieczeństwo? Może w naturze między sacrum i profanum, jak w społeczeństwach dizkich, żyło nam się lepiej, chociaż krócej?
                • paris-texas-warsaw Re: Psycholog - jak kromka chleba 27.02.13, 12:22
                  Kasper, Twoje pytania to temat na co najmniej 10 doktoratówwink Nie wiem, czy ktoś ogrania w swoim umyśle tyle kwestii związanych z psychologiąwink Ja tylko napiszę, że wierzę, że jest sporo osób zajmujących się zawodowo psychologią, które są w stanie faktycznie zaoferować konkretną pomoc zarówno osobom z jakimiś zaburzeniami psychicznymi bądź w kryzysie, jak i osobom chcącym się "tylko" rozwijać. Jednocześnie jest masa osób wokół nas nie będącymi psychologami z wykształcenia, którzy są zwyczajnie "dobrymi" ludźmi i kontakt z nimi wiele daje psychice, a nawet pewnie ileś osób, które są jednocześnie i "dobrymi" ludźmi i posiadają jakiś dar przenikliwości/empatii/udzielania wsparcia i poprzez pewne działania (nawet sam przykład)/słowa mogą dać coś na kształt pomocy psychologicznej. Na psychikę zresztą pozytywnie może działać wiele spraw, o czym mówią psycholodzysmile Nie tylko sami psycholodzy, psychoterapeuci, coache i inni życiowi przewodnicysmile Jedzenie, sport, muzyka, klimat, miłość, przyjaźń, zainteresowania, pomoc innym i milion innych czynników...
              • esteraj Re: Psycholog - jak kromka chleba 27.02.13, 14:16
                paris-texas-warsaw napisała:

                > Esteraj, nawet gdzieś w necie znalazłam ofertę, gdzie takie usługi, których Ty
                > oczekujesz nazwano "life-coaching" (trochę rozwalająca i sekciarska nazwa mimo
                > wszystkowink). Nie będziesz na pewno miała problemu ze znalezieniem kogoś, kto po
                > dejmie się takiej pomocysmile

                Akurat moje oczekiwania napisałam tutaj trochę na wyrost...
                Wiem, że jeden człowiek nie jest w stanie uporządkować moich myśli czy problemów, może jedynie stać się dla mnie wskazówką, czego mam szukać dalej.
                Jak pisałam wcześniej, nie korzystałam z żadnej terapii, ale interesuję się różnymi nurtami nauki, religiami, wyznaniami, technikami (w tym NLP), które pozwoliły mi na to, by zaspokoić swoje potrzeby (a te miałam dość duże).
                Jak mam jakiś problem, to mniej więcej wiem, gdzie mam szukać...
                Jestem na pewno spokojna, a pracować nad sobą to ja będę do końca życia...

                kasper254 napisał:
                > 2.Czy w związku z tym rozwój omawianych usług bierze się z tego, że jesteśmy co
                > raz bardziej mali, krusi, bezradni, słabi, czy też z mody na uczetsnictwo w psy
                > choterapiach, które nas dowartościowują, jak fitnes?

                Może jednak czujemy większą potrzebę rozwijać się, doskonalić, lepiej rozumieć...
                Szukamy pewnych autorytetów, osób doświadczonych, posiadających wiedzę.
                Dlatego wydaje mi się, że chętnie korzystamy z psychologów.
                Ja osobiście nie uważam tego, za coś przesadzonego. Jak ktoś widzi taką potrzebę, to niech korzysta.
                • paris-texas-warsaw David Rosenhal 12.03.13, 10:06
                  Anbale i Kasper, przez przypadek natknęłam się na opisany przez Was eksperyment. Chyba chodziło Wam o eksperyment Rosenhala - możecie sprawdzić u źródeł, kto z Was lepiej go zapamiętałsmile Rzeczywiście fajny to był eksperyment, zwłaszcza druga jego częśćsmile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka