Dodaj do ulubionych

znowu ja, pomóżcie

30.01.14, 08:59
witam wszystkich, piszę do Was bo czasami tu zaglądam i wiem, że dużo tu mądrych ludzi. W sumie niektórzy już kiedyś mądrze mi radzili, ale człowiek jak to człowiek wciąż popełnia te same błędy.
Zacznę od tego, że dwukrotnie już tu pisałam, pewnie gdzieś są moje wątki. W skrócie: gdy byłam w 8 mies. ciąży mąż znalazł inną i po urodzeniu córki wyprowadził się. Nie wyszło im i wróciliśmy do siebie. Między czasie parę razy odkryłam że smsuje z innymi dziewczynami, za każdym razem rozmowy, że to dla niego nic nie znaczy, że tak tylko pisze i inne bzdety na które dałam się nabrać. Po którymś razie postawiłam sprawę jasno, wyprowadź się! Po paru dniach wrócił, mówił że chce od nowa, że spróbujemy, że może nam się uda, że w sumie nie kocha mnie, ale chce próbować ułożyć wszystko od nowa. (Wiem, wiem, głupia jestem i tyle) Od ostatniego razu minął rok. I różnie to bywało przez ten rok, ale miałam wrażenie , że jesteśmy na dobrej drodze, że powoli docieramy się, że może być już tylko lepiej. Nie jest.
Mąż ma taką pracę, że wyjeżdża na większą część tygodnia, wraca w czwartek lub piątek, różnie. Czasem cały tydzień pracuje w domu, ale generalnie rzadko bywa. Czułam, że jest lepiej, ale gdzieś pod skórą czaił się lęk, co robi, z kim pisze, czy ma drugi tel. z którego smsuje. Starałam się to odrzucać, bo skoro jesteśmy razem to powinnam przecież ufać. Moje przeczucie mnie nie zawiodło. Włączyłam komputer stacjonarny, który był wspólny ale tak ogólnie to korzystał z niego mąż, ja na ogół z laptopa. Nie był wylogowany z poczty (w sumie i tak znam hasło) a ciekawość była silniejsza. Oczywiście rozmowy z dziewczyną 21-letnią. Mężatką z dzieckiem. Napisałam do niego, że wiem, on jak zwykle że to nic nie znaczy, wtedy zadałam mu pytanie: co do mnie czujesz? Napisał: nic
Powaliło mnie to a z drugiej strony przecież gdzieś tam wewnątrz siebie wiedziałam to.
To było wczoraj w południe. Od tej chwili wiem, że muszę się rozwieść, ale co gorsza wiem też, że nie mam na to siły, odwagi, chęci. Nie wiem co robić, od czego zacząć. On wraca jutro lub w sobotę. Myślę, że on też chce się rozwieść, ale nie umie (nie chce?) podjąć tej decyzji. Boję się, że wróci i znów powie to samo, że co prawda nic nie czuje do mnie, ale spróbujmy, bo dziecko, bo mieszkanie z kredytem, bo coś tam, a ja się zgodzę.
Jak głupia, naiwna kretynka marzę, żeby było tak jak wcześniej, jak dawniej, i trudno przyjąć mi do wiadomości, że tak już nie będzie nigdy.
Doradźcie co robić, jak się zachować, bo boję się że znowu dam się wmanewrować w kolejne lata bez prawdziwych, szczerych uczuć. Nie wiem co robić
Obserwuj wątek
    • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 09:32
      Przykra sprawa. Musisz sobie odpowiedzieć na proste pytanie: czy znowu dasz się wmanewrować w kolejne lata bez prawdziwych, szczerych uczuć? Czy będziesz potem mogła sobie spojrzeć w lustro bez obrzydzenia do samej siebie? Sama widzisz jak jest. Widoków na zmianę nie widać, wiesz co do Ciebie facet czuje, więc....
      Może przykrość Ci sprawię, ale wygląda to tak: albo odchodzisz zachowując resztki godności, albo płaszczysz się przed nim o uczucie, którego nie ma, może nie było i raczej już nigdy nie będzie.
      Z czasem będzie tylko gorzej, a dziecko też widzi wszystko, brak uczuć, chłód, pogardę.
    • zabapo11 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 09:35
      Właściwie sama sobie odpowiedziałaś. Nie będzie łatwo, ale musisz się rozwieść i być konsekwentna w swoich decyzjach, bo na razie on wykorzystywał Twoje miotanie się. Po prostu było mu wygodniej mieć dom, żonę, nie musiał (albo nie umiał) sam podjąć trudnej decyzji. Sama piszesz, że dłużej tak nie wytrzymasz. Spokojnie zastanów się nad logistyką (mieszkanie, opieka nad dzieckiem, finanse, na kogo możesz liczyć) i przygotuj pozew. Zobacz, czy jest szansa, żebyście jakoś się dogadali co do alimentów i podziału opieki, bo zawsze lepiej nie iść na wojnę, jeśli tylko się da. Powodzenia!
      • zapominajka5 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 09:44
        Wiem, ja to wszystko wiem. Wiem, że muszę się rozwieść tylko boję się, że sił mi nie starczy, że wybiorę to zło, które już znam, bo oswojone. W teorii wiem co robić ale boję się, że jak on przyjedzie, jak stanie przede mną, to znów dam sobą tak manewrować, że ulegnę. Choć może się mylę, może on już też ma tego dość i powie po prostu: tak, rozwiedźmy się jak najszybciej. W sumie będzie bardziej bolało, ale taki kop może dobrze by mi zrobił.
        • jakkamien Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 09:52
          Zapominajko, musisz zadbac o siebie, siebie wzmocnic. Jak Ty bedziesz pewna siebie i swojej wartosci, to bedzie i mniej bolało i bedziesz mogła się zdecydować. Świetni Cię rozumiem, stałam w podobnym punkcie, wiem jak ciezko podjac decyzje, czasami trzeba swoje przetrawic, zrozumiec. Jak bedziesz bardzoej pewna siebie, to łatwiej bedzie wymyslic wyjscie. Roznym ludziom rozne rzeczy pomagaja, moze psycholog, grupa wsparcia, literatura, cokolwiek, co spowoduje, ze zaczniesz myslec ze Ty tez jestes wazna.
          • molly_wither Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 19:31
            Swięte slowa. Zeby podejmowac takie decyzje trzeba byc silna i zdeterminowana.
            Jesli sie tego nie ma to trzeba to w sobie wyrobic.Troche to trwa,ale im szybciej tym lepiej.Bo czas dziala na niekorzysc kobiet.

            jakkamien napisała:

            > Zapominajko, musisz zadbac o siebie, siebie wzmocnic. Jak Ty bedziesz pewna sie
            > bie i swojej wartosci, to bedzie i mniej bolało i bedziesz mogła się zdecydować
            > . Świetni Cię rozumiem, stałam w podobnym punkcie, wiem jak ciezko podjac decyz
            > je, czasami trzeba swoje przetrawic, zrozumiec. Jak bedziesz bardzoej pewna sie
            > bie, to łatwiej bedzie wymyslic wyjscie. Roznym ludziom rozne rzeczy pomagaja,
            > moze psycholog, grupa wsparcia, literatura, cokolwiek, co spowoduje, ze zacznie
            > sz myslec ze Ty tez jestes wazna.
        • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 09:59
          koniecznie idź do psychoterapeuty
          on pomoże Ci zrozumieć, czemu się pewnych rzeczy tak boisz, że podejmujesz głupie (o czym wiesz) decyzje
          a jak zrozumiesz mechanizm, to wtedy będziesz już mogła działać
        • zabapo11 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 10:13
          Nie bardzo wiem, czego miałabyś się kurczowo trzymać w tej sytuacji, skoro pod żadnym względem nie jest dobrze. Ja też radzę psychoterapeutę, parę mądrych książek, może pogadanie o tym z kimś zaufanym - czasem w takiej rozmowie otwierają się szufladki, których sami w życiu byśmy nie otworzyli. Czasem jedno czyjeś zdanie pozwala więcej zrozumieć niż tygodnie zastanawiania się samemu.

          Przykład: ostatnio narzekam na byłego, że wszystko teraz na mojej głowie, nic go nie obchodzi, co z dziećmi itd., a pani mi na to "Niech się pani zastanowi, czy wcześniej podczas trwania małżeństwa było inaczej?" Takie jedno zdanie, niby nic, a potrafi olśnić. Nigdy nie było inaczej, zawsze wszystko było na mojej głowie, zawsze tylko ja się przejmowałam. I dzięki temu jednemu zdaniu utwierdziłam się w przekonaniu, że 1) rozwód to słuszna decyzja 2) dam sobie radę, bo zawsze i tak dawałam rade sama, tylko formalnie miałam męża, ale praktycznie to niewiele zmienia 3) to wszystko wygląda zupełnie inaczej w naszej głowie, a inaczej widza to inni.

          I jak pisze sitniczek, pomyśl, jakie będziesz miała zdanie o sobie samej, jeśli się z tego nie wyplączesz...
        • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 10:42
          zapominajka5 napisała:
          > Wiem, ja to wszystko wiem. Wiem, że muszę się rozwieść tylko boję się, że sił m
          > i nie starczy, że wybiorę to zło, które już znam, bo oswojone.

          Powiedz może, co Ci dolega? Wiesz, czego nie chcesz, a jednak nie chcesz się rozstać.
          Boisz się, że nie dasz sobie rady? Że nie znajdziesz nowego faceta z dzieckiem? Uważasz się za mało atrakcyjną? Że rodzina i znajomi Cię przekreślą? itd.
          Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest kluczowa dla sprawy. Odpowiedz sobie sama.
          • sok.z.truskawek Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 10:57
            altz myślę, że chodzi dokładnie o to co napisałeś! Każda z nas się tego boi, ja miałam tak samo; jak ja sobie poradzę?- a potem myśl.że przecież to ja ogarniałam wszystko, dalej jak dam rade logistycznie i ogólnie? no ok mam rodzeństwo, rodziców- jakoś to będzie, pomogą. Następnie samotność? hmmm i tak byłam samotna w małżeństwie. facet? Nie chce już uzależniać faktu bycia szczęśliwą od bycie z "kimś" od bycia w tzw. "związku". Życie pokaże. Ale nie da się ocenić spokoju psychicznego jaki mam i jakiego Tobie życzę zapominajko!
          • zapominajka5 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 10:59
            Odpowiadam na Twoje pytania:
            Tak, boję się że nie dam rady, chociaż jak analizuję teraz różne sprawy to myślę, że ten mój strach jest bezzasadny. Głównie ja się wszystkim zajmowałam, rachunki, finanse, prezenty, planowanie wakacje, opieka nad dzieckiem. Cóż więc stracę? Raczej niewiele.

            O nowym facecie na razie nie myślę. Może będzie, może nie. To na razie nie zaprząta mi głowy, choć w tak małym mieście jak moje pewnie nie łatwo będzie kogoś znaleźć. Ale to problem na "potem"

            Nie mam zbyt wysokiego poczucia wartości, ale myślę, że ładna jestem, wykształcona, sporo czytam, wieloma rzeczami się interesuję, uczę się języków, może nie jest ze mną tak źle. Hmmm pierwszy raz od nie wiem kiedy napisałam o sobie tyle pozytywnych rzeczy...

            Rodziny w zasadzie nie mam. Rodzice nie żyją, mam siostrę i pełnoletnią chrześniaczkę i wiem, że będę mogła na nich polegać.Z resztą rodziny utrzymuję sporadyczny kontakt. Mam też 2 przyjaciółki, jedna z nich już teraz bardzo mnie wspiera, na drugą też mogę liczyć, wiem o tym. Mam poza tym sporo rożnych bliższych lub dalszych znajomych, raczej lubiana jestem. Ale też wiem, że ludzie raczej zapraszają się parami, więc może być różnie.

            Teoretycznie dam radę, być może mój lęk jest trochę irracjonalny a może znaczenie ma to, że jestem DDA?

            Powiem Wam tak, cieszę się, że tu napisałam, bo odpisując na Wasze posty pewne rzeczy zaczynają mi się w głowie układać.
            • zabapo11 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 11:13
              Wygląda na to, że masz w sobie znacznie więcej siły niż się sama spodziewałaś.
              Radę sobie dasz, masz wsparcie, nie masz niskiego poczucia własnej wartości, bardziej martwi cię chyba aspekt społeczny (to zapraszanie parami, małe miasto).

              Powiem Ci tylko, że nic nie daje takiej radości jak poczucie, że jesteś wolna i przekonana do tego, co robisz. To jest prawdziwy sens, a nie upychanie wysypujących się problemów w szafie z myślą, że "jeszcze tym razem się domknie i jakiś czas wytrzyma" wink
            • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 11:20
              być może mój lęk jest trochę irracjonalny a może znaczen
              > ie ma to, że jestem DDA?

              ma to znaczenie
              i dlatego TYM BARDZIEJ powinnaś skorzystać z pomocy psychoterapeuty
              • ann.k Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 14:35
                Moim zdaniem nie ma żadnego. Ja nie jestem DDA. A również całym moim życiem powodował i dalej powoduje strach. Podejmuję idiotyczne decyzje bo się boję.
                Tkwiłam trzy lata w małżeństwie czując inuicyjnie, że jest złe, że przynosi szkode mnie i dziecku. A jednak nie odchodziłam, bo bałam. Jak rodziny zareagują. Braku wsparcia. Utraty znajomych. Utraty mężczyzny w domu (chociaż jak go w końcu wywaliłam to po tygodniu nagle dotarło do mnie i walnęło jak cegłą w nos, że cholercia nic się w tym naszym życiu nie zmieniło, tylko tak jakby ciszej jest). Bałam się, że mi dziecko porwie. Wszystkiego się bałam. Nawet tego, że mi syn kiedyś zarzuci, że mu życie zniszczyłam.
                Aż mi na sesji terapeuta rzucił w twarz: mamo zniszczyłas mi życie. Odpowiedziałam wtedy machinalnie: zniszczyłabym ci je bardziej gdybyśmy zostali razem. I to był przełom.
            • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 12:09
              zapominajka5 napisała:
              > Hmmm pierwszy raz od nie wiem kiedy napisałam o sobie tyle
              > pozytywnych rzeczy...
              I tak trzymać! smile

              > Teoretycznie dam radę, być może mój lęk jest trochę irracjonalny a może znaczen
              > ie ma to, że jestem DDA?
              Nie ma czegoś takiego, jak DDA. Każdy się może pod to podpiąć, coś znaleźć u siebie, ale to jest bzdura, żeby wyciągać od ludzi pieniądze za terapie, których naprawdę nie potrzebują.
              Jeden wielki przekręt. Nie daj się!
              Wszyscy chcą Twojego dobra, nie daj go sobie odebrać! smile
              • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 12:24
                altz napisał:


                > Nie ma czegoś takiego, jak DDA.

                Czy takie samo masz zdanie n.t.DDR?
                • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 13:12
                  > altz napisał:
                  > > Nie ma czegoś takiego, jak DDA.

                  sitniczek napisała:
                  > Czy takie samo masz zdanie n.t.DDR?

                  Tak samo o DDRB i PPKW i AADC. big_grin

                  Poproszę o numer statystyczny choroby, będzie łatwej.
                  • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 13:46
                    altz napisał:

                    >
                    > Poproszę o numer statystyczny choroby, będzie łatwej.

                    IDC 10 Z81.1. Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć....
                    • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 14:18
                      > altz napisał:
                      > > Poproszę o numer statystyczny choroby, będzie łatwej.

                      sitniczek napisała:
                      > IDC 10 Z81.1. Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć....
                      Obciążenia rodzinne związane z nadużywaniem alkoholu (w rodzinie)

                      Czyli widzisz, że to jest coś innego, niż jakieś DDA. Grupa problemów nie skatalogowanych.
                      Jak sama widzisz, nie ma czegoś takiego jak DDA, bo każdy może się pod to załapać, nie ma jasnych reguł, a nawet ministerstwo nie określiło dokładnej listy, zostawiając to otwarte dla pomocy.
                      Jest to sprytne narzędzie do wyciągania pieniędzy od naiwnych, w końcu chyba nie ma osoby która nie miała alkoholu w rodzinie i nie znajdzie siebie w opisach. smile

                      Co nie oznacza, że nie ma osób, które nie mają jakiś problemów związanych z alkoholem w rodzinie, owszem, one istnieją, ale wymagają indywidualnego podejścia i określenia ewentualnego problemu.
                      Równie dobrze można określić Dorosłe Dzieci Pstrykaczy Długopisami, Dorosłe Dzieci Nadmiernie Sprzątających Mam Terroryzujących Porządkiem, Dorosłe Dzieci Rodziców Wmuszających Tran I Szpinak i tym podobne. smile
                      • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 14:24
                        altz napisał:


                        > Obciążenia rodzinne związane z nadużywaniem alkoholu (w rodzinie)
                        >
                        > Czyli widzisz, że to jest coś innego, niż jakieś DDA.
                        TAAAAK?

                        w końcu chyba nie ma osoby która nie miała alkoholu w rodzinie i nie znajdzie siebie w opisach.
                        > smile
                        > Ja! Ja! Ja! Ja!
                        Mój jedyny kontakt ze zdziczeniem po alkoholu to sąsiedzi...
                        >

                        Altz, czy Ty naprawdę nie widzisz, jak się pogrążasz?
              • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 12:26
                > Nie ma czegoś takiego, jak DDA. Każdy się może pod to podpiąć, coś znaleźć u si
                > ebie, ale to jest bzdura, żeby wyciągać od ludzi pieniądze za terapie, których
                > naprawdę nie potrzebują.

                to tak jak z encykopedią zdrowia - każdy jak czyta, to od razu znajduje u siebie mnóstwo objawów wielu niepokojących objawów. Nie znaczy to jednak, że te choroby nie istnieją, albo, że lekarze nie są potrzebni.

                autorko wątku, nie zwracaj uwagi na powyższe.
                Altz NIE jest autorytetem naukowym w dziedzinie, o której się wypowiada i nie ma podstaw by stwierdzić, że "nie ma czegoś takiego jak DDA"
                • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 13:16
                  chalsia napisała:
                  > to tak jak z encykopedią zdrowia - każdy jak czyta, to od razu znajduje u siebi
                  > e mnóstwo objawów wielu niepokojących objawów.
                  Zgadzam się, tak jest.

                  > Nie znaczy to jednak, że te choroby nie istnieją, albo, że lekarze nie są potrzebni.
                  Z tym też się zgadzam. Ale próbujesz zrobić jakieś karkołomne przeniesienie. big_grin
                  To jest naprawdę śmieszne, jak się miotasz. big_grin

                  > autorko wątku, nie zwracaj uwagi na powyższe.
                  > Chalsia NIE jest autorytetem naukowym w dziedzinie, o której się wypowiada i nie m
                  > a podstaw by stwierdzić, że "jest coś takiego jak DDA"
                  • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 13:50
                    to se poczytaj co to jest DDA - to jest uznany ogólnie TERMIN KLINICZNY a nie osobna jednostka chorobowa

                    www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=428
                    tu wyjątek z cytowanego artykułu

                    Kobiety DDA – kobiety nie-DDA

                    Szeroko zakrojone badania nad porównaniem kobiet-DDA do grupy kontrolnej kobiet podjęli Domenico i Windle (1993). Właściwe grupy zrekrutowano poprzez uczniów i studentów, z którymi wcześniej zrobiono duże badania przesiewowe mające wychwycić historie rodzin w zakresie doświadczeń z alkoholem. W grupie badawczej było 119 kobiet (średnia wieku 42,8,) zaś w grupie kontrolnej 412 (średnia wieku 43,4). Okazało się, że kobiety-DDA mają wyższe poczucie depresji i niższe poczucie własnej wartości niż grupa kontrolna. Pomimo, iż w zakresie funkcjonowania rodzinnego nie wystąpiły różnice w związku z oceną zdolności przystosowawczych (adaptacyjność), DDA mają niższe poczucie spójności własnych rodzin i niższe poczucie satysfakcji z własnego małżeństwa, połączone ze zdecydowanie wyższym poziomem małżeńskich konfliktów. Obydwie grupy nie różnią się pomiędzy sobą w zakresie wprowadzania domowej dyscypliny, poszukiwania rad i zdolności do pozytywnych porównań. DDA wykazują wyższą tendencję do wybiórczego ignorowania problemów. Kobiety-DDA przeżywają zdecydowanie wyższy poziom rodzicielskiego stresu i poczucia bezradności, głównie w odniesieniu do kontroli wychowawczej względem dzieci, niż kobiety z grupy kontrolnej. Ich sposobem na radzenie sobie ze stresem jest selektywna wybiórczość i bezsilna rezygnacja, związana z przekonaniem, że nie kontrolują należycie wychowania swoich dzieci. Pomiary wykazały, że DDA charakteryzują się zdecydowanie niższym niż grupa kontrolna przekonaniem o możliwościach uzyskania społecznego wsparcia, co jak się wydaje koreluje z ogólnie niższą samooceną. Mają niższe poczucie rzeczywistego wsparcia i przynależności do grup społecznych niż grupa kontrolna, różnice nie pojawiły się w zakresie oceny wsparcia potwierdzającego samoocenę. Ponadto, pomiędzy grupami zasadniczo nie pojawiły się różnice w zakresie stosowania używek (alkohol, tytoń, marihuana). Pomimo, iż ocena spożywanych ilości alkoholu nie różnicowała grup, DDA były przekonane, iż piją częściej, aby rozładować napięcia, niż grupa kontrolna.
                    • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 13:52
                      dzięki Sitniczek, czyli jednak ma to kod jednostki chorobowej
                      • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 13:56
                        Takiej głupoty Altza aż żal byłoby nie skomentować.

                        chalsia napisała:

                        > dzięki Sitniczek, czyli jednak ma to kod jednostki chorobowej
                        • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 14:12

                          > Takiej głupoty Altza aż żal byłoby nie skomentować.


                          nareszcie czarno na białym wyszło
                          • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 14:14
                            Dziękuję, dziękuję wink
                    • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 14:27
                      chalsia napisała:
                      > to se poczytaj co to jest DDA - to jest uznany ogólnie TERMIN KLINICZNY a nie o
                      > sobna jednostka chorobowa

                      Termin śmieciarski, jeśli już.
                      Takie "badania psychologiczne" ta samo, jak termin, można sobie w śmietniku trzymać.
                      Jedyne obliczenia, jakie potrafią zrobić, to podzielić grupy według wieku i płci. big_grin
                      Brzydzą się starannymi metodami. smile Jeszcze się nie spotkałem z "badaniami", których ktoś by jasno powiedział, na jakim poziomie istotności robi te badania, a przecież to jest podstawa.

                      Żeby nie było, że nie widzę pozytywnych postaci, to wymienię choćby pana Witkowskiego, a poza granicami pana Zimbardo, oba panowie wiedzą o co chodzi w badaniach i co dziwne, obaj mają duże wątpliwości co do sensu tworzenia takich kategorii. smile
                  • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 14:15
                    altz napisał:

                    >Ale próbujesz zrobić jakieś karkołomne przeniesienie. :-
                    > D
                    > To jest naprawdę śmieszne, jak się miotasz. big_grin

                    to jest PROSTA analogia (ale jak widać dla Ciebie za trudna), a nie karkołomne przeniesienie
                    karkołomne to Ty wysnuwasz teorie
              • sitniczek Altz, podpiszesz się pod tym? 30.01.14, 14:37
                Apelujemy do wszystkich ludzi na Ziemi do tej pory chodzących na terapie dla DDA: nawet jeśli Wam to pomaga, prostujecie swe życie, zmieniacie zachowania, macie wytłumaczenie dla swych działań/braku działań, zaprzestajcie tej finansowej dziury bez dna! Nic Wam i to nie da i tak! Jesteście beznadziejni i pora umierać i nie męczyć towarzystwa!
                • altz Re: Altz, podpiszesz się pod tym? 30.01.14, 16:08
                  sitniczek napisała:
                  > Apelujemy do wszystkich ludzi na Ziemi do tej pory chodzących na terapie dla DD
                  > A: nawet jeśli Wam to pomaga, prostujecie swe życie, zmieniacie zachowania, mac
                  > ie wytłumaczenie dla swych działań/braku działań, zaprzestajcie tej finansowej
                  > dziury bez dna! Nic Wam i to nie da i tak! Jesteście beznadziejni i pora umiera
                  > ć i nie męczyć towarzystwa!

                  > podpiszesz się pod tym?
                  A cóż to za odezwa i do kogo? W kosmos? smile
                  Nie ma DDA, co już razem ustaliliśmy.

                  Jakie dziury bez dna? O co chodzi? smile
                  Wieloletnia nieskuteczna "pomoc", jest zwykłym wyzyskiem, cwaniactwem.
                  Jeśli komuś coś pomaga, a nie jest ze szkodą dla innych, to ja nie jestem przeciwny, więc nie mam czego podpisywać.
                  Dlatego na przykład nie oburza mnie kupowanie środków homeopatycznych. Jeśli komuś samo złudzenie leczenia pomaga, to czemu nie? Oburza mnie za to duża cena tego placebo.

                  A mówienie komuś, że jest beznadziejny, bardzo dobrze pasuje do opisu "charakterystyki DDA". smile
                  • sitniczek Re: Altz, podpiszesz się pod tym? 30.01.14, 17:36
                    Jeśli Altz, nie wiesz czym jest sarkazm to doczytaj. Poza tym nie przypominam sobie, żebym ja cokolwiek z Tobą ustalała, a na pewno nie to, że nie ma DDA. (Rozdwojenie jaźni łapiesz, że w liczbie mnogiej o sobie piszesz?) Jeśli ktoś chodzi na terapie DDA i mu to pomaga, to w gruncie rzeczy nic Ci do tego.

                    "A mówienie komuś, że jest beznadziejny, bardzo dobrze pasuje do opisu "charakterystyki DDA"". Coś sugerujesz?
              • zmeczona100 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:15
                altz napisał:

                > Nie ma czegoś takiego, jak DDA.

                Nie ma też kogoś takiego, jak ty. Twój byt realny jest tak bardzo abstrakcyjny, że aż nierealny.
                Jednakże osobiście nie wykluczam, że ty rzeczywiście istniejesz w realu- to by tłumaczyło twój rozwód, no i pseudoojcostwo....

                Brrrr! A kysz, zniknij! Aż się słabo robi.
                • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:23
                  zmeczona100 napisała:
                  > > Nie ma czegoś takiego, jak DDA.
                  Nie oburzaj się, bo nie ma i tyle. Są bardzo różne przypadki, ale trudno to wrzucić do jednej paczki. Ci, co tak robią, perfidnie wykorzystują naiwnych ludzi, zwyczajnie ich naciągając ich.

                  > Nie ma też kogoś takiego, jak ty. Twój byt realny jest tak bardzo abstrakcyjny,
                  > że aż nierealny.
                  Mam nadzieję, ze Ciebie też nie ma, bo jakoś mi trudno wyobrazić sobie matkę, która nie chce kupić dziecku buty i jeszcze się tym chwali.
                  • zmeczona100 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:29
                    > Nie oburzaj się, bo nie ma i tyle.

                    Nie masz wiedzy, aby wypowiadać się na ten temat. Co najwyżej może to być tylko twoja opinia.

                    bo jakoś mi trudno wyobrazić sobie matkę, k
                    > tóra nie chce kupić dziecku buty i jeszcze się tym chwali.

                    I do dzisiaj nie kupiłam i nie kupię smile
                    Za to moje dziecko ma coś cenniejszego, niż buty. Ale co ja tam będę pisać- w końcu nie ma nic cenniejszego, nieprawdaż Altz?
                    • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:32
                      zmeczona100 napisała:
                      > Nie masz wiedzy, aby wypowiadać się na ten temat. Co najwyżej może to być tylko
                      > twoja opinia.

                      Sama nie masz wiedzy i do tego jesteś zmanipulowana, jak wielu. smile
                      • zmeczona100 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:34
                        Nie interesują mnie twoje chore wizje i urojenia smile
    • xciekawax Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 17:59
      Wiesz, po rozwodzie mialam okres gdzie ciagle sie obwinialam ze tak wiele lat zmarnowalam w poprzednim zwiazku. Mialam obrzydzenie do siebie przedewszystkim za moja glupote, naiwnosc, glupote.... mialam tez obrzydzenie do exa ze pozwolil na to abym tyle lat przy nim zmarnowala.

      Teraz juz tak nie mysle. Z czasem doszlo do mnie ze bylam w tamtym zwiazku poniewaz uwazalam ze na to zasluguje. Gdybym sie rozwiodla szybciej - to bym prawdopodobnie weszla w nastepny zwiazek o podobnej konsystencji. Dopiero po ciezkiej pracy z psychologiem, byciu "na swoim" i doswiadczeniu paru sytuacji wzmocnilam samoocene - a co przez to przyszlo - zmienila sie wizjia tego czego chce od mezczyzny. Czyli teraz taki facet jak moj ex by nie przeszedl wink Jeszcze pamietam po rozwodzie moj ex chcial wybadac sytuacjie czy moze moglby wrocic jakby co- ale ja z takich ludzi jak on juz sie tylko smialam i nie chcialam z takimi ludzmi miec absolutnie nic wspolnego.

      Pisze to dlatego aby Tobie uswiadomic ze jestes z tym facetem poniewaz podswiadomie myslisz ze tylko na to zaslugujesz. I niestety, ale TYLKO TO dostaniesz czy to od niego czy jakiegos innego faceta. I nie bede Tobie dawac rad, bo dopoki tego nie zrozumiesz, dopoki nie wzmocnisz poczucia wlasnej wartosci, poki nie wyjdziesz z tej emocjonalnej ciemnej jaskini - to bedziesz tylko jedna z tych co tu tylko przychodza ponarzekac - a nic ze swoim zyciem nie robia.
      Poki nie bedziesz chodzic do psychologa - kazdego tutaj forumowicza wpis jest strata czasu.
      • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 18:39
        xciekawax napisała:
        > Poki nie bedziesz chodzic do psychologa - kazdego tutaj forumowicza wpis jest s
        > trata czasu.

        Ten psycholog to jak pan Bóg, wszystko wie i wszystko potrafi. big_grin
        Można chodzić i trzy lata i nie zrobić postępu, jak się trafi na psychologa-debila big_grin, to nie jest klucz do wiecznej szczęśliwości, problem trzeba zrozumieć samemu, zdać sobie z tego sprawę, a czy to się zrobi przy pomocy forum czy psychologa albo kominiarza, nie jest to ważne.
        Ludzie często nie chodzą do psychologa, tylko do pani Krysi, co jajka po domach roznosi albo do pani Alinki, co robi pięknie paznokcie czy do cioci Karolinki na ciastko i osiągają ten sam sukces w podobnym czasie. big_grin

        Jest parę problemów matematycznych po 1,5 mln dolarów każdy, chyba się przejdę do psychologa, trochę dorobię do pensji. big_grin
        • kami_hope Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 20:21
          to ja jednak stawiam na wsparcie psychologa "debila" niz Twoje Altz

          alcoholism.about.com/od/adult/a/The-Effects-Of-Growing-Up-With-An-Alcoholic.htm

          a pani Krysia wie tyle co Ty (podobna wartosc takiego gadania)
          • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 20:56
            kami_hope napisała:
            > a pani Krysia wie tyle co Ty (podobna wartosc takiego gadania)

            Może nawet mniej, czyli tyle, co Ty? smile
            Może i pani Krysia ma niewiele do gadania, ale lubi słuchać, a przecież na tym głównie polega działanie takich paranaukowych dziedzin, jak psychologia. Klient ma tak nagadać, żeby sam się usłyszał i poczuł złość. Efekt jest podobny, czas podobny, nie zmienisz tego. smile
            Ja szczerze bym wolał ciotkę Karolinę, która umie słuchać, niż debila, którego proponujesz. Dziwię się Twoim wyborom.
            • kami_hope Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 21:41
              Jestes chory na glowe Altz.

              W pracy spotykam sie takze z ludzmi podobnymi do Ciebie... Slyszalam podobny poglad nie raz, o "debilizmie" czy innych kwiatkach. Zawsze taki rodzaj zachowania wskazuje na jakies zaburzenie.
              Moje wybory sa jasne. Ksztalcilam sie przez lata w tej dziedzinie, ksztalce sie ciagle, wykorzystuje wiedze w praktyce.
              Twoje gadanie udowadnia jakim arogantem i ignorantem jestes.
              W przeciwienstwie do Twojego zdziwienia wobec moich wyborow, ja Twoimi tekstami zdziwiona w ogole nie jestem, jedynie utwierdzam sie w przekonaniu jak bardzo zaburzona osoba jestes.
              • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:00
                kami_hope napisała:
                > W pracy spotykam sie takze z ludzmi podobnymi do Ciebie... Slyszalam podobny po
                > glad nie raz, o "debilizmie" czy innych kwiatkach. Zawsze taki rodzaj za
                > chowania wskazuje na jakies zaburzenie.

                Wśród psychologów jest wiele osób zaburzonych, obawiam się, że jest tam nadreprezentacja tej grupy.
                A jest bardzo dużo osób niekompetentnych, nie wiadomo, kogo bardziej się obawiać. smile
                Ty proponowałaś debila jako pomoc, czyli Ty też jesteś jakoś zaburzona, bo to nie jest normalne.
                • zmeczona100 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:10
                  > Wśród psychologów jest wiele osób zaburzonych, obawiam się, że jest tam nadrepr
                  > ezentacja tej grupy.

                  Bez obaw. Ciebie nikt nie przebije- masz niezagrożoną pozycję.
                • kami_hope Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 23:02
                  Haha... prymitywna manipulacja.
                  Debil - to Twoja terminologia. Dla tego slowa zastosowalam cudzyslow. Zakladam, ze znakomita wiekszosc zrozumiala kontekst. Tobie za to zaiskrzyla okazja do ponizania.

                  Uwazac sobie mozesz co tylko zechcesz. Smieszne, bo raczej nie jestes zaprzyjasniony ze srodowiskiem psychiatrow (ani sie nie ksztalciles, ani nie jestes pacjentem), Twoja wiedza wiec jest marna. Nie masz pojecia o wiedzy jaka posiadaja, o problemach z jakimi sie spotykaja, a juz o zaburzeniach poszczegolnych osob tym bardziej.

                  Kogo sie bardziej obawiac? Ignoranta - to logiczne. Nienajlepszy psycholog zawsze wie wiecej niz arogant, ktoremu sie zdaje ze pozjadal wszystkie rozumy i ma patent na madrosc.
                  • altz Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 13:18
                    kami_hope napisała:
                    > Haha... prymitywna manipulacja.
                    > Debil - to Twoja terminologia. Dla tego slowa zastosowalam cudzyslow.
                    I głupio zrobiłaś. W każdym fachu może pojawić się debil, niestety. Ja nie postawiłem znaku równości, tylko zasugerowałem, że Autorka może trafić na debila (co nie jest trudne w tym fachu) albo na cwaniaka, co jest jeszcze prostsze, i wtedy będzie się ciągać przez 3 lata i wspominać swoje życie płodowe. smile

                    > Uwazac sobie mozesz co tylko zechcesz. Smieszne, bo raczej nie jestes zaprzyjas
                    > niony ze srodowiskiem psychiatrow
                    O psychiatrach nic nie pisałem i nie znajdziesz mojego negatywnego wpisu o psychiatrach, choćbyś przekopała cały internet.

                    > Kogo sie bardziej obawiac? Ignoranta - to logiczne. Nienajlepszy psycholog zaws
                    > ze wie wiecej niz arogant, ktoremu sie zdaje ze pozjadal wszystkie rozumy i ma
                    > patent na madrosc.
                    Ignorantem to jesteś Ty, bo nie znasz swojego środowiska. Rozejrzyj się dobrze, zobaczysz, ile osób ma problemy ze sobą i po co poszło na psychologię, ilu jest cwaniaków i dlaczego nie zależy większości na zrobieniu porządku? Forsa, forsa, łatwa forsa! smile Według mnie, jest to środowisko patologiczne, nie mówię, że wszyscy tacy są.
                • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 08:19
                  Normalny się odezwał. Wiesz Altz, jak tak czytam Twoje wypowiedzi to mam wrażenie jakbym eksia słyszała. Wszyscy to debile, skończeni idioci, tylko Ty jeden jedyny na świecie masz rację, jesteś najlepszy i w ogóle taki fajny, tylko nikt się na Tobie nie poznaje. Walisz kretynizmy i myślisz, że jesteś znawcą życia w każdej postaci. Tymczasem jesteś po prostu śmieszny i żałosny. To Ty masz zaburzenia, jeśli potrafisz jedynie obrażać, wykręcać kota ogonem, za wszelką cenę siebie wybielać w sytuacji gdy nie masz za grosz racji. Najgorsze jest to, że doskonale zdajesz sobie pewnie z tego sprawę, ale nigdy się do tego nie przyznasz, wolisz swoje urojenia brać za prawdę objawioną. Wkładasz forumowiczom w usta słowa, które sam wypowiadasz, wmawiasz rzeczy, które nie istnieją, a jedynie w Twojej główce powstały. Taki ktoś, z którego nie wiadomo, czy jeszcze się śmiać, czy już płakać..
                  • anbale Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 10:47
                    DDA to nie jest jednostka chorobowa, tylko określenie dla samopomocowych grup wsparcia dla osób, które wywodzą się z rodzin z problemem alkoholowym i mają w związku z tym problemy z prawidłowym funkcjonowaniem w "normalnym" świecie. Określenie analogiczne do AA.
                    Generalnie ludzie z wszelkich rodzin dysfunkcyjnych mają szeroki wachlarz problemów z dostosowaniem się do tak zwanego "zdrowego" społeczeństwa, więc problem jest szeroki z wieloma wątkami pobocznymi. Wcale nie trzeba być akurat z alkoholowej rodziny, żeby mieć charakterystyczne dla tego syndromu problemy i uwarunkowania.
                    Uważam, że nie zaszkodzi skorzystać z fachowej psychoterapii, bo to jednak jest kontakt z człowiekiem oblatanym w tej materii, przygotowanym profesjonalnie do pomocy w takich przypadkach- ale naprawdę niektórzy mają to ogromne szczęście, że wystarczy im głęboka relacja z osobą przyjazną i pomocną, zmiana środowiska, rozwój samoświadomości itp. Można wiele naleciałości z dysfunkcyjnych rodzin wyprostować bez pomocy psychoterapeuty, to się może udać.
                    Gdy nie ma się tego szczęścia, to jednak pomocy trzeba szukać, trzeba próbować różnych dróg i rozwiązań, odrzucanie pomocy psychoterapeutycznej jest jakąś formą ograniczenia umysłowego...
                    • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 11:31
                      Święta racj. Nikt, oprócz Altza, nie nawołuje tu do rezygnacji z fachowej pomocy.
                      • altz Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 13:26
                        sitniczek napisała:
                        > Święta racj. Nikt, oprócz Altza, nie nawołuje tu do rezygnacji z fachowej pomocy.

                        Ja nigdy nie odradzam fachowej pomocy, ostrzegam tylko przed oszustami.
                        Potem pojawiają się wpisy w rodzaju ile powinna trwać jakaś terapia? Dwa lata! - ktoś odpowiada. big_grin
                        Ale prawdą jest, co napisałem, Anbale też napisała, że ktoś ma szczęście i obył się bez terapii, ale tu nie o takie szczęście chodzi. Ktoś miał szczęście, bo trafił na sensownego człowieka, który potrafił wysłuchać, inny miał rodzinę bardzo wspierającą, ktoś jeszcze inny związał się z kimś sensownym. To samo zrobili, co by zrobili na spotkaniach z psychologiem i z tym samym skutkiem.
                        • xciekawax Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 16:13
                          To samo zrobil
                          > i, co by zrobili na spotkaniach z psychologiem i z tym samym skutkiem.

                          ZNOWU, nie masz zielonego pojecia o czym gadasz, ale gadasz aby gadac. Moze jezeli nie bedziesz tak gadal aby gadac to ludzie wezma Twoj brak gadania za madrosc. Poki co przypominasz mi taka kure co tylko gdacze bo tak lubi, choc to sensu nie ma. Ale wazne dla kury aby gdakac.

                          Druga sprawa, jezeli iles tam ludzi zwraca Tobie uwage ze piszesz bzdury aby pisac, to zamiast odpisywac nastepne bzdury moze usiadz sobie w samotnosci i naprawde pomysl sobie czy moze wszyscy na okolo jednak maja racjie a nie ty. Jestes jedynym wspolnym elementem wiec powinno dac Ci to cos do zastanowienia sie nad soba. Choc watpie abys mial na tyle zdrowego rozsadku aby to zrobic.
                          • anbale Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 16:42
                            Oj tam, dajcie człowiekowi mieć swój punkt widzenia.
                            Wielu ludzi tak postrzega psychoterapię, no i spoko. Nie pomaga się przecież komuś, kto sobie tego nie życzy.
                            • altz Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 16:47
                              anbale napisała:
                              > Oj tam, dajcie człowiekowi mieć swój punkt widzenia.
                              > Wielu ludzi tak postrzega psychoterapię, no i spoko. Nie pomaga się przecież ko
                              > muś, kto sobie tego nie życzy.

                              Ja też tak uważam i nie komentuję różnych zachowań, o ile nie są niebezpieczne dla otoczenia. Z wiarą trudno dyskutować. W psychoterapii jest rozmowa, więc zazwyczaj coś pozytywnego. A jeśli ta druga strona się nie zna? Nie szkodzi, przecież chodzi o to, żeby ktoś wysłuchał.
                          • altz Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 16:42
                            xciekawax napisała:
                            > ZNOWU, nie masz zielonego pojecia o czym gadasz, ale gadasz aby gadac. Moze je
                            > zeli nie bedziesz tak gadal aby gadac to ludzie wezma Twoj brak gadania za madr
                            > osc. Poki co przypominasz mi taka kure co tylko gdacze bo tak lubi, choc to sen
                            > su nie ma. Ale wazne dla kury aby gdakac.

                            Po zoologii jesteś? big_grin Nie masz argumentów, więc musisz próbować ośmieszać? To jest żałosne, ale wiesz, że przegrałaś w ten sposób dyskusję?
                            Nie tylko ja tak uważam, że wynik pracy psychologa są często przereklamowane, a terapia zbyt długa albo niepotrzebna. Uważa tak choćby psycholog pan Tomasz Witkowski, walczący z głupotą smile
                            www.tomaszwitkowski.pl/page0.php
                            • xciekawax Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 22:33
                              Wyobraz sobie ze ja uwazam ze rozmawiam z inteligentymi ludzmi lub ludzmi na poziomie, i gdy mowie o wybraniu sie do psychologa to uwazam ze taka ososba odrobi swoja "prace domowa" i przed pojsciem dowie sie czy idzie do pseudo-psychologa czy do psychologa. Np: moze popytac znajomych, poszukac w internecie, itd... To nie takie trudne. Widac ty myslisz ze masz do czynienia z idiotami co pojda do "pani Marysi" ktora sama nazwala siebie psychologiem. No ale to tylko pokazuje jak widzisz swiat. Szczerze wspolczuje

                              I jeszcze jedno: nie obrazaj ani klientow ani psychologow mowiac ze chodzenie na terapie to nic innego niz chec "wygadania sie". Nigdy nie byles. Ja bylam i moge Tobie powiedziec ze to BARDZO ciezka praca nad soba. Czasami tak ciezka ze wychodzi sie wykonczonym. W dodatku w miedzyczasie sie pracuje nad soba na rozne sposoby.
                              Oczywiscie ze nie kazdemu terapia pomoze, ale to kazdy "idiota" zrozumie w krotkim czasie. Ludzie za to placa wiec gdy taki "idiota" (jak tych ludzi nazywasz) wyda troche kasy i nie zobaczy rezultatu to raczej przestanie chodzic. No ale ty oczywiscie myslisz ze ci "idioci" sa tak glupi ze pewnie nie zauwaza ubytku w portfelu lub brak rezultatow.

                              Ale byc moze to nie psychologowie sa "idiotami" ale .... smile
                              • altz Re: znowu ja, pomóżcie 01.02.14, 05:50
                                xciekawax napisała:
                                > Widac ty myslisz ze masz do czynienia z idiotami co pojda
                                > do "pani Marysi" ktora sama nazwala siebie psychologiem.
                                Wiesz, że teraz najłatwiej jest założyć taką działalność, nawet taksówkarze zakładali w 5 minut, żeby sobie zmniejszyć opłaty i ułatwić życie.
                                "Pani Marysi" nie doceniasz, a szkoda. Posiedzi, wysłucha, jak trzeba to i przytuli, ale na pewno nie nazywa siebie psychologiem, bo panie Marysie tak nie robią.

                                > I jeszcze jedno: nie obrazaj ani klientow ani psychologow mowiac ze chodzenie n
                                > a terapie to nic innego niz chec "wygadania sie". Nigdy nie byles. Ja bylam i
                                > moge Tobie powiedziec ze to BARDZO ciezka praca nad soba. Czasami tak ciezka
                                > ze wychodzi sie wykonczonym. W dodatku w miedzyczasie sie pracuje nad soba na
                                > rozne sposoby.
                                Fakt, nie byłem i nie zamierzam chodzić. Czytam za to różne relacje i opracowania z takich spotkań z dużą ciekawością, czytam pytania klientów między sobą, które zazwyczaj nie są filtrowane autocenzurą.

                                > Oczywiscie ze nie kazdemu terapia pomoze, ale to kazdy "idiota" zrozumie
                                > w krotkim czasie. Ludzie za to placa wiec gdy taki "idiota" (jak tych ludzi n
                                > azywasz) wyda troche kasy i nie zobaczy rezultatu to raczej przestanie chodzic.
                                Ja nie nazywałem ludzi idiotami, to jest Twój wymysł. Przejrzyj dobrze wpisy, a się przekonasz. Dla mnie to są ofiary różnej maści cwaniaków. Po prostu szkoda mi ich. Kiedyś można było kupić "uzdrawiające" relikwie, teraz też jest mnóstwo oszustów, tylko techniki się zmieniły i to też nie do końca, bo przecież oprócz nowych technik są "lekarze-homeopaci", jasnowidze, wróżki, radiesteci, spece od otwierania czakr i wielu innych.

                                > Ale byc moze to nie psychologowie sa "idiotami" ale .... smile
                                Ja tego też nie napisałem. Napisałem, że jest duża nadreprezentacja idiotów w tym fachu i że można trafić do idioty, bo można.
                                Wybacz, ale jeśli ktoś korzysta praktycznie ze starych i kompletnie niewiarygodnych i podważanych przez wielu mądrych ludzi testów i na podstawie tego wyciąga poważne wnioski rzutujące na dziesiątki lat życia kilku osób, to kim jest ten człowiek? Albo idiotą albo cwaniakiem wielkiej klasy. Ludzie mają po to własny rozum i wolną wolę, żeby z tego korzystać, a jeśli ktoś już wybrał taki zawód, ma obowiązek krytycznego spojrzenia na to, co robi i postawienia się zwierzchnikom, jeśli potrzeba.
                                • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 01.02.14, 15:52
                                  altz napisał:


                                  > Wybacz, ale jeśli ktoś korzysta praktycznie ze starych i kompletnie niewiarygod
                                  > nych i podważanych przez wielu mądrych ludzi testów.....

                                  A ja jestem bardzo ciekawa według jakiego klucza uznajesz ludzi za mądrych.... Oświeć nas, maluczkich..
                  • altz Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 13:34
                    sitniczek napisała:
                    > Wszyscy to debile, skończeni idioci
                    Nie uważam tak. To jest widocznie Twoje zdanie.
                    Nie potępiam wszystkich, nie lubię cwaniactwa.

                    > To Ty masz zaburzenia
                    Wiesz, że osobowość zaburzona, to jest jeszcze jeden termin-worek? Jak nie wiemy, co powiedzieć, to wrzucamy gościa do takiego worka. smile To jest wymysł psychologów, sprytne narzędzie do wyciągania kasy bez określenia się i bez konkretnej wiedzy.

                    > Wkładasz forumowiczom w usta słowa, które sam wypowiadasz, wmawiasz rzeczy,
                    > które nie istnieją, a jedynie w Twojej główce powstały.
                    Ty wmawiasz rzeczy, które nie istnieją. Starałaś się udowodnić, że DDA istnieje, a przedstawiłaś fakty na niestnienie, za co dziękuję.
                    Jeśli tak nazywać grupę wsparcia jako DDA, to ja jestem za i o to kłócić się nie będę.
                    A co do główki... Moja główka nie jest dla każdego! smile
                    • kami_hope Re: znowu ja, pomóżcie 01.02.14, 00:30
                      Z ciekawosci dzisiaj weszlam aby Twoje teksty poczytac Altz.
                      No ja wiem, ze pierdoly wypisujesz, ale dzisiaj to sie troche posmialam... (z tych pierdol).
                      Wkleilam Ci wczoraj link (fakt, ze po angielski, ale przeciez Ty uczony jestes to pewnie wszystko zrozumiales w mig), tam jasno opisano na czym polega DDA. Nie jest to wymysl psychologow czy "debilow". Taki rodzaj obciazenia psychicznego przynioslo zycie. Nie wiem czy tak nazywa sie grupe wsparcia w Polsce, wiem natomiast, ze takie rozpoznanie widnieje w kartach pewnych pacjentow, dalej mozna znalezc objawy, zalamania, itp.
                      Samo rozpoznanie i spisanie "care plan" to nie koniec historii. Dzialanie dopiero sie zaczyna... i tu pole do pracy dla psychologow, opiekunow, grup wsparcia, itd. Te (i itp.) obciazenia pozostaja w czlowieku na cale zycie. Niestety. Zadaniem ludzi wspierajacych psychicznie jest nauczyc te osoby zyc z pewnymi problemami, zrozumiec mechanizmy, rozpoznac moment kiedy nadchodzi zalamanie, itd. A czesto, mozna jedynie wspomagac komfort zycia. Tyle historii ile ludzi. Zdarza sie tak - czesto niestety - ze poprawa nigdy nie nastapi lub nastapi jedynie okresowo. I niewiele ma to wspolnego z kompetencja osob ktore wspieraja danego pacjenta, to jego indywidualna sytuacja i zdolnosci maja wplyw na proces zdrowienia.

                      Ktos powyzej napisal, ze kazdy ma prawo do przedstawienia swoich pogladow. i ja zgadzam sie z tym jak najbardziej. Masz takie prawo Altz. Nie problem w Twoich pogladach. Problem w tym, w jaki sposob je prezentujesz, jak negatywny wplyw wywierasz na otoczenie, z jaka intensywnoscia i zaciekloscia sie wypowiadasz. Obsesyjnie powtarzasz jedna kwestie, mimo tego, ze odbiorcy jasno i wyraznie mowia Ci ze to jest do bani i tego nie chca. Jestes odrzucany. Jestem pewna, ze nie tylko na forum, ale w zyciu prywatnym podobnie. Ludzie Cie po prostu nie chca. Dlaczego? No poczytaj sobie prosze komentarze innych...

                      Masz racje, Twoja glowka nie jest dla kazdego. I nie widze powodu aby sie usmiechac w tym punkcie. Smutne to. Zalosne wrecz.
                      • altz Re: znowu ja, pomóżcie 01.02.14, 05:25
                        kami_hope napisała:
                        > tam jasno opisano na czym polega DDA.
                        Masz prawo przyjmować co chcesz i zgadzać się z tym lub nie zgadzać.

                        > Tyle historii ile ludzi.
                        O tym właśnie mówię.

                        > Jestes odrzucany. Jestem pewna, ze nie tylko na forum, ale w zyciu prywatnym podobnie.
                        > Ludzie Cie po prostu nie chca.
                        Nie jest tak źle, uwierz mi big_grin

                        > Dlaczego? No poczytaj sobie prosze komentarze innych...
                        Czytam i czytam komentarze 4-5 zacietrzewionych kobiet. Jesteście w zdecydowanej mniejszości, a staracie się mówić za wszystkich. smile

                        > Smutne to. Zalosne wrecz.
                        O tam, o tam smile Ja tego nie zacząłem, ale to jest śmieszne, jak widać bezsilność tupiących panienek "bo moje musi być na wierzchu!", zaczynają się różne próby obrażania, manipulacje. Nie ze mną te numery, Bruner! smile
      • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 18:43
        Słusznie prawisz, choć z jednym niekoniecznie się zgodzę. Nie każdemu psycholog jest niezbędny, czasem wystarczy podbite oko lub wizja siebie za ...... lat. Wzięcie dupki w troki jest trudne, bardzo nawet, sieczka w głowie i strach nie pomagają, pomaga za to przekonanie, że się dobrze zrobiło, że się zmienia swoją przyszłość. Że się w ogóle przyszłość ma.
        • xciekawax Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 19:46
          Pewnie, nie kazdy potrzebuje psychologa.
          W tym watku jednak mysle ze przydalby sie autorce poniewaz:
          1) Wraca tu kilkakrotnie pozalic sie, aby (niby) dostac porade po czym calkowicie wszystko ignuruje i NIC nie zmienia w swoim zyciu
          2) Autorka ma male poczucie wartosci. Z tego bardzo trudno samemu wyjsc. Trzeba nad tym ciezko pracowac, lecz nie wydaje mi sie zeby autorka mogla sama nad tym pracowac.
          Tak, kolezanka moze powiedziec dobre slowo - ale poki autorka nie rozbije w sobie tego muru to te slowa beda lecialy na wiatr. Ona musi w sobie zmienic swiadomosc ze jest wiecej warta, ze nie chce takiego faceta. Poki co, to wydaje mi sie ze autorka tylko czeka aby pan wrocil, pobil sie po piersi ze zle zrobil, obieca poprawe itd.... Ona nawet nie widzi fundamentalnego problemu ktorym oczywiscie jest ona i jej poglad na wlasne relacjie z mezczyznami.

          3. Autorka nie jest gotowa na odejscie. Nie wiem czy to widzisz, ale bije to z jej postu. Jest nadal emocjonalnie zwiazana (uzalezniona?) od meza. Mysle ze psycholog pomoglby jej spojrzec na ta relacjie troche inaczej. Czasami my sami nie potrafimy spojrzec na sytuacjie tak jak powiedzmy fachowiec (i mowie tu o dobrych psychologach, a nie pseudo-psychologach). Np: co z tego ze ona ma przekonanie ze dobrze by zrobila odchodzac skoro boi sie jak cholera niewiadomo czego i przyjmie faceta z powrotem na jego pierwsze skiniecie palcem?
    • mayenna Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 19:46
      Niepopularnie powiem: jak nie masz przekonania, to po prostu poczekaj. Mysle, ze przyjdzie czas, chwila, że poczujesz, że rozwód to jedyne wyjście.
      Powodzenia.
      • zapominajka5 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 20:20
        Do psychologa jestem umowiona jutro. Dzis rano przelamslam sie i zadzwonilam. Zalatwilam opieke dla dziecka ide.

        Natomiast jest jedna rzecz o ktorej chcialam napisac. Rozmawialam dzis z mezem i okazalo sie ze doszlo do nieporozumienia. Ja mu napisalam wczoraj w smsie: napisz szczerze i uczciwie co do mnie czujesz? Odpisal nic. Mowi, ze zle przeczytal mego smsa, myslal ze pytam co on do niej czuje.
        Ja wiem, ze to niewiele zmienia. Ze nie zmienia to faktu, ze nawiazuje jakies dziwne relacje. Oczywiscie twierdzi ze to nic dla niego nie znaczy, ze mu na mnie zalezy, ze chce do mnie wracac, ze nie szuka nikogo innego. Na moje pytanie po co to robi mowi nie wiem. Bardzo wygodne, czyz nie?
        I teraz zmierzam do sedna: powiedzialam mu, ze sa 2 wyjscia: albo idziemy na terapie albo rozstajemy sie. Zgodzil sie na terapie. Czy to ma sens? Nie wiem, okaze sie.
        Czy prawda jest, ze przychodze tu co jakis czas wyzalic sie i nic nie robie? Robie, moze to tak wyglada ale powoli ukladam sobie wszystko w glowie. Dlugo to trwa, wiem, ale moze tyle musi? Moze strace czas i pieniadze na tę terapie ale czuje, ze jestem krok dalej.
        • fantastyczna Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 21:48
          Zastanawiam się ile jest takich kobiet jak Ty, bo mówiąc szczerze o takim przypadku nie słyszałam. Facet odszedł do innej kiedy byłaś w ciąży i potem przyjęłaś go z powrotem?! Ty go nie wyleczysz żadną terapią, nie zmienisz go. Minie czas i odejdzie ponownie. Rozumiem, że jego zdrady są przez Ciebie akceptowane i nie masz z tym problemu ,że się puszcza. Ciekawe jak będziesz tłumaczyć dziecku kiedy podrośnie, że tatuś lubi sobie "poflirtować". A to jak on tego smsa zrozumiał, to łudzisz się dziewczyno. On Cię nie szanuje i szanować nie będzie. Nie masz jakiegoś wsparcia, rodziny, kogoś kto przemówi Ci do rozsądku? Bardzo przykro czyta się takie rzeczy.
          • altz Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:06
            fantastyczna napisała:
            > Zastanawiam się ile jest takich kobiet jak Ty, bo mówiąc szczerze o takim przyp
            > adku nie słyszałam. Facet odszedł do innej kiedy byłaś w ciąży i potem przyjęła
            > ś go z powrotem?! Ty go nie wyleczysz żadną terapią, nie zmienisz go.

            Są takie pary. On fikał przez całe życie, na starość już przestał i gruchają jak gołąbki. smile
            • ann.k Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 12:51
              O tak, też znam taką parę. W ocenie dzieci byli bardzo zgodnym i udanym małżeństwem. Tylko ciekawe dlaczego dzieci same nie potrafią stworzyć zdrowych relacji. Brat i siostra, mają prawie 40 lat. Siostra niby żyje od lat z jednym facetem, ale ślub to nie, dzieci to nie, maksymalne zobowiązanie na jakie się może zdobyć do pies. Brat za to bryluje pomiędzy studentkami, calkowicie niezdolny do stworzenia relacji z dojrzałą kobietą, ucieka od takich.
          • zmeczona100 Re: znowu ja, pomóżcie 30.01.14, 22:18
            Trochę takich kobiet jest. Vide- Maria z tego forum.
            No cóż, każdy odpowiada za swoje życie. Niektórym odpowiada to, co mają.
        • sitniczek Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 08:06
          No nie wiem, czy to dobry pomysł. Nie zdziw się jak po paru spotkaniach pan mąż powie, że ma to w du... i znowu zostaniesz jak ta głupia... Twój wybór.
          • zapominajka5 Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 08:35
            Ja tez nie wiem czy to dobry pomysl. Naprawde. Dzis ide do pani psycholog, wiem ze nie powie mi zrob tak czy inaczej ale moze na cos naprowadzi. W zasadzie bylam mocno zdecydowana na rozwod gdy myslalam, ze naprawde nic do mnie nie czuje. Teraz chce sprobowac raz jeszcze. Jesli powie "mam to gdzies", rozwiode sie bez zalu i bez poczucia ze nie sprobowalam.

            Naprawde chce cos zrobic ze swoim zyciem. Mam dosc zamiatania wszystkiego pod dywan. I zdaje sobie sprawe, ze do tej pory tak robilam. Chce sie zmienic i dlatego ide dzis sama ze soba. Dopuszczam tez mozliwosc, ze ja moge w ktoryms momencie nie chciec tej terapii malzenskiej.
            • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 10:33
              1 RAZ
              > W skrócie: gdy byłam w 8 mies. ciąży mąż znalazł inną i po urodzeniu córki wyprowadził się. Nie wyszło im i wróciliśmy do siebie.

              2 RAZ
              > Po paru dniach wrócił, mówił że chce od nowa, że spróbujemy, że może nam się uda, że w sumie nie kocha mnie, ale chce próbować ułożyć wszystko od nowa.

              3 RAZ
              >Od ostatniego razu minął rok. I różnie to bywało przez ten rok, ale miałam wrażenie , że jesteśmy na dobrej drodze, że powoli docieramy się, że może być już tylko lepiej. Nie jest.

              już DWA RAZY to przeżyłaś - patrz wyżej, teraz jest TRZECI RAZ
              myślisz, że jemu się zmieniło i z nagła Cię pokochał ?

              znowu PO RAZ TRZECI chcesz zrobić to samo, czyli być w związku z facetem, który Cię nie kocha i w związku z tym NADAL będzie robił to samo co do tej pory
              Jemu jest wygodnie w takim układzie więc zalezy mu na jego podtrzymaniu.
            • altz Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 13:46
              zapominajka5 napisała:
              > Ja tez nie wiem czy to dobry pomysl. Naprawde. Dzis ide do pani psycholog, wiem
              > ze nie powie mi zrob tak czy inaczej ale moze na cos naprowadzi. W zasadzie by
              > lam mocno zdecydowana na rozwod gdy myslalam, ze naprawde nic do mnie nie czuje.

              W sumie to mi szkoda Ciebie. Chciałabyś mieć swoje normalne życie, normalną rodzinę, ojca dla dziecka, tak Ci się tego chce, że nie potrafisz sobie powiedzieć: pomyliłam się, to nie ten człowiek.
              Babiarz jest babiarz, szybko się nie zmieni, kiedyś mu siądzie libido, ale to za lata.
              Zrobisz, co będziesz chciała, ale nie daj się omamić i uważaj na swoje reakcje. Były już podobne przypadki, lepsza chwila, państwo sobie machnęli następne dziecko, potem jeszcze jedno, ale nic się nie zmieniło, walczą tak ze sobą przez 20 lat i narzekają na życie. smile
              • chalsia Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 14:32
                > Były już podobne przypadki, lepsza chwila, państwo sobie machnęli następne dzi
                > ecko, potem jeszcze jedno, ale nic się nie zmieniło, walczą tak ze sobą przez 2
                > 0 lat i narzekają na życie. smile

                albo po tym 2 czy 3 dziecku jednak się w końcu rozstawali i pani zamiast z jednym dzieckiem na głowie, zostawała z trzema o iles lat starsza
                • altz Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 15:17
                  chalsia napisała:
                  > albo po tym 2 czy 3 dziecku jednak się w końcu rozstawali i pani zamiast z jedn
                  > ym dzieckiem na głowie, zostawała z trzema o iles lat starsza

                  Prawda. Dlatego, gdyby Autorka była moją córką, to w tej sytuacji bym zasponsorował środki antykoncepcyjne, bo zagrożenie następną ciążą jest duże, a mąż się nie zmieni.
        • molly_wither Re: znowu ja, pomóżcie 31.01.14, 19:39
          Mysle,ze powinien Cie stracic. Jesli tak sie stanie i bedzie zalowal to wrocicie do siebie i bedziecie razem juz do konca zycia,a jesli poczuje ulge to...wiadomo. O tyle jest to trudne,ze to Ty masz tak naprawde problem z odejsciem.Nie on, ale Ty.


          • niratkadd Re: znowu ja, pomóżcie 01.02.14, 19:00
            Ale co ci właściwie przeszkadza, w końcu musi sobie ulżyć i to dobrze, że nie męczy wciąż ciebie, chyba dobrze, co? Nie rozumiem o co ci chodzi, trochę panikujesz, trochę histeryzujesz według mnie. Niech się facet zabawi, przecież z tobą się nie zabawi, bo się znudził, więc mu nie broń.
            • molly_wither Re: znowu ja, pomóżcie 01.02.14, 19:08
              Trzymaj sie drzewka,ok?
              niratkadd napisał:

              > Ale co ci właściwie przeszkadza, w końcu musi sobie ulżyć i to dobrze, że nie m
              > ęczy wciąż ciebie, chyba dobrze, co? Nie rozumiem o co ci chodzi, trochę paniku
              > jesz, trochę histeryzujesz według mnie. Niech się facet zabawi, przecież z tobą
              > się nie zabawi, bo się znudził, więc mu nie broń.
          • niratkadd Re: znowu ja, pomóżcie 01.02.14, 19:14
            molly_wither napisał(a):

            > Mysle,ze powinien Cie stracic. Jesli tak sie stanie i bedzie zalowal to wrocici
            > e do siebie i bedziecie razem juz do konca zycia,a jesli poczuje ulge to...wiad
            > omo. O tyle jest to trudne,ze to Ty masz tak naprawde problem z odejsciem.Nie o
            > n, ale Ty.
            >
            >
            Nic głupszego nie czytałem od dawna, z którego romansidła to przepisała ? big_grin
    • zapominajka5 nie ucieklam stad 16.03.14, 14:15
      znaczy z tego forum. Jestem, czytam Was, mysle, analizuje. Zaczelam chodzic na terapie. Zdroworozsadkowo wiem co mam robic, jednak nie potrafie. Przede mna jeszcze 18 sesji, ktore mam nadzieje pomoga mi podjac decyzje. Wydaje mi sie ze to co mnie trzyma w tym malzenstwie to ciagla nadzieja, ze on sie zmieni. Ze jak to, juz mnie nie kocha, przeciez obiecal, przeciez fajnie nam bylo. Wiem, rozsadek mi mowi, ze nawet jak zostaniemy ze soba to ciagle bede miala watpliwosci a zaufania pewnie nie odbuduje juz nigdy. Wiem tez, ze jemu bardzo schlebia to, ze jest podziwiany przez kobiety, ze go podrywaja, pisza meile i smsy a on, no po prostu MUSI im odpisywac, nie moze ich zawiesc. Czy to rodzaj uzaleznienia? Czy to moze sprawiac az taka przyjemnosc zeby na szali klasc malzenstwo?

      Od tamtej sytuacji nie rozmawiamy o nas. On byl na dwoch konsultacjach u psychologa. Ona zaproponowala mu terapie grupowa i na tym sie skonczylo. Spytalam raz, powiedzial ze zadzwoni i sie umowi ale nie zrobil tego. Nie naciskam. Jesli sam nie chce, to chyba bez sensu.

      Miotam sie strasznie. Raz moglabym gory przenosic i mysle po co mi ten chory zwiazek, za chwile mysle, ze chce jeszcze walczyc, ze warto, ze moze terapia dla par, ze jeszcze nie wszystko stracone...
      Dlatego tu jestem, nie ucieklam, jak to ktos ostatnio mi zarzucil.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka