Dodaj do ulubionych

Brak rozwodu mimo prób

24.12.20, 20:04
Witam.Mamy 15 lat malzenstwa,bez dzieci.Trzy razy probowalem sie rozstac ale przez jej placz zmienialem decyzje.Wiem,ze nic sie nie zmieni i musimy sie rozstac dla naszego dobra.Mamy po 47 lat i kilka lat do konca splaty kredytu za mieszkanie.Mieszkamy daleko od rodziny,oboje pracujemy,mam dobra pensje,mieszkanie jest dosc drogo wyposażone. Dodam,ze nie chce zmieniac pracy.Prosze o rade....co zrobic z mieszkaniem ,umeblowaniem?Jak to podzielic gdyby doszlo do rozstania.Sprzedaz domu odpada. Dziekuje za rady
Obserwuj wątek
    • lzyoporanku Re: Brak rozwodu mimo prób 26.12.20, 17:29
      W du.... ci się poprzewracało Andrzeju od dobrobytu, jest bogactwo, przyjdzie w swoim czasie i niedostatek.
      Czy brak dzieci ma ułatwić porzucenie współmałżonka?
      Jeszcze zatęsknisz za jej ( żony) obecnością, jej uśmiechem i płaczem, który teraz Cię mierzi.
      Próbuj, na pewno za którymś razem się rozwiedziesz, może wystarczy jedna sprawa? w końcu dzieci płakać nie będą, a zona weźmie relanium.
      • koronka2012 Re: Brak rozwodu mimo prób 29.12.20, 17:58
        A skąd wiesz że ta decyzja łatwo mu przychodzi, skoro nie wspomniał nawet co jest problemem?
        I dlaczego miałby tęsknić za żoną, skoro wygląda na to, że od dawna jest z nią raczej z litości i wygody niż szczerej chęci? chciałabyś spędzić życie z taką świadomością?
        • lzyoporanku Re: Brak rozwodu mimo prób 29.12.20, 18:45
          czterdziestosiedmioletni dziadunio, któremu znudziło się małżeństwo i żona, myśli, że otworzą się drzwi po rozwodzie do wielkiej miłości i wolności....
          najprawdopodobniej jest boczniara, a wtedy nie ma się ochoty ratować małżeństwa, bo w zasięgu ręki jest nowe i lepsze.
          tylko życie pokazuje, że po rozwodzie najczęściej pojawia się pustka, frustracja i żaden z problemów tak naprawdę nie został rozwiązany.
          a nie lepiej spróbować naprawić, choćby enty raz, to co się zepsuło?
          zdemoralizowany świat mknie dziś po równi pochyłej, co w nim jest stabilnego? natomiast dwoje małżonków ma siłę pokonać wiele trudności.
          jak andrzej tego nie widzi, niech się rozwodzi.....jest przecież w grupie kryzysu wieku średniego....oto cała tajemnica.
          • koronka2012 Re: Brak rozwodu mimo prób 29.12.20, 21:46
            lzyoporanku napisała:

            > czterdziestosiedmioletni dziadunio, któremu znudziło się małżeństwo i żona, myś
            > li, że otworzą się drzwi po rozwodzie do wielkiej miłości i wolności....

            Skąd wiesz? z racji wieku nie będę obiektywna, ale 47 latkowi naprawdę daleko do dziadygi tongue_out

            > najprawdopodobniej jest boczniara, a wtedy nie ma się ochoty ratować małżeństwa, bo w zasięgu ręki jest nowe i lepsze.

            Jesteś pewna, że nie patrzysz przez pryzmat własnego życia?
            Nie wiesz co się stało, że chce odejść, powodów mogą być setki. Może np. chce mieć dzieci?

            > tylko życie pokazuje, że po rozwodzie najczęściej pojawia się pustka, frustracj
            > a i żaden z problemów tak naprawdę nie został rozwiązany.

            A skąd ten kuriozalny pomysł...? nie znam ani jednej osoby, która zdecydowała się odejść i która tego żałowała. Owszem, nie jest to łatwa decyzja i pojawia się masa różnych odczuć - od ulgi i euforii po poczucie życiowej porażki. Ale raczej nie straty tej konkretnej osoby, bardziej złudzeń i przekonania, że coś jest dane na zawsze.

            > a nie lepiej spróbować naprawić, choćby enty raz, to co się zepsuło?

            Niekoniecznie - nie wszystko da się naprawić. I nie zawsze warto się starać, jest granica po której przekroczeniu dalsze próby stają się po prostu bezcelowe i są tylko stratą czasu. Jak to się mówi z g..a bata nie ukręcisz i nie wszystkie problemy da się rozwiązać.
            • lzyoporanku Re: Brak rozwodu mimo prób 30.12.20, 11:44
              kochana koronko smile....ależ niech się rozwodzi
              andrzej nie zabrał głosu, dlaczego uderzasz w dyskusję ze mną? również wypowiadasz się przez doświadczenia kochanki lub porzuconej drugiej żony, która myślała, że czyjś żonkoś da szczęście.
              ja wypowiadam się z doświadczenia żony z 35 letnim stażem małżeńskim.
              nigdy nie spotkałam mężczyzny, który puszczałby jedną gałąź nie mając na widoku drugiej, którą już chwycił albo jest w zasięgu jego ręki....no, takie jest życie
              tak zwyczajnie zrobiło mi się szkoda andrzeja i jego żony.....nie są to ludzie młodzi, szkoda na starość skitrać to co się ma......
              • koronka2012 Re: Brak rozwodu mimo prób 30.12.20, 23:15
                nie popadajmy w sentymentalizm, To że spędzili ze soba wiele lat nie znaczy jeszcze że byli ze soba szczęśliwi, skoro kilkakrotnie chciał już odejść to chyba jednak nie najlepiej im się układało.

                Samo rozwiodłam się o kilka lat za późno, niepotrzebnie dając kolejne szanse dogorywającemu związkowi. A to że akurat pojawiła się następczyni nie miało najmniejszego znaczenia, nasz związek toczył się po równi pochyłej i bez tej pani zmarnowałabym jedynie kolejnych kilka lat tkwiąc w toksycznym układzie.

                Święty spokój nie ma ceny a jego wartość docenia się szczególnie na tzw. stare lata.
                • lzyoporanku Re: Brak rozwodu mimo prób 31.12.20, 08:45
                  uważam, ża nasze dywagacje w sprawie małżeństwa andrzeja za bezsensowne, skoro sam autor milczy.
                  masz prawo koronko mieć taki pogląd na małżeństwo i rozwody, ja mam prawo mieć inny, bo w swoim życiu również coś przeżyłam i widziałam.
                  nad odejściem od małżonka naprawdę trzeba się dobrze zastanowić....czytam to forum od bardzo dawna i mało tu szczęśliwców po rozwodach, a dużo takich ludzi, którzy bardzo chcieli uratować związek, ale z powodu tych trzecich - nie udało im się.
                  nie wiem, jak to być po rozwodzie, ale wiem jak dobrze jest cieszyć się życiem z własnym mężem, mimo trudności jakie napotykało nasze małżeństwo.
                  • koronka2012 Re: Brak rozwodu mimo prób 31.12.20, 17:32
                    Śmiem twierdzić, że mało kto pochopnie podejmuje decyzję o odejściu... Kończąc dyskusję - to forum nie jest miarodajne jeśli chodzi o "szczęśliwców po rozwodach" bo zostało powołane do tego, żeby dyskutować o problemach około - i porozwodowych, trudno więc żeby pisali tu ludzie zadowoleni z tego, że uwolnili się z nieudanego małżeństwa. Jeśli ludzie chcą uratować związek (oboje chcą, a nie tylko porzucana strona) to żadna/żaden trzeci w tym nie przeszkodzi.

                    Wśród moich znajomych naliczyłabym z trudem raptem kilka par w pierwszym małżeństwie. Reszta (a znam masę ludzi) z bardzo różnych powodów wyszli z nieudanych małżeństw i żadne z nich tego nie żałuje. Nawet jeśli jak ja - są sami, to i tak jest to o niebo lepsze niż życie pod jednym dachem z kimś kto stał się obcy czy obojętny. Fajnie się cieszyć życiem z mężem/żoną (i tego każdemu życzę) ale nie jest to warunek konieczny do bycia szczęśliwym. I ta radość z bycia razem nie może odczuciem jednostronnym, a Andrzej pisze tak, jakby rozpacz i szantaż moralny ze strony żony był jedynym spoiwem ich związku.
            • lzyoporanku Re: Brak rozwodu mimo prób 14.01.21, 20:36
              Nic nie szkodzi człowiekowi tak, jak podejmowanie pochopnej decyzji o rozwodzie, a za jakiś czas żal dupę/ serce ściska, i za późno, żeby naprawić, żeby do siebie wrócić.
              O każde małżeństwo, w którym nie ma zachowań patologicznych warto walczyć, warto się starać, dać współmałżonkowi motywację do tego samego....do pielęgnowania i walki o związek.
              Czasami nie wychodzi mimo usilnych starań, to fakt, ale sumienie nie gryzie i lżej żyć, i patrzeć z nadzieją w przyszłość.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka