Dodaj do ulubionych

Niespodziewany gość

23.12.14, 20:22
sporo ludzi po rozwodach ma byłego w nosie ale część nie wyobraża sobie wpuścić go/ jej do swojego mieszkania. Czy wpuścilibyście ex do domu na kolację wigilijną? pytam szczególnie tych którzy są na ostre noże.
Obserwuj wątek
    • pajak30 Re: Niespodziewany gość 23.12.14, 20:30
      ja nie ide z nim na noze staram sie rozmawiac...ale jakos chyba za wczesnie, zeby go zaprosic na wigilie...
    • triss_merigold6 Re: Niespodziewany gość 23.12.14, 20:34
      Nie jesteśmy na noże, eks jutro przyjeżdża do syna przed kolacją wigilijną, a potem jedzie do rodziny. W pierwszy dzień świąt zabiera syna rano i jadą do ciotek na cały dzień.
      • pajak30 Re: Niespodziewany gość 23.12.14, 20:43
        moj ex ma corke od piatku do jutra do 15 i 2 dzien swiat spedzaja razem, ale ja nadal nie wyobrazam sobie, zeby wypic z nim nawet szklanke wody...
        czy to, ze tak duzo ludzi siedzi na roznych forach zamias do swiat sie przygotowywac jest smutne, a moze to taka laurka naszych czasow?
        ja nie moge sie jakos odnalezc w tym okresie i chyba bede "bojkotowac" te 2 dni...pojde na caly dzien na lyzwy z corka jak juz wroci wink
    • nicol.lublin Re: Niespodziewany gość 23.12.14, 22:05
      ja spoko. ale my nigdy nie bylismy na noże
    • lampka_witoszowska Re: Niespodziewany gość 24.12.14, 07:45
      a my z reguły jesteśmy "na noże", a Wigilia znowu będzie wspólna.
      Bo mniejszą wagę ma sama decyzja "czy się przełamię i zaproszę", niż świadomość wyboru. Mogę nie zapraszać. Moje święte prawo wpuszczać do swojego i dziecka domu tych, których chcę. Mogę odmówić, jeśli zachowuje się w sposób nei do przyjęcia. Mogę zaprosić. Świadoma decyzja bez siłowania się ze sobą.

      A że jest mi obojętny - oddzielam złość w tematach "na noże" od wyzerowanych uczuć do byłego - jest łatwo. Co miłe, dziecko od jakiegoś czasu - drugi? trzeci rok? pyta, co ja na to i czy mi nie będzie przykro albo czy chcę, żeby tata był. Uczciwie mówię, że nie będzie mi przeszkadzał, może tatę zaprosić - i ok. Nie będę kłamała dla polukrowania rozwodu, że cudownie spędzić święta razem. ale może być, obecność niespodziewanego gościa nei psuje przecież atmosfery domu.
      I na ten czas - zawieszenie broni. Ja go traktuję jak gościa, on zachowuje się jak gość. Tylko dlatego jest to w ogóle możliwe.
      • pajak30 Re: Niespodziewany gość 24.12.14, 09:39
        lampka, ale on siada z wami do stolu czy tylko odwiedza dziecko?
        • lampka_witoszowska Re: Niespodziewany gość 24.12.14, 09:51
          siada, siada. Jako pełnoprawny uczestnik wieczerzy smile
          nie przejmuj się, to przychodzi ewentualnie z czasem, nie ma że od razu.
          • pajak30 Re: Niespodziewany gość 24.12.14, 12:07
            ale to by znaczylo, ze nie ma swojej odrebnej rodziny? czyli taki pachwork, a Ty masz kogos? ciekawi mnie jak to sie udaje, osobiscie znam wileu rozwodnikow, ale raczej nikt nie siada ze soba do stolu mimo poprawnych relacji....
            • tricolour Słowo "obojętność" ma specyficzne znaczenie... 24.12.14, 12:46
              ... gdy się mówi o ex.

              Taka wymuszona, wyuczona, pożądana i oczekiwana obojętność. Tyle ma wspólnego ze zwyczajną obojętnością ile makijaż z naturalnym wyglądem twarzy.

              Tylko kogo stać na wyjście do ludzi w stanie takim, w jakim wstaje z własnego łóżka?
              • pajak30 Re: Słowo "obojętność" ma specyficzne znaczenie.. 24.12.14, 13:56
                tri, ale nawet jesli jest wymuszona, ale dobrze zagrana to co w tym zlego? wazne, ze dziecko sie cieszy...ja mojemu dziecku chociaz kocham ja najbardziej na swiecie tego dac nie moge, bo ex to mnie "oprawca" i balabym sie go "wpuscic" nawet na chwile do swojego zycia, bo on zapewne wykorzystlby to...
                • tricolour Nie byłoby nic złego... 24.12.14, 14:18
                  ... gdyby była odwaga przyznania się do granej obojętności. Granej czy też wymuszonej przez okoliczność rozwodu choćby dla ratowania samego siebie. Bo trudno żyć żarliwym uczuciem do exa po rozwodzie. Znacznie łatwiej i zdrowiej jest stać się obojętnym, przez obojętność uznając potrzebę odcięcia się od wspólnych lat, wspólnego życia czy też wspólnych dzieci. Obojętność celowym działaniem na jej rzecz wyparła wspólnotę.

                  Przecież obojętność po rozwodzie to nie jest taka obojętność jak między - na przykład - nami.
                  • lampka_witoszowska Re: Nie byłoby nic złego... 25.12.14, 08:55
                    Obojętność po rozwodzie jest inna niż między nami tu, na forum.
                    Podobnie jak miłość - inna do dziecka, inna do matki, inna do partnera. Ale to jednak ciągle miłość.

                    Np. Ty wzbudzasz we mnie dużo silniejsze emocje niż niemój, bo on tylko wiecznie bawi się w kto lepszy i przy odrobinie treningu można to zlekceważyć, były partner to człowiek poznany, nic więcej z siebie nie wyciśnie, można to zaakceptować i żyjemy dalej.

                    A Ty nei zwyczajnie chcesz dać ludziom prawa do ich przeżywania świata.
                    Umiejętności nazwania swoich uczuć czy namiętności - tego nie lubisz. Świadomość tego, o czym ktoś ktoś pisze - Tobie nie pasuje. Wszystko podważasz. Nie powiem Ci, czy rzadko czy często trafnie, ale nie przyjmujesz do wiadomości własnych pomyłek - o które łatwo, jak się usiłujesz przez literki na forum zagłębiać w czyjś mózg bez wyobrażenia sobie tego, co dany człowiek czuje i przeżył. Albo bez mocno przećwiczonego logicznego myślenia. Albo jednego z drugim.

                    A to jest bardzo proste w sumie - po każdym bolesnym przeżyciu zostają blizny, ale nei wieczne rany. A z bliznami można żyć i na nie zobojętnieć.
              • lampka_witoszowska Re: Słowo "obojętność" ma specyficzne znaczenie.. 24.12.14, 14:02
                wymuszone to jest Twoje perorowanie o obojętności, Tri, jak zwyczajna zgryźliwość Ci mózg wyjada, hihi.

                mnie stać. Tusz do rzęs, kremik i heja. Ale ja mam wyraziste barwy, nie potrzebuję póki co więcej - co z kolei nie ma żadnego znaczenia, jeśli ktoś w ogóle ma pojęcie o czym ja mówię, a Ty usiłujesz mówić.
                Miłych świąt i odrobinki miłości bliźniego wink
                • tricolour Gdybyś była realnie obojętna... 24.12.14, 14:29
                  ... wobec exa, to byś zlewała moje perorowanie o obojętności. Do głowy by Ci nie przyszło użyć słowa "perorować" tylko bys mnie zlekceważyła jak lekceważy się osobę, która się myli. Ewentualnie byś mnie poprawiła, jak poprawia się błądzącego.

                  Ale Ty nie poprawiasz i nie lekceważysz tylko niecierpliwie kręcisz się przy klawiaturze. Znaczy to tylko jedno: oddałabyś połowę siebie, by nie było tej obojętności. Ale nie możesz. A może i możesz tylko nie chcesz. I nie masz odwagi do tego się przyznać.

                  Stąd woal pseudoobojętności, przez który i tak widać potrzeby i pragnienia.
                  • lampka_witoszowska Re: Gdybyś była realnie obojętna... 25.12.14, 08:37
                    hahaha! czyli reasumując: każda reakcja na Twoje komentarze, określające co kto i dlaczego czuje albo nie czuje - to przyznanie Ci racji?
                    big_grin
                    Misiu. To tak nie działa smile
                    Mylisz się i to Ci rzekłam. Nie rozumiesz, co piszę albo nie umiesz sobie wyobrazić mojego myślenia czy czucia - to trudno. Przecież nie musisz

                    Ale dlaczego miałabym sobie odmówić komfortu pisania o moich "niewyobrażalnych" uczuciach, tego to z kolei ja nie rozumiem smile
            • lampka_witoszowska Re: Niespodziewany gość 24.12.14, 13:59
              nie mam i nie prędko będę miała, na razie widzę, że robię się ciotką, do której uderzają ludzie z problemami. Miłe to i straszne big_grin
              On jest z rodziny nieobchodzącej, niekatolickiej i całej na nie.
              A jak już o wigilii i życiu - nie porównuj się nigdy do innych, proszę Cię. Nie patrz, co normalne, co odpowiednie, co inni robią. Nie wypracowuj swoim życiem żadnej średniej, nie warto. Rób dokładnie to, co chcesz Ty. Bez krzywdzenia siebie i innych.

              Poprawne relacje to nie ja i były big_grin
              • pajak30 Re: Niespodziewany gość 24.12.14, 14:10
                zaskakuje mnie taki wlasnie stan rzeczy, dobrze, ze nawet te "wredne" baby przemawiaja ludzkim glosem w wigilie wink
                pozdrawiam i zycze wesolych swiat bez nozy wink
                tobie tez tri smile
                • lampka_witoszowska Re: Niespodziewany gość 25.12.14, 08:40
                  Nawzajem, właśnie czekam, aż po zabawie do północy dziecię się obudzi smile
                  lubię taki cichy poranek z gazetami, ksiązką, kawą i netem. Cisza i spokój. I sernik smile
    • heniek.8 Re: Niespodziewany gość 24.12.14, 14:27
      ja bym wpuścił, pod warunkiem zakopania noży wojennych (dzieci słuchają)
      ale to ja, od czasu do czasu lubię wyostrzyć zmysły detekcji toksyczności smile

      natomiast w kwestii formalnej - teraz państwo i organizacje pozarządowe przejmują rolę "dodatkowego nakrycia" więc pytanie jest jak rozumiem tylko ćwiczeniem umysłowym
    • nangaparbat3 Re: Niespodziewany gość 26.12.14, 17:00
      Nie bylam i nie jestem na noże, w pierwszą wigilię po wyprowadzeniu sie (dziecko 8 lat) ex byl u mnie na wigilii, zaprosilam jeszcze samotną koleżanke, bo nie do pomyślenia było dla mnie, żebysmy byly z nim same. Potem różnie.
    • varia1 Re: Niespodziewany gość 05.01.15, 16:49
      nigdy w życiu, ponieważ moje córki się go boją
      i mam tradycyjnie pojmowaną religijność w odwłoku
      w tej kwestii, oczywiście

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka