Dodaj do ulubionych

decyzja zapadła-rozwód

13.08.13, 12:48
właśnie jestem po rozmowie z moim mężem, nie ma juz co ratowac, nie umiemy byc razem. Teraz muszę znaleźc mieszkanie, zabrac wszystkie swoje rzeczy i próbowac żyć. Samiutka, do nikogo juz sie nie przytule, tego boje sie najbardziej.
Obserwuj wątek
    • kobieta306306 Re: decyzja zapadła-rozwód 13.08.13, 13:11
      sok.z.truskawek napisała:
      Samiutka, do nikogo juz sie nie przytule, tego boje sie najbardziej.


      no, to akurat pikuś, w porównaniu z resztą czekających Cię atrakcji.
    • sitniczek Re: decyzja zapadła-rozwód 13.08.13, 14:00
      A tam, weź miśka, poduchę, kołderkę i się przytul do nich.. Przeżyjesz... To jest najmniejszy pikuś w tej historii.. Jeszcze Ci się obrzydzi przytulanie. Do niego zwłaszcza
    • sok.z.truskawek Re: decyzja zapadła-rozwód 13.08.13, 14:30
      Mam nadzieje,ze obejdzie sie bez atrakcji nie mamy dzieci, wspólnego jakiegos wielkiego majątku (dom jest jego rodziców, wiec nic mi do niego), a jego picia nie zamierzam wyciągac. moze zle nie bedzie.
      • tautschinsky Re: decyzja zapadła-rozwód 14.08.13, 14:40
        sok.z.truskawek napisała:

        > wspólnego jakiegos w
        > ielkiego majątku (dom jest jego rodziców, wiec nic mi do niego), a jego picia n
        > ie zamierzam wyciągac. moze zle nie bedzie.


        Nie pytana sama wyciągasz dom, którego nie da się podzielić, bo to jego rodziców
        (łezka...), napomykasz o jego nałogu w nadziei, że któraś z forumowych ciotek
        podrzuci myśl: rozwód z jego winy i alimenty od niego! A co?! Nie można!?! Nie będzie tak, że z niczym wyjdę. Ja od siebie: na odchodne zajdź z nim w ciążę, najlepiej by było taką składającą się z pięciu pociech na raz - urządzisz pijanicę i
        dziadygę na amen, może nawet dom po prawie już byłych teściach przypadnie tobie,
        bo przecież matki z piątką przychówku nie ruszą! big_grin
        • sok.z.truskawek Re: decyzja zapadła-rozwód 14.08.13, 14:52
          Ale głupek z Ciebie. zapraszam na forum 'nikt mnie nie lubi to podowalalm w necie".
          Gdzie napisałam, ze chce alimenty od niego czy dom? Dzieci nie chciałam, bo z nieodpowiedzialnym człowiekiem nie mądre byłoby to. I wiedz, ze nie kazda odchodzaca kobieta, to jakas jedza czyhająca na kase meża.
          • 1fiolet Re: decyzja zapadła-rozwód 14.08.13, 16:39
            To jest forum ludzi poturbowanych..płci obojga...nie jestem piewcą wyższości kobiet nad meżczyznami, znam wiele beznadziejnych żon, które dały swoim mężom mocno w kość. Chciałam obudzić w naszej truskaweczce wolę walki o siebie, swoją godność, atrakcyjność i kobiecość..przestrzec przed pokusą zapalczywego i histerycznego zakończenia nieudanego małżeństwa. Jakbym nie wierzyła w meżczyzn nie wyszłabym 2gi raz za mąż...synka mam nadzieję wychować na dobrego człowieka ale jakby co nie pozwolę mu patrzeć jak tata poniewiera mamą...
        • 1fiolet kubeł zimnej wody 14.08.13, 15:06
          Kochana głowa mocno do gory, ani jednej łzy, nie wart nawet smutnego spojrzenia!!
          Pamiętaj o tym że gdy Ty będziesz płakać w poduszkę i rozpamiętywać stare chwile on będzie bzykał inną..to nie żart..takie jest życie...może już dzisiejszej nocy..
          Mój były kilka tygodni po tym jak go poprosiłam o rozwód zrobił dziecko jakiejś przygodnej lasce...dowiedziałam się tego już po rozwodzie od jego mamusi, dumnie prezentującej mi zdjęcie wnuka...ta sama której się wypłakiwałam że małżeństwo mi się sypie bo jej synuś nie chce mieć dzieci...tak Kochana... złożyłam papiery rozwodowe bo mąż chrobliwie nie chciał mieć dzieci...załamała mnie ta wiadomość..
          dziś mam nowego, ciepłego męża, po kilku poronieniach spodziewam się mojego upragnionego dziecka...jestem szczęśliwa...ale lekcję odrobiłam...nigdy, przenigdy nie płacz z powodu męzczyzny, nigdy..żaden nie jest tego wart!
          Wyjdz z tego związku silniejsza i mądrzejsza, z klasą, elegancko posprzątaj, bez brudów i szarpania, Twoje zdrowie nie jest tego warte...dbaj o siebie, inwestuj w siebie...nie popełniaj starych błędów!!!
          Trzymam za Ciebie kciuki smile
          • sok.z.truskawek Re: kubeł zimnej wody 14.08.13, 15:15
            dzięki 1filet
            jestem na etapie wyprowadzki, szukam jakiejs kawalerki, ale jak sie okazuje nie takie to latwe znależc mao dołujące mieszkanie za rozsadna cene, ale musze , dam rade. dziękuje jeszcze raz.
          • nowel1 Re: kubeł zimnej wody 14.08.13, 15:15
            1fiolet napisała:


            > dziś mam nowego, ciepłego męża, po kilku poronieniach spodziewam się mojego upr
            > agnionego dziecka...jestem szczęśliwa...ale lekcję odrobiłam...nigdy, przenigdy
            > nie płacz z powodu męzczyzny, nigdy..żaden nie jest tego wart!

            Nowy ciepły, w razie czego ( nie życzę oczywiście), też nie będzie wart?
            • 1fiolet Re: kubeł zimnej wody 14.08.13, 15:49
              Obym nigdy nie musiała się nad tym zastanawiać...ale jeśli będzie taka potrzeba, ubiorę najlepszą sukienkę, zrobię staranny makijaż, założę szpilki, wezmę Maleństwo pod pachę i choćbym miała się wypierdzielić na schodach...odejdę..
              • tricolour A synek też nie będzie wart? 14.08.13, 16:18
                Wszakz synków biorą się mężowie.
                • molly_wither Re: A synek też nie będzie wart? 14.08.13, 17:26
                  Sa rozni synkowiei i rozni mezowie.
                  tricolour napisał:

                  > Wszakz synków biorą się mężowie.
        • kami_hope Re: decyzja zapadła-rozwód 15.08.13, 00:44
          Taut, to ze obsesje masz to juz zauwazylam. Ale nad paranoja juz radzilabym sie zastanowic. Nie odbieraj tego jako zarzut czy atak, rade - po prostu - o skonsultowanie sie z psychiatra (serio! nie jest z Toba najlepiej). Pozdrawiam.
    • molly_wither spokojnie, to tylko facet! 14.08.13, 17:25
      Nie bog,nie archaniol, nie borowik w lesie tylko zwykly samiec.
      Masz problem z poczuciem wartosci i na tym sie skup.
      • potwor_z_piccadilly Re: spokojnie, to tylko facet! 14.08.13, 18:55
        molly_wither napisał(a):

        > Nie bog,nie archaniol, nie borowik w lesie tylko zwykly samiec.

        Odczep się od samców, dobra ?
        Prawdziwy samiec, to kobietom dolewa wina, a mniejszość - mieniących się samcami obsrajnogów, stoi obok nie wiadomo po co.
        • molly_wither Re: spokojnie, to tylko facet! 14.08.13, 20:12
          To dolej,bo zem niedopita.

          potwor_z_piccadilly napisał:

          > molly_wither napisał(a):
          >
          > > Nie bog,nie archaniol, nie borowik w lesie tylko zwykly samiec.
          >
          > Odczep się od samców, dobra ?
          > Prawdziwy samiec, to kobietom dolewa wina, a mniejszość - mieniących się samcam
          > i obsrajnogów, stoi obok nie wiadomo po co.
          • potwor_z_piccadilly Re: spokojnie, to tylko facet! 14.08.13, 21:43
            molly_wither napisał(a):

            > To dolej,bo zem niedopita.

            Widocznie podczaszych kiepskich wybierałaś.
            Na mnie nie licz.
            Zatrudniony już jestem, a że pracodawca dobry, to zmieniać go nie mam zamiaru.


    • kami_hope Re: decyzja zapadła-rozwód 15.08.13, 00:53
      To do dziela!!! Wszystko sie ulozy!!
      Na zimne lozko dobry elektryczny koc, a za kochanka moze posluzyc wibrator. Wino i fajny film, aromatyczne foot spa, telefon pod reka na pogaduchy z przyjaciolka, etc. Poboli... wiadomo... poplaczesz... Jak juz wyplaczesz, i zaczniesz sie plakaniem nudzic, to wynurzysz sie ze swojej norki i .... znajdziesz sobie kogos do przytulania smile
    • sama_niekochana Re: decyzja zapadła-rozwód 16.08.13, 16:43
      Witaj!
      Bardzo mi przykro, przechodzę przez to samo, tzn. mój (jeszcze) mąż nie widzi nic złego w upijaniu się do nieprzytomności i bajerowaniu w takim stanie różnych panien. Mnie już przestało obchodzić czy on wie, czy nie wie co robi i właśnie pisze pozew o rozwód. Bez orzekania o winie, bez wyciągania jakichkolwiek brudów (już i tak czuje się dostatecznie "opluta" po przeczytaniu, że kocha inną nad życie, że tylko o niej myśli przez całe nasze małżeństwo (4 LATA!) itp. itd. Chcę to zakończyć teraz! już!! natychmiast!!! No właśnie... Od czego zacząć ten bój o święty spokój? Od razu składać pozew czy może szukać adwokata? Nie powinien robić problemów - wczoraj pisał z laską i planował z nią ślub i dzieci (żenada), ale czy coś mu nie odpalmi to nie wiem. Na trzeźwo jest naprawdę dobrym człowiekiem, tylko że ja już mam dość takiej huśtawki!!!
      • sok.z.truskawek Re: decyzja zapadła-rozwód 19.08.13, 10:31
        mój nie wiem czy ma kogos czy nie, wiem napewno ze nie chce wiedziec. Ta huśtawka nastrojów miedzy jego trzeźwościa a upijaniem sie, powoduje, ze potrzebuje sama pomocy psychologa. Czuje stres kiedy nie ma go w domu, nie wiem o której przyjdzie , ale nie wczesniej niz o 3, tak miedzy 3 a 5 to jego czas. boje sie ze zacznie sie gadka bez sensu i obwinianie. czuje jak boli mnie brzuch kiedy oczekuje jego powrotu. Jestem kłebkiem nerwów nienawidze dni wolnych, bo wtedy mąż "idzie w teren", a potem mówi ze ja go nie rozumiem i on potrzebuje tych wyjsc. Czuje sie jak nic nie warta przeszkoga w jego szczesciu.
        • sama_niekochana Re: decyzja zapadła-rozwód 19.08.13, 17:18
          Czytając Ciebie, widzę siebie. Mam dokładnie to samo, tylko mój "wybywa" na kilka dni (mieszkamy u mnie). Czas "wolny ode mnie" spędza np. u rodziców, którzy go zawsze przygarną, bo przecież to normalne, że chłopak chce się napić, a ja jestem wstrętną zołzom, że nie potrafię zrozumieć i dać mu się wybawić; mówił innej, że ją kocha, to przecież taki żarcik - po prostu 100% zrozumienia dla jego wybryków. Oczywiście na początku zatrzymywałam go w domu, ale kończyło się to tylko straszną awanturą, potem martwiłam się czy sobie czegoś nie zrobi (pod wpływam nie wie co się z nim dzieje), ale teraz sama go wyrzucam za drzwi - jest dorosły, jak coś mu się stanie, to na własne życzenie, a ja przynajmniej czuje się bezpieczniej. Tego uczyli mnie w poradni AA, bo niestety przy nadużywającym mężu, Ty też wymagasz poradni - jesteś tzw. współuzależniona. Ja na początku w ogóle tego nie rozumiałam, jak to ja chora, przecież ja nie pije, ale np. ból brzucha, lęk przed wolnymi dniami, chowanie przed nim alkoholu, pewnie na imprezy też razem nie wychodzicie, bo Tobie za niego wstyd - to wszystko są objawy współuzależnienia, czyli on pije, a Ty cierpisz i ponosisz wszelkie konsekwencje razem z nim albo za niego. Chodziłam do poradni pół roku, ale sama rozmowa do niczego nie prowadzi, tu trzeba stanowczo zadziałać - albo on się zacznie leczyć (jeżeli alkohol to główny problem w związku), albo rozstać się. Ja nie potrafiłam do tej pory, cały czas się łudziłam,że on się zmieni... Ale on się nie zmieni, a ja nie chce tak dalej żyć. Nie chcę być popychadłem i złem całego świata... jego świata... Mimo że jak go dziś zobaczyłam to oczy zrobiły się mokre, cóż 4 lata po ślubie, trochę się razem przeżyło, ale on tego nie zobaczył i nie zobaczy - zbyt wiele przez niego przeszłam.
          Trzymaj się, nie jesteś sama, pamiętaj, że zasługujesz na szacunek i nie warto płakać za kimś, kto nie potrafił zrozumieć, jak wiele traci!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka