Dodaj do ulubionych

Manipulowanie córką

15.08.17, 13:34
Witam wszystkich.
Jestem tu nowa, ale problemy takie jak mój pewnie nie są dla Was nowością.
Sytuacja zaczyna mnie powoli przerastać i postanowiłam podzielić się nią z tymi, którzy już przez to przechodzili/przechodzą, w nadziei na wsparcie i porady.
Tytułem wprowadzenia.
Wciąż jestem w związku małżeńskim. Miewaliśmy różne chwile, ostatnio więcej jest tych gorszych. Tak duży kryzys między nami był ostatnio 4 lata temu, udało się JAKOŚ (po mojej wyprowadzce z córką) znaleźć pole do rozmowy, kompromisu, więc wróciłyśmy do męża - i faktycznie, długo było całkiem nieźle.
Córka ma obecnie 9 lat.
Od jakiegoś czasu zauważałam u męża zwiększoną nerwowość, znowu zaczęło przebłyskiwać takie totalne negatywne nastawienie do mnie. Składałam a w sumie nadal składam to na karb problemów w pracy o których mi opowiadał. Mąż jest dość nerwowym i apodyktycznym człowiekiem na codzień, więc jak jest gorzej...to naprawdę jest źle.
Z córką relacje ma powiedziałabym kiepskie. On oczywiście uważa że jest dokładnie odwrotnie a ja sobie coś wymyślam. Fakty są takie że młoda niechętnie spędza z nim czas, nie policzę ile razy musiałam ją namawiać i przekonywać żeby jednak znalazła w sobie entuzjazm do wycieczki z tatą. Tutaj od razu - mąż bardzo naciska na ich osobne spędzanie czasu, co mi też w rozsądnych proporcjach odpowiada, z tego względu że mamy kompletnie inne podejście. Mąż lubi chodzenie po lesie, i ogólnie takie bardziej odludzia, ja więc wzięłam na siebie wyjścia z córką typu: kino, Starówka, Bulwary, ZOO itp.
Z tą niechęcią córki nie chodzi o to że ona woli atrakcje w mieście, tylko o to jak to wygląda w praktyce. Mąż jak wspomniałam jest apodyktyczny i narzuca jej absolutnie wszystko, nie dając jej praktycznie żadnego wyboru i nie słuchając jej sugestii/próśb (na przykład o zatrzymanie się, czy inne takie nawet prozaiczne rzeczy).
Wiem, bo zazwyczaj po ich powrocie czeka mnie od niej litania żali. Że tata nie pozwolił tego, tamtego, kazał to, tamto. Jak to wygląda też wiem sama, bo czasem (na prośbę córki) mnie zabiera.
W skrócie: robimy tylko to co on chce, jak któraś powie że chciałaby usiąść/zjeść loda/iść inną drogą/cokolwiek to jest od razu obraza majestatu, foch że mu psujemy wycieczkę i straszenie że zaraz wrócimy do domu i więcej wycieczek nie będzie jak się nie podoba. Do mnie dodatkowo że ja mu psuję i utrudniam kontakt z dzieckiem. Oczywiście kiedy idziemy czasem razem tam gdzie ja wymyśliłam, to on jest nafochowany cały czas i gada do młodej jak to byłoby fajniej gdyby poszła z nim na jego wycieczkę. Standardowo też po naszym powrocie opowiada jej jaki to np. piękny kotek był pod balkonem i niech żałuje że nie została z nim w domu bo by go zobaczyła. Wiecie o co chodzi...
Ostatnio mamy, jak wspomniałam gorszy czas, więc jest gorzej. Mąż mimo że miał z córką kilkudniowy wyjazd beze mnie, nasz urlop zaplanował sam. Próba rozmowy i jakiś ustaleń (chciałam tydzień "po mężowemu", a tydzień "po mojemu"), skonczyła się awanturą. Dla swiętego spokoju zgodziłam się na wszystko. Wyjazd ostatecznie okazał się niewypałem, wróciliśmy po kilku dniach no i się zaczęło. Oczywiście moja wina, "spier@#$łam" MU JEGO urlop, miałam siedzieć cicho bo to JEGO czas z dzieckiem a ja się wpiep...am bez zaproszenia itd. Ogólnie ja mogę jechać na JEGO wycieczki tylko na jego warunkach albo siedzieć w domu.
A córka to się mnie boi i dlatego chce ze mną jeździć na moje wycieczki bo boi się odmówić! Jest dokładnie odwrotnie, młoda mi mówiła że nieraz bardzo nie chce, nie podoba jej się, ale wie że jak mu powie to będzie awantura więc woli się przemęczyć.
Zawsze w takich sytuacjach ją pocieszam. Mowię jej że tata chce dobrze, tylko czasem nie umie się dostosować i trzeba mu tłumaczyć, że takie jego nerwowe zachowania to dlatego że ma zmartwienia w pracy ale tak w ogóle to on jest przecież fajnym tatą. Mnóstwo razy musiałam ją wręcz przekonywac żeby pojechała z nim gdzieś, bo ona bała się że będzie ciągle krzyczał i rozkazywał. O tym on nie wie oczywiście i twierdzi że kłamię że tak jest, bo przecież ja ją buntuję, inaczej by przecież chciała z nim spędzać czas, to takie oczywiste....
Nie wiem czy robię dobrze czy źle, ale staram się jej nie zniechęcać, może powinnam nie raz się postawić w jej imieniu (sama się boi mu powiedzieć), ale jak tak kilka razy zrobiłam i powiedziałam mu na co ona się żaliła, to stwierdzał że zmyślam i kłamię bo nic nie mówiła że jej się nie podoba (jak pisałam, ona boi się mu powiedzieć i woli przemilczeć albo przytaknąć). To też jej tłumaczę, że musi zacząć mu mówić co czuje i myśli, nawet za cenę awantury, bo wtedy może on zacznie się trochę zmieniać.
Wczoraj tknęło mnie i włączyłam nagrywanie jak poszłam się kąpać. To co usłyszałam mnie przeraziło. Mąż w tym czasie tłukł córce że:
- Mama jest leniwa i nic jej się nie chce,
- jest głupsza bo gorszą szkołę skończyła i jeśli córka nie chce być taka jak ja to ma trzymać z nim,
- on nam nie pozwala na żadne wycieczki jeździć (w sensie wyjazdy kilkudniowe), bo wie że będziemy leżeć i nic nie robić, jedyne co nam pozwala to te wycieczki po mieście,
- skoro on więcej zarabia to on rządzi,
- on chce ją wychować a ja nic nie robię,
- Mama nic nigdy nie osiągnęła i nie osiągnie bo jest leniwa, itd itp.
Nie wiem co mam z tym zrobić. To jest tak obrzydliwe że wszystko mi opadło. Ja, nawet jak bardzo się kłócimy, staram się jej potem tłumaczyć jakoś jego zachowanie, bo i tak mają słabą relację. A tutaj takie rzeczy, aż strach myśleć co jeszcze jej mówi na mój temat - córka mi nieraz mówiła że "tata coś na ciebie gadał ale starałam się nie słuchać".
Zastanawiam się czy mogę np. zrobić u psychologa jakąś opinię jej stanu, gdybym jednak zdecydowała się na rozwód. Wiem że to co on wyprawia to jest w zasadzie klasyczna przemoc psychiczna, ale obawiam się wojny w sądzie, chyba zacznę więcej nagrywać. Myślę też o kamerze ukrytej w domu, mąż ma takie napady nerwowe że podskakuje, robi dziwne gesty (trochę to wygląda jak zespół Touretta), tego też się obawiam bo się nasila i boję się że kiedyś może zrobić coś złego jak się nie opamięta, a wtedy jest strasznie podminowany. Do lekarza żadnego oczywiście się nie ma zamiaru wybrać.
Co o tym myślicie, co jeszcze mogę robić? Chciałabym żeby znowu się to wszystko naprawiło, ale muszę już też myśleć o zabezpieczeniu na wypadek rozwodu.
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Manipulowanie córką 15.08.17, 22:21
      Dziecko ci się żali - a ty od lat podważasz jej uczucia, mimo że sama odczuwasz zachowanie męża tak samo. Schizofrenia?
      KOMU to dziecko ma się poskarżyć, skoro matka je olewa dla świętego spokoju?

      Nie tłumacz jego zachowania, nie usprawiedliwiaj - wdrukowujesz córce chore wzorce związku. Nie uczysz stawiania granic, nie uczysz tego jak osiągać kompromis, jak DOMAGAĆ się poszanowania swoich praw i potrzeb - uczysz ustępowania i godzenia się z pewnego rodzaju przemocą. Ta naprawa małżeństwa sprzed 4 lat była chwilowym zrywem - teraz wygląda na to, że sprawy wróciły na dawne tory.

      Zacznij od wizyty u psychologa, zarówno w sprawie swojej postawy jak i tego, jak postępować z córką.
      A tak na marginesie - co właściwie cię łączy z mężem? bo opisujesz to tak, jakbyście wiedli odrębne życie, a jedynie mieszkali pod jednym dachem. To, co opisujesz jest absolutnie chore, ten związek jest toksyczny, a twój mąż jest jakimś psychopatą.
      • szaroburekotki2 Re: Manipulowanie córką 16.08.17, 00:09
        Nie zrozumiałaś mnie, albo ja się niezbyt dobrze wyraziłam. Wspieram ją i rozmawiamy o tym, ale póki ona milczy przy nim, albo przytakuje, on uważa to za jej zgodę. Tłumaczę jej że jeśli się odważy mu powiedzieć co myśli, przy mnie, to jest szansa coś zmienić, ale póki co jej odwaga się kończy w momencie kiedy on się pojawia na horyzoncie.
        Tak, w zasadzie nic poza córką nas nie łączy. Seksu zero od dawna, nie z mojej winy (on pewnie powiedziałby że właśnie z mojej, bo się spasłam i jestem gruba, tak teraz jestem grubsza, ale seksu już nie było kiedy ważyłam 52 kg przy 169 cm wzrostu).
        Tak wiem że jest toksyczny, już nawet nie chcę udawać że chcę to naprawić. już nie próbuję, próbowałam, ostatnio chciałam już tylko dotrwać z córką do czasu kiedy w mojej nowej pracy rozwinę skrzydła i zacznie mnie być stać na samodzielne życie. Zresztą mam wrażenie że moja zmiana pracy na lepsze też na niego wpłynęła, negatywnie. Teraz co mogę? Wynająć sobie mieszkanie za 80% pensji?
        Udowodnić mu w sądzie jego wyłączną winę? Proszę, jest prawnikiem z wykształcenia, żandarmem wojskowym na codzień. Walka na wiele lat bez pewności.
        Szczerze to musiałby mnie chyba pobić, żeby sytuacja się zmieniła. Ale jest na tyle sprytny że do tego się nie posunie, choćby bardzo chciał - a że chce to czasem da się zauważyć.
        • leda16 Re: Manipulowanie córką 16.08.17, 12:53
          szaroburekotki2 napisał(a):

          Wspieram ją i rozma
          > wiamy o tym, ale póki ona milczy przy nim, albo przytakuje, on uważa to za jej
          > zgodę. Tłumaczę jej że jeśli się odważy mu powiedzieć co myśli, przy mnie, to j
          > est szansa coś zmienić, ale póki co jej odwaga się kończy w momencie kiedy on s
          > ię pojawia na horyzoncie.


          Biedne, biedne dziecko! Tchórzliwa, nieodpowiedzialna mamuśka chowa się za plecami 9-cio letniej córki , oczekuje od niej odwagi i deleguje w swoim zastępstwie do walki z mężem. To właściwie nawet nie jest tchórzostwo, to jest nikczemność! Jakim prawem oczekujesz, że małe dziecko będzie walczyło z terrorem psychicznym ojca a Ty staniesz z boku i będziesz się przyglądać? Ciebie ma za psie guano i wiesz już że Twoich obiekcji nie posłucha, ale może małemu dziecku uda się ojca wychować a Tobie przy okazji relacje z własnym mężem rękami córki poprawić.


          > Tak, w zasadzie nic poza córką nas nie łączy.


          Szkoda, że nie chcesz również pojąć, że to właśnie córka dzieli Was najbardziej, Wasze odmienne podejście do niej i Twoja tolerancja dla ignorowania przez ojca jej psychicznych potrzeb Was dzieli. Uważaj, żeby ze względu na Twoją postawę i z córką przestało Cię łączyć cokolwiek. Za 2 lata powie - a walcie się oboje, poleci na ulicę, która odtąd będzie ją wychowywać.





          > Szczerze to musiałby mnie chyba pobić, żeby sytuacja się zmieniła.



          Sprowokuj go, a gdy już zacznie Cię bić, zasłaniaj się malutkim dzieckiem tak, jak dotąd to robisz.
        • koronka2012 Re: Manipulowanie córką 16.08.17, 17:45
          Hmmm, to ty napisałaś

          "W skrócie: robimy tylko to co on chce, jak któraś powie że chciałaby usiąść/zjeść loda/iść inną drogą/cokolwiek to jest od razu obraza majestatu, foch że mu psujemy wycieczkę i straszenie że zaraz wrócimy do domu i więcej wycieczek nie będzie jak się nie podoba."
          "Dla swiętego spokoju zgodziłam się na wszystko. "

          "Zawsze w takich sytuacjach ją pocieszam. Mowię jej że tata chce dobrze, tylko czasem nie umie się dostosować i trzeba mu tłumaczyć, że takie jego nerwowe zachowania to dlatego że ma zmartwienia w pracy ale tak w ogóle to on jest przecież fajnym tatą. "

          HELLLLOOOOOOŁŁŁŁŁ???? nos ci nie urósł przy wmawianiu dziecku takich bzdur? to jest wg ciebie POCIESZENIE??? nie, moja droga - to jest WPIERANIE dziecku, że nie ma prawa do negatywnych odczuć, to jest podważanie tego, co ona czuje, wmawianie jej idiotyzmów i zamiatanie przemocy pod dywan.

          To gdzie tu to stawanie po stronie dziecka, skoro od lat nie jesteś w stanie wyegzekwować poszanowania jej potrzeb? To twoja rola, żeby storpedować dyktatorskie zapędy męża, a nie małego dziecka. Ty się boisz tego ćwoka, a od dzieciaka oczekujesz, że się postawi?

          Tak, wynajęłabym mieszkanie za 80% pensji. Bo zdrowie psychiczne córki nie ma ceny. Wina w sądzie nie jest ci do niczego potrzebna, potrzebna ci terapia, żebyś zdała sobie sprawę jaką krzywdę TY ROBISZ własnemu dziecku, pozwalając na takie zagrania i nie robiąc NIC.
          4 lata temu się dokądś wyprowadziłaś, teraz też możesz.

          Jak ktoś chce - szuka sposobu, jak ktoś nie chce - szuka powodu.
        • ladybird771 Re: Manipulowanie córką 16.08.17, 20:15
          A czy jesteś pewna, że po pobiciu odejdziesz ? czy nie przesuniesz granicy ? "to był jeden jedyny raz, to ja go sprowokowałam". Podobo kobiety żyjące w przemocowych związkach - czytaj uzależnione od swojego męża - odchodzą przeciętnie po 35 pobiciu...
    • barbra25 Re: Manipulowanie córką 17.08.17, 20:01
      Pomyśl o odległej przyszłosci kiedy Twoja córka znajdzie męża i dla świętego spokoju będzie ustępować ponieważ we wzorcach z dzieciństwa utrwaliła schemat "mąż dyktuje, żona ustępuje". Nie masz możliwości wynajmu? A mąż nie mógłby trochę powynajmować sam z dala od Was dając Wam trochę spokoju i odpoczynku od swoich nerwowych zachowań. Może gdyby przekonał się finansowo, że to on będzie ponosić konsekwencje za swoje niewłaściwe zachowanie to by się nad sobą zastanowił. Dlaczego Ty masz z córką ustapić mu nawet w kwestii mieszkania?
      • mamamalutkiej1 Re: Manipulowanie córką 20.08.17, 22:55
        Twoja historia jest bardzo podobna do mojej. Mój tez miał takie same teksty, wmawianie córce ze mama leniwa, on ma lepsze szkoły, dokładnie słowo w słowo to samo. I planowanie urlopów... tylko on i tylko taki jak on chce. A jak ja zaplanowałam to wszystko odmówił i siedzieliśmy w domu. Brat bliźniak. Dziecko go nie lubiło i nie lubi. Ja u mojego Ex podejrzewam chorobę dwubiegunowa. Poczytaj o tej chorobie i czy tego nie ma Twój maz. Jakiś czas dobrze a potem jazdy. Jak była faza dobra to było dobrze super tatuś, wesoły, ja zadowolona a potem druga faza gorsza- krzyki, wyzwiska, czepianie się wszystkiego. I tez tłumaczyłam córce ze tatuś nerwowy, ze jest dobrym człowiekiem bo pamietalymy tatusia z dobrej fazy, a jak potem była faza zła to obydwie cierpiałyby. I ja skołowana bo przecież wszystko było jak tydzień temu a on się nagle czepia wszystkiego. Tez się wyprowadziłam, potem wprowadziłam. Góra i dół. Jeśli masz takie odczucia to może być to. Trochę potrafi udawać, zmienić się na chwile a potem jest jak było dawniej czyli beznadziejnie bo to choroba i on nie może nad tym panować.
        • leda16 Re: Manipulowanie córką 20.08.17, 23:16
          A co to ma do rzeczy czy tyranizowanie rodziny wypływa z psychozy czy z psychopatii? Efekt jest identyczny. Zresztą po pierwsze: żona na leczenie nie ma żadnego wpływu, a po drugie - od leczenia są lekarze i zastrzyki a nie spokój psychiczny i poczucie bezpieczeństwa żony i dzieci. Z Twojego opisu nie wynika, żeby miał CHAD. "Fazy" w psychozie maniakalno-depresyjnej nie zmieniają się z tygodnia na tydzień smile Krzyki, wyzwiska, złośliwość nie są symptomami depresji. Po prostu niezrównoważony emocjonalnie cham. Siedź z nim dalej, jak chcesz i usprawiedliwiaj ordynarne zachowanie chorobą. Z córki tym sposobem zrobisz następną klientkę psychiatrów.
          • mamamalutkiej1 Re: Manipulowanie córką 21.08.17, 00:54
            Fazy mogą zmieniać nawet co tydzień. Jak facet jest cholerykiem, psychopata to taki jest na co dzień. A jak ma chorobę dwubiegunowa to pomiędzy fazami sa często okresy dobrego życia. Facet jest fajny, sympatyczny, dobry maz i ojciec. I nagle nie wiesz co się dzieje. Wszystko się zmienia. Zaczyna się Ciebie czepiać choć tydzień temu było wszystko tak samo i było dobrze. Jestes wrogiem nr 1. Faza manii czyli wyzwiska, agresja, obrażanie. Góra i dół, góra i dół. Ja myślałam ze to moja wina, usprawiedliwiam Ex partnera i tłumaczyłam dziecku bo nie rozumiałam jego zachowania. Diagnoza jego choroby mi pomogła, zrozumiałam ze nie będzie lepiej, to pomogło mi odejść. Ja długo wiedziałam ze coś jest nie tak ale nie widziałam co to jest. Mój Ex nie ma chyba typowej dwubiegunowki raczej coś ze spektrum, ale fazy na początku miał dwa razy w roku teraz coraz częściej i bardziej intensywne. Nawet z seksem miałam te same argumenty. Jak miał zły stan to pol roku nie było seksu.
            Dziecko nie potrafi zaufać takiemu ojcu. Jak córka będzie straszą to zacznie się stawiać i dopiero będziesz miała w domu piekło. Jak kochasz dziecko będziesz musiała odejść bo zniszczysz dziewczynce psychikę. I tak będziesz miała awantury o widzenia. Bo córka nie będzie chciała a on ma prawo... masz szczęście ze córka już starsza to może u psychologa powiedzieć jaki jest tatuś i może nie będzie musiala do niego jeździć na kilka dni tylko spotkania u Ciebie w domu.
            Nie licz ze będzie lepiej. Zacznij szukać wyjścia awaryjnego. Ja na Twoim miejscu bym już chodziła z córka do psychologa, niech powie co ja gryzie i opowie jakie ma relacje z ojcem bo w razie rozwodu on za każdym razem jak będzie ja bral do siebie to będzie dwudniowa nagonka na zła matkę. Wiesz jakie to obciążające dla dziecka.
            • leda16 Re: Manipulowanie córką 21.08.17, 11:01
              mamamalutkiej1 napisał(a):

              > Fazy mogą zmieniać nawet co tydzień. Jak facet jest cholerykiem, psychopata to
              > taki jest na co dzień. A jak ma chorobę dwubiegunowa to pomiędzy fazami sa częs
              > to okresy dobrego życia. Facet jest fajny, sympatyczny, dobry maz i ojciec. I n
              > agle nie wiesz co się dzieje. Wszystko się zmienia. Zaczyna się Ciebie czepiać
              > choć tydzień temu było wszystko tak samo i było dobrze. Jestes wrogiem nr 1. F
              > aza manii czyli wyzwiska, agresja, obrażanie. . Diagnoza jego choroby mi pomogła, zrozumiałam ze nie
              > będzie lepiej,


              Bzdury piszesz. Ale spodziewam się, że ta "diagnoza" przez Ciebie została postawiona a nie przez profesjonalistę. Przypuszczam, że w pracy potrafi się kontrolować, bo już dawno wylądowałby na Twoim utrzymaniu. Nikt tam "choroby" polegającej na wyzwiskach i zniewagach by nie tolerował, zwłaszcza jego szef.


              będziesz
              > musiała odejść bo zniszczysz dziewczynce psychikę.

              Tiaa, on się awanturuje, a ona zniszczy dziecku psychikę. Dobre smile



              masz szczęście ze có
              > rka już starsza to może u psychologa powiedzieć jaki jest tatuś i może nie będz
              > ie musiala do niego jeździć na kilka dni


              W myśl prawa karnego, dziecka do 14 lat nie wolno samego wypuścić na ulicę. Jest to praktycznie martwy przepis, ale w razie czego, prokurator i sąd nie będzie miał litości nad bezmyślną mamuśką, która samego dzieciaka wypuściła z domu na widzenie z ojcem.



              Ja na Twoim miejs
              > cu bym już chodziła z córka do psychologa, niech powie co ja gryzie i opowie ja
              > kie ma relacje z ojcem bo w razie rozwodu on za każdym razem jak będzie ja bral
              > do siebie to będzie dwudniowa nagonka na zła matkę.


              No i źle byś robiła, niepotrzebnie w nieskończoność wałkując traumę dziecka po to, żeby psycholog na jej nieszczęściu zarobił. W końcu córka wypapla, gdzie ją mamuśka ciąga i dopiero mąż-prawnik zrobi jej sajgon. Zresztą opinia takiego psychologa nie jest żadnym dowodem w sądzie. Dowodem jest wyłącznie opinia biegłych psychologów z RODK, gdzie cała rodzina jest kierowana przez sąd. Nie przypuszczam, żeby sąd ograniczył mu prawa rodzicielskie, a nawet jako bardziej wykształconemu i mogącemu zapewnić dziecku dostatek może nawet przejąć dziecko. Wówczas to mamuśka będzie czołgała się na widzenia i całowała klamkę w razie złego humoru byłego męża. Nie zapominaj, że to prawnik, a tacy potrafią być bardzo obrotni w manipulowaniu prawem na swoją korzyść.
              • zaisa Re: Manipulowanie córką 04.09.17, 23:28
                leda16 napisała:


                >
                > W myśl prawa karnego, dziecka do 14 lat nie wolno samego wypuścić na ulicę. Jes
                > t to praktycznie martwy przepis, ale w razie czego, prokurator i sąd nie będzie
                > miał litości nad bezmyślną mamuśką, która samego dzieciaka wypuściła z domu na
                > widzenie z ojcem.
                >
                Wg mojej wiedzy już siedmioletnie dziecko może chodzić samodzielnie po ulicach. A co najmniej 10-letnie być na ulicy opiekunem młodszego dziecka.
                Za to do lat 13 teoretycznie nie może nic kupić. Starsze, chyba do 16-stu, może robić zakupy "codzienne". Niektóre sklepy stosują w tym wypadku ograniczenie kwotowe, np. do 50.- dziecko może coś kupić, powyżej już musi być z dorosłym.
    • blueberries37 Re: Manipulowanie córką 01.09.17, 12:00
      Kobieto, to Ty jesteś winna!
      Twoje dziecko i ty doswidczacie przemocy psychicznej, ale ty dla swietgo spokoju nic z tym nie robisz. Ty sobie poradzisz, Twoje dziecko jest zdane tylko na ciebie!
      co z iebie za matka!
    • magda_100 Re: Manipulowanie córką 04.09.17, 18:02
      Właśnie o takie postępowanie mam żal do teściowej. W imię własnej wygody i nie wiem czego jeszcze, usprawiedliwiając się "dobrem dziecka" trwała w takim małżeństwie, dając mojemu mężowi przykład jak wygląda "zgodne" małżeństwo. I dzięki temu teraz ja i moje dzieci mamy teraz sp....ne życie, a biedny misio użala się nad sobą jaka mu się wredna żona trafiła a on przecież chodzący ideał.
    • ewazdrzewa3 Re: Manipulowanie córką 22.09.17, 17:23
      Moje panie jak to się dobrze radzi a nawet wpędza w poczucie winy.
      Rozumiem,rozumiem i jeszcze rozumiem.Niestety mam analogiczną sytuację.
      Córka 9 lat też się go boi.ON apodyktyczny,wtrącający się w najdrobniejsze rzeczy.
      Zabraniający i ograniczający proste rzeczy np.wyjście na basen (bo to siedlisko chorób wszelakich.Między nami jest ogromna różnica wieku 35 lat.W domu nie należy gotować kapusty bo śmierdzi.Młoda nie może mieć kota,bo śmierdzi i sierść fruwa itd.
      Nakazuje dziecku zakładać grube swetry bo się przeziębi.Jakiekolwiek oponowanie z mojej strony oznacza focha,złoszczenie się.
      Na ten stan rzeczy zgadzałam się jeszcze 5 lat temu,potem zaczęłam się buntować i próbować żyć po swojemu ,to znacznie pogorszyło moją sytuację.Wreszcie znalazłam mężczyznę na boku.Dość szybko zostałam zdemaskowana.Zaczęło się jeszcze większe piekło.
      Chcę się rozwieść ,on grozi że odbierze mi córeczkę i że zniszczy psychicznie i finansowo.
      Adwokat u którego byłam nie miał optymistycznych wieści dla mnie.
      Będzie to postrzegane że młoda żona puszcza w trąbę miłego uczciwego i starszego pana.
      Z góry spalona,chyba że znajdę adwokata od spraw niemożliwych.Przemoc psychiczna to proces który się sączy, bardzo trudny do udowodnienia.
      Pozdrawiam i życzę siły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka