Dodaj do ulubionych

Kontakty ojca z dziecmi a finanse

19.06.13, 09:09
Witam,

Bardzo proszę o pomoc. Czy istnieje jakiś przepis, regulacja prawna za co odpowiada ojciec podczas kontaktów z dziećmi ? Np w trakcie weekendu, ferii czy wakacji. Mój ex mąż zaczyna przedstawiać mi rachunki po pobycie dzieci u niego- mam się z nim rozliczać bo otrzymuje alimenty na dzieci. Czy jeśli zabiera dzieci do kina, na lody - ja mam mu zwracać za to pieniądze albo jeśli dziecko uczestniczyło w urodzinach koleżanki i trzeba było kopić prezent w tzw "jego weekend"?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:40
      mówiąc dosadnie - niech spada na bambus
      nie, nie musisz mu zwracać pieniędzy za jego wydatki na dzieci podczas ich przebywania z ojcem
      • fata-m-organa Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:41
        No ok. Tez tak myślę, ale chce mieć jakieś mocne argumenty do rozmowy.
        • zuzi.1 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 17:27
          fata-m-organa napisała:

          > No ok. Tez tak myślę, ale chce mieć jakieś mocne argumenty do rozmowy.

          Ty popros jego o przepis na podstawie którego żąda od Ciebie zwrotu tych kosztów, przerzuc piłeczkę na jego stronę..., niech poszuka jak taki mądry jest wink
      • logicman Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:44
        Dokładnie, jeśli żałuje na własne dzieci i każe Ci refundować wydatki, to znaczy, że dupa z niego a nie ojciec. Nic nie musisz zwracać.
        • fata-m-organa Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:46
          Dziewczyny ja to wiem, ale niestety muszę mieć argument w garści.
          • fata-m-organa Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:49
            Na razie sytuacja była light-owa bo dotyczyła prezentu na urodzinki koleżanki. Dostałam rachunek ze sklepu z opisem, że mam zwrócić mu te kwotę, albo odliczy z alimentów. Obawiam się, ze kiedy dzieci będą teraz u niego miesiąc i np. niezbędna będzie wizyta u stomatologa lub inny tego typu wydatek to dostane kolejny rachunek do rozliczenia. Chce postawić jasno warunki. Wiem, ze nie ma prawa nic mi odliczać z alimentów i zawsze mogę zgłosić to do komornika.
            • logicman Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:52
              Jeśli nie chcesz zaostrzać sytuacji, to może zaproponuj, że tym razem, wyjątkowo, zgadzasz się na pokrycie kosztów po połowie. Jednocześnie postaw jasno granicę - w przyszłości żadnych zwrotów bez uprzedniej konsultacji z Tobą.
              • lampka_witoszowska Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:13
                raz się zgodzi i wtopi, do dorosłości dzieci będą sie użerać
            • lady-z-gaga Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:58
              >Dostałam rachunek ze sklepu z opisem, że mam zwrócić mu te kwotę, albo odliczy z alimentów.

              Pan raczy żartować. Alimenty przyznał sąd? to niech tatus idzie do sądu ze swoim rachunkiem za zabawkę i biletem na basem, zobaczymy co zwojuje smile
              • lady-z-gaga i nie zapomnij 19.06.13, 10:03
                mądrej rady, jaka nieustannie przewija się przez to forum:
                we wszelkich sytuacjach konfliktowych, kiedy nie wiesz, jakie jeszcze numery wytnie były partner, rozmawiaj na piśmie
                napisz do byłego maila, w ktorym odrzucasz jego absurdalne żądania i wytłumacz, że nie finansujesz pobytu dziecka u ojca, chyba, że chodzi o duże, nieprzewidziane wydatki - wtedy ma się z Tobą konsultować
            • lampka_witoszowska Re: no, nie...:) 19.06.13, 10:11
              jak jesteś bardzo wściekła, to bierzesz rachunek szczegółowy od pana i idziesz do dzielnicowego zgłaszając nękanie albo do sądu z zapytaniem, czy można założyć sprawę o wyjasnienie, jak pieniądze z alimentów na dzieci macie z płacącym dzielić między siebie smile

              jak mniej wściekła, to nei potrzebujesz argumentów, tylko odpowiadasz panu "spadaj na bambus", a pan może Ciebie podać do sądu o zwrot części alimentów, i tak co miesiąc

              jak skora do dowcipkowania, to piszesz do pana list polecony za potwierdzeniem odbioru, że dziękujesz za rachunek, który z przyjemnością zachowasz na okoliczność podejmowania przez niego kroków prawnych w celu płacenia przez Ciebie niezasądzonych wymuszanych alimentów, przy czym informujesz uprzejmie, że niepłacenie całej kwoty alimentów zasądzonych na Twoje ręce będzie skutokowało każdorazowo zgłoszeniem tego faktu komornikowi

              Fatamorgana, nie trzeba reagować na wszystko, co Ci dostarczy eks, Ty masz wyrok, spotkania z ojcem i wydatki podczas spotkań sąd też wziął pod uwagę orzekając spotkania - i jeśli wtedy nie zaznaczył, że jak ojciec dzieci weźmie na H?awaje, to Ty masz to zafundować w jakiejkolwiek części, to odpuść
            • tautschinsky Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 20:20
              fata-m-organa napisała:

              > Obawiam się, ze kiedy dzieci będą teraz u niego miesiąc


              To znaczy, że dzieci będą mieszkać u ojca miesiąc i za ten miesiąc ty będziesz go kasowała w postaci alimentów? Coś tu jest mocno nie tak! Nie dość, że ty nie powinnaś dostawać za ten miesiąc kasy od niego, ale ty powinnaś mu płacić alimenty.
          • logicman Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:51
            Jakie Ty chcesz argumenty?
            Informujesz go po prostu, że nie zwracasz pieniędzy za żadne wydatki, które uprzednio nie były z Tobą uzgodnione. I tyle. Jeśli żałuje dzieciom na kino czy basen - niech z nimi nie chodzi, same go kiedyś podsumują. Chcesz, żeby grał dobrego tatusia Twoim kosztem? Jaki ma to sens?
            Tu nawet nie chodzi o pieniądze, tylko bardziej o zasadę, a także o to, że jego podejście do tych rozliczeń odzwierciedla jego stosunek emocjonalny do dzieci.
            • fata-m-organa Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 09:56
              Tak ja to wszystko wiem i tak właśnie chce zrobić. Prześle mu kopie wyciągu z konta ze zwrócona kwota i adnotacja na ten temat. Niestety przykre to bardzo, ale tak sytuacja wygląda. Nadmienię, ze nie jest to facet bez pracy. Pracuje w rodzinnej firma i nieźle im się powodzi. Dobry samochód, wycieczki zagraniczne etc. Żałosne to jest. Widać wydatki na nową panią są istotniejsze niż na własne dzieci.
              • chalsia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:01

                > Tak ja to wszystko wiem i tak właśnie chce zrobić. Prześle mu kopie wyciągu z k
                > onta ze zwrócona kwota i adnotacja na ten temat.

                NIE RÓB TEGO !!!!!
                stworzysz precedens, bo później będzie zgłaszał Ci takie sprawy i będziesz musiała za każdym razem odmawiać - i kłótnie/konflikt będą się tworzyć,

                do eksa krótka informacja, że nie ma podstaw prawnych by zwracać mu pieniądze, i że jeśli sobie sam odliczy od alimentów, to zgłosisz sprawę do komornika, a jak nie wierzy, to niech sam się uda do sądu i zapyta.
              • nowel1 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:04
                Nie robiłabym żadnych dziwnych jazd w stylu "kopia wyciągu z konta".

                To on ma mieć argumenty za tym, żeby jakichkolwiek zwrotów się domagać ( a nie znajdzie takich), a nie Ty na opcję przeciwną.

                Czasem myślę, że ja nie żyję w realnym świecie - takie rzeczy mi się nie zdarzają.
                Kiedy mój syn będąc u ojca zgubił okulary, poprosiłam exa o załatwienie wizyty u okulisty i obstalowanie nowych, zaznaczając, że zwrócę koszty - bo młody i tak miał za miesiąc mieć zamawiane nowe (zmiana mocy szkieł). Sprawę załatwił, pieniędzy nie chciał.
                • chalsia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:12
                  > Czasem myślę, że ja nie żyję w realnym świecie - takie rzeczy mi się nie zdarza
                  > ją.
                  > Kiedy mój syn będąc u ojca zgubił okulary, poprosiłam exa o załatwienie wizyty
                  > u okulisty i obstalowanie nowych, zaznaczając, że zwrócę koszty - bo młody i ta
                  > k miał za miesiąc mieć zamawiane nowe (zmiana mocy szkieł). Sprawę załatwił, pi
                  > eniędzy nie chciał.

                  nie nie żyjesz w realu wink
                  eks miał różne fazy - np.:
                  - musiałam kiedyś przez długi czas ekspediować dziecko do ojca na weekendy i wyjazdy ze szczoteczką i pastą do zębów ("no bo przecież płacę płacę alimenty i nie będę drugi raz na to samo wydawał"),
                  - zażyczył sobie zwrotu kosztów dojazdów do dziecka (kilkadziesiąt kilometrów), twierdząc, że przez ostatnie x lat to on ponosił te koszty, to teraz moja kolej (uwaga - jeżdził wtedy służbowym autem ze służbowym paliwem) - usłyszał stanowcze nie
                  - gdy zabrał dziecko pierwszy raz do fryzjera (kilkulatek) chciał zwrotu kosztów (40 zł !!! wiele lat temu) - oddałam z napiwkiem
                  Teraz - po wielu latach - jest OK, ale nie tak, jak u Ciebie Novel
                  • lampka_witoszowska Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:32
                    niemój żądał zwracania częsci alimentów - w postaci pieluszek, które miałam dostarczyć na każde ich spotkanie, bo on PŁACI ALIMENTY, no, niesłychane! tak smao teraz ma problem z kupieniem skarpetek czy ratujtuz na zmianę "jakby co", ale od czasu do czasu kupiu buty czy ciuszek, więc nieco ozdrowiał na umyśle - ale i tak nie pamięta słów sędzi, że nie tylko alimenty go obowiązują, ale również kupienie prezentu na urodziny czy ubrań, zafundowanie wakacji czy wycieczek smile

                    dobrze, że Młoda z pieluszek wyrosła, tata nie musi już kupować - do sądu przezornie nie leciał smile
                    • blue_ania37 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:44
                      Chciałam zacząć, że takie rzeczy to tylko w erzesmile, ale przypomniałam sobie że mój pan tata tez miał podobną akcję.
                      Kupił dziecku leki, korę dębu, te takie tabletki co wodę robią różową i panadol.
                      Zażądał zwrotu kosztów.
                      Na drugi dzień z wielką przyjemnością zrobiłam mu przelew na 22 zł, za kupione leki.
                      Obecnie ma problem, że dziecko jest zapisane nie do tego przedszkola na przyszły rok i nie w tych godzinach, ja jestem gadzina i właścicielka. Ale to już mnie może nie śmieszy ale nie rusza.
                      A
                    • fata-m-organa Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:45
                      Wiecie to jest straszne. Przykre i kompletnie niezrozumiałe. A najlepsze, że jak dochodzi do jakiejś kolejnej mądrej dyskusji miedzy nami to zawsze słyszę jak jemu zależy na dobru dzieci. I żeby cholera nie miał. Naprawdę nie wyciągam od niego pieniędzy i staram się kontakt ograniczyć do minimum. Niestety Pani z która jest już była w podobnym związku i to już jej kolejny rozwód, do którego doprowadziła. Jej poprzedni partner tez miał dzieci- tyle, że on pod jej wpływem nie płacił alimentów w ogóle. I był dłużnikiem alimentacyjnym. Mój ex pracuje w firmie rodzinnej i wie, że jeśli wejdzie komornik to też odbije się to na reszcie rodziny i tego się boi on i jego rodzice. Tu mam w miarę pewna sytuacje, ale jak widać nic poza. Nic od siebie a tak mnie kiedyś zapewniał, że zawsze będę mogła liczyć na jego pomoc i wsparcie- nawet po rozwodzie. Kolejne puste obietnice- zaczynając od tej złożonej w dniu ślubu... ech. Niby jestem rok po... ale jakoś nie mogę ciągle się otrząsnąć a takie sytuacje tylko ciągle przypominają to wszystko na nowo.
                      • yoma Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 13:55
                        Fata

                        jest jedna prosta maksyma, którą mi wpoił ojciec: zimna krew i chęć zysku. Zapamiętaj i stosuj.

                        W tym przypadku zyskiem jest niedanie się robić w konia przez barana smile
            • kobieta306306 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 13:58
              logicman napisał:
              Tu nawet nie chodzi o pieniądze, tylko bardziej o zasadę, a także o to, że jego
              > podejście do tych rozliczeń odzwierciedla jego stosunek emocjonalny do dzieci.


              tak, właśnie to by mnie bardzo bolało.
              Wiem, że nie musiałabym zwracać tych pieniędzy ale zrobiłabym to. Nie dla ex męża ale dla dzieci, bo w przeciwnym razie on mógłby zaprzestać kontaktów. Ale ile warte są te relacje ojcowskie, skoro ktoś będzie walczył o zwrot za wyjście z dzieckiem na przysłowiowy basen?
              Mój były mąż rozwiązał to idealnie - nie zabiera dzieci i nie ponosi żadnych kosztów dodatkowych.
          • koronka2012 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 20:46
            fata-m-organa napisała:

            > Dziewczyny ja to wiem, ale niestety muszę mieć argument w garści.

            Dziewczyno, ale po co chcesz sobie język strzępić gadając do idioty? szkoda twojego czasu i nerwów - riposta wujka Staszka będzie w tym wypadku na miejscu.
        • malgolkab logic 19.06.13, 12:43
          Po ostatnich Twoich wpisach, zostaję wielbicielką nr 1wink Strasznie się cieszę, bo widać, że zaczyna Ci się wszystko układać, a kibicowałam Ci od początku smile
          • logicman Re: logic 19.06.13, 13:40
            smile
            • yoma Re: logic 19.06.13, 13:53
              Może nie wielbicielką, ale też się cieszę. Odzyskujesz zdrowie, Logic smile
              • tautschinsky Re: logic 19.06.13, 20:32
                yoma napisała:

                > Może nie wielbicielką, ale też się cieszę. Odzyskujesz zdrowie, Logic smile

                Bo pisze, co chcecie czytać, atakuje ojca, głaszcze matkę - jakżeby inne
                żyjące z alimentów miały go nie pogłaskać. Pieniądze, pieniądze, zapach
                ich wam na oczy się rzuca, najdelikatniej mówiąc.
                • nowel1 Re: logic 19.06.13, 20:53
                  Jesteś w każdym wątku, w którym mowa o pieniądzach - w żadnym innym.
                  Zapach pieniądza zdecydowanie rzucił się tobie na głowę, jakoż i ojcu domagającego się spłaty połowy prezentu dla kolegi dziecka. Żenujące skąpstwo i pazerność.
                • logicman Re: logic 20.06.13, 08:54
                  Tau, pieniądze to tylko pył pod stopami głupców.

                  A tak na poważnie - rozwód niesie za sobą wiele konsekwencji. Jest jakby punktem zwrotnym, cezurą wyznaczającą granicę pomiędzy tym co było - z czego świadomie lub pod przymusem zrezygnowaliśmy a tym, co jest teraz - na co mamy wpływ podejmując świadome decyzje rzutujące nie tylko na nasze bezpośrednie otoczenie "tu i teraz" ale też na naszą przyszłość, która to niebawem stanie się naszą teraźniejszością. Zatem podejmując decyzje i budując relacje z otoczeniem, należy brać pod uwagę również to, w jaki sposób skutki naszych działań wpłyną na nas - nie tylko w sensie materialnym ale przede wszystkim w sensie duchowym.
                  Dla wielu z nas rozwód był wyzwoleniem - i nie mam tu na myśli wyłącznie osób, które doświadczyły przemocy. Dotyczy to również zdradzonych, porzuconych - paradoksalnie osoby te zostały wyzwolone ze związku z kimś, kto w sposób bezpośredni (porzucenie) czy też pośredni (zdrada) krzywdził tych, których powinien był chronić... Do czego zmierzam - otóż uświadomiłem sobie, iż jedynym sposobem na uwolnienie się od demonów przeszłości jest skupienie się na kształtowaniu pozytywnego klimatu wokół siebie.

                  W naszej (rozwodników) sytuacji dziecko jest osoba najbliższą... należy zatem - również dla WŁASNEGO dobra, zgodnie z powyżej opisaną filozofią, robić wszystko, by relacje z dzieckiem były jak najlepsze i za wszelką cenę starać się utrzymać więź emocjonalną. Działania burzące harmonię, takie jak np. odgrywanie się na matce dziecka np. poprzez wyliczanie każdego grosza wydanego na dziecko, generują negatywne emocje, które niszczą i tak nadwątlone poczucie bezpieczeństwa dziecka.

                  Nie można karać dziecka za własne złe wybory. Prawdziwy facet kocha swoje dzieci, nie ważne z kim je ma.
                  • yoma Re: logic 20.06.13, 09:12
                    Logic

                    szacun.
                  • altz Re: logic 20.06.13, 09:41
                    logicman napisał:
                    > Tau, pieniądze to tylko pył pod stopami głupców.
                    Dobry żart, szczególnie w Polsce, gdzie większość osób po rozwodzie po opłaceniu alimentów ma wielkie kłopoty, żeby jakoś samemu się utrzymać przy życiu.

                    > Do czego zmierzam - otóż uświadomiłem sobie, iż jedynym sposobem na u
                    > wolnienie się od demonów przeszłości jest skupienie się na kształtowaniu pozyty
                    > wnego klimatu wokół siebie.
                    Klimatem się nie najesz. smile

                    > Działania burzące harmonię, takie jak np. odgrywanie się
                    > na matce dziecka np. poprzez wyliczanie każdego grosza wydanego na dziecko, gen
                    > erują negatywne emocje, które niszczą i tak nadwątlone poczucie bezpieczeństwa
                    > dziecka.
                    Pewno masz rację, ale nikt nie lubi czuć się jeleniem, który jest skubany na wysokie alimenty, a jak chce wziąć dziecko do siebie, to musi najpierw na to zarobić. To jest zwykły wynajem dziecka ojcu, ojciec płaci za to, że może pobyć z dzieckiem, płacąc pełne alimenty przy długim pobycie. Faceta rozumiem, a babki i tak powiedzą, że matki i tak dokładają po "miliardzie" na dziecko, chociaż to się w żaden sposób nie bilansuje. Ma płacić i nie gadać, bo ona chciała mieszkać z dziećmi, więc sobie w sądzie załatwiła, a on jak chciał, to też mógł sobie załatwić w sądzie albo dzieci sklonować. big_grin
                    U mnie też była taka szczera rozmowa w sądzie. Wniosłem, że nie będzie mnie stać na odwiedzanie dziecka, sąd stwierdził, że lepiej, żebym płacił w tej wysokości, żona też stwierdziła, że ona woli pieniądze w pełnej kwocie. A potem chodziła i opowiadała, jaki jestem niedobry, że nie odwiedzam tak często, jakby chciała. Pokrętna logika. smile

                    > Nie można karać dziecka za własne złe wybory. Prawdziwy facet kocha swoje dziec
                    > i, nie ważne z kim je ma.
                    A prawdziwa matka bywa, że dzieci nie kocha. To facet jest tym lepszym? Trąci mi to mizoginią.

                    Myślę, że żyjesz w innym świecie niż ja. Dlatego Cię nie rozumiem w wielu miejscach. Po prostu nie masz problemów finansowych, a większość społeczeństwa ma.
                    • nowel1 Re: logic 20.06.13, 09:57
                      Im dalej w las, tym więcej drzew... smutny bardzo ten wątek.

                      Ja dodam, albo raczej powtórzę, jeszcze raz : alimenty miesięczne to 1/12 kwoty, którą, zgodnie z decyzją Sądu, ma płacić na utrzymanie dziecka rodzic, z którym dziecko nie mieszka.
                      Z prawnego punktu widzenia rodzic sprawujący opiekę nie ma żadnego obowiązku zwracać części alimentów za okresy, kiedy dziecko jest u drugiego rodzica.

                      Z innego punktu widzenia - rzeczywiście, być może ojciec (lub matka, jeśli to nie ona sprawuje codzienną opiekę ) wyda na jedzenie dla tego dziecka kilkaset złotych w skali rocznej. W jego pojęciu ma prawo domagać się tych pieniędzy.

                      A jeśli to robi, to w moim pojęciu jest człowiekiem bez klasy, po prostu skąpą kutwą.
                      • altz Re: logic 20.06.13, 16:31
                        nowel1 napisała:
                        > Z prawnego punktu widzenia rodzic sprawujący opiekę nie ma żadnego obowiązku zw
                        > racać części alimentów za okresy, kiedy dziecko jest u drugiego rodzica.

                        > A jeśli to robi, to w moim pojęciu jest człowiekiem bez klasy, po prostu skąpą
                        > kutwą.

                        Może i jest kutwą, że dwa razy płaci i się nie uśmiecha. smile
                        Drań! Jak tak można? Powinien się cieszyć, że może płacić dwa razy za to samo! wink

                        Nawet odliczenia na dziecko są rozliczane między rodziców proporcjonalnie do pobytu dziecka u rodzica. Tutaj ojciec będzie się zajmował dzieckiem cały miesiąc i z tego powodu będzie mu się należała 1/12 kwoty odliczeń.
                        Głupio się rozliczać za kilka dni, ale jeśli chodzi o miesiąc, to wypada o tym porozmawiać.
                        Albo prosto powiedzieć: wybacz Karolu, ale sąd nie rozstrzyga takich kwestii, a mnie się bardzo przydadzą dodatkowe 500 zł na moje wakacje. wink
                        Można też powiedzieć, że już nie będzie ściągać pieniędzy na podręczniki (nie wiem, w jakim wieku jest dziecko) i uważa, że ojciec się dołożył, można coś innego, ale jakoś odnieść się do tego trzeba.
                        • lampka_witoszowska Re: logic 20.06.13, 17:39
                          Altz, założenia są takie przy rozwodach, o ile znam życie, żeby się nei musieć ani spotykać, ani użerać - i alimenty w sytuacjach nagłych a kosztownych powinny wystarczać, chyba, że sa to sytuacje tragicznie kosztowne i konieczne

                          a nie jedno za drugim będzie łaziło z tekstami: a bo w tym miesiącu dziecko u mnie zjadło 5 pajdek chleba z najlepszą szynką parmezańską, co kosztowało.... albo : a bo w tym miesiącu kupiłam podręczniki i piórnik, co daje kwotę dodatkową 1000 zł, bo najpiękniejszy piórnik był na amerykańskim ebayu

                          nie wyobrażam sobie takiego comiesięcznego rozliczania: nie wydałam w tym miesiącu 500 zł z alimentów, tylko 495,34 resztę przelewam z powrotem na Twoje konto... no, sorry, w takie absurdy to się tylko kutwy moga bawić - i najlepiej przy dziekcu albo przez telefon big_grin

                          jakby się ludzie tak potrafili dogadać, to pewnie by się nei rozwodzili, nicht so?
                          może tez dlatego jest tak kwota alimentów ustalana na stałe, żeby się każdy od każdego odpieprzył, tak po prostu, a jak za dużo czy za mało, to się leci do sądu i ma się z głowy
                          • altz Re: logic 26.06.13, 10:29
                            lampka_witoszowska napisała:
                            > założenia są takie przy rozwodach, o ile znam życie, żeby się nei musieć
                            > ani spotykać, ani użerać - i alimenty w sytuacjach nagłych a kosztownych powinn
                            > y wystarczać, chyba, że sa to sytuacje tragicznie kosztowne i konieczne
                            >
                            > a nie jedno za drugim będzie łaziło z tekstami: a bo w tym miesiącu dziecko u m
                            > nie zjadło 5 pajdek chleba z najlepszą szynką parmezańską, co kosztowało.... al
                            > bo : a bo w tym miesiącu kupiłam podręczniki i piórnik, co daje kwotę dodatkową
                            > 1000 zł, bo najpiękniejszy piórnik był na amerykańskim ebayu

                            Widzę, że nie odpisałem. Przeoczyłem.
                            Zgadzam się z Tobą co do zasady, że z byle głupotką nie powinno się sobie głowy zawracać.
                            Tutaj chodziło o to (czego starasz się nie zauważać), że ojciec będzie się zajmował dzieckiem przez pełny miesiąc. W związku z tym, przekonuje mnie stanowisko Tri, że pieniądze powinny iść za dzieckiem, choćby nie wiem jak lubiły zostać z matką. smile
                            Zwrot za wyżywienie się należy i uważam, że proponowana przeze mnie kwota 500 zł jest odpowiednia.
                    • logicman Re: logic 20.06.13, 09:58
                      altz napisał:

                      > A prawdziwa matka bywa, że dzieci nie kocha. To facet jest tym lepszym?

                      Bywa, że nie kocha - zwykle dlatego, że jest osoba dysfunkcyjną, z brakami emocjonalnymi - po prostu nie potrafi kochać w ogóle. Czy taka osoba ma być dla Ciebie wzorem? Żyj po swojemu, nie oglądając się na innych. Bądź lepszy, czemu nie?

                      > Myślę, że żyjesz w innym świecie niż ja. Dlatego Cię nie rozumiem w wielu miejs
                      > cach. Po prostu nie masz problemów finansowych, a większość społeczeństwa ma.

                      OK. Trudna sytuacja finansowa wiele tłumaczy. Zwróć jednak uwagę na to, iż nagminnie opisywane są przypadki nieźle zarabiających ojców, którzy wyliczają każdy grosz wydany na własne dziecko. Z drugiej strony, kobiety czasem wykorzystują swoją uprzywilejowaną pozycję nie bacząc na krzywdę jaką tym wyrządzają dziecku. Nic na to nie poradzisz, taki jest natura ludzka - szczególnie jednostek prymitywnych.
                      To jednak my ponosimy odpowiedzialność za to, że taką kobietę uczyniliśmy matką naszych dzieci. One nie są temu winne. One chcą być kochane i kochać - zarówno mamę jak i tatę.

                      Co do moich finansów - w wyniku rozwodu oddałem większość majątku włączając w to moją własność przedmałżeńską (poza tym, ex nigdy nie pracowała). Mimo to, dopiero teraz czuję się wolnym, szczęśliwym człowiekiem.
                  • fata-m-organa Re: logic 20.06.13, 12:38
                    Tak właśnie powinno być. Tylko dlaczego tak trudno to zrozumieć!? Niestety mój ex ma aktualnie tak rozrośnięte własne ego, że nie dostrzega nic poza własnymi potrzebami. W jego mniemaniu wszystko jest w porządku i dzieci są szczęśliwe bo tak mu wygodniej. Ja będąc z nimi zdecydowanie więcej postrzegam to inaczej. A takie postępowanie ex-a wobec mnie cały czas zaburza poczucie bezpieczeństwa dzieci. Ja jestem ignorowana i lekceważona. Wszelkie ustalenia kiedy będzie po dzieci robi tylko i wyłącznie z dziećmi licząc na to, że dzieci mi to przekażą. Za chwilę są wakacje- oczywiście nie wiem gdzie i kiedy dzieci zabiera. Wiem, że zabiera ich z domu na cały lipiec ale czy wyjeżdżają gdzieś poza miasto, kiedy i na jak długo nie mam pojęcia. I jak mi zakomunikował kiedyś - nie dowiem się. Utrzymuje kontakt z dziećmi, ale jest on bardziej koleżeński. Ja niestety jestem tą wredna mamą od lekcji, zebrań w szkole, lekarzy. Nie umiem zrozumieć dlaczego opiekuńczy i odpowiedzialny ojciec nagle tak się zmienił??? Chyba jednak jest coś w powiedzeniu- "z kim przestajesz takim się stajesz". Mnie naprawdę zależało na POPRAWNYCH stosunkach z uwagi na dobro dzieci. Jego postawa kompletnie mi na to nie pozwala... Skąd bierze się takie chamstwo w ludziach po rozwodzie??? Kiedy przyjeżdżam do niego po dziecko - nawet nie otworzy mi drzwi tylko pokrzykuje do naszej córki tak żebym to słyszała przez drzwi , żeby się zbierała. Zostałam pouczona, że w sprawie dzieci mam się kontaktować z nim w sprawach pilnych sms-em a mniej pilnych e-mailem. Tylko ciekawa jestem jak można w ten sposób wychowywać dzieci. Niby już nic mnie nie zdziwi a jednak ciągle mnie czymś zaskakuje i niestety bardzo negatywnie.
                    • logicman Re: logic 20.06.13, 12:52
                      Z czasem wychodzi prawdziwa natura człowieka. Po rozwodzie widać to wyraźniej, niektórzy dopiero wówczas dostrzegają coś, co dla innych było oczywiste od samego początku. Poza tym, egoiści często są skłonni do małych, chwilowych poświęceń (zamydlając tym oczy) aby osiągnąć zamierzony cel, większą korzyść.
    • kobieta306306 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:04
      a co w sytuacji gdy dziecko będzie cały jeden miesiąc u ojca?
      • chalsia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:06
        > a co w sytuacji gdy dziecko będzie cały jeden miesiąc u ojca?

        poczytaj sobie w archiwum, na ten temat było długo i namiętnie, nie ma co wchodzić w dywagacje, które w tej chwili autorki nie interesują
        • fata-m-organa Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:11
          No właśnie zaraz dzieci będą u niego cały miesiąc. Wiem bo sam to wyartykułował - ze nie rozumie dlaczego w związku z tym mam mi zapłacić alimenty za ten miesiąc. Dlatego boje się, że wystawi mi kolejne rachunki.
          • lampka_witoszowska Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:18
            ma zapłacić alimenty, bo bieżące potrzeby dziecka to nie tylko jedzenie, prąd, woda i gaz, ale tez nowe ubrania, pomalowanie ścian, nowy dywan, łóżko, pralka, remont w domu, w którym mieszkają i większe wydatki jak idą do szkoły - czy wtedy sąd nakazał płacić mu więcej? nie, Ty masz tak zagospodarować kwotę alimentów, żeby sobie z tego zaoszczędzić na wrzesień

            dlaczego się boisz?
          • chalsia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:19
            >Dlatego boje się, że wystawi mi kolejne rachunki.

            skoro tłumaczenia(na piśmie !) nie docierają, to niech sobie wystawia, jak chce, niech Ci odciąga z alimentów, jak chce
            a Ty spokojnie za jakiś czas udasz się do komornika

            dlaczego ma płacic alimenty, jak dzieci są u niego?
            ano dlatego, że alimenty to część ROCZNYCH kosztów utrzymania dzieci, podzielona na 12, a więc przykładowo co miesiąc w kwocie alimentów jest jakaś kwota na zakup np. podręczników do szkoły (a kupuje się je w okresie wakacyjnym), ponadto są tam koszty stałe niezmienne typu np. czynsz

            a ile dostajesz alimentów na każde z dzieci?
            • fata-m-organa Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:21
              Ja to wszystko wiem i już parę razy mu tłumaczyłam, ale niestety nie trafia. A miesięczny przelew łącznej kwoty 2000zł ( po 1000zł na każde dziecko) bardzo go boli.
              • lampka_witoszowska Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:24
                no to co, ze nei trafia? to nie Twój problem, skoro wiesz, że jesteś w porządku - teraz niech mu sąd tłumaczy, jak chłopina potrzebuje, Ty swoje odbębniłaś i po prostu przestań zwracać uwagę na jego żądania
              • tricolour Jeżeli chcesz być uczciwa... 19.06.13, 10:49
                .... to w tym tysiącu na dziecko na pewno jest część choćby na jedzenie. Pewnie wiesz ile to wynosi, bo jakoś kiedyś liczyłaś.

                I skoro dziecko będzie u ojca, to na pewno nie będzie jadło u Ciebie, a na pewno będzie jadło u ojca. Uczciwe zatem by było obniżyć alimenty o to jedzenie, by pieniądze na jedzenie poszły za dzieckiem. jeśli nie pójdą, to zostaną w Twojej kieszeni, a nie o to chodzi. Resztę ( to malowanie ścian, które matki robią pasjami co kwartał) sobie daruj, bo rzeczywiście są koszty stałe.

                PS. Twój wątek to wypisz-wymaluj problem osoby która jęczy bo może będzie musiała sięgnąć do portfela. Jak widzisz, to nie ojcowie są skąpi - to nawet potencjalny płatnik alimentów zaczyna być skąpy.
                • lampka_witoszowska Re: Jeżeli chcesz być uczciwa... 19.06.13, 10:57
                  a dziecko co kwartał jest przez miesiac u ojca? o, to ja nie jestem tak wtajemniczona w częstotliwość wakacji u dzieci autorki wątku - w naszej szkole to ma trwać zwykle 2 miesiące w roku

                  poza malowaniem ścian, naprawami bieżącymi sprzętu jakiegokolwiek, my, mamy czasem kupujemy dziecku ubrania, podręczniki, ksiązki, czasopisma i pełno kompletnie niepotrzebnych rzeczy - bo oczywiście butów ze słomy przez wrodzoną rozrzutność nie pleciemy - ale dlaczego żaden ojciec o to nei poda do sądu (żeby plotła słomiane buty) takiej matki wychowującej również jego dziecko, to cholera wie smile

                  rozmowa nam zbacza, przez głupkowate wtręty o malowaniu co kwartał, kiedy co kwartał dziecko ma wakacje, które spędza u ojca...
                  • tricolour A jedzenie na miesiąc? 19.06.13, 11:00
                    Bo wysmarowałaś trzy akapity o malowaniu, marudząc że malowaniem coś Ci zbacza...
                    • lampka_witoszowska Re: A jedzenie na miesiąc? 19.06.13, 11:03
                      a jak nei wydasz na krewetki w jakimś miesiącu to co? zwrócisz pracodawcy czy kupisz żonie szminkę? wink
                      • tricolour Znów ten kretyński uśmiech... 19.06.13, 11:05
                        ... gdy stanęłaś przed ścianą "trudnego" pytania o jedzenie?

                        No to jak? Co z pieniędzmi na jedzenie dla dziecka gdy dziecko u taty?
                        • chalsia Re: Znów ten kretyński uśmiech... 19.06.13, 11:09
                          > No to jak? Co z pieniędzmi na jedzenie dla dziecka gdy dziecko u taty?

                          opcje są 4:
                          - matka może dać jedzenie dla dziecka na pobyt u ojca
                          - matka może zwrócic część alimentów (mowa o dłuższych pobytach, a nie weekendach - od gości nie pobieramy przecież za gościnę kilkudniową)
                          - ojciec może nie brać dzieci
                          - ojciec może zwrócić się w tej sprawie do sądu
                          • tricolour Opcja druga... 19.06.13, 11:12
                            ... jako najwygodniejsza. Bo pierwsza to kartony wałówki na miesiąc i to suchej wałówki.

                            Matka może czy powinna?
                            • chalsia Re: Opcja druga... 19.06.13, 11:14
                              > Matka może czy powinna?

                              może
                              powinna to by było, gdyby ją sąd do tego zobowiązał w wyroku/orzeczeniu

                              Bo pierwsza to kartony wałówki na miesiąc i to suchej
                              > wałówki.

                              ja tak mam - ze względu na alergię pokarmową dziecka - da się ogarnąć, choć na pewno jest to kłopotliwe
                              • tricolour Nie, Chalsiu... 19.06.13, 11:17
                                ... sąd zobowiązuje, nie mówi co się powinno.

                                "Ja powinienem" to jest mój wewnętrzny imperatyw wynikający z mojej konstrukcji i standardów. Obowiązek sądowy to działanie zewnętrzne i podlegające sankcjom.
                                • chalsia Re: Nie, Chalsiu... 19.06.13, 19:40
                                  tricolour napisał:

                                  "Ja powinienem" to jest mój wewnętrzny imperatyw wynikający z mojej konstrukcji
                                  > i standardów.

                                  zgadzam się

                                  ale za autorkę wątku się nie wypowiem, czy powinna - bo jak sam słusznie zauważyłeś - to jest WEWNĘTRZNY imperatyw

                                  za siebie - nie powinnam - daję wałówkę na wyjazd
                                  • tricolour Ale autorka wątku pyta... 19.06.13, 22:23
                                    ... pyta więc ma wątpliwości i prosi o pomoc w ich rozwianiu.

                                    Więc nie zasłaniajmy się krewetkami, chorymi i żarłocznymi psami tudzież młotkami tylko dajmy rzeczową odpowiedź. Ty teraz ją dałaś: "daję wałówkę na wyjazd". Kupujesz i dajesz. Kupujesz za pieniądze z alimentów oraz za swoje i dajesz ojcu, by miał. I to jest jeden sposób.

                                    Drugi to taki, że za miesiąc wakacji u ojca nie pobieramy alimentów na jedzenie, dokładamy (tak, tak - dokładamy) swoją część jedzeniową i dajemy ojcu kasę do ręki. Pieniądze na jedzenie idą za dzieckiem bez względu gdzie ono przebywa. Że się takie rozwiązanie nie podoba? No nie podoba, bo opiekun musi sięgnąć do portfela także po swoją część jedzeniową, o pobieraniu części alimentów już nie mówię.

                                    Oba rozwiązania są równe co do zasady: jedzenie dziecka idzie za dzieckiem.

                                    PS. Dlaczego jedzenie? Bo to realny wydatek w miejscu pobytu dziecka, spory wydatek i łatwy do ogarnięcia.
                                    • altz Re: Ale autorka wątku pyta... 19.06.13, 23:54
                                      tricolour napisał:
                                      > PS. Dlaczego jedzenie? Bo to realny wydatek w miejscu pobytu dziecka, sp
                                      > ory wydatek i łatwy do ogarnięcia.

                                      Mogłaby oddać te 500 zł na jedzenie dziecka, a patrząc na wysokość alimentów, to może i więcej, bo to jakoś drogie dziecko w utrzymaniu. wink

                                      W innym miejscu na forum przeczytałem, jak banki podchodzą do dzieci i alimentów przy udzielaniu kredytu. Otóż, alimenty nie są traktowane jako dochód, ale dziecko jest traktowane, jakby nie generowało już kosztów. To jak to jest z tymi arkuszami? Grzybkowscy czy Malinowscy? Wszystko to lipa w większości przypadków, skoro banki podejmują takie decyzje, a matki chętnie się na to zgadzają.
                                    • chalsia Re: Ale autorka wątku pyta... 20.06.13, 00:30
                                      > Drugi to taki, że za miesiąc wakacji u ojca nie pobieramy alimentów na jedzenie
                                      > , dokładamy (tak, tak - dokładamy) swoją część jedzeniową i dajemy ojcu kasę do
                                      > ręki.

                                      jak dla mnie to zależy jaki procent kosztów utrzymania dziecka stanowią alimenty

                                      daję wałówkę - na śniadania i kolacje (oraz także zawekowane zupy na krótsze wyjazdy) - ale jak wcześniej wspominałam, moje dziecko ma alergię pokarmową, więc dla jego zdrowia lepiej jeść sprawdzone/bezpieczne produkty (a eks przez to ma łatwiej)
                                      natomiast drugie danie obiadowe jest kosztem eksa
                                      ale alimenty na moje dziecko są mniejsze niż połowa kosztów jego utrzymania

                                      więc dla mnie w sytuacji alimentów < 50% kosztów utrzymania dziecka i przykładowego miesiąca z ojcem, gdy nie daje się jedzenia a w zamian pieniądze na wyżywienie, dołożenie drugiej części kosztów wyżywienia dziecka ze strony matki nie jest OK, bo ona przez pozostałe 11 miesięcy łoży na dziecko więcej niż ojciec. A może być, że nawet oddanie ojcu jego części alimentów nie powinno wchodzić w grę, gdy alimenty stanowią niewielką część kosztów utrzymania dziecka

                                      wiemy jedynie, że dzieci autorki wątku dostają po 1000 zł alimentów, ale nie wiemy jaki % kosztów utrzymania stanowią.
                                      • tricolour I dla mnie to właśnie jest nie do przyjęcia... 20.06.13, 09:13
                                        ... że zamiast mówić konkretnie o części żywieniowej wplatasz w rozmowę już całe alimenty, bo może ojciec nie pokrywa odpowiedniego procentu. W ten sposób daje się rozmowę sprowadzić na bok i może nie trzeba będzie tych nieszczęsnych pieniędzy oddawać... dziecku.

                                        Bo jakby na sprawę krzywo nie patrzeć, to 1000zł z pewnością starczy na wyżywienie dziecka w całości nawet z samych alimentów ojca. Ojciec więc z pewnością pokrywa koszty wyżywienia więc "zwrot" obu części jest jak najbardziej na miejscu. A że może nie pokrywa innych części w odpowiednim procencie? No - może i nie pokrywa, ale i też nie chcemy zwrotu. Tym bardziej, że potrzeby to rzecz umowna i można zawsze wyliczyć większe niż potrzeba. Poza tym dwa tysiące na dwójkę, to o niebo lepiej niż tysiąc na jedno.

                                        Fatamorgana ma wątpliwości, bo sama czuje, że jakoś głupio wziąć alimenty i jednocześnie dziecko dać ojcu na utrzymanie. Ale z jednej strony przyzwoitość, a chęć zysku z drugiej, walczą o opinie forumowiczów. Ty jej mówisz ważną rzecz: dajesz ojcu wałówkę. Niechaj i ona kupi karton za kilka stów.
                        • orangeplus Re: Znów ten kretyński uśmiech... 19.06.13, 13:35
                          tricolour napisał:

                          > No to jak? Co z pieniędzmi na jedzenie dla dziecka gdy dziecko u taty?

                          No jak to co? Jako kochająca, zaradna i przewidująca matka - kupi i zamrozi. Na później big_grin
                        • lampka_witoszowska Re: Tri 19.06.13, 18:30
                          no, nei wiem, dlaczego czepiasz się emotów, może i nie wyglądają na szczególnie inteligentne, niemniej odpowiedzi ci udzieliłam - rozumienie czytanego slowa leży juz po twojej stronie
                          • tricolour Lampko, 20.06.13, 09:16
                            ... nie chodzi o emtikony.

                            Jestem gorącym zwolennikiem poglądu wyrażonego przez mojego profesora Analizy Matematycznej (który zawsze to mówił z szatańskim uśmiechem), że nic tak nie zaciemnia obrazu jak dobrze dobrany przykład.

                            I potem sadził przykład patrząc na nasze rozdziawione, kretyńskie gęby, nic nie rozumiejące.
                            • lampka_witoszowska Re: Lampko, 20.06.13, 09:25
                              w takim razie po raz kolejny uparłes się mnei obrazić

                              nie dasz rady, bo Twoje małe litery w zwrotach kierowanych do ludzi, Twoje komentarze, czy uśmiechy są kretyńskie czy nie - uderzą w Ciebie (no, w końcu w kogoś muszą, skoro zostały wystrzelone, a mnei nei sięgają wink )

                              przykładów nei rozumiesz, przenośni też, masz inne poglądy - i niewiele zwojujemy określeniami "kretyński uśmiech" czy "kretyn" - wczoraj tak Cię nazwałam,a niesłusznie, bo nawet Cię nie znam - za co przepraszam

                              miłego dnia

                              ps. moi profesorowie prezentowali swoje przykłady - jak w życiu - biorąc aparaturę, probówki, odczynniki i pokazując to, o czym mówili
                              • tricolour A ja myślałem, że to ironiczne... 20.06.13, 09:31
                                ... i rzeczywiście pisałem to z uśmieszkiem, Ty zaś odbierasz moje pisanie o sobie samym za atak na Ciebie. Więc rzeczywiście nie dojdziemy do porozumienia.

                                O małych literach się nie wypowiadam, bo nie wiem o co chodzi.

                                Zaś co do przykładów: wzięłaś Ty kiedyś logarytm do ręki?
                                • lampka_witoszowska Re: A ja myślałem, że to ironiczne... 20.06.13, 09:40
                                  przejrzyj swoje wpisy, jak się mocno wściekniesz, to piszesz z małej smile

                                  nie, to o sobie jak piszes,z to ja widzę, kiedy ironizujesz, tu to jest spokój wodza - a logarytm? w znaczeniu suwak? nawet jeśli, to nie pamiętam, ale logarytmy do wszelkich pH, pOH czy innych p - do dziś liczę z tablic, niemniej 20 lat temu już tylko ja to umiałam na roku, więc możesz nei trafić na wielu praktyków smile
                                  • tricolour Logarytm, za Wiki... 20.06.13, 09:48
                                    ... "Logarytm przy podstawie A z liczby B oznacza liczbę, będącą potęgą, do której podstawa A musi być podniesiona, aby dać liczbę B. Tak więc każdy robi przykłady na tym, co ma do dyspozycji i czasem nie da się tego wziąć do ręki.

                                    Może i piszę z małej z wściekłości, ale z reguły piszę z dużej. Nigdy nie wytykałem nikomu, że pisze tylko z małej, czasem z małej, lub z małej w określonych sytuacjach, śledząc te sytuacje, bo to nie ma znaczenia. No chyba, że ma się zajoba na swoim puncie.
                                    • lampka_witoszowska Re: Logarytm, za Wiki... 20.06.13, 15:19
                                      przykro mi, gdy ja uczyłam się podstaw liczenia logarytmów, do głowy mi nei przysżło czytać wikipedii (o ile ona wtedy istniała)

                                      moim zdaniem praktyka jest lepsza

                                      bierzesz podręcznik, czytasz, jak liczyć, albo bierzesz suwak logarytmiczny, i bez zbytniego gmatwania tematu po prostu robisz swoje (ale ja przy okazji mam we krwi żyłkę belfra, który czuje potrzebę być skutecznym, a zbytnie teoretyzowanie prowadzi do jałowości)

                                      zaś suwak logarytmiczny rzeczywiście nazywa się czasem "logarytmem" - i zapewne wtedy da się go wziąć do ręki wink

                                      nie chce mi się szukać wątku z kremem do twarzy, ale chyba tam wrzuciłeś tekst o tym, że jak przestanę Ci odpowiadać, to nie będę musiała się wysilać, by pisać z małej litery smile trzeba ważyć słowa, Tri

                                      żeby moralizować skutecznie, samemu trzeba świecić przykładem, no, nie da się inaczej jeśli człek nei chce ocierać się wiecznie o śmieszność, takie życie i nic nei poradzisz wink
                  • chalsia Re: Jeżeli chcesz być uczciwa... 19.06.13, 11:04
                    > poza malowaniem ścian, naprawami bieżącymi sprzętu jakiegokolwiek, my, mamy cza
                    > sem kupujemy dziecku ubrania, podręczniki, ksiązki, czasopisma i pełno kompletn
                    > ie niepotrzebnych rzeczy - bo oczywiście butów ze słomy przez wrodzoną rozrzutn
                    > ość nie pleciemy - ale dlaczego żaden ojciec o to nei poda do sądu (żeby plotła
                    > słomiane buty) takiej matki wychowującej również jego dziecko, to cholera wie
                    > smile

                    a czy ja w koszty utrzymania dziecka mogę wliczyć koszty zakupu, utrzymania i leczenia psa (który wnosi pozytywy pedagogiczno-wychowawcze),którego dziecko chciało (a ja, jakbym nie miała dziecka, to bym sobie tego psa nie sprawiła)?
                    • chalsia Re: Jeżeli chcesz być uczciwa... 19.06.13, 11:06

                      > a czy ja w koszty utrzymania dziecka mogę wliczyć koszty zakupu, utrzymania i
                      > leczenia psa (który wnosi pozytywy pedagogiczno-wychowawcze),którego dziecko ch
                      > ciało (a ja, jakbym nie miała dziecka, to bym sobie tego psa nie sprawiła)?

                      na dodatek, gdy dziecko wyjeżdża do ojca na weekendy albo wakacje/ferie - to bez psa i wtedy ten pies pozostaje pod moją wyłączną opieką
                      • tricolour A gdy ojciec kupi młotek... 19.06.13, 11:10
                        ... który ma walory edukacyjno-praktyczne, to młotek ma rangę psa?

                        Weź nie kompromituj się, naprawdę masz zasoby na jasne stawianie sprawy.
                        • chalsia młotek nie je i nie choruje 19.06.13, 11:12
                          Ty tez masz zasoby, by zrozumieć różnicę między psem a młotkiem w kontekście potrzeb dziecka
                      • nicol.lublin Re: Jeżeli chcesz być uczciwa... 19.06.13, 15:05
                        moim zdaniem nie, bo pies ten nie jest niezbędny. co innego gdyby dziecko było niepełnosprawne. a psa pewnie fajnie mieć i każde dziecko o tym marzy, ale ty decydujesz czy cię na niego stać czy nie. nie sprowadzajmy wszystkiego do absurdu.
                        i ja uważam, że nawet jeśli dziecko jest przez miesiąc u ojca, to żadnej kasy za jedzenie nikt zwracać nie musi. sąd orzekając o wysokości alimentów wiedział o miesięcznym pobycie u ojca i zapewne to uwzględnił. prezent dla dziecka kupiłabym gdyby to było dla znajomego dziecka, a nie dziecka znajomych exa (wtedy on niech kupuje). za dentystę bym zwróciła, bo to inny kaliber. na bank nie zgodziłabym się na stawianie mnie pod ścianą w stylu "kupiłem to i to, tu jest rachunek, oddaj kasę". w ten sposób ojciec mógłby kupić kompa albo narty i nie zapłacić wcale? takie rzeczy się ustala i gdy jest zgoda, to oboje się składają na coś.
                        • lampka_witoszowska Re: Jeżeli chcesz być uczciwa... 19.06.13, 18:38
                          dla jednego dziecka jest zbędny, dla innego niezbędny - i od tego są rodzice, by znać swoje dziecko i wiedzieć, czy ten pies jest zbędny czy nie...

                          nie da się dopasować każdego dziecka do jakiegoś wymyślonego standardu
              • altz Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 16:28
                fata-m-organa napisała:
                > Ja to wszystko wiem i już parę razy mu tłumaczyłam, ale niestety nie trafia. A
                > miesięczny przelew łącznej kwoty 2000zł ( po 1000zł na każde dziecko) bardzo go
                > boli.

                Ojciec płaci wysokie alimenty i czuje się pokrzywdzony.
                Przesadza z "biletem na basen" i drobiazgami, ale uważam, że warto by było się jakoś rozliczyć za wyjście do dentysty, o ile konieczne jest pójście prywatnie. Z resztą bym nie dyskutował.
                Ktoś kiedyś pisał, że u niego sprawdza się dodatkowe konto, na które rodzice wpłacają taką samą kwotę i z którego płacą grubsze rachunki.
                U mnie jest tak, że oddaję większą część swojej pensji, sam żyję jak dziad, ale już się nie martwię o dodatkowe koszty. Mojego systemu też nie polecam. smile
        • kobieta306306 Chalsia 19.06.13, 10:37
          autorka pisze: "Obawiam się, ze kiedy dzieci będą teraz u niego miesiąc i np. niezbędna będzie wizyta u stomatologa lub inny tego typu wydatek to dostane kolejny rachunek do rozliczenia. Chce postawić jasno warunki"

          zatem chyba wchodze w dywagacje, którymi autorka jest zainteresowana.
          • tricolour Wchodzisz, wcgodzisz w dywagacje... 19.06.13, 10:51
            ... bo matka dostaje co miesiąc pieniądze także na stomatologa, ale nie chce teraz się nimi podzielić z dzieckiem - chce je zatrzymać dla siebie, a za dziecko niech zapłaci - po raz drugi - tatuś... skoro bachor u niego.
            • chalsia Re: Wchodzisz, wcgodzisz w dywagacje... 19.06.13, 10:55

              > ... bo matka dostaje co miesiąc pieniądze także na stomatologa,

              niekoniecznie - jeśli nie były wliczone w koszty utrzymania dziecka w czasie ustalania alimentów, to ich nie dostaje
              ja np. nie mam stomatologa w kosztach utrzymania dziecka
              • tricolour Ale jedzenie wliczone masz, prawda? 19.06.13, 10:57
                To kilkaset złotych miesięcznie, których matka nie wyda. Dlaczego uważasz, że powinna je dostać w całości na dziecko jeśli dziecko będzie u ojca?
            • kobieta306306 Re: Wchodzisz, wcgodzisz w dywagacje... 19.06.13, 10:58
              no właśnie.
              Stomatolog, czy nawet buty, to są wydatki uwzględnione w alimentach.
              Dlaczego ten ojciec ma teraz drugi raz za to płacić i do tego tylko z własnej kieszeni?
              Przeież za chleb i masło normalny człowiek rachunków nie wystawi. Ale w przypadku tzw. grubszych spraw, to jednak bym się dogadała.

              • chalsia Re: Wchodzisz, wcgodzisz w dywagacje... 19.06.13, 11:00
                > Stomatolog,

                z reguły właśnie NIE jest wliczony w alimenty, bo po pierwsze jest NFZ, a po drugie - nawet jak nie NFZ, to najczęściej jako pakiet medyczny z pracy
                • fata-m-organa Re: Wchodzisz, wcgodzisz w dywagacje... 19.06.13, 11:05
                  Drogi Tricolor - ja nie chce pieniędzy. Ja chcę wyjaśnić te kwestie i wiedzieć co mogę a czego nie mogę. Nie rób ze mnie wrednej matki, ex żony która chce jak najwięcej wyciągnąć kasy od biednego exia. Uwierz mi, że daleka jestem od tego. Uważam, że byłam wobec niego bardzo uczciwa- chyba za bardzo bo teraz to on zaczyna mi takie właśnie rachunki podrzucać. Uważam, że z jednej i drugiej strony są jakieś zasady. Kodeks opiekuńczo-wychowawczy jednoznacznie o tym nie mówi, wyrok niestety tez dlatego chciałam się podpytać jak to waszym zdaniem jest.
                  • tricolour Żeby dostać wyrok... 19.06.13, 11:07
                    ... zrobiłaś stosowne wyliczenie potrzeb dziecka. Teraz to dziecko jedzie na miesiąc do ojca i części wydatków nie poniesiesz. Proste jak drut.
              • tricolour Bo Ty chcesz się dogadać... 19.06.13, 11:01
                ... a Fatamorgana chce pieniędzy.

                I stąd róznica.
            • blue_ania37 Re: Wchodzisz, wcgodzisz w dywagacje... 19.06.13, 10:58
              Ja rozumiem partycypację w pobycie miesięcznym dziecka u taty, rozumiem nagłą wizytę u stamotologa, rozumiem, że skoro dziecko mieszka u mnie to u mnie są spodnie, skarpety itp.
              Ale nie wyobrażam sobie zwracania połowy pieniędzy za prezent, za jedzenie które dziecko by jadło u taty.
              Pójdą na pizzę to mam dać 20 zł?
              To by było chore.
              Czy jesli tata kupi dziecku spodnie bo podobały się dziecku to powinnam oddać?
              Dojdziemy do jakiś absurdów.
      • lesnik5 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:40
        To alimenty i tak się należą, bo grabie grabią do siebie, a nie są po to żeby oddawać.

        Logiczne argumenty są zupełnie niewskazane, bo przecież wiadomo o co chodzi.
        • kobieta306306 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:43
          w przypadku gdy wypadnie wizyta u stomatologa, to chyba jednak ojciec może się przynajmniej spytać o kwestię rozliczeniową?

        • fotm Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 11:04
          W tym przypadku to grabie przyszły z rachunkiem za prezent. Zaraz pewnie wpadnie z fakturką za gofra z dżemem. Mi by się zrobiło niedobrze bleeeee...
    • lesnik5 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:42
      Oczywiście że mu się należą.

      Koszty utrzymania dziecka to z jednej strony koszt średnio miesięczny a z drugiej strony, to co wykładasz na to Ty i on. Skoro z jednej strony pokrywa część tych kosztów, to dziwne żeby potem jeszcze raz je pokrywał w formie alimentów, prawda?

      Liczę tylko na logiczne i sensowne komentarze. Głupich i emocjonalnych i tak nie będę czytał.
      • kobieta306306 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:47
        lesnik5 napisał:

        > Oczywiście że mu się należą.
        >
        > Koszty utrzymania dziecka to z jednej strony koszt średnio miesięczny a z drugi
        > ej strony, to co wykładasz na to Ty i on. Skoro z jednej strony pokrywa część t
        > ych kosztów, to dziwne żeby potem jeszcze raz je pokrywał w formie alimentów, p
        > rawda?


        no też tak rozumuję.
        Ale chyba liczy się to co jest w wyroku.
        Tymczasem - gdyby mój były mąż zabrał dzieci na cały miesiąc , to ja spojrzałabym przychylnym okiem na tę sprawę.
        W praktyce nie mam jednak tego "problemu", bo były mąż nie jest zupełnie zaangażowany.
        • lampka_witoszowska Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:49
          rozumiem, że ta wyrozumiałość powinna iść w dwie strony - przy większych wydatkach tata powinien sam z siebie wyłożyć większe pieniądze i wtedy jest po prostu rewelacyjnie smile
          • kobieta306306 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:51
            być może moja postawa wynika z tego, że osobiście doceniłabym tak duży wkład ojca w życie dzieci, jakim jest miesięczny pobyt z nimi.
            • lampka_witoszowska Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 11:05
              a, to możliwe smile
              ja jednak nei zapłaciłabym niemojemu za zaangażowanie, tak jak mi nikt płacić za to nei musi smile
        • lesnik5 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 11:48
          No jeśli argumentem jest to, że tak jest w wyroku to oczywiście ja nie mam lepszych argumentów. Tylko czy to w ogóle jest argument.

          A potem taki "tata" płaci 200 zł alimentów, a mama rozpacza na forum, że w ogóle nie zajmuje się ani nie interesuje się dziećmi. A co on mówi? "A w wyroku nie ma że muszę się zajmować". No i co, ma rację, nie?
      • lampka_witoszowska Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:47
        sam piszesz głupie i emocjonalne, zaczynając od nazwania kobiet grabiami, więc trochę logiki i konsekwencji - to nei jest trudne


        Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
        • lesnik5 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 11:46
          Nie nazywam kobiet grabiami.
    • fotm Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 10:56
      Nie nie nie. To nie Ty masz mieć argumenty, tylko on. To on podważa wyrok sądu. Nie ma prawa niczego odciągać z alimentów. Jak kupi dziecku Mercedesa, bo mu się zamarzy, to też oddasz mu połowę? Ty biegasz do niego z rachunkami za prezenty dla kolegów i lody?
    • mamamalegomisia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 13:56
      Sąd ustalając wysokość obowiązku alimentacyjnego ojca bierze pod uwagę kontakty i to, że w tym czasie ojciec zobowiązany jest do utrzymania dziecka.

      Niedopuszczalne jest potrącanie czegokolwiek z alimentów, nawet jeśli są to faktycznie istniejące wierzytelności (jest w tej sprawie wyrok Sądu Najwyższego).

      Więcej argumentów nie trzeba, jak radzono powyżej nie wchodz w głębsze dyskusje i tłumaczenie się.
      • kobieta306306 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 14:02
        tak, tylko prawdopodobnie, jeśli autorka nie zwróci tych pieniędzy, to ojciec w przyszłości mocno ograniczy kontakt z dzieckiem.
        To jest okropne, ale tak się dzieje. Pytanie, co jest lepsze dla dziecka?
        • blue_ania37 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 14:12
          To jest decyzja tego konkretnego taty.
          Nie rozumiem rozliczania rzeczy które kupuje tata kiedy jest z dzieckiem.
          Jeśli dziecko się przewróci i bedzie tata musiał kupić plaster to mam zwracać?
          A jeśli w alimentach nie mam uwzględnionych nagłych wypadków losowych i nagle muszę jechać z dzieckiem do szpitala i wykupić receptę za 300 zł , to powinnam iść po podwyżkę alimentów? czy żądać połowy?
          Tata się jest lub nie.
          Nie tata będzie wyliczył ilość kilowatów w energii, ilość nie zjedzonych przez dziecka obiadów w szkole i przedszkolach, udowadniał, że skoro ma dziecko we wtorek od 16 do 20 to matka staję się krezusem finansowym nie gotując obiadu i kolacji.
          Każdy zakup skarpet stanie się pretekstem do obniżania alimentów.
          Tata będzie wiedział, że dziecko jada, pija, wywraca się, brudzi, chcę drugiego loda i wylewa wodę za 2 zł prosto do piaskownicy.
          Można się rozwieść i być nadal rodzicem.
          A
          • kobieta306306 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 14:36
            blue_ania37 napisała:
            Można się rozwieść i być nadal rodzicem.


            Aniu, można ale nie wszyscy to potrafią sad
            • blue_ania37 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 15:14
              Wiem Kobietosmile
              Ale nie zamierzam już wariować żeby pan tata chciał być rodzicem.
              Nie można zmusić do miłości ani do odczuwania odpowiedzialności.
              I Im dłużej żyję tym uważam, że jest to racja, ma mama, tata prawo się wymaglować z układów rodzicielskich.
              Nie będę panu tacie oddawać za plaster, ale nie pójdę do sądu, żęby podniósł mi alimenty bo mam recepty na 4 stówy.
              Dzieci rosną, widzą, oceniają.
              Moje dziecko było wczoraj w nowym przedszkolu na dniach otwartych.
              Jednym tchem 6 latek powiedział, fajnie tu jest, pani dyrektor ja do grupy 3 i musiałem się przeprowadzić bo mój tata mnie nie chce.
              Torebka mi wypadła, ale nie komentuję ani nie podpytuję.
              On odmawia rozmowy na ten temat, a ja czekam.
              Może tata pójść o obniżenie alimentów, albo przedstawiać paragony zakupów zabawek, chociaż chyba nie zabawek dla tego dziecka.
              Nie uzdrowię świata, nie zmienię ani matek ani ojców, są takie dziewczyny, że zapisują dziecko przed sprawą o alimenty na wiele zajęć, są ojcowie, co ukrywają dochody.
              Nie moja bajka, nie nadaję się do tego.
              Żyję, kupuję coraz tańsze truskawki i groszek.
              Robię dżem z własnych poziomek.
              Jeżeli mój eksior zechce obniżenia alimentów o cenę taniejących truskawek to mu nie zabronięsmile
              Nie nadaje się do paragonów i zbierania faktur.
              Myślę, że oszczędzam na alimentach, moje dziecko od pół roku nie było u fryzjera, zapuszcza włosy, to jest argument który warto wykorzystać, zaoszczędziłam 30 zł.
              Rodzic nie wariuję, rodzic wie, co potrzebuje dziecko.
        • koronka2012 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 20:56
          kobieta306306 napisała:

          > tak, tylko prawdopodobnie, jeśli autorka nie zwróci tych pieniędzy, to ojciec w
          > przyszłości mocno ograniczy kontakt z dzieckiem.

          Jeśli ograniczy to nie z powodu wydatków na gofra, zapewniam cię. Ograniczyłby niezależnie od wszystkiego. Jeśli mu na dzieciach zależy - nie ograniczyłby go w żadnym wypadku

          > To jest okropne, ale tak się dzieje. Pytanie, co jest lepsze dla dziecka?

          To jest bzdura wierutna, że brak zainteresowania dziećmi jest powiązany z alimentami. Zapomniałabyś o własnym dziecku bo za dużo cię kosztuje?
      • nowel1 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 14:08
        > Sąd ustalając wysokość obowiązku alimentacyjnego ojca bierze pod uwagę kontakty
        > i to, że w tym czasie ojciec zobowiązany jest do utrzymania dziecka.
        >
        > Niedopuszczalne jest potrącanie czegokolwiek z alimentów, nawet jeśli są to fak
        > tycznie istniejące wierzytelności (jest w tej sprawie wyrok Sądu Najwyższego).
        >
        > Więcej argumentów nie trzeba, jak radzono powyżej nie wchodz w głębsze dyskusje
        > i tłumaczenie się.

        Otóż to.
        Niektórzy próbują sprowadzić dyskusję do absurdu, nie wiem tylko, po co.
        Żenujące teksty o potrącaniu z alimentów jedzenia dziecka u ojca.... czytać hadko.
      • lesnik5 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 14:58
        mamamalegomisia napisała:

        > Sąd ustalając wysokość obowiązku alimentacyjnego ojca bierze pod uwagę kontakty
        > i to, że w tym czasie ojciec zobowiązany jest do utrzymania dziecka.

        No właśnie i jak są już te kontakty, to matka powinna zawozić dziecko do ojca na swój koszt, ojciec odbierać dziecko od matki na swój koszt, czy powinni spotykać się po środku drogi na stacji benzynowej, lub też jeszcze jakoś inaczej?

        Co mówi Sąd Najwyższy na ten temat?
        • nowel1 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 15:28
          Sąd Najwyższy, jak rozumiem, rozstrzyga kwestie podniesione jako sporne.

          A w normalnym życiu zakładam,, że oboje rodzice kochają swoje dziecko i brzydzi ich rozliczanie każdej złotówki na nie wydanej oraz przyklepywanie tego przez sąd.

          Odliczanie od alimentów kwoty wydanej przez ojca na jedzenie dla dziecka uważam za tak samo żenujące, jak zwracanie sie przez matkę stale opiekującą się dzieckiem do ojca o zwrot - np. - dodatkowego wyjścia do kina albo kosztu nieplanowanego opakowania leków - bo nie uwzględniono ich w wyliczeniu alimentów.
          O czym w ogóle ta rozmowa? Jak można bez poczucia obciachu w ogóle zanurzać się w tego typu rozważania??
          • lesnik5 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 15:55
            Rozmowa ogólnie jest o poziomie absurdu który można osiągnąć, bo granicę absurdu rozmowa ta przekroczyła już jakiś czas temu.

            I o ile żenujący jest ojciec który chce potrącać matce z alimentów pieniądze które wydał na lody dla dziecka, o tyle nie mniej żenująca jest matka, która życzy sobie alimentów, za miesiąc który dziecko cały spędziło u ojca. A argumentacja "bo Sund tak napisał w wyroku i już", to za przeproszeniem żadna argumentacja.
            • natka-2003 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 16:32
              czytając to wszystko też się cieszę, że nigdy od mojego eks nie usłyszałam słowa o jakimkolwiek zwrocie kosztów... ciekawe czy wyjeżdżając z dzieckiem na 2 tyg zmniejszy alimenty o połowę? to pierwsze takie wakacje...
              BTW te alimenty są bardzo niskie, ale dla dobrego kontaktu córki z tatą nie chcę się o to kłócić, czasu spędzanego razem nie da się przeliczyć na pieniądze i widują się, kiedy chcą, bez sztywnych ustaleń, myślę, że to jest mojemu dziecku potrzebne...
              (choć gdybym miała po takich spotkaniach dostawać rachunki to pewnie inaczej bym tu pisała...)
            • nowel1 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 16:36
              lesnik5 napisał:

              >
              > I o ile żenujący jest ojciec który chce potrącać matce z alimentów pieniądze kt
              > óre wydał na lody dla dziecka, o tyle nie mniej żenująca jest matka, która życz
              > y sobie alimentów, za miesiąc który dziecko cały spędziło u ojca. A argumentacj
              > a "bo Sund tak napisał w wyroku i już", to za przeproszeniem żadna argumentacja

              Nie zgadzam się z Tobą.
              Koszty utrzymania dziecka to nie tylko jedzenie, co napisano już wielokrotnie.
              Ja nie zwracam się do eksa po refundację nowego zestawu do nurkowania albo płyty, której syn zapragnął, nie mówiąc już o koncercie czy teatrze; zatem oczekuję od niego, jako od przyzwoitego człowieka, że nie będzie robił cyrków z alimentami, które zgodnie z prawem ma płacić co miesiąc.
              I nie robi cyrków. Nie dlatego, że kiedykolwiek straszyłam go komornikiem, ale być może dlatego, że nigdy nie szarpię go o ekstra koszty, no i przede wszystkim dlatego, że jest przyzwoitym, kochającym syna człowiekiem.
              • blue_ania37 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 16:47
                nowel napisał:
                i przede wszystkim dlatego, że jest przyzwoitym, kochającym syna człowiekiem.


                I tylko tego zazdrościć i do tego starać się dorównać.
                Nie lody na dziecko, ani nowe papcie, czy plaster.
                Przyzwoity człowiek wie, że dziecko ma swoje prawa.
                I je rozumiem.
                Nowel zazdroszczę naprawdę.
                • lampka_witoszowska Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 18:50
                  właśnie

                  do tego przykro czytać, że ojcowie nie utrzymują kontaktu z dziećmi po rozwodzie, ale równie przykro i z niesmakiem czytać, że ojciec kocha dziecko przeogromnie, ale zajmują go głównie dywagacje nad tym, jak złą i na pewno pazerną jest matka jego dziecka, która to dziecko wychowuje

                  ciekawe, czy ci sami ojcowie równie dobrze - jak ocenić obcą już kobietę jako złego człowieka czy grabie - potrafiliby powiedzieć, co ostatnio ucieszyło czy zasmuciło ich ukochane dziecko/dzieci
            • koronka2012 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 21:01
              lesnik5 napisał:

              > I o ile żenujący jest ojciec który chce potrącać matce z alimentów pieniądze kt
              > óre wydał na lody dla dziecka, o tyle nie mniej żenująca jest matka, która życz
              > y sobie alimentów, za miesiąc który dziecko cały spędziło u ojca.

              Co tam sąd i prawo, skoro bardziej sensowna jest argumentacja "lesnik5 uwaza inaczej"
              Przyjmij do wiadomości że przeciętne alimenty dalekie są od połowy kosztów utrzymania dziecka, może to ci wyjaśni dlaczego nie tylko prawnie ale i moralnie są należne


              • tautschinsky Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 21:09
                koronka2012 napisała:

                > Przyjmij do wiadomości że przeciętne alimenty dalekie są od połowy kosztów utrz
                > ymania dziecka


                Kolejny raz wychodzi szydło z wora! big_grin A co by to było, gdyby to ojcu
                przyznano teraz opiekę nad dziećmi a matkę zobowiązano by do płacenia
                alimentów! Wtedy by się okazało, że dziecko może się żywić powietrzem,
                chodzić w jednych butach okrągły rok ile się da, prywatne szkoły to fanaberie itd. Ile to już tak razy było...

                Już takie wątki były. Error, ile tobie matka płaci na córkę alimentów? Z tego co pamiętam, jest prawnikiem, mieszka w Warszawie, więc ma "możliwości zarobkowe" i czas, by pracować jak trzeba i na trzy etaty, robić kolejne kwalifikacje, bo nie ma na głowie dziecka pożerające czas i nerwy, które kobiety tak pochłaniają, że z tego powodu nie robią karier i nie tłuką dziesiątków tysięcy na miesiąc.

                Jestem naprawdę ciekawe, a takich tu niewiele na forum, o ile są w ogóle, jak to wygląda od drugiej strony - kiedy to ojcu matka płaci alimenty na rzecz dziecka.
                • yoma Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 20.06.13, 09:16
                  A co konkretnie chcesz wiedzieć, drogi Tau?
                • brzy_twa1 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 26.06.13, 10:06
                  Jak wtedy jest...
                  U nas a raczej może bardziej u mojego męża właśnie taka sytuacja była.
                  Opisze:
                  Mąz rozstał się z ex kiedy dziecko miało rok. Rozwód bez orzekania o winie, alimenty dla ojca, wszytko na jednej rozprawie. Od tego czasu mąż planowo zajmował sie córką 16 dni każdego miesiąca, a do tego dochodza jeszcze dni kiedy ex dzwoniła i pytała "czy mógł by się zając młoda bo ona cos musi albo gdzieś idzie" więc wychodzi często, że zajmuje się nią dużo więcej niż te 16 dni. Opieka 50/50. Matka nie była i nie jest w stanie zajmowac się dzieckiem więcej ponieważ pracuje. Do 10 każdego miesiąca mąz przesyłał alimenty w wysokości 500zł matce na konto. Wychodziło, że dziecko męża było u nas pól, a częściej ponad pół miesiąca. Dodam odrazu że młoda nie przychodziła do nas na pare godzin tylko normalnie u nas mieszkała, spała, jadła, miała swoje ubranie które kupowaliśmy, książki, zabawki, odwoziliśmy, przywoziliśmy ze szkoły, mąz chodzil po lekarzach, dentystach itd jeśli trzeba było. Miała swój pokój, pomijam juz media, czynsz i wszytko inne które płacimy dokładnie tak samo jak jej matka. Kiedy zaczeła chodzić do szkoły regularnie kupowaliśmy jej część książek, robilismy opłaty w szkole za rózne rzeczy, płacilismy za zajęcia dodatkowe. Matka regularnie wysyłała do nas córke, żeby nam powiedzieła ż e potrzebuje pieniędzy na coś tam albo do szkoły itd. utrzymywaliśmy dziecko męza u siebie ponad pól miesiąca i mąz płacił jeszcze alimenty (pisze my, ponieważ mamy wspólna kase i to nasz wspólny budżet). Oczywiście regularnie słysząć przy tym jak żałosnym i beznadziejnym ojcem jest, tatusiem od siedmiu boleści płacąc na dziecko tylko 500zł. Byla rozprawa w sądzie o uznanie opieki naprzemiennej skoro od początku ona tak wygląda ale matka się nie zgodziła na to. Więc sąd nic nie zmienił. Córka M coraz częściej u nas bywała i któregoś dnia powiedziała że chcialaby z nami mieszkać. Mąz wystąpił wtedy do sądu o zmiane wyroku i przyznanie mu opieki nad dzieckikiem. Oczywiście zaczeła sie walka, matka się niezgadzała, wkroczył RODOK. W końcu sąd przyznał opieke mężowi, córka mieszka z nami, a matka płaci na nią takie same alimenty które M przez lata płacił jeje (500zł) ..i co...teraz okazuje sie, że M zdziera z niej kase bo skoro ona zajmuje się dzieckiem te 10-13 dni w miesiącu to je utrzymuje i jakim prawem ona ma płacić na dziecko skoro M nie zajmujemy sie nią cały miesiąc. Przez te dni to ona dziecko utrzymuje. Ze dziecko tyle niepotrzebuje wcale. Teraz chce zwrotu pieniędzy za droższe rzeczy. Oczywiście niedokład asie do książek bo sa alimenty, kiedy trzeba iść do dentysty to zawsze nie może wtedy kiedy jest wizyta.

                  Niestety drogie Panie ale kiedy staniecie po drugiej stronie bartkady to zmienia sie punkt widzenia. Jako osoba która stała przy boku człowieka, który był po obydwu stronach wiem jak bardzo wasz punkt widzenia sie zmienia, kiedy to wy musicie 500zł dać drugiej osobie nawe na własne dziecko. Oj wtedy nagle okazuje sie, że jest cięzko i dziecko wcale tyle nie potrzebuje. Nagle te 500zł to ogromna i wygórowan kwota mimo, że przedtem była marna i śmieszna, żenująca. Nagle okazuje sie skoro są grubsze wydatki to fajnie było by sie podzielic po połowie, a te 500zł alimentów na wszytko wystarczaja, a i jeszcze pewnie były mąz z obecna żona sobie za reszte na piwo chodza albo jak to częsciej bywa utrzymuja za nie swoje dziecko.

                  Sama w rodzinie mam podobna sytuacje, aż wstyd przyznać bo tak zachowuje się moja własna siostra. Ściąga z faceta ile sie da. Gdy zajmuje sie dzieckiem to źle, zawsze znajdzie się powod do awantury i najeżdzania na niego, gdy zajmuje się dzieckiem mniej też źle bo sie nie interesuje. Ojciec kocha syna i stara się bardzo ale z każdej strony moja siostra mu utrudnia. W szkole zrobiła z byłego męza potwora, dyrektorka, wychowawczyni na sam jego widok się jeżą mimo, że znaja tylko jej wersje. Do nas ortwarcie mówi, że za to że się z nia rozwiół nie da mu zyć. A w rzeczywistości każdy podziwał go że tyle z nia wytrzymywał i jeszcze prosił żeby poszła z nim na terapie. Niestety obawiam się, większośc kobiet po rozwodach tak się zaczyna zachowywać. Niezależnie co i jak ojciec dziecka zrobi zawsze będzie źle albo za mało i zawsze będzie beznadziejny.
                  • chalsia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 26.06.13, 10:20
                    > Niestety drogie Panie ale kiedy staniecie po drugiej stronie bartkady to zmieni
                    > a sie punkt widzenia. Jako osoba która stała przy boku człowieka, który był po
                    > obydwu stronach wiem jak bardzo wasz punkt widzenia sie zmienia, kiedy to wy mu
                    > sicie 500zł dać drugiej osobie nawe na własne dziecko

                    > zcze prosił żeby poszła z nim na terapie. Niestety obawiam się, większośc kobi
                    > et po rozwodach tak się zaczyna zachowywać
                    . Niezależnie co i jak ojciec dziecka
                    > zrobi zawsze będzie źle albo za mało i zawsze będzie beznadziejny.

                    nie masz podstaw do stosowania wielkich kwantyfikatorów

                    mozna powiedzieć, że "wiele", "dość często"

                    ludzie dzielą się na ludzi i taborety - nie ma natomiast dokładnych danych o liczebności obu grup, można jedynie podejrzewać, że zgodnie z krzywą Gaussa, taboretów jest mniej
                  • altz Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 26.06.13, 10:37
                    brzy_twa1 napisał(a):
                    > Niestety drogie Panie ale kiedy staniecie po drugiej stronie bartkady to zmieni
                    > a sie punkt widzenia.
                    Różnie bywa, ale uważam, że ludzie są dość podobni, niezależnie od płci.
                    Potrafią być altruistami, ale zazwyczaj są egoistami i starają się jakoś wygodnie umieścić w swoim grajdołku.
                    Jeśli mają być dobrzy, to coś za to powinni dostać, mieć z tego przyjemność, choćby dzieci na co dzień.

                    U mnie też było może nie identycznie, ale ciekawie.
                    Była żona wychodziła z inicjatywami, którym można tylko przyklasnąć.
                    Jak przyszło co do czego, woda w usta i nie było czegoś takiego, widocznie przeliczyła skrupulatnie pieniądze. Ja nie jestem z tych, co się dopytują. Nie chcesz, to trudno, dam sobie radę i chociaż nie będę utrudniał, jeśli nie mogę pomóc. Dobra pani, jednym słowem. smile
              • lesnik5 Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 23:48

                >
                > Co tam sąd i prawo, skoro bardziej sensowna jest argumentacja "lesnik5 uwaza in
                > aczej"

                Mogę to uważam, dziękuję.
        • chalsia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 19:26
          >
          > No właśnie i jak są już te kontakty, to matka powinna zawozić dziecko do ojca n
          > a swój koszt, ojciec odbierać dziecko od matki na swój koszt, czy powinni spoty
          > kać się po środku drogi na stacji benzynowej, lub też jeszcze jakoś inaczej?
          >

          co mówi Sąd Najwyższy, to nie wiem, ale w moim orzeczeniu o kontaktach jasno stoi, że ojciec odbiera dziecko z domu i je odwozi do domu
          • jan50plus Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 19:32
            chalsia napisała:

            > >
            > > No właśnie i jak są już te kontakty, to matka powinna zawozić dziecko do
            > ojca n
            > > a swój koszt, ojciec odbierać dziecko od matki na swój koszt, czy powinni
            > spoty
            > > kać się po środku drogi na stacji benzynowej, lub też jeszcze jakoś inacz
            > ej?
            > >
            >
            > co mówi Sąd Najwyższy, to nie wiem, ale w moim orzeczeniu o kontaktach jasno st
            > oi, że ojciec odbiera dziecko z domu i je odwozi do domu
            Sprawa jest prosta. Masz zasądzone alimenty. Zobowiązany nie wpłaci w terminie to idz do komornika. Komornik już będzie wiedział co z tym zrobić.Drobne zakupy dla dzieci (lody, książki itd) nie wliczają się do alimentów.Grubsze też nie - to Ty decydujesz na co wydać zasądzone alimenty
          • chalsia Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 19.06.13, 19:36
            > co mówi Sąd Najwyższy, to nie wiem, ale w moim orzeczeniu o kontaktach jasno st
            > oi, że ojciec odbiera dziecko z domu i je odwozi do domu

            oczywiście bywało też inaczej - ale - albo mi akurat pasowało odwieźć/przywieźć, albo była jakaś awaryjna sytuacja ze strony eks

            ps. i tak - jeśli to ja odwoziłam/odbierałam dziecko to spotykaliśmy się na przysłowiowej stacji benzynowej w połowie drogi - eks nie chce bym wiedziała, gdzie mieszka
    • a1ma Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 11.07.13, 18:15
      Nie. Nic nie musisz, a nawet nie powinnaś zwracać.

      Bo sąd, ustalając wysokość alimentów brał przecież pod uwagę wymiar opieki, które każde z Was sprawuje, a więc jeśli dziecko jest z ojcem przez jeden miesiąc w roku, to do wyliczeń przyjęto 11x koszt miesięcznego wyżywienia i podzielono na 12. A więc jedzenie i inne bieżące koszty, przypadające na ten jeden miesiąc NIE SĄ uwzględnione w alimentach. Nie masz więc czego zwracać.
      • altz Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 11.07.13, 19:57
        a1ma napisała:
        > Bo sąd, ustalając wysokość alimentów brał przecież pod uwagę wymiar opieki, któ
        > re każde z Was sprawuje

        Zaraz padnę ze śmiechu. Sąd bolała głowa, miał dzieci chore, może miał okres i chciał szybciutko skończyć, więc coś tam powiedział i kazał zapisać, potem miał jeszcze 10 innych spraw i szybciutko udał się do domu. big_grin
        Sąd to nie biegły, nie musi być dokładny. wink
        Gdyby pojawiły się jakieś zwyczajne potrzeby, to zaraz by się okazało, że jednak konkretnie tego sąd nie uwzględnił i ze strony taty należy się dopłata. big_grin
        • fata-m-organa Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 12.07.13, 09:16
          To może uściślę - z moim ex a nadal ojcem dzieci spisaliśmy "plan wychowawczy" i sam w pełni świadomie zobowiązał się do płacenia takiej kwoty alimentów CO MIESIĄC. Różne zastrzeżenia zrobiliśmy, ale kwota alimentów została ustalono przez niego i przeze mnie. W trakcie sprawy rozwodowej Sąd zapytał nas czy podtrzymujemy ustalenia zapisane w planie wychowawczym i oboje zgodnie to potwierdziliśmy. Tak więc nie był to wymysł Sądu mającego PMS czy inne przypadłości.
          • a1ma Re: Kontakty ojca z dziecmi a finanse 14.07.13, 22:48
            No to masz swoją odpowiedz wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka