Dodaj do ulubionych

Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic

08.10.13, 18:37
Chcę się przywitać, nigdy tu nie bywałam.
Chciałabym, żebyście wypowiedzieli się, co byście zrobili na moim miejscu.
Dane statystyczne: Mam 37 lat, męża znam 11 lat, mieszkamy razem 9, a po ślubie jesteśmy 7. Mamy troje małych dzieci (w tym bliźniaki). Oboje pracujemy, nie mamy kredytów, syt. finansowa w miarę dobra.

Moja sytuacja jest skomplikowana, bo w zasadzie, jak by spojrzeć z boku ... mam bardzo dobrego męża. Wszystkie moje koleżanki i rodzina są nim zachwycone! Otóż mój mąż jest człowiekiem dobrym, uczciwym, czystym, porządnym, inteligentnym, wykształconym, oszczędnym, bez nałogów żadnych i w dodatku przystojnym i wysportowanym! Naprawdę! W dodatku powiedzieć "pomaga mi w domu" jest pewnym nadużyciem, bo to raczej ja pomagam jemu w domu, nawet jak byłam na wychowawczym z bliźniakami przez 2 lata. On generalnie sprząta i zmywa, ja nienawidzę zmywać, wiec nie zmywam i już, a sprzątam parę razy do roku, jak mam ochotę. Zajmuję się praniem, zakupami i ogólnie zarządzaniem. Tzn., że organizacja i dopilnowanie wszystkiego jest na mojej głowie, ale to mi nie przeszkadza. Mąż jest szanowanym pracownikiem, jest świetnym ojcem, codziennie kąpie dzieciaki i im czyta, odbiera z przedszkola, chodzi na dwór z dziećmi, zajmujemy się dziećmi i domem w miarę możliwości sprawiedliwie.
I tu się kończy laurka.

Jestem w moim małżeństwie bardzo samotna!!!!!! Czasem chce mi się wyć z rozpaczy. Mój mąż nie potrzebuje żadnych kontaktów osobistych ze mną. Mam czasem wrażenie, że jestem dla niego jedynie koordynatorem projektu "dom". Potrafi mnie przez wiele miesięcy nie pocałować. Seks uprawiamy może 10 razy do roku, kiedy uda się zejść dwóm współrzędnym: jemu zachce się seksu, a mi już tak bardzo chce się seksu, że się łamię i godzę na seks, mimo że nadal mam do niego żal o wielodniowe nie odzywanie się do mnie poza kwestiami organizacyjnymi, które trzeba omówić.

Mój mąż nie ma w ogóle potrzeby przytulić mnie, pocałować, czy usiąść wieczorem i pogadać, czy gdzieś wyjść. W każdej wolnej chwili słucha książek i muzyki z mp3. Więc wygląda to tak, że siedzimy na kanapie, on ze słuchawkami na uszach, a ja chcąc nie chcc z laptopem na kolanach. 2 światy. Jak jedziemy samochodem i gra radio, to też jest cisza przez godzine, 2 3, 4. Może już ze 2 lata nie powiedział mi, czy mnie kocha. Przestałam go o to pytać, bo mi zawsze odpowiadał" troszeczkę", nie chciałam już tego słyszeć. Od lat nie usłyszałam pod swoim adresem żadnego komplementu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Z okazji urodzin i rocznic ślubu nie składa mi życzeń i nie kupuje prezentów (bo u niego w domu się tego nie robiło).

Do pełnego obrazu. Bardzo często wyzywam go od debili, głupkow, głupich chxxów, skrajnych idiotów, wieśniaków itd. i moje wyzwiska przybierają z czasem na wyrafinowaniu. On - Pan Idealny -nigdy mnie nie wyzywa. Ja po prostu robię to z bezsilności. Tak jakbym chciała, żeby w końcu na mnie ZAREAGOWAŁ. Chcę nim potrząsnąć. Czasem mnie nosi, nie wiem, co robić, mam np. plan, że schudnę do 40 kg, może się w końcu mną zainteresuje, albo zacznę pić, albo wyskoczę z balkonu z 1. piętra, albo mam jakieś wizje, że np. ciężko "zachorowuję", jestem na łożu śmierci i on wtedy dopiero rozumie, co traci. Bardzo mam do niego np. żal, że nie dostałam pierścionka zaręczynowego, a on nic z tym nie zrobi, nie kupi mi tego zasranego pierścionka np. na rocznicę ślubu!

Brakuje mi osobistych relacji między nami. Brakuje mi przytulań, pocałunków, rozmów. Spanie razem w jednym łóżku i nie dotykanie się nawet pięta - oto największa samotność człowieka.
On twierdzi, ze to przez moje wyzwiska, ale między tymi wyzwiskami upływają dni i tygodnie "ciszy na morzu", moja frustracja rośnie - brak przytulań, pocałunków, brak seksu, więc bardzo łatwo o nową awanturę i koło się zamyka.

Dodać chciałam, że na początku naszego związku było cudnie, tylko, że ja inicjowałam wszystko: ja go przytulałam, całowałam, mówiłam, gdzie jedziemy i co robimy. A on wiecznie stawiał opór-dla zasady. Bo generalnie jest człowiekiem bez własnego zdania, marudnym, smutnym i upierdliwym. Po paru latach znudziło mi się i chciałam, żeby on przejął inicjatywę. I tu się pomyliłam - miś nie jest zdolny do jakiejkolwiek inicjatywy.

Jednak jeszcze go kocham, bo zawsze wyję- jak teraz - jak sobie uświadomię, w jak nieudanym małżeństwie tkwię, lata lecą, ja umieram z samotności i nie mam odwagi wystawić go za drzwi, boję się go stracić.

Czasem myślę, że on jest ze mną bo zadekował się w takiej ładnie z zewnątrz wyglądającej rodzince i łatwiej tak żyć, a do mnie czuje już tyle,co do krzesła. Żeby nie było, wyglądam dobrze, jestem szczupła, dbam o siebie.

Co mam robić, jak nim potrząsnąć? Czym go walnąć w łeb, żeby się ogarnął? Marzę o tym, żeby mnie przytulał, całował, żeby widział we mnie kobietę.
Czy tylko rozwód mi został?

Obserwuj wątek
    • xciekawax Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 18:59
      Mi sie wydaje ze powinnas napisac ten post jeszcze raz na forum Brak seksu w malzenstwie. Znajdziesz tam wiecej ludzi w podobnej sytuacji.

      1) co ty dziewczyno sie spodziewalas wychodzac za kogos komu zawsze wszystko planowalas, wychodzilas z inicjiatywa? myslalas ze cos sie zmieni?

      2) awantury zyczywiscie buduja mur, ktory nie przebijesz tygodniami spokoju. Pozatym kim ty jestes aby kogos wyzywac? kto dal ci takie prawo? Moj ex mnie czasami potrafil zwyzywac, i chociaz z czasem bylo to "przebaczone" to tak naprawde nigdy juz nie bylo tak samo. Przejdziesz pewne granice i nigdy nie jest tak samo - z dwoch stron. Trzeba bardzo pracowac nad tym aby nigdy sie to nie powtorzylo.

      3) czy proponowalas mezowi terapie? Byc moze Twoj maz nie potrafi dac ci tego ciepla, ale tez byc moze kara Cie tym za cos za co ma do ciebie pretensjie (a czego nigdy Tobie nie powie)

      4) moim zdaniem skoro masz takiego dobrego partnera ( i w dodatku dzieci) to bym wstrzymala sie z rozwodem. Ale tez na Twoim miejscu nie umartwialabym sie. Znajdz swoje pasjie. Zaabsorbuj sie czyms co Cie pochlonie i bedziesz szczesliwa.
      • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 20:29
        Ad. 1. Nie widziałam wtedy tego. Byłam bardzo zakochana, a poza tym mam taką ''zarządzającą" naturę, że samo z siebie tak wychodziło, że o wszystkim decydowałam.
        Ad. 2. Wiem, że nie powinnam wyzywać. Walczę z tym. Zawsze żałuję potem.
        Ad. 3. Mój mąż nie chce słyszeć o terapii. Uważa, że jest OK. Że życie to nie film i wszyscy tak żyją "normalnie" i nikt się przesadnie nie całuje na co dzień.
        Ad. 4. Staram się regularnie biegać. Pomaga mi to rozładować złe emocje, ale szczęścia nie daje.
    • altz Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 19:09
      Po co Ci taki upierdliwy, smutny xuj bez własnego zdania? wink
      Zostaw go, może sobie znajdzie fajniejszą babkę, mniej egoistyczną i nie wpatrzoną w siebie.
      Ty sobie weź takiego, co będzie Cię prał codziennie, ten to dopiero potrafi kochać! smile
      Miałem taką babkę, co myślała wyłącznie o sobie. Dawno jesteśmy po rozwodzie, ona teraz rozpamiętuje niesprawiedliwość świata, który ją tylko męczy, zamiast zsyłać same szczęśliwe chwile, po prostu ktoś się na nią uwziął smile Z Tobą będzie podobnie, jak już się rozstaniecie, mam nadzieję, że ojciec dostanie opiekę nad dziećmi, że sąd dzieci nie skrzywdzi Twoim towarzystwem.
      • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 20:39
        Nie porównuj mnie ze swoją była, nie mam z nią nic wspólnego.
        Dlaczego twierdzisz, ze jestem egoistką? Potrafiłam wymienić zalety męża i przyznać się do swoich błędów. Byłam 3 lata w domu z dziećmi na macierzyńskim i wychowawczym, poświęciłam swoją pracę, która bardzo lubię, dla domu i rodziny. Czy to tak wiele, czego mi brakuje od męża?
        A w przypadku rozwodu dzieci i tak by zostały ze mną, bo ich ojciec w przeciwieństwie do Ciebie nie pałałby odwetem kosztem dzieci i doskonale wiedziałby, że beze mnie zginęliby w organizacyjnym chaosie. A i tak widziałby je codziennie.
        • altz Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 20:50
          maljorka napisała:
          > Byłam 3 lata w domu z dziećmi na macierzyńskim i wychowawczym,
          > poświęciłam swoją pracę, która bardzo lubię, dla domu i rodziny.
          Ale to ojciec zajmował się dziećmi i domem po pracy? smile

          > A w przypadku rozwodu dzieci i tak by zostały ze mną, bo ich ojciec w przeciwie
          > ństwie do Ciebie nie pałałby odwetem kosztem dzieci i doskonale wiedziałby, że
          > beze mnie zginęliby w organizacyjnym chaosie. A i tak widziałby je codziennie.
          Bzdury. Nie widziałby codziennie, jeszcze nie widziałem takiej sytuacji. Zazwyczaj kobiety grają dziećmi. Czemu dzieci miałyby zostać z Tobą w brudzie i smrodzie?
          Dałby sobie radę. Życzę mu szczęśliwego rozwiązania i fajnej kobiety, która go polubi, a nie chce coś udowadniać i wyłącznie wymagać nie dając nic od siebie.
          • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 20:56
            Twoje wypowiedzi są zupełnie od czapy. EOT
            • altz Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:18
              maljorka napisała:
              > Twoje wypowiedzi są zupełnie od czapy.

              Od Twojej czapy, jak już co. wink
              Facet sobie bez Ciebie doskonale poradzi, życie nie znosi pustki. Nawet jeśli sobie nikogo szybko nie znajdzie, to te "potwornie trudne sprawy organizacyjne" wink są dla takiego faceta małym problemem. On ma dzieci, jesteś zwyczajnie zazdrosna o zajęcie się dziećmi, ale tak to już, że dzieci są bliższe od żony i najwyższy czas przyjąć to do wiadomości.
        • ligia-1 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:07
          chciałabym mieć taka sytuację, bo ja nie mam w domu ani męża ani ojca dla dzieci. Jedyne co może wam pomóc to terapia, może tam się otworzy i powie o co chodzi z tym brakiem czułości między wami. Rozumiem Cie doskonale, szczytem samotności jest bycie z nieodpowiednią osobą. Ci wszyscy życzliwi którzy Cie atakują nie znają życia. To że żadne klęski żywiołowe was nie dosięgły nie znaczy że nie macie problemów. Dla jednego problemem będzie to że mąż bije po pijaku dla innego to że nie ma czułości w związku. Teoretycznie rzeczy skrajne nie dające sie porównać kalibrem,a jednak tak samo powodują uczucie bezsilności, bezradności dla tych którzy to przezywają. Chodzi mi o to że dopóki nie doświadczysz gorszych rzeczy wydaje Ci sie że twoje problemy sa duże i nie mam w tym nic złego. To normalne. Ja też narzekam że mi źle a co mają powiedzieć mieszkańcy Syrii?Czy z tego powodu że inni mają jeszcze gorzej moje problemy można nazwać błahymi?
      • kobieta306306 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 09:28
        Altz- to napisz autorce, tak dla jasności obrazu, kiedy Ty ostatnio widziałes się z własnymi dziećmi i w jaki sposób spędzasz z nimi czas. Przecież jesteś ekspertem uncertain
    • koronka2012 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 19:28
      Bez terapii daleko nie zajedziesz. Bo jego zachowanie chyba nie jest wymierzone przeciwko tobie, on ma po prostu taką naturę. I owszem - można nad nią pracować, ale też robi się wtedy z życia orkę, bo jeśli czegoś nie czujesz, nie masz potrzeb - to musisz stale się koncentrować na tym, co powinnaś. Wszystkie gesty robią się wtedy takie wypracowane, poniekąd sztuczne.

      On był taki zawsze, to tobie znudziła się twoja dotychczasowa rola. Jak to się mówi "z gówna bata nie ukręcisz", i z milczącego domatora nie zrobisz aktywnej duszy towarzystwa.

      Ty to wszystko odbierasz jako odpychanie, reagujesz agresją (wiem, frustracja), ale to jest błędne koło. On się czuje lekceważony i pogardzany. Trudno żeby chciał się czulić. Słowa mają wielką moc, nie da się czuć kochanym i słuchać stale, że jest się debilem.

      Kiedy ostatnio rozmawialiście o waszych problemach próbując posłuchać tego, co mówi partner, nie przerywając i nie skupiając się na własnych żalach?

      Poczytaj sobie może, jak nie znoszę poradników, tak ten jest inny:
      www.fraida.pl/zen-zyciu-we-dwoje-p-1962.html
      • altz Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 19:43
        koronka2012 napisała:
        > Bo jego zachowanie chyba nie jest wymierzone
        > przeciwko tobie, on ma po prostu taką naturę.
        Facet przedtem zachował się naturalnie, nie kupował prezentów i odstawiał tej całej feudalnej szopki, bo to przecież było widać, jakie ma uczucia względem żony, w każdym razie prawdopodobnie on sam uważał, że to widać.
        Teraz już jest inna sytuacja, chroni się przed chamstwem żony ignorowaniem i postawieniem ściany.

        > On był taki zawsze, to tobie znudziła się twoja dotychczasowa rola. Jak to się
        > mówi "z gówna bata nie ukręcisz", i z milczącego domatora nie zrobisz aktywnej
        > duszy towarzystwa.
        A jaka jest rola? Urodziła dzieci i życzy sobie hołdów i zgody na akcje humorzastej pani.

        Nie postawię grosza za to małżeństwo.
        • koronka2012 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 20:29
          O rolę domowego animatora mi chodziło w tym konkretnym przypadku...
        • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 20:46
          Dlaczego jesteś na mnie taki zawzięty?
          Uważasz, że to normalne - nie kupować prezentów i nie pamiętać o rocznicy ślubu? Do tego nie przytulać, nie całować i nie rozmawiać. I z tego ma być widać, że mnie kocha?? Ahaaaa, nie wiedziałam!...
          Nie życzę sobie żadnych hołdów i nie jestem humorzasta. Coś czuję, że Twoja idealna żona to taka, co czeka na Ciebie z piwem, pilotem do tv, obiadem i kapciami w zębach. Są takie, masz szansę.
          • altz Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 20:57
            maljorka napisała:
            > Uważasz, że to normalne - nie kupować prezentów i nie pamiętać o rocznicy ślubu
            > ? Do tego nie przytulać, nie całować i nie rozmawiać. I z tego ma być widać, że
            > mnie kocha?? Ahaaaa, nie wiedziałam!...
            A kiedy z twojej strony coś takiego nastąpiło? smile
            Też mi zasługa, że jesteś i go wyzywasz.. ma się z tego cieszyć? Weź, nie żartuj sobie!

            > Coś czuję, że Twoja idealna żona to taka, co czeka na Ciebie z piwem, pilotem do tv,
            > obiadem i kapciami w zębach. Są takie, masz szansę.
            Nie miałem takiej żony, nawet jak ugotowała, to z pretensjami albo z ukrytymi opcjami np.
            "ugotuję Ci, ale tylko po mojemu, żeby ci nie smakowało, zresztą mam to w d..."
            Ja gotowałem bez wymagań i ukrytych gwiazdek. Nigdy nie dostałem piwa ani kapci, nie domagałem się tego i przyjąłbym to jako dobry żart. Telewizora nigdy nie miałem.
            • blue_ania37 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:10
              A ja uważam, że gdyby facet zajął się dziećmi, ugotował obiad, nastawił pranie itp to byłoby dla mnie oznaką miłości.
              Są tacy co mówią 15 razy kocham cię, ale zrób, przynieś pozamiataj.
              Chciałabym, żeby facet umiał ugotować obiad, pójść po dzieci do przedszkola.
              To oznaka szacunku, wzajemnego pomagania i dzielenia się obowiązkami.
              Czyli tym co prawdziwa dorosła miłość powinna zawierać.
              Jak bym do tego faceta wyzywała, że mnie nei głaska, to zastanowilabym się, co i czy ja kocham.
              Znajdż sobie jakies inne zajęcie oprócz siedzenia nad lapkiem wieczorem, zrób przez dwa tyg to co robi twój mąż oprócz pracy i wtedy domagaj się głasków.
              A
              • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:23
                Przecież nie wyzywam go bez przerwy.
                Przecież musiałam usiąść do lapka, żeby napisać ten post.
                Przecież jak mój mąż coś robi w domu, to ja w tym czasie NIE LEŻE!, tylko też coś robię.
                Ja też chodzę do pracy i też po pracy mam obowiązki domowe, nie muszę tego robić przez 2 tygodnie, tylko robię to stale.

                • blue_ania37 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:31
                  Zlituj sięsmile
                  Jestes normalnie fajna, że nie wyzywasz go bez przerwysmile a przeciez można.
                  Napisałaś wiele rzeczy ktore twój mąż robi, to ogromna pomoc i zaangażowanie się w rodzinę.
                  Gdyby do tego on cię wyzywał, to bym moze pomyślała, że wariat, przemocowiec itp.
                  Wybrałaś sobie faceta takiego na męża, który nie kupuje, nie proponuje nie mowi komplementów.
                  Zaakceptowałaś to, robi rózne inne rzeczy, może ważniejsze od tego, że masz fajną fryzurę.
                  Rozumiem, że może to zniechęcać, ale ja jako ja na twoim miejscu przerobiłabym jakies tematy, co ja chcę w małżeństwie, jak postrzegam siebie i co ja daję?
                  Bo siedzenie z lapkiem na kanapie ani nei obudzi zaru w sypialni ani wyzywanie.
                  I nie zapali nic, że jutro mąż zaprowadzi dzieci do przedszkola bo w tobie będzie żałość.
                  Rozumiem Ciebie, ale nie jest dla mnie to powód do twojego poczucia osamotnienia i czucia się niezrozumiałą.
                  Ten jakiś wpis, że obiecał poprawę przez dwa tyg a potem wróciło do normy.
                  Nie rozumiem tego układu.
                  Zajmij się dziećmi i domem i pracą przez 24 godz, tylko sama przez miesiąc a potem powiedz, że małżeństwo nic ci nie daję, i że jestem samotna.
                  A
                • malgolkab Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 09:53
                  maljorka napisała:


                  > Przecież jak mój mąż coś robi w domu, to ja w tym czasie NIE LEŻE!, tylko też c
                  > oś robię.
                  > Ja też chodzę do pracy i też po pracy mam obowiązki domowe, nie muszę tego robi
                  > ć przez 2 tygodnie, tylko robię to stale.
                  Z Twojego opisu widać faktycznie jak to oboje macie obowiązki po pracy On generalnie sprząta i zmywa, ja nienawidzę zmywać, wiec nie zmywam i już, a sprzątam parę razy do roku, jak mam ochotę. Zajmuję się praniem, zakupami i ogólnie zarządzaniem. Tzn., że organizacja i dopilnowanie wszystkiego jest na mojej głowie, ale to mi nie przeszkadza. Mąż jest szanowanym pracownikiem, jest świetnym ojcem, codziennie kąpie dzieciaki i im czyta, odbiera z przedszkola, chodzi na dwór z dziećmi, zajmujemy się dziećmi i domem w miarę możliwości sprawiedliwie.
                  I tu się kończy laurka.

                  Ty robisz zakupy - ok. 30 min/dziennie, pakujesz rzeczy do pralki - po czym po 2 godzinach je wywieszasz - w sumie zajmuje to ok. 15 minut (i to nie codziennie). Ach, no i - zarządzasz tongue_out Mąż robi całą resztę i jeszcze zostaje co jakiś czas zbluzgany - na jego miejscu tez bym nie miała ochoty na czułości. Zamiencie się rolami - on zrobi zakupy i pranie, ty resztę (odbiór dzieci, gotowanie, zmywanie, sprzątanie, kąpanie dzieci) - zobaczymy czy Ci się będzie chciało...
              • kobieta306306 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 09:31
                blue_ania37 napisała:

                > A ja uważam, że gdyby facet zajął się dziećmi, ugotował obiad, nastawił pranie
                > itp to byłoby dla mnie oznaką miłości.
                > Są tacy co mówią 15 razy kocham cię, ale zrób, przynieś pozamiataj.
                > Chciałabym, żeby facet umiał ugotować obiad, pójść po dzieci do przedszkola.
                > To oznaka szacunku, wzajemnego pomagania i dzielenia się obowiązkami.
                > Czyli tym co prawdziwa dorosła miłość powinna zawierać.

                otóż to.

                Autorko - mój były mąż ani nie mówił, ani nie robił i to uznałam za powód do rozwodu. Twój chociaż robi wink
      • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 20:50
        Dzięki za mądrą wypowiedź. Już dawno nie rozmawialiśmy, bo to były zawsze moje dwugodzinne monologi, jego postanowienie poprawy i po 2 tygodniach powrót w stare koleiny.

        Chyba się faktycznie wybiorę na jakąś terapię, by umieć sobie z tym radzić... Tylko co zrobić z brakiem głasków na co dzień? Podobno człowiek potrzebuje 7 głasków dziennie.
        • argentusa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:27
          Ja bym najpierw DOROSŁA.
          A potem zdała sobie sprawę z tego, że ON inny nie będzie. Po prostu wyszłaś za mężczyznę, który prawdopodobnie nie jest dobrym partnerem dla ciebie. Bo Ty chcesz czego innego niż on chce/może ci dać. I z uporem maniaka awanturujesz się że chcesz! a on pewnie nigdy ci tego nie da.
          ...
          jak na moje oko to się po prostu nie dobraliście. Pod różnym wzgledem.
          No i nie wiem czy terapia pomoże małżeństwu jeśli nie doprowadzi Cię do zaakceptowania tego co masz w domu. Bo w zmianę pana to ja jednak, pozwolisz, nie uwierzę. Rozwód jest wyjściem. Pozbędziesz się przynajmniej złudzeń, że mąż będzie dla ciebie takim jakim chcesz by był.
          Ar.
          ps. wiem, wyszło że bez serca jestem. A to tylko chłodna ocena poparta doświadczeniem.
          • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 08:47
            argentusa napisała:

            > Ja bym najpierw DOROSŁA.
            > A potem zdała sobie sprawę z tego, że ON inny nie będzie. Po prostu wyszłaś za
            > mężczyznę, który prawdopodobnie nie jest dobrym partnerem dla ciebie. Bo Ty chc
            > esz czego innego niż on chce/może ci dać. I z uporem maniaka awanturujesz się ż
            > e chcesz! a on pewnie nigdy ci tego nie da.
            Nie może dać tego czego w sobie nie ma. I trzeba zaakceptować, że się sobie takiego męża wybrało i umiejętnie z nim postępować, żeby swoje potrzeby zaspokoić a jego nie krzywdzić.
        • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 08:44
          On ci te głaski daje ale inne niż oczekujesz.
          Ja bym się z takim mężem nie rozwiodłasmile
    • rar.ely Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:30
      Bardzo często wyzywam go od debili, głupkow, głupich chxxów, skrajnych idiotów, wieśniaków itd.

      jak można się zwracać w taki sposób do drugiego człowieka i oczekiwać że w domu będzie dobrze jak takie epitety w ogóle mogą przejść przez gardło we własnym domu do własnej rodziny

      ...to jakieś dresiarskie klimaty

      myślę ze powinnaś się jak najszybciej rozwieść i związać z jakimś kryminalista alkoholikiem to jest twój świat

      będziesz szczęśliwa
      • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:39
        Wow! Padłam i nie wstanę.

        I chyba na tym zakończę wątek. Dziękuję paru osobom, które wypowiedziały się bez agresji, przemyślę sobie Wasze opinie.
        • orangeplus Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 22:42
          Ty weź się dziewczyno ogarnij i poczytaj raz jeszcze to co tu wypisujesz. Facet zapier...ala na ciebie, dom, dzieciaki, rodzinę, gary ci zmywa, bo ty z książęcego domu i się brzydzisz, wydzierasz się na niego, bo cię nie... głaska, więc cię krew zalewa i idziesz biegać? No jeszcze powiedz, że byś chciała maczo, co by cię lał pejczem w łóżku smile

          Altz ma rację. Zostaw go, rozwiedź się. Jeśli facet rzeczywiście jest taki jak go opisujesz i zechce ubiegać się o opiekę, to ją dostanie bez problemów, a od kobiet, które docenią to jaki jest nie będzie mógł się opędzić. Nie niszcz mu życia swoją niezadowoloną miną, upierdliwością i wielkopańskimi manierami. Poszukaj sobie "dresa". Taki to po dupie cię będzie non stop klepał za michę zupy.
        • zmeczona100 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 22:53
          Ale poprzednik ma rację.
          W zamian za debila, głupka, xuja itp. Ty oczekujesz głasków. No nie bądź śmieszna.
          • malgolkab Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 10:03
            zmeczona100 napisała:

            > Ale poprzednik ma rację.
            > W zamian za debila, głupka, xuja itp. Ty oczekujesz głasków. No nie bądź śmiesz
            > na.
            >
            Zmeczona, no coś Ty - Pani przecież zarządza mężem i dziećmi, pralke puszcza i zakupy robi - za to głaski się należą (Pan powinien ją głaskać po odebraniu dzieci, wysprzątaniu chaty, ugotowaniu, pozmywaniu, a przed dowiedzeniem się po raz kolejny, że jest debilem i ch..em, po czym spuścić głowę - dzieci wykąpać i położyć do łóżek)
        • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:19
          maljorka napisała:

          > Wow! Padłam i nie wstanę.
          >
          > I chyba na tym zakończę wątek. Dziękuję paru osobom, które wypowiedziały się be
          > z agresji, przemyślę sobie Wasze opinie.
          Maljorka, a nie jest przypadkiem tak, ze jesteś już kimś zauroczona? Skąd ten zal o niekupiony pierścionek? Koleżanki maja lepszych mężów?
          • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 13:27
            Nie jestem nikim zauroczona! Kocham męża i chcę z nim być dalej, ale chcę odrobinę czułości. Koleżanki nie mają lepszych mężów. Mój jest najlepszy przy porównaniu, przeszkadza mi tylko ten chłód między nami...

            Postanowiłam wczoraj, że zrobię wszystko, żeby go już nie wyzywać. Może to coś pomoże...
            • rar.ely Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 14:48
              maljorka napisała:

              > Nie jestem nikim zauroczona! Kocham męża i chcę z nim być dalej, ale chcę odrob
              > inę czułości. Koleżanki nie mają lepszych mężów. Mój jest najlepszy przy porówn
              > aniu, przeszkadza mi tylko ten chłód między nami...
              >
              > Postanowiłam wczoraj, że zrobię wszystko, żeby go już nie wyzywać. Może to coś
              > pomoże...

              jak male dziecko... to nie sa przezywanki w przedszkolu tylko przemoc werbalna prostacka i chamska jak dorosły czlowiek w ogole moze w taki sposób odzywac sie do swoich bliskich nawet nie tylko bliskich w ogole do innych ludzi i jak mozna usprawiedliwiac takie zachowanie doroslej kobiety

              przeciez dorosly czlowiek jest bezradny na takie zachowanie moze tylko tez zaczac wyzywac albo bic ....ale to jest jakas kompletna patologia lub odejsc

              On probuje chyba jakas w tej sytuacji wytrwac z twarza ...ale tak sie nie da bez utraty szacunku do samego siebie
            • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 15:29
              To jak widzisz, że trudno jest o dobrego, spokojnego męża, nie unoszącego się, bez awantur to pracuj nad sobą.On taki już jest i czas to zaakceptować. Myślę, że jak ty sie przytulasz to cie nie odpycha i może to jest rozwiązanie problemusmile
    • foringee Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 08.10.13, 21:47
      Przemoc emocjonalna jaką macie w domu nie jest rozwiązaniem waszych problemów. On się nie odzywa, ty wyzywasz. Oboje z agresją do siebie. Po co? Agresja pozytywie rozwiąże sprawy i zmieni wasze charaktery? niekoniecznie. oddala was coraz bardziej. wyzywanie od debili to ordynarna przemoc słowna. nieodzywanie się to bierna agresja.
      Idz na terapię byś ogarnęła czego chcesz i kim sama jesteś. Jeśli mąż się zgodzi idzcie tam razem. I zdecydujcie rozmawiając na spokojnie czy jesteście w stanie cokolwiek zmienic w tym związku. Jeśli nie, to nauczcie się jak z szacunkiem do siebie się rozejść.
    • anderikka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 06:49
      Nie umiem tego ocenić, mogę tylko powiedzieć, że nie wierzę w wyzwiska z bezsilności (nawet jeśli tak ci się wydaje).
    • agnieszka.prawo Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 09:01
      witam, złóż wniosek o separcje, facet się obudzi, a jak nie to masz powód do poważnego zastanowienia się nad sobą i małżeństwem i dlaszego działania.
      • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 09:50
        agnieszka.prawo napisał(a):

        > witam, złóż wniosek o separcje, facet się obudzi, a jak nie to masz powód do po
        > ważnego zastanowienia się nad sobą i małżeństwem i dlaszego działania.

        Jak facet jest myślący i ma odrobinę godności to separacja będzie gwoździem do trumny i on złoży pozew o rozwód, daj bosze bez orzeczenia winy autorki, która wobec niego stosuje przemoc słowną i go obraża. Tak zdecydowane działanie izolujące i dzielące rodzinę może ją zniszczyć. To nie sprzyja porozumieniu i szukaniu rozwiązania problemu.
        • agnieszka.prawo Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 18:16
          pozwolę sobie zauważyć, że separacja jest okresem na przemyślenia dla obu stron, czas na wybranie się obu stronom np. na terapie małżeńską, tylko trzeba chcieć!, nie należy zakładać od razu winy, która należy udowodnić. proszę również zauważyć, że osoba winna nie może żądać rozwodu..., nie mam zamiaru bawić się w terapeutkę i udzielanie rad które w perspektywie czasu nic nie dadzą. separacja złożona przez koleżankę jest pierwszym etapem do tego aby w przyszłości odbić piłeczkę na ew. rozwód z orzeczeniem winy, czego nikomu nie życzę...., rozwód to wojna często bez "przepraszam"
    • malgolkab Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 09:37
      Rozwiedź się koniecznie - zrobisz chłopu przysługę.
      Też mi się nie chciało przytulać/całować/uporawiać seksu z ex mężem, bo był taki jak Ty - do wyższych celów stworzony, zapatrzony w siebie, wyzywał mnie i ośmieszał.
      Z obecnym mężem mam ochotę na czułości codziennie, bo trakrujemy siebie jak równorzędnych partnerów, a w domu więcej robi ten kto akurat ma więcej czasu i danego dnia mniej pracuje zawodowo.
      Mam nadzieję, że Twój mąż też znajdzie osobę, która będzie go traktować tak jak na to zasługuje...
      • noname2002 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 10:32
        Z obecnym mężem mam ochotę na czułości codziennie, bo trakrujemy siebie jak rów
        > norzędnych partnerów, a w domu więcej robi ten kto akurat ma więcej czasu i dan
        > ego dnia mniej pracuje zawodowo.

        I też się do siebie nie odzywacie tak jak autorka wątku i jej mąż(poza najbardziej niezbędnymi rozmowami np. co na obiad albo kto odbierze dzieci)? uprawiacie seks z 10 razy do roku? jadąc samochodem milczycie 4 godziny?
        Jeśli nie ma rozmów, wspólnego spędzania czasu, czułości i seksu, to właściwie po co być w związku, równie dobrze można zamieszkać ze współlokatorem albo koleżanką-samotną matką.
        • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 10:41
          Widzę jak on tryska namiętnością po zwyzywaniu od dupków.
          Noname, on może być zamknięty w sobie, milczek. Mój eks też nie był wylewny, trudno z nim było rozmawiać, szczególnie o uczuciach i problemach, ale można wypracować sposób porozumienia się, popracować nad tym. Terapia może pomóc.
          A ja bym wzięła męża autorki. Byle mnie nie odpychał to mogłabym go sama przytulać i całowaćsmile A marzą mi się takie spokojne wieczory na kanapie; on słucha muzyki - niekoniecznie na słuchawkach bo ja tez lubię, a ja sobie czytam, dziergam czy coś...smilePoza tym jak nie protestuje jak ja do niego mówię, odzywa się nawet monosylabami to już jest dobrze. Jak odpowiada na pytania to też żle nie jest, a że sam ich nie zadaje, nie zagaja rozmowy ... do tego można przywyknąć. Ja takiego miałam na stanie. A jak się rozwiedzie to i tych 10 razy w roku nie będzie miała. Wiesz ilu facetów tyle razy współżyje bo zona nie chce więcej? i zyja, i sobie chwalą wypracowane dopasowaniesmile Można to polubić, jak się zaakceptuje a nie cięgle goni za lepszym.
          • noname2002 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:01
            Mayenna, jak się miało za męża np. agresywnego alkoholika(to nie jest aluzja do kogokolwiek, tylko przykład)to pewnie taki człowiek jak mąż autorki się wydaje ideałem. Ale jak już się żyje z kimś kto nie rozmawia, nie spędza czasu z współmałżonkiem, o przytulenie się trzeba dopraszać, o seks też, to naprawdę nie jest raj. Człowiek się czuje dużo bardziej samotny niż jakby był naprawdę sam.
            A wyzwisk i spychania obowiązków na partnera nie popieram, ale częściowo rozumiem- ja może nie wyzywałam od najgorszych ale wywoływałam kłótnie, żeby się mąż wreszcie do mnie odezwał i powiedział o co mu chodzi. Z drugiej strony rozumiem, że wyzwiska zapadają w pamięć i trudno potem być czułym dla kogoś, kto wyzywał od szmat i debili. Albo uprawiać seks jak się po pracy zajmowało domem i dziećmi a druga strona odpoczywała.
            • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:14
              Dla mnie samotność zaczyna się nie wtedy, gdy spędzam czas sama, ale gdy wszelkie rodzinne problemy, domowe i dzieciowe as jedynie moimi problemami.
              Jak pan ma taki ustrój wewnętrzny to autorka powinna się wcześniej zastanowić co robi. Teraz może polubić, poszukać tego co ja skłoniło do kochania go takim jakim jest, bo go kochała skoro poślubiła. Ona pielęgnuje w sobie poczucie braku, nie widząc kompletnie tego co dostaje i tak jak słusznie mówisz, docenić to co on daje moze tylko osoba, która doświadczyła czegoś innego. Problem w tym, że jak skończy małżeństwo to ten jej brak nie musi zginąć, a kolejny model może być gorszy. Dlatego doradzam pracę na związkiem, nad sobą też.Terapeuta rodzinny może sporo pomóc.
              • noname2002 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:27
                Jak ktoś jest w małżeństwie dobrym ojcem, to na ogół i po rozstaniu się dziećmi zajmuje, więc niekoniecznie pani musi zostać sama z problemami i odpowiedzialnością. Najwyżej będzie musiała zacząć zmywać i sprzątać wink Ja osobiście wolę być sama niż wiecznie się prosić o coś, co powinno być normalnością w związku.

                Dlatego doradzam pracę na związkiem, nad sobą też.Terapeuta rodzinny
                > może sporo pomóc
                A z tym się zgadzam.
                • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:34
                  Ja mówiłam o samotności gdy wszystko w związku jest na jednej osobie, druga się nie angażuje i nie wspiera, ewentualnie daje tylko pieniądze i uważa, że to juz wystarczy a do tego nie szanuje.
                  Z zamkniętym osobnikiem poradziłabym sobie, byle angażował się w dom i rodzinę.
                  • malgolkab Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:51
                    mayenna napisała:

                    > Ja mówiłam o samotności gdy wszystko w związku jest na jednej osobie, druga się
                    > nie angażuje i nie wspiera, ewentualnie daje tylko pieniądze i uważa, że to ju
                    > z wystarczy a do tego nie szanuje.
                    No to akurat o tej pani mówisz - jej wkład w rodzinę to "zarządzanie" - resztę robi pan, którego i tak pani nie szanuje...
                    • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 15:27
                      malgolkab napisała:

                      > mayenna napisała:

                      > No to akurat o tej pani mówisz - jej wkład w rodzinę to "zarządzanie" - resztę
                      > robi pan, którego i tak pani nie szanuje...

                      Wiem, że o pani mówię.W tao jest pewna zasada; nadmiar rodzi brak. Na wsi u mnie mówią prościej: ww d..pie się jej poprzewracało.
                      A ja pragmatycznie obstawiam zainteresowanie innym samcemsmile
                • malgolkab Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:55
                  noname2002 napisała:

                  > Jak ktoś jest w małżeństwie dobrym ojcem, to na ogół i po rozstaniu się dziećmi
                  > zajmuje, więc niekoniecznie pani musi zostać sama z problemami i odpowiedzialn
                  > ością. Najwyżej będzie musiała zacząć zmywać i sprzątać wink
                  Jesli faktycznie dzieci odbiera pan, kąpie pan, kładzie spać etc. to ma dużą szansę, że zostaną z nim, a pani może wtedy siedzieć w syfie (bo sorry, ale jak sprząta kilka razy na rok to nawet nie jest bałagan)
                  >Ja osobiście wolę być sama niż wiecznie się prosić o coś, co powinno być normalnością w związku.
                  No dokładnie, tylko dla pani normalnością jest np. częsty seks/przytulanie/czułości, ale też wyzywanie męża od ch..
                • altz Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 19:38
                  noname2002 napisała:
                  > Jak ktoś jest w małżeństwie dobrym ojcem, to na ogół i po rozstaniu się dziećmi
                  > zajmuje, więc niekoniecznie pani musi zostać sama z problemami i odpowiedzialn
                  > ością. Najwyżej będzie musiała zacząć zmywać i sprzątać wink

                  Bzdura, naoglądałaś się bajek.
                  Po rozwodzie ociec nie zajmuje się, bo ma szlaban i tyle w temacie, taka jest polska norma.
                  Ja też byłem dobrym ojcem i musiałem sobie przeorganizować świat jak po śmiertelnym wypadku całej rodziny.
                  • argentusa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 08:44
                    Ja powtórzę: Altz w jakim środowisku Ty przebywasz?
                    Wszystkie mamy rozwiedzione, które znam, z radością przekazałyby dzieci pod opiekę tacie (regularnie!) bowiem miałyby wtedy ŚWIĘTY SPOKÓJ od obowiązków i czas dla siebie.
                    Ale przyjmuję, że jest całkiem sporo takich kobiet, które grają dziećmi.
                    Jak widać świat jest pełen głupich ludzi.
                    Ar.
                    • altz Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 19:53
                      argentusa napisała:
                      > Ja powtórzę: Altz w jakim środowisku Ty przebywasz?
                      > Wszystkie mamy rozwiedzione, które znam, z radością przekazałyby dzieci pod opi
                      > ekę tacie (regularnie!) bowiem miałyby wtedy ŚWIĘTY SPOKÓJ od obowiązków i czas
                      > dla siebie.
                      W innym środowisku, niż Twoje. Niestety, w Polsce panie podobne do moich są w przewadze.

                      > Ale przyjmuję, że jest całkiem sporo takich kobiet, które grają dziećmi.
                      Mógłbym napisać trochę szczegółów, zdziwiłabyś się, ale forum staram się nie pisać zbyt dużo osobistych rzeczy.
            • nihoa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:26
              facet daje sobą pomiatać, sprząta, gotuje, unika seksu? widziałam raz jednego takiego - wszystkie koleżanki zazdrościły - podejscia do dzieci, super obiadków, poczucia bezpieczeństwa. Pan zalogowany był w serwisie erodate i podczas licznych podróży służbowych przeleciał pół województwa - chyba niejednego wink
              na pozór laska była wymagającą zołzą a pan chodzącym ideałem wink
              pozory mylą.
              • samiec_omega Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 14:18
                > facet daje sobą pomiatać, sprząta, gotuje, unika seksu? widziałam raz jednego t
                > akiego - wszystkie koleżanki zazdrościły - podejscia do dzieci, super obiadków,
                > poczucia bezpieczeństwa. Pan zalogowany był w serwisie erodate i podczas liczn
                > ych podróży służbowych przeleciał pół województwa - chyba niejednego

                Też tak miałem. Byłem wołem roboczym dla żony ( tak to teraz widzę ). Jeśli kobieta lubiła mną pomiatać, i ja na to pozwalałem= czułem się przy niej jak śmieć, a nie jak mężczyzna, to tak sobie odreagowywałem
              • altz Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 19:39
                nihoa napisała:

                > facet daje sobą pomiatać, sprząta, gotuje, unika seksu? widziałam raz jednego t
                > akiego - wszystkie koleżanki zazdrościły - podejscia do dzieci, super obiadków,
                > poczucia bezpieczeństwa. Pan zalogowany był w serwisie erodate i podczas liczn
                > ych podróży służbowych przeleciał pół województwa - chyba niejednego wink
                > na pozór laska była wymagającą zołzą a pan chodzącym ideałem wink
                > pozory mylą.

                Jakaś nietypowa historia. Ten pan nie miałby zwyczajnie na to czasu.
            • malgolkab Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:48
              noname2002 napisała:

              > . Z drugiej strony rozumiem
              > , że wyzwiska zapadają w pamięć i trudno potem być czułym dla kogoś, kto wyzywa
              > ł od szmat i debili. Albo uprawiać seks jak się po pracy zajmowało domem i dzie
              > ćmi a druga strona odpoczywała.
              No własnie i jeszcze usłyszeć, że ta 2 strona nie będzie zmywać, sprzątać etc., bo nie i już! I że przecież tez ma obowiązki tak samo ciężkie (zarządzanie i pranie - chyba, że na tarce w rzece pierzewink
        • malgolkab Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 11:07
          noname2002 napisała:

          > Z obecnym mężem mam ochotę na czułości codziennie, bo trakrujemy siebie jak rów
          > > norzędnych partnerów, a w domu więcej robi ten kto akurat ma więcej czasu
          > i dan
          > > ego dnia mniej pracuje zawodowo.
          >
          > I też się do siebie nie odzywacie tak jak autorka wątku i jej mąż(poza najbardz
          > iej niezbędnymi rozmowami np. co na obiad albo kto odbierze dzieci)? uprawiacie
          > seks z 10 razy do roku? jadąc samochodem milczycie 4 godziny?
          > Jeśli nie ma rozmów, wspólnego spędzania czasu, czułości i seksu, to właściwie
          > po co być w związku, równie dobrze można zamieszkać ze współlokatorem albo kol
          > eżanką-samotną matką.
          Oczywiście, że nie, ale z poprzednim mężem przez 2 lata przed rozwodem tak było, bo mi tez się nie chciało rozmawiać czy uprawiać seksu z kimś, kto uważa, że obowiązki domowe to tylko moja brocha, bo on tak jak pani autorka postu nie lubi sprzątać, zmywać, prasować i jest do wyższych celów stworzony... a do tego uważa, że może mnie wyzywać i krytykować za wszystko. Serio - patrząc teraz na przeszłość, wcale się temu panu nie dziwię. Rok poprzedzający rozstanie z ex to było własnie jak życie ze współlokatorem.
    • malgolkab odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 12:56
      Szczególnie Ci wpółczujący autorce...
      Ilu z Was ma ochotę na seks/czułości z kimś, kto Was wyzywa, nie szanuje i traktuje jako sprzątaczkę i opiekunkę do dzieci w jednym?
      • maljorka Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 13:52
        Ja wiem, że na forum jest wszystko wyolbrzymione i poprzeinaczane, ale naprawdę, opanujcie się!
        Odpowiadam zbiorczo.
        Nie siedzimy w syfie, bo mąż sprząta przecież! Wręcz mamy idealny porządek mogę powiedzieć! Ja w tym czasie jestem z dzieciakami na dworze, mam prasowanie, mam 2 prania dziennie. Taki ustalił się u nas podział obowiązków, mój mąż nie ma nic przeciwko temu!! Nie traktuję go jak sprzątaczki czy opiekunki do dzieci. Szanuję go , tylko od czasu do czasu puszczają mi nerwy. Wy się nigdy nie denerwujecie? Jesteście idealni, nie przeklinacie? Nie ma u Was kłótni? Nie wierzę.

        Ale jak już napisałam wyżej, zrobię wszystko, żeby nie wyzywać go więcej. Postaram się, bo próbowałam już wiele razy.

        Naprawdę nie traktuję męża źle, na co dzień żyjemy i rozmawiamy normalnie, tylko bez tych osobistych relacji między nami, których mi brakuje. I jak mi się nagromadzi żalu, to wybucham...
        W to wyśmiane tutaj "zarządzanie" wchodzi między innymi: pamiętanie o opłatach, pamiętanie o przeglądach samochodów, koordynacja całego dnia, od zrobienia córce kanapek do szkoły, przyszykowanie dzieciom ubrań do włożenia i do przedszkola na zmianę, pamiętanie o terminach wizyt lekarskich, planowanie i organizowanie wyjazdów wakacyjnych, pamiętanie, kto i gdzie ma zajęcia dodatkowe, na którą córka ma do szkoły, kiedy ma imprezy dodatkowe, kiedy mamy uroczystości rodzinne (kupić prezent - jaki i gdzie to ja wymyślam), zarządzanie kasą i sukcesywne remontowanie domu - moja działka, kupić tusz do drukarki, zamówić faceta do odpowietrzenia kaloryferów, zawieźć dywan do prania, kupić teraz dzieciom buty i kurtki na zimę (mój mąż nawet nie poznaje, które buty są którego bliźniaka). Mam dalej wymieniać? Mój mąż ma po prostu spokojną głowę, bo wie, że ja o wszystko zadbam, o wszystkim będę pamiętać.
        To nie jest tak, że ja nie zmywam, bo jestem królowa. Podzieliliśmy się tak obowiązkami i nikt nie zgłasza pretensji.Ja wiem, że wielu facetom tutaj nie mieści się to w głowie, ale u nas to normalne. Nawet Wam powiem, ze mój mąż okna myje! Tak!
        Zrobiliście ze mnie brudasa i lenia. Jestem w szoku. Kreatywność niektórych jest mega. Gratuluję wyobraźni.

        I jeszcze coś Wam powiem - mój mąż się nigdy ze mną nie rozwiedzie, bo już kilka razy mu to proponowałam, słyszeć o tym nie chce.
        • smutnyaniol Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 14:04
          Gdyby mnie ktos wyzywał i nie doceniał tego co robie to bym go posłała na drzewo, a nie głaskała. Gra wstępna trwa cały dzień a nawet kilka, więc zamiast narzekac pokaż męzowi, że doceniasz co robi i jest dla Ciebie ważny. Może mu się zachce do Ciebie zbliżyć, bo teraz to dostaje tylko po łapach.
        • malgolkab Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 14:04
          maljorka napisała:

          > Zrobiliście ze mnie brudasa i lenia. Jestem w szoku. Kreatywność niektórych je
          > st mega. Gratuluję wyobraźni.
          Tu nikt Was nie zna, opieramy sie na tym co pisze W dodatku powiedzieć "pomaga mi w domu" jest pewnym nadużyciem, bo to raczej ja pomagam jemu w domu, nawet jak byłam na wychowawczym z bliźniakami przez 2 lata. On generalnie sprząta i zmywa, ja nienawidzę zmywać, wiec nie zmywam i już, a sprzątam parę razy do roku, jak mam ochotę.
          > I jeszcze coś Wam powiem - mój mąż się nigdy ze mną nie rozwiedzie, bo już kilk
          > a razy mu to proponowałam, słyszeć o tym nie chce.
          Akurat do rozwodu zgoda 2 strony potrzebna nie jest - rozwód daje sąd, a nie współmałżonek.
        • samiec_omega Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 14:44
          > W to wyśmiane tutaj "zarządzanie" wchodzi między innymi.....

          Z całym szacunkiem, czy nie masz przypadkiem syndromu DDA ? Jego jeden z klasycznych objawów, to zamiłowanie do kontrolowania wszystkiego.

          Mam wrażenie, że istnieje ogromna analogia między twoim a moim małżeństwem. Ja też jak twój " stary" byłem takie wspomagające, ciepłe kluchy. Moja żona traktowała mnie tak samo, jak ty swojego męża. Pewnego dnia zacząłem sobie zadawać pytanie co mam i miałem w zamian za moje ogromne zaangażowanie w domu ? Bo co bym nie zrobił, to było żle.
          Maljorka- moim zdaniem nie da rady bardziej upokorzyć faceta, niż wyzwiskami ze strony
          " jego " kobiety. Jak myślisz ? Czy on przy Tobie czuje się mężczyzną ?
          Można to wytrzymać, ale tylko do pewnych granic. Stąd moja obecność na tym forum.


          > I jeszcze coś Wam powiem - mój mąż się nigdy ze mną nie rozwiedzie, bo już kilk
          > a razy mu to proponowałam, słyszeć o tym nie chce.

          Moja żona też tak myślała, do czasu, aż ze zdumieniem odkryłem, że świat pełen jest miłych i sympatycznych kobiet, które wcale nie są wobec mnie agresywne i mają do zaoferowania coś więcej, niż pretensje o wszystko. I na dodatek mnie lubią !!!
          I jeszcze jedno, ja zawsze pamiętam o rocznicy ślubu, ale nigdy jej nie obchodzę, bo nie obchodzę rocznicy największego błędu, jaki popełniłem w życiu.
          Czy u Twojego męża też tak jest ?
          • maljorka Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 20:25
            Wiem, ze go upokarzam i że on w odwecie się do mnie potem nie odzywa, mnie to boli, więc znowu wybucham i tak się nakręca ta spirala...
        • noname2002 Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 15:58
          A myślałaś o terapii małżeńskiej? Rozmawiałaś z mężem czy by się zgodził? Może Ty byś się na tej terapii nauczyła hamować agresję(bo wyzwiska to jest agresja) a do męża by dotarło, czego Ci brakuje?
          • triss_merigold6 Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 17:15
            Przecież chyba laska mu wyraźnie komunikuje czego jej brakuje?
            • noname2002 Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 17:46
              A może jak facet usłyszy od terapeuty, że to nie kaprys tylko normalne potrzeby, to do niego dotrze? A jak nie, to przynajmniej będzie wiedziała, że zrobiła wszystko co mogła.
              • triss_merigold6 Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 18:05
                Też prawda. Dla mnie tą kropeczką nad i było spóźnienie się eksa na wizytę w poradni, wizyta przepadła. Czekaliśmy na nią długo, była na NFZ. Panu eks mężu coś akurat "wypadło" w pracy. Cóż, gdyby mu zależało, to by z owej pracy wtedy wyszedł o czasie jak każdego innego dnia.
              • maljorka Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 20:19
                O, o właśnie. Może tak być, że mąż musi to usłyszeć od osoby trzeciej, a nie, że ja wymyślam jakieś filmowe melodramaty.
            • altz Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 19:34
              triss_merigold6 napisała:
              > Przecież chyba laska mu wyraźnie komunikuje czego jej brakuje?

              Lasce brakuje klimatów SM, ale widocznie pan w tym nie gustuje.
              Nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek kontaktu fizycznego z wyzywającym trollem.
        • chalsia Re: odpowiedzcie szczerze 10.10.13, 00:01
          > zamówić faceta do odpowietrzenia kaloryferów

          tarzam się ze śmiechu po podłodze
          nie wiedziałam, że tacy specjaliści istnieją
          • yoma Re: odpowiedzcie szczerze 10.10.13, 08:41
            Jak nie jak tak, byle sąsiad za drobną opłatą odkręci ci dynks na grzejniku smile Byłabyż to kolejna wersja suva ze skiboksem?
            • chalsia Re: odpowiedzcie szczerze 10.10.13, 11:28
              > Jak nie jak tak, byle sąsiad za drobną opłatą odkręci ci dynks na grzejniku smile
              > Byłabyż to kolejna wersja suva ze skiboksem?

              eeee tam, sąsiad to za dobre słowo i kawę zajmie się tymi dynksami, skoro i mąż i żona aż tacy niekumaci, że nie umieją odkręcić

              no chyba, że to pałac jakiś i tych dynksów ze sto, no to ewentualnie rozumiem funkcję płatnego fachowca od odpowietrzania grzejników

              jak nic nowy suv ze skiboksem, ale gorsza wersja bo wyzywa
              • yoma Re: odpowiedzcie szczerze 10.10.13, 12:04
                Z drugiej strony... sama osobiście miałam takie grzejniki, że żeby odpowietrzyć, trzeba było wziąć francuza, zaprzeć się o ścianę i ciągnąć z całych sił, klnąc jak sierżant. Może autorka z mężem chucherka i nie dają rady smile
        • xciekawax Re: odpowiedzcie szczerze 10.10.13, 16:48
          Wydajesz mi sie bardzo infantylna.
          "Wy się nigdy nie denerw
          > ujecie? Jesteście idealni, nie przeklinacie? Nie ma u Was kłótni? Nie wierzę."

          Oczywiscie ze sie denerwuje, nie jestem idealna - ale NIE przeklinam/wyzywam. Jezeli szanuje sie drugiego czlowieka to nawet przez gardlo by wyzwisko nie przeszlo. Mozesz nie wierzyc. Nie w kazdym zwiazku istnieje patologia.

          Wyzwiska ujmuja godnosc czlowiekowi. Tego nie naprawisz bedac "dobra" przez nastepne 2 tygodnie, bo Twoj maz wie ze przyjdzie dzien kiedy znowu zaczniesz go wyzywac (okazywac brak szacunku). Czy ty go szczerze przeprosilas za to? a jezeli tak, to co to daje gdy jest to powtarzane?

          To bardzo dobrze ze maz uczestniczy w prowadzeniu domu. To normalne i tak powinno byc. A jezeli ty sie czujesz przepracowana w zalatwianiu spraw codziennych - to oddaj czesc obowiazkow dla meza.

          przytulania nigdy nie bylo i nie bedzie. to tak jakbys miala pretensjie do kota, ze jest kotem a nie kurczakiem. To z siebie robisz wariatke.

          Jak ci zle to sie rozwiedz. Facet nie musi sie "godzic" na rozwod. skladasz pozew i juz. Nie rob wymowek ze "maz nie chce". A o niego sie nie martw. Bardzo duzo kobiet docenia to co dla ciebie jest chlebem powrzednim.
      • modmis Re: odpowiedzcie szczerze 09.10.13, 17:21
        > Szczególnie Ci wpółczujący autorce...
        > Ilu z Was ma ochotę na seks/czułości z kimś, kto Was wyzywa, nie szanuje i trak
        > tuje jako sprzątaczkę i opiekunkę do dzieci w jednym?


        odpowiem szczerze - myślę, że wyzywanie jest tu skutkiem a nie przyczyną więc mimo, że nie popieram to rozumiem, co nie zmienia faktu, że taka strategia nic nie da i nie poprawi relacji.
        co do traktowania jak sprzątaczka i opiekunka do dzieci - niestety są faceci którzy są nadobowiązkowi i sami sobie narzucają nadmierny reżim w sprawach rodziny - wcale nie muszą trafić na kobietę zołzę lub lenia, wystarczy np. że są DDA

        swoją drogą facet spłodził trójkę dzieci więc jednak jakoś dał radę i czułości były więc coś się musiało stać po drodze, że chęci mu odeszły
    • tricolour Wyszedł cham za pana i się dziwi... 09.10.13, 15:00
      ... że pan chama dotknąć nie chce.

      A czym ma dotknąć skoro się brzydzi? Patykiem?
    • rurek00 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 15:35
      A gdyby ciebie mąż zwyzywał od debili, głupich cip i wieśniar, to miałabyś ochotę na przytulanki i seks? Czy doceniasz jego pracę i zaangażowanie w rodzinę? Zacznij go traktować z szacunkiem, i rezultaty przyjdą z czasem. Przypuszczam, że on się czuje w tym małżeństwie 100 razy gorzej od ciebie. Weź się ogarnij. Kwiatki - szmatki to na prawdę pierdoły. Zacznij go przytulać, szanować, podziękuj za to co robi. To jaką energie wysyłasz od siebie, wraca. Pomyśl o tym.
      • smutnyaniol Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 15:56
        Wyślij mu chociaz miłego, skesownego smsa.
      • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 20:21
        OK, masz rację.
    • triss_merigold6 Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 17:12
      Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy.
      Pan się nie zmieni.
      Tobie frustracja i poczucie niedopieszczenia fizycznego i emocjonalnego będzie narastać.
      Z trójką dzieci nie będzie Ci łatwo znaleźć nowego partnera na stałe.
      Znajdź sobie niezobowiązującego kochanka przynajmniej na te 2 razy w miesiącu - poczujesz się kobietą, ciśnienie Ci zejdzie. Wyrzutów sumienia nie powinnaś mieć, ostatecznie mężowi nie ubędzie czegoś, z czego i tak nie korzysta.
      • orangeplus Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 17:17
        triss_merigold6 napisała:


        > Znajdź sobie niezobowiązującego kochanka przynajmniej na te 2 razy w miesiącu -
        > poczujesz się kobietą, ciśnienie Ci zejdzie. Wyrzutów sumienia nie powinnaś mi
        > eć, ostatecznie mężowi nie ubędzie czegoś, z czego i tak nie korzysta.

        Ewentualnie czasami przed zaśnięciem poczujesz się jak szmata. Ale to nic.
        • triss_merigold6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 17:20
          Dlaczego? Ostatecznie pan mąż wie czego żonie brakuje, nie daje jej tego, nie szuka jej towarzystwa, bliskości. Ona jako kobieta jest mu obojętna.
          Niedostatki w seksie i bliskości to IMO wystarczający powód żeby się rozwieść.
          • samiec_omega Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 17:43
            A czy pani żona daje panu mężowi tego czego on oczekuje ?
            Niby dlaczego miałby to robić ? W zamian za co ? Niech się pani żona stuka gdzieś na boku, tylko ryzykuje odspawanie od portfela męża. I co dalej ? Sądzisz, że wielu facetów marzy o rozwódce z trójką dzieci ?
            Myślę, że pani żona powinna odejść od tego potwora, który tak ją krzywdzi. Co za kanalia!! Wyręczać gwiazdę w pracach domowych!!!!!!!!!!!!!!!! Tak, tak powinna znależć sobie kochanka.
            • noname2002 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 17:51
              A czy pani żona daje panu mężowi tego czego on oczekuje ?

              Najwyraźniej tak, skoro mąż deklaruje, że się nigdy nie rozwiedzie.

              Myślę, że pani żona powinna odejść od tego potwora, który tak ją krzywdzi. Co
              > za kanalia!! Wyręczać gwiazdę w pracach domowych!!!!!!!!!!!!!!!! Tak, tak powin
              > na znależć sobie kochanka.

              Spokojnie, bo Ci żyłka pęknie.
            • triss_merigold6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 18:07
              Nie histeryzuj.
              Byłam na miejscu autorki wątku, tylko zorientowałam się parę lat i dwoje dzieci wcześniej. Eks dostał w rogi - uprzedzałam go lojalnie - i od lat żyję z ówczesnym kochankiem.
              • nalesnik6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 18:33
                A co Twoje dzieci na to?
                • triss_merigold6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 22:19
                  Dziecię miało niespelna 2 lata wtedy, teraz ma 9 i dwuletnią przyrodnią siostrę. Nie narzeka.
                  • mayenna Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:01
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Dziecię miało niespelna 2 lata wtedy, teraz ma 9 i dwuletnią przyrodnią siostrę
                    > . Nie narzeka.
                    Niiechby spróbowałsmile
                  • nalesnik6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:02
                    Ale pytam, co mu odpowiadasz, jak pyta, dlaczego nie jesteś z jego ojcem?
                    • triss_merigold6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:13
                      Że czasem tak jest, że ludzie się rozstają, że się kłóciliśmy, że go (eksa) nie kocham. Odpowiadałam, bo przecież po tylu latach nie pyta.
                      • nalesnik6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:15
                        Ale przecież prawda jest taka, że zdradziłaś jego ojca z aktualnym partnerem i dlatego nie jesteście razem.

                        Tak mu powiesz jak podrośnie i zapyta?
                        • triss_merigold6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:18
                          Osobiście uważam, że dziecko, nawet starsze, nie musi wiedzieć wszystkiego, a zwłaszcza nie musi znać szczegółów życia seksualnego rodziców. W sumie dlaczego miałabym to mówić? Argument, że to prawda, zupełnie mnie nie przekonuje.
                          • nalesnik6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:22
                            Nikt nie mówi o szczegółach, ale tak ogólnie, to dziecko (starsze) chyba ma prawo wiedzieć, że jego rodzice rozstali się na prawdę dlatego, że matka zdradziła ojca?

                            Rozumiem, że może odwagi brak, no ale albo się jest honorowym i odważnym, albo się nie jest i wtedy takiego się nie udaje.
                            • triss_merigold6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:26
                              Nienienie, nie rozstaliśmy się dlatego, że zdradziłam eksa. Rozstaliśmy się dlatego, że eks uparcie ignorował moją osobę, a ja nie chciałam dłużej tkwić w projekcie małżeństwo jako spółka z o.o. Ja go zostawiłam, zmusiłam do wyprowadzenia się z mieszkania (mojego panieńskiego).
                              • nalesnik6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:27
                                Ale co było najpierw, rozwód, czy zdrada?
                                • triss_merigold6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:28
                                  Chodzi o tę formalność przed sądem?
                                  • nalesnik6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 23:33
                                    Tak.
        • nihoa Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 19:18
          "Też tak miałem. Byłem wołem roboczym dla żony ( tak to teraz widzę ). Jeśli kobieta lubiła mną pomiatać, i ja na to pozwalałem= czułem się przy niej jak śmieć, a nie jak mężczyzna, to tak sobie odreagowywałem "

          i czułeś się jak szmata przed zaśnięciem?
      • samiec_omega Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 17:47
        > Z trójką dzieci nie będzie Ci łatwo znaleźć nowego partnera na stałe.

        To niemożliwe. Trzeba wariata, żeby na coś takiego pójść.
        • triss_merigold6 Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 18:01
          Osobiście znam dziewczynę, której się to udało. Pan nowy był bezdzietnym kawalerem w jej wieku, są teraz po ślubie i mają jeszcze wspólnych dwoje dzieci.
        • argentusa Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 18:08
          O cholera, powiem Obecnemu, że wariatem jest.
          No niemożliwe, że też nie wpadłam na to wcześniej wink
          ubawiłam się, naprawdę.
          A w dodatku jeszcze od paru lat mu nie przechodzi. O zgrozo!

          Ar.
          ps. ubawiona, dziękuję omega Ci bardzo, naprawdę.
          O Obecny też się uśmiał. hihihi
        • altz Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 19:32
          samiec_omega napisał(a):

          > > Z trójką dzieci nie będzie Ci łatwo znaleźć nowego partnera na stałe.
          >
          > To niemożliwe. Trzeba wariata, żeby na coś takiego pójść.

          Z trójką dzieci też można sobie kogoś znaleźć, ale trzeba być chociaż normalnym.
          Poza tym, jaka trójką dzieci? Czemu nie bez dzieci? Ojciec sobie spokojnie poradzi z dziećmi i ręczę, że pozwoli matce na częste widywanie się z dziećmi, bo mężczyznom po rozwodzie nie rzuca się na mózg i nie traktują dzieci jako swoją własność.
      • maljorka Re: Odpowiem Ci inaczej niż wszyscy 09.10.13, 20:24
        Wiesz, rozważałam to nawet. Ale nie mogę, nie chcę. Jestem osobą uczciwą i prostolinijną, nie mogłabym kłamać, grać. Poza tym nie brakuje mi aż tak bardzo seksu, jak bliskości, czułości. Chcę po prostu być z moim mężem, nie chcę nikogo innego.
    • koronka2012 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 18:42
      Dopiszę jeszcze - mam smutną okazję obserwować, jak takie problemy w związku narastają latami i kończą się czymś nie do opisania. Niestety w tym przypadku nie da się przeprowadzić zmian, o paredziesiąt lat za późno, inna mentalność itd.

      Był taki okres w moim życiu, gdzie reagowałam tłumioną furią na różne frustracje, mogłabym godzinami mówić, co powinien zrobić ze sobą partner. Po czym dotarło do mnie, że klucz jest w tym, jak ja reaguję na określone sytuacje. Mogę się wściec, i przeżywać tydzień - a mogę (i powinnam) 90% z nich olać, bo nie są tak naprawdę istotne.

      Bliskość nie jest czymś, co się należy jak psu buda. Nad tym się pracuje. Chcesz się przytulić - to się przytul, nie czekaj, aż on sobie przypomni. Chcesz pogaduszek o niczym - gadaj. Bo to są TWOJE potrzeby, nie jego.

      Kiedy mu powiedziałaś, że ci zależy, że lubisz mieć go blisko, że cieszysz się, ze jest obok?
      Warcząc na niego nie sprawisz że będzie chciał się przytulić.
      • maljorka Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 20:41
        Ja to wszystko robiłam i robię jako pierwsza, zagaduję itd. Ale chciałabym poczuć, że on też o mnie zabiega.

        Dobra, reasumując wszystkie wypowiedzi. Faktycznie macie rację, że może nie doceniam tego, ze facet jest zaangażowany w dom i rodzinę. Ale zawsze myślałam, że skoro to jego dzieci, jego dom i jego rodzina, to chyba nie muszę mu dziękować za to, ze się w tym udziela. Tak jak mi nie musi dziękować, za to, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik.

        Wiem, że to moje wyzywanie jest okropne, naprawdę nie jestem z siebie dumna. A z większości Waszych wypowiedzi wynika, że unikanie kontaktu przez mojego męża jest skutkiem tych wyzwisk. Ja zawsze uważałam, że moje wyzwiska to już skutek, a nie przyczyna, ale dobra, niech Wam będzie, spróbuję tak do tego podejść.

        Widzę triss, że przerabiałaś taki sam egzemplarz i parę innych osób też wie, o co mi chodzi. Ktoś nawet napisał, że nie odzywanie się, to taka bierna agresja. Więc nie tylko ja stosuję agresję, ale i mój mąż też.On się broni przed wyzwiskami, a ja się bronię przed odsunięciem.

        Spytam się go, czy pójdzie ze mną na terapię. Jak nie pójdzie, to pójdę sama, może mi ktoś mądry chociaż powie, jak sobie z tym radzić.

        Niektóre wypowiedzi były dla mnie cenne, dzięki.
        • annofmary Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 21:58
          Witaj,

          Piszę, bo byłam w Twoim punkcie, przeszłam krok dalej, bez rozwodu...
          altz patrzy na to jak facet, ma swoje racje...
          Ja też nie miałam łóżka... wołałam o zainteresowanie.
          Po rozpaczy przestałam, zacisnęłam zęby, pięści.
          Mi pomogło:
          1.Zajmij się sobą, rozwiń swoje zainteresowania, nie skupiaj się tak na swoim mężu (to go chyba też męczy).
          2. Zdobądź się na szczerą rozmowę z nim... ja miesiąc prosiłam, że chcę porozmawiać, o czymś ważnym, na spokojnie... słyszałam "to rozmawiajmy", "to nie ma o czym", "znów te pierdoły", w końcu uległ. Powiedziałam mu, że unika mnie, że może on czuje inaczej, ale związek to dwoje ludzi, dwoje ma swoje pragnienia. żeby mnie wysłuchał, żeby nie ignorował, choć 20 minut, że kłopotem dla mnie jest też brak seksu, że marzę o chwili, kiedy mi się tego seksu już odechce, bo nie chcę go zdradzać, zapytałam szczerze, czy on ma problemy z erekcją i czy ma kogoś innego? odpowiedział, że nie. Od tamtej chwili już tylko szczerze rozmawiamy, już nie wyzywam (a to też robiłam-przyznałam mu się, że to moje wołanie o uwagę). Czuję się silniejsza i zauważona. Już nie rozpaczam, nie boję się, dojrzałam. Tobie też tego życzę. W domu działaj tak, żebyś nie miała sobie nic do zarzucenia i przyznawaj się do swoich wad. pozdrawiam
        • triss_merigold6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 22:30
          Och, znacznie krócej niż Ty, szybciej się wymiksowałam. Aż tak źle nie było jak u Ciebie, ale były też gry na kompie przez pół weekendu. Przed dzieckiem żadne znaki na niebie i na ziemi nie wskazywały na to, że pan przeleje zainteresowanie i zaangażowanie na dziecko, niewiele zostawiając dla mnie.
          Sorry, ja chcę się czuć kobietą w związku przede wszystkim, a dopiero potem matką i animatorką życia domowego. Dziecko, pracę i życie domowe sama mogłam ogarnąć bez większych problemów.
          Absolutnie się nie wstydzę tego, że potrzebuję adoracji, komplementów, spontanicznych wyznań, regularnego seksu i tego pierścionka. Natomiast nienawidzę spychotechniki i unikania konfrontacji w idiotycznym przekonaniu, że "jakoś się ułoży", że może baba zapomni albo jej się znudzi albo tylko tak sobie smęci albo cokolwiek. Na spychotechnikę, odbieraną jako lekceważenie, reagowałam agresywnie. Na szczęście to już za mną, eks dostał dokładnie to o czym go uprzedzałam. Był zdziowny, oczywiście.
          • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:05
            Skoro jesteś taka konkretna i odważna, to dlaczego najpierw się z nim nie rozwiodłaś, zamiast go zdradzać?
            • triss_merigold6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:10
              Głównie dlatego, że to było łatwiejsze. Zresztą wtedy wcale nie zamierzałam się rozwodzić, zamierzałam eksem potrząsnąć, a romans był niezobowiązujący. Z eksem rozstałam się rok po zakończeniu romansu, jak już doszłam do ściany.
              • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:17
                Czyli zamierzałaś zdradzić swojego męża, po to żeby zrozumiał że źle robi i jak bardzo mu na Tobie zależy i zaczął w efekcie zachowywać tak jak sobie to wyobrażałaś? Ale rozwodzić to w sumie nie miałaś się ochoty.

                O ja pier.olę wink

                Ale przynajmniej bez hipokryzji.


                • triss_merigold6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:24
                  Najpierw zamierzałam po prostu upuścić sobie ciśnienia. Moze to zbyt brutalne wyznanie, jak na to forum, ale byłam dojrzałą kobietą z konkretnymi, niezmiennymi potrzebami i te chciałam hm... zaspokoić. Konkret, a nie wyznania przy księżycu czy potajemne telefony podczas spaceru z psem.
                  Eksowi sama powiedziałam już po zakończeniu, po to, żeby dotarło jak bardzo był ślepy i jak dalece się posunął w swoim wypieraniu rzeczywistości.
                  • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:32
                    No cóż, fakt jest taki, że zdradzałaś aktualnego partnera. Możesz sobie dorabiać do tego motywy albo inne okoliczności, ale nie zmienia to rzeczywistości.

                    Rozumiem też że wymyślisz 1000 powodów dla którego nie należy tego mówić dziecku. No bo mogło by mieć do Ciebie pretensje - zresztą słuszne - że rozbiłaś mu rodzinę bo "chciałaś sobie upuścić ciśnienia".
                    • triss_merigold6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:34
                      No zdradzałam i co z tego? Nigdy nie twierdziłam, że jestem metrem z Sevres moralności.
                      I tak dziecko w wieku nastoletnim czy później będzie miało o coś pretensje, to wpisane w układ ról, więc trudno.
                      • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:36
                        No i nic z tego, pytam tylko, czy masz też odwagę ponieść konsekwencje swoich decyzji i powiedzieć własnemu dziecku jaka jest prawda.
                        • triss_merigold6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:40
                          Z prawdą jak z d..ą każdy ma swoją. Nie widzę żadnego powodu dla którego miałabym kiedyś dziecku opowiadać szczegóły, nie byłby przyjemne dla jego ojca. Ale biorę pod uwagę, że może dowiedzieć się z innych źródeł.
                          • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:44
                            Nie, właśnie prawda jest jedna.

                            Ale rozumiem Twoje motywy, mało kto ma w sumie odwagę swoim dzieciom opowiadać że zdradzał partnera. Nobo wiesz, mogło by się okazać, że te Twoje powody nie znalazły by u nikogo innego zrozumienia i mogła byś zostać uznana za egoistkę, która rozbiła dziecku rodzinę.

                            • triss_merigold6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:53
                              To już przerabiałam. Owszem, zostałam uznana przez znakomitą większośc otoczenia za egoistkę, która rozbiła dziecku rodzinę. Minęło parę lat i nikt do tematu nie wraca, przywykli, zaakceptowali.
                              • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 09.10.13, 23:55
                                Otoczenie jak to otoczenie, poekstyctuje się a potem mu przejdzie, bo jego to nie dotyczy.

                                A dziecko będzie się nad tym zastanawiać do końca życia, bo jego to bezpośrednio dotyczy. Uczciwie by było, żeby znało prawdę.
                                • argentusa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 08:56
                                  eeee, nie przeceniałabym tego zastanawiania się dziecka nad faktem.
                                  Wiele zależy od tego jakie to życie "po" jest.
                                  NAwet do głowy mi nie przyjdzie informować dzieci o wyskoku taty. Jak dla mnie to była jednak okazja do wymiksowania się z małżeństwa z eksem. Owszem, zadziwiony był, że zakończony romans ma takie konsekwencje, ale przecież jego romans był skutkiem tego co w chaupie było a nie przyczyną. Mam tę odwagę to przyznać.
                                  I chociaż mimo że z Tris wielokrotnie mi nie po drodze, to tu akurat uważam, że rozsądnie prawi.
                                  Jak tata nie będzie roztrząsał tematu latami a uda się obu stronom stworzyć nowe fajne związki to naprawdę nie będzie miało to znaczenia.
                                  A nawet, hhihihihi można od dziecia usłyszeć (jak i my z eksiem usłyszeliśmy od poważnego nastolatka), że lepiej że się rozeszliśmy, bo teraz (od paru lat) mamy o wiele fajniejsze domy niż ten, który razem tworzyliśmy. Można? Można.
                                  Ar.
                                  • mayenna Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 09:34
                                    Znaczenie ma jednak postawa Triss wobec partnera, wobec małżeństwa. Dla niej to układ utylitarny, zaspokajający, gdzie jest pani i poddany.
                                  • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 19:06
                                    argentusa napisała:

                                    > NAwet do głowy mi nie przyjdzie informować dzieci o wyskoku taty. Jak dla mnie
                                    > to była jednak okazja do wymiksowania się z małżeństwa z eksem.

                                    Nie mówię o informowaniu, ale o odwadze powiedzenia dziecku, gdy będzie w odpowiednim wieku, że rodzice rozstali się bo matka zdradziła ojca, na początku nie planowała wcale rozwodu, a tylko "chciała sobie upuścić".

                                    Jak się powiedziało A, to trzeba mieć odwagę powiedzieć B. No chyba, że się jest hipokrytą.
                                    • argentusa Mayennai Nalesnik6 10.10.13, 19:28
                                      M: hm.. ja mam podobne wrażenie, że Triss używa ludzi do zaspokajania swoich potrzeb. I dlatego uważam, że ten przesłodzony obraz, który nam tu na forum serwuje jest jednak odległy od ideału albo pan wyjątkowo mało kapiśny jest. Używanie ludzi uważam za obrzydlistwo jednak. Ale: to jest moja opinia i niekoniecznie musi obchodzić innych.
                                      Naleśnik: wytłumacz mi z łaski swej (bowiem ograniczona jestem) PO CHOLERĘ Triss ma mówić dziecku o tym,co miedzy rodzicami x-lat temu się wydarzyło. Możesz przyjąć, że dziecię może nawet NIE CHCIEĆ tego wiedzieć i nawet NIE ZAPYTAĆ? Po co dziecię ma jeszcze oberwać. W imię prawdy? A komu taka prawda jest potrzebna? Dzieciowi raczej ta informacja szczęscia nie da.
                                      A nawet jesli dziecię się dowie i obejmie ZROZUMIENIEM matkę, nie potępi wcale (może się tak zdarzyć przecież) to co? Dalej będziemy dzieciu wkładać do łebka,ze to kur..stwo jest? No jest, i co z tego? Podkreślanie tego k...stwa nic poza potencjalnymi ranami nie daje. Wystarczy, że wiedzą sami zainteresowani. reszta świata naprawdę nie musi wiedzieć.
                                      I ostatnie: jakbym literalnie stosowała zasadę "jak powiem a to i do zet mam lecieć", to powinnam być żoną nieszczęśliwą do końca dni (moich lub eksia) bowiem w kościele to a powiedziałam i obiecywałam a teraz jednak wcale przy nim nie trwam. Nie widzę powodu, by nie dać sobie szansy na kolejną miłość. ot tak po prostu. Szczęśliwa lubię być.
                                      • nalesnik6 Re: Mayennai Nalesnik6 10.10.13, 19:58
                                        argentusa napisała:


                                        > Naleśnik: wytłumacz mi z łaski swej (bowiem ograniczona jestem) PO CHOLERĘ Tris
                                        > s ma mówić dziecku o tym,co miedzy rodzicami x-lat temu się wydarzyło. Możesz p
                                        > rzyjąć, że dziecię może nawet NIE CHCIEĆ tego wiedzieć i nawet NIE ZAPYTAĆ?

                                        Nie ma mówić, może odpowiedzieć jeśli zostanie zapytana.

                                        > A nawet jesli dziecię się dowie i obejmie ZROZUMIENIEM matkę, nie potępi wcale
                                        > (może się tak zdarzyć przecież) to co? Dalej będziemy dzieciu wkładać do łebka
                                        > ,ze to kur..stwo jest? No jest, i co z tego? Podkreślanie tego k...stwa nic poz
                                        > a potencjalnymi ranami nie daje. Wystarczy, że wiedzą sami zainteresowani. resz
                                        > ta świata naprawdę nie musi wiedzieć.

                                        Nie, po co. Jeśli zdobędzie się na odwagę i powie raz, to po co potem wracać do tematu. No chyba że dziecko będzie dopytywać.

                                        > I ostatnie: jakbym literalnie stosowała zasadę "jak powiem a to i do zet mam le
                                        > cieć", to powinnam być żoną nieszczęśliwą do końca dni (moich lub eksia) bowiem
                                        > w kościele to a powiedziałam i obiecywałam a teraz jednak wcale przy nim nie t
                                        > rwam. Nie widzę powodu, by nie dać sobie szansy na kolejną miłość. ot tak po pr
                                        > ostu. Szczęśliwa lubię być.

                                        Nie chodzi o to że odeszła od ojca, tylko o kolejność działań. Mogła przecież najpierw się rozwieść? No tak, ale pewnie odwagi nie starczyło. Na powiedzenie prawdy dziecku też nie starczy, więc nasze rozważania potraktujmy jako akademickie. Nie ma się co denerwować.
                                    • metamorphosis4 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 19:30
                                      nalesnik6 napisał:
                                      > Nie mówię o informowaniu, ale o odwadze powiedzenia dziecku, gdy będzie w odpow
                                      > iednim wieku, że rodzice rozstali się bo matka zdradziła ojca, na początku nie
                                      > planowała wcale rozwodu, a tylko "chciała sobie upuścić".
                                      >
                                      > Jak się powiedziało A, to trzeba mieć odwagę powiedzieć B. No chyba, że się jes
                                      > t hipokrytą.

                                      Pozostaje pytanie czy dziecko pragnęłoby sie stać powiernikiem takiego wyznania rodzicielki. Oraz drugie pytanie, jak taka wiedza wpłynęłaby na jego dalsze życie... relacje z przyszłymi partnerami i takie tam "bzdury".

                                      Tak tylko pytam. Na wszelki wypadek, gdyby ktoś się zafiksował na wypełnianiu sprawiedliwości dziejowo pokoleniowej wink

                                      Dla ułatwienia powiem, że sama o zdradzie własnego ojca dowiedziałam sie w wieku lat 30tu, mając juz dawno ułożone życie osobiste, dzieci itp. Byłam dojrzałą, stabilną emocjonalnie osobą, a jednak informacja ta spowodowała, że już nigdy tą samą osobą co wcześniej nie będę, a wręcz powiem, że cale moje późniejsze życie potoczyło się zgola inaczej, niż gdybym tej wiedzy nie posiadła.

                                      Uważaj więc Naleśniku z takimi radami, bo skupiając się na pokucie wymierzonej sprawcy, możesz uczynic sporo krzywdy osobom zgoła niczemu nie winnym.
                                      • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:01
                                        metamorphosis4 napisała:


                                        > Uważaj więc Naleśniku z takimi radami, bo skupiając się na pokucie wymierzonej
                                        > sprawcy, możesz uczynic sporo krzywdy osobom zgoła niczemu nie winnym.
                                        >

                                        Jestem tylko anonimowym naleśnikiem z internetu, nikt nie musi mnie słuchać ani nawet uważać, że mówię rozsądnie.

                                        To nie jest pokuta, tylko obnażanie hipokryzji. Ktoś kto się tak obnosi ze swoimi decyzjami, podkreślając, że były słuszne, może chyba skonfrontować je z dzieckiem. Jeśli rzeczywiście były słuszne, to dziecko zrozumie.

                                        Ale nie czarujmy się, nie zrozumie, bo od samej matki się nie dowie. Ona już ma swoją zracjonalizowaną historyjkę która z czasem będzie się jeszcze bardziej racjonalizować. Może się dowie od kogoś obcego i "życzliwego", ale nawet wtedy matka zaprzeczy, że to wcale NIE TAK. Stawiam 1000:1.
                                        • modmis Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:13
                                          > To nie jest pokuta, tylko obnażanie hipokryzji. Ktoś kto się tak obnosi ze swoi
                                          > mi decyzjami, podkreślając, że były słuszne, może chyba skonfrontować je z dzie
                                          > ckiem. Jeśli rzeczywiście były słuszne, to dziecko zrozumie.

                                          Jak można pisać o hipokryzji w tym kontekście ? Co dziecko będzie to obchodziło ?
                                          Dziecko po takiej informacji poczuje się zranione i straci grunt pod nogami, no ale Twoim zdaniem to lepiej bo obnażona będzie hipokryzja.
                                          To mi się kojarzy z paniami które tutaj na forum pisały że chciały orzekania winy żeby jak dziecko dorośnie mogło sobie poczytać jakim sukinsynem był ich ojciec. Naprawdę świetna informacja dla dziecka i jaki prezent od rodzica dla niego aby w swoim dorosłym życiu był szczęśliwy.
                                          • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:18
                                            Nie mówię o dziecku, tylko o dorosłej osobie (która nadal jest dzieckiem rodziców), która chce się dowiedzieć, dlaczego jego rodzice kiedyś tam się rozstali. I która zasługuje na prawdę, jeśli o nią pyta.
                                            • modmis Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:24
                                              I nie rozumiesz, że nawet dorosła osoba nadal jest dzieckiem swoich rodziców i taka informacja nie zawsze jej jest potrzebna ? Że może choć oczywiście nie musi zburzyć jej świat i nadszarpnąć emocję ? I w imię czego to ma być - pokuty, że niby oliwa zawsze sprawiedliwa i na wierzch wypływa ?
                                              • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:27
                                                W imię tego, że dziecko, jeśli jest dorosłe i pyta, ma prawo wiedzieć, że rodzice rozstali, się bo matka zdradzała ojca (tak samo zresztą jak i w drugą stronę).

                                                I nie przesadzajmy z tym efektem psychologicznym. Życie w nieświadomości i kłamstwie daje znacznie gorszy efekt psychologiczny.
                                                • modmis Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:38
                                                  > I nie przesadzajmy z tym efektem psychologicznym. Życie w nieświadomości i kłam
                                                  > stwie daje znacznie gorszy efekt psychologiczny.


                                                  Widać, że piszesz z punktu widzenia ojca a nie dziecka - cóż nie będę Cię przekonywać, że nie zawsze ta prawda jest taka ważna. Warto się jednak czasem zastanowić i zauważyć że ludzie są różni i mają różną odporność na te same sprawy/ wiadomości i to co na jednym nie zrobi wrażenia drugiego może złamać.
                                                  • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:40
                                                    Pewnie prawda, jednego złamie prawda, innego złamie kłamstwo.
                                                  • blue_ania37 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:59
                                                    Nie kocham Trissmile
                                                    Ale nie wiem po co ta cholerna prawda?
                                                    Co mam powiedzieć mojemu synowi za 10 lat?
                                                    Tatuś posuwał koleżankę z pracy.
                                                    Zmieni to coś w jego życiu?
                                                    Raczej spowoduje kolejny dół, bo sam już bedzie pewnie po pierwszych przeżyciach.
                                                    Trzeba życ dalej, historia nas oceni, ale mowienie dzieciom co naprawdę nie służy niczemu.
                                                    Mamusia była oki? bo nie poszła na bok?
                                                    Bez sensu.
                                                    Dzieciom duzym i małym nalezy mówić tyle ile potrzebują.
                                                    Zakładam, że nigdy nie powiem, że kiedy mama była z tatą była pani Bee, bo młodemu to niepotrzebne.
                                                    Ani dzis ani kiedyś
                                                  • flower82 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 22:14
                                                    A gdyby było tak, iż mama sobie znalazła kogoś a tata pozostał sam, aby pokazać dziecku prawdziwa miłość i konsekwencje błędnych decyzji. Tak, żeby się poświęcić i pokazać, iż wyborów dokonujemy cały czas i ponosimy ich konsekwencje, tak by dzieci wiedziały jak należy żyć, jak wybierać i jak kochać - Idealizm...
                                                  • flower82 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 22:27
                                                    Według mnie błędem jest pokazywanie, uczenie dzieci świata jakim nie jest. Skoro 40% małżeństw się rozpada, to niech dzieci wiedza dlaczego tak się dzieje. Nigdy nie jest tak, że ktoś, kto jest w swoim rozumieniu szczęśliwy, zdradza, no chyba że jest chory... Zawsze sa jakieś problemy, zranienia, jakaś tęsknota. Dziecko trzeba nauczyć w jaki sposób budować, dbać i pielęgnować, tak aby wiedziało, co przynosi szczęście i że samo się ono nie znajdzie i nie będzie trwać wiecznie, jeśli nie będzie pielęgnowane.

                                                    Trzeba nauczyć dzieci tego, iż ludzie są różni, różnych rzeczy do szczęścia im potrzeba, że miłość nie tylko polega na dawaniu, ale również na mądrości wyborów i nie zawsze te wybory musza być dobre dla partnera, ale dobre dla związku, czy małżeństwa. Myślę, iż ukazanie swojej historii, w taki sposób, z obojgiem rodziców, byłoby nie tyle trauma dla dorosłego człowieka, ile lekcja życia, tak aby nie musiało samo przez to przechodzić, tylko czerpało z doświadczenia rodziców, byłych eks i eksi.
                                            • metamorphosis4 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:35
                                              nalesnik6 napisał:

                                              > Nie mówię o dziecku, tylko o dorosłej osobie (która nadal jest dzieckiem rodzic
                                              > ów), która chce się dowiedzieć, dlaczego jego rodzice kiedyś tam się rozstali.
                                              > I która zasługuje na prawdę, jeśli o nią pyta.

                                              Ależ ja Ci napisałam z punktu widzenia dorosłej osoby.
                                              Widocznie za mało szczegółowo, więc jeszcze raz powoli:

                                              Dorosła osoba znosi to bardzo źle.
                                              Dorosla osoba uważa, że takie sprawy małżeństwa powinny załatwiać między sobą i nie wciągać w to innych - nawet dorosłe dzieci.
                                              Dorosła osoba czuje, że powinna opowiedzieć się po którejś ze stron, a przecież kocha obie. W dodatku dorosła osoba myśli sobie w takim momencie, że wszystko, co było dla niej wartosciowe już sie nie liczy, bo nigdy wlaściwie nie istniało. Dorosła osoba spędza dużo czasu na przemyśleniach, autoterapii i ratowaniu szczątków dziecięcych wspomnień o szczęśliwej rodzinie i jest wściekła, że ktoś w imię jakiejś idiotycznej, nikomu niepotrzebnej "szczerości" zniszczył jej wszystko, co bylo piękne.

                                              Tak właśnie wygląda to z punktu widzenia dorosłej osoby. Teraz pomnóż to wszystko razy 10 i bedziesz miał mniej więcej odczucia dziecka na wieść o tych rewelacjach.
                                              • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:36
                                                Pytałaś czy ktoś ci sprzedał tą prawdę sam na siłę?
                                                • metamorphosis4 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:51
                                                  nalesnik6 napisał:

                                                  > Pytałaś czy ktoś ci sprzedał tą prawdę sam na siłę?

                                                  Samo wyszło w ramach tzw. "rozliczeń" na forum najbliższej rodziny.
                                                  Zresztą nawet gdybym zapytała, to chciałabym raczej usłyszeć prawdę o wzajemnych relacjach, w kontekście różnic charakterów, czy światopoglądu, a nie rewelacje na temat picia, bicia, czy zdrady. Każdy woli mieć porządnych i prawych rodziców. To chyba oczywiste.
                                                  • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:53
                                                    Oczywiste, ale nie każdy ma.

                                                    Niektórzy wolą potem żyć w swoim świecie fantazji na temat tych "idealnych" rodziców, a niektórzy mają odwagę się z tym zmierzyć.
                                                  • metamorphosis4 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 21:12
                                                    nalesnik6 napisał:

                                                    > Oczywiste, ale nie każdy ma.
                                                    >
                                                    > Niektórzy wolą potem żyć w swoim świecie fantazji na temat tych "idealnych" rod
                                                    > ziców, a niektórzy mają odwagę się z tym zmierzyć.

                                                    Zmierzyć?
                                                    Po co?

                                                    Co do Twojego życia wniosłaby informacja o tym, że mama, która zawsze była dla Ciebie wspanialą i kochającą mamą tak naprawdę prowadziła drugie zycie w domach publicznych pobliskiej dzielnicy uciech?
                                                    Albo lepiej - ojciec, ktory nauczyl Cię grac w piłkę, zabierał na mecze, do kina itp. prywatnie bzykał w tajemnicy swoja sekretarkę?
                                                    No słucham?
                                                    Jedyne, co mi przychodzi do glowy to, że dobiegając wieku ojca zaczniesz się zastanawiac czy przypadkiem nie wdałeś się w niego i nie powinieneś w związku z tym bliżej przyjrzec sie sekretarce, bo może wcale nie jestes taki porządny na jakiego wygladasz. Przecież każdy wie, że niedaleko pada jablko od jabłoni. Prawda wink

                                                    Może jednak się mylę. Może po prostu zerwiesz kontakt z rozwiązłym staruchem i nawet po smierci kwiatów na grób mu nie zaniesiesz...

                                                    Może jest jakiś trzeci scenariusz zmierzenia się z taką prawdą. Jaki? Czy jest on lepszy od scenariusza, w którym po prostu przyjmujesz, że ojciec był świetnym ojcem, a jakim był mężem powinna oceniać jego żona?
                                                  • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 21:31
                                                    metamorphosis4 napisała:

                                                    > nalesnik6 napisał:
                                                    >
                                                    > > Oczywiste, ale nie każdy ma.
                                                    > >
                                                    > > Niektórzy wolą potem żyć w swoim świecie fantazji na temat tych "idealnyc
                                                    > h" rod
                                                    > > ziców, a niektórzy mają odwagę się z tym zmierzyć.
                                                    >
                                                    > Zmierzyć?
                                                    > Po co?

                                                    Po to że chcą poznać prawdę. Niektórzy ludzie cenią prawdę dla samej idei, niektórzy nie. Ty nie, no i fajnie. Ja tak, no i też fajnie.

                                                    > Może jest jakiś trzeci scenariusz zmierzenia się z taką prawdą. Jaki? Czy jest
                                                    > on lepszy od scenariusza, w którym po prostu przyjmujesz, że ojciec był świetny
                                                    > m ojcem, a jakim był mężem powinna oceniać jego żona?

                                                    Właśnie nie był w tym przykładzie fajny, bo niefajnie potraktował matkę. Gdyby tak było chciałbym o tym wiedzieć. Co bym potem z tą wiedzą zrobił nie wiem, musiał bym się zastanowić, nie będę teoretyzował. Ale wiedzieć bym chciał.

                                              • flower82 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 22:17
                                                Dorosła osoba mieszka przeważnie z matka.
                                                Matka jest cudowna i wspaniała, ojciec jest zły.
                                                Prawda wyzwoli dziecko z błędnego myślenia o rodzicach.
                                                Prawda pozwoli samodzielnie dokonać oceny.
                                                Prawda powinna być przedstawiona przez obie strony, dziecko powinno wiedzieć jeśli będzie w odpowiednim wieku. Kochać będzie niezależnie od tego jaka jest prawda, kocha się ponad wszystko, jeśli się kocha wink
                                                • argentusa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 11.10.13, 08:50
                                                  > Dorosła osoba mieszka przeważnie z matka.

                                                  Hę????? Hmmmm, niedorosły nastolatek w moim życiu też przeważnie nie mieszka.. Zapomniałam, że jest wyłącznie jeden właściwy wzorzec rodziny.
                                                  Dziękuję bardzo za taki wzorzec. Za bardzo kocham moje dzieciaki żeby im fundować MOJE prawdy. Bo to ,ze na bok ktoś poszedł nie oznacza automatycznie że ta druga strona jest nieodpowiedzialna za rozpad związku.
                                                  Jako zdradzona mogę sobie spokojnie to napisać.
                                                  Ale jak to naleśnik6 ujął - trzeba mieć odwagę żeby to przyznać. A nie lecieć na "biedna zdradzona niewinna osoba".
                                                  Ja przyjmuję, że nie zawsze i nie za wszelką cenę trzeba tą prawdą epatować. To mój wybór. Bo ja wierzę, że w ten sposób ochronię dzieci, a jednocześnie uszczerbku na ich sumieniu i zdolnosci do podejmowania odpowiedzialnych decyzji w przyszłości tą ochroną nie wywołam.
                                                  Ar.
                                                  • flower82 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 11.10.13, 10:20
                                                    >> Hę????? Hmmmm, niedorosły nastolatek w moim życiu też przeważnie nie mieszka..

                                                    A tego ja nie rozumiem, chodziło mi o to, co pisze altz, iż przeważnie dzieci sa z matka, ojciec jest zły, bo go nie ma z nimi, choćby chodził na klęczkach do Częstochowy to rzadko się zdarza, iż dzieci sa z ojcem. Tak, wzorzec rodziny jest jeden, inne to tylko powielone prawdy wink
                                                  • argentusa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 11.10.13, 17:55
                                                    No mój wzorzec (a zatem i moich dzieci) jest taki:
                                                    moje dziecko nie mieszka ze mną. Mieszka z tatą. Ku dobru dziecka i rodziców i stosunków rodzicielskich. I do tego zadowolone jest (o zgrozo). Matka, ojciec też są. (o zgrozo).
                                                    I tak się składa, że w najbliższym otoczeniu córa też z tatą mieszka, a mama jest rodzic dochodzący. I wszyscy żyją. No, ale tu się trzeba wyrwać poza schemat. I posłuchać czasem dziecka. I pozwolić mu zdecydować bez histerii. hihih,
                                                    Całe szczęście, zdarza się coraz częściej. A to wszystko w Polsce. hihihihi.
                                                    Ar.
                                                  • flower82 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 11.10.13, 18:25
                                                    Cudna sielanka wink
                                                  • blue_ania37 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 11.10.13, 18:30
                                                    Ale o co Ci chodzi flower?
                                                    Że dziecko mieszka z ojcem, albo,że zdradzający albo zdradzani nie chcą mowic dziecku, że ktos był nieodpowiedzialny lub jakiś nie koniecznie fajny.
                                                    Miałabym żal do moich rodziców gdyby mi powiedzieli, dlaczego sie rozstali ze szczegołami, wolałabym wersję nie układało się między nami, tata chciał coś innego niż mama i starczy.
                                                    A
                                                  • flower82 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 14.10.13, 13:22
                                                    Wiem, nie ma się co odgrywać ani grać dziećmi, aczkolwiek nie do końca mi się to wszystko podoba, nie tak sobie wyobrażałem świat i życie, cóż, myliłem się. Jeśli o coś mi chodzi, to o to, aby dzieci miały rodzinę, pełna, szczęście, ale widać nie zawsze jest tak jak chcemy aby było, czasami jest inaczej.
                                                • nihoa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 11.10.13, 16:10
                                                  prawdę każdy ma swoją.

                                                  ja mogę mówić dzieciom, że tata jest bezrobotnym próżniakiem, on - ze ta s.... się wyprowadziła i dlatego jesteście daleko od tatusia. oboje ni widzimy żadnych powodów, żeby dzieci o czymkolwiek informować. mają mieć szczęśliwe dzieciństwo - dorosłe sprawy poznają jak dorosną - problemy rodziców nie są ich problemami. a naszym psim obowiązkiem jest je chronić a nie obciążać dodatkowo - mało obiektywnymi zwierzeniami.
                                                  • flower82 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 11.10.13, 16:23
                                                    >dorosłe sprawy poznają jak dorosną - problemy rodziców nie są ich problemami

                                                    To prawda, ale to jest ich problem, ze maja skrzywione to dzieciństwo przez nieodpowiedzialnych rodziców.
                                                  • argentusa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 11.10.13, 19:31
                                                    i dlatego stosujemy zasady homeopatii: w siniaka, który boli i tak, walimy jeszcze dodatkowo. A nuż prawda uleczy. - do problemów które mają, dokładamy jeszcze, w imię prawdy, oczywiście.
                                                    Ar
                                                  • nihoa Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 12.10.13, 11:09
                                                    maja skrzywione dzieciństwo. przez nieodpowiedzialnych rodziców. dlatego staramy się oboje, zgodnie chronić to, co im z tego dzieciństwa zostało, nie rozgrywając dziećmi swoich żali, gierek i nie faszerując ich informacjami o złym tatusiu i złej mamusi. bo winę za rozpad małżeństwa ponosimy solidarnie po połowie - bez względu na to czy ktoś w międzyczasie kogoś bzyknął.
                                          • metamorphosis4 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:26
                                            modmis napisał(a):
                                            > Jak można pisać o hipokryzji w tym kontekście ? Co dziecko będzie to obchodziło
                                            > ?
                                            > Dziecko po takiej informacji poczuje się zranione i straci grunt pod nogami, no
                                            > ale Twoim zdaniem to lepiej bo obnażona będzie hipokryzja.
                                            > To mi się kojarzy z paniami które tutaj na forum pisały że chciały orzekania wi
                                            > ny żeby jak dziecko dorośnie mogło sobie poczytać jakim sukinsynem był ich ojci
                                            > ec. Naprawdę świetna informacja dla dziecka i jaki prezent od rodzica dla niego
                                            > aby w swoim dorosłym życiu był szczęśliwy.

                                            Dokladnie to miałam na myśli.
                                            • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 20:28
                                              A może wcale nie chodzi o dobro dziecka, tylko o hipokryzję matki, która tak tłumaczy to, że nie potrafi ponieść konsekwencji swoich wyborów?
                                              • triss_merigold6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 21:21
                                                Ależ ja wcale nie tłumaczę się dobrem dziecka. Uważam po prostu, że dziecko nie jest partnerem do dyskutowania nad intymnymi wyborami rodziców, których ci dokonywali gdy dziecko było jeszcze w pieluchach. To nie jest jego sprawa, po prostu.
                                                • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 21:28
                                                  No i gites. Twoje dziecko, Twoja sprawa.

                                                  Myśmy tutaj w międzyczasie przeszli trochę na poziom abstrakcyjny, rozmawiamy sobie o zasadach. Czy prawda jest wartością samą w sobie, czy nie.
                                                  • triss_merigold6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 21:36
                                                    Dla mnie nie jest.
                                                    Ponadto odróżniam role: rolę matki od roli żony/kobiety/partnerki/kochanki.
                                                  • nalesnik6 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 22:15
                                                    Jakby to ująć, Twoje motywy są mało wiarygodne.
                                                  • flower82 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 10.10.13, 22:18
                                                    To tak ogólnie, żeby nie było. Można być matka, żona pana X, kochanka pana Y, kobieta pana Z, partnerka pani W. Byleby tylko dziecko się nie dowiedziało, bo będzie ups...
    • adela38 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 12.10.13, 15:00
      Mysle ze powinnas sobie poszukac dyskretnie jakiegos kochanka...
      • adela38 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 12.10.13, 15:11
        Ewentualnie spytac pana czy nie mialby pretensji jesli poszukasz sobie dyskretne zaspokojenia swoich potrzeb uczuciowych poza malzenstwem, tak by go wiecej nimi nie meczyc... Na zewnatrz mozecie nadal wspolnie dzialac na rzecz rodziny...
    • a1ma Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 12.10.13, 19:05
      Ja mam wrażenie, że autorka jest trollem.
      Albo że opisała sytuację w negatywie, żeby poznać opinie z drugiej strony.

      Gdybyśmy przeczytali: sprzątam, opiekuję się dziećmi, mąż zajmuje się tylko (!) organizacją i wstawieniem prania, czasem zabierze dzieciaki na rower, wyzywa mnie od debilek i wieśniar, a potem dziwi się, że nie mam ochoty na seks - to napisalibyście to samo, co napisaliście?
      • heisenberg7 Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 12.10.13, 19:17
        A teraz zostaniesz przez Panie z FK zjedzona.
    • katenowak Re: Jestem w potrzasku - nie wiem, co robic 13.10.13, 01:04
      tez tak mialam
      po 13 latach po slubie zlozylam pozew o rozwod i mam nadzieje ze za miesiac koniec
      nie zmieni sie
      na terapie na 90 % nie pojdzie
      dalej jestem samotna ale bez zludzen
      2 tyg od wyprowadzki i dosc opiekunczy tata zajmuje sie dzieckiem tylko wtedy jak musi wiec jesli chcesz odejsc to musisz sie liczyc z tym ze wszystkie jego obowiazku spadna na Ciebie - u mnie podzial byl 50 /50 wiec szoku nie doznaje w tej kwestii
      wspolczuje bo marzenia o wspanialej milosci zwyczajnie poszly sie ....
      sil zycze w podejmowaniu decyzji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka