Dodaj do ulubionych

Potrzebuję pomocy!

17.02.05, 10:57
Witam wszystkich,
poszukuję prawnika lub osoby, która zajmuje się rozwodami. Bardzo proszę o
kontakt mailowy. Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 11:07
      nie masz w okolicy biura ADWOKACKIEGO???
      • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 12:17
        Mam, ale oczekuję na bezpłatną poradę życzliwych ludzi.
        • bezecnymen Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 12:25
          wobec tego niedokładnie sprecyzowałas prośbę..tutaj chyba nikt nie >>zajmuje
          się<< rozwodami, natomiast na radę osób po przejściach możesz liczv na pewnosmile
          • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 12:37
            Liczyłam na to, że to forum odwiedzają również ludzie z doświadczeniem, z
            praktyką. Prowadzą takie sprawy i mogą służyć pomocą, wskazówkami. Sprawa
            wygląda następująco: mój Partner chce rozwodu, natomiast żona nie wyraża zgody.
            Z tego co mi wiadomo, On nie może wnieść sprawy (nawet z Jego winy) do Sądu,
            chyba że złoży wniosek bez orzekania o winie. Nie mieszka z nią już 2 lata i za
            wyjatkiem dzieci nie ma z nią nic wspólnego. Ona nie wyraża zgody na to, by dać
            Mu rozwód (złośliwość). I mam wobec tego pytanie: jak to rozwiązać? Chociaż nie
            rozbiłam ich związku, bo dawno nic się nie układało w ich małżeństwie, to ona
            upiera się że przyczyną rozpadu jestem właśnie ja. Absolutnie nie czuję się
            winna a to, że jej mąż a mój Partner postąpił tak a nie inaczej wynikało z jej
            chorego (psychicznego) zachowania. W końcu nikt nie jest z betonu... Proszę
            zatem o wskazówki. Czy również przyjście na świat naszego dziecka
            skomplikowałoby sprawę czy może uprościło. Dziękuję za rady i sugestie.
            • joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:59
              Ale odradzam Ci zaplanowanie potomka tylko w celu uproszczenia procesu, bo może
              wyjść zupełnie odwrotnie, no i chyba nie jest zbyt etyczne i w porządku wobec
              dziecka, które by sie urodziło.
            • bursztynowe Re: Potrzebuję pomocy! 18.02.05, 18:00
              Niezupełnie tak jest.

              Sąd orzeka rozwój i możliwe są trzy wersje: bez orzekanie o winie, z wyłącznej
              winy jednej ze stron, z winy obu stron.
              Bez orzekania o winie jest wyjściem najlepszym - warunkiem jest dogadanie się
              stron.
              Jeśli komuś zależy na szybkim rozwodzie anie może się dogadać, to może wnieść o
              jego orzeczenie z jego winy (sąd się uśmieje), ale jest to możliwe...
              Strona pozwana, w tym przypadku eksia, może oczywiście nie zgodzić się na
              rozwód nawet z jedo winy. Niemniej jednak sąd może orzec rozwód jeśli godzi to
              w zasady współżtcia spólecznego, czyli mówiąc po ludzku jest szykaną jednej ze
              stron wobec drugiej. Ważne jest aby wykazać wyganśniecie związku (odrębne
              gospodarstwa domowe, brak seksu).
              Rozwój z wyłącznej winy jednej strony wiąże się z koniecznością pokrycia
              kosztów sądowych (pełnych, tzn za siebie i za drugą stronę), kosztów adwokata
              strony przeciwnej. Druga strona może wnieść o obwiązek alimentacyny na swoją
              rzecz (niezależnie od alimentów na dzieci).

              Najlepiej niech wniesie pozew o rozwód bez orzekania o winie, ale jeśli strona
              pozwana nie wyraża na to zgody to wyłącznej winy drugiej strony, w tym
              przypadku. Wtedy piłeczka jest po jej stronie i ona musi przed sądem sie
              zdeklarować czego chce. Nalezy pamiętać, że winę drugiej strony należy
              udowodnić. Działa to w obie strony. Z reguły jeśli nie ma ewidentnych dowodów
              winy, sprawa się rozwleka w czasie, emocja opadają i strony dochodzą do
              jakiegoś porozumienia. Tym bardziej, że jeśli zaangażowali adwokatów, to koszty
              zabawy rosna bardzo szybko. Jeśli sie nie dogadują, to sąd orzenie w rozwód z
              winy obu stronu - konsekwencje prawne i kosztowe są takie same jak w przypadku
              rozwodu bez orzekania o winie - każdy płaci z siebie, i alimenty jedynie na
              dzieci.



              To nie żona daje rozwód, tylko sąd! Nie zgadzanie się na rozwód w przypadku
              odzielnych gospodarstw, nowych związków i nieodwracalnego rozpadu małżeństwa
              jest zwykłą szykaną i sąd ślepy nie jest, może i tak i tak rozwód orzec...


              Pozdrawiam
              • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 21.02.05, 10:26
                Witam i dziękuję za każdą informację. Z tego co wiemy, nie może on wnieść pozew
                o rozwód chociażby z jego winy (na co się zgadza, bo chce się w końcu od niej
                uwolnić). Na pewno do porozumienia ze swoją małżonką nie dojdzie - o tym można
                zapomnieć. Tak jak piszesz, cały czas jest szykanowany, doszło do tego, że ma
                zabroniony kontakt z dziećmi. Ponieważ nie jest tylko facetem, który spłodził,
                ale jest w pełni odpowiedzialny dlatego chce mieć możliwość kontaktu z nimi.
                Inna kwestia jest taka, że nawet jeśli złoży wniosek ze wskazaniem na jej winę,
                to przy jej mocnym argumencie, że ma kogoś zostanie on oddalony. Tu tkwi cały
                problem. Jak go rozwiązać? Rozpad małżeństwa już nastąpił. Dlatego nie wiemy
                jak to wszystko załatwić, by w końcu uwonić się od tej kobiety, która przy
                pomocy dzieci manipuluje każdym. Chcemy mieć jasno określone warunki sądowe i
                możliwość kontaktu z nimi a nie tak jak jej się to podoba.
                • joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 21.02.05, 12:22
                  Po pierwsz on może wnieść pozew o rozwód, patrz co napisałam w poście niżej..
                  Po drugie opiszę Ci pewną sytuację, która naprawdę miała miejsce, bo był to
                  bradzo głośny rozwód wśród znajomych. Dla jasności sytuacji-ja się z tym
                  wewnętrznie nie zgadzam, co nie zmienia faktu, że tak właśnie było...
                  Kobieta miała kochanka i to w trakcie trwania związku małżeńskiego, nie tylko w
                  sensie formalnym. Gdy mąż się o tym dowiedział, wniósł sprawę do Sądu o rozwód
                  z orzeczeniem o winie małżonki, sprawa dla niego była ewidentna, iał świadków,
                  zdjęcia, był więc bardzo dobrze przygotowany, nieminiej jednak żona wzięła
                  sobie najlepszą adwokatkę w mieście od spraw rozwodowych, która na męzu nie
                  pozostawiła suchej nitki i udowodniła przed Sądem, że fakt, że fakt, iż żona ma
                  kochanka jest winą męża, jakich argumentów użyła to już inna bajka... Orzeczona
                  rozwód bez winy.W każdym bądź razie dla większości z nas to był szok!
                  Na podstawie powyższego wnioskuję, że w Sądzie liczy się tylko to, czy masz
                  dobrą "papugę", no i oczywiście wystarczająco kasy, by ją opłacić...
                  Bardzo to smutne...
                  • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 21.02.05, 12:33
                    W wielu kwestiach się człowiek nie zgadza, ale takie jest niestety nasze prawo.
                    Choć daleko mu do sprawiedliwości. Masz rację, potrzebna jest taka osoba, która
                    udowodni winę ewentualnie orzeknie rozwód bez winy, co w tym przypadku wydaje
                    mi się całkiem słuszne. Sądząc po zachowaniu Jego żony wydaje mi się, iż mógłby
                    wygrać nawet tę sprawę, chyba że osoby o niezbyt dobrym zdrowiu psychicznym
                    mają nieco lżej. Od dawna jest niezrównoważona psychicznie, kiedyś nawet
                    chciała oddać Mu dzieci, ale iskierka nadziei na wyciągnięcie kasy od Niego nie
                    pozwala jej na to. No nic... w każdym bądź razie musimy się nastawić na długą i
                    ciężką walkę.
    • poczta301 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:15
      A skąd to wiesz że nie układało im sie od 2 lat może nie znasz całej prawdy
      tylko jego jedostronną prawdę?może zaistniała taka sytuacja która pozwoliła mu
      uwierzyć że z inn ą bedzie lepiej 'ale tylko dlatego bo ona mu na to
      pozwoliła a on poczuł i usłyszał usprawidliwienie.
      • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:18
        Rozmawiając z tą kobietą zastanawiam się jak On mógł tyle wytrzymać... Może to
        zabrzmi dziwnie, ale nawet jej rodzice zastanawiali się kiedy tam coś pęknie.
        Nie potrzebuję takich wskazówek czy pytań. Wiem, że takie osoby jak są
        potępiane, ale prawda niestety jest nieco inna.
        • bezecnymen Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:20
          chwileczkę...jak to ?? on nie może złożyc pozwu???a niby dlaczego???
          • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:24
            Ponieważ (z tego co wiemy) musi go złożyć z jej winą. Wystarczy, że ona powie w
            sądzie, że ma kochankę i będzie klapa - sąd oddali pozew. A z drugiej strony
            ona nie zgadza się na rozwód, bo lilczy na spadek po rodzicach Partnera oraz z
            czystej złośliwości. Jaka zatem jest prawda i jak to faktycznie wygląda?
            • joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 14:54
              No to chyba nie jest zupełnie tak. Nie jestem prawnikiem, więc nie musisz
              traktować tych słów jako ostateczne, ale przeczytałam (art. 56 § 2 k.r. i o.),
              że rozwodu można nie dostać m.in.:
              "Gdy rozwodu żąda małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia. W tym przypadku
              ustawa przewiduje wyjątki. Małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia może
              otrzymać rozwód, jeżeli:
              -drugi małżonek wyraża przed sądem zgodę na rozwód
              -drugi małżonek nie wyraża zgody na rozwód, ale jego odmowa jest w określonej
              sytuacji sprzeczna z zasadami współżycia społecznego (np. małżonek pozwany nie
              kocha współmałżonka, dokucza mu itp., a na rozwód nie zgadza się z czystej
              złośliwości, małżonek żądający rozwodu ma na swoim utrzymaniu pozamałżeńskie
              dzieci). Wówczas, pomimo że rozwodu domaga się małżonek wyłącznie winny
              rozkładu pożycia, rozwód może zostać orzeczony." Z tum,że zanim cokolwiek
              postanowicie, poszłabym do naprawdę dobrego prawnika po poradę.
              • joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:02
                ale odradzam ci planowanie dziecka tylko w celu uproszczenia sobie procesu, bo
                może wyjść zupełnie odwrotnie, no i chyba nie jest zbyt etyczne i w porzadku
                wobec dziecka, które by sie urodziło.
                • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:03
                  Tak się składa, że myślę racjonalnie i nigdy nie chciałabym aby dziecko
                  powstało w taki sposób. Myślę, że z czystej miłości i odczuwania instynktu.
                  • joanek1 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:06
                    To co innego
              • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:02
                Dziękuję bardzo, choć takie osoby jak ona potrafią świetnie grać, by wyłudzić
                pieniądze. Jeśli kobieta używa dzieci w takim celu, by osiągnąć korzyść
                materialną tylko i wyłącznie dla własnego wygodnictwa (tzn. szantażuje,
                buntuje, zabrania kontaktu dzieciom pomimo tego że pragną się z ojcem widywać)
                to dla mnie jest zwykłym zerem. Masz rację, należy udać się do porządnego
                prawnika.
              • bezecnymen Re: Potrzebuję pomocy! 17.02.05, 15:17
                no więc własnie..może złożyć pozew, a fakt udowodniony ofkoz, zamieszkiwania
                przed 2 lata osobno swiadczy o rozkładzie współżycia małżeńskiego, jeśli
                jeszcze zdołacie udowodnić, że nawiązaliście bliskie kontakty PO jego
                wyprowadzeniu się od żony i dzieci sprawa jest jak najbardziej do załatwienia,
                nie licząc mozliwości wspomnianego ''zrobienia dziecka'' na zamówienie...ohyda!
                a prawnik sie na pewno przyda w tej sytuacji
              • bursztynowe Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 13:15
                To jest właśnie artykuł o którym mówię....

                Poza tym jeśli baba jest psychiczna i można to jakoś wykazać (np. świadkowie,
                notatki z interwencji policji jeśli takowa była wzywana), to trzeba wnieść
                pozew o rozwód z jej winy i pracowicie udowadniać tę winę.
                Ona prawdopodobnie wtedy wniesie o rozwód w wyłącznej winy Twojego lubego. W
                zależności od dowodów (czytaj cyrku w sądzie), sąd orzecze albo z wyłącznej
                winy jedngo, albo obojga małżonków.


                Tak, że sytaucja nie jest taka zła ja Ci się wydaje...
            • bursztynowe Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 13:04
              Przyczytaj jeszcze raz moj post.
              1. Jestem przekonany że może wnieść pozew rozwodowy z orzeczeniem jego własnej
              winy.
              1.5. Nie wystarczy że ona coś powie w sądzie, musi to udowodnić, albo Twoj
              partner się przyzna.
              2. Ewentualny spadek o którym piszesz NIE WCHODZI do wspólnoty majątkowej
              małżonków. Tak że eksia Twojego partnera nie ma na co liczyć.

              Pozdrawiam
              • edyta0 Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 14:38
                Dzięki. Już mamy umówione spotkanie. Najgorsze jest to, że tu się nie liczy
                dobro dziecka tylko żeby wyrwać jak najwięcej pieniążków. Smutne to...
    • tricolour No, ładnie... 21.02.05, 21:02
      Pierwszy raz widzę, by ktoś komus "załatwiał" rozwód.

      Może byś, Edyto, sobie sprawiła rozwód jak juz wyjdziesz za ukochanego
      mężczyznę, a potem zepsujecie sobie życie.
      Twoje pytanie jak rozbić rodzinę jest wyjątkowo amoralne.
      • tricolour Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:15
        Poza tym, co to za facet, który nie mieszka 2 lata z żoną, chce rozwodu, a nic
        w tym kierunku nie zrobił i "zatrudnia" kobietę do pomocy w tak delikatnej
        sprawie...
        Ale numer!
        • kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:27
          ale zobacz jaka waleczna kobieta
          pewnie wiedział co robi

          tricolour napisał:
          > Poza tym, co to za facet, który nie mieszka 2 lata z żoną, chce rozwodu, a
          nic
          > w tym kierunku nie zrobił i "zatrudnia" kobietę do pomocy w tak delikatnej
          > sprawie...
          > Ale numer!
          • bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:29
            to tak jak z sexemtongue_out można chciec a nie potrafić hyhy
            • kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:32
              z własnego doświadczenia?smile)))
              bezecnymen napisał:

              > to tak jak z sexemtongue_out można chciec a nie potrafić hyhy
              • bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:45
                ano , różnie bywało....
                tu cytat z pewnej piosenkitongue_out
                ciało kipiało
                posiąść mnie chciało, a mnie, cholera
                nie brałosad
                • kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:49
                  łojsmile)
                  szczery jesteś hihihi
                  bezecnymen napisał:

                  > ano , różnie bywało....
                  > tu cytat z pewnej piosenkitongue_out
                  > ciało kipiało
                  > posiąść mnie chciało, a mnie, cholera
                  > nie brałosad
                  • bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 21:55
                    nie widze powodu by to chowac za doniczką z kaktusem...
                    aha zapomniałem dodać, że po takim niewypaletongue_out lubie rzucić optymistyczny text:
                    noc minęła nadaremnie, była D... ale ze mnie tongue_outtongue_outtongue_out
                    • kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 22:02
                      kobieta ma takie powazne poblemy:
                      "Dlatego nie wiemy
                      jak to wszystko załatwić, by w końcu uwonić się od tej kobiety, która przy
                      pomocy dzieci manipuluje każdym. Chcemy mieć jasno określone warunki sądowe i
                      możliwość kontaktu z nimi a nie tak jak jej się to podoba"
                      a my tu takie dowcipaski sobie rzucamy buehehehehe
                      • tricolour Warunki sądowe 21.02.05, 22:06
                        Matka dzieci ma nie mieć nic do gadania. Facet ma sie rozwieść. My mamy
                        pomagać...
                        • kasiar74 Re: Warunki sądowe 21.02.05, 22:11
                          a zona sama wychowuje dzieci, rozwodzi się i jeszcze taka zdecywana macocha sie
                          szykuje dla dzieci, życ nie umierać
                          tricolour napisał:

                          > Matka dzieci ma nie mieć nic do gadania. Facet ma sie rozwieść. My mamy
                          > pomagać...
                      • bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 22:25
                        a to tak by sie nie okazało że mna tez manipulujesmile
                        • kasiar74 Re: No, ładnie... 21.02.05, 22:32
                          jak dobra sztuka to sie nawet nie zorientujeszsmile
                          bezecnymen napisał:

                          > a to tak by sie nie okazało że mna tez manipulujesmile
                          • bezecnymen Re: No, ładnie... 21.02.05, 22:40
                            cos mi się cisnie do gęby ale obiecałem więc ciiiiiiiiiiii.........
          • tricolour Kasiu, Bezecny... 21.02.05, 21:33
            Wy się śmiejecie...
            Dla mnie to jednak wyjątkowo ohydne. I jeszcze prosić o pomoc w takiej sprawie!
            Oczywiście "oczekuję za darmo od życzliwych ludzi".
            Jak skomentuję, to mnie Jarkoni wywali kopniakiem...
            • kasiar74 Re: Kasiu, Bezecny... 21.02.05, 21:37
              można się śmiać albo płakac
              ja wybieram śmiech
            • jarkoni Re: Kasiu, Bezecny... 22.02.05, 00:52
              tricolour bez takich płaskich żartów smile))) Czytam wszystko, nie zawsze się
              odzywam, szczególnie jeśli nie mogę nic doradzić i nie mam nic do
              powiedzenia...Wstałem własnie i zaczynam czytanie od tego wątku..Ale zauważ, ze
              przez ponad 4 miesiące istnienia tego forum zablokowałem tylko jedną ewidentną
              pieniaczkę...I to wczoraj dopiero...
      • edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 09:56
        Nie znasz człowieka a oceniasz. Nie mam ochoty z tobą dyskutować, bo zapewne
        tego oczekujesz. Pewnie jesteś tą biedną, pokrzywdzoną przez
        partnera/partnerkę i stąd twoja gorycz i wyładowywanie się na innych. Tacy tak
        mają. Szkoda tylko, że po fakcie wszystkie biedne duszyczki chcą się zmieniać a
        nie wtedy gdy mają jeszcze szansę.
        • dobrydzien Re: No, ładnie... 22.02.05, 10:17
          Droga Edyto,

          Rozwód Twojego faceta jest jego rozwodem i jesli będzie chciał to z pewnością
          znajdzie w sobie siły by przez niego przejść.

          Jesteś zakochana i wielu rzeczy zwyczajnie nie czujesz. To co piszesz jest
          niesmaczne. Nie mieszaj swojej osoby w takie sprawy one i tak będą rzutowały na
          Twoje życie.
          pozdrawiam
          • edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 10:35
            Nie rozumiem tylko, dlaczego ty się mieszasz. Akurat razem z Partnerem
            pragniemy tę sytuację rozwiązać i co jest w tym dziwnego? Oczywiście, jestem
            zakochana i kochana i co w tym złego? Dziękuję za zrozumienie, ale widzę że
            tylko pokrzywdzone przez los osoby się tutaj wspierają natomiast kobieta, która
            daje mężczyźnie to, czego nie dostał od żony jest ohydną, wstrętną istotą,
            która powinna być ukrzyżowana. A może szanowni państwo, byście się zastanowili
            czy wszystkie żony powinny być otoczone waszą opieką? Czy wszystkie na to
            zasługują? A może je po prostu również krzywdzicie, okłamując je same. Właśnie
            Partner powiedział mi, że umówił się z adwokatem. Pozdrawiam
            • poxywka Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:03
              chyba po prostu trafilas na nieodpowiednie forum z tym pytaniem nie sadzisz? sa
              fora, na ktorych znajdziesz nie tylko zrozumienie ale wrecz szeroka akceptacje
              i byc moze wiele prawnych porad; a jednak naiwnoscia bylo liczyc, ze w tej
              sytuacji obejdzie sie bez adwokata; i jeszcze jedno - od eksi swego partnera
              nie uwolnisz sie nigdy, nawet jesli sprawa rozwodowa sie powiedzie; alimenty,
              dzieci, konfrontacje; z licznych opowiadan wiem, ze musisz sie zdobyc na bardzo
              wiele cierpliwosci i spokoju; to najlepsza droga do celu
              pozdrawiam
              poxywka
              --
              "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
              • edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:19
                Z całą pewnością trafiłam na nieodpowiednie forum. Sądziłam, że znajdę osoby,
                które również borykają się z takim problemami jak my - ale się myliliśmy. Nie
                sądziłam, że tyle tu nieżyczliwych osób. Jestem realistą i wiem co nas czeka. I
                chociaż nie jestem matką tych dzieci, to nie potrafię przejść obok tego, co
                funduje im własna matka. Sam papier nie jest nam on potrzebny, chodzi tylko o
                dzieci, które pragną kontaktu z ojcem a jest im to zabraniane. Czy zatem jest w
                tym coś niestosownego? Jeśli ktoś mówi, że to jest ohydne, nie znając sytuacji
                to powinien się mocno zastanowić nim coś odpowie innej osobie. Wiem, że
                nienawiść jaka jest w ludziach na tym forum oślepia zdrowe podejście do życia i
                dobro TYLKO dzieci. Dzięki za post, jestem cierpliwa. Najgorsze jest to, że
                schemat jest podobny, nakręcają się tu nawzajem te biedne pokrzywdzone osoby,
                zamiast zacząć na nowo życie, życie w którym mogą uniknąć błędów jakie
                popełniali.
                • poxywka Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:30
                  zdarza sie taki etap w zyciu czlowieka, ze rozpoczecie zycia na nowo, to nie
                  bulka z maslem; jesli nie przezylas takiego bolu, to Ci go nie zycze, ale i nie
                  wiesz w takim razie jak on wyglada; po prostu przyjmij, ze tu wiekszosc osob
                  takich doswiadczen jakich potrzebujesz nie posiada; zamiast tego kazdy ma
                  bagaz, z ktorym cos trzeba zrobic zanim przygnie czlowieka do ziemi;
                  ale na zadnym forum nie znajdzie sie wylacznie poklasku; wszedzie sa osoby,
                  ktorym Twoj punkt widzenia moze sie wydac nie do przyjecia i powiedza Ci to
                  znacznie ostrzej niz tu; z tym trzeba sie liczyc; zajrzyj na 'macoszki'
                  pozdrawiam
                  poxywka
                  • edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:39
                    Mówisz co myślisz i przynajmniej grzecznie. Przeżyłam taki dramat i wiem jak to
                    jest... Nie jest dobre to, że znajdujesz się w gronie osób, które cię
                    podjudzają i napędzają twoje negatywne emocje, bo to akurat nie jest dobre dla
                    nikogo a zwłaszcza dla siebie samego. Należy unikać takich osób i pozbywać się
                    nienawiści jaka się rodzi w człowieku w związku z określoną sytuacją. Kiedyś
                    same te osoby stwierdzą, że przez taki doping straciły kolejne lata.
                    • tricolour Grono osob... 22.02.05, 12:01
                      ma swoje zdanie.
                      Ciekawe jest, że Ty, poddana krytyce zarzucasz nam nienawiść. Może warto
                      zastanowić się czy nie mamy odrobiny racji. Że więcej realnych osób tak Cie
                      potraktuje. Jezeli otwarcie, to pół biedy, jeżeli za plecami, to gorzej...
                      • edyta0 Re: Grono osob... 22.02.05, 12:04
                        Żal mi was... faktycznie biedni jesteście. Zakańczam wątek, uzyskamy fachową
                        pomoc od adowakata, z którym już się umówiliśmy. A swoje żale wylewajcie
                        najlepiej w poduszkę, bo inni zapewne mają dość słuchania jacy to biedni
                        jesteście.
                        • tricolour Re: Grono osob... 22.02.05, 12:10
                          Atak na nas nie zmienia zdania o Tobie...
                          Zyczę szczęścia.

                          Waldek.
                        • bezecnymen Re: Grono osob... 22.02.05, 12:11
                          sorry, ja nie jestem biedny
                          BTW mowi się i pisze ..kończę
                        • kasiar74 Re: Grono osob... 22.02.05, 13:47
                          i powodzenia bo będzie ci potrzebne
                          • viillemo Re: Grono osob... 22.02.05, 13:56
                            uffff, ale się zrobiło nieprzyjemniecrying((((
                            • viillemo Re: Grono osob... 22.02.05, 13:58
                              może jestem naiwna, ale uważam, ze nikt nie powinien potępiać kogoś jeśli nie
                              zna całej prawdy to dotyczy i edyty, i grona osób...
                              • edyta0 Re: Grono osob... 22.02.05, 14:23
                                Dokładnie tak jest jak piszesz. Każde z nas może osądzić wszystkie żony,
                                których porzucili mężowie że nie są zdolne do kontaktu z innym człowiekiem.
                                Trzeba się trochę zastanowić nad sobą.
                                • kasiar74 Re: Grono osob... 22.02.05, 14:33
                                  edyta0 napisała:
                                  żartujesz mam nadzieje???
                                  > Dokładnie tak jest jak piszesz. Każde z nas może osądzić wszystkie żony,
                                  > których porzucili mężowie że nie są zdolne do kontaktu z innym człowiekiem.
                                  > Trzeba się trochę zastanowić nad sobą.
                                  • edyta0 Re: Grono osob... 22.02.05, 14:34
                                    Oczywiście że nie, tak jak ty.
                                    • kasiar74 Re: Grono osob... 22.02.05, 14:38
                                      kończę swoj udział w tej dyskusji bo stała się jałowa i zupełnie
                                      niekonstruktywna

                • kasiar74 Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:52
                  jesteś jakoś niesamowicei nakręcona
                  mam do ciebie pytanie
                  czy ty masz swoje dzieci>?
                  czy jestes matką?
                  • edyta0 Re: No, ładnie... 22.02.05, 11:58
                    Bawi cię to?
                    • kasiar74 Re: No, ładnie... 22.02.05, 13:25
                      co ma mnie bawić?
                      po prostu widać po tobie że nie masz pojęcia o czym mówisz, najlepije będzie
                      dla ciebie i tych dzieci jak się zdystansujesz bo kiedyś to własnie te dzieci
                      będą mieć do ciebie żal o wciskanie się tam gdzie ciebie być nie powinno
                      i nie jest tak że ktoś tu zieje nienawiścią , nie wamwiaj sobie tego
                      takie jest moje zdanie na ten temat
        • tricolour Ocena 22.02.05, 10:18
          Nie oceniłem Ciebie, tylko zachowanie, które uważam za ohydne. Powiedziałem
          dlaczego tak uważam. Oczywiście trudno z tym dyskutować.
          Nie czuję sie pokrzywdzony i nie proszę tu o pomoc...
    • bursztynowe Tricolor, kasiar74 22.02.05, 13:25
      Jeśli wam z jakiś powodów nie podoba się to co robi Edyta, daliście już na tym
      forum jasno do zrozumienia.
      Zarzucacie innym ohydę, niemoralność, a sami zachowuje sie (lekko ujmując)
      ohydnie. Nie podoba wam się sprawa/osoba, to nie piszcie na tym poscie. W czym
      problem?

      a tak na marginesie: co w tym dziwengo, że kobieta chce wspomóc swojego
      parntera?

      Tym razem nie pozdrawiam, choć chciałbym
      • kasiar74 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 13:33
        każde forum to nie jest tylko głaskanie się , są też odmienne opinie
        sama załaożyłam kilka wątków i dyskutowałam z ludźmi choć mieli inne zdanie niż
        ja
        jakoś wczesniej nie zauważyłam żebyś wprowadzał atmosferę towarzystwa wzajemnej
        adoracji
        moim zdaniem to nie jest wspieranie
        wspierać to wysłuchać a nie oczerniać matkę dzieci partnera
        jeszcze raz powtórze dzisiaj: mam prawo do swojego zdania i nikt mi tego nie
        zabierze
        nie rzucam inwektywami, może nie raczyłes zauwazyc? piszę to co czuję a jak ci
        się nie podoba to trudno
        kto powiedział że każdy musi miec takie samo spojrzenie na ten temat
        a dziewczyna mi się nie podoba
        jest emocjonalna, gada coś o nienawiści, o manipulowaniu
        w takim cyrku żalu i bólu jakim jest rozstanie mąłżonków nie sądze że taka
        osoba coś pozytywnego zwojuje i że jest w stanie tym dzieciom zaoferowac
        spokoj, oczerniajac ich matke
        • bursztynowe Re: kasiar74 22.02.05, 15:47
          Nikt Ci nie zabrania mieć swojego zdania, niek również nie zabrania Ci się nim
          dzielić. Niemniej jednak formy komunikacja ma znaczenie. Wystarczy nieco więcej
          tolerancji i taktu.


          Pozdrawiam

          PS Posługujesz się taką samą retoryką (sarkazm, złośliwości) jak
          Twoja "rozmówczyni". Jeśli uważasz się za kogoś lepszego, na wyższym poziomie
          moralnym - to po prostu nim bądź.
      • viillemo Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 13:48
        popieram Bursztynowe..., dlaczego od razu załozyliscie, że to ona jest ta
        zła?????? a może jest odwrotnie?? proponuję czasami choć na chwilkę zastanowić
        się nad tym jakby to było gdybyśmy my byli w takiej sytuacji, wystarczy
        chwilka... I jeszcze jedno każdy moze napisać swoje zdanie na każdym temat i na
        temat każdej osoby bo takimi prawami rządzi się forum, ale napisać swoje
        zadanie, a organizować małą nagonkę to chyba róznica??? echhhh sama sobie
        zaprzeczam, nagonkę tez można robić, nikt tego nie zabroni, (no chyba, ze
        wyrzuci admin),ale czy warto??
        • kasiar74 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:00
          czyli powinnam siedzieć cicho i nie wypowiadac głosno swojego zdania?
          czy ja mowie ze ktos jest zły?
          to ta kobieta przedstawia w bardzo negatwnym swietle matkę dzieci swojego
          partnera i źle to o niej świadczy i ta waleczność też jakby nieco przesadzona
          dziewczyna nawet nie jest matką a ocenia rodzicielstwo innej kobiety

          a poza tym ciesze się że adminem jest własnie Jarkoni który po prostu pozwala
          żyć temu forum swoim życiem
          • viillemo Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:08
            jesooo no kasia przeciez napisałam, ze każdy ma prawo napisac swoje zdanie, ale
            uważam, że powinnas zdawać sobie sprawę z tego, że nie wiesz do końca jak tam u
            nich jest, tylko tyle, prosze o trochę obiektywizmu...a co do jarkoniego to nie
            tyle pozwala żyć temu forum swoim życiem co jeszcze nie było takich wypowiedzi
            i osób (no oprócz jednej) które powinny być wywalone!
            • jarkoni Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 17:39
              villemo, ja jestem wyjątkowo tolerancyjny, pewnie to już zauważyłaś...Jeśli nie
              ma inwektyw, jawnego obrzucania się błotem, tudzież hmmm "mięsem", to każda
              dyskusja, nawet ocierająca się o kłótnio-awanturkę, jest pożyteczna w
              końcu...Każdy jednak obserwuje reakcje innych ludzi i uczy się jak na nie
              reagować..Jednak to trochę cenne..Nie zabierałem głosu w tym wątku, może
              rzeczywiście momentami było tu trochę nieprzyjemnie..Nie chcę oceniać
              założycielki wątku, szczególnie jako facet..Ale na miejscu jej faceta nie
              pozwoliłbym oczerniać matki swoich dzieci..Ale być może nie znamy do końca
              wszystkich szczegółów..
              • viillemo Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 17:44
                no własnie nie znamy wszystkiego, wiec nie mozna przeginać ani w jedną, ani w
                drugą stronę...
      • edyta0 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:15
        Nie potrzebuję wsparcia, gdyż jestem osobą silną. Cieszy mnie jednak fakt, że
        jest jednak kilka osób które nie są obrażone na cały świat, na krzywdy im
        wyrządzone. Ja też nie widzę w tym nic dziwnego... widocznie jad pozostał do
        dziś (zaraziłam się złośliwością kasi74).

        Edyta
        • viillemo Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:23
          edyta moze trochę spokojniej????sama zastanów się czy to co napisałaś i jak
          napisałas nie można było postrzegać tak jak to zobaczyło wiele osób??? Tutaj
          są ludzie, którzy przezyli wielkie tragedie i tak jak oni starają się być
          obiektywni tak myślę, że Ty tez powinnaś się starać...dlaczego? Ano dlatego, że
          miłośc miłością do Twojego partnera, ale na ogół to dwie strony mają coś za
          uszami, a nie tylko jedna (jego żona)...więc moze lepiej teraz spojrzeć
          obiektywnie, niż obudzić się za parę lat...
          • edyta0 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:29
            Oczywiście patrzę obiektywnie. Tak jak napisałam, nie mogę przejść obojętnie
            wobec faktu, że matka znęca się nad dziećmi tylko dlatego, że mąż ją odszedł.
            Awantury, wyzwiska przy dzieci, nastawienie ich przeciwko całemu światu. To
            mało?????? Mam jej przytakiwać, współczuć? Chyba głupoty, że swoim zachowaniem
            niszczy psychikę dzieci, które mimo wszystko potrzebują ojca. To chyba coś
            znaczy. Walka która się rozgrywa na tym forum polega głównie na tym, by wyżyć
            się na mojej osobie, tylko dlatego, że to ja jestem tą drugą.
            • tricolour Zarozumialstwo 22.02.05, 14:35
              Moim zdaniem wypowiedż "Oczywiście patrze obiektywnie" dobrze charakteryzuje
              Twoje zachowanie.
              Bo co byś nie zrobiła i jak nie starała, to PATRZYSZ SUBIEKTYWNIE - z
              definicji. No... ale skoro patrzysz obiektywnie, to jesteś wspaniała, a inni są
              be...
              Będzie Ci potrzebne i szczęście, i wytwałość i poduszka na pupę, bo życie łatwe
              nie jest...
              • edyta0 Re: Zarozumialstwo 22.02.05, 14:41
                Daleka jestem od zarozumialstwa... widzisz, nie znasz a oceniasz.
                • tricolour Re: Zarozumialstwo 22.02.05, 14:48
                  Szkoda gadać.
                  Jak powiedział jeden z forumowiczów są dwa rodzaje braku komunikacji:
                  1. Rzucanie grochem o ścianę
                  2. Mówił dziad do obrazu.

                  Mówiąc inaczej. Nie umiesz przyjmować krytyki swoich zachowań, ale to dość
                  popularny brak. Dlatego moje słowa traktujesz tak emocjonalnie.
                  Gdybym napisał nieprawdę, to nawet byś na to nie zareagowała, bo nie byłoby na
                  co...
            • bursztynowe Spokojnie 22.02.05, 14:51
              Edyta,
              Przemoc rodzi przemoc, a agresja - agresję. Nie tędy droga...
              Chyba, że chodzi o eskalację...

              Jako że jesteś nieco "z boku" całej sprawy powinnaś chyba hamować nieco strony,
              a nie podsycać konflikt. Pamiętaj, że dzieci najbardziej przeżywają agresję
              między rodzicami właśnie...

              Co by nie mówić, im lepsze relacje między byłymi małżonkami, tym lepiej dla
              dzieci.
              I nie łudź się że rozwód zamknie sprawę, że wzajemna agresja zniknie, pretensję
              znikną, a eksia stanie się aniołem.
              Tak że, im lepiej Twój partner ułoży sobie relacje z eksią, tym lepiej dla
              dzieci.
              Niezależnie od wyroku, ustaleń sądowych w zakresie kontaktów z dziećmi, każda
              ze stron (a matka, z którą dzieci pozostają w szczególności) ma całą masę
              różnych sposobów by używać dzieci jaki narzędzia w konflikcie dorosłych,
              oczywiście z krzywdą dla maluchów. Wzajemne zohydzanie sobie życia do niczego
              dobrego nie doprowadzi.

              Przypomnij sobie przypowieść o Salomonowym wyroku.

              Apeluję o rozwagę i pozdrawiam
              • edyta0 Re: Spokojnie 22.02.05, 14:59
                Doszedłeś do sedna sprawy, tylko i wyłącznie mnie i Partnerowi o to chodzi.
                Tylko jak to zrobić? Ja również chciałabym, by relacje między nimi układały się
                poprawnie, bo tu nie chodzi o nas ale o dzieci! Ale jak rozmawiać z takim
                człowiekiem? Zastanawiamy się również nad odebraniem jej praw, choć wiemy że
                jest to niezwykle trudne do osiągnięcia. Zresztą może sama nam je odda, kto
                wie. Oboje byśmy tego bardzo chcieli.
                • tricolour Przykład 22.02.05, 15:05
                  Na moją sprawę rozwodową przyszła teściowa. Chyba cos chciała powiedzieć, cos
                  zaświadczyć - nie wiem. Sąd wyprosił ją natychmiast, bo nie była stroną w
                  sprawie.
                  Ty też, Edyto, nie jesteś stroną w rozwodzie. O wspólnym wychowaniu dzieci (nie
                  swoich) możesz marzyć po rozwodzie, potem Twoim slubie, a na koniec - adopcji.
                  Czyli za lat kilka, jak źle pójdzie...
                  Raczej nie liczyłbym na odebranie praw rodzicielskich matce...
                  • edyta0 Re: Przykład 22.02.05, 15:19
                    My też nie liczymy, choć zapewne oszczędziłoby się im cierpienia. Zakańczam
                    wątek. Widzę, że niektórzy mają tylko swoje dobro na myśli a nie dzieci.
                    Pozdrawiam
                • demoniczna27 Re: Spokojnie 22.02.05, 15:06
                  uważasz że dzieci potrzebują ojca a nie potrzebują matki?!!!
                  ale z ciebie wyrachwana ....
                  • viillemo Re: Spokojnie 22.02.05, 15:11
                    ja tez się oburzyłam nad tym stwierdzeniem o odebraniu praw, ale przypomniałam
                    sobie film..."Tato" no i znowu wyszło, ze tak naprawdę nie wiem jak tam
                    jest...naprawdęsad((
                    • demoniczna27 Re: Spokojnie 22.02.05, 15:20
                      Liczyłam na to, że to forum odwiedzają również ludzie z doświadczeniem, z
                      praktyką. Prowadzą takie sprawy i mogą służyć pomocą, wskazówkami. Sprawa
                      wygląda następująco: mój Partner chce rozwodu, natomiast żona nie wyraża zgody.
                      Z tego co mi wiadomo, On nie może wnieść sprawy (nawet z Jego winy) do Sądu,
                      chyba że złoży wniosek bez orzekania o winie. Nie mieszka z nią już 2 lata i za
                      wyjatkiem dzieci nie ma z nią nic wspólnego. Ona nie wyraża zgody na to, by dać
                      Mu rozwód (złośliwość). I mam wobec tego pytanie: jak to rozwiązać? Chociaż nie
                      rozbiłam ich związku, bo dawno nic się nie układało w ich małżeństwie, to ona
                      upiera się że przyczyną rozpadu jestem właśnie ja. Absolutnie nie czuję się
                      winna a to, że jej mąż a mój Partner postąpił tak a nie inaczej wynikało z jej
                      chorego (psychicznego) zachowania. W końcu nikt nie jest z betonu... Proszę
                      zatem o wskazówki. Czy również przyjście na świat naszego dziecka
                      skomplikowałoby sprawę czy może uprościło. Dziękuję za rady i sugestie.
                    • poxywka Re: Spokojnie 22.02.05, 15:26
                      wlasnie, nikt z nas nie wie; moze exsia naprawde nie spelnia dobrze roli matki
                      i robi im wielka krzywde a moze to jej ex doklada do pieca; moze i on ma sporo
                      na sumieniu; walka o zabranie jej dzieci to pomijajac nikle prawdopodobienstwo
                      wygranej niekoniecznie dobro tych dzieci; nalezy sie liczyc z tym, ze bez
                      wzgledu na wszystko one chca mieszkac z nia; pozbawienie praw rodzicielskich to
                      chyba utopia, bo kto orzekl ze ona jest psychicznie chora?
                      ja nie widze nic zlego w tym, ze daza do rozwodu skoro malzenstwa tak naprawde
                      nie ma wiec nie rozumiem Waszego oburzenia w tym punkcie tak jak i zalozenia ze
                      exia jest ok; natomiast sposob wyrazania sie o exi, zlosc i bojowe nastawienie
                      Edyty moim zdaniem wroza jej duzo klopotow; jesli naprawde chodzi tu o dobro
                      dzieci trzeba sie uspokoic i zaczac negocjowac nie krzyczec; nie mam na
                      szczescie takich doswiadczen i dogadujemy sie z exem bez wiekszych problemow
                      ale czytajac wiele relacji jestesmy raczej w mniejszosci
                      pozdrawiam
                      poxywka
                  • edyta0 Re: Spokojnie 22.02.05, 15:21
                    Jasne, że jestem wyrachowana. Uważam, że potrzebują miłości, prawdziwej miłości
                    i spokoju a nie dramatu, któy rozgrywa się niemal każdego dnia, gdy ich matka
                    robi im cyrk w domu.
                    • joanek1 Re: Spokojnie 25.02.05, 12:35
                      Ile te dzieci maja lat?
        • kasiar74 Re: Tricolor, kasiar74 22.02.05, 14:29
          dziekuję za zdiagnozowanie
          a skąd u ciebie takie pokłady nieprzyjaznych zachowań???
          zdiagnozowałas to?
      • tricolour Bursztynowe! 22.02.05, 14:52
        "Tym razem nie pozdrawiam, choć chciałbym"

        Takim zdaniem, to próbujesz postawić sie ponad nami! A chyba wszyscy są równi...
        • bursztynowe Re: Bursztynowe! 22.02.05, 15:53
          tricolour napisał:

          > "Tym razem nie pozdrawiam, choć chciałbym"
          >
          > Takim zdaniem, to próbujesz postawić sie ponad nami! A chyba wszyscy są
          równi..
          > .

          1. Po prostu czuję niesmak z formy i poziomu dyskucji w tym wątku.
          2. Nie "postawić nad wami", lecz zdystansować. To różnica. Nie oceniam Was,
          lecz zachowanie (któreś z was nawet coś takiego napiasło).
          3. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i życzę spokoju ducha smile

    • viillemo te dyskusje do nieczego nie prowadzą n/t:((( 22.02.05, 14:37

      • edyta0 Re: te dyskusje do nieczego nie prowadzą n/t:((( 22.02.05, 14:39
        Też tak uważam. Choć pewnie niektórzy mają ogromną sytuację.
        • viillemo idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 14:56

          • bursztynowe Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 15:54
            Będziesz robić coś dobrego?

            Gulp...
            • viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 16:03
              zrobiłam jużsmile) ziemniaczki, ogórki kiszone i do tego pieczarki w sosie
              koperkowymsmile)) pychotasmile)))
              • viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 16:04
                moge wirtualnie poczęstowaćwink)))
                • viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 16:04
                  hihihi, ostatnio to piliśmy z jarkonim i scriptusem naleweczke wiśniowąwink)),
                  dobra byłasmile)
              • jarkoni Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 17:59
                villemo, trochę może nie na temat, i może trochę we własnym szowinistycznym
                interesie...A gdybym np na Fabrycznym założył sobie skrytkę pocztową, albo na
                jakiejkolwiek poczcie niedaleko Ciebie i co jakiś czas znajdował hmmm słoiczek
                z takim trochę z takiego obiadu pt pychotasmile)))))))Nie kupowałbym już puszek i
                słoików z nieznaną zawartością typu fasolka po bretońsku czy pulpety w sosie
                pomidorowym smile)))))))Tylko kurczę co w zamian,korepetycje językowe dla dzieci,
                butki za połowę ceny sklepowej, mycie auta co tydzień? Nie wkurzajciwe się za
                trywializowanie tego wątku, ale takie załatwianie sobie czegoś "przy okazji" to
                nasza polska domenasmile)))) Pozdrawiam wszystkich....PS Vill to jak będzie?
                • viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 18:09
                  mhmmmm, możesz podac więcej info na temat tych butów za połowę ceny
                  sklepowej????????? smile))))))))))
                  • jarkoni Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 19:50
                    ech te materialistkismile)))) A mycie auta nie rusza? A jakie robisz
                    obiadki?smile)))) A buty to poważnie heh...
                    • viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 22:34
                      obiadki robię rewelacyjnewink))mycie auta nie rusza bo robi to myjniasmile, synek
                      chodzi na angielski metodą Hellen Doron, więc super profesjonalniesmile czyli
                      angielski tez odpada, zostały więc butysmile)))
                • bezecnymen Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 19:52
                  jak to było??? aha! przez żołądek do sercabig_grin
                  • viillemo Re: idęSobieWolęGotowaćObiadNiżPatrzećNaKłótni 22.02.05, 22:35
                    bezcennysmile a co najbardziej lubisz?smile))))))))))))))
    • sansi13 Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 15:53
      Edyto....
      czasami trochę pokory sie przydaje
      to bardzo dobrze,że czujesz sie kochana i kochasz

      jak to ktos z forumowiczow zauwazyl, jego dzieci kiedys dorosną, on kiedys tez
      na Ciebie spojrzy inaczej, krytyczniej...

      mozesz byc pewna, ze jesli teraz bedziesz sie wcinac w sprawy ich rodziny to
      dla tych dzieci i kto wie czy dla niego za lat iles bedziesz wrogiem nr 1, kims
      komu sie przypisze wine

      oby Cie to nie spotkalo
      tego ci zycze z calego serca
      • gosiaas25 Re: Potrzebuję pomocy! 22.02.05, 16:27
        Edyto
        przyznaję od razu, nie jestem ponad, nie jestem obiektywna, nie jestem wolna od
        uprzedzen..
        Chciałabyś porady.. nie wiem czy potrafię Ci jej udzielić, chciałabyś
        zrozumienia...
        Nie mogę się w moim subiektywizmie, w mojej małostkowości uwolnić od myśli, że
        ta ex też ma jakieś uczucia, jakieś pragnienia, potrzebę miłości, spokoju
        bezpieczeństwa. I gdyby spojrzec na te martwe małżenstwo jej oczyma moze
        okazaloby sie, że nie jest dla niej tak całkiem martwe? Moze z czegos wynika
        zachowanie ex(a wlasciwie to jeszcze nie ex), moze nie tylko ze zlosliwosci?
        Moze ta kobieta cierpi, miota sie? Moze pieklo jakie stwarza dzieciom i sobie
        nie jest tylko jej wina? Moze ...
        ale to oczywiscie subiektywny punkt widzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka