edyta0 17.02.05, 10:57 Witam wszystkich, poszukuję prawnika lub osoby, która zajmuje się rozwodami. Bardzo proszę o kontakt mailowy. Dziękuję. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bezecnymen Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 11:07 nie masz w okolicy biura ADWOKACKIEGO??? Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 12:17 Mam, ale oczekuję na bezpłatną poradę życzliwych ludzi. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 12:25 wobec tego niedokładnie sprecyzowałas prośbę..tutaj chyba nikt nie >>zajmuje się<< rozwodami, natomiast na radę osób po przejściach możesz liczv na pewno Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 12:37 Liczyłam na to, że to forum odwiedzają również ludzie z doświadczeniem, z praktyką. Prowadzą takie sprawy i mogą służyć pomocą, wskazówkami. Sprawa wygląda następująco: mój Partner chce rozwodu, natomiast żona nie wyraża zgody. Z tego co mi wiadomo, On nie może wnieść sprawy (nawet z Jego winy) do Sądu, chyba że złoży wniosek bez orzekania o winie. Nie mieszka z nią już 2 lata i za wyjatkiem dzieci nie ma z nią nic wspólnego. Ona nie wyraża zgody na to, by dać Mu rozwód (złośliwość). I mam wobec tego pytanie: jak to rozwiązać? Chociaż nie rozbiłam ich związku, bo dawno nic się nie układało w ich małżeństwie, to ona upiera się że przyczyną rozpadu jestem właśnie ja. Absolutnie nie czuję się winna a to, że jej mąż a mój Partner postąpił tak a nie inaczej wynikało z jej chorego (psychicznego) zachowania. W końcu nikt nie jest z betonu... Proszę zatem o wskazówki. Czy również przyjście na świat naszego dziecka skomplikowałoby sprawę czy może uprościło. Dziękuję za rady i sugestie. Odpowiedz Link
joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:59 Ale odradzam Ci zaplanowanie potomka tylko w celu uproszczenia procesu, bo może wyjść zupełnie odwrotnie, no i chyba nie jest zbyt etyczne i w porządku wobec dziecka, które by sie urodziło. Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Potrzebuję pomocy! 18.02.05, 18:00 Niezupełnie tak jest. Sąd orzeka rozwój i możliwe są trzy wersje: bez orzekanie o winie, z wyłącznej winy jednej ze stron, z winy obu stron. Bez orzekania o winie jest wyjściem najlepszym - warunkiem jest dogadanie się stron. Jeśli komuś zależy na szybkim rozwodzie anie może się dogadać, to może wnieść o jego orzeczenie z jego winy (sąd się uśmieje), ale jest to możliwe... Strona pozwana, w tym przypadku eksia, może oczywiście nie zgodzić się na rozwód nawet z jedo winy. Niemniej jednak sąd może orzec rozwód jeśli godzi to w zasady współżtcia spólecznego, czyli mówiąc po ludzku jest szykaną jednej ze stron wobec drugiej. Ważne jest aby wykazać wyganśniecie związku (odrębne gospodarstwa domowe, brak seksu). Rozwój z wyłącznej winy jednej strony wiąże się z koniecznością pokrycia kosztów sądowych (pełnych, tzn za siebie i za drugą stronę), kosztów adwokata strony przeciwnej. Druga strona może wnieść o obwiązek alimentacyny na swoją rzecz (niezależnie od alimentów na dzieci). Najlepiej niech wniesie pozew o rozwód bez orzekania o winie, ale jeśli strona pozwana nie wyraża na to zgody to wyłącznej winy drugiej strony, w tym przypadku. Wtedy piłeczka jest po jej stronie i ona musi przed sądem sie zdeklarować czego chce. Nalezy pamiętać, że winę drugiej strony należy udowodnić. Działa to w obie strony. Z reguły jeśli nie ma ewidentnych dowodów winy, sprawa się rozwleka w czasie, emocja opadają i strony dochodzą do jakiegoś porozumienia. Tym bardziej, że jeśli zaangażowali adwokatów, to koszty zabawy rosna bardzo szybko. Jeśli sie nie dogadują, to sąd orzenie w rozwód z winy obu stronu - konsekwencje prawne i kosztowe są takie same jak w przypadku rozwodu bez orzekania o winie - każdy płaci z siebie, i alimenty jedynie na dzieci. To nie żona daje rozwód, tylko sąd! Nie zgadzanie się na rozwód w przypadku odzielnych gospodarstw, nowych związków i nieodwracalnego rozpadu małżeństwa jest zwykłą szykaną i sąd ślepy nie jest, może i tak i tak rozwód orzec... Pozdrawiam Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 21.02.05, 10:26 Witam i dziękuję za każdą informację. Z tego co wiemy, nie może on wnieść pozew o rozwód chociażby z jego winy (na co się zgadza, bo chce się w końcu od niej uwolnić). Na pewno do porozumienia ze swoją małżonką nie dojdzie - o tym można zapomnieć. Tak jak piszesz, cały czas jest szykanowany, doszło do tego, że ma zabroniony kontakt z dziećmi. Ponieważ nie jest tylko facetem, który spłodził, ale jest w pełni odpowiedzialny dlatego chce mieć możliwość kontaktu z nimi. Inna kwestia jest taka, że nawet jeśli złoży wniosek ze wskazaniem na jej winę, to przy jej mocnym argumencie, że ma kogoś zostanie on oddalony. Tu tkwi cały problem. Jak go rozwiązać? Rozpad małżeństwa już nastąpił. Dlatego nie wiemy jak to wszystko załatwić, by w końcu uwonić się od tej kobiety, która przy pomocy dzieci manipuluje każdym. Chcemy mieć jasno określone warunki sądowe i możliwość kontaktu z nimi a nie tak jak jej się to podoba. Odpowiedz Link
joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 21.02.05, 12:22 Po pierwsz on może wnieść pozew o rozwód, patrz co napisałam w poście niżej.. Po drugie opiszę Ci pewną sytuację, która naprawdę miała miejsce, bo był to bradzo głośny rozwód wśród znajomych. Dla jasności sytuacji-ja się z tym wewnętrznie nie zgadzam, co nie zmienia faktu, że tak właśnie było... Kobieta miała kochanka i to w trakcie trwania związku małżeńskiego, nie tylko w sensie formalnym. Gdy mąż się o tym dowiedział, wniósł sprawę do Sądu o rozwód z orzeczeniem o winie małżonki, sprawa dla niego była ewidentna, iał świadków, zdjęcia, był więc bardzo dobrze przygotowany, nieminiej jednak żona wzięła sobie najlepszą adwokatkę w mieście od spraw rozwodowych, która na męzu nie pozostawiła suchej nitki i udowodniła przed Sądem, że fakt, że fakt, iż żona ma kochanka jest winą męża, jakich argumentów użyła to już inna bajka... Orzeczona rozwód bez winy.W każdym bądź razie dla większości z nas to był szok! Na podstawie powyższego wnioskuję, że w Sądzie liczy się tylko to, czy masz dobrą "papugę", no i oczywiście wystarczająco kasy, by ją opłacić... Bardzo to smutne... Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 21.02.05, 12:33 W wielu kwestiach się człowiek nie zgadza, ale takie jest niestety nasze prawo. Choć daleko mu do sprawiedliwości. Masz rację, potrzebna jest taka osoba, która udowodni winę ewentualnie orzeknie rozwód bez winy, co w tym przypadku wydaje mi się całkiem słuszne. Sądząc po zachowaniu Jego żony wydaje mi się, iż mógłby wygrać nawet tę sprawę, chyba że osoby o niezbyt dobrym zdrowiu psychicznym mają nieco lżej. Od dawna jest niezrównoważona psychicznie, kiedyś nawet chciała oddać Mu dzieci, ale iskierka nadziei na wyciągnięcie kasy od Niego nie pozwala jej na to. No nic... w każdym bądź razie musimy się nastawić na długą i ciężką walkę. Odpowiedz Link
poczta301 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:15 A skąd to wiesz że nie układało im sie od 2 lat może nie znasz całej prawdy tylko jego jedostronną prawdę?może zaistniała taka sytuacja która pozwoliła mu uwierzyć że z inn ą bedzie lepiej 'ale tylko dlatego bo ona mu na to pozwoliła a on poczuł i usłyszał usprawidliwienie. Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:18 Rozmawiając z tą kobietą zastanawiam się jak On mógł tyle wytrzymać... Może to zabrzmi dziwnie, ale nawet jej rodzice zastanawiali się kiedy tam coś pęknie. Nie potrzebuję takich wskazówek czy pytań. Wiem, że takie osoby jak są potępiane, ale prawda niestety jest nieco inna. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:20 chwileczkę...jak to ?? on nie może złożyc pozwu???a niby dlaczego??? Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:24 Ponieważ (z tego co wiemy) musi go złożyć z jej winą. Wystarczy, że ona powie w sądzie, że ma kochankę i będzie klapa - sąd oddali pozew. A z drugiej strony ona nie zgadza się na rozwód, bo lilczy na spadek po rodzicach Partnera oraz z czystej złośliwości. Jaka zatem jest prawda i jak to faktycznie wygląda? Odpowiedz Link
joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:54 No to chyba nie jest zupełnie tak. Nie jestem prawnikiem, więc nie musisz traktować tych słów jako ostateczne, ale przeczytałam (art. 56 § 2 k.r. i o.), że rozwodu można nie dostać m.in.: "Gdy rozwodu żąda małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia. W tym przypadku ustawa przewiduje wyjątki. Małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia może otrzymać rozwód, jeżeli: -drugi małżonek wyraża przed sądem zgodę na rozwód -drugi małżonek nie wyraża zgody na rozwód, ale jego odmowa jest w określonej sytuacji sprzeczna z zasadami współżycia społecznego (np. małżonek pozwany nie kocha współmałżonka, dokucza mu itp., a na rozwód nie zgadza się z czystej złośliwości, małżonek żądający rozwodu ma na swoim utrzymaniu pozamałżeńskie dzieci). Wówczas, pomimo że rozwodu domaga się małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, rozwód może zostać orzeczony." Z tum,że zanim cokolwiek postanowicie, poszłabym do naprawdę dobrego prawnika po poradę. Odpowiedz Link
joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:02 ale odradzam ci planowanie dziecka tylko w celu uproszczenia sobie procesu, bo może wyjść zupełnie odwrotnie, no i chyba nie jest zbyt etyczne i w porzadku wobec dziecka, które by sie urodziło. Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:03 Tak się składa, że myślę racjonalnie i nigdy nie chciałabym aby dziecko powstało w taki sposób. Myślę, że z czystej miłości i odczuwania instynktu. Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:02 Dziękuję bardzo, choć takie osoby jak ona potrafią świetnie grać, by wyłudzić pieniądze. Jeśli kobieta używa dzieci w takim celu, by osiągnąć korzyść materialną tylko i wyłącznie dla własnego wygodnictwa (tzn. szantażuje, buntuje, zabrania kontaktu dzieciom pomimo tego że pragną się z ojcem widywać) to dla mnie jest zwykłym zerem. Masz rację, należy udać się do porządnego prawnika. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:17 no więc własnie..może złożyć pozew, a fakt udowodniony ofkoz, zamieszkiwania przed 2 lata osobno swiadczy o rozkładzie współżycia małżeńskiego, jeśli jeszcze zdołacie udowodnić, że nawiązaliście bliskie kontakty PO jego wyprowadzeniu się od żony i dzieci sprawa jest jak najbardziej do załatwienia, nie licząc mozliwości wspomnianego ''zrobienia dziecka'' na zamówienie...ohyda! a prawnik sie na pewno przyda w tej sytuacji Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 13:15 To jest właśnie artykuł o którym mówię.... Poza tym jeśli baba jest psychiczna i można to jakoś wykazać (np. świadkowie, notatki z interwencji policji jeśli takowa była wzywana), to trzeba wnieść pozew o rozwód z jej winy i pracowicie udowadniać tę winę. Ona prawdopodobnie wtedy wniesie o rozwód w wyłącznej winy Twojego lubego. W zależności od dowodów (czytaj cyrku w sądzie), sąd orzecze albo z wyłącznej winy jedngo, albo obojga małżonków. Tak, że sytaucja nie jest taka zła ja Ci się wydaje... Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 13:04 Przyczytaj jeszcze raz moj post. 1. Jestem przekonany że może wnieść pozew rozwodowy z orzeczeniem jego własnej winy. 1.5. Nie wystarczy że ona coś powie w sądzie, musi to udowodnić, albo Twoj partner się przyzna. 2. Ewentualny spadek o którym piszesz NIE WCHODZI do wspólnoty majątkowej małżonków. Tak że eksia Twojego partnera nie ma na co liczyć. Pozdrawiam Odpowiedz Link
edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 14:38 Dzięki. Już mamy umówione spotkanie. Najgorsze jest to, że tu się nie liczy dobro dziecka tylko żeby wyrwać jak najwięcej pieniążków. Smutne to... Odpowiedz Link
tricolour No, ładnie... 21.02.05, 21:02 Pierwszy raz widzę, by ktoś komus "załatwiał" rozwód. Może byś, Edyto, sobie sprawiła rozwód jak juz wyjdziesz za ukochanego mężczyznę, a potem zepsujecie sobie życie. Twoje pytanie jak rozbić rodzinę jest wyjątkowo amoralne. Odpowiedz Link
tricolour Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:15 Poza tym, co to za facet, który nie mieszka 2 lata z żoną, chce rozwodu, a nic w tym kierunku nie zrobił i "zatrudnia" kobietę do pomocy w tak delikatnej sprawie... Ale numer! Odpowiedz Link
kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:27 ale zobacz jaka waleczna kobieta pewnie wiedział co robi tricolour napisał: > Poza tym, co to za facet, który nie mieszka 2 lata z żoną, chce rozwodu, a nic > w tym kierunku nie zrobił i "zatrudnia" kobietę do pomocy w tak delikatnej > sprawie... > Ale numer! Odpowiedz Link
bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:29 to tak jak z sexem można chciec a nie potrafić hyhy Odpowiedz Link
kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:32 z własnego doświadczenia?))) bezecnymen napisał: > to tak jak z sexem można chciec a nie potrafić hyhy Odpowiedz Link
bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:45 ano , różnie bywało.... tu cytat z pewnej piosenki ciało kipiało posiąść mnie chciało, a mnie, cholera nie brało Odpowiedz Link
kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:49 łoj) szczery jesteś hihihi bezecnymen napisał: > ano , różnie bywało.... > tu cytat z pewnej piosenki > ciało kipiało > posiąść mnie chciało, a mnie, cholera > nie brało Odpowiedz Link
bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:55 nie widze powodu by to chowac za doniczką z kaktusem... aha zapomniałem dodać, że po takim niewypale lubie rzucić optymistyczny text: noc minęła nadaremnie, była D... ale ze mnie Odpowiedz Link
kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 22:02 kobieta ma takie powazne poblemy: "Dlatego nie wiemy jak to wszystko załatwić, by w końcu uwonić się od tej kobiety, która przy pomocy dzieci manipuluje każdym. Chcemy mieć jasno określone warunki sądowe i możliwość kontaktu z nimi a nie tak jak jej się to podoba" a my tu takie dowcipaski sobie rzucamy buehehehehe Odpowiedz Link
tricolour Warunki sądowe 21.02.05, 22:06 Matka dzieci ma nie mieć nic do gadania. Facet ma sie rozwieść. My mamy pomagać... Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Warunki sądowe 21.02.05, 22:11 a zona sama wychowuje dzieci, rozwodzi się i jeszcze taka zdecywana macocha sie szykuje dla dzieci, życ nie umierać tricolour napisał: > Matka dzieci ma nie mieć nic do gadania. Facet ma sie rozwieść. My mamy > pomagać... Odpowiedz Link
bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 22:25 a to tak by sie nie okazało że mna tez manipuluje Odpowiedz Link
kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 22:32 jak dobra sztuka to sie nawet nie zorientujesz bezecnymen napisał: > a to tak by sie nie okazało że mna tez manipuluje Odpowiedz Link
bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 22:40 cos mi się cisnie do gęby ale obiecałem więc ciiiiiiiiiiii......... Odpowiedz Link
tricolour Kasiu, Bezecny... 21.02.05, 21:33 Wy się śmiejecie... Dla mnie to jednak wyjątkowo ohydne. I jeszcze prosić o pomoc w takiej sprawie! Oczywiście "oczekuję za darmo od życzliwych ludzi". Jak skomentuję, to mnie Jarkoni wywali kopniakiem... Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Kasiu, Bezecny... 21.02.05, 21:37 można się śmiać albo płakac ja wybieram śmiech Odpowiedz Link
jarkoni Re: Kasiu, Bezecny... 22.02.05, 00:52 tricolour bez takich płaskich żartów ))) Czytam wszystko, nie zawsze się odzywam, szczególnie jeśli nie mogę nic doradzić i nie mam nic do powiedzenia...Wstałem własnie i zaczynam czytanie od tego wątku..Ale zauważ, ze przez ponad 4 miesiące istnienia tego forum zablokowałem tylko jedną ewidentną pieniaczkę...I to wczoraj dopiero... Odpowiedz Link
edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 09:56 Nie znasz człowieka a oceniasz. Nie mam ochoty z tobą dyskutować, bo zapewne tego oczekujesz. Pewnie jesteś tą biedną, pokrzywdzoną przez partnera/partnerkę i stąd twoja gorycz i wyładowywanie się na innych. Tacy tak mają. Szkoda tylko, że po fakcie wszystkie biedne duszyczki chcą się zmieniać a nie wtedy gdy mają jeszcze szansę. Odpowiedz Link
dobrydzien Re: No, ładnie... 22.02.05, 10:17 Droga Edyto, Rozwód Twojego faceta jest jego rozwodem i jesli będzie chciał to z pewnością znajdzie w sobie siły by przez niego przejść. Jesteś zakochana i wielu rzeczy zwyczajnie nie czujesz. To co piszesz jest niesmaczne. Nie mieszaj swojej osoby w takie sprawy one i tak będą rzutowały na Twoje życie. pozdrawiam Odpowiedz Link
edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 10:35 Nie rozumiem tylko, dlaczego ty się mieszasz. Akurat razem z Partnerem pragniemy tę sytuację rozwiązać i co jest w tym dziwnego? Oczywiście, jestem zakochana i kochana i co w tym złego? Dziękuję za zrozumienie, ale widzę że tylko pokrzywdzone przez los osoby się tutaj wspierają natomiast kobieta, która daje mężczyźnie to, czego nie dostał od żony jest ohydną, wstrętną istotą, która powinna być ukrzyżowana. A może szanowni państwo, byście się zastanowili czy wszystkie żony powinny być otoczone waszą opieką? Czy wszystkie na to zasługują? A może je po prostu również krzywdzicie, okłamując je same. Właśnie Partner powiedział mi, że umówił się z adwokatem. Pozdrawiam Odpowiedz Link
poxywka Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:03 chyba po prostu trafilas na nieodpowiednie forum z tym pytaniem nie sadzisz? sa fora, na ktorych znajdziesz nie tylko zrozumienie ale wrecz szeroka akceptacje i byc moze wiele prawnych porad; a jednak naiwnoscia bylo liczyc, ze w tej sytuacji obejdzie sie bez adwokata; i jeszcze jedno - od eksi swego partnera nie uwolnisz sie nigdy, nawet jesli sprawa rozwodowa sie powiedzie; alimenty, dzieci, konfrontacje; z licznych opowiadan wiem, ze musisz sie zdobyc na bardzo wiele cierpliwosci i spokoju; to najlepsza droga do celu pozdrawiam poxywka -- "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono" Odpowiedz Link
edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:19 Z całą pewnością trafiłam na nieodpowiednie forum. Sądziłam, że znajdę osoby, które również borykają się z takim problemami jak my - ale się myliliśmy. Nie sądziłam, że tyle tu nieżyczliwych osób. Jestem realistą i wiem co nas czeka. I chociaż nie jestem matką tych dzieci, to nie potrafię przejść obok tego, co funduje im własna matka. Sam papier nie jest nam on potrzebny, chodzi tylko o dzieci, które pragną kontaktu z ojcem a jest im to zabraniane. Czy zatem jest w tym coś niestosownego? Jeśli ktoś mówi, że to jest ohydne, nie znając sytuacji to powinien się mocno zastanowić nim coś odpowie innej osobie. Wiem, że nienawiść jaka jest w ludziach na tym forum oślepia zdrowe podejście do życia i dobro TYLKO dzieci. Dzięki za post, jestem cierpliwa. Najgorsze jest to, że schemat jest podobny, nakręcają się tu nawzajem te biedne pokrzywdzone osoby, zamiast zacząć na nowo życie, życie w którym mogą uniknąć błędów jakie popełniali. Odpowiedz Link
poxywka Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:30 zdarza sie taki etap w zyciu czlowieka, ze rozpoczecie zycia na nowo, to nie bulka z maslem; jesli nie przezylas takiego bolu, to Ci go nie zycze, ale i nie wiesz w takim razie jak on wyglada; po prostu przyjmij, ze tu wiekszosc osob takich doswiadczen jakich potrzebujesz nie posiada; zamiast tego kazdy ma bagaz, z ktorym cos trzeba zrobic zanim przygnie czlowieka do ziemi; ale na zadnym forum nie znajdzie sie wylacznie poklasku; wszedzie sa osoby, ktorym Twoj punkt widzenia moze sie wydac nie do przyjecia i powiedza Ci to znacznie ostrzej niz tu; z tym trzeba sie liczyc; zajrzyj na 'macoszki' pozdrawiam poxywka Odpowiedz Link
edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:39 Mówisz co myślisz i przynajmniej grzecznie. Przeżyłam taki dramat i wiem jak to jest... Nie jest dobre to, że znajdujesz się w gronie osób, które cię podjudzają i napędzają twoje negatywne emocje, bo to akurat nie jest dobre dla nikogo a zwłaszcza dla siebie samego. Należy unikać takich osób i pozbywać się nienawiści jaka się rodzi w człowieku w związku z określoną sytuacją. Kiedyś same te osoby stwierdzą, że przez taki doping straciły kolejne lata. Odpowiedz Link
tricolour Grono osob... 22.02.05, 12:01 ma swoje zdanie. Ciekawe jest, że Ty, poddana krytyce zarzucasz nam nienawiść. Może warto zastanowić się czy nie mamy odrobiny racji. Że więcej realnych osób tak Cie potraktuje. Jezeli otwarcie, to pół biedy, jeżeli za plecami, to gorzej... Odpowiedz Link
edyta0 Re: Grono osob... 22.02.05, 12:04 Żal mi was... faktycznie biedni jesteście. Zakańczam wątek, uzyskamy fachową pomoc od adowakata, z którym już się umówiliśmy. A swoje żale wylewajcie najlepiej w poduszkę, bo inni zapewne mają dość słuchania jacy to biedni jesteście. Odpowiedz Link
tricolour Re: Grono osob... 22.02.05, 12:10 Atak na nas nie zmienia zdania o Tobie... Zyczę szczęścia. Waldek. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Grono osob... 22.02.05, 12:11 sorry, ja nie jestem biedny BTW mowi się i pisze ..kończę Odpowiedz Link
viillemo Re: Grono osob... 22.02.05, 13:58 może jestem naiwna, ale uważam, ze nikt nie powinien potępiać kogoś jeśli nie zna całej prawdy to dotyczy i edyty, i grona osób... Odpowiedz Link
edyta0 Re: Grono osob... 22.02.05, 14:23 Dokładnie tak jest jak piszesz. Każde z nas może osądzić wszystkie żony, których porzucili mężowie że nie są zdolne do kontaktu z innym człowiekiem. Trzeba się trochę zastanowić nad sobą. Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Grono osob... 22.02.05, 14:33 edyta0 napisała: żartujesz mam nadzieje??? > Dokładnie tak jest jak piszesz. Każde z nas może osądzić wszystkie żony, > których porzucili mężowie że nie są zdolne do kontaktu z innym człowiekiem. > Trzeba się trochę zastanowić nad sobą. Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Grono osob... 22.02.05, 14:38 kończę swoj udział w tej dyskusji bo stała się jałowa i zupełnie niekonstruktywna Odpowiedz Link
kasiar74 Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:52 jesteś jakoś niesamowicei nakręcona mam do ciebie pytanie czy ty masz swoje dzieci>? czy jestes matką? Odpowiedz Link
kasiar74 Re: No, ładnie... 22.02.05, 13:25 co ma mnie bawić? po prostu widać po tobie że nie masz pojęcia o czym mówisz, najlepije będzie dla ciebie i tych dzieci jak się zdystansujesz bo kiedyś to własnie te dzieci będą mieć do ciebie żal o wciskanie się tam gdzie ciebie być nie powinno i nie jest tak że ktoś tu zieje nienawiścią , nie wamwiaj sobie tego takie jest moje zdanie na ten temat Odpowiedz Link
tricolour Ocena 22.02.05, 10:18 Nie oceniłem Ciebie, tylko zachowanie, które uważam za ohydne. Powiedziałem dlaczego tak uważam. Oczywiście trudno z tym dyskutować. Nie czuję sie pokrzywdzony i nie proszę tu o pomoc... Odpowiedz Link
bursztynowe Tricolor, kasiar74 22.02.05, 13:25 Jeśli wam z jakiś powodów nie podoba się to co robi Edyta, daliście już na tym forum jasno do zrozumienia. Zarzucacie innym ohydę, niemoralność, a sami zachowuje sie (lekko ujmując) ohydnie. Nie podoba wam się sprawa/osoba, to nie piszcie na tym poscie. W czym problem? a tak na marginesie: co w tym dziwengo, że kobieta chce wspomóc swojego parntera? Tym razem nie pozdrawiam, choć chciałbym Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 13:33 każde forum to nie jest tylko głaskanie się , są też odmienne opinie sama załaożyłam kilka wątków i dyskutowałam z ludźmi choć mieli inne zdanie niż ja jakoś wczesniej nie zauważyłam żebyś wprowadzał atmosferę towarzystwa wzajemnej adoracji moim zdaniem to nie jest wspieranie wspierać to wysłuchać a nie oczerniać matkę dzieci partnera jeszcze raz powtórze dzisiaj: mam prawo do swojego zdania i nikt mi tego nie zabierze nie rzucam inwektywami, może nie raczyłes zauwazyc? piszę to co czuję a jak ci się nie podoba to trudno kto powiedział że każdy musi miec takie samo spojrzenie na ten temat a dziewczyna mi się nie podoba jest emocjonalna, gada coś o nienawiści, o manipulowaniu w takim cyrku żalu i bólu jakim jest rozstanie mąłżonków nie sądze że taka osoba coś pozytywnego zwojuje i że jest w stanie tym dzieciom zaoferowac spokoj, oczerniajac ich matke Odpowiedz Link
bursztynowe Re: kasiar74 22.02.05, 15:47 Nikt Ci nie zabrania mieć swojego zdania, niek również nie zabrania Ci się nim dzielić. Niemniej jednak formy komunikacja ma znaczenie. Wystarczy nieco więcej tolerancji i taktu. Pozdrawiam PS Posługujesz się taką samą retoryką (sarkazm, złośliwości) jak Twoja "rozmówczyni". Jeśli uważasz się za kogoś lepszego, na wyższym poziomie moralnym - to po prostu nim bądź. Odpowiedz Link
viillemo Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 13:48 popieram Bursztynowe..., dlaczego od razu załozyliscie, że to ona jest ta zła?????? a może jest odwrotnie?? proponuję czasami choć na chwilkę zastanowić się nad tym jakby to było gdybyśmy my byli w takiej sytuacji, wystarczy chwilka... I jeszcze jedno każdy moze napisać swoje zdanie na każdym temat i na temat każdej osoby bo takimi prawami rządzi się forum, ale napisać swoje zadanie, a organizować małą nagonkę to chyba róznica??? echhhh sama sobie zaprzeczam, nagonkę tez można robić, nikt tego nie zabroni, (no chyba, ze wyrzuci admin),ale czy warto?? Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:00 czyli powinnam siedzieć cicho i nie wypowiadac głosno swojego zdania? czy ja mowie ze ktos jest zły? to ta kobieta przedstawia w bardzo negatwnym swietle matkę dzieci swojego partnera i źle to o niej świadczy i ta waleczność też jakby nieco przesadzona dziewczyna nawet nie jest matką a ocenia rodzicielstwo innej kobiety a poza tym ciesze się że adminem jest własnie Jarkoni który po prostu pozwala żyć temu forum swoim życiem Odpowiedz Link
viillemo Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:08 jesooo no kasia przeciez napisałam, ze każdy ma prawo napisac swoje zdanie, ale uważam, że powinnas zdawać sobie sprawę z tego, że nie wiesz do końca jak tam u nich jest, tylko tyle, prosze o trochę obiektywizmu...a co do jarkoniego to nie tyle pozwala żyć temu forum swoim życiem co jeszcze nie było takich wypowiedzi i osób (no oprócz jednej) które powinny być wywalone! Odpowiedz Link
jarkoni Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 17:39 villemo, ja jestem wyjątkowo tolerancyjny, pewnie to już zauważyłaś...Jeśli nie ma inwektyw, jawnego obrzucania się błotem, tudzież hmmm "mięsem", to każda dyskusja, nawet ocierająca się o kłótnio-awanturkę, jest pożyteczna w końcu...Każdy jednak obserwuje reakcje innych ludzi i uczy się jak na nie reagować..Jednak to trochę cenne..Nie zabierałem głosu w tym wątku, może rzeczywiście momentami było tu trochę nieprzyjemnie..Nie chcę oceniać założycielki wątku, szczególnie jako facet..Ale na miejscu jej faceta nie pozwoliłbym oczerniać matki swoich dzieci..Ale być może nie znamy do końca wszystkich szczegółów.. Odpowiedz Link
viillemo Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 17:44 no własnie nie znamy wszystkiego, wiec nie mozna przeginać ani w jedną, ani w drugą stronę... Odpowiedz Link
edyta0 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:15 Nie potrzebuję wsparcia, gdyż jestem osobą silną. Cieszy mnie jednak fakt, że jest jednak kilka osób które nie są obrażone na cały świat, na krzywdy im wyrządzone. Ja też nie widzę w tym nic dziwnego... widocznie jad pozostał do dziś (zaraziłam się złośliwością kasi74). Edyta Odpowiedz Link
viillemo Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:23 edyta moze trochę spokojniej????sama zastanów się czy to co napisałaś i jak napisałas nie można było postrzegać tak jak to zobaczyło wiele osób??? Tutaj są ludzie, którzy przezyli wielkie tragedie i tak jak oni starają się być obiektywni tak myślę, że Ty tez powinnaś się starać...dlaczego? Ano dlatego, że miłośc miłością do Twojego partnera, ale na ogół to dwie strony mają coś za uszami, a nie tylko jedna (jego żona)...więc moze lepiej teraz spojrzeć obiektywnie, niż obudzić się za parę lat... Odpowiedz Link
edyta0 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:29 Oczywiście patrzę obiektywnie. Tak jak napisałam, nie mogę przejść obojętnie wobec faktu, że matka znęca się nad dziećmi tylko dlatego, że mąż ją odszedł. Awantury, wyzwiska przy dzieci, nastawienie ich przeciwko całemu światu. To mało?????? Mam jej przytakiwać, współczuć? Chyba głupoty, że swoim zachowaniem niszczy psychikę dzieci, które mimo wszystko potrzebują ojca. To chyba coś znaczy. Walka która się rozgrywa na tym forum polega głównie na tym, by wyżyć się na mojej osobie, tylko dlatego, że to ja jestem tą drugą. Odpowiedz Link
tricolour Zarozumialstwo 22.02.05, 14:35 Moim zdaniem wypowiedż "Oczywiście patrze obiektywnie" dobrze charakteryzuje Twoje zachowanie. Bo co byś nie zrobiła i jak nie starała, to PATRZYSZ SUBIEKTYWNIE - z definicji. No... ale skoro patrzysz obiektywnie, to jesteś wspaniała, a inni są be... Będzie Ci potrzebne i szczęście, i wytwałość i poduszka na pupę, bo życie łatwe nie jest... Odpowiedz Link
edyta0 Re: Zarozumialstwo 22.02.05, 14:41 Daleka jestem od zarozumialstwa... widzisz, nie znasz a oceniasz. Odpowiedz Link
tricolour Re: Zarozumialstwo 22.02.05, 14:48 Szkoda gadać. Jak powiedział jeden z forumowiczów są dwa rodzaje braku komunikacji: 1. Rzucanie grochem o ścianę 2. Mówił dziad do obrazu. Mówiąc inaczej. Nie umiesz przyjmować krytyki swoich zachowań, ale to dość popularny brak. Dlatego moje słowa traktujesz tak emocjonalnie. Gdybym napisał nieprawdę, to nawet byś na to nie zareagowała, bo nie byłoby na co... Odpowiedz Link
bursztynowe Spokojnie 22.02.05, 14:51 Edyta, Przemoc rodzi przemoc, a agresja - agresję. Nie tędy droga... Chyba, że chodzi o eskalację... Jako że jesteś nieco "z boku" całej sprawy powinnaś chyba hamować nieco strony, a nie podsycać konflikt. Pamiętaj, że dzieci najbardziej przeżywają agresję między rodzicami właśnie... Co by nie mówić, im lepsze relacje między byłymi małżonkami, tym lepiej dla dzieci. I nie łudź się że rozwód zamknie sprawę, że wzajemna agresja zniknie, pretensję znikną, a eksia stanie się aniołem. Tak że, im lepiej Twój partner ułoży sobie relacje z eksią, tym lepiej dla dzieci. Niezależnie od wyroku, ustaleń sądowych w zakresie kontaktów z dziećmi, każda ze stron (a matka, z którą dzieci pozostają w szczególności) ma całą masę różnych sposobów by używać dzieci jaki narzędzia w konflikcie dorosłych, oczywiście z krzywdą dla maluchów. Wzajemne zohydzanie sobie życia do niczego dobrego nie doprowadzi. Przypomnij sobie przypowieść o Salomonowym wyroku. Apeluję o rozwagę i pozdrawiam Odpowiedz Link
edyta0 Re: Spokojnie 22.02.05, 14:59 Doszedłeś do sedna sprawy, tylko i wyłącznie mnie i Partnerowi o to chodzi. Tylko jak to zrobić? Ja również chciałabym, by relacje między nimi układały się poprawnie, bo tu nie chodzi o nas ale o dzieci! Ale jak rozmawiać z takim człowiekiem? Zastanawiamy się również nad odebraniem jej praw, choć wiemy że jest to niezwykle trudne do osiągnięcia. Zresztą może sama nam je odda, kto wie. Oboje byśmy tego bardzo chcieli. Odpowiedz Link
tricolour Przykład 22.02.05, 15:05 Na moją sprawę rozwodową przyszła teściowa. Chyba cos chciała powiedzieć, cos zaświadczyć - nie wiem. Sąd wyprosił ją natychmiast, bo nie była stroną w sprawie. Ty też, Edyto, nie jesteś stroną w rozwodzie. O wspólnym wychowaniu dzieci (nie swoich) możesz marzyć po rozwodzie, potem Twoim slubie, a na koniec - adopcji. Czyli za lat kilka, jak źle pójdzie... Raczej nie liczyłbym na odebranie praw rodzicielskich matce... Odpowiedz Link
edyta0 Re: Przykład 22.02.05, 15:19 My też nie liczymy, choć zapewne oszczędziłoby się im cierpienia. Zakańczam wątek. Widzę, że niektórzy mają tylko swoje dobro na myśli a nie dzieci. Pozdrawiam Odpowiedz Link
demoniczna27 Re: Spokojnie 22.02.05, 15:06 uważasz że dzieci potrzebują ojca a nie potrzebują matki?!!! ale z ciebie wyrachwana .... Odpowiedz Link
viillemo Re: Spokojnie 22.02.05, 15:11 ja tez się oburzyłam nad tym stwierdzeniem o odebraniu praw, ale przypomniałam sobie film..."Tato" no i znowu wyszło, ze tak naprawdę nie wiem jak tam jest...naprawdę(( Odpowiedz Link
demoniczna27 Re: Spokojnie 22.02.05, 15:20 Liczyłam na to, że to forum odwiedzają również ludzie z doświadczeniem, z praktyką. Prowadzą takie sprawy i mogą służyć pomocą, wskazówkami. Sprawa wygląda następująco: mój Partner chce rozwodu, natomiast żona nie wyraża zgody. Z tego co mi wiadomo, On nie może wnieść sprawy (nawet z Jego winy) do Sądu, chyba że złoży wniosek bez orzekania o winie. Nie mieszka z nią już 2 lata i za wyjatkiem dzieci nie ma z nią nic wspólnego. Ona nie wyraża zgody na to, by dać Mu rozwód (złośliwość). I mam wobec tego pytanie: jak to rozwiązać? Chociaż nie rozbiłam ich związku, bo dawno nic się nie układało w ich małżeństwie, to ona upiera się że przyczyną rozpadu jestem właśnie ja. Absolutnie nie czuję się winna a to, że jej mąż a mój Partner postąpił tak a nie inaczej wynikało z jej chorego (psychicznego) zachowania. W końcu nikt nie jest z betonu... Proszę zatem o wskazówki. Czy również przyjście na świat naszego dziecka skomplikowałoby sprawę czy może uprościło. Dziękuję za rady i sugestie. Odpowiedz Link
poxywka Re: Spokojnie 22.02.05, 15:26 wlasnie, nikt z nas nie wie; moze exsia naprawde nie spelnia dobrze roli matki i robi im wielka krzywde a moze to jej ex doklada do pieca; moze i on ma sporo na sumieniu; walka o zabranie jej dzieci to pomijajac nikle prawdopodobienstwo wygranej niekoniecznie dobro tych dzieci; nalezy sie liczyc z tym, ze bez wzgledu na wszystko one chca mieszkac z nia; pozbawienie praw rodzicielskich to chyba utopia, bo kto orzekl ze ona jest psychicznie chora? ja nie widze nic zlego w tym, ze daza do rozwodu skoro malzenstwa tak naprawde nie ma wiec nie rozumiem Waszego oburzenia w tym punkcie tak jak i zalozenia ze exia jest ok; natomiast sposob wyrazania sie o exi, zlosc i bojowe nastawienie Edyty moim zdaniem wroza jej duzo klopotow; jesli naprawde chodzi tu o dobro dzieci trzeba sie uspokoic i zaczac negocjowac nie krzyczec; nie mam na szczescie takich doswiadczen i dogadujemy sie z exem bez wiekszych problemow ale czytajac wiele relacji jestesmy raczej w mniejszosci pozdrawiam poxywka Odpowiedz Link
edyta0 Re: Spokojnie 22.02.05, 15:21 Jasne, że jestem wyrachowana. Uważam, że potrzebują miłości, prawdziwej miłości i spokoju a nie dramatu, któy rozgrywa się niemal każdego dnia, gdy ich matka robi im cyrk w domu. Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:29 dziekuję za zdiagnozowanie a skąd u ciebie takie pokłady nieprzyjaznych zachowań??? zdiagnozowałas to? Odpowiedz Link
tricolour Bursztynowe! 22.02.05, 14:52 "Tym razem nie pozdrawiam, choć chciałbym" Takim zdaniem, to próbujesz postawić sie ponad nami! A chyba wszyscy są równi... Odpowiedz Link
bursztynowe Re: Bursztynowe! 22.02.05, 15:53 tricolour napisał: > "Tym razem nie pozdrawiam, choć chciałbym" > > Takim zdaniem, to próbujesz postawić sie ponad nami! A chyba wszyscy są równi.. > . 1. Po prostu czuję niesmak z formy i poziomu dyskucji w tym wątku. 2. Nie "postawić nad wami", lecz zdystansować. To różnica. Nie oceniam Was, lecz zachowanie (któreś z was nawet coś takiego napiasło). 3. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i życzę spokoju ducha Odpowiedz Link
edyta0 Re: te dyskusje do nieczego nie prowadzą n/t:((( 22.02.05, 14:39 Też tak uważam. Choć pewnie niektórzy mają ogromną sytuację. Odpowiedz Link
bursztynowe Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 15:54 Będziesz robić coś dobrego? Gulp... Odpowiedz Link
viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 16:03 zrobiłam już) ziemniaczki, ogórki kiszone i do tego pieczarki w sosie koperkowym)) pychota))) Odpowiedz Link
viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 16:04 moge wirtualnie poczęstować))) Odpowiedz Link
viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 16:04 hihihi, ostatnio to piliśmy z jarkonim i scriptusem naleweczke wiśniową)), dobra była) Odpowiedz Link
jarkoni Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 17:59 villemo, trochę może nie na temat, i może trochę we własnym szowinistycznym interesie...A gdybym np na Fabrycznym założył sobie skrytkę pocztową, albo na jakiejkolwiek poczcie niedaleko Ciebie i co jakiś czas znajdował hmmm słoiczek z takim trochę z takiego obiadu pt pychota)))))))Nie kupowałbym już puszek i słoików z nieznaną zawartością typu fasolka po bretońsku czy pulpety w sosie pomidorowym )))))))Tylko kurczę co w zamian,korepetycje językowe dla dzieci, butki za połowę ceny sklepowej, mycie auta co tydzień? Nie wkurzajciwe się za trywializowanie tego wątku, ale takie załatwianie sobie czegoś "przy okazji" to nasza polska domena)))) Pozdrawiam wszystkich....PS Vill to jak będzie? Odpowiedz Link
viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 18:09 mhmmmm, możesz podac więcej info na temat tych butów za połowę ceny sklepowej????????? )))))))))) Odpowiedz Link
jarkoni Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 19:50 ech te materialistki)))) A mycie auta nie rusza? A jakie robisz obiadki?)))) A buty to poważnie heh... Odpowiedz Link
viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 22:34 obiadki robię rewelacyjne))mycie auta nie rusza bo robi to myjnia, synek chodzi na angielski metodą Hellen Doron, więc super profesjonalnie czyli angielski tez odpada, zostały więc buty))) Odpowiedz Link
bezecnymen Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 19:52 jak to było??? aha! przez żołądek do serca Odpowiedz Link
viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 22:35 bezcenny a co najbardziej lubisz?)))))))))))))) Odpowiedz Link
sansi13 Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 15:53 Edyto.... czasami trochę pokory sie przydaje to bardzo dobrze,że czujesz sie kochana i kochasz jak to ktos z forumowiczow zauwazyl, jego dzieci kiedys dorosną, on kiedys tez na Ciebie spojrzy inaczej, krytyczniej... mozesz byc pewna, ze jesli teraz bedziesz sie wcinac w sprawy ich rodziny to dla tych dzieci i kto wie czy dla niego za lat iles bedziesz wrogiem nr 1, kims komu sie przypisze wine oby Cie to nie spotkalo tego ci zycze z calego serca Odpowiedz Link
gosiaas25 Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 16:27 Edyto przyznaję od razu, nie jestem ponad, nie jestem obiektywna, nie jestem wolna od uprzedzen.. Chciałabyś porady.. nie wiem czy potrafię Ci jej udzielić, chciałabyś zrozumienia... Nie mogę się w moim subiektywizmie, w mojej małostkowości uwolnić od myśli, że ta ex też ma jakieś uczucia, jakieś pragnienia, potrzebę miłości, spokoju bezpieczeństwa. I gdyby spojrzec na te martwe małżenstwo jej oczyma moze okazaloby sie, że nie jest dla niej tak całkiem martwe? Moze z czegos wynika zachowanie ex(a wlasciwie to jeszcze nie ex), moze nie tylko ze zlosliwosci? Moze ta kobieta cierpi, miota sie? Moze pieklo jakie stwarza dzieciom i sobie nie jest tylko jej wina? Moze ... ale to oczywiscie subiektywny punkt widzenia Odpowiedz Link